grek.grek 20:20 Kultura "Aby do niedzieli" 21.12.17, 10:54 Francois Truffaut po raz trzeci. Tym razem : kryminał, zapewne ilustrujący zainteresowanie reżysera kinem Hitchcocka, o którym pisałaś, nieprawdaż, Siostro ? morderstwo na polowaniu, odciski palców na samochodzie zabitego, podejrzany zostaje schwytany, a na jaw wychodzi także romans, jaki miał zabity z żoną podejrzanego. jest jednak osoba, której ta cała układanka nie pasuje, więc przeprowadza prywatne śledztwo. ekranizacja powieści Charlesa Williamsa, główne role Jean-Louis Trintignant, Fanny Ardant, Jean-Pierre Kalfon. I, jak czytam w zajawce, to ostatni film jaki zrobił Truffaut ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Aby do niedzieli" 21.12.17, 14:58 Oj, nie zauważyłam 5 strony i Twojego wpisu :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Aby do niedzieli" 21.12.17, 14:54 Kolejny film Truffauta, 20.20. Widziałam dawno temu, ale chyba mi się podobał :) Stylizowany na kino noir, czarno-biały kryminał ze znakomitym duetem: Jean-Luis Trintignant i Fanny Ardant. Oglądamy! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Aby do niedzieli" 21.12.17, 16:20 dzięki, Siostro :] oglądamy ! PS : drzewko wpisów w wątku można ustawić na "od najnowszego", wtedy łatwiej się przegląda :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Aby do niedzieli" 21.12.17, 18:21 :) Dla mnie to drzewko jest jakieś mało przejrzyste :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Aby do niedzieli" wrażenia po seansie 22.12.17, 10:18 A zatem, jakie wrażenia, Siostro ? :] Czcigodni ? wg mnie, faktycznie ten film kojarzy się z kinem Hitchcocka, jak chodzi o poetykę obrazu, tę czarno-białą stylizację i sposób filmowania. Korzysta z recepty mistrza "najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie", choć sam Hitch robił to inaczej, najpierw długo budował nastrój i tło, a potem dopiero "trząsł" ;] zabawne są te uwagi o wyższości blondynek nad brunetkami : najpierw Barbara, udając prostytutkę, słyszy, że "jako blondynka zarobiłaby więcej", a potem kąśliwie zwraca uwagę, że ubiegająca się o jej posadę sekretarki dziewczyna zapewne bardziej trafi w gust szefa, bo on faworyzuje blondynki. Wydawało mi się, ze to taki żart a'propos słabością jaką mistrz Alfred miał do kobiet z takim kolorem włosów ? :] Fanny Ardant - rewelacyjna ! piękna ! zabawna ! te wszystkie miny, uśmiechy, sprzeczki z Julienem [też bardzo dobry Jean Louis Trintignant], a poza tym, warto zauważyć, że ona jest jak taki elegancki, zwiewny, ale jednak trochę czołg :] Szef zwalnia ją z pracy - ona się tylko uśmiecha pod nosem, szef wyciąga ją zza kulis przedstawiania amatorskiego teatru, w którym ona gra i informuje o kolejnych zbrodniach jakie się pojawiły oraz że jest podejrzewany i się ukrywa - ona zamiast się frasować wchodzi w tę grę i sprawia jej to radość, wyrzucają ją z tego teatru - ironicznie pozwala wykazac się brakiem aktorskiego kunsztu swojej następczyni i wychodzi z uśmiechem, sąsiad w windzie gubi z kieszeni damski stanik - ona się uśmiecha pod nosem, policja ją zgarnia z ulicy i wypytuje - niby się z nimi ostro kłóci, ale w istocie chytrze gra oburzoną, wreszcie dostaje po twarzy od alfonsa - pada, ale nie umiera, nie płacze, lecz natychmiast przystępuje do aktywności detektywistycznych. Nic jej nie zbija z tropu, nic jej nie szokuje, na wszystko ma odpowiedź, i wcale nie jest nienaturalna, przeciwnie : jakże łatwo uwierzyć, że to taki typ kobiety/człowieka, otwarty i ciekawski, w którym zawsze te cechy biorą górę nad strachem czy konfuzją. Fanny Ardant doskonale zapomina o tej swojej piękności i zostaje "cudownie niezośną", bezpretensjonalną dziewczyną z sąsiedztwa, do której roli uroda jej nie pomaga, ale potrafi ją przekuć w atut wręcz :] Ma tę żyłkę śledczą, nieprawdaż ? Cała zabawa, gra, choć niebezpieczna, bo przecież sprawa opiera się w końcu na aż czterech morderstwach, wskakuje zupełnie sama, nie zachęcana specjalnie, tak jakby chciała przeżyć przygodę. Ofk, także dlatego że jest zakochana w Julienie, a na dodatek on nie może się teraz pokazywać, bo go policja szuka./ Trochę to przypominało sytuację z "Okna na podwórze", gdzie uziemniony podróżnik "posługiwał się" swoją narzeczoną celem przeszukania mieszkania naprzeciwko, w którym mogło dojśc do zabójstwa. A Fanny Ardant za kierownicą auta przypominała do złudzenia podobny kadr z Janet Leigh w "Psychozie". Pewnie jest tam więćej nawiązań do inspiracji hitchcockowskich ? Sama intryga całkiem nieźle rozrysowana, chociaż, ze skruchą wyznaję, najciekawsza wydawała mi się w momencie zabójstwa alfonsa Louisana, bo zacząłem podejrzewać, ze może jednak mordercą jest Julien. I zaraz później Barbara zdradza Juliena, policja go aresztuje, ona im drzwi otwiera ! Już sądziłem, że choć raz udało mi się przejrzeć intencje scenarzysty :] Ofk, jak zwykle jednak mordercą okazal się ktoś inny. Swoją drogą, ta ostatnia scena, kiedy budkę telefoniczną, z zabójcą w środku, otacza nagle ze wszystkich stron wyłaniająca się policja : świetna, i wzbudzająca pewną "sympathy for the devil" jak by to Stonesi ujęli ;] Zresztą, to wyznanie "budkowe" mordercy też miało swój kaliber, że "Wypisałem się z rodzaju męskiego. Kocham kobiety, one sa magiczne, uwielbiam sprawiać im przyjemność". Może tutaj także jest nawiązanie do wątku powikłanej tożsamości Normana Batesa z "Psychozy" ? Morderca z "Niedzieli" także wyrzeka się swojej identyfikacji płciowej, chociaż na mój gust, to on nie tyle przestaje być mężczyzną, jak mówi, ale ewoluuje nie w stronę kobiecości, lecz powyżej męskości [stereotypowej] ? Zaskoczenie w momencie, gdy okazuje się, iż napastnik z pokoju hotelowego, z który szamotał się Julien, a ogłuszyła go Barbara, jest bratem pierwszej ofiary i jednocześnie... księdzem - bezcenne :] Zresztą, Julien, jak zwykle zrzuca winę na Barbarę : "Musiałaś go ogłuszyć ? ja, walcząc z nim, wiedziałem, ze to musi być dobry człowiek" [w istocie oskarżał go wtedy o zabójstwa] ;] I te pocałunki. Najpierw Barbara całuje JUliena, żeby zakamuflować się przed policją. "Widziałam to na filmach". Potem on ją całuje, z namiętności, a ona na to "Dlaczego pan mnie całuje ? przecież nie ma policji ?" ;] Albo moment, kiedy Barbara szwęda się detektywistycznie wśród ulicznych agentek towarzyskich, jakiś gośc podchodzi do niej i biorąc ją za jedną z nich pyta branżowym żargonem "Za ile ?", ona nie rozumie, więc patrzy na zegarek i mówi "Za dwadzieścia ósma", gośc jest szczerze zdziwiony i umyka :] Dobry jest też moment, kiedy Julien kłóci się z zoną, okno nie jest zasłonięte, przechodzący ulicą facet z psem zatrzymuje się i natrętnie zagląda im do środka. Wreszcie żona zasłania okna od środka, wtedy facet mówi do psa : "Chodźmy stąd, to nie nasza sprawa" ;]] Są chyba ze trzy sceny, kiedy Julien i Barbara razem jednoczesnie wpadają na jakąś myśl, świetnie to demonstrują, jest chemia ! Fanny Ardant w stroju Hamleta - mistrzostwo ! :] I te dzieciaki kopiące obiektyw aparatu fotograficznego w finałowym kadrze, podczas ślubu Barbary z Julienem : na pewno jest to metafora i odnosi się do kina, ale nie mam pojęcia, o co w niej może chodzić ? świetny film ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Aby do niedzieli" wrażenia po seansie 22.12.17, 17:09 Podpisuję się, Greku:) Świetna zabawa z konwencją kina noir! Tak, Fanny Ardant jest tu zjawiskowa!! W ogóle to jedna z moich ulubionych francuskich aktorek. Kiedy jest na ekranie nie można od niej oczu oderwać. I chodzi nie tylko o wyjątkową, nieoczywistą urodę. Po prostu jest znakomita, magnetyczna! Też nie wiem co miało oznaczać to zakończenie :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Aby do niedzieli" wrażenia po seansi 23.12.17, 10:06 dzięki, Siostro :] tak jest ! o yes, rewelacyjna w każdym aspekcie ! mam wrażenie, że to jest pierwszy film z jej udziałem, jaki miałem przyjemność oglądać - jestem pod wrażeniem ! :] jesli obiektyw od aparatu fotograficznego potraktować jak odpowiednik kamery filmowej, a kamerę filmową jak metaforę kina, to może chodzi o to, że kino w istocie jest zabawą, dzieciącą przyjemnością, ku rozbawianiu i poprawie humoru ? albo cała sytuacja odnosi się do tej konkretnej fabuły ? Odpowiedz Link Zgłoś
never_never Świąteczne życzenia 22.12.17, 02:43 Dla Siostry - filmów z lat dawnych, Dla Greka - przedstawień sławnych, Dla Mani - bohaterów śmiałych, Ciekawostce - seriali wspaniałych, A dla Barbasi - wszystkiego po troszku, By miała czas to zobaczyć w Nowym Roczku! wszystkie życzenia never spisała, potem za morze sobie poleciała Uściski Dla Wszystkich! :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Świąteczne życzenia 22.12.17, 09:15 Dzięki, never_never:) Udanego wypoczynku! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Świąteczne życzenia 22.12.17, 09:44 dzięki, Never ! :] rewelacyjne życzenia ! życzenia beztroskich Świąt, przyjemności wszelakich w Nowym Roku i znakomitych wrażeń z zamorskich wojaży dla Ciebie ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Świąteczne życzenia 22.12.17, 15:21 fantastyczne życzenia - dziękuję :) Najlepszego na święta! I na Nowy Rok :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Świąteczne życzenia 22.12.17, 15:45 Dziękuję bardzo za super życzenia:) Spokojnych i udanych Świąt:)! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Czarny kot, biały kot" 22.12.17, 10:29 "Undeground" to klasyka kina europejskiego, wspaniała karnawałowa "balkanica", w której pasja życia i radość biorą górę nad grozą wojny, którą Kusturica pokazuje w migawkach malownicznej tragedii [scena z płonącym samobieżnym wózkiem inwalidzkim jeżdzącym wokół słupa], do taktów porywającej muzyki Gorana Bregovica. w "Kocie" Bregovica nie ma, nie ma też chyba wojny, jest za to bałkańska codzienna kombinatoryka, codzienność cygańskich komicznych cwaniaków, którzy wejdą w każdy układ, byle wyjśc na swoje. jesli "Kot" choć w części dorównuje "Undeground" dynamiką i polotem - czeka nas znakomita zabawa :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:00 Ct2 "Śniadanie u Tiffany'ego" 22.12.17, 10:32 klasyka, jesli się nie mylę ? :] ekranizacja powieści Capote'a, z Audrey Hepburn w głównej roli. reżyseria Blake Edwards. na pewno znacie ten film :] ja jeszcze nie widziałem, więc liczę na Wasze uwagi wprowadzające i rekomendujące :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia po seansie :] 23.12.17, 11:10 obejrzalem :] dzięki, Mała Ciekawostko ! dzięki, Siostro ! :] zgadzam się, Siostro, że upływ czasu jest widoczny, zdecydowanie "Śniadanie..." jest portretem pewnego środowiska, miasta i czasów sobie aktualnych. zgadzam się, Mała Ciekawostko, Audrey Hepburn jest świetna ! zgadzam się z Wami obiema, "Moonriver" w kontekście filmowym, czyli nowojorskim, wprowadza w szczególny nastrój :] racja, w filmie profesja Holly jest zaledwie zasygnalizowana, chyba producentom zależało na tym , by film miał masową widownię i nie odstręczał co bardziej konserwatywnej części publiczności. świetna jest scena party w domu Holly - pewnie w powieści Truman Capote odmalował środowisko w którym się obracał, a tutaj udało się to zgrabnie odtworzyć ? Paul sprawdza godzinę na zegarku, który jakaś dama nosi... na kostce u nogi :], Paul gasi papierosa pod nie swoim butem, w dodatku wciąż znajdującym się na nodze właściciela, Paul na czworakach odbiera telefon schowany w kufrze, jakaś jejmość płacze przed lustrem, inna wchłania jeden drink za drugim, tańce, hulanka, gwar, ścisk, śmiech, para całująca się pod prysznicem [aż dziw, że nikt dla zgrywy nie włączył wody ;)], jakaś pani rozmawia z panią, odwraca się na moment i spotyka w tym samym miejscu... pana, a to dlatego, ze poprzednia rozmówczyni siedziała mu na plecach podczas gdy on siedział, a teraz wstał i "bagaż" powędrował w górę ;] mieszkający nad nią nerwowy Chińczyk wpadający w apopleksję, gdy codziennie rano Holly budzi go wracając z nocnych eskapad - cóż, jest jak strzelba czechowowska wisząca na ścianie, w ostatnim akcie wypala i to tak, że rujnuje nadzieję na szczęście Holly z bogatym Brazylijczykiem. Inna rzecz, że gdyby nie narobił rabanu, nie wezwał policji, w efekcie czego Holly zostaje aresztowana, a brazylijski amant zrywa z nią, bo musi dbać o wizerunek bogatej familiji - nie doszłoby do tego wspaniałego finału, w deszczu, z pocałunkiem oraz rudym kotem w roli głównej :] Jak można było tak kota na deszcz ! ;] Dobrze że się znalazł i został wynagrodzony za te trudne stresujace chwile jakie przeszedł ;] Postać Holly - interesująca. Zwłaszcza od momentu, kiedy znajduje ją mąż i dowiadujemy się, ze ona ma rodzinę, która porzuciła, jej prawdziwe imię to Lusamae, a także ma brata, co jest w wojsku i za 4 miesiące wychodzi. Ona będzie musiała się nim zająć. czy to dziwe zatem, ze interesuje ją tylko bogate zamążpójście ? To że chciałaby mieć bogatego męża, by jej kupował błyskotki u Tiffany'ego, to tylko didaskalia, w rzeczywistości widać dziewczynę, która nie wierzy w siebie, jest zagubiona, i mimo że sprawia pozory liberalnej i wyzwolonej, w istocie ucieka do wzorów konserwatywnych, jakimi salonowe ciotki przez dekaday raczyły młode pannice : wyjdź bogato za mąż, to jedyny twój życiowy cel, sama nic nie osiągniesz, daj spokój. wg mnie, tak właśnie wychowano Holly, niekoniecznie na salonach, ale jednak. I ona nie może się wydostać spod tego ciężaru. Dopiero w finale wychodzi na prostą. Przedtem istnieje w zawieszeniu między dwoma modelami postaw : emancypantki nowoczesnej i właśnie tej pannicy wyuczonej przez ciotki. Chyba, że chodzi jednak o jej cynizm i wygodnictwo, ale byłby jednak sceptyczny jak chodzi o taką interpretację :] Doskonała pierwsza scena : Nowy Jork, pusta ulica o świecie, światła, i Holly w ciemnych okularach i kapeluszu snująca się po chodniku, zaglądająca na wystawy, no i "Moon river" w tle :] Po takim otwarciu nie sposob się wycofać :] Dobra jest sekwencja, w której Paul i Holly odwiedzają rózne miejsca : w bibliotce Paul składa autograf na własnej książce, a w sklepie z "bele czym" Holly i Paul nakładają maski kocie i przechadzają się budząc zdumienie gości, potem wybiegają w tych maskach na ulicę i zdejmują dopiero w mieszkaniu. Zabawne :] I ważne, bo te momenty stanowią niejaklo przypieczętowanie uczuciowego związku w jaki wstępują. Najpierw niby przypadkowe spotkanie, potem rozmowy o życiu, zwierzenia, a wreszcie dużo dobrej zabawy, no i później spora ilośc alkoholu w barze :] Audrey Hepburn wspaniale ociepla Holly, za którą to podejrzenie o cynizm, wg mnie, jednak się nieznacznie ciągnie przez większośc filmu. Aktorka nie pozwala jednak by bohaterki można bylo nie lubić. NIE lubić jej - o, to wyzwanie :] Cóż w niej za determinacja : wie, ze ślub z Brazylijczykiem odwołany, ale przecież ma bilet do Rio. Powiada, ze nie zmarnuje go, pojedzie tam, a Paula prosi o wykonanie listy "50 najbogatszych Brazylijczyków" ;] Yes, Holly chce wyjśc za mąz dla pieniędzy, a nie z miłości - to nie może wzbudzić sympatii dla niej, ale jak wziąć pod uwagę cały backstage takiej postawy ? wychowanie gdzieś w Teksasie na farmie, wpojone głęboko wzorce kobiety, dla której nie ma szans poza bogatym mężem, no i twarde warunki gry w świecie ówczesnym - wobec takiego zestawu argumentów być może nawet warto by jej kibicować ? :] Ciekawe, ze Paul, jakby nie było - mężczyzna, pozostaje w tej samej sytuacji, bo jako mało popłatny literat pozostaje w zalezności finansowej od zamożnej wydawczyni. Interesujące, ze Capote zrównał tutaj pozycję pisarza i prostytutki. Nie tyle na płaszczyźnie moralności, co społeczno-ekonomicznego wykluczenia i degradacji. Paul zdobywa się na gest, porzuca układ w którym tkwi, Holly ostatecznie również ma odwagę by do Rio jednak nie jechać. I przezornie film kończy się w tym momencie. Pozostawia z nadzieją, ze tym dwojgu uda się jakoś wynając mieszkanie, związać koniec z końcem, Paul nie przestanie pisać, a Holly nie będzie żal wystawnych lokali i marzeń o biżuterii najwyższej jakości, że miłośc wszystko pokona, że nie ulegnie wpływom codzienności. Paul jest szlachetnym człowiekiem, mimo że kocha Holly, robi wszystko, aby pomóc jej być szczęsliwą bez niego, skoro na tym ma polegać jej szczęście, ktore sama wybrała. Wg mnie, to jest niezła rola George'a Pepparda, tutaj byłbym w lekkiej kontrze do Twojej opinii, Siostro :] aktor się stara, bywa na luzie nawet, mimo że ma urodę niekoniecznie predsytunującą do ról mężczyzn z finezją ;] Z tymi maskami, na przyjęciu albo jak kto skacze mu na plecy - wytrzymuje konwencję :] Na modzie się nie znam specjalnie :], ale Audrey Hepburn fakt wygląda bardzo dobrze, w doskonałym guście sukienki, na dodatek kapelusze i okulary na pół twarzy - klasa ! Tak więc : dobre kino ! :] Komedia raczej obyczajowa, ale z kilkoma gagami, bohaterowie zabawni, ale z podtekstami, perypetie uczuciowe, ale jednak zanurzone mocno w sosie ważnych obserwacji dotyczących amerykańskiej rzeczywistości społeczno-klasowej. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia po seans 23.12.17, 11:33 Dziękuję, Greku:) Cieszę się, że Ci się podobało. Zgadzam się z Tobą, że G. Peppard nie zagrał wcale tak źle, a A. Hepburn - wiadomo:) - klasa sama w sobie. Książkę czytałam, kojarzę to przyjęcie, ale nie w szczegółach, to było chyba rzeczywiście odzwierciedlenie środowiska, w którym Capote się obracał. Pamiętam też, że zakończenie było zupełnie inne, niż w filmie. Fajnie, że udało Ci się obejrzeć:)! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia 23.12.17, 11:58 dzięki, Mała Ciekawostko :] o yes, tak było :] czy mogłabyś mi zdradzić, jak wyglądało zakończenie w powieści ? : to filmowe wydawało mi się trafione idealnie jak chodzi o kontekst nadrzędny samego filmu, ale miałem właśnie wrażenie, ze w ksiażce mogłoby być bardziej złożone w swojej wymowie. dzięki ! to takze dzięki Waszym, Twoim i Siostry, zachętom i rekomendacjom :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia 23.12.17, 12:22 W książce Holly zniknęła, po jakimś czasie przysłała do Paula pocztówkę z informacją, że wyjechała najpierw do Brazylii, a później do Argentyny (pisała, że związała się z "Seniorem", który miał żonę i siódemkę dzieci). Miała mu też dosłać swój adres, ale nigdy tego nie zrobiła... Były też różne pogłoski: że wiele lat mieszkała w Afryce, albo że w ogóle nie wyjechała z kraju, tylko się dobrze ukryła. W każdym razie w Nowym Jorku nikt jej od czasu zniknięcia nie widział... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia 23.12.17, 16:58 dzięki, Mała Ciekawostko :] czyli, w filmie - happy end, a w powieści - life goes on... :] podoba mi sie ten final, taki trochę podobny do "Lalki" czy "Rękopisu..." - bohater znika i nie wiemy, co z nim się stało, wszelkie interpretacje dozwolone :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia 23.12.17, 17:30 Nie ma za co:) Dokładnie tak:) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia 23.12.17, 12:23 Dziękuję, miło mi:) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia po seans 25.12.17, 20:38 to jeszcze ja ze słówkiem ;) Dla mnie film i książka to dwie odrębne rzeczy. Film obejrzałam pierwszy raz dawno temu, jeszcze w szkole, książkę czytałam nie tak dawno. I pamiętam swoje ogromne rozczarowanie, że jak to, to jest zupełnie coś innego, tam w zasadzie nic z filmu nie ma ;) Potem doszłam do wniosku, że twórcy filmu straszliwie zmienili książkę i 'wygładzili' Holly, która była zwykłą ..., yyy, ... utrzymanką. A potem przeczytałam "Piąta Aleja, piąta rano" i trochę zrozumiałam, dlaczego to zrobili, choć nadal im nie ufam i od tamtej pory już filmu nie obejrzałam. Ale "Moon River" uwielbiam :) A tu link do mojej recenzji tej ostatniej książki, którą bardzo polecam, również jako ciekawostki z filmowego świata i filmowej kuchni: mojeprzemiany.blox.pl/2013/08/Piata-Aleja-piata-rano-Sam-Wasson.html Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Śniadanie u Tiffany'ego" - wrażenia 26.12.17, 10:02 dzięki, Maniu ! :] film jest wręcz pastelowy, w takim układzie ? zapewne dostrzeżono potencjał marketingowy w całej historii, ale... jakby ją ociosać z niewygodnych dla konserwatywnej widowni szczegółów książkowych. A jakbyś oceniła : czy ukrywanie faktu, że Holly jest damą do towarzystwa - wypacza jakoś sens filmowej adaptacji ? w istocie, tak mi się wydaje, profesja, którą się trudni nie ma chyba aż takiego wpływu na odczytanie całej historii ? Czy w książce jest to klucz do interpretacji ? dzięki, zaraz czytam ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 10:35 Czesi szaleją ! ;] na Jedynce Bond. z Pierce'em Brosnanem, Halle Berry i Judi Dench. oraz : z Madonną ;] no i jestem w kropce, o ile "Kot" ma powtórkę o 3:00, więc jest szansa, ze obejrzeć zdołam, to tutaj chyba czeka mnie jakiś straszny dylemat ;] Bond czy Tiffany ? poradźcie mi ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 15:56 Zapomniałeś, że w "Śmierci..." gra też Rosamund Pike;) Jako fanka brosnanowskich bondów napiszę: to jest najgorszy film z cyklu, zdecydowanie wybierz "Śniadanie u Tiffany'ego". To jest klasyka! Od A. Hepburn, jak zwykle zresztą, nie można oderwać oczu. Na pewno też znasz piosenkę "Moonriver", oscarową. Polecam! Nie możesz przegapić!:) Na "Śmierć..." zdecyduj się tylko przy braku innych, ciekawych propozycji:) I lepiej w oryginale, bez dubbingu, będziesz miał okazję usłyszeć Madonnę mówiącą z "angielskim" akcentem;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 16:28 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] yes :] o, czyżby scenariusz tego Bonda wyjątkowo się nie udał ? znakomicie, dzieki za podpowiedź. spróbuję "Śniadania...", z nadzieją że "Śmierć nadejdzie..." w TVP ;] - po świętach chyba będą kontynuować Bondy w Jedynce ? a może Czesi powtórzą ? przeglądam ich ramówkę tylko na najbliższy dzień, więc jest szansa. dzięki, mam nadzieję. Czesi dubbingują 9 na 10 filmów, więc z uwagi na zaznaczone przez Ciebie oryginalne dialogi, może więcej dam radę usłyszeć w naszej telewizji , przy lektorze :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 17:00 Scenariuszowo jest taki sobie, niestety. Dochodzi do tego "kultowa", komputerowo robiona scena "kitesurfingu" Bonda na Islandii (o ile dobrze pamiętam miejsce), z której śmiał się sam Brosnan, kiedy ją obejrzał. Jak ją zobaczysz, będziesz wiedział o co chodzi:) Być może jest szansa, że TVP nada kolejne filmy, przekonamy się. Będę dawać znać, jak je wypatrzę:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 23.12.17, 10:08 dzięki, Mała Ciekawostko :] a więc jednak scenariusz... Bond surferem ? nieźle brzmi ! ;] miejmy nadzieję, że TVP nie wycofa się w takim momencie ! :"] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 23.12.17, 11:35 Bond potrafi wszystko, Greku;) No właśnie, może się nie wycofają,:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 23.12.17, 11:59 haha, to prawda ! haha ! :] oby ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 16:44 Ja lubię tylko "stare" Bondy, więc dla mnie odpowiedź jest oczywista :) "Śniadanie..." moim zdaniem jest nadgryzione zębem czasu. Jakiś czas temu widziałam je ponownie i trochę straciło. Uładzone w stosunku do książki (przez większość filmu trudno się domyślić, czym właściwie zajmuje się bohaterka), słaba główna rola męska. Warto obejrzeć dla kultowych kreacji Hepburn, bo moim zdaniem aktorsko się nie popisała i dla wspomnianej przez ciekawostkę piosenki, tudzież anturażu lat 60-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 17:00 yes, Siostro :] dzięki ! spróbuję zatem obejrzeć "Śniadanie" z nadzieją, że za pierwszym razem tego nadryzienia nie odbiorę zbyt dotkliwie :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 16:47 A, o jakim "Kocie" piszesz? Granier-Deffere'a z Gabinem i Signoret?? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 17:01 chodziło mi o "Czarny kot, biały kot" dzisiaj w Kulturze [20:20/3:00], Siostro :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 17:01 Chyba chodzi Grekowi o "Czarny kot, biały kot"... Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 22.12.17, 17:02 Proszę, ale się zgraliśmy z odpowiedzią :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 23.12.17, 10:02 synchronizacja jak w orkiestrze, Mała Ciekawostko ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:20 Ct1 "Śmierć nadejdzie jutro" 23.12.17, 11:34 Dokładnie tak:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:00 Super Polsat "Upadek" 22.12.17, 10:56 Super polsat ułożył sobie playlistę chyba ;] "Upadek" po raz kolejny. w Niemczech film Hirschbiegela wywołał dyskusję, bo pokazuje się w nim Adolfa Hitlera w róznych odcieniach jego człowieczenstwa. Jako furiata - owszem, jako nieudolnego, odlatującego emocjonalnie fuhrera, który nie rozumie, ze wojna przegrana i przesuwa na mapie wirtualne oddziały, kresli niemożliwe strategie zwycięstwa - tak, ale zaczyna się od sceny wręczania medali, a potem przyjmowania do pracy nowych sekretarek - i tutaj wódz III Rzeszy jest człowiekiem ciepłym, delikatnym i subtelnym. Od razu wprowadza to nastrój lekkiej konfuzji, bo do tej pory albo Hitlera demonizowano, albo go ośmieszano albo ignorowano jako temat tabu. Tutaj, może po raz pierwszy, jest człowiekiem z krwi i kości. w wybitnym wykonaniu Bruno Ganza, wg mnie - jest to jedna z najlepszych ról w europejskim kinie. fenomenalna ! Akcja rozgrywa się na kilku poziomach. Wojna jest przegrana, Rosjanie już zdobywają Berlin, zaraz zbliża się na rzut beretem do bunkra, w którym dygnitarze Rzeszy wraz z personelem pomocniczym czekają na wyrok, tak naprawdę. A wiec mamy sceny w bunkrze, gdzie wiary coraz mniej, za to górę bierze albo milczenie albo rozpaczliwa zabawa i szampan dla wszystkich. Fuhrer wciąz jeszcze wydaje rozkazy, któree nie mogą być spełnione, jakby rozumiał sytuację, ale nie chciał jej zaakceptowac, a nikt nie ma odwagi powiedzieć mu, ze to koniec. Na powierzchni trwają ostatnie walki, w których granatami rzucają mali niemieccy chłopcy. A nocami dzieją się pandemoniczne sceny : niedobitki fanatyków wieszają dezerterów, masowo popełniane są samobójstwa, szpitale polowe pełne rannych żołnierzy, którym oficerowi przypinają medale -zupełny surrealizm, a zrujnowane miasto wygląda jak przedpiekle. Coś niesamowitego. A potem w bunkrze Hitler z Evą Braun [przemiła i urzekająca skromnością, w wykonaniu Juliane Kohler] żegnają się, trują najpierw psa, a potem popełniają samobójstwo, a przed tym aktem jeden z oficerów instruuje fuhrera jak to zrobić najskuteczniej. Magda Goebels szaleje [fenomenalna rola Corriny Harfouch], rzuca sie Hitlerowi do nóg, spazmuje, a następnie przystępuje do zabicia szóstki swoich dzieci, bo w świecie bez III Rzeszy nie mogą żyć, wreszcie oboje Goebelsowie także się zabijają. Zwłoki wszystkich są zalewane benzyną i podpalane przez do końca zaufanych i wiernych żołnierzy. TO są fakty historyczne, więc wiele nie zdradzam z fabuły. Chodzi o to, jak te sceny są w filmie zrobione. Kapitalnie, jednym słowem ujmując. A cała historia rozgrywa się na oczach narratorki, którą jest sekretarka, młoda dziewczyna rozpoczynająca pracę w bunkrze, właśnie w tym krytycznym okresie, keidy wojna właściwie już jest przegrana przez Niemców i nie wiadomo tylko jak zostanie sfinalizowana. Traudl Junge [Alejanda Maria Lara] szerokimi oczami patrzy na ten cały przedziwny spektakl, rejestruje, opisuje, a potem musi wybrać : zostać tutaj, najlepiej popełnić samobójstwo czy jednak ratowac sie, uciekać, wierząc że uda się przedostać przez zniszczone miasto i oddziały radzieckie na wolność. Nie zdradzę znów tajemnicy, że jej się udaje. Ostatecznie, jesli dobrze, pamiętam, pani Junge występuje w ostatnim kadrze we własnej postaci i wygłasza coś w rodzaju ekspiacji mówiąc, ze "była wtedy naiwna", ze jak wielu innych dała się ponieśc wizjom roztaczanym przez nazistów, że zrobiła błąd życiowy. tak czy inaczej : jest to wybitny film ! Jutro powtórka o 20:00, czyli idealnie w punkt, ale może dzisiaj by Wam bardziej termin pasował ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starcie" 23.12.17, 11:22 ależ dzisiaj cała bateria filmów :] pierwszy sequel "Obcego" zrobił James Cameron. zagadkę i suspens oryginału zastąpił totalną akcją, bo chciał nadać filmowi własne piętno nie powielając pomysłów Ridleya Scotta. po wydarzeniach w "Obcym" Ripley dryfuje w ratunkowej kapsule przez 57 lat. razem z rudym kotem ;] po znalezieniu i odhibernowaniu jest przesłuchiwana w charakterze świadka, w końcu doszło do zniszczenia statku z ładunkiem 20 mln ton surowców i śmierci 6 innych członków załogi. na planecie, gdzie Nostromo "podłapał" Obcego w miedzyczasie powstała kolonia zamieszkała przez ludzi. Teraz jednak urwał się sygnał kontaktowy z nią. Ripley jest pewna, że musi to mieć związek z agresywnym Obcym. kompania wysyła tam oddział komandosów, aby zbadali sprawę. Ripley zabiera się z nimi, w charakterze konsultantki. Karabiny i miotacze ognia przydadzą się, co tu dużo kryć ;] O dreszcze chodziło w oryginale, skonstruowanym jak klaustrofobiczny thriller, w sequelu jest wojna, walka i survival. W najlepszym wydaniu !, rzecz jasna, ale wydaje się, ze także dlatego, bo nie było innego wyjścia. Formuła pierwowzoru była nie do powtórzenia, a publicznośc chciała widzieć ponownie swojego ulubionego zawodnika w akcji ;] Mała Ciekawostko, miałaś rację, zapewne Stopklatka "pojedzie" formatem polsatowskim, czyli pokaże wszystkie cześci "Obcego" pod rząd :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starcie" 23.12.17, 11:40 Moim zdaniem tylko pierwsza część to mistrzostwo i klasyka. Pozostałe to już odcinanie kuponów. Można obejrzeć, ale to nie to samo... Rzeczywiście, Greku, wygląda na to, że dadzą całą serię. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 23.12.17, 11:49 w pelni zgadzam sie z Tobą, Mała Ciekawostko :] każda z tych części coś w sobie ma, ale ewidentnie chodzi w nich o podtrzymywanie obecnosci Obcego [i Ripley] w obiegu. rozwija się chyba tylko wątek wzajemnych powiązań i relacji tych dwóch postaci. yes, tak chyba będzie :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 23.12.17, 11:52 Masz rację, Greku, chyba tę ich relację najlepiej widać w ostatniej części - to wręcz coś na kształt bliskości (?). Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 23.12.17, 12:04 otóż to, Mała Ciekawostko :] I to nadaje jakiś sens tym sequelom, formę ciągłości. bez tego wątku bylaby to chyba tylko seria kolejnych pomysłów na to, jak bohaterowie mają uciekać przed Obcym/i albo jak sobie z nim/i poradzić w rozpaczliwej walce o przetrwanie :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 23.12.17, 12:25 Dokładnie tak:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 23.12.17, 17:01 nasz wątek był dzisiaj wzbogacony :] reklamami "Obcego" w Stopklatce :] na jednej z nich widnieje zapowiedź przesądzająca, że będzie tak jak zapowiedziałaś : następne filmy : 30 grudnia i 6 stycznia. trafiłaś w punkt, Mała Ciekawostko ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 23.12.17, 17:32 Dzięki, jakimś trafem udało mi się to przewidzieć:)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 24.12.17, 09:35 to nie "traf", to wysokiej próby intuicja była, Mała Ciekawostko :]] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 24.12.17, 10:14 Dzięki:)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Blue Jasmine" 23.12.17, 11:34 powtórka. ciekawi mnie, czy TVp powtarza "Jasmine" w prime na każdym kanale, bo ceni ten film czy dlatego, bo pokazuje on antypatyczną i arogancką upadłą damę salonową, czym wpisuje się w iście marksowską wojnę klas ? ;] to tak dla zabawy. A film sam w sobie jest świetny, bo w końcu jego istotnym tematem nie jest pani, której rozsypało sie bogate i wystawne życie, skutkiem czego nie radzi sobie z nerwami, mówi do siebie, poucza i stofuje wszystkich dookoła, nie majac do tego żadnego tytułu, łyka prozac jak cukierki i co chwila popada w rozstrzęsienie. tematem właściwym jest Ameryka czasów kryzysu. Właściwie Jasmine jest najciekawsza jako ofiara tej sytuacji. Jej mąż, zamożny finansista, oszukiwał swoich klientów, okradał ich za pomocą sztuczek inwestycyjnych, sprytnie umykał prawu [do czasu], ona nigdy nie zadawała pytań, mimo że powtarzały jej koleżanki, iż Hal to oszust. Wolała nie wiedzieć. korzystała zatem z dobrodziejstw życia za kradzione pieniądze, ale jednocześnie stala się ofiarą demaskacji i aresztowania męża. od początku wiemy, co się stało, ale jak do tego doszło, ostatecznie i w pełni dowiadujemy się dopiero pod koniec filmu, tak sprytnie Woody ALlen prowadzi narrację, posługując się przeplataniem czasu teraźniejszego z retrospekcjami. Cate Blanchette gra wybitnie. dzięki niej trudno się zdecydować , czy Jasmine zasługuje na ironię i "a dobrze ci tak", czy raczej - mimo ze jest niemiła, niefajna i nieznośna - wywołuje jednak współczucie. Utraciła coś najważniejszego na świecie, zostala upokorzona i wciąz jest upokarzana. Może choćby z tego powodu zasługuje na nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:00 TVP2 "Koneser" 23.12.17, 11:39 niedawno znakomicie opisywała go i recenzowała Siostra ! :] rzecz o introwertycznym marszandzie, kolecjonerze i właścicielu domu aukcyjnego, który podczas realizacji kolejnego zlecenia spotyka niezwykłą kobietę, dla której ma dokonać wyceny spadku jaki odziedziczyła. film Giuseppe Tornatore, z Geoffrey'em Rushem w roli głównej. Twój opis i recenzja, Siostro, niech będą nam układem odniesienia do opinii naszych i recenzji po obejrzeniu :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 22:00 TVP2 "Koneser" 23.12.17, 12:42 Dzięki, Greku :) Jestem ciekawa Twoich/Waszych opinii. Jak napisałam podobał mi się, ze względu na Geoffreya Rusha, piękne wnętrza i zdjęcia. Ale miałam do niego kilka zastrzeżeń. Życzę udanego seansu! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:00 TVP2 "Koneser" 23.12.17, 17:09 dzięki, Siostro :] cieszę się na seans i porównanie własnych wrażeń i opinii z Twoimi :] nie wiem czy obejrzę dzisiaj, bo sporo w ramówce się dzieje, a "Koneser" ma tę przewagę, ze jutro TVP nadaje powtórkę, w - jak dla mnie - dogodny terminie [0:35], a inne stacje nie oferują nic równie ciekawego, choć... nie przejrzałem wszystkich możliwości, aczkolwiek nie zamierzam - "Koneser" ma pierwszeństwo :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 25.12.17, 10:39 obejrzałem :] I przeczytałem raz jeszcze Twój znakomity opis, Siostro, i dyskusję po filmie :"] W zasadzie, chyba nic nie mógłbym dodać. Znając twist zwracałem uwagę na wiarygodnośc podstępu jaki użyli złodzieje, wg mnie byli bardzo sprytni. Moim zdaniem, kiedy pierwszy raz Virgil nie wyszedł z domu, ale ukrył się, by zobaczyć Claire - ona o tym wiedziała. Wyszła od razu po usłyszeniu trzaśnięcia drzwi. Niby to by zamknąć drzwi, ale moim zdaniem była to prezentacja. INtryganci doskonale wiedzieli, że muszą umiejętnie wzniecić płomień uczuć w Virgilu. Zbyt długie ukrywanie się Claire mogłoby go zniechęcić, a tak : dostał nową motywację, już nie tylko do interesujących rozmów, ale do tego, by ją jakoś wyciągnąć zza tych drzwi. To mogła być tylko jej uroda. Zresztą, znaczące jest to, w jaki sposób ona rozmawia przez telefon. Komplementuje Virgila do słuchawki, nie zdradza żadnych imion, posługuje się - jak później sie okaże - szyfrem. Właśnie, ten szyfr do sekretnego pokoju Virgila - kto go poznał ? jak ? Chyba Claire ? W scenie, gdy Virgil ją tam prowadzi, prosi by zamknęła oczy, ale kamera filmuje ją właśnie wtedy zza plecow, a więc w efekcie podrzuca domysł, że - oczywiście - nie zastosowała się do rady. Ciekawe też, czy to była wynajęta aktorka ? I jakie były motywacje sprawców ? Billy - to mogła być zemsta z jego strony, za to że Virgil nigdy nie zrobił z niego renomowanego malarza. Robert - pewnie pieniądze, zwłaszcza że jako sympatyczny kolega Virgila ciągle zapewniał, że tego "androida" składa dla niego bez finansowych oczekiwań, bezinteresownie. A Claire ? tylko wynajęta aktorka ? Czy coś czuła do Virgila ? Kiedy Oldman pokazuje jej ten pokój ze swoją kolekcją - Claire wzrusza się, rzuca mu się w ramiona wzruszona i mówi : "Cokolwiek się nam przydarzy - będę cię kochać". Moim zdaniem, on dlatego jedzie do Pragi, do lokalu "Night and Day" ;] i mówi kelnerowi, ze "czeka na kogoś". On ma pewność, ja też ! :], że Claire takzę się w nim zakochała. Poza tym zadaniem, w którym brała udział, poza intrygą. Nie była cyniczna i bezduszna, przeciwnie. Ofk, nie dało się pokazać jej emocji, musiała grać swoją rolę, ale to jedno zdanie przekonuje mnie, że Virgil nie był jej obojętny. I dlatego on wierzy, że ona kiedyś do tej kawiarni przyjdzie, że w tym jednym nie kłamała. Android wypowiadał słowa chyba Virgila, o tym ze "każdy falsyfikat zawiera rys oryginalny [bo fałszerz nie moze się powstrzymać, by choć jednego elementu kompozycji nie namalować po swojemu]". Tutaj falsyfikatem była przyjaźń, ale czy miłośc ? Virgil w to nie wierzy. Po okresie depresji i otępienia [po takiej stracie, to rzecz absolutnie zrozumiała] dociera do niego, ze tym "rysem oryginalności na falsyfikacie" było to wyznanie Claire w jego sekretnym pokoju. MOże dlatego nie poszedł na policję, ale ofk takze dlatego, że zgłosiłby kradzież obrazów, które zdobywał w niekoniecznie uczciwy sposób. Celnie zwróciłaś uwagę, Siostro, na to że Virgil wychodzi z tego karambolu jednak wzbogacony. Może on nie idzie na policję, bo dociera do niego, że te portrety kobiet nie są istotne, cała ta sztuka nie jest istotna, on właśnie przeżył miłość !Czy ze strony Claire emocje były szczere - mniejsza o tym, z jego strony BYŁY ! Seks też był realny i prawdziwy. Moim zdaniem, on w końcu przestaje żałować tych obrazów, bo rozumie że żył w sztucznym świecie, zetknięcie z realnością zmysłowych doznań przekonało go, że do tamtego świata nie ma powrotu. Nawet gdyby mu tę kolekcję zwrócono, to stawiam w ciemno, że już nie urządziłby takiego sekretnego pokoju. Ten pokój miał sens, dopóki Virgil nie poznał prawdziwej kobiety. Po Claire - stracił swoją rację bytu w jego życiu. świetnie jest poprowadzona postać samego Virgila : poznajemy go jako aroganckiego marszanda kupującego obrazy z własnych aukcji przez podstawionego kolegę, zakochanie wydobywa z niego ciepło i gotowośc do poświęceń, a w finale mamy człowiek złamanego, zdradzonego i wykorzystanego przez ludzi, którym ufał i których szczerze lubił. Geoffrey Rush wybitnie gra ! drugi plan też nie zawodzi, z piękną Sylvią Hoeks na czele, Donald Sutherland kamufluje się do końca, a Jima Sturgessa pamiętam z niezłego "21". Ale i tak myślę, że najlepszymi aktorami w tym filmie są dzieła sztuki, którymi Tornatore wypełnia przestrzeń. Dom Claire jest kapitalny : ależ przestrzeń filmowa : freski na ścianach, wielkie pokoje, pianina, biurka, stoły, figurki, rzeźby, obrazy, plafony, lampy, żyrandol, wazy, ksiązki, lusttra, sofy, krzesła, czego tam nie ma, a całośc w najlepszym guście starodawnych bibelotów. I ten dom ma duszę, czego nie można powiedziec o uporządkowanym, pod linijkę mieszkaniu Virgila. To mieszkanie uosadnia sposób życia jaki wybrał, dom Claire : emocje, jakich poszukuje podświadomie. Dlatego chodzi do tego domu, nie tylko dlatego że ma tam zawodową misję do wykonania. Wątek składanego "androida" - świetny. I jak ta konstrukcja wygląda :] Rewelacyjny efekt. Szalenie estetyczny film. Jeszcze przyszło mi do głowy, jak bardzo czasami Claire denerwuje się na Virgila. Przez drzwi. Wkurza" się na sposób wyceny jakiego dokonuje Virgil, oskarża go o probę oszustwa, jak przynosi jej kwiaty, to robi mu awanturę, potem znika i znajduje się dopiero na tym strychu [ciekawe, ze o istnieniu tego miejsca mówi Virgilowi dozorca - też wynajęty aktor ? Przecież chodziło o to, by to Virgil ją znalazł]. Z jednej strony, niby ryzyko, bo Virgil mógł zrezygnować. Z drugiej, wszystko tylko NIE ryzyko, bo Virgil im bardziej ona mu się wymykała, tym bardziej był nią zaintrygowany, a jej zachowanie idealne było dla upewnienia go, że nie ma w całej sprawie zadnego podstępu. Gdybym nie znał puenty, dałbym się nabrać :] Bardzo dobrze poprowadzona historia. Ta przewrotka jest naprawdę zgrabnie przeprowadzona. samo piękno filmowe ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 25.12.17, 13:32 Dzięki, Greku :) Rzeczywiście to wyjątkowo atrakcyjny film pod względem wizualnym. Te wnętrza, bibeloty, no i obrazy! Piękne. Jak pamiętam, to jednak byłam bardziej krytyczna od Ciebie :) Przede wszystkim, historia jest kompletnie niewiarygodna. Taki fachura, mistrz w swoim zawodzie nawet nie zapytał o akt notarialny tudzież potwierdzenie własności sprzedawanych antyków? Przez to od początku podejrzewałam, że coś tu nie gra! Oczywiście bez tego nie byłoby całej historii, ale takie minięcie się z realiami przeszkadzało mi. Druga sprawa, zakończenie! Ckliwe i sentymentalne. Baba perfidnie oszukała Virgila, zabrała mu wszystko (nie tylko ukochane obrazy, przez tą aferę stracił pracę i zdrowie-wylądował w psychiatryku) a on czeka na nią tęsknie w kawiarence? I wciąż ją kocha? Sorry, ale nie kupuję tego. Są jakieś granice prawdopodobieństwa. KAŻDY by się odkochał piorunem :) Może i Virgil nie ma wielkiego doświadczenia jeżeli chodzi o kontakty z kobietami, ale przecież ma swoje lata! Ostatnia scena pokazuje, że niestety, nie potrafi wyciągnąć wniosków z nauczki jaką dostał. I jest wręcz żałosny czekając na Claire w tej kawiarence. Bardzo ciekawy, piękny wizualnie film, ale ta puenta, że miłość jest najważniejsza, choćby nie wiem jaką ceną trzeba za nią zapłacić jest dla mnie irytująca. Zgadzam się, film wyjątkowo piękny wizualnie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 25.12.17, 13:46 dzięki, Siostro :] yes ! o, możliwe :] to prawda, jest tak pewien błąd, ale... może reżyser pozostawił ten szczegół bez wzmianki, bo uznał że rozumie się "samo przez się", iż Oldman zapoznał się z tymi formalnościami ? tutaj mam ciut inne zdanie :] wg mnie, ona wyznała Virgilowi miłość ["cokolwiek się nam stanie, pamiętaj że cię kocham"], ten seks, który on ciągle wspomina, był z jej strony prawdziwą namiętnością, nie był udawany, dlatego sądzę że intryga intrygą, ale on wierzy że miłość była prawdziwa. wg mnie, na powtarzające się fundamentalne pytanie o "umiejętnosc rozpoznania prawdy uczuć od ich falsyfikatu" - odpowiedź tkwi w tym "pojedynczym pociągnięciu pędzlem, które falszerz zostawia na kopii". To jest teoria Virgila, znawcy tematu. I on te teorię przykłada do uczuć, dochodząc do wniosku, że Claire fałszowała świetnie, ale nie mogła się oprzeć, by nie wykonać tego "pojedynczego pociągnięcia pędzlem" zdradzającego jej prawdziwe uczucia wobec niego. I dlatego na nią czeka. bo tam była miłość :] To yes, puenta to przewrotna, nieoczywista, a może faktycznie Virgil zatapia się w uczuciach zapominajac o tym jak go potraktowano ? Pytanie : dlaczego ona mu powiedziala o tej kawiarni ? Po czasie, po przetoczeniu się całej awantury, Virgil odczytał to jako zapowiedź : po wszystkim, jesli mi wybaczysz, spotkajmy się tam. Ale moze za daleko wybiegam w tej interpretacji :] o yes, film wyjątkowo urodziwy ! dzięki, Siostro ":] przeczytałem raz jeszcze znakomity Twój opis i recenzję, cała dyskusję - :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 25.12.17, 19:59 Myślę, że to nie był błąd, ale celowe pominięcie tego faktu. Nie pamiętam, żeby Virgil sprawdzał akt własności domu ani całą resztę papierów. Zadowolił się paszportem i to też jakimś szemranym. Tak, może i ze strony Claire w jakimś momencie pojawiło się uczucie. Stąd to wyznanie. Ale liczą się czyny a nie słowa! Claire nie zrobiła potem nic, żeby zatrzymać całą intrygę. A w jej słowa o miłości można wierzyć lub nie. Równie dobrze, to mogła być z jej strony "polisa" na przyszłość, gdyby nie daj Boże, Virgil ją znalazł i chciał się zemścić. Nic nie poradzę ta końcówka jest dla mnie irytująca. Miło mi, Greku :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 25.12.17, 20:10 Chodziło mi o celowe pominięcie kwestii własności przez scenarzystę :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 26.12.17, 09:56 racja, Siostro, w filmie tak to wygląda. dziwne - fakt ! interpretacji może być wiele, to prawda :] przeczytałem gdzieś taką, w której ta ostatnia scena dzieje się... w wyobraźni Virgila. W istocie przebywa w zakładzie zamkniętym i tylko wizualizuje sobie, że jedzie do Pragi i czeka tam na Claire. wg mnie, sprzyjałby takiemu odczytaniu sposób urządzenia tej kawiarni - dekoracje sporządzone z mechanizmów zegarowych są dośc osobliwe. co o tym sądzisz ? :] dzięki, Siostro ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 25.12.17, 20:42 i tu też się dołożę ze słowem dodatkowym :) A mianowicie z recenzją książki - a właściwie scenariusza (?!) filmu - autorstwa reżysera - Giuseppe Tornatore pod tytułem filmu zresztą (oryginalnym) - "Najlepsza oferta" - mojeprzemiany.blox.pl/2014/12/Najlepsza-oferta-Giuseppe-Tornatore.html Przeczytajcie i sprawdźcie, które sceny weszły do filmu, które nie, a które dopisano :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Koneser" - wrażenia po obejrzeniu ;] 26.12.17, 10:03 dzięki, Maniu ! :] same prezenty pod choinkę ! :] dzięki ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:15 Ct2 "Bounty" 23.12.17, 11:46 pamiętam, Siostro , Twój doskonały ! opis i recenzję oryginału z 1935 roku w reżyserii Franka Lloyda :] Czesi pokazują remake z 1984 r. Rogera Donaldsona, z Melem Gibsonem, Anthonym Hopkinsem i Danielem Day Lewisem. intuicja podpowiada mi, że znasz ten film, czy się nie mylę ? Jak go oceniasz ? Czcigodni, czy znacie również ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:15 Ct2 "Bounty" 23.12.17, 11:50 Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć tego filmu, może kiedyś... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:15 Ct2 "Bounty" 23.12.17, 12:06 mam nadzieję, że Ci się powiedzie, i to już wkrótce ! :] ja chyba widziałem ten remake, ale żebym dobrze go pamiętał... takiej opinii nie zaryzykuję ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 22:15 Ct2 "Bounty" 23.12.17, 12:39 Dzięki :) Mam wrażenie, że go widziałeś. No cóż, jak pisałam, nic nie przebiło oryginału! Jest tu kolor, fantastyczne plenery, ale całość trochę zawodzi. Mel Gibson gra tak sobie, znacznie lepszy jest Hopkins. Warto zobaczyć, oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:15 Ct2 "Bounty" 23.12.17, 17:05 cześć, Siostro ! :]] o, muszę Ci wyznać, że chyba już jestem niemal pewien, że widziałem ten film :] natomiast nadal nie pamiętam zbyt wielu szczegółów. własnie, chętnie bym obejrzał ten oryginał, który tak kapitalnie opisałaś ! jakimś trafem telewizje w ogole mają awersję do korzystania z kina lat 30-tych czy 40-tych. uważam, że to forma dyskryminacji, i na dodatek niewybaczalny błąd, kiedy mowa o kształtowaniu gustów kinomanów via TV. może spróbuję przypomnieć sobie, choć głowy bym nie dał, ze będzie powtórka w CT. sprawdzę to. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Bounty" wrażenia po filmie :] 24.12.17, 10:07 Po 3 minutach wiedziałem, że jednak już kiedyś widziałem. Ale i tak obejrzałem, by sobie przypomnieć na dobre i już nigdy nie mieć wątpliwości ;] myślę, że środkowa, wg mnie najciekawsza część, czyli pobyt na Tahiti, zrealizowana została świetnie : tańce i obrzędy tubylców, stroje, sceny wodne, a takze narastająca temperatura relacji międzi Blighem i Fletcherem - udało się to pokazać w kameralnej, ale wystawnej formie. co Bligha tak zirytowało na tej wyspie ? czy naprawdę chodziło o to, ze marynarze popadli w sidła tahitańskiej uśmiechniętej i nagiej kobiecości ? czy chodziło o rzekomą demoralizację ? czy też Bligha uderzyło to "jądro ciemności" niemal jak z powieści Conrada ? dzikość i pierwotnośc zderzyła się z jego konserwatywnym wychowaniem i wprowadziła go w gniew na swoich ludzi, że nie oparli się jej pokusom ? wg mnie : to nie są właściwe interpretacje. Bligh był zbyt doświadczonym oficerem, aby ulec takim nastrojom. Widział takie plemiona już wcześniej, wizytował takie wyspy, miał czas żeby się z tym oswoić i napatrzeć na Brytyjczyków wciąganych przez ten rajski świat. wg mnie : albo chodzi o impotencję albo o homoseksualną miłośc do Fletchera. Bligh nie moze znieśc seksualnego napięcia, któremu ulegają wszyscy inni, a on choćby i chciał, to nie może, bo : no własnie, bo nie może. Ukrywa to pod kostiumem kapitańskiej powściągliwości, bo ktoś tu musi pilnować porządku, ale to tylko zasłona dymna. no i widać jak na tej wyspie obserwuje Fletchera, który wiąże się z miejscową dziewczyną. To nie jest wzrok oficera zatroskanego losem swojego podwładnego i kolegi. To wzrok kogoś, kto czuje się zdradzony. I nie wydaje mi się, że chodzi tylko o poczucie zdrady na gruncie dumy i ogłady oraz cywilizacyjnej wyższości. ewentualnie, Bligh sam kiedyś zakochał się w jakiejś Tahitance, źle się to skończyło, a efektem jest niechęć do tutejszych i marynarzy ulegających słabości piękna kobiet i przyrody ? na innym polu Bligh reprezentuje wspomnianą wyższość człowieka cywilizowanego nad, jak on to mówi, "dzikusami" - robi z nimi interesy, respektuje zasady i normy ich swiata, ale w istocie pogardza nimi. Ten środkowy segment filmu wydaje mi się wciąż najciekawszy. Pierwszy, wg mnie, służy poznaniu ludzi i zwyczajów, a trzeci to już głównie poszukiwanie odpowiedzi na pytanie : na czym polega dobre przywództwo i czym jest wolnośc ? Bligh w tej swojej wannie, bez jedzenia i wody dociera jednak do lądu, jak świetnie napisałaś w swojej recenzji oryginału : wyczyn był to nadzwyczajny. Fletcher znajduje zaś wyspę, której nie ma na mapach, a wiec również dokonuje rzeczy szczegolnej. W dzienniku pokładowym zapisuje, ze utracił prawo powrotu do Anglii, nigdy już nie zobaczy bliskich, ale zyskał też wolność. Tylko : co to takiego ? Fletcher zdaje się nad tym właśnie myślec, kiedy płonie statek, a on z innymi ucieknierami stoi już na nowo odkrytej wyspie. Palący się galeon symbolizuje nieodwracalność losu. Nie wrócą już nigdy do domu, taka to wolnośc gorzka. Inna rzecz, że Bligh również nie ma tęgiej miny, mimo że do domu wrócił. Coś tam się rozleciało w jednym i drugim życiu, na Tahiti. Hopkins fakt dominuje tutaj aktorsko, a Gibson trzyma się do momentu, gdy Fletcher przejmuje statek i trzeba pokazać jego rozemocjonowanie, ktore osiąga paroksyzm dochodzący do histerii, a głównym środkiem ekspresji aktora jest wytrzeszczanie oczu :] Ale poza tym wyrózniającym się fragmentem - wg mnie, jest to przyzwoita rola. w cieniu dwóch głównych bohaterów, Daniel Day-Lewis jako Fryer. a i tak całą sztukę aktorską przyćmiewa uroda tahitańskich dziewczyn ;] oraz tamtejszej przyrody, no i rzecz jasna oceanu w całej jego okazałości, czasami nawet filmowanego w szerszych planach, choć zazwyczaj jest to film zaskakująco kameralny. na pewno śmielszy, stawiam w ciemno, od oryginału ? nagośc damska, tańce płodności, ale i naturalizm scen wymierzania kar z pewnością są już prosto z kina wspołczesnego. duch czasu :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Bounty" wrażenia po filmie :] 24.12.17, 13:20 Dzięki, Greku :) Ta historia jest tak fascynująca, że nawet ten film, nie do końca udany, można z ciekawością obejrzeć ponownie! Dla mnie wyspa symbolizowała wszystko przeciw czemu opowiadał się Bligh, a może inaczej, co sam reprezentował. Wolność, niezależność. I na pewno gardził też tubylcami, uważał ich za podludzi. Jeżeli czuł się zdradzony, to przez swoich ludzi. Przyznam, że do głowy mi nie wpadł wątek seksualny :) Być może w tej wersji, w grze Hopkinsa jest coś sugerowane, już nie pamiętam, ale w oryginale w ogóle tego nie było. Zachowanie Bligha było oczywiste i zrozumiałe. Choć faktycznie, może ma za sobą jakieś przykre doświadczenia z kobietami, ale nie ma o tym mowy wprost. O, z tego co pamiętam było trochę dyskretnej nagości Tahitanek :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Bounty" wrażenia po filmie :] 24.12.17, 15:22 dzięki, Siostro ! :] o yes, w pełni podzielam Twoje zdanie ! :] świetna interpretacja. w pełni ją podzielam. można odnieśc wrażenie, ze Bligh jest nawet postacią symboliczną, skupia w sobie wszelkie wady imperium brytyskiego, z jego kolonializmem i pogardą dla innych cywilizacji niż własna. tak mi się wydawało, wnioskowałem ze sposobu w jaki Bligh obserwował Fletchera. a ten nie robił nic nadzwyczajnego, po prostu romantycznie prowadzał się ze swoją tahitańską ukochaną. wydało mi się, że Bligh jest personalnie tym urażony i rozczarowany. Przyznaję, że to supozycja dośc śmiała :], a wariantów konkurencyjnych odczytania zachowań Bligha jest bez liku. o, czyli jednak tahitańska swoboda stroju obowiązywała zawsze :] ciekaw jestem oryginału, o którym tak świetnie pisałaś, Siostro - mam nadzieję kiedyś obejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:30 Ct Art "Barany" 23.12.17, 11:53 film islandzki z 2015 roku, który zbierał u nas świetne recenzje, jak pamiętam ? :] historia dwóch braci, żyjących na jednej wyspie, obok siebie, ale od 40 lat tak na siebie pogniewanych, że przez cały ten czas nie zamienili ze sobą ani słowa. wygląda na to, ze musi w końcu dojśc do przesilenia, podczas którego, w akcie katharsis albo komediowym, przełamane zostaną lody, krzywdy wybaczone, a nieporozumienia wyjaśnione. tytułowe barany mają podwójną interpretację : z jednej strony, mogą dotyczyć dwóch uparciuchów gatunku ludzkiego, ale takze profesji jaką się zajmują, czyli hodowli sympatycznych wełniastych stworów :"] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek pasmo nocne 1:10 "Wielki Szu",2:40 "Matka Joanna.. 23.12.17, 11:55 wg moich, obliczeń , jak by sie dobzre zorganizować, to można zacząć maraton filmowy o 20:00, a zakończyć o wpół do szóstej ;] Stopklatka o 1:10 serwuje "Wielkiego Szu", a Super Polsat o 2:40 "Matkę Joannę od Aniołów" :] ależ ramówka dzisaj ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: pasmo nocne 1:10 "Wielki Szu",2:40 "Matka Joa 23.12.17, 11:58 O, rzeczywiście ciekawe propozycje:) Tylko te godziny... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: pasmo nocne 1:10 "Wielki Szu",2:40 23.12.17, 12:08 święta racja, Mała Ciekawostko ! :] znakomitości ! w godzinach trudnych dla normalnego widza. chociaż... idą święta, jutro niedziela i trzy dni z rzędu wolne - może to dobry moment na nocne sesje filmowe ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: pasmo nocne 1:10 "Wielki Szu",2:40 23.12.17, 12:27 Chyba się jednak nie zdecyduję, Greku:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: pasmo nocne 1:10 "Wielki Szu",2:40 23.12.17, 17:02 będzie jeszcze wiele okazji, na pewno ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek jak nie "obejrzeć" meczu przed meczem... po meczu 23.12.17, 17:14 Czesi mają dziś El Clasico Real-Barca w ramówce. od 18:05 w Ct4/Sport. oczywiście, z odtworzenia. myślę sobie : choć kawałek obejrzę, byle tylko wcześniej na wynik nie trafić, choć zapewne poślizg będzie niewielki, mecz skończy się pewnie gdzieś koło piątej. Do trzeciej śmiało mogę zagladać na serwisy informacyjne. zajrzalem za dziesięć trzecia i od razu oberwałem wynikiem meczu ;] nie chciałem ! sam się wpakował przed oczy ;] no i to tyle jak chodzi o plany oglądania piłkarstwa dzisiaj, jak dla mnie ;] jesli macie w planach obejrzenie hitowego starcia Realu z Barceloną : nie otwierajcie dziś infoserwisów, tam wynik awansował do rangi pierwszego newsa ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: jak nie "obejrzeć" meczu przed meczem... po m 23.12.17, 17:36 Oj, no to miałeś "pecha" z tym wynikiem ;) Dzięki za ostrzeżenie, ja np. nie wiem jaki jest wynik (ale meczu i tak nie obejrzę), zdążyłam natomiast już zobaczyć gifa z kiksem Ronaldo:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: jak nie "obejrzeć" meczu przed meczem 24.12.17, 09:37 haha, o yes :] dziś już możemy chyba powiedzieć ? : Barcelona wygrała 3-0 i to na boisku Realu :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: jak nie "obejrzeć" meczu przed meczem 24.12.17, 10:13 Spokojnie możemy, już znam wynik:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: jak nie "obejrzeć" meczu przed meczem 24.12.17, 10:15 świetnie :] jesteś zaskoczona łatwością z jaką Barca wygrała ? ":] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: jak nie "obejrzeć" meczu przed meczem 24.12.17, 10:36 Trochę jestem zaskoczona, choć coś mi się obiło o uszy, że Real jest ostatnio w jakimś małym kryzysie. Mimo to wynik robi wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: jak nie "obejrzeć" meczu przed meczem 24.12.17, 15:14 tak chyba jest, Mała Ciekawostko :] pozostaje Realowi życzyć wysokiej formy na wiosnę, kiedy rozstrzygać się będą losy Ligi Mistrzów. no a potem... mundial ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Kultura "Oliver !" 24.12.17, 10:11 wspominała o tej propozycji Siostra :] powieść Charlesa Dickensa w wersji musicalowej Carola Reeda. 5 Oscarów : za reżyserię, film, scenografię, dźwięk i muzykę. solidna konkurencja dla polsatowskiego "Kevina" ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:00 Kultura "Oliver !" 24.12.17, 13:23 Niestety, nie dam rady obejrzeć. A to już kolejna powtórka. Może kiedyś się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Kultura "Oliver !" 24.12.17, 15:24 powtórka jest jutro rano, Siostro, o 9:35 - może uda Ci się obejrzeć ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Oliver !" - po obejrzeniu :] 25.12.17, 11:14 mam nadzieję, że udało Ci się obejrzeć, Siostro ! :] Czcigodni, oglądaliście ? wg mnie - znakomitość musicalowa ! Idealna inscenizacja. W pełni zachowany zostaje motyw smutnych losów naiwnego chłopca w krwiożerczym społeczeństwie pełnym złych ludzi, ale jednocześnie mnóstwo mu wesołych tonacji, zabawy i łotrzykowsko zmrużonego oka. XIX wieczny Londyn przygotowany z pietyzmem jak chodzi o dekoracje, stroje, miejscówki. Pewnie postawiono je specjalnie dla filmu. Stroje rewelacyjne, a aktorzy noszą je w swobodny sposób. Codzienny zgiełk ulicy londyńskiej niezwykle naturalny, jakby wsiąść w wehikuł czasu. Nie to co w polskich filmach historycznych, gdzie prawie widać kamerę filmującą kilka niemrawo i sztucznie przechadzających się statystów ;] Kilka wybitnych wcieleń aktorskich. Ponurego Billa Sikesa wiarygodnie pokazuje Oliver Reed. Fagin/Ron Moody jest rewelacyjny : plastyczna mimika, skocznośc, fenomenalna mowa ciała w tańcach i "kroczkach" oraz "figurach" jakie wykonuje w scenach muzycznych choreografii. Mistrzostwo ! mały Oliver z cherubinkową twarzą Marka Lestera jest jak postać chaplinowska, podobnie dzielna ale i zależna od woli i planow dorosłych. fantastyczna Nancy - Shani Wallis ! w czerwonej sukni, doskonała w swoim pierwszym wejściu, w piosence którą śpiewa w podziemnym lokalu : o trudach życia i szcześciu jakiego jej to życie dostarcza, uśmiechnięta, rezolutna, dziewczyna gangstera o złotym sercu; odkrywa złą naturę swojego lubego Sikesa, wybiera lojalnośc wobec niego ponad dobro Olivera, ale w finale naprawia swój błąd i poświęca życie próbując Oliverowi pomóc. Wybitna kreacja ! świetny jest także mały Cwaniak, w granatowym surducie, Jack Wild. czasochłonna, zapewne ?, ale opłacało się, była w przygotowaniu scena tuż po zjawieniu się Olivera w Londynie : mamy piosenkę połączoną z rajdem przez wszystkie stoiska handlowe w centrum miasta. I aktorzy poruszają się chwilami w podskokach grupowych. Podskakujący patrol policjantów : bezcenny widok, jak z Monty Pythona ;] Robotnicy, uliczni cyrkowcy, masarnicy, straganiarki, dzieciarnia uliczna, grajkowie, toczący beczki, klienci browaru, ci ze stołami warzywnymi, karuzela !, komiwojażerowie - cała ta wesoła armada pokazuje się kolejno, a potem wszyscy razem tworzą jeden plan i wykonują ten sam układ taneczny. Taka prezentacja Londynu :] Kiedy muzyka cichnie, momentalnie znów wraca normalne życie, gwar, handel, każdy robi swoje :] Fagin w zielonym podziurawionym surducie i wymiętym kapelino, Nancy w czerwonej sukni, Cwaniak w wytwornym, choć mocno sfatygowanym, żabocie, ponury Sikes z bokobrodami - stylizacje są świetnie, bo każda postać wyrózniona jest jakims "trademarkiem". Piosenki znakomite ! Pierwsze dwie nie zakrawają na przeboje, ale kiedy tylko Oliver opuszcza niegościnną prowincję i dociera do Londynu : jeden hit goni następny, a dynamika przedstawień wciąga po uszy. PIosenki Fagina i gangu małych złodziejaszków o zaletach i wadach ich fachu, radosny song, pochwała życia w wykonaniu Nancy i całej klienteli lokalu [Shani Wallis śpiewa trzy piosenki, zawsze jest nieodparta !], ale i także kawałek, który rozpoczyna się od śpiewu kwiaciarki idącej ulicą i pytajaćej "Kto kupi od niej róże ?" - klasyka. Ta piosenka kwiaciarki ma miejsce pierwszego ranka, który Oliver spędza w domostwie na przedmieściach, zasiedlonym przez zamożnych Londyńczyków, którzy zresztą niebawem tłumnie przyłączają się do kwiaciarki i w słońcu poranka wykonuja pląsy wśród pięknych okoliczności przyrody zadbanych ulic i parków. Lokalizacje są mocną stronę tego musicalu : nora, w której gnieździ się gang młodocianych kieszonkowców Fagina, również jest świetny, podobnie jak sierociniec, gdzie poznajemy Olivera - z szarymi murami, napisem "God is Love" na scianie, wrednym personelem i grupką brzuchatych mieszczan napychających sobie zołądki w salce obok refektarza, gdzie jedzą chłopcy : odziani biednie, chudzi i zadowolani jakąs beznadziejną papką podczas gdy tamci objadają się frykasami, wreszcie : londyńskie ciemne zaułki pustostanów i ruder. No i te introdukcje : Fagin wyłaniający się z dymu [kuchennego ":}] czy Sikes, którego poprzedza jego własny cień rosnący na tle poświaty księzyca rzucanej na mur. Albo Cwaniak - najpierw Oliver przykuwa do niego wzrok, aż przysiadając lekko z wrażenia, a potem widzimy chłopca, tak odzianego i operujacego tak pewną siebie miną, ze zahukany dzieciak z prowincji musiał uznać go za niezwykłe zjawisko. Albo wejście Olivera do kryjówki Fagina - jakby rewolwerowiec wszedł do saloonu : milknie rozmowa, wpatruje się w niego kilkanaście par czujnych i dośc nieprzyjaznych oczu :] Plus puenta : Sikes ginie podczas próby ucieczki przed tłumem, zawisa na linie pod dachem, Oliver wraca do zamożnego domu, a załamany utratą cennych skarbów będących jego kapitałem na starość, Fagin chce opuścić Londyn. JUż widzi drogę wylotową, już świeci nieśmiało wschodzące słońce, lecz czeka tam Cwaniak, który w zamieszaniu z okazji pogoni za Sikem zwinął komuś portfel - pokazuje mu trofeum : Fagin rozchmurza się i obaj śpiewają krótką piosenkę o tym, jak świetny będą mogli tworzyć złodziejski duet : Cwaniak jest małym arcymistrzem kradzieży, a Fagin krynicą inspiracji - świetne połączenie; wyruszają więc razem wykonując brawurowe tańce od jednego końca drogi do drugiego. jednym słowem : Dickens klaskałby z radości ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Ct2 "Miał na imię Franciszek" 24.12.17, 10:14 dwuczęściowy włoski film o żywocie Franciszka z Asyżu. w głównej roli... Mateusz Kościukiewicz :] że też w bogobojnej TVP nikt nie wpadł na to, by taki film pokazać, a w raczej wstrzemięźliwej na tym polu CTv - proszę bardzo ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: 20:00 Ct2 "Miał na imię Franciszek" 25.12.17, 00:43 dwuczęściowy włoski film o żywocie Franciszka z Asyżu. w głównej roli... Mateusz Kościukiewicz :] O! No proszę. Sama bym chętnie obejrzała. >że też w bogobojnej TVP nikt nie wpadł na to, by taki film pokazać, a >w raczej wstrzemięźliwej na tym polu CTv - proszę bardzo ! ;] Hehehe! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Ct2 "Miał na imię Franciszek" 25.12.17, 09:48 :] oglądałem "Olivera !" w Kulturze, ale - liczę na powtórkę "Franciszka", chętnie opowiem, Barbasiu :] ofk, ,najlepiej by było, jakby TVP się zreflektowała i znalazła czas na takie kino - idealne dla wymogów publicznej : dwie części po 1,5 godziny, w środku można upchnąć trochę reklam ;] cześć, Barbasiu ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek świątecznie :] 24.12.17, 10:19 Chciałbym przyłączyć się do życzeń Never_Never : udanego świątecznego wypoczynku i samych przyjemności dla Was Wszystkich ! :"] bądźcie zdrowi, czujcie się swobodni i szczęśliwi ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: świątecznie :] 24.12.17, 10:39 Dziękujemy!:) Ja też życzę spokojnych, udanych Świąt Wam Wszystkim:) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: świątecznie :] 24.12.17, 10:42 to i ja się podłączę - Kochani - spokojnych, pogodnych świąt i dużo fajnych prezentów pod choinką ;) I jeszcze prezent muzyczny :) TGD i Kuba Badach "Mario, czy już wiesz?" (Mary Did You Know?) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: świątecznie :] 25.12.17, 00:41 Błogiego spokoju i radości życzę Wam, Kochani! Ucałowania B. www.youtube.com/watch?v=4HBiNI7lACg Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: świątecznie :] 25.12.17, 09:44 cześć, Barbasiu !!! :] dzięki ! :] fantastycznie, że jesteś ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: świątecznie :] 25.12.17, 00:44 Piękna piosenka, Maniu! Wzruszająca! Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: świątecznie :] 25.12.17, 00:49 Diana Krall - Christmas Time Is Here www.youtube.com/watch?v=hENMvHM9QR4 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: świątecznie :] 25.12.17, 09:50 dzięki ! Barbasiu, jak zawsze grasz najlepsze kawałki ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: świątecznie :] 24.12.17, 13:03 Dzięki, Greku :) Przyłączam się do życzeń! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Lawrence z Arabii" 24.12.17, 13:34 Jutro o 14.20 w Kulturze. Napisaliśmy o nim z Grekiem chyba wszystko :) Powtórzę tylko: KOCHAM "Lawrence'a.."!!!!!!!! Polecam gorąco wszystkim, którzy nie widzieli, choć zdaję sobie sprawę, że pora jest fatalna. Greku, jeżeli uda Ci się obejrzeć, to może pojawią się jakieś nowe myśli i wrażenia? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Lawrence z Arabii" 24.12.17, 15:31 dzięki, Siostro ! :] o, muszę zaoponować : Ty napisałaś wszystko i w znakomitym, jak zwykle !, stylu, Twoje posty nt "Lawrence'a...", to vademecum wiedzy i przyjemność czytelnicza jednocześnie, a ja starałem się tylko dodać parę słów na marginesie, drobnym drukiem, ciesząc się, że mam okazję podziwiać tak znakomity film i z takim doskonałym przewodnikiem po jego świecie, jak Ty, Siostro:] i ja polecam wszystkim, niezapomniany seans ! mam nadzieję, że obejrzę, Siostro ! będę o to walczył ! :] I mam notatnik gotowy do zapisania ewentualnych nowych ulotnych wrażeń :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Lawrence z Arabii" 26.12.17, 10:06 Siostro, udało Ci się obejrzeć ? :] Czcigodni ? mnie się udało zobaczyć końcówkę 1 części i całą drugą :] Mogło być gorzej ;] przeczytam Twoje posty i naszą dyskusję - nie wiem, czy zdołam coś dodać ?, ale jedno jest pewne : jest to przeżycie filmowe wspaniałe ! nadal nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak fantastycznie wyglądać musi "Lawrence..." na dużym kinowym ekranie. ech ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Lawrence z Arabii" 26.12.17, 12:16 Nie dałam rady, ale znam go na pamięć! Fajnie, że obejrzałeś chociaż połowę. I tak jak myślałam, każde kolejne obejrzenie to wielkie przeżycie! O tak, to musi być wspaniałe. Jakiś czas temu przy okazji cyfrowej restauracji, wprowadzono "Lawrence'a.." ponownie do kin. Do nas oczywiście nie dotarł. Ktoś gdzieś napisał, że po kinowym seansie musiał wysypywać piasek z butów :) Takie film robi wrażenie w kinie! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Lawrence z Arabii" 26.12.17, 12:41 na pewno będzie jeszcze wiele razy ! :] o yes, Siostro ! oglądałem z czystą przyjemnością, jesli mógłbym coś dodać do tego, co pisaliśmy, to chyba tylko to właśnie : czysta przyjemnośc z oglądania, ten film płynie i z nim sie płynie. niezwykłe filmowe doświadczenie :] gdyby tak można wynająć kino tylko dla siebie i obejrzeć na wielkim ekranie własnie "Lawrence'a..." - to by było coś ! :] świetna opinia ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Barbasiu, pozdrawiam/y Cię świątecznie ! 24.12.17, 15:41 życzę, życzymy, Ci jak najwięcej okazji do uśmiechu, Barbasiu ! Twojego niezwykłego i wspaniałego uśmiechu :] www.youtube.com/watch?=0o8vszqVL2U Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Barbasiu, pozdrawiam/y Cię świątecznie ! 24.12.17, 15:56 Przyłączam się! Ale link coś nie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu, pozdrawiam/y Cię świątecznie ! 24.12.17, 16:13 mea culpa ! :] www.youtube.com/watch?v=0o8vszqVL2U Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Barbasiu, pozdrawiam/y Cię świątecznie ! 25.12.17, 00:48 Teraz działa! :) Paco De Lucia daje czadu! :))) Kochany Greku, Siostro, Kochani Wszyscy! Dziękuję za pamięć. Wzruszona jestem! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu, pozdrawiam/y Cię świątecznie ! 25.12.17, 09:49 Barbasiu, wspaniale że jesteś ! :] Piękny to prezent świąteczny ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 10:22 6 stycznia o 20:15. Powtórka 7 stycznia o 00:35. Już nie jako cykl "James Bond w Jedynce" tylko "Hit na sobotę". Pewnie też z innym lektorem. Gdzieś czytałam, że serię z P. Brosnanem zmienili z formatu 4:3 na 16:9 (albo odwrotnie...) i w związku z tym kto inny czyta. Szkoda, bo ja lubiłam, jak lektorem był M. Gudowski - teraz będzie S. Olejniczak. Trzeba to jakoś "przełknąć". Greku, koniecznie rezerwuj sobie czas na którąś emisję! To jest naprawdę super film z moim ulubionym Bondem. Akcja wciągająca, fajny humor. Nawet Izabella Scorupco pokazuje, że umie grać;) POLECAM! Nie możesz przegapić!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 12:02 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] absolutnie jestem zdeterminowany, by obejrzeć ! :] o, format można wyregulować... chyba ? ;] gdzieś widziałem na pilocie taki guzik od zmiany formatów ? świetna zapowiedź :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 13:12 Ja nie jestem entuzjastką kolejnych Bondów :) Straciły gdzieś lekkość i finezję, a zamieniły się w przyciężkie i schematyczne historyjki. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 13:32 dzięki, Siostro :] intrygujące zapowiedzi, Twoja i Małej Ciekawostki, z przeciwnymi ocenami :] bardzo polubiłem Bondy z Moorem, ale ten z Daltonem też był niezły, no a z te Craigiem oglądam zawsze z przyjemnością [choć "Casino Royale" i "Skyfall" są jednak wyraźnie lepsze od "Quantum of Solace] - jak to wytłumaczyć ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 13:59 ale ja też już gdzieś się wyraźnie z Siostrą nie zgodziłam w kwestii lekkości dalszych Bondów - owszem te z Craigiem są może poważniejsze, ale te z Brosnanem absolutnie nie!!! Za to zdecydowanie zyskały na męskim uroku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 14:05 Fakt, że już dawno widziałam Bonda z Brosnanem. Może powinnam je sobie przypomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 14:07 Zawsze warto sobie przypomnieć:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 12:55 pamiętam piosenkę z "Golden Eye" - Tina Turner na wokalu ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Będzie "GoldenEye"! 25.12.17, 13:45 Dokładnie. Jedna z moich ulubionych bondowskich piosenek:)! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Puls 2 "Dzień świra" 25.12.17, 12:54 w ankiecie 12 filmów na 120 lecie kina - pierwsza dziesiątka najważniejszych filmów polskich. bohater - sfrustrowany inteligent, upadły belfer, zamknięty w siatce lęków i obsesji człowiek, który ma nadzieję, że kontrolę nad życiem zapewni mu zestaw paranoicznie wypełnianych rytuałów. Klnie jak szewc, omiata wrogim spojrzeniem, gotów nawet kijem bić po plecach, gdy zagoniony do rogu atakowany jest gatunkiem homo sapiens, od którego chce uciec, ale tylko po to, by zaraz pędem do niego wrócić po premierze wielu krytykow filmowych utożsamiało się z Adasiem Miauczyńskim w takim wydaniu, moze stąd tak wysoka pozycja w ankiecie ? język Marka Koterskiego jest wydarzeniem, wg mnie nie tylko filmowym, ten scenariusz można by wydawać w formie broszury. Albo audiobooka, tutaj koniecznie czytanego przez Marka Kondrata. młodzież głównie powtarza kultowe "teksty", dialogi, monologi, jest ich tutaj bez liku i wszystkie "ulubione", a ci od 35+ w górę widzą raczej tragedię egzystencjalną człowieka znękanego niespełnieniem, ludźmi, światem i życiem jako takim. coś mi sie wydaje, że w następnych ankietach "Dzień..." będzie na fali wznoszącej, bo każde kolejne pokolenie, po osiagnięciu stosownej dojrzałości i doświadczenia, będzie przeglądało się w Adasiu jak w lustrze. Przynajmniej w jakiejś swojej części. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Puls 2 "Dzień świra" 25.12.17, 13:48 Też lubię ten film. Tak, te niektóre "teksty" znam na pamięć (np. scena z pieskiem na peronie czy z żebrakiem i dziećmi). Po protu trzeba go znać:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Puls 2 "Dzień świra" 26.12.17, 09:51 o yes, Mała Ciekawostko ! :] "Dzień świra", to jest kanon kinomana. Marek Koterski ma niezwykłe ucho i zmysł do one linerów. mnie się zawsze przypomina porównanie Polski do "opadającej klapy" wiadomo czego albo ten tekst sąsiada, że "skarpetkami chcą nas powyzabijać, panie" ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Puls 2 "Dzień świra" 26.12.17, 10:19 Masz rację, Greku, to kanon, bez dwóch zdań:) Tak, to też fajne teksty:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 Puls 2 "Dzień świra" 26.12.17, 11:06 yes, Mała Ciekawostko, zabawne, ze Adaś przez cały film nie moze ruszyć z wierszem pisanym na kartce, nie wychodzi poza pierwsze zdanie, ale za to w swoim komentarzu do codzienności spontanicznie zawiera tę poezję, której nie moze wydobyć gdy chce to zrobić z całym ceremoniałem, prawda ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 Puls 2 "Dzień świra" 26.12.17, 12:00 Dokładnie, to ciekawa prawidłowość :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:55 Puls "Kariera Nikosia Dyzmy" 25.12.17, 13:13 klasyka gatunku. nie "Nikoś" ;], ale sposób podejścia do tematu. pan Bromski koniecznie chciał, ale nie chciał, by jego "Dyzma" przypominał "Dyzmę" serialowego. A jako że serial byl ideałem, to fabuła musiała być niewypałem ;] No i tak niestety jest. Ambicja odróżnienia się od ideału oryginału niemal zawsze gubi śmiałków. idea jest z Dołęgi-Mostowicza : jest Dyzma, jest raut na który przypadkiem się dostaje i równie przypadkowo zdobywa tam wielbicieli wśród wpływowych osobników z wyższych sfer, jest awans, jest posada, są pomysł "kradzione" innym, jest kompletna ślepota tzw wyższych sfer, które pokładają w nim coraz większe nadzieje, w swoim zepsuciu nie widząc, że mają do czynienia z mało rozgarniętym tupeciarzem i chamem. reżyser Bromski nie wierzy jednak w siłę powieściowego oryginału, nie wierzy nawet w swoją własną krytykę III RP. "hajcuje" więc ile wlezie : Cezary Pazura nosi rudą, niedopasowaną perukę, golizna jest wszechobecna, Dyzma wdaje się w romans z panią senator, a łacina płynie wartkim potokiem :] estetyczna golizna w filmie jest wielką wartością, dobry rzut mięsem - też, nawet peruka ujdzie, jak jej nie widać :] w "Nikosiu" golizna jest ostentacyjna, wulgaryzmy nagminne i w formie znaków interpunkcyjnych, a peruka ciągle się przekrzywia. w sumie, najlepsza scena, to dialog starych towarzyszy broni spod Solidarnościowego logo, kiedy tak sobie siedzą w stajni i szykują się do polowania - piekny fragment :] Reszta przypomina estetyką i treścią "Chłopaki nie płaczą" czy inne komedyjki niezobowiązujące. Pojawia się pytanie : czy jedna z najważniejszych powieści zasłużyła sobie na tak kiepską ekranizację ? Po serialu Jana Rybkowskiego z fenomenalnym Wilhelmim nikt się chyba za "Dyzmę" nie brał, bo uznano, ze nie można przebić doskonałości, a pomysłu na alternatywną interpretację jakoś trudno się doszukać. trzeba było dopiero kogoś, kto postuka się w głowę i powie : no jasne, nie można udoskonalić ? to przeca zawsze mozna spłaszczyć, spłycić, zinfantylizować - i dla niepoznaki Nikodema na Nikosa przechrzcić, że to taka zabawa konwencją ;]postmoderna taka ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:25 Kultura "Przeżyć : Metoda Houellebecqa" 25.12.17, 13:26 ależ to nowa nowośc jest :] z 2016 roku. niedawno nawet recenzje czytałem i w Tygodniku Kulturalnym chyba rozmawiali o tym filmie ? jest tutaj spotkanie francuskiego poczytnego literata Michela Houellebecqa [czytałem jego "Uległość" - ciekawa wizja świata po objęciu we Francji rządów przez partię a'la Bractwo Muzułmańskie, z punktu widzenia wykładowcy z Sorbony stającego przed wyborem : konwersja na islam i dalsza praca na uczelni czy wprost przeciwnie - ze wszystkimi tego konsekwencjami ? im bardziej analizuje całą sytuację, tym bardziej dochodzi do przekonania, że islamska ideologia i codzienny obyczaj wcale nie są opresyjne i trudne, przeciwnie : są one szansą, by świat wyzwolił się nareszcie się z wpędzajacego w marazm konsumpcyjnego, sfeminizowanego liberalizmu i wrócił na łono błogiego konserwatyzmu i patriarchatu] z brawurowym rockmanem Iggym Popem. wątek główny kręci się wokół depresyjnych stanów ducha, o których kiedyś Houellebecq napisał esej. obok tego mamy wątki trojga młodych ludzi zajmujących się sztuką i szukających w niej równowagi dla swoich emocjonalnych wojen wewnętrznych, wywołanych śmiercią kogoś bliskiego, artystycznym niespełnieniem czy też paranoją. nie jest to chyba film fabularny par exellence, ale forma dokumentu fabularyzowanego. Tak czy owak : zaskakuje jak szybko tak świeża produkcja znalazła się w Kulturze. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:25 Kultura "Przeżyć : Metoda Houellebecqa" 25.12.17, 13:34 O, nawet nie zauważyłam w programie! Chętnie bym obejrzała. Niedawno czytałam "Możliwość wyspy". Niestety, nie dam rady obejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:25 Kultura "Przeżyć : Metoda Houellebe 25.12.17, 13:47 jakie wrażenia z lektury, Siostro ? na pewno będzie powtórka filmu ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Przeżyć : Metoda Houellebeqa" - kilka słów a'prop 26.12.17, 11:02 udało mi się obejrzeć :] ciekawa rzecz ! Forma wygląda tak, że rockman Iggy Pop czyta fragmenty esesju Houellebecqa o "sensie cierpienia i jego znaczeniu dla sztuki", a do nich dopasowywane są opowieści o losach trojga artystów, Anne-Claire, Jerome'a i Roberta, które idealnie korespondują z zawartością. Iggy Pop sam miewał wiele kryzysów emocjonalnych w życiu, esej przeczytał w 90s i od tej pory nie rozstawał się z nim, traktując jak przewodnik po życiu. W filmie jego twarz weterana, mądre spojrzenie, są kluczem do całej inscenizacji. Dzięki nim sekwencje tekstów ksiązkowych brzmią wiarygodnie i znacząco. A inni ? Anne-Claire ma około 40-tki, mieszka w Lyonie, pracuje jako recepcjonistka. Pisze wiersze opisujące swoje stany ducha, niezmienną inspiracją jest dla niej postać Gherasime Luca, surrealisty [ który popełnił samobójstwo mając 80 lat, skoczyl do Sekwany mówiąc, ze "dzisiejszy świat nie zostawił już miejsca dla poetów"]. Jej właściwe imię, to Anne. Claire dopisała po śmierci swojej siostry. Zmarła jako dziecko. 2 dni po tym obie zostały adoptowane przez pewne małzeństwo. Do dziś ci państwo są troskliwymi rodzicami Anne-Claire. To oni opowiadają, jak w wieku 12 lat Anne przeszła załamanie nerwowe i próbę samobójczą. Aby ratować jej życie, oddali ją do zakładu opieki psychiatrycznej. Anne nie ma im tego za złe, wie że działali dla jej dobra. Od tego czasu sztuka, poezja, jest jej sposobem na radzenie sobie z problemami. Stwierdzono u niej chorobę dwubiegunową i lekką schiozfrenię. Miewa ataki złości, ostatnio zdemolowała swoje mieszkanie. Ojciec zapowiada, że je odnowi i doprowadzi do porządku. Jerome jest 40-latkiem, miał firmę PR, dużo pracował, zatrudniał ludzi. Wszystko się rozleciało, kiedy odeszła żona i zabrała córkę. Wtedy popadł w paranoję, wydawało mu się, ze śledzą go jacyś płatni zabójcy nasłani by go zamordować. Też wylądował w szpitalu, gdzie dobrzy lekarze pomogli mu uporać się z napadami choroby. Chętnie odwiedza kościół, tutaj moze się skupić i pomyśleć. Nie załapałem na czym polega sztuka, którą on uprawia, może również chodzi o poezję ? I trzeci : Robert. Taki typowy nowoczesny 60-latek - albo coś koło tego - żywy, ruchliwy, szczupły, ubrany jak nastolatek. Siwizna bujnej czupryny częściowo zdradza wiek. Malarz artysta. Amator, ale w ciągłym dązeniu do zaistnienia. Tworzy interesujace rzeczy, ma swój pomysł i "charakter pisma". Dom wygląda jak atelier. I on wciąz zmaga się z kryzysami emocjonalnymi, psychiczne komplikacje są w genotypie jego rodziny, mieli z nimi do czynienia jego bracia i ojciec. I jemu też nie są obce. Sztuka, malarstwo, są tym, co trzyma go w formie. Na obrazy z ich życia, ich 'setki", ich obecnośc na ulicach czy we wnetrzach nałożone są odpowiednie fragmenty eseju Houllebecqa czytane przez Popa. Chodzi w nich o korespondencję między poezją, a cierpieniem. O to, ze cierpienie przyjęte, odpowiednio wykorzystane i właściwie kontrolowane staje się paliwem dla sztuki. Słowem : jest to ilustracja sentencji "per aspera ad astra". Właściwie dawkowane cierpienie jako zaczątek siły sprawczej, twórczej energii. "Tylko uczucie pozwala ujrzeć rzeczy takimi jakimi są same w sobie", "Tylko szaleńcy mówią o Bogu z czystością. Jako jedyni są sobą, więc dlatego trzyma się ich pod kluczem", "Być poetą, to oduczyć się żyć" - takie bon moty zapełniają ekran. Autor eseju ma swoje doświadczenia i dzieli się nimi . Houllebecg bywał pacjentem zakładów zamkniętych, zaczynał od poezji, niewiele się chyba zmienił do dzisiaj, podaje więc swój przepis na życie. Zgoda na ból, ale i sposób na umiejetnośc trzymania go w ryzach, nadawania mu struktury, znajdowania w nim motywacji do przechodzenia kolejnych etapów dojrzewania do rozwoju własnej osobowości. Twórczość ! "Ludzie nie oryginalni - nie są żywi. Rzecz w tym, ze tych oryginalnych jest bardzo niewielu", "Ilu ludzi ma tożsamość ściśle osobistą , niezwiązaną ze społecznymi rolami i normami ? Ilu na milion ?", "Wstrząśniecie innymi i ich pogarda, to początek każdego prawdziwego poety". Anne-Clare i Jerome opowiadają o tym, ze po wyjściu ze szpitala i odstawieniu lekow bywało źle, ale to przeszłość, choć oni wiedzą, że w pełni "zdrowi" nie będą nigdy. Pytanie brzmi jednak, co to znaczy : zdrowi ? Kto jest naprawdę zdrowy ? Esej sugeruje, ze szaleńcy są zdrowsi od wszystkich innych, że prawdziwie wolnym można się czuć tylko między nimi. "Cierpienie trzeba ująć w ramy, stworzyć strukturę, inaczej cię zniszczy, zanim cokolwiek stworzysz", "Życie to seria badań niszczących, pozwól sobie na to, ale nie przesadzaj", "Jedna nowa forma raz na 100 lat, to i tak dobre tempo. Nie szukaj nowych form, zmieniaj kierunki, nie dąż za wszelką cenę do spójności. I pogódź się z tym, że nigdy nie dowiesz się, co każe ci malować albo składać wiersze", "Pozostań przy życiu, by tworzyć. Martwy poeta nic nie napisze". "Nie będzie rewolucji. Ludzie zadowalają sie tym byleczym, co mają", "Społeczeństwo chce cię zniszczyć, i vice versa". "Najważniejsze to zboczyć z drogi. I to mocno. Tak by znaleźć wolnośc. Wielu mówi o szaleństwie, ale nigdy tam nie byli, nikt ich tam nie zaprosił. Zawsze trzymali się drogi. Lecz... uważaj... w deszczowe dni", "Każda wielka namiętność prowadzi do wieczności"., Czasami Iggy Pop gdzieś spaceruje, czasami Jerome, a czasami Anne Claire siedzi z rodzicami albo stoi na tle codziennego ruchu ulicznego, niekiedy mamy wstawki fabularyzowane, też z esesju,np. chłopca nastoletniego, który zakochany jest w dziewczynie, ale widzi że ona całuje się z innym. To rodzi ból, ale ten ból, odpowiednio nawigowany, moze być początkiem poety. Houellebecq pojawia się jako... Vincent. "53-letni" malarz samouk, który nie opuszcza swojego domu, a w piwnicy pracuje nad instalacją pt "tajemnica życia". W ostatnim akcie odwiedza go Iggy Pop. Niewiele mowią, Vincent-Michel pokazuje mu tę instalację, ale tylko jemu. Widz widzi tylko pierwszą reakcję oglądającego. Bo zaraz później obaj siedzą na kanapie, piją wino i nic mówią. Nie muszą, cieszą się swoim towarzystwem, bez słów. Kamera przenosi się do wiosennego ogrodu i wolno po nim spaceruje. Jako Michel - autor pojawia sie tylko w sekwencjach opisujących swojego imiennika - siebie ? - którym jest niemowlę zaniedbywane przez zajętą przygotowaniami do wyjścia na potańcówkę matkę. Czy to tworzy teorię, ze źródło dorosłego cierpienia tkwi w doznawaniu go już w wieku niemowlęcym ? Cóż, bardzo interesujący... film ? dokument ? Trudno okreslić i nazwac, ale właśnie w tym rzecz, by nie okreslać i nie nazywać. W ostatniej scenie cała piątka idzie środkiem jezdni, a na koniec Iggy Pop wzywa "poeci, do dzieła !". www.youtube.com/watch?v=2NWGCMH5sWM Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Wątek techniczny 25.12.17, 13:54 Przyznaję się, że gubię się w nowoczesnej technice :) Sprawa jest taka. Przed pokazaniem filmu jest info, że jest dostępny w wersji z napisami. I co zrobić, żeby te napisy były, a lektor zniknął? Mam kablówkę. W pilocie dekodera jest funkcja: ulubione-dźwięk -napisy: włącz, wyłącz. Kliknęłam 'włącz" i napisy się pojawiły, ale lektor gadał dalej :) Pomocy! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wątek techniczny 25.12.17, 13:55 Ta funkcja jest oczywiście w menu, wybieranym z pilota :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Wątek techniczny 25.12.17, 13:58 Ja mam taką ścieżkę wyłączenia lektora: dźwięk - opcje nadawanego dźwięku -język ścieżki dźwiękowej - v.o. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wątek techniczny 25.12.17, 14:01 O, to jakoś inaczej. Muszę się jeszcze raz przyjrzeć. Myślałam, że wybór napisów oznacza automatycznie wyłączenie lektora :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Wątek techniczny 25.12.17, 14:06 Niestety nie, są jednocześnie lektor i napisy. Mi jeszcze dodatkowo po przełączeniu na inny kanał ustawienie bez lektora znika, trzeba mieć przez cały film włączony ten jeden konkretny kanał - co jest trudne przy przerywniku w postaci reklam;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wątek techniczny 26.12.17, 10:32 Sprawdziłam, u mnie nie ma "opcji nadawanego dźwięku" w ogóle! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wątek techniczny 26.12.17, 11:09 Siostro, powodzenia w zmaganiach z materią ! u mnie opcja "napisy" jest na pilocie, na klawiszu oznaczonym "sttl", po wciśnięciu wskakują i wyświetlają się na dole ekranu. tylko tyle wiem w tej sprawie :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wątek techniczny 26.12.17, 12:06 Na pilocie do telewizora czy dekodera? :) I co, lektor się sam wyłącza? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wątek techniczny 26.12.17, 12:11 na pilocie do telewizora, Siostro :] lektor zostaje. przynajmniej u mnie tak to wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Wątek techniczny 26.12.17, 11:57 Pewnie to zależy od modelu telewizora i jego menu... Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wątek techniczny 26.12.17, 12:06 Właśnie nie wiem, czy to zależy od telewizora czy od dostawcy, czyli kablówki? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 26.12.17, 12:16 zapis najciekawszych fragmentów spotkania znakomitych reżyserów. Hitchcock wtedy był już uznanym mistrzem, Truffaut o to uznanie się dopiero starał [chyba ?]. tematem ich rozmowy była przyszłość reżyserii filmowej. jako rzecze opis : dołączone są komentarze współczesnych : Scorsesego, Schradera, Linklatera i paru innych. Siostro, czy widziałaś już ten dokument ? I jak idzie Ci lektura książki ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 26.12.17, 12:20 Dawno chciałam zobaczyć fragmenty tego słynnego spotkania. Z tego co wiem, nie nagrano, niestety, całości. Potem powstała książka Truffauta. Nie widziałam tego filmu, jest całkiem świeży, z 2015 r. O, czytanie idzie świetnie. To opasła książka, przede wszystkim skupia się na realizacji kolejnych filmów. Bo sam Hitchcock był dosyć tajemniczy i chronił swoje życie prywatne. Wyczytałam sporo ciekawostek, przy jakiejś okazji napiszę maila :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 26.12.17, 12:45 cieszę się, że nadarza sie okazja, abyś mogła zobaczyć ten film, Siostro :] yes, 2015 - rzeczywiście. Kultura zaskakuje nie po raz pierwszy :] cieszę się, że tak dobrze Ci się czyta ! przyjemna i wzbogająca wiedzę i wyobraźnię lektura - ideał :] rewelacyjna zapowiedź, Siostro ! Będę, będziemy, wyczekiwać Twojej recenzji i opisu ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 27.12.17, 09:50 jakie wrażenia po filmie, Siostro ? Czigodni ? jak koresponduje on z książką ? [mnie niestety nie udało się obejrzeć, choć próbowałem zręcznie przedryblować przeszkody... świąteczne ;) czekam zatem na powtórkę ! :) ] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 27.12.17, 14:19 Świetne :) Bardzo ciekawy dokument! Fragmenty nagranego wywiadu, połączone z ogólnym opisem twórczości reżysera i fragmentami filmów, tudzież wypowiedziami reżyserów, o których wspomniałeś. No właśnie, doczytałam biografię do momentu wyjazdu Hitchcocka do Stanów. W filmie mówi się o jego pierwszych filmach, także tych niemych. I jest jedna scena opisana w książce, bardzo ciekawa, którą mogłam zobaczyć w dokumencie. Świetnie się złożyło. Fajnie, że było kilka scen, które linkowałam przy okazji recenzji "Osławionej", "Aktu oskarżenia", "Niewłaściwego człowieka". Oczywiście za mało było czasu, żeby omówić wszystkie, nawet najważniejsze filmy Mistrza. Najwięcej czasu poświęcono "Zawrotowi głowy" i "Psychozie". Mam nadzieję, że będzie powtórka, bo naprawdę to świetna rzecz! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 27.12.17, 15:44 dzięki, Siostro ! :] cieszę się ! zauważyłem, że lubisz Hitcha i jego filmy, domyślam się więc, że był to dla Ciebie szczególnie zajmujący dokument :] świetnie ! Czy ta książka spełnia Twoje oczekiwania, jest tak ciekawa, jak miałaś na to nadzieję ? o, dwa wybitne filmy. ja również ! szukałem wczoraj jakichś artykułów a'propos i zaskakująco mało jest ich w polskim wydaniu, zarówno ksiązka jak i filmy przeszły jakoś bokiem : film.org.pl/a/artykul/jedyna-taka-ksiazka-21151/ wyborcza.pl/1,75517,3038085.html ten drugi artykuł mozna uzyskać z googla, ja wpisałem "Hitchcock/Truffaut wyborcza" - są dwa, ten drugi jest zdawkowy, ten właściwy napisał p. Sobolewski. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 27.12.17, 15:47 PS : kliknąłem w link i pokazał sie w całości, więc jest szansa, że droga awaryjna nie będzie potrzebna :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 27.12.17, 20:39 :) Greku, ja uwielbiam Hitchcocka! Co nie znaczy, że nie jestem krytyczna wobec niektórych filmów czy metod pracy (nieszczęsne kręcenie wszystkiego w studio!). O tak, książka jest super ciekawa, choć trzeba przyznać, że mnogość dat i nazwisk może trochę przytłaczać. Ale tak to bywa z biografiami. Dzięki za linki! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 16:20 Kultura "Hitchcock/Truffaut" 28.12.17, 09:57 pięknie to brzmi, Siostro ! :] zwłaszcza w zestawieniu z doskonałymi i barwnymi opisami i recenzjami filmów Hitcha, którymi nas raczysz ku naszej wielkiej przyjemności ! :] ha, studio bywa widoczne. ale ma też pewien walor, np. można je sobie tłumaczyć jako formę wizualizacji jakiej używają bohaterowie. Choćby w "Oknie na podwórze" : bohater jest uziemniony w czterech ścianach, musi czymś zająć głowę, więc... czy nie można na chwilę przypuścić, że zaczyna działać jego wyobraźnia, a to czego jesteśmy świadkami, to fantazja ? A każda fantazja ma swoje własne dekoracje. W tym wypadku mogą one wyglądać właśnie w ten sposób. Wtedy wrażenie pewnej sztuczności stygnie, tak sądzę :] Co powiesz na takie podejście do tematu ? :] yes, cyfry mają swoją rangę, zwłaszcza w nadmiarze. Ale cieszę się, że lektura Cię wciąga i ciekawi ! :] Odpowiedz Link Zgłoś