Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85)

    • never_never Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 14.11.17, 21:55
      Witajcie, wpadłam na trochę, czytam historię wątku i pozostaję w nieutulonym żalu: otóż w nocy z soboty na niedzielę Polsat nadał film, który oglądany ładnych parę lat temu wywarł na mnie duże wrażenie. Jak mi przykro, że nie było mnie i nie mogłam go zobaczyć ponownie. Ale miałam nadzieję, że na pewno ktoś z Was go widział (przecież gra tam Eva Green!) i podzielił się wrażeniami na forum, a tu cisza...:(

      Niestety, nie znalazłam żadnej informacji, by Polsat planował powtórkę, ale gdybyście kiedyś mieli okazję zachęcam do obejrzenia. Na pewno nie każdemu się spodoba, ale myślę, że może być ciekawym doświadczeniem filmowym.

      Tutaj zwiastun dla posmakowania atmosfery:

      www.youtube.com/watch?v=08Nj6a8U2uk

      A tu streszczenie wg Telemagazynu (choć oczywiście nie oddaje fabuły):

      W Meanwhile City, metropolii przyszłości, sprawują władzę fanatyczni klerycy. Prawo wymaga, by każdy mieszkaniec wyznawał jakąś religię. Detektyw Jonathan Preest, jedyny ateista w mieście, poszukuje zemsty na przywódcy sekty, która, jak sądzi, odpowiada za śmierć jego siostry. We współczesnym Londynie trzy osoby zmagają się ze swoimi demonami. Emilia realizuje projekt polegający na dokonywaniu kontrolowanych prób samobójczych. Milo obsesyjnie rozpamiętuje miłość z dzieciństwa. Peter poszukuje syna. O ich losach zdecyduje jeden strzał.

      I obsada: Eva Green, Sam Riley, Ryan Phillippe
      Scenariusz i reżyseria Gerald McMorrow, który chyba już nic po "Franklynie" nie nakręcił :(




      • grek.grek Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 15.11.17, 10:56
        dzięki, Never_Never ! :]
        świetnie, że nas odwiedzasz, bo brakuje nam na codzień Twoich
        opisów, recenzji i w ogóle wszystkiego :]

        o, widziałem "Franklyna" w ramówce, ale nie sądziłem, że to film
        aż tak dobry film !

        z pewnością spróbuję obejrzeć, jesli tylko pojawi się powtórka.

        I oby w sprzyjających godzinach :]

        dzięki ! :]
        • never_never Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 15.11.17, 22:37
          oj tam, oj tam, trochę bierzesz mnie pod włos Greku, bo tych opisów i recenzji nigdy wiele nie było ;)

          co do "Franklyna" to zdania są podzielone, niektórzy uważają, że to zmarnowany potencjał, inni, że to jeden z najbardziej niedocenionych filmów ostatnich lat
          na mnie działają takie zakręcone fabuły, dlatego go rekomenduję, choć niestety za późno :(





          • grek.grek Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 16.11.17, 10:17
            Never_Never, staram się Ciebie zmotywować do częstych wizyt i licznych postów, recenzji,
            opisów i w ogole wszystkiego :]

            no problem ! "Franklyn" na pewno pojawi się w powtórce [skoro był w Polsacie, to
            może teraz w TV4 albo Super Polsat ?], a wtedy będziemy wiedzieli, że warto spróbować
            go obejrzeć, dzięki Tobie :]
      • siostra_bronte Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 15.11.17, 14:06
        Niestety, nocne seanse odpuszczam. Już nie mam zdrowia :)
        • never_never Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 15.11.17, 22:47
          ale na prime time na pewno nie można liczyć, to nie jest "hit dnia"
          ostatnio najciekawsze pozycje są w godzinach nocnych, niektóre gazety z programem tv nawet ich już nie uwzględniają, więc łatwo można przegapić
          dzisiaj na przykład wypatrzyłam, że o 1.50 na TVN jest emitowany serial "Czarne lustro" ("Black mirror"), do którego kiedyś zachęcał Grek, a ja mu kibicowałam - nawet go już nie zapowiadam, bo to chyba końcówka drugiej serii, a poza tym kto to zobaczy o tej godzinie w środku tygodnia? ("Franklyna" można było chociaż w niedzielę odespać :)


          • grek.grek Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 16.11.17, 10:19
            racja, Never_Never !

            widziałem wczoraj "Black Mirror" - akurat była reklamowa przerwa podczas "Erratum" [Stopklatka]. To niepojęte, że TVN kupuje tak znakomity serial, po to by go pokazywać w środku ciemnej nocy. Absolutna wpadka ramówkowa !

      • mala_ciekawostka Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 15.11.17, 16:30
        Z Evą Green? To coś dla mnie ;) Kiedyś spróbuję obejrzeć. Dziękuję za rekomendację:)
        • never_never Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 15.11.17, 22:54
          ja też lubię Evę :) Na pewno spodoba Ci się we "Franklynie", gra tu podwójną rolę i robi to fantastycznie!

          • mala_ciekawostka Re: Nikt nie zauważył "Franklyna" :( 16.11.17, 16:57
            Ona mi się podoba we wszystkim w czym gra :) Dziękuję jeszcze raz za rekomendację:)
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Gran Torino" 15.11.17, 11:49
      Clint Eastwood w swoim emploi :]

      kiedyś był małomównym rewolerowcem, a teraz albo jest małomównym trenerem boksu, albo
      małomównym sąsiadem dla azjatyckiej rodziny, która wprowadza się do domu, z którym graniczy jego chałupa obwieszona flagami amerykańskimi.

      Kovalsky, czyli Eastwood, siedzi zaś na werenadzie i na wszystko narzeka i mruczy pod nosem. Nie lubi obcych, zwłaszcza Azjatów, bo walczył na wojnie w Korei i wszystko mu się z tym kojarzy :]

      A na dodatek młodzież sąsiadów jest prześladowana przez azjatycki gang. No i chcąc nie chcą Kovalsky w końcu będzie musiał się przekonać do sąsiadów i nawet zaangażować się w pomoc ich dzieciakom, czyli przeciwko gangsterom.

      Filmowa fabuła tego wymaga :]
      • siostra_bronte Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 15.11.17, 14:08
        Jakoś nie miałam okazji zobaczyć. Może dzisiaj się uda. Chociaż jak wiadomo nie lubię Eastwooda. Ale parę dni temu z przyjemnością ponownie obejrzałam "Władzę absolutną".
        • mala_ciekawostka Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 15.11.17, 16:53
          Widziałam ten film i bardzo mi się podobał. Polecam Siostro.
          Ja akurat lubię Clinta, zwłaszcza w "Brudnym Harrym" :)
        • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 16.11.17, 10:05
          Czy udało Ci się obejrzeć, Siostro ?

          jakie wrażenia ?
          • siostra_bronte Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 16.11.17, 18:29
            Widziałam :)

            W sumie podobał mi się. Chociaż oczekiwałam, nie wiem, czegoś bardziej subtelnego?

            Chwilami film się dłużył, może dlatego, że Clint prawie nie schodził z ekranu, a jak pisałam nie jestem jego fanką.

            Zakończenie zbyt ckliwe, z Kovalskym w trumnie i przemową księdza, choć muszę przyznać, że podziałało :)

            Trochę przeszkadzało nierówne aktorstwo. Zwłaszcza chłopak i jego siostra byli jacyś niewyraźni i to osłabiło cały film.

            W sumie ciekawy seans, ale spodziewałam się czegoś więcej.
            • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 17.11.17, 09:57
              brawo, Siostro :]

              zgadzam się z gros Twoich uwag :]

              wg mnie, film zyskuje w scenach rodzajowych, gdy twardziel Kowalsky musi się
              konfrontować z uprzejmością nielubianych sąsiadów albo bezpretensjonalną sympatycznością
              ich córki. moze gdyby nie wpleciono w to wszystko wątku kryminalnego/sensacyjnego
              film by zyskał na wyrazistości ?
      • maniaczytania Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 16.11.17, 21:31
        świetny, jak chyba wszystkie Clinta :)

        To piszę ja, wielka fanka Clinta, którego kocham od jakiegoś 12 roku życia ;) Mojego życia :)
        • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 17.11.17, 09:59
          które wcielenie Clinta lubisz najbardziej, Maniu : tajemniczy rewolwerowiec u Leone, Brudny Harry czy trener bokserskiej mistrzyni ? :]
          • maniaczytania Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 18.11.17, 19:41
            miałam chyba coś koło 10 lat, gdy go zobaczyłam pierwszy raz - więc to wcielenie najbardziej zapadło mi w serce ;) - Niesamowity jeździec :)
            • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 19.11.17, 11:19
              ciekawy wybór, Maniu :]

              pamiętam, że na "Niesamowitego..." poszedłem do kina i mimo że był "od 15 lat", a ja aż tak dorosły nie byłem, to po znajomości miałem załatwione wejście :]

              kłopot polegał na tym, że na seans przyszło zaledwie kilka osób, a potrzebnych było minimum 10 czy 15, żeby film zostal wyświetlony, hehe.

              A jak zszedł z ekranu kina, to trafił mi się nawet oryginalny afisz ;]
              • maniaczytania Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 19.11.17, 12:34
                no, ja też go widziałam nielegalnie ;) w kinie - jakoś się udało :)
                • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 19.11.17, 15:17
                  no proszę ! :"]
    • grek.grek 20:00 Puls "Śmiertelna wyliczanka" 15.11.17, 11:59
      sporo powtórek :]

      tutaj jest dwóch licealistów, którzy wpadają na koncept popełnienia zbrodni doskonałej. Róznią się od siebie, na codzień udają wzajemną niechęć, ale w istocie są bardzo blisko ze sobą związani, moze nawet jest to więź wykraczająca poza przyjaźń, czy też - wspólnictwo w morderstwie.

      kiedy już zbrodnia staje się faktem, śledztwo dostaje się w ręce policjantki z przeszłością, kultywującej zachowania tzw. męskie, zarówno w pracy, jak i w życiu erotycznym, w istocie pogrążonej ciągle w depresji z powodu osobistej tragedii jakiej doświadczyła i produkującej
      w nadmiarze mechanizmy obronne przed światem.

      para Michael Pitt - Ryan Gosling wiarygodna, Sandra Bullock jakoś mnie chyba nigdy nie przekona ;] mam wrażenie, ze jej role dramatyczne mają ciągle nawis komediowo-filuterny i nie mogę się tego wrażenia pozbyć.

      poza wszystkimi zaletami scenariusza, mam też wrażenie, ze reżyser Schroeder zmiękczył, "spastelizował" nieco wygląd i wymowę całej historii. Odrobina skandynawskiego chłodu dobrze by zrobiła całemu filmowi.

      Ale i tak jest nieźle !
      • siostra_bronte Re: 20:00 Puls "Śmiertelna wyliczanka" 15.11.17, 14:07
        Mnie tam bardzo się podobał! A Sandra była tu świetna :)
        • mala_ciekawostka Re: 20:00 Puls "Śmiertelna wyliczanka" 15.11.17, 16:56
          Mi też! Rzeczywiście, Sandra była super :) Natomiast nie lubię w ogóle Michaela Pitta, jakoś go nie "trawię"...
          • grek.grek Re: 20:00 Puls "Śmiertelna wyliczanka" 16.11.17, 10:12
            Mała Ciekawostko, bardzo więc polecam "Zakazane Imperium" - m.in dla odkrycia aktorskiego
            talentu właśnie Michaela Pitta :]
            • mala_ciekawostka Re: 20:00 Puls "Śmiertelna wyliczanka" 16.11.17, 17:01
              Już oglądałam, Greku :) Tam też mi się nie podobał ;)
              Niedługo spróbuję coś napisać o "Peaky Blinders", wtedy opiszę moje wrażenia po "Boardwalk...". Te dwa seriale to fajna baza porównawcza - podobna tematyka i podobne lata akcji.
              • grek.grek Re: 20:00 Puls "Śmiertelna wyliczanka" 17.11.17, 09:50
                świetnie, Mała Ciekawostko !

                bardzo jestem ciekaw Twoich wrażeń i recenzji !

                "Peaky blinders" nie widziałem w ogóle, "Imperium" - tylko sezon 1, więc nie jestem
                też zbytnio zorientowany w tematyce :]
        • grek.grek Re: 20:00 Puls "Śmiertelna wyliczanka" 16.11.17, 10:04
          :]
    • grek.grek 20:20/3:45 Kultura "Ilo Ilo" 15.11.17, 12:03
      nagradzany i ceniony film.

      lata 90.
      singapurska rodzina z klasy średniej zatrudnia nianię z Filipin do opieki nad młodszym synem. mały początkowo opiera się, ale z czasem między nim, a opiekunką rodzi się głęboka więź.

      sprzyja temu postępujący kryzys w rodzinie : starszy syn przeżywa trudny okres buntu młodzieńczego, matka jest w ciązy z kolejnym dzieckiem, a ojciec pada ofiarą ekonomicznego kryzysu i traci pracę.

      2 albo 3 raz Kultura powtarza ten film.

      może dziś uda nam się obejrzeć ? :]
    • grek.grek 22:30 TVP2 "Dziennik Bridget Jones" 15.11.17, 12:07
      aaa ! znam ! ;]

      namówiliście mnie kiedyś i obejrzałem - świetna zabawa ! w iście brytyjskim stylu
      przeprowadzona brawurowa komedia wedle pierwszorzędnego literackiego oryginału
      Helen Fielding, ze scenariuszem Richarda Curtisa od "Czterech wesel...".

      brawurowa Renee Zellweger, HUgh Grant w swoim emploi, a i Colin Firth w swoim także :]

      świetna propozycja !
      • siostra_bronte Re: 22:30 TVP2 "Dziennik Bridget Jones" 15.11.17, 14:09
        Wg. mnie książka znacznie lepsza. Film średnio udany.
        • grek.grek Re: 22:30 TVP2 "Dziennik Bridget Jones" 16.11.17, 10:07
          niestety, nie czytałem oryginału :]

          może dlatego film mnie bardziej ujął ?
          mam nadzieję obejrzeć go drugi raz, weryfikując ocenę ;]
          • siostra_bronte Re: 22:30 TVP2 "Dziennik Bridget Jones" 16.11.17, 15:55
            Dla mnie książka była jednak bardziej zabawna, a Bridget nie była w niej słodką idiotką, tak jak w filmie :)
            • grek.grek Re: 22:30 TVP2 "Dziennik Bridget Jones" 16.11.17, 16:55
              dzisiaj w nocy jest powtórka, moze uda mi się obejrzeć :]
        • maniaczytania Re: 22:30 TVP2 "Dziennik Bridget Jones" 16.11.17, 21:33
          mnie się bardziej film spodobał, uważam, że to jeden z takich przypadków, w których udało się 'wyjść' poza książkę i stworzyć coś fajniejszego.
    • grek.grek 20:20 Kultura "Bitwa o Algier" 16.11.17, 10:25
      Siostra kiedyś wspominała o tym filmie, dzisiaj wyjątkowa chyba okazja,
      żeby go zobaczyć.

      rzecz o rewolucji w Algierii i próbie [nieudanej, jak wiadomo] stłumienia jej przez
      Francję, której ALgieria była kolonią.

      tutaj, z opisu wynika, wojna pokazana jest oczami jednostek : zaangazowanych
      młodych rewolucjonistów i żołnierzy francuskich przybyłych do Algieru, aby bunt
      spacyfikować.

      widziałem wczoraj zajawkę w Kulturze - wygląda ten film fantastycznie, czarno-biały,
      cały w poetyce kina lat 60-tych.

      powtórka z piątku na sobotę 0:35
      • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Bitwa o Algier" 16.11.17, 10:58
        Potwierdzam, wybitne kino!!

        Surowy, paradokumentalny styl filmy wciąż robi wielkie wrażenie! I dzięki temu wcale się nie zestarzał, wręcz przeciwnie.

        Na początku można mieć problem w wejście w klimat, ale potem ta historia niesamowicie wciąga. Proste środki, czarno-białą taśma, a film ma taką siłę, że dosłownie wbija w fotel!!

        Do dzisiaj ten film jest źródłem inspiracji dla filmowców, zwłaszcza amerykańskich, np. Soderbergha (w "Traffic") czy Nolana (w "Dunkierce") - o tym wyczytałam w imdb :)

        Trzeba zobaczyć!!
        • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Bitwa o Algier" 16.11.17, 15:26
          dzięki, Siostro !

          złapałem klimat na postawie wizualu, już przy okazji wstępniaka w Kulturze :]
          po Twojej zapowiedzi, spodziewam się świetnego filmu.

          nawet powtórka jest, z piątku na sobotę :]
        • grek.grek "Bitwa o Algier" - znakomitość ! 17.11.17, 10:36
          Rewelacyjny film !

          Wspaniałe czarno-białe zdjęcia, świetne ujęcia w ruchu, w tłumie, kamera uczestnicząca, co rzeczywiście momentami przypomina quasidokument albo reportaż. Pięknie pokazywany ALgier,
          który jest areną walki i przemocy, ale nie przestaje być urodziwym miastem : te place, uliczki, architektura. Znakomite twarze aktorskie !

          Kilka scen jest absolutnie fenomenalnych !

          Np. ta, gdy więźniowie przez okno widzą egzekucję jednego z nich, przeprowadzoną w rogu placu spacerowego i na gilotynie.

          Niesamowita jest sekwencja kilku zamachów na francuskich żandarmów : każda akcja jest inna, i co ciekawe główne role odgrywają kobiety, ktore korzystając z tego, ze nie są rewidowane, przemycają broń i przekazują ją wykonawcom, albo bardzo młodzi chłopcy, których trudno podejrzewać o takie zamiary, broń czeka na nich w wyznaczonych punktach, ukryta w specjalnych schowkach.

          Wściekli Francuzi z dzielnicy europejskiej miasta wychodzą na balkony i wrzeszczą na arabskiego pucybuta, którego momentalnie zwija patrol wojskowy. POsądzany jest o zamach albo po prostu na nim skupia się wybuch frustracji białej mniejszości.

          Sekwencja trzech zamachów jakie w tym samym czasie , w trzech punktach europejskiej dzielnicy przeprowadzają trzy arabskie kobiety - cóż to jest za kino ! JUż samo to z jakim wdziękiem jedna z nich omija posterunek policyjny - jest wymowny. Druga przechodzi odpowiadając na sympatyczne uwagi policjanta. Trzecia idzie z dzieckiem, więc też nie wzbudza podejrzeń.

          Wszystkie mają w torbach bomby. Następnie jakiś spec je uzbraja, a one je roznoszą. Jedna do bistro, druga do klubu tanecznego, a trzecia na przystanek komunikacji miejskiej. Przychodzą, korzystają z zamieszania, zostawiają torbę i wychodzą. Żadna nie budzi podejrzeń, są ładne, zadbane i przyjazne.

          Najpierw wybucha bomba w bistro : ruiny, zgiełk, dym, zabici, ranni... Ci z klubu słyszą wybuch, wychodzą na ulicę, ale sądzą, ze to grzmotnęła butla z gazem w okolicy. Zaraz po powrocie - wybucha bomba u nich. Te same obrazki. Eksplozję trzeciej tylko słychać, co jest kapitalnym rozwiązaniem fabularnym. Na moment zamiera wtedy akcja przy zniszczonym klubie.

          Muzyka podbija bębenek w tych scenach. Jest świetna, jak z najlepszych filmów kryminalnych.

          TUż przed wybuchem bomby w bistro, kiedy zamachowczyni opuszcza lokal, widzimy sekwencję coraz szybciej zmieniających się obrazów : rozgadane i beztroskie twarze gości, zegar na ścianie, twarze, zegar... i wybuch. Mistrzostwo.

          Narracja tłumacząco-wyjaśniająca z offu i dokładne daty i godziny poszczegolnych wydarzeń filmowych wzmagają odczucie, że to fabularyzowany dokument.

          Sekwencja odprawy francuskich żołnierzy, wykład ich dowódcy o stylu działania i strukturze FWN, demolowanie sklepów i mieszkań w poszukiwaniu przywódców organizacji, propaganda z megafonów wzywająca do współpracy z wojskami rządowymi i sugerująca, ze FWN chyli się ku upadkowi, a potem ostra pacyfikacja strajkowiczów, biorących udział w zorganizowanym proteście.

          Scena wybuchu na wyścigach konnych - znów zabici i ranni, a rozgniewany tłum chce zlinczować arabskiego chłopca sprzedającego jakieś gadżety; potem scena jak z amerykańskiego filmu gangsterskiego : auto jedzie wieczornymi ulicami , ze środka terroryści prują z karabinów do ludzi na chodnikach, a kiedy kończy się amunicja taranują ich samochodem. "Drive by shooting", tak się to chyba nazywa w nomenklaturze amerykańskich gangów.

          Sceny tortur nie robią takiego wrażenia, jak łzy kobiety która na nie patrzy, a może inaczej : robią wrażenie własnie połączone z tymi łzami. Podobnie jak dopiero ze łzami dziewczyny stojącej na ulicy, robi pełne wrażenie scena wysadzenia domu, w którym ukrywa się ALi ze swoimi przyjaciółmi. Kiedy wojsko zakłąda ładunki, ludzie wylegaja na tarasy, chodniki i ulice, modlą się i czekają. Niezwykła scena.

          świetna scena konferenji prasowej pojmanego przez wojsko przywódcy FWN, który sprytnie odpowiada na trudne pytania - skonfrontowana z konferencją francuskiego pułkownika, dowodzącego wojskami okupacyjnymi, który z podobnie trudnymi dla siebie pytaniami ma spore problemy. Facet nawet budzi pewną sympatię, jest profesjonalistą, nie ma uczuciowego stosunku do spraw związanych z polityką czy wolnościowymi zapędami bojowników. On tu przyjechał wykonać zadanie.

          Kiedy wiezie do aresztu złapanego Jaffara - mówi mu per "pan", siedzą razem w samochodzie i traktują siebie nawzajem z szacunkiem.

          Bardzo wysoki stopień realizmu także w ostatnich scenach, masowych demonstracji niepodległościowych, które ostatecznie skutkują powstaniem wolnego państwa Algierii. Zdjęcia są tutaj nadzwyczajne ! I choreografia, koordynacja całej tej masy ludzi.

          A przesłanie, wg mnie jest oczywiste : kiedy jakiś naród chce być samodzielny, to będzie. Żadne wojsko, represje, dławienie oporu nic nie da. Jeśli jest w nim determinacja i upartość, zgoda i porozumienie wszystkich ludzi - osiągną swój cel. To tak może a'propos obecnych dążeń Katalonii. Nie ma tam wewnętrznej zgody, jest za to podział dość poważny, co skutkuje niemożnością skutecznego dokonania secesji od Hiszpanii.

          No i jest to też zapis kawałka ważnej historii klęski polityki kolonialnej prowadzonej przez mocarstwa europejskie.

          I hołd dla dzielnych Algieryczków, niewatpliwie.

          Wspaniały film !


          • siostra_bronte Re: "Bitwa o Algier" - znakomitość ! 18.11.17, 13:49
            Dzięki, Greku :)

            Wiedziałam, że film zrobi na Tobie takie wrażenie!

            Obejrzałam ponownie. I znowu byłam wstrząśnięta tą historią. Emocjonalna siła i dramatyzm tego filmu są niesamowite!

            Mogę się tylko podpisać pod Twoimi uwagami.

            Stylizacja na dokument poprzez zdjęcia, także pewnie wybór taśmy filmowej i rodzaju kamery (16 mm), całą choreografia, jak to celnie określiłeś scen z tłumami - absolutnie mistrzostwo!!

            Wiele jest tu scen do opisania, tak są znakomicie zaaranżowane. Napiszę więc tylko o jednej, tej gdy jedna z kobiet siedzi w kawiarni z torebką. Zdjęcia jak z dokumentu, widzimy przypadkowe twarze ludzi, którzy być może za chwilę zginą. Majstersztyk!!!

            Dla mnie sceny tortur były wstrząsające! Bez dźwięku, z piękną, elegijną muzyką.

            Właśnie, muzyka! Oszczędna, ale bardzo ekspresyjna. Autorami są Morricone i sam reżyser, Gillo Pontecorvo!

            Trzeba przyznać, że film obiektywnie pokazuje, że obie strony stosują terror (choć oczywiście w innej skali), którego ofiarami padają niewinni cywile. Ta sama, piękna muzyka towarzyszy scenom pokazującym zabitych po wysadzeniu kamienicy w Kasbah jak i w zamachu w kawiarni z Francuzami.

            To zresztą jeden z wielu ważnych wątków. Jak daleko można się posunąć w walce o wolność? Zadajemy sobie to pytanie przy scenach wysadzania kawiarni czy rozjeżdżania ludzi na ulicy przez samochód algierskich bojowników.

            Mądre słowa jednego z przywódców FWN: "Terroryzm jest dobry na początek. Potem musi się włączyć cały naród" . I jeszcze: "Łatwo zrobić rewolucję, problemy zaczynają się później. Najtrudniej ją wygrać".

            I jeszcze aktorzy, prawie wszyscy to amatorzy (prócz francuskiego pułkownika). Nawet Jaffara grał naturszczyk, Yacef Saadi, i to w dodatku jeden z przywódców FWN, na którego wspomnieniach luźno został oparty scenariusz. A był tak dobry, że myślałam, że to aktor!:)

            To są wspaniałe, wyraziste twarze, które pozostają w pamięci. Także dzięki nim film jest tak przejmująco autentyczny.

            Tak, to hołd dla walczących Algierczyków, ale, tak to odebrałam, dla wszystkich narodów walczących o wolność. A w tamtym czasie było ich wiele.

            No właśnie, bagaż polityki kolonialnej wciąż ciągnie się i za Francją i za innymi krajami, które miały swoje kolonie.

            Sprawdziłam, "Bitwa o Algier" weszła do kin we Francji dopiero po 5 latach, bo władze uznały go za "antyfrancuski". Można sobie wyobrazić jaką burzę tam wywołał.

            Napiszę jeszcze raz, wielkie kino!!!



            • grek.grek Re: "Bitwa o Algier" - znakomitość ! 18.11.17, 14:40
              to ja dziękuję, Siostro ! :]
              za, jak zawsze, bezcenną rekomendację kolejnego świetnego filmu !

              o yes, ten dokument-styl, z narracją z offu, głosem z kroniki filmowej, robi
              wrażenie !

              to prawda, sceny tortur z muzyką, są surowe i poruszające. Choć ich wymowa
              jest podniesiona, bo jakimś trafem francuscy zołnierze, a i sam pułkownik Matthieu,
              wykazują przy tym czysty profesjonalizm, nie ma w tym żadnych personalnych emocji.
              Z jednej strony, mamy więc zawodowców, którzy zadają bol, a z drugiej ideowców i
              patriotów, którzy ten ból znoszą albo ulegają pod jego presją.

              prawda. cywile giną, niewinni, oni są ofiarami politycznego przeciągania liny.

              tak, świetnie że piszesz o tej scenie, rozmowy na dachu pomiędzy Alim i aktywistą
              w okularach. Tezy o rewolucji, które tam padają, są jak wyjęte ze "Spiskowców",
              pokazywanych niedawno w Kulturze.

              Też tak myślę, jest tutaj pochwała uporu i determinacji w walce o swoje cele, ale
              nie przemilcza się także ofiar, które są konieczne do poniesienia albo do sprokurowania.

              swoją drogą, ciekawe, ze - z filmu tak wynika - zamachy, strzelaniny, napaści nie przynoszą
              Algierczykom tylu korzyści, co masowe demonstracje uliczne, prawda ? Zamachy i przemoc
              skutkują tylko nasilonymi represjami. TO demonstracje uliczne, a więc droga pokojowego protestu, prowadzą do osiągnięcia celu.

              my też mamy ten kolonialny garb. Wydarzenia na Wołyniu nie wzięły się tylko i wyłącznie z powodu przyobiecanej Ukraińcom, przez Niemców, państwowości. Były takze odpowiedzią na wieloletnie upokarzanie ich przez polskie państwo.

              o, we Francji to musiało wyglądać jak jeszcze jeden wybuch bomby.

              dzięki, Siostro !

              wybitne kino !


    • grek.grek nocą w TVN7 : "Miasto zła" 16.11.17, 15:44
      TVN prowadzi egzotyczną dośc politykę ramówkową :]

      jak już wspomniała Never_Never - znakomity serial "Black Mirror" pokazują w środku nocy; podobnie jest z serialem "Miasto zła", który również w środku nocy ma w ofercie TVN7.

      w przerwach reklamowych w czasie "Erratum" i po zakończeniu [Stopklatka ma swój styl także, hehe : w grafiku film kończy się o 2:30, a tymczasem w istocie napisy końcowe ruszają już o 2:10, reszta czasu chyba na piękny blok reklam], trochę podpatrywałem ten serial.

      rzecz się dzieje w Kalifornii, gdzie grasuje seryjny zabójca, i od razu wiemy, kto nim jest. Młody jegomość, na codzień do rany przyłóż, z którym sąsiadka nie obawia się zostawić małej córki, bo świetnie się z nim bawi i rozumie.

      Ale po godzinach Kent jest mordercą na pełny etat. zazwczaj ofiary znajduje w klubach nocnych i zawsze są to młode dziewczyny. Gośc wybiera te naiwne, którym przedstawia się jako wpływowy człowiek Fabryki Snów i roztacza przed nimi wizje aktorskiej kariery. Typuje bezbłędnie i okręca sobie wokół palca każdą, która pasuje do schematu.

      a potem zabija. Potem. Nie od razu. najpierw utrzymuje znajomość, a moze nawet kilka jednocześnie.

      Na tropie zabójcy jest policja, sprawa dostała się inspektorowi Rothowi, który działa zwykle nieszablonowo, stara się wyprzedzić przeciwnika i wciąga do swojej z nim rozgrywki innych gliniarzy, m.in panią, która pod przykrywką pracuje w barze przy rurze. Ma też nowego partnera, Latynosa, ale na razie ten wątek chyba czeka na rozwój.

      właściwie wszystkie czekają, bo to 1 odcinek, a więc klasyka : prezentacja bohaterów, relacji między nimi, charakterów, miejsca akcji, celów strategicznych, słowem : rozstawienie figur na szachownicy.

      cała historia za tło ma kalifornijskie kluby nocne, ludzie są głównie młodsi niż starsi, do tego schludnie odziani i uczesani, żadnych szwedzkich depresyjnych ;] klimatów.

      trudno powiedzieć, czy z tego może być pasjonujący thriller. Rzecz jednak w tym, że skoro kolejne odcinki zaplanowane są na godzinę 1-2 w nocy, mało kto się będzie mógł o tym osobiście przekonać :]

      w sumie, szkoda.

      tym bardziej, ze w 1 odcinku nie zauważyłem żadnych scen drastycznych, które by uzasadniały tak późną porę emisji.

      Chyba że później jakieś będą ?

      PS : ten sezon [czy jest drugi ?] liczy 8 odcinków, jest nadzieja na skondensowaną, dynamiczną akcję. Seriale z wymaganym limitem 12-13 odcinków chyba zaczynają powoli tracić pole :]
    • grek.grek nowy serial : "Babylon Berlin" 16.11.17, 16:58
      niedawno rozmawialiśmy o "Kabarecie" Boba Fosse'a.

      okazuje się, ze Berlin przełomu lat 20- i 30-tych zainteresował też twórców serialu :]

      seryjni.blog.polityka.pl/2017/11/15/babylon-berlin-kryminal-z-berlinem-lat-30-xx-wieku-w-roli-glownej/
      • mala_ciekawostka Re: nowy serial : "Babylon Berlin" 16.11.17, 17:02
        Czytałam o tym serialu, zapowiada się interesująco...
        • grek.grek Re: nowy serial : "Babylon Berlin" 17.11.17, 09:52
          yes :]

          swoją drogą, historia zatoczyła koło kiedy chodzi o samo miasto, nieprawdaż ? : współczesny Berlin, jak chodzi o rozrywkowość, nawiązuje bardzo do Berlina przedwojennego :]
          • mala_ciekawostka Re: nowy serial : "Babylon Berlin" 17.11.17, 16:57
            Nawiązuje i można się z tego powodu tylko cieszyć :)
    • maniaczytania Wilczy totem 16.11.17, 21:39
      zapomniałam napisać, że oglądałam. Kolejny seans w ramach Kina bez granic był bardzo poetycki, ale i brutalny, za to piękny. To film J. J. Annauda o mongolskich stepach, ludziach, którzy żyją zgodnie z naturą i swoimi wierzeniami oraz o tym, jak Chińczycy to wszystko zniszczyli.
      Przepiękne zdjęcia, naprawdę fantastyczne, piękna muzyka. Zwierzęta znakomicie 'nakręcone'. Sama historia studenta, który przybył na step w ramach ukulturalniania 'ciemnych' ludzi, a to właściwie on sam przebył edukację i zmienił swoje życie, poruszająca i ciekawa. Jesli traficie, obejrzyjcie!

      ps - wychodzi na to, że na razie chyba tylko tego Allena pominęłam ;)
      • siostra_bronte Re: Wilczy totem 17.11.17, 09:21
        O, widziałam tylko kawałek, bo było późno. Rzeczywiście ciekawa historia i piękne zdjęcia. I ten mały wilczek był prześliczny :))
        • maniaczytania Re: Wilczy totem 18.11.17, 19:54
          o tak, wilczek / wilczki były cudne, dlatego sceny ich zabijania były po prostu przeokropne!
      • grek.grek Re: Wilczy totem 17.11.17, 10:02
        dzięki, Maniu :]

        zapowiadałaś, widziałem w ramówce, ale jakoś... nie zeszło się :]
        może powtórka będzie ?

        ciekawa historia !

        Maniu, dla dobra kina - nie pomijaj Allena :] "Blue Jasmine", to naprawdę
        wartościowa rzecz !
    • mala_ciekawostka Przypominam, że jutro na TVP Kultura "M-morderca" 16.11.17, 21:59
      O 20:25 :)
      • siostra_bronte Re: Przypominam, że jutro na TVP Kultura "M-morde 17.11.17, 09:19
        Dzięki :) Ja już się szykuję od tygodnia!
        • siostra_bronte Re: Przypominam, że jutro na TVP Kultura "M-m 17.11.17, 17:04
          Widziałam dawno temu, ale to taki film, który się pamięta!

          Wybitna rola Petera Lorre, wspaniałe zdjęcia i w ogóle klimat tej historii. To co jest dosyć oryginalne,a to przecież film z 1931 r. to fakt, że bohater, w końcu morderca, z czasem zaczyna budzić nasze współczucie, ścigany przez żądny krwi tłum.

          Klasyk!!!
          • grek.grek "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 18.11.17, 10:31
            Racja, Siostro.
            finałowe wyznanie mordercy, przed sądem ludowym zaimprowizowanym w fabryce, jest poruszające. Zaraz jednak zostaje skonfrontowane z wypowiedzią jednej z kobiet na "widowni", tak żeby jednak nie zapomnieć, że mamy do czynienia z zabójcą kilkorga dzieci.

            Cały ten sąd, to oczywiście zupełna kpina, bo M cierpi na schiozfrenię najpewniej i nalezałoby go najpierw solidnie przebadać, a tutaj nikt sobie tym głowy nie zaprząta. Nawet te pozory uczciwości, pomijając już fakt że sądem są m.in gangsterzy, nie są jednak zachowane, bo argumenty obrońcy nie mają znaczenia, a w oficjalnym postępowaniu sądowym nawet przyznanie się podsądnego do zarzucanych mu czynów, nie może być podstawą do skazania go. Winę trzeba udowodnić. Przy czym, mam wrażenie, że i nie o to koniecznie chodzilo w filmie :]

            Ciekawe, że Fritz Lang chytrze wrzuca do dźwiękowego filmu momenty, a nawet całe sceny z kina niemego [np. sceny grupowego patrolowania ulic, kręcone z wysokości], w których aktorzy używają środków ekspresji typowych dla minionego stylu [np. moment, gdy policjant wyprasza z wychodka klienta baru].

            JUż ta otwierająca film wyliczanka śpiewana przez dzieci na podwórzu jest niepokojąca, potem pierwszy raz - wiemy to - pojawia się morderca : widzimy jego cień na tle słupa ulicznego z ogłoszeniem o nagrodzie za jego głowę, i mówi wtedy do dziecka, zdradzając swoje zamiary, potem to pogwizdywanie znajomej operowej melodii, które zresztą przyda się do zdemaskowania go przez niewidomego sprzedawcę balonów. Znakomicie to wszystko jest podawane.

            świetna jest, wg mnie, cała środkowa sekwencja, czyli narastanie psychozy w społeczeństwie, długa scena symultanicznie prowadzonych narad w policji i wśród gangsterów, którym też działalnośc zabójcy, a co za tym idzie - nadaktywność policjantów, zupełnie nie służy jak chodzi o prowadzenie interesów. Obie dyskusje toną w chmurach papierosowego dymu - dzisiaj nie ma szans na taką scenę w kinie ;]

            Sposoby prowadzenia śledztwa, cała faktografia, tropy, ślady, cyrklem zakreślane coraz większe okręgi na mapie sugerujące zakres poszukiwań, nerwowe rozmowy między ministrami, urzędnikami i szefami policji, którzy za punkt honoru stawiają sobie złapanie mordercy.

            I kto go ostatecznie łapie ? Margines społeczny, kloszardzi, zebracy uaktywnieni przez mafiosów. Fakt, ta scena obławy w biurowcu jest kapitalna ! A najpierw - na ulicy, kiedy ze wszystkich stron M zostaje oznaczony kredą na plecach, potem okrążany, a następnie ucieka do budynku. Ten moment, kiedy ukrywając się na strychu próbuje zagiąć gwoździa, aby mu posłużył za wytrych i po drugiej stronie drzwi słyszy to facet w ceracie - klasyka ! A później sam M słyszy, że po drugiej stronie całe towarzystwo dopasowuje już właściwy klucz do drzwi i zaraz wejdą. A on już nie ma dokąd uciec. Te przerażone oczy w półciemności - wyrazista scena.

            Jest też komediowo, kiedy dwaj znajomi oskarżają się wzajemnie o sprawstwo zbrodni, kiedy jesteśmy jeszcze w tym momencie, w którym nie wiadomo, kim może być zabójca. Albo nalot policji na "nocny klub" - goście chcą uciekać, zostają zawróceni, a następnie wykpiwają policję :]

            W sumie - świetny film. Niesamowite, że jest z 1931 roku, no i kopia odnowiona została profesjonalnie, obraz jest idealny, podobnie dźwięk.

            w czwartek "Bitwa o Algier", wczoraj "M Morderca" - dobry finisz tego tygodnia w wykonaniu Kultury :]

            btw, w 2 sezonie świetnego "Gliny" poszukiwany morderca kobiet przybrał nazwisko Piotr Kurten, w stosownym momencie pojawia się wytłumaczenie, że był to "wampir z Dusseldorfu".
            • mala_ciekawostka Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 18.11.17, 12:22
              Im bliżej końca, tym film lepszy - moim zdaniem najlepsze są sceny "polowania" na M sądu ludowego i wyznanie mordercy, jeszcze scena na początku jak matka kilka razy wzywa Elsie robi mocne wrażenie.
              Też zwróciłam uwagę na nieme sceny patrolowania ulic, ciekawe rozwiązanie.

              Widziałam rozmowę przed filmem i w jej trakcie zwrócono uwagę na wyłupiaste oczy P. Lorre (wspaniale zagrał!), porównano je do oczu bohaterów kreskówek np. Tom i Jerry, kiedy "wyskakują z orbit", nie mogłam później w trakcie seansu przestać myśleć o tym porównaniu:)
              • grek.grek Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 18.11.17, 13:17
                fakt, Mała Ciekawostko, te oczy pana aktora są naprawdę jak do filmu stworzone i...
                takie bardzo pasujące do kina niemego, gdzie aktorska ekspresja wymaga odpowiedniego
                wzmocnienia, wyrazistszego akcentowania :]

                w sumie, przyszło mi do głowy, że z jednej strony jest to jak najbardziej kino dźwiękowe, ale
                z drugiej reżyser składa ukłon kinu niememu, które przecież uprawiał ze znakomitym powodzeniem.
                • mala_ciekawostka Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 18.11.17, 13:23
                  Masz rację, Greku, to był pierwszy dźwiękowy film reżysera, na pewno chciał oddać hołd kinu niememu wplatając tych kilka niemych scen.

                  Pamiętam z "Gliny" tego Petera Kurtena, pani doktor patolog pierwsza zwróciła na to uwagę.
                  • grek.grek Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 19.11.17, 11:33
                    racja, Mała Ciekawostko :]
                    tak to było.

                    świetny "Glina", nieprawdaż ?

                    wg mnie, ideał jak chodzi o serial kryminalny, absolutne mistrzostwo, i to made in Poland ! :]
                    • mala_ciekawostka Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 19.11.17, 12:35
                      Tak, naprawdę świetny! Z niecierpliwością czekałam na obejrzenie kolejnych odcinków, a przy polskich serialach rzadko mi się to zdarza :)
                      • grek.grek Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 19.11.17, 15:21
                        ja tak samo, Mała Ciekawostko :]

                        i oglądałem wszystkie powtórki ;]

                        swoją drogą, TVp przegapiła okazję na 3 serię. "clifhanger" na zakończenie serii 2
                        jest tak wymowny, że aż się prosi o kontynuację. jest ona wręcz konieczna ! :]

                        teraz raczej się to nie uda, bo wiadomo, ze p. Stuhr nie dostanie od TVP żadnej
                        aktorskiej propozycji ;]

                        ktoś musiałby wykupić licencję i nakręcić na własnych warunkach, chyba ?

                        a była okazja... pp. Pasikowski i Radziwiłowicz byli chętni, ponoć jest cały czas
                        gotowy skrypt.

                        tyle bubli wypuszcza TVP, a taką potencjalną perłę trzyma w zawieszeniu. Niepojęte.
                        • mala_ciekawostka Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 19.11.17, 16:04
                          Nie potrafią w TVP wyczuć, ze to perełka...
                          Masz rację, pozostaje liczyć tylko na wykupienie licencji.
                          Szanse na powstanie kolejnej/kolejnych serii są raczej minimalne. Szkoda...
                          • grek.grek Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 19.11.17, 18:00
                            otóż to, Mała Ciekawostko.

                            mnie się wydaje nawet, że 2 seria Gliny była realizowana, a już zwłaszcza - pisana,
                            z załozeniem, ze powstanie seria 3.

                            ten finałowy moment jest tego dobitnym dowodem, wg mnie.

                            dlaczego ta 3 seria wciąz nie powstała, mimo że jest skrypt i ekipa była gotowa do
                            działania - pozostaje zagadką do Archiwum X chyba ? ;]
                            • mala_ciekawostka Re: "M-morderca" - wrażenia po seansie :] 19.11.17, 18:05
                              Dokładnie tak:)
      • grek.grek Re: Przypominam, że jutro na TVP Kultura "M-morde 17.11.17, 10:03
        dzięki, Mała Ciekawostko ! :]

        pełna gotowość !
        oglądam premierowo :]
    • grek.grek 22:50 TVP2 "Anatomia zła" [premiera] 17.11.17, 10:46
      druga z kilku zapowiadanych przez TVP2 polskich premier tej jesieni [był "Pitbull. Nowe porządki", mają być "Body/\Ciało", "Panie Dulskie" i na dokładkę "Karbala"].

      zaraz po "M jak Morderca", więc składa się świetnie ;]

      zajawka : doświadczony zabójca na zlecenie dostaje od prokuratora [!] zlecenie zabójstwa komendanta CBŚ. W zamian za kasę i wymazanie z kartoteki policyjnej. zabójca znajduje sobie pomocnika i pod presją czasu i zleceniodawców szykuje się do działania, chociaz ponoć jest tutaj jakieś "drugie dno".

      na plus : Krzysztof Stroiński w głównej roli i Marcin Kowalczyk razem z nim. świetne zestawienie międzypokoleniowe, obaj są znakomici na swój sposób.

      autor zdjęć : Michał Englert, trudno nie oczekiwać wysokiego poziomu jego pracy.

      in minus : niestety, ale Jacek Bromski, ważna figura w PISF, jako reżyser zepsuł scenariusz "Uwikłania" i zamiast rasowego thrillera zrobił telenowelową pastelówę ;] - tak więc : expect unexpected ;] Bromski niestety sporządził także skrypt. Obym musiał odszczekiwać po filmie !

      do reżyserii pana Bromskiego trudno mieć zaufanie, ale nawet jeśli będzie klasycznie nieadekwatna do gatunkowych wymogów, to moze aktorzy uratują film.

      A może jednak się uda[ło] ? ;]

      powtórka z soboty/niedzielę 2:40 [nieźle :)]
      • grek.grek "Anatomia zła" [premiera] - po seansie 18.11.17, 11:19
        Pierwsze 20 minut mam do nadrobienia [na szczęście TVP2 przewidziała tę powtórkę], ale resztę oglądałem w całości :]

        Tak więc : emerytowany zabójca, ksywa Lulek, na zlecenie dostaje robotę sprztnięcia szefa CBŚ. Przychodzi z tym do niego prokurator, a tego z kolei posyła jakiś ważniak robiący swoje interesy na transakcjach rządu z zachodnimi firmami. Pech chce, ze szef CBŚ na tego ważniaka ma papiery kompromitujące, które uniemożliwią mu udział w tych kokosowych biznesach. Trzeba go zatem odstrzelić.

        Lulek jest zawodowcem, świetnie się kamufluje : niepozorny, przeciętny, nie zwracający na siebei uwagi. Na koncie ma już kilka zabójstw mafiosów.

        Prokurator wyciąga go do tej roboty z więzienia, gdzie Lulek odsiaduje 15 lat za ostatni numer. Za zlikwidowanie wyznaczonego jegomościa ma dostać pieniądze i bilet na Aruba oraz wyczyszczenie kartoteki. Musi jednak działać szybko, bo negocjacje biznesowe zaraz się zaczną i lepiej, zeby facet do tego czasu nie żył.

        Lulek prędko się orientuje, ze z jego dawnej świetności nie został już nawet ślad. Nie trafia do celu na strzelnicy nawet z bliska, a co dopiero z kilkuset metrów, a z tylu zapewne trzeba będzie oddać strzał.

        Sięga więc po młodszego kolegę, Staszka, pracującego w myjni samochodowej. Nie wiem, jak się poznali, to było chyba w tych pierwszych 20-25 minutach. Tak czy owak, ten młodziak jest byłym zołnierzem, był na misjach, a z wojska odszedł lub został wydalony za [nieumyślne chyba] strzelanie do cywilów w Afganistanie [sprawa Nangar Khel inspiracją ?]. Gośc strzela bezbłędnie. Lulek wciąga go do gry, opowiadając ze to wazna misja, dla dobra kraju i takie tam rózne, mami nieistniejącymi szansami na powrót do wojska, a wątpliwości młodego kolegi [czyli "dlaczego ?", "po co ?" i inne takie] gasi w najprostszy sposób : bo to zły człowiek, bo tak trzeba, a wreszcie : bo jesteśmy zawodowcami i co nas to obchodzi, grunt że mamy do wykonania zadanie i na tym się skupmy.

        To jest wprowadzenie.

        Treningi, kolejne wątpliwosci Staszka i interwencyjne w tej sprawie zabiegi Lulka.

        Potem namierzenie celu, przygotowanie planu działania, a jako że ten szef CBS ma kochankę sopranistkę operową, z którą spotyka się w deluks hotelach w Warszawie, to poruszamy się w tychże deluksowych wnętrzach, gdyż jedyna szansa by go zastrzelić polega na zaczajeniu się w pokoju hotelu leżącego o 300 metrów obok tego hotelu, w którym oni mają randkę. Facet wyjdzie na balkon zapalić papierosa i wtedy można probować go trafić.

        I sekwencja przygotowania akcji, dwukrotnego podejścia do rzeczy, dokładnej realizacji planu plus sam zamach i ewakuacja - to jest najlepsza częśc filmu. Z doskonała muzyką, przypominającą tę, którą swoje filmy ilustruje Polański. Bohaterowie zachowują logikę, styl, hotel gra pierwszorzędnie, a ta muzyka niesie cały film. Staszek wykonuje strzał, ale to Lulek planuje i prowadzi całą akcję, a gdy Staszek strzela Lulek siedzi na krześle z lornetką i komenderuje oraz ocenia skutki.

        uwaga : spoilery :]

        Po udanym zamachu Lulek ma nadzieję wyjechac do Hiszpanii i snuje już marzenia o tamtejszym klimacie, ale sprawy się komplikują, prokurator-zleceniodawca nie ma całej kasy, a jedynie 20 % [miało być 100 tys dolarów], dochodzi do strzelaniny, bo Lulek nie chce mu odpuścić - prokurator ginie. I jego kierowca też. Dwa trupy w mieszkaniu Lulka, wiec zawodowcy musza się zwijać.

        Lulek jest ranny w brzuch, kolega Staszek wiezie go autem do zaufanego lekarza, ale Lulek po drodze umiera. Staszek wrzuca jego ciało do rzeki. Zostaje mu w rękach cała kasa, ktrą Lulek przez lata odkładał skrupulatnie. I samochód.

        Z tym samochodem i kasą zamiast uciekać - wraca do swojej koleżanki, prostytutki, którą poznał w jakimś tanim hotelu, kiedy biła się na korytarzu z nieuczciwym klientem. Pomógł jej, ale chyba przy okazji się zakochał, nawet jeśli ona jest taką samą profesjonalistką i za darmo do łózka nie pójdzie także i z nim.

        Staszek parkuje auto na strzezonym parkingu, na którym zwykle zostawiał je Lulek. Parkingowy naewet pyta o Lulka, na co Staszek wymijająco odpowiada, ze Lulek wyjechał.

        Traf chce, ze w wieczornych dziennikach podają informacje o znalezieniu zwłok Lulka.

        Staszek propoonuje koleżance wyjazd do Hiszpanii, powtarzając marzenia Lulka. Jakoś nie bardzo jej to imponuje, bo "wszędzie jest tak samo", a poza tym : z czego będą zyli ?, na co Staszek : że ma dużo pieniędzy.

        Kiedy Staszek wychodzi na parking po kasę do samochodu zostaje napadnięty przez kolegów Lulka i zasztyletowany. Pada na ziemie. Parkingowy wolno obchodzi teren święcąc latarką. Kiedy dochodzi do leżacych zwłok Staszka omiata je latarką i idzie dalej. Zapewne to on dał sygnał, Staszka uznano za zabójcę Lulka. A pani prostytutka stoi w oknie i... czy widziała śmierć Staszka ? Tak czy owak, odwraca się obojętnie i znika w głębi pokoju.

        Koniec.

        W sumie : mogło być gorzej ;] Watek Nangar Khel, Andrzej Seweryn znów w roli eks-ubeka [jak w "Uwikłaniu" identycznej], wstawki scenariuszowe o tym, że politycy kłamią i kradną [kamera wyostrza wtedy obraz z telewizora, w którym występują przedstawiciele SLD], szkoły niczego dzieci nie uczą, ludziom chodzi tylko o kasę, i inne truizmy - mają chyba pełnić rolę komentarza społecznego ;]

        Podgląd warsztatu profesjonalnego zabójcy - niezły, świetna sekwencja zamachu, a takze niezłe zakończenie/epilog.

        Muzyka prima sort !

        zdjęcia Michała Englerta znakomite !

        Krzysztof Stroiński najpierw gra tak, że w ogóle nie widać w nim tego rysu zabójcy, potem zyskuje, kiedy sypie jak z rękawa cennymi radami dotyczącymi tajników swojego zawodu, aż wreszcie potem, kiedy dochodzi do tzw. akcji, a on się kamulfluje, zmieniając fryzurę, ubranie i koncentruje się maksymalnie - jest absolutnie znakomity i wiarygodny.

        Marcin Kowalczyk - znów dobra rola, chociaż powtarza tutaj styl z "Jestem Bogiem" czy "Hardkor Disko".

        Michalina Olszańska, czyli Olga Hepnarova, gra prostytutkę Halinę, nie boi się odważnie grać ciałem, poza tym raczej niewiele więcej aktorskich zadań przed nią postawiono.

        Plus Piotr Głowacki w roli prokuratora, zleceniodawcy morderstwa. Też gra swoje, czyli rutyna z "Bogów" i paru innych produkcji, w których ostatnio się prezentował.

        Bromski talentu do kreowania zawiesistej, cięzkiej atmosfery chyba nie ma, albo ma, ale wybiera inne pomysły na te swoje kryminały. INteresujące, jak że by też ten film wyglądał w scenerii ciemniejszej, ponurej, deszczowej i posępnej, niekoniecznie tylko jak chodzi o pogodę, ale i o portrety bohaterów, bo te akurat są bardzo płytkie i w sumie trudno się do nich zbliżyć. Dialogi niewiele wyjasniają, poza tym, ze Lulek jest zmęczony życiem i swoim fachem, a Staszek zagubil się w życiu po wydaleniu do cywila.

        Cóż, jak na polskie bezrybie kryminałów - i tak jest dobrze :]

        PS : chyba TVP dołożyła pieniądze do filmu, bo co kiedy bohaterowie czegoś się dowiadują z mediów, to zawsze z telewizora nastawionego na TVP ;] A LUlek dopowiada, ze "nie lubi jak w mieszkaniu jest cicho", więc telewizor z TVP gra bez przerwy.

        PS 2 : scenografia mieszkania Lulka - bardzo udana, umieszczenie ważnych scen w przestrzeniach wypasionych warszawskich hoteli - też na plus, tym większy że zostały one dobrze wykorzystane w kamerze Michała Englerta.


        • maniaczytania Re: "Anatomia zła" [premiera] - po seansie 18.11.17, 19:17
          początku nie będę prostować, bo pewnie jak obejrzysz powtórkę, sam się poprawisz :)

          Zgadzam się z większością uwag. Film świetnie się rozkręcał, naprawdę, ale końcówka mnie się już nie podobała - jakaś taka bez puenty, choć sama nie wiem, jaki koniec by mnie zadowolił. Coś podobnego wyszło do "Uwikłania", chociaż to teraz dużo lepsze. A Lulek pokazał rys mordercy zaraz na początku, gdy pojechał do domku letniskowego, gdzie trzymał swoją broń i zastrzelił tak po prostu babkę, która mu tego domku pilnowała. Stroiński jak zwykle świetny, ale bardzo podobał mi się też Kowalczyk - lubię aktorów oszczędnych w środkach, nieprzerysowanych, bez maniery - a on taki jest. Głowacki był też dobry, taki trochę cwaniak, ale roztrzęsiony. A sopranistka nie spotykała się w hotelu, to było jej mieszkanie ;)
          • grek.grek Re: "Anatomia zła" [premiera] - po seansi 19.11.17, 11:15
            dzięki, Maniu :]

            yes, obejrzałem w nocy, tym razem w całości.

            ten początek jest naprawdę niezły, bardzo dobrze "dorysowuje" Lulkowi tę twarz pozornego poczciwca, chociaż - w gruncie rzeczy - zważywszy na to, że on karierę płatnego zabójcy zakończył, moze faktycznie tym poczciwcem na pełny etat został ?

            To prokurator Nowak składa mu propozycję nie do odrzucenia, która prowokuje dalsze wydarzenia, ze wszystkimi ich konsekwencjami.

            Maniu, tę kobietę, co pilnowała mu domku letniskowego Lulek zabił, ponieważ chciała go szantażować na kasę.

            w sumie, wszyscy tutaj grają nieczysto, sam Lulek również, bo przecież manipuluje młodszym Staszkiem bezwzględnie : podaje się za majora wojska, mówi ze to misja w imię Dobra, obiecuje mu nieistniejące korzyści [powrot do armii w ramach służb specjalnych] nie mówi mu, że w grę wchodzi jakaś kasa, a na koniec sam chce z nią wyjechać, a jego samego odesłać do domu, bo "trzeba się przyczaić, wracaj i czekaj na dalsze rozkazy", chociaż "najpewniej już drugi raz razem pracować nie będziemy". Chce chłopaka wykorzystać jako cyngla, bo sam już nie może. Niby ma nóż na gardle, ale jednak gra nie fair.

            ginie uczciwy dziennikarz, ginie nieuczciwy prokurator, ginie uczciwy policjant... górą jest szemrany biznesmen, który całemu łańcuchowi wydarzeń nadał bieg. To wizja republiki bananowej, w której politycy są marionetkami, a wymiar sprawiedliwości wysługuje się oligarchicznym interesom.

            A na dodatek, to jest interesująca obserwacja, wg mnie : następuje sprzężenie zwrotne między górą, a dołem, bo na tzw. dołach ludzie są jednakowo paskudni.

            Ta babka od Lulka - szantażuje go, żeby jej więćej zapłacił za to pilnowanie; prostytutka, w której zadurza się Staszek, na romantyczną propozycję "jedźmy razem do Hiszpanii", czyli : bądź moją dziewczyną, odpowiada "Raz facet mnie zabrał na 3 dni do Gdyni, zapłacił mi 3 tysiące...", czyli : ja jestem kobietą interesu.

            Nawet kobieta na bazarze nie umie się zachować i robi awanturę o jakośc pomidorów.

            Ryba psuje się od głowy czy od ogona, bo już nie wiem ? ;]

            zgadzam się z ochotą, Maniu :] obie główne role udane i w ogóle sukces castingowy się przytrafił, obu aktorów celnie wytypowano :]

            a tak, racja ! Strzał był wykonywany z hotelu w stronę mieszkania :] Racja, Maniu :] dzięki.

            czytałem parę recenzji "branżowych" ;], raczej oszczędne są, ale myślę że jak na polskie warunki - wyszło to wszystko naprawdę nieźle.

            reżyser Bromski wyciągnął parę wniosków z, wg mnie, kompletnej klapy "Uwikłania". przede wszystkim, co zauważam z radością :] : nareszcie ktoś załapał, że w kinie sensacyjnym/kryminalnym muzyka jest rzeczą absolutnie kluczową. Zdjęcia i aktorzy nie poprowadzą dobrej akcji bez odpowiedniej tzw. ilustracji muzycznej. W "Anatomii..." ta muzyka przypominała mi pomysły z filmów Polańskiego, a w finale mamy motyw rodem z lat 80tych, w ogole myślę że ten ostatni kadr jest świetny : wieczór, jakiś zamknięty parking, latarnia się pali, i wchodzi ta muzyka - trudno nie pochwalić !

            dobra jest też scena pierwszej rozmowy Lulka z Nowakiem - w parku chyba ?

            Nie wiem, czy powinienem aż odszczekiwać ? ;] [nieee, ratunku !] ale ten film się broni, jest dobry, nawet te truizmy, którymi chętnie komentuje świat Lulek - da się jakoś wytłumaczyć. Pasują do jego wizerunku : sfatygowanego "wędkarza-amatora" w kurtce-szwedce, kupującego na bazarku pomidory.
    • grek.grek nocą w TVN : "Przypadek 39" 17.11.17, 14:11
      Groza z podtekstami :]

      Bohaterka - Emily [Renee Zellweger] pracuje w opiece społecznej, zajmuje się głównie sprawami dotyczącymi przemocy wobec dzieci. Sprawa 10-letniej Lilith jest 39, którą w tym samym momencie Emily spada na głowę. I niespodziewanie staje się najważniejszą, bo raz, że Lili wygląda na nieśmiałą i wycofaną grzeczną dziewczynkę, a dwa : jej rodzice prezentują się wyjątkowo podejrzanie.

      Emily daje małej swój numer telefonu, żeby zadzwoniła, jakby się coś działo. I już pierwszej nocy, Lili dzwoni z komuniktem, że jej rodzice zaraz będą chcieli ją zabić. Emily wskakuje w samochód, wydzwania po drodze swojego przyjaciela z policji, Mike'a i wspólnie docierają na miejsce w ostatniej chwili : rodzice Lily próbują... usmażyć ją w piekarniku ! Mike nokautuje ich oboje, przerażoną małą wyciąga z piecyka Emily.

      Rodzice oczywiście zostają skierowani najpierw do psychiatryka, bo zachodzi podejrzenie, że są niepoczytalni. Ostatecznie pani Sullivan trafia do izolatki, a pan Sullivan do więzienia. A Lili - do mieszkania Emily, która najpierw zasłania się pracą, obowiązkami, procedurami, ale zaraz występuje o prawo do opieki nad małą i je uzyskuje.

      Lili chodzi do szkoły i na terapię, którą prowadzi chłopak Emily - Doug [Bradley Cooper]. Robi postepy. W domu jest grzeczna i miła. I rozmowna. Oraz trochę wścibska. Grzebiąc w rzeczach Emily znajduje jej fotografię z matką. Emily zwierza się jej, że matka zginęła w wypadku drogowym, jechały wtedy razem.

      Emily przeżywa szok, kiedy dowiaduje się, ze jeden z jej podopiecznych, mały Ramirez zabił lewarkiem oboje swoich rodziców. Łagodny chłopiec z niego był. I jest nadal, bo już w areszcie sam nie rozumie, jak mógł coś takiego zrobić, co w niego wstąpiło. I dodaje, że to była Lili, ale... mówiła głosem mężczyzny.

      Sensacją jest odkrycie, że w noc zabójstwa, do Ramireza dzwonił ktoś z... domu Emily. Ona nie, bo spała, wiec wygląda na to, ze Lili. Dziewczynka uparcie jednak zaprzecza. Emily jej wierzy, ale warunkowo. To pierwszy sygnał ostrzegawczy.

      Drugim jest historia Douga.

      Kiedy już Lili zaczyna czuć się pewnie, podczas terapii nagle rozmawia z Dougiem w taki sposób, ze facetowi skóra cierpnie. Mówi jak dorosła, jakby go znała i szydziła z niego, nazywa go "płytkim i bezmyślnym", sugeruje że powinien się obawiać nadchodzących wydarzeń. Gośc jest zupełnie w proszku, a przy okazji wypaplał, że w dzieciństwie pogryzły go szerszenie i się ich boi.

      Jest tak wstrząśnięty tą rozmową, ze rezygnuje z prowadzenia Lili. Emily ledwie go poznaje, taki jest przestraszony. Tego samego dnia, we własnej łazience, Doug nagle zaczyna "wydzielać" szerszenie. Wyłażą z jego uszu, nosa, oczu, a potem atakują go rojem, gośc opędza się, przewraca i ginie od uderzenia głową w posadzkę. A szerszenie znikają.

      Na pogrzebie Emily nie odwzajemnia dotyku Lili. Zaczyna ją podejrzewać. To już druga historia, w której ktoś ginie i ma to związek z Lili.

      Emily zaczyna więc zgłębiać zjawisko. Odwiedza dom Sullivanów : odkrywa, że oboje rodzice barykadowali się w swojej sypialni, zamontowali specjalne zastrzaski, a rysy na parkiecie sugerują, że podsuwali pod drzwi cięzkie meble. Przed... Lili ?

      Ogląda taśmę z wywiadami z Sullivanami nagraną w szpitalu psychiatrycznym. Oboje wyznają, ze od kiedy adoptowali Lili w krótkim czasie zmarło ośmioro ich krewnych, że mała jest czystym złem.

      W rozmowie bezpośredniej Sullivan zapowiada Emily : "Ona dowie się, czym jest dla pani piekło i urządzi je pani za życia". I dodaje, ze Lili ma szósty zmysl, wie wszystko,a czego nie wie : wyczuwa. A najlepiej czuje ludzki strach.

      Emily próbuje pozbyć się opieki nad Lili, ale to jest na razie niemożliwe. LIkwiduje więc telefon w domu, chowa ostre narzędzia, montuje zatrzaski i zamyka się na noc, śpi z nożem, boi się wracać z pracy do domu, a kiedy na grupowej terapii widzi jak Lili coś szepce do ucha koleżanki - spanikowana zapowiada, ze nie pozwoli jej chodzić na te zajęcia. Scena dzieje się w windzie, i ta winda znienacka zaczyna się trząsć, światło mruga, winda urywa się i pędzi w dół, a Lili stoi w rogu i lodowatym wzrokiem wpatruje się w struchlałą Emily. Kiedy ta w panice odwołuje swój zakaz - wszystko się uspokaja, jakby Emily doznała tylko halucynacji.

      Lili nie traci nerwów, nie płacze, nie jest normalnym dzieckiem. Wyczuwa, fakt, wszystko : sugeruje, ze wie dlaczego Emily usunęła telefony, wie że widziała się z Sullivanami, czuje jej lęk.

      Kiedy Emily wykrzykuje wreszcie : "Czego ty chcesz ?!" Lili odpowiada spokojnie : "Żebyś mnie we wszystkim słuchała. Chcę lody - masz mi je dać. Chcę nową sukienkę - masz mi ją kupić. Chcę chodzić na terapię - masz się na to zgodzić". Emily nie wierzy własnym uszom. I oczom, bo na moment Lili zmienia się w jakieś monstrum.

      "Jak ją zatrzymac ?", pyta na kolejnym widzeniu Sullivana, a ten odpowiada, ze będzie to trudne, Lili wybrała ją, bo dostrzegła w niej dobro i miłość, którymi się żywi jak wampir, a kiedy ofiara nie może już ich produkować - wykańcza ją. "Musi pani ją zabić. We śnie. Ale najpierw : musi pani przestać się bać", instruuje ją Sullivan. Oni probowali, prawie im się udało... PO tej rozmowie, Pani Sulivan fiksuje w swojej izolatce z powodu halucynacji o samozapłonie, a Sullivan ma omamy na stołówce, pacjent z naprzeciwka mówi do niego głosem Lili, rzuca się więc na niego i ginie w walce.

      Mike przynosi Emily kolejną sensację. W noc śmierci Doug rozmawiał z Lili. Jest zapis tej rozmowy. Dziewczynka groziła mu. Emily spowiada mu się z tego, co się dowiedziała, a Mike zapowiada, ze pomoze jej unicestwić Lili.

      Nie pomaga, bo w aucie atakuje go wściekły pies i Mike walcząc z nim zabija się z pistoletu. Emily zostaje sama. Kiedy dostaje info o śmierci przyjaciela, próbuje wygonić Lili, ale ta się z niej śmieje. Na pytanie : o co ci chodzi ? odpowiada : " O to samo, czego ty chciałas od swojej matki : żebyś mnie kochała". NO ale jak tu kochać tak trudny przypadek ?

      Emily barykaduje się w pokoju, przystawia meble pod drzwi, Lili prosi żeby ją wpuściła, a kiedy Emily nie odpowiada - jakaś potężna siła wyrywa z zawisów drzwi razem z futryną, rzuca cięzkimi komodami i demoluje co popadnie. Emily chowa się pod łózkiem, a Lili zagląda tam z szerokim uśmiechem i powiada "Ułóż mnie do snu".

      Emily zbiera sie w sobie, faszeruje środkami uspokajającymi, które mają uśmierzyć lęk, aby mała go nie wyczuła, a potem serwuje Lili herbatę z końską dawką lekow nasennych. I podpala dom. Chałupa płonie, zjeżdza się straż i policja, wylegają sąsiedzi, Emily stoi na chodniku z wyniesioną rybką akwariową. Jest zdumiona, gdy widzi Lili całą i żywa. Musiała ją jednak wyczuć. "Nieładnie", mówi do niej Lili, jak matka do dziecka, które coś przekrobało.

      Policja eskortuje je do mieszkania zastępczego, ale Emily odbija w bok. Nie wiadomo, dokąd jedzie, ale wiadomo jaki ma zamiar. Lili spokojnie urabia ją "Twoja matka cię nienawidziła. I siebie też. Dlatego nie chcesz miec dzieci, bo boisz się,ze jesteś taka jak ona". Emily ze złości odwagą i brawurą przykrywa własny strach, aż Lili sama zaczyna się bać.

      Z rozpędu Emily wskakuje samochodem do wody nieopodal portu czy czegoś takiego. W wodzie odbywa sie walka, Emily stara się wydostać z auta i na powierzchnię, a Lili - reką męską z pazurami - stara się ją zatrzymać. Kiedy Emily uwalnia się, Lili tonie i na moment znów zamienia się w monstrum.

      Emily wypływa i wita świt zmęczona strasznie, ale zwycieska i bezpieczna.

      Cóż :] fantazja ułańska jak chodzi o scenariusz, schemat fabularny z dziesiątek podobnych historii - jest zachowany, ale poza sugestią, ze Lili nie jest człowiekiem - brzmi to tak, że oto dziecko okazuje się być siedliskiem zła absolutnego, niewinna i mała dziewczynka manipuluje ludźmi i przyprawia ich o śmierć albo skłania do zabójstwa, zaś dorosłych strofuje i poucza jakby byli dziećmi : zajmujące odwrocenie sytuacji stereotypowej, z przesłaniem : traktujcie dzieci jak partnerów, a nie jak przedmioty, bo mo
      • grek.grek Re: nocą w TVN : "Przypadek 39" 17.11.17, 14:18
        Imię Lilith nasuwa automatyczne skojarzenia z mitologią, biblią i innymi legendami, gdzie
        oznacza zwykle złą kobietę.

        aktorstwo nieoscarowe ;], ale mała Jodelle Ferland robi wrażenie w rozmowie z DOugiem/Cooperem.

        słowem : do kanonów gatunku ten film raczej nie przejdzie, ale i bólu nie przysparza podczas ogladania :] nie straszy także zbytnio, to już pewien problem, ale za to podrzuca interesujące skojarzenia wobec relacji dziecko-dorośli.

        www.youtube.com/watch?v=Ok-5lWGBQr8
    • grek.grek 20:15 TVP Historia, "Lalka" odc.6 18.11.17, 13:19
      klasycznie :]
      • mala_ciekawostka Re: 20:15 TVP Historia, "Lalka" odc.6 18.11.17, 13:25
        Nie wolno przegapić!:)
        • grek.grek Re: 20:15 TVP Historia, "Lalka" odc.6 18.11.17, 13:29
          tak jest ! :]
    • grek.grek 22:55 Puls "Leon Zawodowiec" 18.11.17, 13:29
      znów klasyka :]

      Nowy Jork magiczny jak Paryż, postać profesjonalnego mordercy przerysowana i ikongraficzna, a jednocześnie intrygująca i na swój sposó głęboka, zaś jego przyjaźń z osieroconą rezolutną dziewczynką przypomina niemal kino chaplinowskie z "Brzdącem" na czele, a do tego jeden z najlepszych czarnych charakterów w kinie kryminalnym plus fenomenalna muzyka.

      "Wielki błękit", "Nikita", "Leon Zawodowiec" - Luc Besson nakręcił te 3 kapitalne filmy [a każdy rózny i oryginalny !] w ciągu 7 lat : 1988, 90, 94.

      I od tamtego czasu nie zbliżył się nawet do tych trzech majstersztyków. W sumie, dobra strategia : najpierw zrobić 3 filmy do historii kina, a później na spokojnie bawić się w kicze za duże pieniądze ;]
      • siostra_bronte Re: 22:55 Puls "Leon Zawodowiec" 18.11.17, 13:53
        Plus boski Gary Oldman!! :)

        No, nie wiem, jednak szkoda, że Besson jakoś rozmienił się na drobne.
        • grek.grek Re: 22:55 Puls "Leon Zawodowiec" 18.11.17, 14:40
          świetna rola !
    • mala_ciekawostka A na Stopklatce "Vabank 2 " 18.11.17, 13:35
      Wiem, przegra z "Lalką", ale mimo to zapowiadam :)
      • grek.grek Re: A na Stopklatce "Vabank 2 " 18.11.17, 13:40
        Dobra decyzja, Mała Ciekawostko ! :]

        • mala_ciekawostka Re: A na Stopklatce "Vabank 2 " 18.11.17, 13:44
          :)
    • grek.grek 23:45 Kultura "Utopia" odc 1 & 2 - rewelacja ! 18.11.17, 13:39
      świetnie, że Kultura powtarza ten seriali i że robi to w sobotę wieczorem :]

      ogromnie zachęcam !

      początek jest nieco zawiły, ale jakże intrygujący ! chodzi o legendarny komiks pt "Utopia", w posiadanie oryginału którego wchodzi pewien miłośnik czytania "dymków". Zwierza się z tego grupce podobnych sobie zapaleńców. Nie mają pojęcia, że w ten sposób trafiają na cel ciemnych sił wysoko postawionych, ponieważ kultowa Utopia napisana przez kultowego autora, który wylądował w psychiatrycznym szpitalu, jest w istocie zaszyfrowanym zbiorem informacji o absolutnie fundamentalnym dla przyszłości świata charakterze.

      fantastyczny serial ! uwierzcie mi :]

      6 odcinków w znakomitym tempie, arcybrytyjskie klimaty, scenografia, bohaterowie i dialogi, a przede wszystkim satysfakcja w uczestnictwa w odkrywaniu kolejnych elementów zagadki zwiążanej z tytułową powieścią ilustrowaną.

      I niesamowita muzyka !

      poprzednim razem opisywałem poszczególne odcinki, ale tak jakoś bez echa przeszło ;] Mam nadzieję, ze tym razem uda Wam się obejrzeć.

      wg mnie, serial wybitny, scenariusz napisany w sposób wirtuozerski, a realizacja, to absolutne
      cacko :]

      must-see !
      • siostra_bronte Re: 23:45 Kultura "Utopia" odc 1 & 2 - rewelacja 18.11.17, 13:54
        Niestety, fatalna pora. To nie dla mnie :)
        • grek.grek Re: 23:45 Kultura "Utopia" odc 1 & 2 - re 18.11.17, 14:41
          aaa, szkoda, Siostro !

          ten serial to perełka ! :]
      • mala_ciekawostka Re: 23:45 Kultura "Utopia" odc 1 & 2 - rewelacja 18.11.17, 15:09
        Dziękuję za rekomendację - kiedyś na pewno spróbuję obejrzeć! Brytyjski serial to jednak brytyjski serial, arcydzieło samo w sobie :)
        • grek.grek Re: 23:45 Kultura "Utopia" odc 1 & 2 - re 18.11.17, 17:31
          bardzo liczę na to, że obejrzysz, Mała Ciekawostko !
          I koniecznie musisz napisać, jak Ci się podobał ten serial :]


          • mala_ciekawostka Re: 23:45 Kultura "Utopia" odc 1 & 2 - re 18.11.17, 17:47
            Tak zrobię, Greku:)
    • grek.grek znakomici ! "Kochankowie z Księżyca" via Polsat 18.11.17, 14:25
      Nocny seans w Polsacie, zgrabnie się wpisał w ramówkę : po "M Mordercy" i "Anatomii zła" :]

      Fabuła jest niemal trywialna, obserwacje poczynione z jej pomocą - cenne, ale niekoniecznie oryginalne, ale FORMA ! - to coś kapitalnego !

      KOchankami są 12-latkowie : Sam i Suzy.

      Sam wychowuje sie w rodzinie zastępczej, jest uczestnikiem grupy skautów. Suzy ma rodziców, trójke młodszego rodzeństwa i uwielbia kiczowate ksiązki po francusku.

      POznają się na jakimś balu w swoim miasteczku, które leży gdzieś na obrzeżach Nowej Anglii, i postanawiają razem uciec.

      W tym celu Sam pokryjomu porzuca obóz skautów, w którym i tak jest nielubiany, a Suzy daje nogę z domu, w którym i tak nikt jej nie poświęca uwagi, a matka ma romans z miejscowym policjantem. Spotykają się w umówionym miejscu i idą przed siebie, przez górskie strumienie, las, rozbijają namiot [Sam], czytają na głos przed snem [Suzy] i generalnie dobrze im się ze sobą obcuje.

      Po odkryciu ich zniknięcia, tropem ucieknierów podąza cała armia : zastęp skautów pod wodzą druha, [kapitalny Edward Norton !] policjant, rodzice Suzy, a przez telefon już na Sama ostrzy sobie zęby pani Opieka Społeczna [rewelacyjna Tilda Swinton]. Jest rok 1965 i istnieje możliwość, ze Sam będzie leczony elektrowstrząsami.

      Ekipa poszukiwawcza przyłapuje zbiegów nad górskim strumieniem, a oni automatycznie przytulają się do siebie, nie chcąc zostać rozdzielonymi.

      Sama wyrzeka się rodzina zastępcza, schronienia udziela mu poczciwy policjant [fantastycznie obsadzony wbrew swojemu emploi Bruce Willis], a Suzy ma w domu nadąsanego ojca [Bill Murray wbrew swojemu emploi] i zatroskaną sztucznie matkę [Frances McDormand].

      Suzy dostaje zakaz widywania się z Samem, a Sam moze wylądować w poprawczaku, gdzie, jak mawia policjant : "Zostanie pożarty żywcem", no i tym prądem mogą chcieć go "leczyć".

      Co w takiej sytuacji ? W takiej sytuacji na wysokości zadania staje zastęp skautów i w sekrecie pomaga młodocianym zakochanym połączyć się i uciec. Wieją na inną wyspę, a tam dowódca innego zastępu skautów udziela im symbolicznego ślubu.

      Rychło w porę, bo rozpętuje się burza stulecia, a po piętach depcze im ścigająca ich grupa skautów z ich głównodowodzącym [znów kapitalna mała rola Harveya Keitela] oraz rodzice Suzy, z nieprzejednanym ojcem w głównej roli plus osobiście obecna pani OPieka Społeczna.

      I ich dopadają, ale młoda para ucieka na górę jakiegoś kościoła czy teatru i gotowa. Pioruny biją, a młodzi gotowi są skoczyć na łeb na szyję do wody pod sobą. Jesli jest głęboka, potopią się, jesli płytka - złamią kark. Na szczęście jest policjant, który zgłasza się do opieki nad Samem, a Opieka Społeczna wyraża zgodę. Wprawdzie cała trójka omal nie spada w przepaść, ale koniec końców mamy happy end : Sam zostaje najmłodszym policjantem w historii, a Suzy jest wreszcie szcześliwa mogąc go codziennie widywać.

      Prosta historia, ale styl - o rety :}

      TO w ogole nie jest film fabularny, tylko bajka realistyczna, ale baśniowy realizm. Sam i Suzy nie przejawiają żadnych dziecięcych emocji, mimo ze są dziećmi, mówią jak dzieci i nawet myślą jak dzieci, bo tutaj okazuje się być zaletą na miarę naprawy świata, bo po drugiej stronie są dorośli, którzy z kolei swoją zasadniczośc sprowadzają do poziomu infantylizmu.

      Dzieciaki mówią poważnym głosem, są wygadane, używają słów z książek, ale przy tym wszystkim ich uczucie jest kwintensencją dziecięcej szczerości i autentyzmu. Jak Wes Anderson osiągnął ten efekt ? chciałbym wiedzieć :]

      Pomysły narracyjne zaskakują momentami, tak jak z pojawiającym się co pewien czas starszym jegmościem, który pełni rolę przewodnika z programów telewizyjnych i po prostu przedstawia historię i strukturę wysp, pomiędzy którymi krążą bohaterowie. Zupełnie odlotowa idea, a jak się wspaniale sprawdza.

      Niektóre sceny zaprojektowane są w konwencji niemal komiksu, jak ta, kiedy Sam, Suzy i policjant zwisają z wieży tego kościoła, trzymając się kolejno za ręce, a przypominają po prostu trzy czarne małe figurki na tle granatowej nocy. Mistrzowski koncept.

      Albo : Matka Suzy wzywa dzieciaki na posiłki... za pomocą megafonu :]

      Ta statecznośc dzieciaków jest zajmująca. Wygadani, rzadko się uśmiechają i mówią formułkami wziętymi ewidentnie z przeczytanych lektur dla dorosłych, np Sam w sytyuacji krytycznej mówi do Suzy : "Kocham cię, bardzo ci dziękuję, ze byłaś tak dobra i wyszłaś za mnie, to bardzo wiele dla mnie znaczyło", a ona odpowiada mu coś w ten sam deseń. Młodzi aktorzy grają to jak z nut :]

      A jak wyjśc spod tej formy i stylu, które są skromne, ale diabelnie wyraziste i robią duże wrażenie, to odsłania się coś waznego : wszyscy są tutaj nieszczęsliwi.

      POlicjant jest samotny, kiedyś kochał, nie wyszło i od tej pory jest sam; rodzice Suzy nie tworzą zgodnej pary, śpią w osobnym łózkach obok siebie, matka Suzy szuka realizacji swoich uczuć w romansie z policjantem [pokazany jest on w taki sposób, ze ona przynosi mu jedzenie na służbę], a ojciec co i rusza wychodzi do ogrodu w towarzystwie bukłaka wody ognistej; skauci tworzą grupę, w której nie ma jednostek, a jedynie dryl i bezmyślna wspólnota, nawet ten ich zastępowy jest jakoś tak oddany tylko i wyłącznie instruowaniu swoich podopiecznych; no a Opieka Społeczna, to w ogole pokaz bezduszności w majestacie państwa :]

      I żaden z tych bohaterów nie obnosi się z pozami nieszczęsliwca. Widać to życiowe/emocjonalne niespełnienie na tle pozornie lekkiej i w ćwierćkomediowej tonacji rozegranej historii ucieczek i poszukiwań niesfornych kochanków, ale nie uderzają one w cięzkie klawisze. Przeciwnie, pojawiają się jakby mimochodem. I przez to wydają się dostepniejsze, o dziwo.

      Sam i Suzy też się nieszczęsliwi, bo on nie ma rodziców, zastępczy mają go za nic, a w zastępie skautów nikt go nie lubi, bo jest "dziwakiem" i "przydałaby mu się terapia prądem". A Sam jest przecież fantastycznym dzieciakiem, tyle ze bardziej wygadanym od innych, choć nie nadużywa słownictwa :] Suzy widzi fikcję związku swoich rodziców, romans matki, postępujący alkoholizm ojca i boi się,ze "tutaj utknie, nigdy nie przeżyje przygody", czasami wpada w złośc i wtedy dać w ucho niemiłej koleżance w szkole, albo nożyczkami w biodro skautowi, który próbuje stanąc na drodze jej i Sama :]

      Znajdują więc ci dwoje w sobie nawzajem, to czego nie daje im świat, czego ich wręcz pozbawia. I ta dziecięca, a srodkami wyrazu dorosłymi, wyrażana miłośc, naiwna i pierwsza, odmienia świat wokół nich.

      Nielubiący Sama skauci pomagają im uciec, bo tak ich cała rzecz wzruszyła, a na postoju, kiedy Suzy zaczyna czytać na głos te kicze francuskie, zachęcają ją zupełnie serio,zeby nie przerywała i faktycznie wyglądają na zasłuchanych.

      Policjant ożywia się, znajduje cel w życiu : stworzyć rodzinny dom dla Sama. Kiedy rozmawiają policjant wygłasza tekst : "Prawdopodobnie jesteś mądrzejszy ode mnie..." :]

      Opieka Społeczna daje się wzruszyć w obliczu determinacji młodocianych kochankow, a druh skautów rehabilituje się w oczach swojego szefa, zaraz po tym jak został wyśmiany za to, ze "uciekł mu cały zastęp".

      Kolorystyka i scenografia wyspiarska, scen oryginalnych tak wiele, ze trudno nadązyć, aktorzy sa albo kapitalni albo rewelacyjni :]

      "Budapeszt Hotel" był/jest niesamowitym widowiskiem filmowym, "Kochankowie..." są nieco skromniejsi, ale stylowo to jest dokładnie ta sama myśl, wizja filmowa, pomysły na wizualizację, która robi spektakl, ale nie odwraca uwagi od fundamentalnych obserwacji ukrytych w jej cieniu, a w końcu wręcz uwypuklanych przez tę niekonwencjonalną stylizację.

      Jak to się udaje Wesowi Andersonowi ? to dopiero sztuka !

      www.youtube.com/watch?v=_eOI3AamSm8
      • maniaczytania Re: znakomici ! "Kochankowie z Księżyca" via Pols 18.11.17, 19:55
        oglądałam kiedyś - bardzo mi się podobało!
        • grek.grek Re: znakomici ! "Kochankowie z Księżyca" 19.11.17, 11:22
          świetnie, Maniu :]

          szkoda, że Polsat pokazuje ten film [2 raz w ramówce był] bardzo późno. przecież tam nie
          ma żadnego seksu, którego polskie telewizje się boją.

          nie ma także przemocy i trupów, które z kolei polskie telewizje uwielbiają.

          No i może dlatego puszczają go w środku nocy ? ;]
          • siostra_bronte Re: znakomici ! "Kochankowie z Księżyca" 21.11.17, 10:48
            O, widziałam kiedyś, nie pamiętam na jakim kanale. Fajny, ale przyznam, że to jednak nie moje klimaty :)
            • grek.grek Re: znakomici ! "Kochankowie z Księżyca" 21.11.17, 12:18
              dzięki, Siostro :]

              yes, to specyficzne kino :]
    • mala_ciekawostka "American Crime" - serial, bardzo polecam. 18.11.17, 18:25
      Nie mylić z "American Crime Story" :)
      Niedawno skończyłam oglądać trzecią i niestety ostatnią serię, żałuję ogromnie, ze więcej ich nie powstanie.
      Serial skupia się na przedstawianiu aktualnych społecznych problemów i bolączek amerykańskiego społeczeństwa, w każdej serii skupia się na innym zagadnieniu.

      W pierwszym sezonie jest to przemoc, chodzi konkretnie o napaść na młode małżeństwo dokonane w ich własnym domu. Przez kolejne odcinki poznajemy kulisy całej sprawy, szukanie podejrzanych, uczucia i przeżycia bliskich i rodzin ofiar.

      W drugim sezonie głównym wątkiem są losy ucznia, który pada ofiarą kolegów w czasie imprezy - zostaje odurzony jakimś środkiem i sfotografowany w samej bieliźnie, a zdjęcie sprawcy umieszczają w sieci. Chłopak jest prześladowany i ma ogromną traumę, planuje zemstę (nie będę opisywać szczegółów, żeby nie spoilerować). Poznajemy kulisy systemu szkolnego w Stanach, walkę o pieniądze, tarcia wśród samych nauczycieli.

      W trzecim sezonie akcja skupia się na pracy nielegalnych imigrantów, w tym przypadku z Meksyku, na farmach. Pokazuje jak ciężki jest ich los, warunki, w jakich muszą pracować i mieszkać. Poznajemy także historię opiekunki do dziecka, która przybywa do USA z Haiti (w jej przypadku wszystko odbywa się jak najbardziej legalnie). Na początku wszystko dobrze się układa, jednak z czasem jej sytuacja staje się bardzo ciężka (tu również nie będę wchodzić w szczegóły, żeby za dużo nie zdradzić).
      Poznajemy także losy młodziutkiej dziewczyny, uciekinierki z domu, która wplątuje się w toksyczny związek z szemranym alfonsem. Udaje jej się z niego wyrwać i w kolejnych odcinkach możemy zobaczyć jak funkcjonuje system opieki nad dziećmi takimi jak ona, jak kiepsko jest finansowany, jak przepracowani i kiepsko opłacani są opiekunowie.

      Serial nie epatuje bardzo przemocą i brutalnością, oczywiście pojawiają się takie momenty, ale nie są częste. Bardzo ciekawie i wciągająco pokazuje zagadnienia o których pisałam wcześniej. Widać bardzo prospołeczne zaangażowanie twórców.

      Zastosowano ciekawe i fajne rozwiązanie, mianowicie ci sami aktorzy grają w każdym sezonie różne postaci. Bardzo mi się to podobało. Występują m. in. Felicity Huffman, Timothy Hutton, Regina King, Lili Taylor.

      Naprawdę polecam, jeśli będziecie mieli kiedyś okazję, koniecznie obejrzyjcie. Warto!


      • grek.grek Re: "American Crime" - serial, bardzo polecam. 19.11.17, 10:48
        dzięki, Mała Ciekawostko :]

        brzmi świetnie !

        przemoc, hejt internetowy, kryzys systemu edukacji, dola imigrantów - same istotne rzeczy. w Ameryce, chyba, zwłaszcza ta ostatnia sprawa ostatnio robi "karierę" ? od kiedy nowy prezydent/jego sztab oznajmił, że zamierza ograniczyć napływ Meksykanów za pomocą budowania murów.

        zdaje się, ze w ten sposób zamiast przybliżyć się do znalezienia jakichś rozwiązań, bo ta imigracja faktycznie jest masowa, co przynosi rózne skutki - Amerykanie oddalili się od nich, bo jak tu teraz wprowadzać - być może potrzebne - ograniczenia, skoro pan prezydent z grubej rury o murach opowiada ? to przecież w naturalny sposób powoduje wzrost nastrojów proimigranckich. ech :]

        w sumie, taka róznica między telewizją amerykańską, a polską : u nich powstają takie pełnokrwiste seriale poruszajace problemy społeczne, a w Polsce o problemach społecznych można usłyszeć głównie z telenowelach, gdzie rózne sprawy są jednak tylko zasygnalizowane i
        to na poziomie dośc papierowym i płytkim.

        róznica kilku poziomów [jakości] :]

        dzięki raz jeszcze, Mała Ciekowostko, byłoby świetnie, gdyby ten serial pojawił się np w TVP. Skoro sami nie umiemy - kupujmy gotowe produkty od tych, którzy potrafią !

        zwłaszcza, ze serial mówi o rzeczach, które sami znamy przecież z własnego podwórka, uniwersalnych.


        • mala_ciekawostka Re: "American Crime" - serial, bardzo polecam. 19.11.17, 11:02
          Dziękuję:)

          No właśnie, też mam nadzieję, że kiedyś jakaś stacja puści ten serial. Może któraś się na to zdecyduje...
          • grek.grek Re: "American Crime" - serial, bardzo pol 19.11.17, 11:35
            :]

            miejmy nadzieję, chyba jest coraz lepiej w polskich telewizjach, "American Crime Story" w TVP, "Black Mirror" w TVN... szkoda, ze w oba w środku nocy ;]
            • mala_ciekawostka Re: "American Crime" - serial, bardzo pol 19.11.17, 11:55
              No właśnie, obawiam się, że jeśli kiedykolwiek "American Crime" będzie w TV, to też w takich godzinach...
    • grek.grek 20:05 TVP2 "Gra tajemnic" 19.11.17, 11:31
      premiera :]

      biografia wybitnego matematyka Iana Turinga, w czasie wojny prowadził zespół, który złamał kod Enigmy, a po wojnie, zamiast doczekac się splendorów i grantów na badania naukowe [a miał wiele pomysłów], spotkała go represja za homoseksualizm.

      Oscar za scenariusz adaptowany, na podstawie ksiażki Andrewa Hodgesa.

      główna rola : Benedict Cumberbatch, muzyka Alexandre Desplat, a reżyserem jest MOrten Tyldum, Norweg, który zdaje się nie miał wcześniej komercyjnych sukcesów ? MOże producentom spodobało się w jaki sposób zekranizował "Łowców głów" ?

      "Gra..."kosztowała 14 mln, zarobiła...prawie 230 ! kto by pomyślał, że taki temat może ludzkośc zwabić do kin w takiej ilości ? :]


      • siostra_bronte Re: 20:05 TVP2 "Gra tajemnic" 19.11.17, 12:24
        Z ciekawością obejrzę!

        Ale nie mam zbyt wysokich oczekiwań. Bo słyszałam różne opinie. Podobno wyszło z tego wypracowanie na temat, a nie solidny dramat, na jaki Turing z pewnością zasługiwał. Złagodzono różne kanty (Turing nie ma żadnego życia prywatnego), żeby nie zniechęcić publiczności.

        Ten film był robiony pod Oskary. A świetny wynik finansowy to zasługa agresywnej kampanii reklamowej firmy Wensteina!
        Który już nie raz średnim filmom "załatwił" nagrody (np. nieszczęsny "Zakochany Szekspir" był filmem roku).

        Jestem ciekawa jak wypadnie Cumberbatch, ale znów mam obawy, że ten aktor nie jest w stanie wyjść poza emploi geniusza z problemami emocjonalnymi. W ogóle jego kariera stanęła, szkoda. Niestety, jest tu oszpecony sztuczną szczęką :)

        No i gra tu Keira Knightley, najgorsza aktorka ostatnich lat :)

        Zobaczymy. Ale brawo dla Dwójki za ten cykl premier w niedziele.



        • grek.grek Re: 20:05 TVP2 "Gra tajemnic" 19.11.17, 15:16
          ja też, Siostro :]

          o, brzmi ostrzegawczo.

          racja, Siostro, ewidentnie Cumberbatch popadł w szufladkę "sherlocowską".
          najgorsze jest to, że jak z tej szufladki spróbuje wyjśc i zagrać zupełnie inną
          rolę, to podniosą sie głosy, że wypada w niej mało wiarygodnie ;]

          o, widziałem tę aktorkę w 2-3 rolach, i to pobocznych.
          może akturat w "Grze..." wypadnie nieco lepiej ? :]

          yes, brawo dla TVP.
          coś się tam ruszyło, codziennie [na jakimś kanale TVP] dobry film - tak trzymać :]


        • grek.grek "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wrażenia ? 20.11.17, 10:08
          I jakież wrażenia po seansie, Czcigodni ? :]

          wg mnie : bardzo profesjonalnie zrobiona rzecz. Inscenizacja, aktorzy, akcenty, zgrabna fabuła, kamera, dekoracje, muzyka. Rzeczywiście, jak Siostro, napisałaś : film skonstruowany pod nagrody i wyróżnienia oscarowe.

          o rozszyfrowaniu Enigmy ofk słyszałem, ale nie znałem szczegółów, więc cały proces dochodzenia do tego sukcesu był dla mnie lekcją historii. Oglądałem z podwójnym zainteresowaniem :] Malownicze były dla mnie zwłaszcza występujące tutaj liczby, np.
          że "możliwych kombinacji" ustawień Enigmy jest ileś tam Trylionów, i że aby je zbadać
          10 osób potrzebowałoby 20 milionów lat, a przecież ci tutaj mają tylko kilkadziesiat minut, by
          trafić na ten właściwy, itd., itp.

          I kiedy cała reszta kombinuje jak tu dokonać niemożliwego, Alan wpada na doskonały pomysł
          wyjściowy : człowiek nie pokona maszyny, może to zrobić tylko inna maszyna. Niby proste, ale
          tylko jemu do głowy wpadł ten koncept.

          Udało się nadać temu działaniu własną dynamikę, od poznania się zespołu, poprzez konflikty i niezręczności na linii : Alan versus wszyscy inni, nieodzowny czynnik zagrożenia [tutaj : w postaci nieufnego i niesympatycznego wojskowego, który chce odebrać finansowanie całej operacji], integrację wokół wspólnego celu, przyznanie racji Alanowi przez wszystkich innych, niespodziewany przełom, no i triumf, oczywiście rozegrany w ramach dobrze skonstruowanego suspensu [cała grupa wyglądała w tym momencie jak gromada bawiących się dzieci : szef bandy pierwszy zrywa się i gdzieś biegnie, a reszta za nim, nie pytając nawet dokąd biegną ;) - a tutaj w grę wchodziły przecież losy II wojny światowej !]

          To co najlepsze, wg mnie, następuje później, bo samo rozgryzienie systemu działania Enigmy, to tylko wstęp do prawdziwych dylematów sumienia. Wiadomo, że logicznym jest umiarkowane korzystanie z tego odkrycia, by wróg się nie zorientował i nie przeprogramował urządzenia, więc trzeba poświęcić ileś ludzkich żywotów, choć przecież ostatecznie udaje się skrócić wojnę o 2 lata i ocalić 14 mln istnień. Tyle że ludzkie życie, to nie matematyka, więc moralny kac pozostaje w Turingu i jego drużynie.

          Dobry jest też wątek odkrycia w zespole rosyjskiego szpiega. Alan do demaskuje, tyle że sam został przez niego przejrzany jako gej, co w razie ujawnienia grozi powaznymi konsekwencjami, więc obaj mają na siebie haka, co wymuszać powinno na nich dyskrecję. A jednak tutaj Turing wykazuje się odruchem patriotycznym i przekazuje informację szefowi MI6. Jakże jest zdziwiony, gdy się okazuje, że i ten agent jest podstawiony przez samych Brytyjczyków, by sprzedawac Rosjanom takie informacje jakie Anglicy uznają za korzystne dla siebie :]

          Watek homoseksualizmu sprowadzony od retrospekcji z lat szkolnych i tragicznie zakończonej przyjaźni z niejakim Christopherem, a potem do wiadomości o kastracji chemicznej, jaką wymuszono na bohaterze, co ostatecznie go załamało.

          Nie ma w tym ostentacji, ale jest oskarżenie nie tylko Anglii, ale i w ogóle postepowej cywilizacji zachodniej, o idiotyzm prześladowania ludzi za ich orientację seksualną.

          Jest też szpilka wbita ówczesnej biedocie umysłowej karmiąćej stereotypy społeczne dotyczące kobiet. Wymowna jest scena, kiedy panna Clark pojawia się na teście dla bystrzaków wytypowanych na podstawie szybkości rozwiązywania krzyżówek i pilnujący drzwi zołnierz nie chce jej wpuścić i instruuje, że "przyjęcia dla sekretarek" są piętro wyżej :] Za mała głowa na takie cuda ;]

          Ta postać ciekawie ewoluuje. Zaczyna skromnie i nieśmiało, chce się nawet wycofać, ale z czasem emancypuje się, powstaje jako samoistna osobowość, gotowa jest na ślub z gejem, żeby go chronić, a jednocześnie powiada "nie będę gotować obiadków, będę pracowała". Ofk, można w tym dojrzeć dobitną symbolikę budzenia się feminizmu, samoświadomości kobiet, początek zmierzchu patriarchatu, ale tak mi się wydaje, że jest ona podana w przystępnej formie.

          Keira Knightley - na mój gust : dobra rola :"] Cumberbatch - też, znów odgrywa nietypowe formy komunikacji bohatera z otoczeniem, ale są one zniuansowane, bo przecież Alan doświadcza przemocy, a jednocześnie nie jest arogantem, choć za takiego bywa uważany, rózni się w tym punkcie od poprzednich bohaterów granych przez pana aktora. Moze dlatego, ze jest wyraźnie wycofany i w sumie dośc bierny ?

          Ożywia się, kiedy rzecz dotyczy zadań matematycznych, projektowania maszyny, rozwiązywania postawionych przed nim problemów. To jego świat.

          Ofk, maszyna Christopher, to wspomnienie zmarłego przyjaciela, stąd też częściowo czułośc jaką Alan darzy ten twór, ale nawet bez tego kontekstu : łatwo można uwierzyć, ze naprawdę maszyny, liczby, równania były mu tak bliskie jak innym bliscy są ludzie. Tak je chyba traktował.

          I pomyślec, ze przez 50 lat ta historia była tajemnicą państwową. Jej bohaterowie nie doczekali się chyba za życia uznania jakie im się nalezało ? Losy Alana Turinga znamy, a co z innymi ludźmi z zespołu ? Jak ułożyły się ich powojenne biografie ? Szkoda, że w posłowiu nie wspomina się o tym.

          Nie ma też zaznaczenia roli polskich kryptologów w złamaniu Enigmy, ale w pewnym momencie Turing wspomina, że jego maszyna "udoskonali POLSKi prototyp". I tak zdaje sie było.

          Chyba nie powinniśmy brać sobie do serca tego, ze nie podkreśla się w co drugim zdaniu polskich zasług. Najlepiej by było zrobić własny film o tych wydarzeniach, z polskiej perspektywy :]
          • siostra_bronte Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wrażenia ? 20.11.17, 17:31
            Dzięki, Greku :)

            Tak jak przypuszczałam, jednak rozczarowanie.

            Film wydał mi się jakiś płytki, pozbawiony finezji i głębi. Zbyt "akuratny" i jak to napisałam przypomina raczej wypracowanie na zadany temat.

            Twórcy chcieli połączyć i historię złamania kodu Enigmy i biografię Turinga. I wyszło coś pomiędzy. Dramatyczne losy Turinga po wojnie potraktowano zdawkowo. Przez to nie można się było zaangażować w jego historię, bo w sumie nie wiemy co się wtedy z nim działo.

            Sceny wojenne, z samolotami i okrętami podwodnymi mizernej jakości, bardzo sztuczne. Lepiej ich było w ogóle nie umieszczać w filmie.

            Najlepsze były retrospekcje z dzieciństwa Turinga w szkole. Obaj młodzi aktorzy byli świetni, bardzo naturalni, a cały wątek poruszający. Jakby to był inny film. Szkoda, że tylko w tych fragmentach udało się reżyserowi osiągnąć emocjonalną głębię i zaangażować mnie emocjonalnie.

            Cumberbatch, niestety, nie podobał mi się tej roli. Gra w zbyt przerysowany sposób i cały czas miałam wrażenie jakiejś sztuczności. Co sztuczna szczęka czy też nakładka na zęby jeszcze pogłębiała :) Może i Turing zachowywał się w taki sposób, ale efekt na ekranie mnie nie przekonał.

            Keira Knightley faktycznie była mniej irytująca niż zwykle, ale może nie miała tu zbyt trudnego zadania aktorskiego.

            Mnie to zdanie o "udoskonaleniu polskiego prototypu" wystarczy :) I wcześniej jeszcze inne, o tym, że maszynę zdobyto dzięki polskiemu wywiadowi.

            Oczywiście, te pretensje o brak podkreślenia polskich zasług są przesadzone, a większość krytykantów nie ma pojęcia jak to w ogóle było z Enigmą :)

            Już jest polski film na ten temat! "Sekret Enigmy" Wionczka z 1979 r. Z niego zrobiono też serial, świetny!, "Tajemnica Enigmy". Trójkę wybitnych matematyków i kryptologów: Rejewskiego, Różyckiego i Zygalskiego grali: Piotr Fronczewski, Piotr Garlicki i Tadeusz Borowski.

            W skrócie. Polscy matematycy złamali kod Enigmy w 1932 r. Potem pracowali dalej nad udoskonaleniem odczytywania zaszyfrowanych wiadomości. W 1938 r. Niemcy zmienili system kodowania, i nasi matematycy stworzyli wtedy tzw. bombę kryptologiczną, maszynę, służącą do łamania szyfrów Enigmy. Swoją wersję bomby stworzył potem Turing.

            Na miesiąc przed wybuchem wojny polskie władze zdecydowały o przekazaniu wyników badań wywiadowi brytyjskiemu i francuskiemu. Po wybuchu wojny trójka matematyków została przerzucona do Francji, do specjalnego ośrodka, gdzie pracowali dalej nad łamaniem kodów. Okazuje się, że Turing tam pojechał na kilka dni, żeby wymienić się osiągniętymi rezultatami.

            To wszystko wyczytałam w wikipedii :)

            Niewątpliwie to fascynująca historia i można by nakręcić o niej film ponownie.



            • mala_ciekawostka Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 20.11.17, 17:43
              Nawet niedawno ten serial "Tajemnice Enigmy" dawała TVP Historia, oglądałam jedynie małe fragmenty, ale i po nich widać było, że jest wciągający, a opisana w nim historia fascynująca.
              • siostra_bronte Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 20.11.17, 17:50
                O właśnie, też go widziałam w ramówce, ale jakoś przeoczyłam.
                • siostra_bronte Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 21.11.17, 10:42
                  Cały "Sekret Enigmy" jest na youtube.
                  • mala_ciekawostka Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 21.11.17, 17:09
                    O, to fajnie.
            • grek.grek Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 21.11.17, 12:17
              dzięki, Siostro :]

              trudno się z Tobą nie zgodzić : profesjonalna robota, ale czy ma głębię, duszę - to już niekoniecznie.

              właśnie.
              też mam wrażenie, że powojenne losy Turinga jakoś tak omietli tylko "dla porządku", a nie włożyli w to serca. Jakby nie chcieli drązyć tematu, który w niezręcznej sytuacji stawia brytyjskie ustawodawstwo i kulturę prawną, bo nawet ściganie za homoseksualizm, w latach 50, a nawet 60-tych, to kompletny obciach, nawet z dzisiejszej perspektywy.

              również wydaje mi się, ze sceny wojenne nie były konieczne, co chyba sami twórcy jakoś tam potwierdzili, nie angażując w nie zbyt wielu srodków wyrazu.

              ponoć w komentarzach rozmaitych, ten wątek polski był najszerzej omawiany, ofk na polskich portalach filmowych :] Poruszyć jakiś temat związany z polskimi osiagnięciami, to prosta droga do sprowadzenia lawiny ;]

              dzięki, Siostro - świetny zestaw informacji !

              zdecydowanie ! korzystając ze współczesnych możliwości technicznych, warto jeszcze raz
              nakręcić coś o polskich kryptologach, i żeby zagrać na nosie tym od "Gry..." skrupulatnie i imiennie ;] oddać uznanie brytyjskim kolegom, hehe.

              a swoją drogą, kapitalna jest ta scena, kiedy Turing dowiaduje się, ze jego propozycje dot. zmian w działaniu całego zespołu mogłyby zostać zaakceptowane, tylko gdyby zwierzchnictwo nad cała akcją przyznał mu sam premier. Nie zastanawiając się wiele, mozę nawet nie rozumiejąc do końca, że właśnie usłyszał warunek [potencjalnie] zaporowy - natychmiast doptyuje o adres i pisze list :] I dostaje zadowalającą odpowiedź :]

              jak w tym powiedzeniu : kiedy coś wydaje się niemożliwe do wykonania, znajdź człowieka, który o tym nie wie ;']
              • siostra_bronte Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 21.11.17, 15:22
                Czyli generalnie się zgadzamy.

                Naprawdę szkoda, zmarnowany taki ciekawy temat.

                Gdyby film nie był robiony pod Oskary, nie byłby taki zachowawczy. Kompletnie pominięcie losów Turinga po wojnie jest naprawdę zaskakujące i świadczy, niestety, o hipokryzji twórców, zwłaszcza w kontekście napisów na końcu filmu.

                O tak, warto byłoby zrobić ponownie film o naszym wkładzie w łamaniu kodu Enigmy, choć z pewnością nie ma szans na równie znakomity film jak ten sprzed lat.
                • grek.grek Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 22.11.17, 10:18
                  yes, Siostro :]

                  wydaje mi się, że tym bardziej szkoda, że nie był to film śmielszy, z uwagi na zgromadzonych aktorów. drugiej takiej okazji może nie być.

                  no właśnie, racja, Siostro ! współczesne polskie filmy na tematy historyczne są jakiś sztuczne i
                  niewiarygodne na poziomie scenografii i atmosfery.
                  • mala_ciekawostka Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 22.11.17, 16:47
                    Ostatni, moim zdaniem, fajny polski serial historyczny, w starym, dobrym stylu to "Przeprowadzki" - niestety miał chyba tylko 10 odcinków i przerwano produkcję (a z fabuły wynikało, że powinien mieć o o wiele więcej...). Szkoda.
                    • grek.grek Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 23.11.17, 09:45
                      o, dzięki, Mała Ciekawostko ! :]

                      nie oglądałem tego serialu, może będzie powtórka ?
                      to już dziś ginący gatunek : wiarygodny polski serial o historii/o przeszłości dalszej niż 25 lat :]
                      • mala_ciekawostka Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 23.11.17, 17:35
                        Może TVP kiedyś puści, od czasu do czasu go powtarzają...

                        No właśnie - serial zaczyna się, o ile dobrze pamiętam, w 1900 roku. To był chyba w ogóle jeden z dosłownie kilku seriali historycznych, które powstały od 1989 roku do roku 2000. Choć oprócz "Modrzejewskiej" (bodajże z 1991 r.) żaden inny nie przychodzi mi do głowy...
                        • mala_ciekawostka Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 23.11.17, 18:31
                          O, jeszcze była "Boża podszewka" - też z początkiem w 1900 roku.
                        • grek.grek Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 24.11.17, 09:44
                          wnikliwie przeglądam ramówkę TVP, Mała Ciekawostko :]

                          tamte seriale miały to "coś".
                          przypomina mi się jeszcze "Życie Kamila Kuranta" z Krzysztofem Pieczyńskim -
                          również dawno nie widziany, a tak wystylizowany, że żywcem przenoszący w czasy
                          o których opowiada :]

                          • mala_ciekawostka Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 24.11.17, 16:39
                            :)

                            "Życia..."niestety nie widziałam, tylko fragmenty z O. Lubaszenką. Może kiedyś gdzieś go dadzą.
                            • grek.grek Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 25.11.17, 10:06
                              w końcu na pewno się doczekamy, Mała Ciekawostko :]
                              • mala_ciekawostka Re: "Gra tajemnic" - po seansie; jakie wr 25.11.17, 11:21
                                :)
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 19.11.17, 15:26
      nie do wiary :]

      film.onet.pl/wiadomosci/czarny-pasek-i-wypikane-nazwisko-tvn-cenzuruje-zapowiedz-filmu-z-kevinem-spacey/nhxr4g

      wg mnie, przekroczona została granica śmieszności.

      postepki w życiu prywatnym aktora nie mają przecież nic wspólnego z efektami jego pracy zawodowej.

      • grek.grek tego jeszcze nie grali :] 19.11.17, 15:27
        jakiś tytuł jednak by się przydał :]
        • mala_ciekawostka Re: tego jeszcze nie grali :] 19.11.17, 15:58
          :)
      • mala_ciekawostka Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 19.11.17, 16:01
        Ciekawe, o co chodzi - może to rzeczywiście jak niektórzy podejrzewają chwyt marketingowy?
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 19.11.17, 17:57
          możliwe :]

          tak czy owak, kuriozum z tego wyszło.
          interesujące, czy w trakcie filmu postać grana przez p. Spaceya też będzie miała
          czarną przepaskę na oczach ? ;]
          • mala_ciekawostka Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 19.11.17, 18:07
            No właśnie, oto jest pytanie :))
      • siostra_bronte Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 19.11.17, 18:17
        Nie wierzę!:)
        • siostra_bronte Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 19.11.17, 19:10
          Też myślę, że to chwyt reklamowy, niestety mało subtelny.
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85) 20.11.17, 09:30
          właściwa reakcja, Siostro :]]
    • grek.grek 20:25 TVP1 "Dawne grzechy" - teatr, "Kobra" ;] 20.11.17, 10:17
      skromna oferta dziś ;]

      po ostatnim wypasionym ;] tygodniu, pełnym świetnych filmów, moment na złapanie balansu.

      Kobra [tak reklamowany jest ten spektakl przez TVP] w 2013 roku ?
      czy to się może udać ?

      dwaj przestępcy porywają córke biznesmena dla okupu. Komplikuje się sytuacja, gdy jeden z nich - wiedziony współczuciem czy też uczuciem - chce jej pomóc uciec.

      śledztwo prowadzi komisarz.

      gdzieś tutaj wyświetla mi się, poza tym komisarzem, podobieństwo do "Uprowadzonej Alice Creed", znakomitego brytyjskiego psychothrillera ? Jakkolwiek by było, jest to sztuka Mortimera Smitha ;]

      dobra obsada : Kamila Baar, Adam Woronowicz, Jan Frycz, TOmasz Karolak.

      reżyseria Krzysztof Lang.
      • siostra_bronte Re: 20:25 TVP1 "Dawne grzechy" - teatr, "Kobra" ; 20.11.17, 16:21
        Jak to, skromna oferta, Greku? Jest jeszcze Bond! :)
      • grek.grek "Dawne grzechy" - po obejrzeniu :] 21.11.17, 13:59
        czy oglądaliście ?

        wg mnie : bardzo dobra rzecz ! nawet jeśli nastrój daleki od oyginalnej Kobry, no i grany na żywo z widownią [wtedy, bo wczoraj była powtórka].

        zwłaszcza scenariusz, czyli sztuka p. Smitha, ma swój ząb i pazur, każda scena wywraca do góry nogami sytuację.

        Najpierw mamy dwóch porywaczy : bystrego George [Woronowicz] i opóźnionego Lenniego [Karolak], którzy porywają córke bogatego przedsiębiorcy Chamberlaina, Charlotte [Kamila Baar]. Związaną i zakneblowaną przynoszą do mieszkania Lenniego. George mówi, że będą od jej ojca żądać okupu - 5 mln funtów. Na potwierdzenie dzwoni w tej sprawie i przez telefon każe Chamberlainowi zbierać kasę.

        Okazuje się też, ze wcześniej panowie wykonali szantaż, udawali [George, jako ten bystrzak] w internecie dawnego kolegę Charlotte, który zna jakieś jej "szermrane tajemnice". To ją skłoniło do spotkania z nim, a w efekcie : z nimi.

        Kiedy George znika w kuchni, Charlotte błaga Lenniego, zeby pomógł się jej oswobodzić. Za drugim razem Lennie pęka i na dodatek Charlotte wchodzi w posiadanie jego rewolweru, z którego go zabija. Chce też zabić George'a, ale w rewolwerze była tylko jedna kulka, za to George ma swój pistolet i to z pełnym magazynkiem.

        George nie płacze za Lennym, przeciwnie : wydaje się zadowolony. Zabezpiecza broń, z której zastrzeliła go Charlotte i składa jej propozycję nie do odrzucenia : albo wykradnie dla niego ważne plany z firmy jej ojca albo on doniesie na nią policji : ma broń z odciskami palców, a na monitoringu widać pod domem Lenniego jej auto, no i w sieci jest zapis ich rozmowy, według której była ona szantażowana. Wszystko się składa.

        Za te plany George dostanie 10 mln od konkurencji Chamberlaina. No i okazuje się, ze oczywiście nie dzwonił do niego w sprawie okupu za córkę. Dzwnił pod własną skrzynkę głosową.

        Charlotte z cięzkim sercem zgadza się na te warunki. George wypuszcza ją, a potem wzywa policję do zwłok Lenny'ego, samemu się ulatniając, a jedynie zostawiają telefon przy ciele denata.

        Po 3 tygodniach Charlotte odwiedza George'a w jego mieszkaniu, mówi ze wykradła te ojcowe plany. George zaskakuje ją wyznaniem, że nie sprzeda tych planów konkurencji, ale... ojcu Charlotte. Jesli konkurencja zapłaci 10 mln za wejście w ich posiadanie, to pan Chamberlain zapłaci znacznie więcej, by pozostać ich jedynym właścicicelem. A przy okazji George może sypnąć Charlotte, że to ona ukradła.

        Zaraz za nią zjawia sie jednak inspektor policji [Jan Frycz], który zaskakuje George'a informacją, ze ma bilingi świadczące, ze z telefonu Lenny'ego [w istocie, Lenny i George to były tylko pseudonimy operacyjne, zaczerpnięte z "Myszy i ludzi"] wykonywano połączenia z numerem George'a.

        George udaje, że znał Lenny'ego tylko pobieżnie, kręci, detektyw łatwo go rozszyfrowuje i odgaduje cała intrygę jaką uknuł George Zapowiada, że jeszcze się spotkaja.

        Schowana w sąsiednim pokoju Charlotte wychodzi i za chwilę dowiadujemy się o nowych sensacjach : to wcale nie byl detektyw, ale... udający go domowy kamerdyner. Miał nastraszyć George'a. A za moment zdumiony George dowiaduje się, ze... Lennie żyje.

        Więcej : że to on padł ofiarą mistyfikacji, bo Charlotte i Lennie są kochankami, a Lennie nie jest opóźniony, on tylko dobrze udawał, gdyż jest aktorem. Wkręcili w całą sprawę George'a, odegrali scenę rzekomego zabójstwa Lenny'ego, aby zrobić z niego kozła ofiarnego, a samemu zostać z wykradzionymi planami w kieszeni, za które oboje wezmą te 10 mln, zaś winę zrzucą na George'a, mają na to wszelkie dowody. Chamberlian ma chody w półświatku, więc naśle na George'a smutnych panów, którzy go załatwią.

        Po chwili faktycznie pojawia się Lenny, zmieniony, czyli w anturażu bystrzaka. George już zupełnie jest skołowany.

        Po chwili... nowa sensacja : Lenny strzela i kładzie trupem Charlotte. Zaskoczonemu po raz enty George'owi wykłada, że Charlotte ciągle męczyła go opowieściami o małzeństwie, a on jest za młody żeby się wiążać na stałe :] Dlatego ją zastrzelił, żeby zgarnąc całą pulę i wyjechać sobie w świat.

        Sprawdza jeszcze czy Charlotte nie żyje, robi to skuteczniej niż George w jego przypadku, a potem robi to co George wcześniej : wykręća numer na policję i kładzie telefon przy nieboszczyku. Nic nie mówi, wie że praktyka policji jest taka, ze jeśli ktoś dzwoni i nie odpowiada, to policja sprawdza numer, z którego się telefonuje.

        Zaraz w mieszkaniu George'a, gdzie leży trup Charlotte, będą więc gliniarze i ten, który myślał, ze kontroluje sytuację pójdzie do paki, a ten rzekomo najmniej rozgarnięty pojedzie sobie na Aruba :]

        świetny Adam Woronowicz.

        Kamila Baar przeszła długą drogę od Klossa ;] ja tam nie wiem, ale mam wrażenie, ze aktorów psuje ta codzienna praca przy telenowelach, a ona w jednej przynajmniej się udziela.

        Tomasz Karolak brzmiał jakoś źle w tym ostatnim akcie, dużo mowił, ale nieprzekonująco. Frycz miał do odegrania niby ekscentrycznego policjanta, który w efekcie okazuje się być niespecjalnie inteligentnym major domusem. Robi więc miny, krzywi się, rzuca dziwnymi spojrzeniami. Miałem wrażenie, że się kryguje. I aż mi głupio, że źle mówię o takim klasowym aktorze, a może on własnie zagrał bardzo dobrze i idealnie.

        tak czy owak : dobra sztuka :]
    • siostra_bronte "Ośmiorniczka" 20.11.17, 16:23
      W Jedynce o 21.50. Jeszcze z Rogerem Moorem :) Jako szwarccharakter Louis Jourdan.

      Polecam nieustająco :)
      • grek.grek Re: "Ośmiorniczka" 20.11.17, 17:03
        dzięki, Siostro ! :]

        obejrzę !

        na 99 % :]


        • siostra_bronte Re: "Ośmiorniczka" 20.11.17, 17:33
          Hurra! :)
          • mala_ciekawostka Re: "Ośmiorniczka" 20.11.17, 18:03
            A ja jestem ciekawa jednej rzeczy, zauważyłam mianowicie, że ostatnio przy powtórkach Bondów odcinki z P. Brosnanem zamiast na TVP 1 zostały puszczone na TVP 2 i miały innego lektora (Stanisława Olejniczaka zamiast Macieja Gudowskiego, zupełnie nie mogłam się do tego przyzwyczaić) - zastanawiam się czy to się tym razem powtórzy. Aż będę tego specjalnie pilnować, to już za kilka tygodni. Może te 4 odcinki są zakupione z jakiejś innej puli? Ciekawe...
          • grek.grek "Ośmiorniczka" - wrażenia ;] 21.11.17, 12:03
            dzięki, Siostro :]

            pierwszorzędna, lekka, apetyczna rozrywka:]

            naprawdę zaczynam się przekonywać do tych starszych "bondów", grunt to przyjąć zaproponowaną konwencję, która jest zdecydowanie lżejsza niż tych ostatnich filmów z cyklu. Podejrzewam, ze większośc kinomanów zaczynała od starszych Bondów, a mnie sie na odwrót ułożyło :]

            Tym razem gros akcji w Indiach. I czego tam nie ma... dżungla, węże, słonie, tygrysy, pałace z żyrandolami, baseny bajkowe z nie mniej bajkowymi dziewczynami ;], ornamentyka ścian... i jaka kolorystyka ! jakie stroje, jakie malownicze ulice, targ, stragany... nożownicy ;]

            A Bond/Moore pośrodku tego całego inwentarza jak zawsze dystyngowany, ale z poczuciem humoru i przymrużonym okiem. Jakże inny od Daniela Craiga w tych nowych filmach. Teraz w pełni rozumiem dlaczego kinomani wychowani na starszych bondach z mniejszą ochotą sięgają po te nowe, Siostro :]

            mnie się chyba obie konwencje podobają, są po prostu rózne, każda ma zalety i zapewne kazda ma wady jakieś ?

            Bond w przebraniu goryla, Bond ratuje świat na cyrkowej aranie w pełnym stroju i makijażu klauna, Bond zaklina węża, który pełza po nim w momencie krytycznym - cała sterta atrakcji ;]

            Bond w ekwilibrystycznych scenach walki na dachu pędzącego pociągu, Bond roluje kubańskich towarzyszy, dzięki pomocy urodziwe Kubanki, i ucieka samolotem zakamuflowanym w wagonie do przewozu koni, a potem nie dośc, ze umyka nim przed samosterującą rakietą, to jeszcze tak mu to wychodzi zgrabnie, że naprowadza tę rakietę na hangar pełen złych ludzi, a potem wykorzystuje resztkę paliwa, by idealnie zaparkować pod stacją benzynową - no czyż to nie majstersztyk ? :]

            Ale ten sam Bond w pewnym momencie walczy z użyciem rakiety do gry w tenisa i traktuje nią przeciwnika, a innym razem zmuszony jest łapać autostop na odludnej ulicy i grupka dzieciaków robi sobie z niego żarty. Piękny żart autotematyczny, w ogole jest ich tu bez liku.

            Np. sposób w jaki Bond kiwa groźnego nożownika, który przytwierdził go do drzwi czterema nożami przez koszulę. Piątym chce Bonda zasztyletować, ale co robi 007 ? Po prostu plecami otwiera drzwi i nożownik w komiczny sposób mija się z celem i ma Bonda za plecami, a wtedy jest już bez szans, hehe. Jakie pomysłowe ;]

            Dziewczyny, jak zawsze - urodziwe, zgrabne, zalotne, casting - rewelacja :]

            Q z zabójczym zegarkiem, Moneypenny z różą od Bonda , jedną, bo cała reszta dostaje się nowej asystentce :]

            Jednocześnie, w tej całej dynamice obrazkow i akcji, jest ciekawy rzut oka na kulturę Indii. Bez wędrówek w religię i stosunki społeczne, a bardziej w stronę impresji, bo są słonie, fakirzy, dźwięki ulicy, kolory, stroje, typowe twarze hinduskie, życie straganów i targowisk, architektura. Jednocześnie, dziwnym trafem nie przypomina to zwykłej reklamówki z folderów biura podróży.

            Partyjka w karty, licytacja cennego jajka Faberge, gra w kości, romanse , a wszystko w luksusowych, acz wciąz etnicznie pachnących, wnętrzach - brawo dla scenografów !

            W sumie, bardzo przyjemne kino, luźne i z klasą jednocześnie. A Bond wychodzi ze wszystkiich opresji, ani razu nie będąc zmuszonym do poprawienia idealnej fryzury :]

            I o to chodzi !

            dzięki, Siostro - dobry seans :]
            • siostra_bronte Re: "Ośmiorniczka" - wrażenia ;] 21.11.17, 15:17
              Cieszę się, Greku, że Ci się podobało :)

              Widziałam go dawno temu, wczoraj tylko pierwszą godzinę, ale mogę się podpisać!

              Właśnie, wszystko jest tu pół żartem, pół serio. Bond nie traci poczucia humoru w żadnej sytuacji :) Ma wiele świetnych, ironicznych tekstów ("stopniowo ich zniechęcimy", "nie ma to jak dobra reklama" - z pościgu ulicami miasta).

              Sporo jest tu zresztą scen stricte komediowych, jak wspomniany wyżej pościg :)

              I właśnie ten humor i lekkość, także u samego Bonda w nowych filmach już są nieobecne, niestety.

              To prawda, znowu są tu tłumy pięknych pań, ledwo ubranych. W czasie castingu z pewnością obowiązywał strój bikini. Dzisiaj taka ostentacja (ta scena z Bondem, kierującym kamerę na biust wylewający się z dekoltu jakiejś pani w siedzibie Q) już by nie przeszła :)

              Piękne, egzotyczne krajobrazy zawsze były dużą atrakcją starych Bondów. Tutaj Indie prezentują się bajecznie.

              Mam nadzieję, że obejrzysz jeszcze ostatniego Bonda z Moorem :) Będzie też konkurencyjny Bond, spoza oficjalnej serii z Connerym, który powrócił do tej roli po latach, ale to nie był udany powrót.
              • grek.grek Re: "Ośmiorniczka" - wrażenia ;] 22.11.17, 10:15
                dzięki, Siostro :], także za rekomendację :]

                o, zdecydowanie, ten Bond ma cały czas zmrużone oko, uśmiecha się, robi sobie żarty autotematyczne, choćby właśnie w tym pościgu o którym piszesz - posługuje się tam samochodem
                wyjątkowo mało imponującym ;] Podobnie zresztą jak ten żołty w "Tylko dla twoich oczu".

                yes, obecne Bondy to inna para kaloszy. inne filmy. Może chodzi o tym, by tak je traktować ?
                Ale jak tego dokonać, skoro czołówka jakby znajoma, bohater ma takie, a nie inne nazwisko, no
                i "Bond, James Bond" wybrzmiewa ? :]

                też tak myślę :]

                o, na pewno z chęcią zobaczę ten film.
                jesli tylko konkurencja nie zaproponuje czegoś naprawdę ciekawego :]
    • grek.grek 20:00 POlsat "Metro strachu" 21.11.17, 13:14
      całkiem przyzwoity thriller, ofk dziejący sie w Nowym Jorku ;]

      terrorysta z kolegami opanowuje wagon metra. Chce sporego okupu i to szybko. Inaczej będzie zabijał po jednym zakładniku. stary numer.

      ratusz uwija się jak w ukropie, żeby forsę zorganizować, a w międzyczasie negocjatorem zostaje niespodziewanie prosty pracownik metra, który kiedyś prowadził pociąg, ale go zdegradowano i siedzi w kontroli ruchu.

      porywacz ma do niego sympatię, wdaje się z nim w miejscami koleżeńską gadkę, ale ani na moment nie można zapomnieć, kto jest kim i kto tu rozdaje karty.

      jednocześnie trwa akcja policyjna, bo gliniarze - jak to oni - chcą jednak powystrzelać napastników, a zadanie ułatwia im fakt, że wagonie jeden z zakladników ma otwarty komputer, z którego leci transmisja na żywo z wydarzeń.

      niezły film, może nie kultowy i kanon gatunku, ale śmiało do obejrzenia :]
    • grek.grek 20:20 Kultura "Amy Foster" 21.11.17, 13:18
      kontynuacja Miesiąca z J Conradem.

      czy znacie "Amy Foster" ?

      mnie się nie udało nigdy natrafić na ten tytuł.
      z zajawki wynika, że jest to opowieść o losach pewnego człowieka, Janka Górala, którą snują
      goście zgromadzeni w kawiarni nadmorskiej miejscowości.

      reżyseria : Adam Hanuszkiewicz; jakieś fajerwerki formalne będą ? ;]

      w obsadzie : Henryk Borowski i Ryszarda Hanin.
      • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Amy Foster" 22.11.17, 10:31
        Czy udało Wam się obejrzeć ?

        nie mogłem się powstrzymać i przełączyłem na regionalną TVP, gdzie leciała gawęda dr Bednarka o Sherlocku Holmesie, w cyklu Labirynty Kultury :] MOże gdyby nie było o Sherlocku...

        widziałem ostatni2 15-20 minut "Amy" : wyglądało to tak, że siedzi sobie kilka osób w salonie/kawiarni i wspólnie tworzą opowieść wspominkową o pewnym człowieku, imigrancie, nazwiskiem Janek Góral [to nie było jego prawdziwe nazwisko, raczej pseudonim nadany mu przez miejscowych].

        Jako imigrant czuł się zawsze wyobcowany i niezrozumiany, wegetował w biedzie na ulicy, aż wyciągnęła do niego rękę tytułowa Amy Foster, przez miejscowych uważana za "tępą", a on z wdzięcznością przyjął poczęstunek, a potem o tę rękę poprosił jej ojca. Zostali małzeństwem, mieli dziecko, ale po jakimś czasie Amy "zorientowała się JAKIEGO człowieka poślubiła". Janek kochał ją, ale się awanturował i ciągle coś krzyczał, pewnie z tęsknoty za ojczyzną ?, a moze z bólu imigranckiej doli ?, aż w końcu zmuszona była uciekać z domu, razem z dzieckiem. Janek był wtedy chory, probówał ją zatrzymać, ale dotarl tylko do furtki ich podwórza i zmarł w kałuży wody.

        spektakl z 1960 roku, czarno-biały, pokryty taką szlachetną patyną, atmosferyczny bardzo.

        Dzisiaj na tych scenach rzucają się, biegają, atakują we wszystkie strony ;], a tutaj, proszę : zapomniana sztuka operowania słowem, gestem, emocjami. Zupełnie inna szkoła.
    • grek.grek 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 21.11.17, 13:24
      sequele udają się rzadko, a ten ponoć udał się w sposób legendarny :}

      zdaje się, ze Vito Corleone umiera w oryginalnym "Ojcu". w "Ojcu 2" występuje jednak znowu, bo to opowieść o tym jak wyglądała jego kariera mafijna, od prostego imigranta z Sycylii do capo di tutti capi w Ameryce.

      gra go Robert De Niro.

      I jest cała obsada z oryginał : Al Pacino, Talia Shire, Robert Duvall, jest Diane Keaton, nie ma oczywiście Marlona Brando.

      6 Oscarów, w tym te najważniejsze : najlepszy film, najlepszy reżyser [F. Coppola], najlepsza muzyka [zapewne dla Nino Roty], najlepszy scenariusz adaptowany.

      chyba nie-do-przegapienia ? ;]
      • siostra_bronte Re: 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 21.11.17, 14:57
        Widziałam dawno temu.

        Faktycznie, to świetny sequel. Jak nie lubię De Niro to chyba jedna z jego lepszych ról. Za to Al Pacino rewelacyjny, jak w pierwszej części!

        Zdecydowanie do zobaczenia, jeżeli ktoś nie widział!
        • grek.grek Re: 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 22.11.17, 10:10
          dzięki, Siostro :]

          widziałem wczoraj godzinę. wiedziałem, ze w calości nie obejrzę, bo kończył się dopiero 3:00, więc postanowiłem oglądać dopóki będę się trzymał na nogach ;]

          świetna scena ostrzelania sypialni domu Michaela, w ogole Michael/Al Pacino świetny jest, widać że nie dorównuje ojcu wdziękiem i klasą, a mozę czasy się zmieniły ?, więc nie jest tak szanowany, co powoduje, że jako capo di tutti capi operuje raczej agresją i bezwzględnością, co pokazuje rozmowa z pyskatym senatorem.

          no i scena zastrzelenia matki Vito, w retrospekcji ofk, oraz ucieczka chłopca do Ameryki; ten moment kiedy statek z imigrantami zawija do portu i powoli wyłania się przed nimi Statua Wolności - jakże symboliczny.

          szkoda, że TVN uparł się puszczać ten film w takich godzinach :] są sceny strzelaniny, ale w tych wyświetlanych o 20:00 też są :]
      • mala_ciekawostka Re: 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 21.11.17, 17:12
        Widziałam parę lat temu i polecam. Tak samo jak w przypadku pierwszej serii nie mam do niego specjalnego sentymentu, ale zobaczyć trzeba.
        • mala_ciekawostka Re: 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 21.11.17, 17:14
          Oj, miałam napisać: w przypadku pierwszej części, nie serii. Chyba myślałam o jakimś serialu pisząc tamtego posta;)
        • grek.grek Re: 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 22.11.17, 10:23
          dzięki, Mała Ciekawostko ! :]

          wczoraj udało mi się wytrwać nieco ponad godzinę, niestety nie miałem możliwości zdrzemnąć się godzinę przed seansem, skutkiem czego szanse na to, ze dotrwam do końca, czyli do trzeciej w nocy, były niemal zerowe. Ale walczyłem do ostatniego żołnierza ;]

          nie ma w tym sequelu, w tej godzinie pierwszej, tylu kapitalnych scen, co w oryginale, ale i tak zdązyłem zauważyć, ze to klasowe kino, z pietyzmem zrobione, widać że nie kręcono tego filmu, "bo oryginał był tak dobrze przyjęty", ale ze świadomością, że to ma sens i jest na niego pomysł.

          myślę tak samo, jak Ty :]
          • mala_ciekawostka Re: 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 22.11.17, 16:42
            Kino klasowe, to fakt.

            Cieszę się :)
            • grek.grek Re: 22:30 TVN7 "Ojciec Chrzestny 2" 23.11.17, 09:43
              :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka