grek.grek 22:00 TVP2 "Tajemnica Filomeny" 21.01.18, 10:53 premiera ! :] zapowiadana przez Manię :] dziennikarz Sixsmith odchodzi z polityki, w której pracował na etacie doradcy szefa Laburzystów i chce napisać ksiażkę o Rosji. Trafia na kobietę, która opisuje mu historię swojej matki, która w latach 50-tych w Irlandii, zaszła w ciąże jako nastolatka, ojciec wysłala ją do klasztoru, gdzie urodziła syna, ale nigdy go już nie zobaczyła. Został jej odebrany i oddany do adopcji. Sixsmitha intryguje cała historia, więc postanawia zbadać szczegóły wydarzeń sprzed pół wieku i odnaleźć ich bohaterkę, by pomóc jej odszukać syna. cóż, brzmi pierwszorzędnie i recenzje też były dobre, z tego co pamiętam ? nie może chyba być inaczej, skoro w głównej roli jest Judi Dench, obok Steve Coogan, z reżyseruje Stephen Frears. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Tajemnica Filomeny" wrażenia po filmie : 22.01.18, 11:35 Czy oglądaliście ? historia poruszająca, oczywiście, palcem wskazane grzechy instytucji, która powinna grzechem się brzydzić, ale łatwo zapomnieć o sensie całej opowieści i skupić się na kapitalnej grze Judi Dench i chemii na linii aktorka-reżyser [Stephen Frears]. Film jest trudni i emocjonalny, a im obojgu "idzie" jak z płatka, ona gra koncertowo, a on prowadzi całą narrację z lekkością i wprawą. Irlandia sprzed 50 lat. Nastoletnia dziewczyna zachodzi w ciążę, ojciec oddaje się ją do klasztornej szkoły prowadzonej przez zakonnice. Dziewczyna rodzi syna. Musi zostać w klasztorze i odpracować wyłożone na jej utrzymanie pieniądze. Trwa to 4 lata. Przez jakiś czas widuje dziecko, ale później zostaje ono zabrane i wywiezione. Nikt Filomeny nie pyta o zdanie, kradną jej dziecko ! Mija 50 lat i ona nadal nie wie, gdzie jest jej syn, czy żyje, kim jest. Nie znalazła go, mimo że próbowała szukać. W klasztorze zakonnice powiedziały, że nie mają o niczym pojęcia. A Filomena nie atakowała, bo - mimo wszystkiego co ją spotkało - nigdy nie przestała być wierną córką Kościoła. Oddziela wiarę w Boga od złych uczynków jego funkcjonariuszy ziemskich. Dopiero teraz trafia się szansa by odnaleźc chłopca. Szansą jest zainteresowanie całą sprawą, jakie przejawia brytyjski dziennikarz Martin Sixsmith. Własnie stracił pracę w polityce, gdzie był doradcą kolejnych szefów Partii Pracy. Zaczyna pisać esej o rewolucji październikowej, ale nie odrzuca także propozycji napisania artykułu o losach Filomeny, które mają zdemaskować niecne praktyki w łonie Kościoła. Szybko bowiem okazuje się, ze jej syn został po prostu oddany do adopcji. I to do rodziny z Ameryki. Zakonnnice z klasztoru nie chcą nic mówić, twierdzą, ze dokumenty spaliły się podczas pożaru, a starsze z sióstr nie żyją i w związku placówka nie dysponuje żadnymi wiadomościami dotyczącymi spraw tak odległych. O dziwo, ostał się jeden papierek i to akurat ten, na którym Filomena podpisała zrzeczenie się praw do kontaktu z synem. TYle że wtedy była nastolatką, czy w ogóle wiedziała, co podpisuje ? Pożar to ofk kłamstwo. Jak dowiaduje sie Martin zakonnice same spaliły tysiące dokumentów, które zaświadczały o tym, że całymi latami prowadziły po prostu handel dziećmi. Zabierały je nieletnim matkom i oddawały do adopcji bogatym rodzinom z kraju i zagranicy. Martin zabiera więc Filomenę do Waszyngtonu, gdzie mają nadzieję znaleźc poszukiwanego dżentelmena. I znajdują, ale - uwaga : tutaj już spoiler :"] - on nie żyje od paru ładnych lat. Byl dyplomatą, doradzał prezydentom amerykańskim, a ponadto miał chłopaka. Zmarł na AIDS. Jego zdjęcie jest w internecie. Nie sposób go było odnaleźć bez głębokiego nurka w papiery i dokumenty, bo już w Ameryce zmienił nie tylko nazwisko. Nowa rodzina zmieniła mu także imię : z Anthony na Michael. Katoliczka Filomena kompletnie nie zwraca uwagi na to, czy był gejem czy kim, był jej synem ! To najważniejsze. Mówi nawet "coś czułam, że on jest gejem, był taki wrażliwy". Łzy jej lecą, gaśnie na chwilę, ale zaraz odzyskuje poczucie sensu działania. "Czy on o mnie myslał ? Czy mnie pamiętał ?", tego chce się dowiedzieć. Odwiedzają siostrę przyrodnią zmarłego, tutaj Filomena po raz pierwszy ogląda domowe video z jej synem. Wpatruje się w ekran bez końca. Są zdjęcia. Na wszystkich obrazach widzi ciepłego, sympatycznego mężczyznę. Kluczem zaś do całej historii okazuje się spotkanie z jego partnerem, Pete'em. Najpierw Pete nie chce ich widzieć, odmawia spotkań, a kiedy go odwiedzają - nie chce wpuścić Martina do domu, mimo że ten wkłada nawet nogę między drzwi :] Kapituluje jednak kiedy staje przed Filomeną słysząc jak ona mówi : "Szukałam mojego syna przez 50 lat". Kolejne zdjęcia, filmy, informacje. W tym ta najważniejsza : na jednym z filmow jest Michael w towarzystwie zakonnic z tego klasztoru, w którym się urodził ! Zdumionym gościom Pete wyjaśnia, ze Michael probował szukać matki, ale zakonnice nie pomogły mu w tym, twierdziły, że ona nie żyje czy coś takiego. Okłamały zatem i ją i jego. Po powrocie do Irlandii od razu odwiedzają więc klasztor i Martin robi tam niezłą awanturę. Znajduje jedną ze starszych zakonnic. Nie zmarła, mieszka w zamkniętej części pensjonatu. Martin wrzuca jej ile może. Jak tłumaczy swoje zachowania zakonnica ? : KARĄ dla młodej grzesznicy. Zabranie syna i skazanie na 50 lat myślenia o nim bezustannego, było... "pokutą" dla nastolatki, która zaszła w ciążę i się "zhańbiła". Martin mysli, że śni słuchając takich chorych bredni. POjawia się jednak Filomena i sztorcuje go, a potem - co robi ? Wybacza tej starej zakonnicy. Wybacza. Po chrześcijańsku. Jednoczesnie : wybaczeniem tym piętnuje jej winę. Bo wybaczyć można tylko grzech. PIękna puenta. Martin uspokaja się i rzuca : "Ja bym nie wybaczył". Są inni. Martin jest wykształcony i oczytany, Filomena zaś prostolinijna. Znakomite są te momenty, w których ujawnia się jej osobowość : z jednej strony - niezmienna wiara i zasady, ale z drugiej : ona wcale nie załuje tej ciązy, mówi że to była wielka przyjemnośc mieć seks z tamtym chłopakiem; kiedy słyszy o AIDS mówi : "A tak, geje nie stosują prezerwatyw, bo twierdzą, ze to im odbiera przyjemnośc w seksie" - mówi to ot tak zwyczajnie, Martin jest zdumiony; te jego zdumienia są zreszta nagminne. Jest doskonała scena, kiedy na lotnisku jadą na wozku z bagażami i Filomena zaczyan mu opowiadać jakiegoś harlequina. On słucha, jest taktowny, ale minę ma taką jakby wołał "Ratunku !" ;], trwa to przez dłuższy czas i wygląda przezbawnie. Kiedy w Waszyngtonie proponuje jej wyjście na miasto i odwiedziny mauzoleum Lincolna, Filomena chce najpierw obejrzeć film w telewizji... "Agenta XXL" ;] Ich gusta są kompletnie rózne :] Ona w ogole odkrywa cały świat, wdaje się ze wszystkimi w rozmowę, cieszy się ze szwedzkiego stołu w hotelu, zagaduje kucharza, oburza sie kiedy Martin nie jest dośc miły wobec kelnerki, dziękuje wszystkim i wszystkich okresla jako "wyjatkowych". A przy tym jest tak dyskretna i rozbrajająca, ze nawet on nie umie się oprzeć jej wdziękowi. I te chwile przetykane są wzruszeniami, kiedy krok po kroku znajduje swojego syna. Nie w takiej formie w jakiej tego pragnęła, ale fotografie, filmy, relacje ludzi którzy go znali, rozpraszają jej smutek, chłonie te wrażenia jak gąbka. Judi Dench gra po prostu fenomenalnie ? Kiedy kamera obejmuje twarz jej bohaterki oglądająćej film z jej synem - na tej twarzy są wszystkie emocje świata. Nic więcej nie musi robić. Tym wyrazem twarzy więcej mówi niż wszystkimi słowami jakie człowiek wymyślił. I tutaj reżyser robi to, co stanowi o jego klasie : ufa całkowicie aktorowi. Opiera się na jego szczerości i osobowości. Warto też uznać klasę p. Coogana, który towarzyszy jej dzielnie i jest świetny również. Martin zaczyna jako facet, który chce napisać artykuł i traktuje całą historię czysto profesjonalnie. Nie wykorzystuje swojej towarzyszki, ale też nie zamierza się angażować emocjonalnie. Zmienia się jednak nieuchronnie, aż do momentu, w którym gotów jest zachowywać się, jak sam mówi, "po chamsku, czyli włazić tam gdzie mnie nie chcą". Niemal agresywnie próbuje zmusić do rozmowy kolejne osoby, które mogą pomóc Filomenie, a chowają się albo odmawiają kontaktu. Niemal się poświęca. Ona nie przyjmuje jego krytycznych uwag o Kościele, o Bogu, który "pozwala na cierpienie i katastrofy naturalne, w których giną ludzie", ale na osobności : wie, ze on ma rację. Tak jak w scenie, gdy zatrzymują się w jakimś przydrożnym kościółku, bo ona chce iśc się wyspowiadać. Wchodzi do konfesjonału, ale nie jest w stanie wydukać ani słowa. Jak ma się zwierzać ze swoich grzechów przedstawicielowi instytucji, która sama ma grzech wobec niej ? Grzech najcięzszy. I na nic sugestia, ze człowiek nie spowiada się księdzu, lecz Bogu. Tyle że ten Bóg pozwolił na to, co się stało. Zaczyna gorzko płakać, wychodzi bez słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Tajemnica Filomeny" wrażenia po filmie : 22.01.18, 11:43 Wykształcony światowiec, który na początku powiada : "Tzw. historie z życia wzięte nie obchodzą mnie, bo opowiadają je prymitywy dla nieuków", w ostatniej sekwencji siedzi w tej historii po same uszy. I jest gotów zrezygnować z napisania tego artykułu, uznając że Filomena i jej syn zasługują na prywatnośc. Na to jednak ona odpowiada : "Przeciwnie, napisz ten artykuł, niech ludzie się dowiedzą, niech znają prawdę". Własnie, niech i zakonnice, Kościół, mają swoją pokutę, niech będzie nią wstyd na wieczność. Stara zakonnica patetycznie mówi : "Bóg mnie osądzi", na co Martin : "Jakby tu był, to by ci dał takiego kopa, ze spadłabyś z tego krzesła !". Ale Filomena, w przeciwieństwie do niego, zdaje sovie sprawę z jeszcze innej rzeczy : gdyby jej syn został z nią, najpewniej nie miałby szans doczekać się stanowiska doradcy prezydenta Ameryki [ba - dwóch prezydentów !], nie miałby dobrego startu w życiu, nie miałby tych możliwości, które dawała mu nowa rodzina w Ameryce. A więc, gdyby nie ten tekst o "pokucie", to mozna by niemal dojśc do wniosku, że zakonnice podejmowały decyzje dobre dla dzieci. Tyle,,ze kosztem matek, skazywanych na cierpienie przez resztę życia, i bez pytania o ich zgodę. Znakomity film ! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Tajemnica Filomeny" wrażenia po filmie : 29.01.18, 19:48 chciałam dać znać, że oglądałam - znakomity film! Świetny, poruszający, ale nie tanimi chwytami. Judi Dench doskonała tak, jak napisałeś, ale Steve Coogan partneruje jej równie wspaniale, a do tego był współautorem scenariusza! I chociaż trochę pozmieniali, jak doczytałam, to w moim odczuciu, zrobili to dla podkreślenia okrucieństwa zachowań i wtedy, dawno temu, i po latach. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Tajemnica Filomeny" wrażenia po film 30.01.18, 09:51 dzięki, Maniu ! :] tak jest, absolutnie : Steve Coogan w bardzo dobrej roli, dotrzymujący tempa i klasy swojej znakomitej partnerce ! myślę, że wzmocnienie akcentów przydało się, kluczowe wątki wybrzmiewają w pełni. Udało się też uniknąć papierowej publicystyki, którą wprawdzie uprawia postać Martina, ale jest to część inscenizacji, służąca uwiarygodnieniu jego dziennikarskiego i politycznego rodowodu, a później wyłącznie podniesieniu rangi i godności postawy Filomeny. no i : w latach 2010-tych więcej można powiedzieć o takich sprawach, bez narażania się na "naruszanie świętości" i niepoprawność polityczną, tak mi się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Tajemnica Filomeny" wrażenia po film 30.01.18, 20:35 takim wzmocnionym akcentem była finalna rozmowa dziennikarza z siostrą, tą starą - w rzeczywistości jej nie było, bo ta siostra zmarła na długo przedtem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Tajemnica Filomeny" wrażenia po film 31.01.18, 09:55 dzięki, Maniu :] myślę, że ta rozmowa jest istotna, pozwala wybrzmieć wartościowej i mądrej puencie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Barbasiu, pamiętaj o nas, odwiedzaj nas :] 21.01.18, 16:48 Barbasiu, niezmiennie pozdrawiamy Cię gorąco ! :] nie zapominaj o nas ! : www.youtube.com/watch?v=lvpgiHqgfow Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 16:56 wydawało się, ze sprawa jest zamknięta, wyjaśniona, sąd i biegli wydali opinię i wyrok, ale temat jest rozgrywany wciąz i wciąż. co dalej z twórczością Allena ? nietrudno się domyślić, że teraz aktorzy będą pod sporą presją przyjmując role w jego filmach, a i on sam może mieć problemy z dystrybucją i reklamą, z finansowaniem. przyznam, że jakoś nie umiem powiązać jednego z drugim. Mimo oskarżeń pod jego adresem nie potrafię przestać lubić jego filmów, poczucia humoru i cenić intelektu, tak jak nie umiem zacząć bardziej doceniać innych twórców, z tego powodu tylko, że ich nikt o nic nie oskarża. film.onet.pl/wiadomosci/corka-woody-ego-allena-ponownie-oskarza-go-o-molestowanie/x0025x film.onet.pl/wiadomosci/kolejni-aktorzy-zaluja-ze-pracowali-z-woodym-allenem-czy-to-koniec-kariery-rezysera/q9t7wt Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 18:12 przypomnę, że piszę o tym od lat. I mnie akurat cieszy, że wreszcie się o tym głośno mówi. Jedną z osób, które nie chcą już więcej z nim pracować jest również Colin Firth: www.yahoo.com/entertainment/colin-firth-says-not-director-033124409.html Ja wiążę jedno z drugim. I o ile jestem w stanie oglądać filmy z aktorem, który coś przeskrobał (zwłaszcza jeśli go wcześniej lubiłam), bo aktor odtwarza postać; o tyle reżyser tworzy swoje dzieło przekazując swój punkt widzenia, i dlatego nie jestem w stanie - jak wiecie dobrze, bojkotuję od lat i Polańskiego, i Allena. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 09:50 w pełni rozumiem Twój punkt widzenia, Maniu. poniekąd, mam wrażenie, że ciągle jednak poruszamy się w sferze domysłów. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 19:34 Trudno dodać coś nowego. Było śledztwo wiele lat temu. Teraz, po tylu latach trudno cokolwiek udowodnić. Mamy słowo przeciwko słowu. I właściwie to już tylko kwestia wiary. Ja nie wierzę, że Allen to zrobił, ktoś inny w to wierzy. Jaka jest prawda to się nigdy nie dowiemy. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 19:39 Przyznam, że to masowe oddawanie honorariów, żeby tylko poprawić sobie reputację, to już jakiś absurd. Mark Whalberg oddał ponad 1 mln, który dostał za dokrętki z Plummerem (po wyrzuceniu Speceya) w nowym filmie Scotta. Ciekawe, czy sam na to wpadł, czy agenci mu doradzili :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 20:18 I ostatnie zdanie. Mam wrażenie, że cała akcja "me too", w zamierzeniu słuszna, wymknęła się jednak spod kontroli. I to co teraz obserwujemy to nader często przejaw zwykłej hipokryzji (można obejrzeć sobie fotki teraz głośno krzyczących pań obściskujących się swego czasu z Weinsteinem). I zrobiło się z tego polowanie na czarownice (taki list podpisała Deneuve i dostała taki hejt, że biedaczka musiała rakiem się wycofać). Ten pociąg pędzi i każdy chce się do niego załapać, żeby pokazać jaki to on/ona jest wrażliwy na los kobiet. Szkoda, że dopiero teraz. No dobra, już skończyłam :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 21:04 Co do hipokryzji niektórych to się zgadzam - akcja na Złotych Głobach to właśnie idealny przykład, a już kwintesencją obłudy było nagrodzenie za całokształt Kirka Douglasa Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 21:04 Co do hipokryzji niektórych to się zgadzam - akcja na Złotych Globach to właśnie idealny przykład, a już kwintesencją obłudy było nagrodzenie za całokształt Kirka Douglasa Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 10:04 mnie chyba nie wypada zabierać głosu w tej sprawie, ale trochę razi mnie, że same oskarżenia wystarczają , by dokonać linczu na oskarżanym. rozumiem, że niekiedy dowodów po prostu nie sposób uzyskać, ale z drugiej strony : jak walczyć z oskarżeniami niepopartymi takimi dowodami ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 10:04 mnie chyba nie wypada zabierać głosu w tej sprawie, ale trochę razi mnie, że same oskarżenia wystarczają , by dokonać linczu na oskarżanym. rozumiem, że niekiedy dowodów po prostu nie sposób uzyskać, ale z drugiej strony : jak walczyć z oskarżeniami niepopartymi takimi dowodami ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 10:07 A dlaczego nie wypada? :) Każdy może się wypowiedzieć! Widzę, że nie tylko ja miałam problemy techniczne :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 10:21 Każdy, nawet mężczyzna! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 11:46 dzięki, Siostro ! :] zazwyczaj mężczyźni zabierają tutaj głos, by poprzeć kobiety, a mnie chodziło raczej o... techniczną stronę całej historii, więc trochę się krępowałem :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 11:45 wiesz, Siostro : w końcu chodzi tutaj o molestowanie kobiet przez mężczyzn :] drobnostki ;] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Woody Allen w kłopotach 21.01.18, 21:02 Wahlberg oddał ten milion z innego powodu - gdy się okazało, że za te same dokrętki bodajże Michelle Williams dostała 1500 dolarów ... Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 10:13 Tak, ale przekazał je na organizację "Dość tego" (Time's Up) walczącej z przejawami molestowania na tle seksualnym w przemyśle filmowym i mediach, czyli przy okazji chciał zatrzeć niemiłe wrażenie, że być może nie zgadzał się na zwolnienie Spaceya (nie chcąc dokrętek). Dla mnie to i tak kuriozalna sytuacja. Agent czy kto tam wynegocjował takie wynagrodzenie, producenci się zgodzili. Czysty biznes. A że Williams nie udało się załatwić lepszej kasy to już chyba nie problem Whalberga? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 09:56 też mi sie tak wydaje, Siostro : wciąz poruszamy się na gruncie oskarżeń. a w tym świecie samo bycie kojarzonym z kimś, kto jest oskarżany, nie wygląda zbyt dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 10:20 Tak jest. Wracając do Weinsteina, jego skandaliczne zachowania były od dawna tajemnicą poliszynela, więc kiedy teraz różne aktorki, które ochoczo grały w jego filmach, mówią, że o niczym nie wiedziały, to przepraszam, ale w to nie wierzę. Nie tylko ja. Dostało się nawet Meryl Streep (akcja plakatowa "She knew"). Brakuje mi tu jakiejkolwiek samokrytyki, przyznania się, tak wiedzieliśmy co się dzieje, ale nic nie robiliśmy, bo tak lepiej, wygodniej. I właśnie dlatego, przez akceptację środowiska to wszystko tak długo trwało. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Woody Allen w kłopotach 22.01.18, 11:58 racja, Siostro. gdyby te oskarżenia pojawiły się w momencie, gdy zdarzenia miały miejsce - byłoby chyba lepiej. praca/rola za seks, to nie jest układ zdrowy, ale zarazem - układ, który jest stary jak świat, w którym zawierają umowę jednak ludzie dorośli, a i nierzadko oferent jest stroną inicjującą. jedno jest pewne : fisze z biznesu filmowego będą teraz ostrożniejsi, nie bardzo im się będzie uśmiechało wywlekanie po 30 latach takich spraw na światło dzienne i to z nimi w roli agresorów. molestowań będzie mniej, może także mniej wątpliwej jakości karier aktorskich. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 TVN7 "Nebraska" 22.01.18, 12:04 pamietam dobre recenzje tego filmu. starszy pan z Montany dowiaduje się, ze wygrał fortunę na loterii. Nagroda jest do odebrania w Nebrasce. Namawia wiec swojego syna, żeby tam pojechali. Syn uważa, ze ojcu ktoś zrobił kawał, ale mimo to zgadza się wyruszyć z nim w podróż. No i zapewne mamy tutaj kino drogi ze szkicem charakterów ludzkich, spotkaniami oraz rzadziej pokazywanymi w kinie pustkowiami zachodniej Ameryki za szybą samochodu. A wygrana na loterii... coś czuję, ze to rodzaj alegorii, wygraną będzie coś innego, cenniejszego od pieniędzy :] kino Alexandre'a Payne'a. wysoko oceniane ! I o 20:00 ?! co się dzieje ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Nebraska" - po filmie o filmie :] 23.01.18, 11:01 Czy oglądaliście ? Rewelacyjnie nakręcony film ! Te czarno-białe zdjęcia są nadzwyczajne. Sama historia w punkcie głównym ma absurdalną nieco podróż, do jakiej starszy pan Woody zmusza swojego syna Davida, a później także drugiego syna Rossa i żonę Kate. Przejeżdzają 1,5 tys mil, bo pan Woody dostał jakiś reeklamowy papierek, na którym napisano mu, ze wygrał milion dolarów na loterii. Oczywista bujda, bo na takiej "loterii" nie ma wygranych, ale jegomośc zupełnie nie daje sobie tego przetłumaczyć. Jak dziecko szantażuje i domaga się, no i trzeba mu ustąpić. Odbiór nagrody ma się odbyć w biurze pocztowym w Lincoln, a po drodze jest Hastings, z którego cała rodzina pochodzi. Tam się zatrzymują na dłużej. Co ciekawe, wielu ludzi w tym miasteczku również bierze wygraną Woody'ego serio, mimo że David próbuje im wyjaśnić sytuację. Na nic, gratulują, trzymają kciuki, a nawet lokalne medium chce zrobić wywiad ze szczęśliwym milionerem. Najlepsze zaś jest to, że w kolejce ustawia się cała bateria "wierzycieli", oczekujących ze teraz, kiedy został bogaczem, Woody rozliczy się z nimi i pospłaca rzekome "długi", jakie u nich zaciągnął przed laty. Nie ma znaczenia : serdeczny kolega czy krewni - wszyscy chcą coś skubnąć z tego domniemanego tortu. Oczywiście, wychodzi na jaw, ze Woody padł ofiarą oszustwa i w efekcie staje się teraz ofiarą żartów, lecz to go wcale nie zbija z tropu. Chce jechać dalej. Rodzina wiele razy oponuje i chce mu wybić z głowy taki pomysł, ale na próżno. Facet jest uparty niemożliwie. Na miejsce dowozi go sam David. Oczywiście, miejscówka jest skromna i mała, gdzież taka firemka miałaby rozdawać miliony... Rzecz jasna, Woody zostaje poinformowany, że "jego numer nie jest zwycięski" i żadnej nagrody nie dostanie, co najwyzej czapkę jako nagrodę pocieszenia. Przyjmuje ją chciwie :] Ale syn robi mu niespodziankę : sprzedaje auto, dokłada ze swoich pieniędzy i kupuje nowego pickupa. I mówi : to dla ciebie, tato. Woody sądzi, że David "dogadał się z tymi od miliona", a on nie wyprowadza go z naiwności. W drodze powrotnej David zamienia się z nim miejscami. Woody prowadzi więc auto dumnie przez swoje rodzinne miasto i widzą go znajomi. Chyba sądzą, ze naprawde coś wygrał. David chowa się na tylnym siedzeniu, więc tworzy się zgrabna iluzja :] A pomiędzy punktem A i B jest w tym filmie obrazek Ameryki jakiej wielu ciągle nie zauważa, a która ostatnio wygrała wybory prezydenckie, oraz zwykłych ludzi, którzy próbują ułożyć relacje między sobą. Mamy więc pustkowia, długie puste drogi, muzyke na gitarze [z domieszką meksykańskich rytmów nawet], miasteczka zrobione z domków-szeregowców, jakby pozostałośc po erze Dzikiego Zachodu, motele, pickupy, mężczyzn w kraciastych koszulach włożonych w dżinsy, domy udekorowane flagami narodowymi - cały ten wizualny folklor Ameryki tworzącej jakby inne państwo, tak dalekiej od blichtru Las Vegas, surferskiej Venice Beach czy dzielnicy wieżowców na Manhattanie. Ludzie są równie surowi, choć dialogi aż pękają od humoru, w którym celuje zwłaszcz Kate, starsza zażywna jejmośc ciągle narzekająca na swojego męża, który w ogole nie dosłyszy tych jej uwag, a jak trzeba występująca w jego obronie i walcząca z całą rodziną. Ciagle wspomina czasy, kiedy była tak atrakcyjna, ze wszyscy mężczyźni się za nią uganiali. Woody pije, pił i zapewne pił będzie. Nie bywa pijany, co ciekawe, ale zmęczony życiem i zrzędliwą żoną bywa bez przerwy. Moze dlatego tak chce wyjechać na kilka dni. On też ma swoje odzywki, ale jego komizm polega głównie na poczciwej szorstkości, pod którą kryje się żartobliwość. Bruce Dern w tej roli gra znakomicie. Wzruszający jest, kiedy odwiedza starą farmę i przez długie minuty po prostu wpatruje się w porośnięty badylami nieużytek rolny wokół farmy, albo wtedy gdy zostaje okradziony z kuponu [nota bene, przez własnych krewniaków !], załamuje się, kiedy David mówi "NO to wracamy" - nawet nie podnosi głowy znad stołu, ale kiedy syn proponuje "To moze poszukamy, mogli zgubić jak uciekali ?" - zrywa się na równe nogi, a kiedy kupon znajduje się w barze, gdzie bywalcy nabijają się z naiwności Woody'ego - odbiera go z rąk znajomego, dokładnie składa do kieszeni i wychodzi ze spuszczoną głową. David zaś robi co tzreab, wali z całej siły w dziób tego, który robił sobie z jego ojca widowisko. W pewnym momencie David nie wytrzymuje i pyta : Po co to wszystko ? Na co ojciec odpowiada : dla was ! Chciałem wam coś dać, coś po sobie zostawić. Trudno się nie wzruszyć na tę jakże prostolinijną, a zarazem głęboką motywację. I kiedy zdrowie mu siada, mdleje, trafia pod kroplówkę - nie poddaje się. David, czuwający przy jego łózku, budzi się rankiem i co widzi.. łózko jest puste, a ojciec zdązył ją niezły kawałek ujśc w kierunku Lincoln. Jak mógłby mu przerwać, nie pomóc ? Bywa też komiczny. Po drodze David zabiera go na Mount Rushmore. Z daleka oglądają rzeźbione głowy prezydentów. Woody prycha : "Niedokończone. Projekt dopiero. Lincoln nie ma ucha. E tam, jedźmy dalej. Zaliczone, zwijajmy się stąd" :] To nie jest bohater miły i łatwy do polubienia, raczej grubo ciosany, za którego mówią gesty. Uparty Jankes starej daty. Mamy zresztą cały przekrój mało wdzięcznych postaci : interesowny kolega, który od 30 lat nie oddał Woody'emu sprężarki, ale chce by Wooody oddał mu jakieś "długi"; dwóch kuzynów, którzy całymi dniami siedza na kanapie, gapią się w telewizor, piją piwo, a w nadziei zysku zamaskowani okradają Woody'ego z drogocennego kuponu, jedyne zaś co mają do pogadania z Davidem, to nieustanny rechot z tego, że 1,5 mil przejechał w 2 dni, jeden z nich powiada, ze taka podróż zajęła mu raptem 8 godzin - strasznie ich bawi ta róznica; plus cała galeria znajomych, w kuriozalnych scenach, kiedy to siedmiu chłopa ogląda mecz w telewizji, ale żaden z nich nie wykonuje najmniejszego nawet ruchu, siedzą obojętni jak figury z wosku :] Dopiero po dłuższej chwili wywiązuje się rozmowa, na temat tego jakim autem aktualnie jeździ jeden z nich, i co stało się z poprzednim. Oto temat do zaakceptowania przez wszystkich ;] David widzi swojego ojca jako alkoholika pozbawionego pozytywnych emocji, ale chce odkryć innego człowieka w tym starym zrzędzie, po częsci dlatego zgadza się na tę podróż. Znajduje wiele nowych informacji : ojciec pije od czasów wojny w Korei - był tylko mechanikiem, ale i tak był zestrzelony, miał romanse w czasie małzeństwa, a takze narzeczoną, którą "wygryzła" Kate - dzisiaj ta pani prowadzi gazete i nie zapomniała o Woodym, nie mają okazji porozmawiać, widzą się tylko przez mgnienie oka i ona się wzrusza, a on zdumiewa. David znajduje w ojcu kogoś lepszego niż sądził że jest. Tak dalece się przekonuje do niego, ze z bratem odbierają tę spreżarkę, którą nieuczciwy kolega pożyczył przed 30 laty. Po chwilki okazuje się, że... rodzice pomylili domy i bracia zabrali komuś innemu. Odbywa się taka oto rozmowa : - Tato, nie mogłes powiedzieć, że to nie ten dom ?! - A skąd ja mogłem wiedzieć, co wy chcecie zrobić ? - Widziałeś, ze kradniemy sprężarkę - Sądziłem, ze ją chcecie dla siebie - A po co nam taki stary grat ?! - No własnie, to mnie cały czas gryzło ;]] Ostatecznie wracają, by podrzucić ją na miejsce, ale pech chce że wracają gospodarze. Bracia kryją się w budynku gospodarczym, a matka udaje, że razem z ojcem odpoczywa sobie w trakcie przejażdzki. "Dlaczego siedzicie z tyłu ?" dziwią się państwo :] To nie jest udany związek, na pierwszy rzut oka, Kate wciaz dogryza Woody'emu, głównie zartem, ale jednak, a on chyba już od tego ogłuchł, ale kiedy pogarsza mu się zdrowie i ląduje w szpitalu ona go całuje w taki sposób, ze tam musi być uczucie. David chyba rozumie już dlaczego ojciec wybrał tę kobietę zamiast tamtej drugiej - sympatycznej i wykształconej, dlaczego zrezygnował z możliwego szczęścia z kochanką Indianką i jednak wrócił do żony. Uczucia są nieuchwytne. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Nebraska" - po filmie o filmie :] 23.01.18, 11:13 Dave szuka też tutaj odpowiedzi na pytanie, jak on sam ma się zachować wobec swojej dziewczyny, z którą jest z kryzysowym zwiazku. Ona chce ślubu, on nie bardzo, odkłada decyzję, nie jest pewien, może dlatego ze w niepewność wpędza go obrazek pożycia rodziców. Nie chce pakowac się w coś, co miałoby wyglądać właśnie tak. Ta podróż w oczywisty sposób zmienia jego nastawienie. W pewnym momencie David wytyka ojcu, ze ciągle pije. Od zawsze - pije. Ojciec wkurza się : "Płacę podatki, służyłem dla kraju, więc mogę robić co chcę, gnojku !". Trudno mu przedstawić punkt widzenia młodego mężczyzny, którego ukształtował obrazek ojca z butelką w garści. Kiedy Dave dowiaduje sie o ojcowych przejściach, traumach i spogląda z boku na jego związek z napastliwą żoną, a własną matkę : zaczyna go rozumiec. Jest inny niż Woody, inne pokolenie, inne obycie, wrażliwość, wieć musi przejśc kawałek drogi, by dotrzeć do wyrozumiałości, która nakaże mu biegać po piwo dla chorego ojca i przynosić mu je do auta, na końcowym etapie podróży. A kiedy ojciec zasiada dumnie za kierownica, by pokazać się w mieście jako posiadacz nowiutkiej półciężarówki - Dave obserwuje jego kokoszenie się za kółkiem z największą czułością. Pod tymi obrazkami chropowatości [podszytej komizmem nieskończonym !], prostoty bliskiej prostactwu, czasami niezbyt wysokich lotów humoru - kryją się żywe uczucia, wypływające na wierzch małymi gestami aprobaty i oddania, spojrzeniami i wyznaniami wolnymi od literackiej frazy. Doskonały film ! aż dziw, ze TVN puścił go w tak wziętym reklamowo momencie, to jednak rzadkosc, a "Nebraska" walorów komercyjnych nie posiada zbyt wiele, na szczęście ! www.youtube.com/watch?v=aA98dqqJBgQ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:10 TVP1 "Ziarno prawdy" 22.01.18, 12:09 zabójstwo w Sandomierzu [niesamowite, to tam ktoś jeszcze żyje ? ;)] : ofiarą jest kobieta, działaczka społeczna, zwłoki podrzucono na chodnik pod synagogą. sprawa dostaje się prokuratorowi Szackiemu, tym razem w męskiej postaci. media chcą informacji i ustaleń, szefostwo policji wywiera presję, a samo morderstwo wygląda kuriozalnie, więc śledzczy będzie/będą musieli się uwijać jak w ukropie. pamiętam, że poprzedni film z prok. Szackim, czy raczej Szacką, to było pewne rozczarowanie :] tym razem reżyseruje Borys Lankosz, w głównej roli jest Robert Więckiewicz, a scenariusz napisał sam autor literackiego oryginału p. Miłoszewski. cóż, miejmy nadzieję że wyszło dobrze :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Ziarno prawdy" - po seansie :] 23.01.18, 10:03 Czy udało Wam sie obejrzeć ? :] wg mnie, całkiem solidny kryminał, a momentami nawet thriller. Scena zejścia do podziemi, z latarkami i z nasłuchiwaniem odgłosów wycia gdzieś z czeluści - pierwszoligowa. Nareszcie reżyser nie bał sie na 10 minut ograniczyć publiczności widoczności, ale za to celem wystraszenia jej :] Podobnie udana jest scena wcześniejsza, w której nocą prokuratorowi zatrzymuje się auto, a on trafia na stary cmentarz, coś słyszy i jakieś kształty dwa razy śmigają niedaleko niego. Niezłe ! Ale już ta akcja z wroną wskazującą przypadkowemu przechodniowi drogę do odkrycia zwłok - poowiedzmy, że zbyt... mistyczna ;] Miasto raczej w migawkach, moze dlatego żeby nie dublować serialu, w którym nonstop jest ono pokazywane w pełnym zakresie. Wizyty Szackiego w kościele, z tą znakomicie podłożoną muzyką, wśród dziwnych ludzi, kościelnego wyglądającego jak "syn Frankensteina" czy kobieta, która prorokuje "skończysz jak ci na obrazie" [jest na nim mord rytualny], a potem celem roszyfrowania tajemniczych napisów na płótnie - też zrobione sensownie. Swoją drogą, nie złapałem, jak on się zorientował w tych napisach, dlaczego ma szukać w Biblii i akurat tych wersetów ? Podobnie jak z trudem dociera do mnie - jeszcze nawet nie zaczęło ;] - jak też złapał, kto jest mordercą ? W jaki sposób go odnalazł ? Jak zorientował się, ze nastapiła "zamiana miejsc" ? No i jakim cudem ktoś mógł pomylić prawdziwego Budnika z podstawionym ? Aż tak podobni byli ? Puenta to zawsze najtrudniejsza rzecz w dreszczowcach. Pal licho, jeśli dochodzi sie do niej w drodze ciekawego śledztwa, a tutaj jest dośc ciekawe, wg mnie. Robert Więckiewicz jakoś mi na początku nie pasował do eleganta Szackiego, chociaż pasował do Szackiego obcesowego i aroganckiego :] świetny Krzysztof Pieczyński ! prywatne problemy Szackiego naszkicowane chyba tylko po to, zeby bardziej go "uantybohaterowić" :] Podobnie wątpliwej jakości wydały mi się te wtręty antyklerykalne w niektórych dialogach. ja tam wiele z kościołem wspólnego nie mam, ale te fragmenty w moim odczuciu były/są trochę wytartą publicystyką. w sumie : moim zdaniem - niezła rzecz ! Reżyser Lankosz rozegrał rzecz klasycznie, w przeciwieństwie do Bromskiego "Uwikłania" : postawił na klimaty skandynawskie, raczej chłodne tonacje i nieprzyjazne otoczenie, zamiast wszechobecnego słońca i widoczków. Sprawdziło się :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 23.01.18, 17:23 Jeszcze nie widziałam.Przede mną zarówno film do obejrzenia jak i książka do przeczytania. Może niedługo się uda;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 24.01.18, 09:37 film jest naprawdę niezły, Mała Ciekawostko :] dobry thriller w polskim wydaniu - kiedyś rzadkośc, a dzisiaj coraz cześciej : fakt [takze m.in "Jeziorak" czy "Anatomia zła"]. książki nie znam, życzę Ci aby okazała się pasjonująca ! :] I będę/będziemy wyglądać Twoich recenzji : ksiązki i filmu :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 24.01.18, 17:20 Dziękuję:) Też liczę na pasjonującą lekturę:) I film:)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 25.01.18, 09:41 świetnie, Mała Ciekawostko :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 29.01.18, 19:58 cieszę się, że Ci się podobało! Chociaż byłam spokojna o to :) Obejrzałam z przyjemnością (!) drugi raz, bo naprawdę fajnie ogląda się dobrze zrobiony polski film. Później może spróbuję wyjaśnić to, o co pytasz, ale jeszcze wracam do siebie po ponad tygodniu chorowania ... Odpowiedz Link Zgłoś
never_never Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 30.01.18, 01:19 oj, to może była ta grypa, która podobno coraz bardziej się rozprzestrzenia? szybkiego powrotu do zdrowia, Maniu! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 30.01.18, 20:59 tak mi się wydaje, że to mogła być ona, zwłaszcza, że całą rodziną byliśmy chorzy :( Suuuper ferie były ;) Tyle naszego, żeśmy dużo "Ojca Mateusza" pooglądali (od ubiegłego roku oglądamy, doszliśmy już do 16 sezonu :) ), i taki miniserial, dwie serie, "Endeavour" - świetny zresztą :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 30.01.18, 09:56 dzięki, Maniu :] ja też obejrzałem 2 razy ! :] nocną powtórkę również z chęcią zobaczyłem. święta racja ! - profesjonalnie zrobione polskie kino kryminalno-dreszczowe, to jest wydarzenie. Na szczęście jest ich coraz więcej, więc może za jakiś czas "grozi nam" wysokiej klasy rutyna ? :] życzę zdrowia, Maniu !! Szybkiego powrotu do pełnej formy ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Ziarno prawdy" - po seansie :] 30.01.18, 21:03 nie mam nic przeciwko takiemu "zagrożeniu" :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Fedra" 23.01.18, 11:23 Miesiac z Franciszkiem Pieczką ciąg dalszy :] Na okolicznośc 90 urodzin :] tym razem tragedia na bazie mitologii i Eurypidesa, ale z inspiracji dramatem Jeana Racine'a : pod nieobecność męza Tezeusza żona Fedrapróbuje uwieśc pasierba Hipolita - odrzucona mści się oskarżeniem o to, ze to on chciał posiąśc ją, na co powracający ojciec skazuje syna wygnanie, gdzie ponosi on śmierć. Fedra z rozpaczy popełnia samobójstwo. Tak stanowi mit przynajmniej. cóż za obsada : Teresa Budzisz-Krzyżanowska w głównej roli, Bogusław Linda/Hipolit i ofk p. Pieczka/Tezeusz 1985 rok, reżyseria Laco Adamik oraz Adam Mrzygłocki w ciemno stawiam, ze to hit ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Fedra" - świetny spektakl ! 24.01.18, 09:58 świetny spektakl - zwłaszcza z powodu aktorskiego koncertu. Fabuła dokładnie taka jak w opisie, bez niespodzianek, trzyma się kanonicznego tekstu. Scenografia z odbijającą postaci posadzką, bez rekwizytów, z obrazem ciemnego lub sinego, lub sinociemnego, nieba w tle i odgłosami morskich fal z offu. A na tej scenie ponadczasowy dramat namiętności i sprzecznych pragnień. Teresa Budzisz-Krzyżanowska odziana na czerwono, wybitna, hipnotyczna Fedra : zarówno w szaleńczym zakochaniu, jak i w gniewie i paroksyzmach rozpaczy, Franciszek Pieczka ze swoją fizjonomią i ekspresją idealnie pasująćy do roli starego króla, który podejmuje pochopną decyzję i staje wobec dramatu jej skutków, Bogusław Linda - świetny Hipolit, którego uczucie do Arycji oszałamia, a niezasłużona kara od ojca wpędza w nerwowe zdumienie, Katarzyna Figura - Arcyja, najpierw traktująca milośc dumnego Hipolita jako wyzwanie, a potem gotowa z nim umrzeć, wreszcie Ryszarda Hanin, Fedry opiekunka i mentorka Enona, za sprawą której tragiczny splot zdarzeń zostaje uruchomiony, a ona sama spotyka się z nienawiścią swojej podpiecznej. wszyscy ubrani w stroje z epoki, doskonale interpretujący tekst, a rymy nie są tutaj ułatwieniem w przekazywaniu emocji i sensów, co podnosi rangę wyczynu. znakomitość ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Fedra" - świetny spektakl ! 24.01.18, 17:22 Fajnie, że udało Ci się obejrzeć:) Ja niestety nie mogłam. Liczę na szybką powtórkę:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Fedra" - świetny spektakl ! 25.01.18, 09:44 dzięki :] miejmy nadzieję, że powtórka już niebawem. spektakl jest najwyższych lotów, wg mnie, cóż za plejada aktorów, jakich dzisiaj już nie sposób obejrzeć, a przynajmniej nie : razem i w teatrze ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Fedra" - świetny spektakl ! 25.01.18, 16:19 Dzięki za rekomendację:) Oby nadali jak najszybciej:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Fedra" - świetny spektakl ! 25.01.18, 16:27 oby :] mogliby pokazywac powtórki pod wieczór, zamiast entych emisji seriali a'la "Pan Michał" czy filmów nadawanych po raz osiemnasty ;] Ale jeszcze na taki koncept nie wpadli, więc ciągle czekamy na ożywienie w ich szeregach ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Oscary 2018 : nominacje 23.01.18, 15:58 ponoć idzie ocieplenie, od jutra :] patrzyłem na długoterminową prognozę i wygląda na to, że powrót dni zimnych [czyli, takich jak te kilka ostatnich] dopiero w połowie lutego. Lato nie było gorące, jesień i wiosna mniej więcej "równe", więc i zima nieprzesadna, w końcu średnia temperatura roczna nie odbiega zwykle od pewnej średniej, więc zima nie ma czego w tym roku/sezonie balansować ;] nominacje Osccarowe rozdane ! : kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,22929421,oscary-2018-oto-oficjalna-lista-nominowanych-ale-krol-jest.html#MT wydaje się, ze przynajmniej Oscary za główne role aktorskie są w tym roku wyjątkowo łatwe do przewidzenia ? :] No i jest "Twój Vincent" z nominacją. I zapewne realną szansą, by nagrodę uzyskać, na pewno pomogłoby mu to w promocji. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Oscary 2018 : nominacje 23.01.18, 17:29 Ciekawe czy te prognozy się sprawdzą:) Jeszcze trzeba się z tą zimą trochę pomęczyć;) Oby do wiosny! Fajnie, że "Twój Vincent" otrzymał tę nominację. Teraz trzeba trzymać kciuki, aby odniósł sukces podczas oscarowej gali:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Oscary 2018 : nominacje 24.01.18, 09:39 ano właśnie :] yes, byle do wiosny ! :] wiesz, wydaje mi się, że efekt "Vincenta" jest znakomity, a oryginalnośc i ogrom pracy włożonej w przygotowania : zasługuje na tę nagrodę; chyba nie było jeszcze w historii kina filmu zrealizowanego w taki sposób ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Oscary 2018 : nominacje 24.01.18, 17:24 Chyba rzeczywiście takiego film do tej pory nie było. Ciekawe czy zostanie doceniony podczas gali. Oby:)! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Oscary 2018 : nominacje 25.01.18, 09:47 yes, Mała Ciekawostko :] Złotego Globa dostał film "Coco", ale Akademia może mieć inne zdanie i zwrócić uwagę jednak, właśnie, na przełomowy dla kina charakter "Vincenta". już pal licho, że to film poniekąd polski ;] podziwu godna jest idea, projekt i wykonana praca celem urzeczywistnienia go. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Oscary 2018 : nominacje 23.01.18, 18:41 Jak wiadomo, niespecjalnie ekscytuję się Oskarami, ale tak czy inaczej jest to wydarzenie. O, a kogo typujesz do nagrody za główną rolę kobiecą? Jeżeli chodzi o męską, to oczywiście musi wygrać mój ukochany Gary Oldman! :) Nawet jeżeli nie za tę rolę, to za wszystkie inne, skandalicznie zignorowane przez Akademię!!! Trzymam też kciuki w kategorii scenariusz adaptowany - za "Tamte dni, tamte noce" dla Jamesa Ivory'ego, którego wielbię. Ciekawe, że to on miał reżyserować ten film, ale przygotowania się ciągnęły, były problemy z obsadą i skończyło się na tym, że Ivory jest współscenarzystą i współproducentem filmu (też nominowanego za film roku). Oczywiście nominacja dla "Twojego Vincenta" to już duży sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Oscary 2018 : nominacje 23.01.18, 19:17 O, James Ivory jest najstarszym nominowanym w historii. 90 lat! Jakbym chciała, żeby zrobił jeszcze jeden film, ale to już chyba niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Oscary 2018 : nominacje 24.01.18, 09:46 tym większe byłoby to wydarzenie i honor, gdyby zdobył nagrodę ! wszystko jest możliwe, Siostro ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Oscary 2018 : nominacje 24.01.18, 09:44 to prawda, Siostro :] wydaje mi się, że Frances McDormand będzie bezkonkurencyjna ? zdecydowanie, Siostro ! :] ponoć nie tylko zagrał doskonale, jak to on ma w zwyczaju, ale przeszedł także przez całe maratony charakteryzacji. Zagrał człowieka o kilkadziesiąt kilogramów cięższego od siebie, a jednocześnie nie przybrał ani pół kilograma. Efekt udało się osiagnąc zewnętrznymi zabiegami. wspaniale by bylo ! na pewno także James Ivory zasługuje na nagrody. o yes ! nowatorstwo i pracochłonnośc "Vincenta" powinny być jego atutami, to przełomowy film w historii. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Tess" 24.01.18, 10:11 powtórka, ale jakże cenna ! chyba jedyny kostiumowy film w dorobku Romana Polańskiego ? powiklane losy młodej kobiety w rzeczywistości XIX wiecznej Anglii, gdzie nie ma ona w istocie prawa głosu i wyboru, gdzie jest marionetką z rękach mężczyzn, czy to ojca, czy kochanka albo męża, jest niewolnicą przesądów i stereotypów epoki, spłaca ciągle nie przez siebie zaciągnięte długi wobec życia. ekranizacja powieści Thomasa Hardy'ego, cóż - wg mnie, wybitne kino, takze wizualnie, obrazy brytyjskiej prowincji są zjawiskowo urodziwe, świetnie współgrają z historią całkiem niewesołą, bo pełną porażek, niespełnień i źle ulokowanych nadziei, ale może w ten sposób takze swoiście piękną ? życiowa rola Nastassji Kinski. kostium jest tzw. historyczny, ale bohaterka, takie mam wrażenie, ściśle związana z kinem Polańskiego, w którym samotni bohaterowie wplątywani są w sytuacje przekraczajace ich kompetencje emocjonalne, społeczne czy intelektualne, nadrzędne wobec nich, z których zazwyczaj nie ma dobrego wyjścia , a często są flirtem lub grą z różnie uosabianym, ale jednak złem. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Tess" 24.01.18, 17:22 Jakoś nie mogę się zabrać do tego filmu, nie wiem dlaczego. Była jeszcze "Tragedia Makbeta"! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Tess" 25.01.18, 09:42 w końcu nadejdzie dobry i sprzyjający moment, Siostro :] z niektórymi filmami tak bywa. a tak, prawda ! też mu się udało, swoją drogą :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:55 TVN7 "Z Archiwum X" odc.2 25.01.18, 09:51 Scully i Mulder [oraz Skinner] kontra reszta świata ! :] w 1 odcinku odkrywają spisek rządów i korporacji, który ma wyeliminować część ludzkiej populacji, a zatem : nie tyle chodzi o Obcych z kosmosu, co o technologię jaką ludzie Obcym wykradli [incydent w Roswell, któremu poświęcona jest znaczna część prologu], a teraz chcą się posłużyć w niecnych celach. dzisiaj o kwadrans wcześniej :] nieźle :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 21:55 TVN7 "Z Archiwum X" odc.2 25.01.18, 16:20 Czekam na Twoje wrażenia po seansie:)! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:55 TVN7 "Z Archiwum X" odc.2 25.01.18, 16:32 dzięki, Mała Ciekawostko :] oczywiście ! dziękuję i wzajemnie :] ja z kolei czekam na Twoje, i Innych, oceny oraz impresje :] PS : jutro będę trochę później, bo mamy tutaj zapowiedziany przegląd techniczny sieci energetycznej, będą jakies prace na linii wysokiego napięcia, więc nie będzie prądu przez częśc dnia od rana. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 21:55 TVN7 "Z Archiwum X" odc.2 25.01.18, 16:40 Dzięki:) O, to szykują się u Ciebie jakieś poważniejsze roboty energetyczne:) Niech się panowie szybko "uwiną". Bez prądu jak bez ręki;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Z Archiwum X" odc. 2 - wrażenia :] 26.01.18, 11:56 cześć, Mała Ciekawostko :] chłopaki uwinęli się jakże szybko ;] zuchy ! Mulder [lektor wymawia przez twarde U, zawsze przedtem było w tym miejscu O - "MOlder" - czy teraz jest właściwie ?] i Scully mieli dziecko ? sensacyjna wiadomośc, jak dla mnie. Czy wiedziałaś coś o tym, czy w serialu pojawił się wcześniej ten wątek ? W 2 odcinku odziani się dokładnie tak, jak w "dawnych czasach", czyli profesjonalnie i elegancko, zwłaszcza Mulder :] Od razu mnie to zaskoczyło, bo w 1 odcinku paradował na sportowo. Wątek mordercy, golema materializującego się z pomocą energii awangardowego/undergroundowego muralisty i graffficiarza - rewelacyjny ! To był powrót do klasyki, Scully i Mulder z latarkami w ciemnym, opuszczonym magazynie gdzieś w slumsach Filadelfii - oni sami puszczają nawet oko do widza : "Jak za starych, dobrych czasów, co ?" :] O yes, jak za starych, dobrych czasów. To było świetne. no i idea, żeby morderca likwidował ludzi odpowiedzialnych za brak pomocy dla bezdomnych - można by rzec... wątek interwencyjny :] Znikające murale z wisielcami, oględziny miejsca pierwszej zbrodni, kolejne ataki mordercy na ofiary - wszystko bardzo dobre, no i oczywiście wątek tybetańskich legend, który wyjaśniać ma metamorfozy glinianego stwora w kilera. Plus atmosfera... atelier tego graficiarza, pełnego przyborów do rysowania, obrazków, starych gratów i umieszczone w ciemnościach dawnych hurtowni czy magazynów - wygląda jak loft bez okien. watek choroby matki Scully i dziwnych czynności, które wykonała przed śmiercią : chęć kontaktu z synem, deklaracja medyczna, moneta noszona na szyi, a potem przebudzenie z nieprzytomności na dźwięk głosu syna w słuchawce, kilka słów do Muldera i nagła śmierć - też świetnie poprowadzony i stawiający pytania. w sumie, jestem pod wrażeniem :] Bardzo udany odcinek i łącznie oba pierwsze dwa - nie zawodzą, a nawet mamy sceny z poprzednich sezonów [Mulder przy łózku chorej Scully]. Chociaż, z tym dzieckiem, to chyba przesadzili :] Jednym z fundamentów tego serialu był motyw uczuć Muldera i Scully, którzy mieli się ku sobie, ale nigdy do niczego nie dochodziło, chociaż w tym jak ze sobą rozmawiali i jakie wykonywali wobec siebie gesty - dochodziło do wszystkiego :] I widownia czekała, że oni wreszcie wykonają pocałunek, a może i coś więcej, a jednocześnie zaklinając scenarzystów, zeby im na to nie pozwolili, bo to by pozbawiło cały wątek zmysłowości, byłoby zbyt dosłowne. A tutaj - dziecko ?! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 2 - wrażenia :] 26.01.18, 16:43 Cześć:) Rzeczywiście zuchy!:) Tak, wątek dziecka pojawił się wcześniej (już w ósmym sezonie) tylko że, UWAGA, Mulder nie jest jego biologicznym ojcem;) Ciąża Scully była niespodziewana i zaskakująca - coś "obcy' mieli nią wspólnego (tak przynajmniej można przypuszczać), dlatego dziecko oddała do adopcji, żeby je ukryć, uratować przed nimi. Tak to wygląda w wielkim skrócie;) W oryginale nazwisko wymawiają MOlder, lektor czyta je trochę nie tak jak powinien;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 2 - wrażenia :] 27.01.18, 10:10 yes, Mała Ciekawostko :] dzięki za wyjaśnienia ! :] ciekawy wątek, a co zaskakujące : Scully mówi do Muldera o "naszym dziecku" ? czy to dziecko może być ważnym elementem sezonu, który własnie oglądamy ? ano właśnie :] jednak przez "O", tak sądziłem. Co stało się lektorowi, który moduluje przez "U" ? chce stworzyć nowy trend ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 2 - wrażenia :] 27.01.18, 11:56 Dzięki:) Scully tak mówi, ale do końca nie wiadomo, jak doszło do poczęcia, nie jest to wyjaśnione. Jej ciążą była traktowana w kategoriach "cudu" - tym bardziej, że bohaterka nie mogła mieć dzieci. Może w najnowszym 11 sezonie wszystko się wyjaśni:) Z tego co kojarzę, to wątek dziecka przewinie się raz czy dwa, ale chyba nie będzie dominujący... No właśnie, ciekawe o co chodzi temu lektorowi:)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 2 - wrażenia :] 27.01.18, 12:03 cała przyjemność po mojej stronie, Mała Ciekawostko :] właśnie ! pamiętam ten wątek. to niezwykle ciekawa historia. skąd ta ciąża ? I porwanie też pamiętam, tak przynajmniej sytuację opisała Scully, a jako strona racjonalna i rozumowa w tym duecie [w kontrze i harmonijnym uzupełnieniu do/dla intuicyjnego umysłu Muldera] tym bardziej zasługująca na specjalną uwagę. rozumiem. haha :] może pan lektor chce być oryginalny ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Stopklatka "Fatalne zauroczenie" 25.01.18, 10:00 no cóz, istotnie - fatalne ! pan Dan chciał z panią Alex nawiązać luźny romans, a kiedy uznał, że pora się wycofać, ona stwierdziła, że nie ma takiej możliwości i że ją zdradził, więc zaczyna prześladować jego i jego rodzinę. nie ustalili we dwoje ram tego tajnego związku, on sądził, że ona rozumie w czym rzecz, a ona sądziła, że on dla niej opuści żonę i dzieci. on traktował ich relację niezobowiązująco, dla niej to było coś więcej niż romans. błąd komunikacyjny, niezrozumienie wzajemnych oczekiwań, może także zderzenie wrażliwości typowo męskiej z typowo kobiecą ? thriller udany i chętnie powtarzany. swoją drogą, odnoszę wrażenie, ze jest przy tym na tyle - z dzisiejszego punktu widzenia - schematyczny - w tzw. trzecim akcie, że wydarzeniem staje się udział w nim aktorów o tej renomie, co Glenn Close i Michael Douglas. no i, last but not least, jest tutaj wymowa prorodzinna, nie sądzicie ? bądź wierny, powstrzymuj się przed cudzołóstwem, bo... możesz stracić życie ! ;] Zamiast poczciwego odwołania się do etyki i uczciwości - solidnie strasząca wizja. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:30 TVN "Psy" 25.01.18, 10:20 ale że w TVN ? Andrzej Wajda powiedział swego czasu, że "[Pasikowski] musi wiedzieć coś więcej o Polsce", a była to reakcja na niesamowity sukces frekwencyjny i kulturowy "Psów" własnie. faktem jest, że mamy tutaj kawałek historii : zmiana systemowa, funkcjonariusze służy bezpieczeństwa przechodzą weryfikację, ci pozytywnie zarekomendowani dostają się do policji, a ci negatywnie - wchodzą w szeregi własnie powstających układów mafijnych. Wkrótce muszą więc stanąć przeciwko sobie w kalekim poniekąd pojedynku, bo ci pierwsi nie mają pojęcia o tym jak wygląda praca w normalnym policyjnym stylu, a ci drudzy mafię widzieli najwyżej w kinie. tak rodziła się demokracja w Polsce, ze wszystkimi zaletami i wadami dla demokracji charakterystycznymi. portrety ludzkie są prawdziwe do bólu. co innego jednak zaskoczyło i skonsternowało starsze pokolenie. Po pierwsze, w tym całym postpeerelowskim układzie, to były esbek jest postacią pozytywną, ma zasady, a za to nie ma złudzeń, jest takim przetrąconym romantykiem, nawet wobec kobiet, które są tutaj chłodnymi materialistkami, które dla wygody i komfortu życia poświęcają resztkę szczerych uczuć [również - znak czasu przemian nie tylko ustrojowych, ale i mentalnych w społeczeństwie ?]. Po drugie : stopień identyfikacji młodzieżowej widowni z tym bohaterem. Franz został pierwszym idolem masowej widowni w tzw. nowej Polsce. wg mnie, niekoniecznie dlatego, ze był taki honorowy, ale dlatego, ze Bogusław Linda zagrał go w tak charakterystyczny sposob, no i że był główną postacią filmu, w którym padło tyle kultowych tekstów :] Nie sądzę, aby w swojej masie młodzież zadawała sobie egzystencjalne duszoszczipatielnyje pytania i znajdowała symboliczne odpowiedzi i wspólnotę przeżyć w bohaterze "Psów" ;] Franz kryje wrażliwość pod maską cynizmu, coś mi się zdaje, ze raczej niewielka część populacji pod tę maskę zaglądała, nawet jeśli on jej czasami uchylał. to klasyczny bohater Pasikowskiego, samotny sprawiedliwy na Dzikim Zachodzie. inna sprawa, ze dzisiejszy model antybohatera, którym posługują się twórcy licznych seriali i filmów, i chyba już nie sposób inaczej przedstawiać postaci dramatycznych - to własnie następstwo pierwszych zwiastunów takiej kreacji w kinie lat 90-tych. Można by rzecz, ze Maurer/Linda albo wyprzedził epokę, albo ją zapoczątkował ;] wciąż jeden z najlepszych polskich filmów po 89 roku. film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/cwierc-wieku-szczekania-mija-25-lat-od-premiery-psow-wladyslawa-pasikowskiego/tgxb9f a niebawem premiera nowego "PItbula", własnie w reżyserii Pasikowskiego, który zapowiada się na jedną z najważniejszych premier 2018 roku. Moze TVN jest jednym z producentów tego filmu i stąd przypomnienie "Psów" ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Jak utopić doktora Mraczka" 25.01.18, 10:22 powtórek kultowych czeskich komedii - ciąg dalszy :] omawialiśmy "Doktora Mraczka", więc może po prostu : zachęćmy do obejrzenia ! :] świetna komedia, szlachetnie poczciwa i sympatyczna, ale z przesłaniem niebagatelnym, bo odwołującym się do poszanowania prawa do życia wedle własnych reguł. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Jak utopić doktora Mraczka" 25.01.18, 10:43 Nie udało mi się obejrzeć latem w Dwójce. Chętnie sobie przypomnę. Widziałam go wieki temu jako dzieciak :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Jak utopić doktora Mraczka 25.01.18, 14:11 z góry cieszę się na Twoją recenzję, Siostro :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Jak utopić doktora Mraczka 26.01.18, 18:43 Urocza, cudownie absurdalna komedia. Obejrzałam z dużą przyjemnością. "Wystarczy rumianek" dla biednego Rolfa z odciętą stopą. "Nawet po śmierci nie ma spokoju" narzeka dusza profesora w filiżance. I wiele innych zabawnych tekstów i oczywiście gagów, z finałową żoną Ekscelencji, która trochę "urosła" w cieście :) Ciekawe, że pamiętałam z dzieciństwa tylko te sceny, kiedy wodnicy wchodzili raźnym krokiem do wody. Widocznie to były dla mnie szokujące sceny :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Jak utopić doktora Mraczka 27.01.18, 10:12 dzięki, Siostro ! :] cieszę się ! :] istotnie, komedia pierwszorzędna, i taka... poczciwa, w sensie efektów specjalnych, nastroju i pomysłów. czechosłowacka w każdym calu ! o, to interesujące. To zawsze szalenie ciekawe, dlaczego zapamiętujemy takie/te sceny, a nie inne ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek rocznicowo : Charlie Chaplin 25.01.18, 10:29 wciąż za mało powtórek filmów i grotesek Charliego Chaplina w polskich telewizjach ! Czesi nie mają takich oporów, inna sprawa, że wyświetlają te filmu w środku nocy ;] choć ostatnio był dokument "Chaplin versus Keaton", którego niestety nie udało mi się obejrzeć, o ironio ! - on akurat leciał wcześniej ;] film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/dzien-bez-smiechu-jest-dniem-zmarnowanym-mija-40-lat-od-smierci-charliego-chaplina/cft7c6 Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: rocznicowo : Charlie Chaplin 25.01.18, 10:45 Zdecydowanie tak! Wielka szkoda. Usiłuję sobie przypomnieć kiedy w tv leciał jakiś jego film! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: rocznicowo : Charlie Chaplin 25.01.18, 14:13 chyba "Brzdąca" oglądaliśmy jakiś czas temu, w Kulturze ? ale to tak dawno było, no i na dodatek wciąż jest/był to tylko wyjątek potwierdzający regułę, czyli pomijanie twórczości Chaplina w polskich telewizjach. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Stopklatka "Zapaśnik" 26.01.18, 12:08 obrazki z Ameryki B, krwawe pojedynki wrestlingowe, i bohater, który przez szereg lat aktywności ringowej nie dorobił się niczego poza chorym sercem. Mieszka w przyczepie, a zarabia grosze w kolejnych walkach dla mało wybrednej widowni. To jest jednak wszystko co posiada. Nawet świadom stanu swojego zdrowia nie umie i nie może zrezygnować z tej jednej jedynej rzeczy, w której jest naprawdę dobry. Próbuje coś zmienić, ale im bardziej chce, tym głębiej dociera do niego, że nie jest to możliwe. Wie, ze może umrzeć lada moment, więc stara się naprawić relacje z nastoletnią córką, szuka też nadziei w ciepłych relacjach ze striptizerką z nocnego baru, podobną do niego, tak samo tkwiącą w pułapce niemożności. wybitny film : surowy, ciężki, gęsty - znakomity ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:25 Stopklatka "Sierociniec" 26.01.18, 12:16 po premierze mówiono z entuzjazmem, że horror zyskał nowe oblicze, że gatunek został ożywiony i inne takie rzeczy :] do amerykańskich i japońskich kultowych filmów grozy dołączył film europejski. doceniono go w macierzystej Hiszpanii, gdzie zdominował rozdanie nagród Goya. malownicza, idealnie "horrorowa" przestrzeń w postaci starego opuszczonego sierocińca, w którym Laura chce otworzyć ośrodek dla niepełnosprawnych dzieci, co jest punktem wyjscia do całej historii, świetna muzyka i małoletni syn Laury, który na korytarzach i w okolicach budynku zaczyna spotykać inne dzieci, choć oficjalnie przecież nikogo tam być nie powinno. reżyser Juan Bayona umiejętnie wybrał lokalizację, zręcznie wykreował atmosferę miejsca, stopniowo podkręcajac dreszczowiec. Bez spektakularnych, lecz płaskich efektów, ale z wyobraźnią, bo w końcu najbardziej boimy się tego, czego nie widać :] świetny seans ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:45 TVP2 "Igrzyska Śmierci" 26.01.18, 12:26 TVP nie ma litości ;] Na Jedyne czy na Dwójce : "Igrzyska" nie schodza z afisza. to dobry film, interesująca wizja przyszłości, która jednocześnie opisuje obecny stan rzeczy w świecie, znakomita część przyjazdu, prezentacji i przygotowań młodych gladiatorów w Kapitolu, Igrzyska od kulis, czyli właściwie coś w rodzaju reality show dla wyfrakowanej, wykrawatowanej widowni, która bawi się świetnie, jakby nie rozumiała, że w tej 'zabawie" bierze udział 24 nastolatków, wybranych na chybił-trafił, z biednych kolonii, z których 23 musi umrzeć, by gra została zakończona. Ten kontrast jest sugestywny. sam przebieg rozgrywki też ciekawy, zwłaszcza że od początku mozna mieć przeświadczenie, iż Katniss nie tylko wygra, ale i w drodze do zwycięstwa nikogo nie pozbawi życia - jak to możliwe, skoro w akcji są wszystkie, prócz palnej, rodzaje broni ? no właśnie ;] niebawem częśc 2 , a potem 1 część 3 częsci, a wszystko powtarzane w pakiecie. I pytanie kluczowe : ile razy cały pakiet zostaje powtórzony zanim pojawi sie wyczekiwana ostatnia część ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:45 TVP2 "Igrzyska Śmierci" 26.01.18, 18:44 Faktycznie, to już trochę denerwujące. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP2 "Igrzyska Śmierci" 27.01.18, 10:13 :]] a nie doliczyliśmy jeszcze powtórek w środku nocy ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Jak ojciec i syn" 26.01.18, 12:36 znakomity film, prosto z Japonii ! polecam gorąco ! po 6 latach rodzina Nonomiya dowiaduje się, ze syn, którego kochali i wychowywali... nie jest ich dzieckiem. Na porodówce nastąpił błąd, w wyniku którego pomylono dzieci ich i państwa Saiki. Pytanie brzmi : co z tym fantem począć ? chłopcy są już w miarę ukształtowani, a obie rodziny róznią się - Nonomiya, to wyższa klasa średnia, mieszkają na bogato, natomiast Saiki - prowadzą jakiś warsztat naprawczy i mieszkają skromnie. chłopiec wychowywany przez Nonomiya uczy się gry na pianinie, prowadzony jest tak, by wyrósł na podobieństwo zaradnego i powaznego ojca. chłopiec państwa Saiko ciagle gra na video i jest zupełnie niepodobny do wyobrazeń o nim prawdziwych rodziców. co teraz ? Zamienić chłopców ? Czy pokrewieństwo jest ważniejsze niż już powstała więź uczuciowa ? Czy wychowanie ma większe znaczenie niż geny ? Czy można po latach bezboleśnie przenieśc młodego człowieka z jednego świata w diamatralnie inny ? głównym bohaterem jest pan Nonomiya, to on musi znaleźć odpowiedzi na kluczowe pytanie, to w nim rozgrywa się najważniejszy dylemat, w istocie : od jego decyzji zależą losy innych, którzy zdają się akceptować kazdy wyrok, choć też nie od razu. matki zawierają od razu sojusz, dyskusje i konfrontacje odbywają się między ojcami, zwłaszcza gdy Nonomiya odkrywa, że rubaszny i nie przejmujący się swoją pozycją społeczną pan Saiko może być lepszym ojcem od niego, a na pewno - innym. To nie on uczy jego manier, ale sam zaczyna się od niego uczyć spontaniczności i odwagi w okazywaniu uczuć. znakomity film ! nie przegapcie ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Hrabia Monte Christo" via TVP1 27.01.18, 10:35 klasyka :] wersja z 2002 roku. dziś powtórka, niestety dopiero o 23:50 a film bardzo kanoniczny, żadnych poprawek, oryginalnych wariacji na temat, dystrakcji. Jak po sznurku od punktu A do punktu Z :] 13 lat Dantesa w lochach - sugestywne, można sobie tylko wyobrazić, cóż to za absurdalna sytuacja dla człowieka. Kiedy okrutny naczelnik wymierza mu na początek baty, a wychodząc żegna się "do zobaczenia za ROK" - no cóż, uff ! Lecz jaka piękna przyjaźń ze starym księdzem, który to na gniewne "Nie wierzę w Boga", odpowiada "Nie szkodzi, Bóg wierzy w ciebie". Nawet w najgorszym położeniu mozna odnaleźć sens i bezcenną wartość. Czas spędzony w Paryżu na zemście - przesuwa film w stronę kina kostiumowego, aczkolwiek pierwsza prezentacja hrabiego w towarzystwie, na jego własnym zamku, na którą przylatuje balonem - ma swój walor nowoczesności ;] KOlejne aresztowania przeciwników, intrygi prowadzące do realizacji planu zemsty przeprowadzone w kameralnych scenach, bez angażowania zbyt okazałych środków wyrazu, ale to działa, bo i chyba cała ta historia ma taki dośc intymny, personalny charakter ? przyzwoici aktorzy, profesjonalnie przygotowane kostiumy i obrazki z epoki, powiedziałbym że to dobry film :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Hrabia Monte Christo" via TVP1 27.01.18, 16:46 PS : własnie przeczytałem 2 recenzje i jedna mnie skonsternowała, bo napisane w niej jest, że ten filmowy "Hrabia" nie ma nic wspólnego z powieścią, a za moment uspokoiła mnie druga, w której pojawia się uwaga, że aż tak źle nie jest. Ilu fanów "Hrabiego" - tyle opinii ? ;] www.filmweb.pl/review/Zemsta+jest+rozkoszą...-441 www.filmweb.pl/review/James+Caveziel+nowym+obliczem+Hrabiego+Monte+Christo-5899 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Wielkie kule ognia" via Ct Art 27.01.18, 11:27 Historia powodzenia i upadku kapitalnego pianisty rock' n rolllowego Jerry'ego Lee Lewisa. W tej roli brawurowy Dennis Quaid. Trzeba przyznac, że pan aktor nauczył się nieźle grać, ale i z talentem naśladuje specyficzną ekspresję swojego bohatera. POczątkowo może ona nieco irytować, zwłaszcza to żucie gumy nieustanne, ale z czasem nie sposób nie polubić Lewisa. Jest lekko postrzelony, ale w sposób sympatyczny. Pewny siebie, ale nie topornie. Jest jaki jaki jest, niczego nie udaje, może to było największą zaletą tamtych muzyków - nie byli produktami szołbiznesu, pozostawali autentyczni. Jerry miał 12 lat i już biegał w zakazane miejsca, co w jego przypadku oznacza podglądanie ekscesów w klubie tanecznym czarnoskórych w jego dzielnicy. Węzowe ruchy, seksowne kobiety, atrakcyjni mężczyźni, erotyzm tańca i wzajemnych interakcji w jego trakcie, a nade wszystko - MUZYKA do której tańczą ! To w dziwny sposób przyciągało chłopca. Jego przyjaciel, Jimmy, powiada : "Tam się dzieją rzeczy nieprzyzwoite, to diabelskie miejsce i diabelska muzyka !", na co mały Jerry odpowiada : "Taaak..." nie odrywając błyszczących oczu od tego, co dzieje się na parkiecie :] PO latach Jimmy [Alec Baldwin] zostanie kaznodzieją i podaruje Jerry'emu monetę : na awersie ma ona napis "Wąska jest brama do królestwa Bozego", na rewersie : "Szeroka jest droga do zatracenia". Jerry odpowie : "Mam talent, to Bóg mi go dał, więc będę po prostu grał rock n' rolla !". Jimmy załamie ręce, bo dla niego rock'n roll to bezeceństwo. Podobnie jak dla wielu Amerykanów starszego pokolenia. Ale dla młodych przebojowe kawałki Jerry'ego ["Great Balls of Fire" czy "Whole Lotta Shakin Goin On", to absolutne zjawisko. To Jerry wskakuje na miejsce pozostawione przez Elvisa Presleya odchodzącego do wojska. Wymowna, musicalowa !, jest scena, kiedy aspirujący Jerry Lee jedzie przez miasto autem i widzi rozpaczających fanów pod rezydencją Presleya, a wracając spotyka ich tańczących do jego muzyki. NIgdy nie dopuszczał myśli, że może być inaczej. Od początku powtarzał wszystkim : będę wybitnym muzykiem i już. Kiedy siedzi ze swoim zespołem w gabinecie szefów wytwórni płytowej i pojawia sie informacja, że Presley przyjechał : wszyscy wybiegają, by się z nim przywitać, tylko nie Jerry. Ogląda go sobie zza szyby, jak Presley ogania się od fanek, i nie widac, aby sam Elvis robił na nim wrażenie, raczej sposób w jaki jest traktowany. Jerry nie chce go podziwiać, Jerry chce z nim rywalizować i mieć to samo co on ! Umie grać tak szybko jak nikt inny. Gra na fortepianie stojąc na nim jedną nogą, przesuwając go do przodu, klęcząc, a w kluczowym momencie zamaszystym ruchem odrzucając na kilometr stołek spod siedzenia i tańcząc w sposób szalony zupełnie. Porywające ! Te młodzieńcze inspiracje czarną muzyką są widoczne w jego grze. Producent mówi : "Widzę to tak : masz jedną dłoń białą, a drugą czarną, a one razem tworzą... rock n'roll !", na co Jerry podchwytuje : "Tak ! Te ręce mogą leczyć chorych, wskrzeszać zmarłych i... uwodzić dziewczyny !". A kiedy odwiedza ten klub taneczny, który podpatrywał jako dziecko, i spotyka tam tego samego czarnego pianistę co 10 lat wcześniej : grają razem, na dwie ręce, jedna biała, druga czarna - symbolicznie :] Dziewczyny kręcą się przy nim od początku, a kiedy jego hity wędrują na szczyty zestawień muzycznych - jest ich coraz więcej. Jerry korzysta z ich wdzięków, jedna z nich w zamian za to odcina mu kosmyk włosów - na pamiątkę. Jerry dba o swoje owłosienie, więc kiedy widzi, że ona ucieka z jego włosami pędzi do lustra, zeby sie przekonać, jak dalece został oszpecony ;] Każda sala szaleje na jego występie. Przed jednym z nich powstaje problem : kto ma grać pierwszy - Jerry czy Chuck Berry. Berry nie chce ustąpić, wieć Jerry wchodzi pierwszy i daje nieprawdopodobne szoł, widownia wariuje, cały gmach się trzęsie, ludzie skaczą na wszystkich piętrach, a na koniec Jerry podpala fortepian :] To dopiero wariactwo. KOńczy występ, pozostawiając widownię w tanecznym transie i charakterystycznym dumnym krokiem schodzi ze sceny, rzucając do Berry'ego "Teraz ty, cwaniaku". A biedny Berry boi się zagrać, bo co i jak miałby, żeby doskoczyć do tak wysoko zawieszonej poprzeczki ? :] Myra [Winona Ryder] jest kuzynką Jerry'ego. Wychowuje się przy Jerrym, mieszkają w jednym domu - jej ojciec jest krewnym, przyjacielem i gitarzystą w zespole akompaniującym Lewisowi. To Myrze jako pierwszej, w swoim komicznie 'aroganckim" stylu Jerry mówi, że będzie idolem rockowym, ona się śmieje, ale później - kiedy Jerry już wywija przeboje - jest niemal zazdrosna o względy jakimi obdarzają go np. dziewczyny z budki z lodami. Jerry rozmawia z nimi, chwali się swoim kontraktem, one szczebioczą, a Myra wychodzi z auta i w pozie podenerwowanej żony staje obok Jerry'ego i patrzy na nie prowokacyjnie. Ma 13 lat ;] I kiedy jej ojciec dowiaduje się, że 13-letnia Myra wychodzi za mąz za 22-letniego Jerry'ego łapie za pistolet i chce go zabić. Ledwie go powstrzymuje reszta zespołu, menadżerowie oraz producenci. OStatecznie konflikt zostaje zażegnany, ale Jay nigdy nie będzie patrzył z aprobatą na swoją córkę w tej roli. Sama Myra nie jest pewna czy dobrze robi. Jest dzieckiem, tak naprawdę. W niemal musicalowej scenie Jerry odbiera ją ze szkoły [wszyscy tańczą razem z nimi :)], oświadcza się, a potem wywozi do sąsiedniego stanu, gdzie biorą szybki ślub. Ona do końca pozostaje oszołomiona. Mina Myry/Winony Ryder podczas ceremonii przysięgi jest bezcenna :] Kiedy odchodzi z domu, by zamieszkać z Jerrym - płacze, a jej matka razem z nią. Jerry ją kocha ponad wszystko, ona jego też, ale instytucjonalnośc, oficjalność całej sytuacji chyba lekko ję przerasta. Mija to jednak błyskawicznie, kiedy Myra widzi wielki dom, który Jerry dla nich kupił, potem cała w pląsach robi zakupy i szasta gotówką męża. Tylko jeden zgrzyt się pojawia : podczas pierwszej wspólnej nocy, Jerry komentując aktywnośc łózkową żony mówi : "Robisz to jakbyś nie była dziewicą", na co Myra : "To ta muzyka [to piosenka Jerry'ego z adaptera leci] tak na mnie wpływa". Lecz Jerry nie jest przekonany, wychodzi i w pustym barze gra smętny kawałek. Wtedy pojawia się/ukazuje się ? Elvis w mundurze i rzuca "TO WSZYSTKO jest teraz twoje". Faktyczne spotkanie czy wizja ? Tak czy owak, Jerry wraca na skrzydłach do domu i wyznaje dozgonną miłośc Myrze. I tak też będzie. Jerry'ego ta miłość będzie kosztować bardzo wiele. Jego producenci planują wyjazd na koncerty do Anglii. Sugerują ostrożnie, że lepiej by było, jakby Myra została w domu, bo ujawnienie, ze Jerry ma 13-letnią zonę mogłoby być... problematyczne. Myra stanowczo chce jednak jechać, a Jerry murem za nią obstaje. JUż na lotnisku pojawiają się niewygodne pytania, a potem media brytyjskie piszą o tym na okrągło : "13letnia żona" nonstop : w prasie, telewizji, w tonie powaznym i kpiarskim. Ten wątek całkowicie dominuje. A na jego tle pojawia się wezwanie do zignorowania występów Lewisa, do "pokazania mu naszej angielskiej niezgody na niemoralnośc !". I tak się dzieje. Jerry wchodzi na scenę, zaczyna szaleć przy fortepianie, ale widownia siedzi jak słupy w soli. Jerry przerywa i apeluje : "nie siedźcie tak sztywno, bawmy się !', zaczyna znów, ale zaraz przerywa ponownie, bo oni nadal nie reagują : "Halo, umarliście ?", pyta i zaczyna znów grać. Przerywa jednak znów. Na scenę wjeżdza... dziecinny wózek. Oczywisty przytyk do wieku jego żony. Jerry dostaje szału, wygraża widowni, a ona atakuje go z całych sił, jakieś warzywa lecą w jego kierunku, wyzwiska, 'zboczeniec" i inne takie. Robi się rejwach i wtedy Jerry zasiada znów do gry i podkłada do tego muzykę - dopiero rozhuśtana widownia nadaje sens rock n'rollowi, chciałoby się rzec :] Afera z Myrą przecieka także do amerykańskich mediów. Jerry zostaje strącony w niebyt. W symbolicznej scenie przejeżdza autem po mieście, a jego dotychczasowi fani odwracają się od niego. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Wielkie kule ognia" via Ct Art [2] 27.01.18, 11:49 Warto dodac, że Lewis został zmuszony do opuszczenia Anglii pod groźbą siłowej deportacji. OPuszczając lotnisko, na pytanie : "Jakie ma pan ostatnie słowa do Anglii ?", Jerry odpowiada : "Niech mnie pocałuje w tyłek" :] Tak jak wcześniej jego muzyka znosiła bariery i zacierała róznice [w wymownej scenie do jego hitu tańczą zarówno protestujący pod sądem czarnoskórzy oraz pilnująca ich biała policja], tak teraz przeciw jej wykonawcy jednoczy się społeczne oburzenie. Fani krzyczą "JUż cię nie kochamy !". Producent i menadżerowie sugerują, że jesli Jerry przeprosi, pokaja się - może da się odkręcić to i owo, ale Jerry jest zbyt dumny i rozumny : "Mam przepraszać za to, ze poślubiłem kobietę którą kocham i że Bog dał mi talent ?! Przy fortepianie błyszczę jak diament, a wy chcecie rzucić mnie na kolana ?! ". Nigdy ! Na dowód tego, że wie co robi i ma w nosie oburzenie moralistów - prowokacyjnie bierze drugi ślub z Myrą. Od tej pory jego występy nie budzą zainteresowania. Gra do kotleta, gra na jakichś festynach, ale widownia stoi sobie i rozmawia, nikt nie podskakuje do rytmu jego muzyki, co tak go wkurza, że zrzuca fortepian ze sceny aż się cały roztrzaskuje. I wygłasza obraźliwe epitety pod adresem ludzi. Zaczyna popijać i w jego małzeństwo z Myrą wkrada sie kryzys. Rozładowuje go informacja, ze Myra jest w ciąży. Jerry doznaje szczęścia. Wtedy spotyka kolegę Jimmy'ego i razem z żoną idą na jego kazanie do małego kościoła, gdzieś na prowincji. Jimmy peroruje o dobrymi i złym odnosząc się wprost do życia Jerry'ego : został potępiony, bo złamał boże nakazy. Grał "diabelską muzykę" i diabeł go skusił. Zachowuje się jak telewizyjny kaznodzieja, porywa wszelako ludzi, którzy wykrzykują "chwała Panu !" i uprawiają inne zachowania znane z podobnych seansów. Kiedy pada komenda "Chodźcie tu i pokłońcie się Panu [wizerunkowi krzyża] !" Myra w uniesieniu podąża w stronę wezwania, ale Jerry siedzi. Kiedy już wstaje, wyjmuje monetę którą Jimmy dał mu parę lat temu i mówi : "Mówiłeś o wyborze drogi. Ja swoją wybrałem dawno temu : jestem muzykiem, pianistą, Bóg dał mi talent i tylko to się dla mnie liczy". Rzuca monetę w stronę Jimmy'ego, nastroj religijnej ekstazy zastępuje fortepianowa rockowa fraza, Jerry dumnym krokiem opuszcza przybytek, a Myra biegnie za nim, wyznając mu miłość. Piękne :] W finale Jerry znów gra jak za dawnych lat : w jakimś barze wywija swoje fortepianowe harce, a dookoła skacze młodzież i panuje atmosfera szalonej zabawy :] głownym bohaterem jest ofk Lewis, ale scenariusz powstał na podstawie ksiazki Myry, więc jej losy zajmują tutaj stosownie wiele miejsca, na szczęście największą ekspozycję otrzymuje porywająca muzyka :] Dennis Quaid gra znakomicie, tworzy kreację, odddaje sposób bycia, zachowania, gestykulację, a takze sceniczna formę Lewisa, a Winona Ryder jest odpowiednio dziewczęca i zagubiona momentami. http:/www.youtube.com/watch?v=Bo1tZnM09Uk www.youtube.com/watch?v=u9aobri6wyg Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wielkie kule ognia" via Ct Art [2] 27.01.18, 11:50 www.youtube.com/watch?v=Bo1tZnM09Uk Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:35 Ct Art "Szara strefa" 27.01.18, 11:58 rzecz się dzieje w obozie koncentracyjnym, a trescią są losy Sonderkommanda. Ponoć scenariusz oparty jest na wspomnieniach pewnego węgierskiego lekarza zmuszonego do pomagania doktorowi Mengele w jego pseudomedycznych eksperymentach. film z 2001 roku. w 1996 Tim Blake Nelson, reżyser i scenarzysta, wystawiał "Szarą strefę" w teatrach na Broadwayu. kręcono w Bułgarii. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Szara strefa" [1] 28.01.18, 13:36 Film specyficzny i trudny, jak prawie każdy na temat Holocaustu. Rzecz się dzieje w roku 1944, w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, podzielonym na 3 bloki : polski, czeski i węgierski. Trwa między nimi ożywiony kontakt, jako że przygotowywane jest powstanie, bunt, akcja zbrojna. Już od pewnego czasu partyzanci polscy podrzucają broń pod obozowe budynki i zasieki, trwa także kradzież prochu z miejscowej manufaktury produkującej broń, zajmują się tym kobiety. Bunt organizują członkowie Sonderkomanda,w filmie obserwujemy Węgrów. Wiedzą, ze po góra 4 miesiącach pracy przy przygotowaniu kolejnych więźniów do egzekucji, wynoszeniu zwłok z komór i paleniu ich w piecach [wciąz nie mogę uwierzyć, ze do takich praktyk dochodziło na świecie] oni też zostaną zabici. Przez 4 miesiace za swoją pracę dostają czyste ubrania, dużo dobrego jedzenia, a także komfortowe warunki odpoczynku [miękkie łózka, a na trawniku rozstawione są nawet fotele]. To są ludzie, którzy po prostu zgłosili się do tej roboty, by przetrwac, by ułatwić sobie los. Czy to złe ? A może arcyludzkie ? "Panie poruczniku, wiemy ze nas zabijecie, ale... po co ? Przecież jesteśmy najlepszym sonderkomando, jakie mieliście !", mówi jeden z nich do niemieckiegom oficera Muhsfeldta [świetny Harvey Keitel]. On zaprzecza, mówi że "zostaniecie przeniesieni do innych zadań", ale oni nie wierzą, bo w końcu są tutaj już długo i znają praktykę dnia codziennego. Dlatego chcą walczyć. Albo uciekać. Na temat wyboru optymalnego wariantu trwają dyskusje, także z emisariuszem Polaków, Abramowiczem [Steve Buscemi], który za łapówkę kursuje między blokami. Są to ożywione debaty, jedni drugim zarzucają rachitycznośc, brak tzw. decyzyjności, a takze niezdolnośc do działań skoordynowanych i sprawnych. Najważniejsze jednak, że przygotowania trwają. Codzienna praca wygląda koszmarnie : wynoszenie zwłok z komór albo spomiędzy zabudowań, jesli egzekucja miała miejsce na zewnątrz [strzały z pistoletu w głowę], palenie ich w piecach krematoryjnych, rozsypywanie popiołu. Straszne obrazki. Nie są przerysowane, ale nie muszą być, tutaj już nie trzeba dodawac niczego. Kominy krematoryjne są jak świece, z których buchają płomienie i czarny jak smoła dym. A do komór idą kolejne rzesze ludzi, dopiero co przywiezionych w bydlęcych wagonach [ich punkt widzenia również obserwujemy w kilku fleszach]. Przygrywa im ustawiona nad wejściem do obozowych "łaźni" orkiestra złożona z więźniów. Muhsfeldt coś wie o tym powstaniu przygotowywanym. Przychodzi do doktora Nyiszli z propozycją : ja panu pomogę, a pan się czegoś dowie o tym rokoszu. Nyiszli pracuje u doktora Mengele, którego nie widać ani przez moment, występuje jako "on", Nyiszli wspomina o eksperymentach na bliźniakach. Mengele wybrał go sobie jako asystenta. Cała ta historia opiera się na wspomnieniach powojennych dr Nyiszli. Doktor jest węgierskim Żydem, spodobał się Mengelemu z uwagi na swoje wykształcenie i spolegliwośc. W obozie są jego żona i córka, dzięki Mengele Nyiszli widuje się z nimi regularnie, ale to Mushfeldt jest tym, który może zapewnić im całkowitą ochronę przed komorą gazową. Nie wiadomo, czy to prawda czy szantaż, ale Mushfeldt mówi,że za 2 tygodnie będą likwidować wszystkich z bloku, w którym przebywa rodzina Nyiszliego.. Z taką też propozycją zgłasza się do Nyiszliego : życie jego rodziny za informacje o buncie. A ten obiecuje, że jeśli tylko coś będzie wiedział - powie mu. Mushfeldt ma pewne problemy zdrowotne, ale staje na tym, że to chyba z powodu nadużywaniu alkoholu w ostatnim czasie. Ludzie z Sonderkomanda mają lepsze warunki materialne, 4 miesiąće immunitetu, ale jednocześnie świaodmość że sa skazani na śmierć oraz : że ich działanie nie jest moralnie jednoznacznie. Cały czas próbują je sobie racjonalizować, ale w chwilach próby sypią się te racjonalizacje jak domki z kart. I eksploduje frustracja. Tak jak w scenie, w której Hoffman [David Arquette] próbuje pomóc jakiemuś starszemu jegomościowi w przebieralni do łaźni [nie wiedzą , że to komora gazowa], a ten pluje na niego i wyzywa. Hoffman próbujje go przekonać, zeby podarował mu swój zegarek, wywiązuje się walka. Hoffman w rozpaczy bije go na śmierć. Niemieccy strażnicy przyglądają się temu, a potem sami ściągają trupowi zegarek i z uśmiechem wręczają Hoffmanowi, który w szoku siedzi na podłodze. Krzyczącą z rozpaczy żonę mężczyzny - kładą jednym strzałem. A potem drzwi łaźni zamykają się za gromadą więźniów i słychać za moment wrzaski ze środka. Hoffman siedzi otępiały wśród pozostawionych przez nich ubrań i butów. Do końca kłamał, mowiąc : "Pamiętajcie gdzie zostawiliście swoje ubrania, żeby po kąpieli się w nie ubrać !". Sprzątając zwłoki, Hoffman ze zdumieniem stwierdza, ze jedna osoba żyje ! Nie udusiła się od gazu. To młoda dziewczyna, nastoletnia. Oddycha. Zwloki z komór idą do pieca, więc... Hoffman reaguje tak samo instynktownie, jak w przypadku zgłoszenia się do komanda oraz próbując zabrać zegarek starszemu człowiekowi. Po prostu, bierze dziewczynę na ręce, wynosi na bok i zwołuje naradę. Nieformalny lider zespołu Simon [Daniel Benzali] i Cohen są zdania, ze jedyne bezpieczne dla niej miejsce, to przebieralnia. Dyskretnie wzywają też Nayiszliego, który bada dziewczynę i oświadcza, że będzie żyła. Simon twardo poleca mu, i innym, żeby rychło znaleźli dla niej jakieś miejsce poza tym blokiem, bo cała sytuacja utrudnia przeprowadzenie akcji zbrojnej i w ogole całą konspirację/ A rzeczy zaczynają się komplikować. Oto wpadają dwie dziewczyny, które z fabryki amunicji podciągały proch. Są bite i torturowane, ale nie zdradzają komu przekazywały proch. Wreszcie służby obozowe sięgają po najstarszniejszy rodzaj presji : organizują nocny apel i na oczach obu kobiet rozstrzeliwuja ich towarzyszki z bloku. Dziewczyny są w tragicznym położeniu, a niemiecki oficer powtarza : wyznajcie prawdę, przerwijcie to zabijanie ! TO WY je mordujecie ! Scena przerażająca. Wreszcie jedna dziewczyna rzuca się na ogrodzenie, jest ono pod napięciem. Druga rozpaczliwie "atakuje" esesmana i jego karabin wypala. Zabiły się, nie widząc innej możliwości ocalenia zarówno współwięźniarek jak i spiskowców. Uratowana z komory dziewczynka dochodzi do siebie, sonderkomandowcy zajmują się nią troskliwie. Hoffman opowiada jej historię starszego człowieka, który pracował z nimi, i w pewnym momencie musiał spalić w piecu zwłoki swojej żony, córki i wnuków. Po tym doświadczeniu próbował sie zabić, ale nie dał rady, więc... pomogli mu, zadusili poduszką [ta scena otwiera film]. I teraz Hoffman wyznaje, że chce JĄ uratować, za wszelką cenę, za cenę własnego życia. Odwiedza ich ABramowicz, znów trwa dyskusja o terminie powstania. Węgrzy są wściekli, bo przez ciągle odwlekanie akcji doszło do zdemaskowania dziewczyn w fabryce broni. I kiedy tak dyskutują, słyszą że ktos pcha się do drzwi. Błyskawicznie chowają dziewczynę pod stertę ubrań, masek przeciwgazowych, gumowych płaszczy itp. To Mushfeldt. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Szara strefa" [2] 28.01.18, 14:03 Jest to scena zatrzymująca oddech : znajdzie dziewczynę czy nie ? Plus jest taki, ze mała jest cicho, w ogole nie mówiła, nie wydawała żadnych dźwięków, nie była przerażona, jakby zamkneła się w sobie autystycznie. Mushfeldta ciekawi, dlaczego sonderkomando siedzi sobie w przebieralni, kiedy robota czeka, co tutaj robi doktor, a takze... Polak z innego bloku ? Kiedy Abramowicz próbuje kłamać, ze "został tu przeniesiony" Mushfeldt po prostu go zabija strzałem z pistoletu. I nie mam pewności, czy wtedy właśnie dziewczyna nie pisnęła ? Możliwe, że nie, ale wszyscy w pomieszczeniu są w stanie najwyższego stresu. Nie jest jednak łatwy do odróżnienia na podstawie mowy ciała, bo pochylone głowy i nieobecne spojrzenia mają oni na codzień, kontaktując się z niemieckimi oficerami. A jednak Mushfeldt znaduje mała. Ma intuicje. Odrzuca niedbale ubrania, a ona tam jest pod spodem. Wtedy Nyiszli wygania wszystkich kolegów z pokoju i prosi Mushfldta o rozmowę w cztery oczy. Wyjaśnia całą sytuację i mówi, ze w zamian za życie dziewczyny poda mu informację o spodziewanej akcji zbrojnej więźniow. Mushfeldt na to : "W zamian za tę informację uratowałem awansem pańską rodzinę". Lekarz z determinacją jednak przekonuje go, ze to mu się opłaci i mówi "co wie", ale nie zdradza kolegów. Mówi tylko, że akcja faktycznie jest planowana i są to zaawansowane plany. Mushfeldt uśmiecha się : "TO żadna informacja", a gdy pyta : skąd ją ma ? Nyiszli odpowiada, że... od tego mężczyzny, którego pan przed chwilą zastrzelił. Sprytne i... prawdziwe, poniekąd. Nyiszli przekonuje Mushfeldta, ze dziewczynę można by zakwaterować w którymś z bloków, co za to róznica - jedna osoba więcej ! Mushfeldt na to, ze owszem : to duża róznica, bo jedzenie, bo miejsce do spania, bo to , bo tamto. Tam jakby oczekiwał od doktora więcej informacji. "Zginemy, najpierw wy, a potem ja, ale koniec jest nieuchronny", powiada Niemiec, czy wykazuje wysoki poziom orientacji w położeniu. "Rosjanie zajmą Auschwitz, ale wybijemy tylu z was, ilu się da zanim odejdziemy", dodaje. Nyiszli wpływa na niego ostatecznie propozycją, ze wystawi mu, z pieczątką Mengelego, zaświadczenie o złym stanie zdrowia, co może mu pomóc w późniejszych tłumazceniach się przez własnym dowództwem lub aliantami. I chyba Mushfeldt przyjmuje ten deal, bo dziewczynka trafia pod opiekę niemieckiego strażnika. POwstanie wybucha następnego dnia. Polacy wysadzają krematorium w swoim bloku. Natychmiast Węgrzy przyłączają do walki, używając ukrytej broni. Niemcy ściągają posiłki. Szybko pacyfikują powstańców, ale Simon z paroma innymi zamyka się w krematorium po swojej stronie i detonują je ponosząc bohaterską śmierć. Reszta zostaje wyłapana. Wszystkich Niemcy kładą na trawniku pod blokiem i oficer chodzi z pistoletem po kolei ich zabijając. Cohen i Hoffman leża obok siebie, czekając na śmierć, rozmawiają o swoich rodzinach, żonach, dzieciach, i obaj wyrażają nadzieję,ze dziewczynka, ktorą uratowali - przeżyje. Hoffman mówi, ze : ona mnie słyszała ! wie wszystko ! Mówi tak, bo faktycznie mała kiwnęła głową, gdy jej opowiadal wspomnianą historię i powiedział, ze chce ją ocalić za wszelką cenę. W końcu i do nich dociera egzekutor. A dziewczynka... żyje. Ten niemiecki strażnik pilnowal jej przez cały czas. Teraz stoi ona, w białej koszuli, między niemieckimi strażnikami i wychyla się zza ich pleców, by patrzeć na egzekucję swoich wybawicieli. Po wszystkim, z punktu widzenia małej widać obojętny wzrok esesmanów skierowany na nią, wychodzi takze Mushfeldt i doktor Nyiszli. Mała instynktownie wychodzi spomiędzy żołnierzy i zaczyna biec w kierunku bramy. Mushfeldt zabija ją strzałem z pistoletu. Biała plama na ekranie. Ostatnia minuta, to monolog wygłaszany zza grobu własnie przez tę dziewczynkę : opowieśc o pracującym sonderkomando z punktu widzenia zmarłej : "Odwieźli nas wspólnie na wozie, palimy się lekko, w popiele zostaną kości, proch uniesie się w powietrze, osiądziemy miękko na ich skórze, po jakimś czasie nie będą nawet już zawracać sobie nami głowy, nie będą nas ścierać, będą pracować, pracować nadal..." w epilogu dostajemy informację, ze dr. Nyiszli wrócił do wojnie do domu, zmarł 10 lat później, jego zona rok przed nim, córka - nie wiadomo gdzie jest, ale żyje. oficer Mushfeldt stanął przed sądem i został skazany na śmierć. kameralny film, ale z wielkim ładunkiem intymnych emocji i wzruszeń, trudny niewątpliwie, lecz mam wrażenie, ze wciąż niezbędny, zeby nigdy nie zapomnieć : www.youtube.com/watch?v=uGlfF3tDtaQ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 TVP Kultura "Artysta" 27.01.18, 16:41 kolejny z żelaznych hitów TVP :] film znakomity, ale wypuszczany w takim natężeniu, że zaraz z radia wyskoczy również ;] tak czy owak : warto chyba jednak go zaanonsować, paradoksalnie ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:20 Kultura "Młoda i piękna" 27.01.18, 16:55 jak pamiętam, mieliśmy ciekawe rozmowy na temat tego filmu :] młoda dziewczyna, studentka, z mieszczańskiej rodziny, ogłasza się w sieci jako prostytutka i spotyka się z mężczyznami, głównie starszymi. pieniądze są ważne, ale nie są najważniejsze. To jest w tym filmie najciekawsze : motywacja bohaterki i jej nastawienie do całej sprawy. ona lubi całą tę otoczkę wokół kolejnych spotkań, sam seks czy zarobek są na drugim planie, w ostatecznym rozrachunku będzie jej brakowało atmosfery, a nie korzyści materialnych. poza tym, ciekawie namalowana jest ta postać na tle swojego środowiska rówieśniczego, inna i zdystansowana, w ogóle introwertyczna, a także współcześnie wyemancypowana : kiedy poznaje chłopaka i on zaczyna snuć plany matrymonialne, ona z nim zrywa. Zwykle jest na odwrót, zwłaszcza w kinie ;] jak Barbasia kiedyś powiedziała "Francois Ozon robi filmy o kobietach, mimo że nic o nich nie wie" :], ale może jest też tak, że on stara się usilnie czegoś dowiedzieć, tylko nie zawsze mu wychodzi ? :"] w każdym razie, francuskie kino w pełnej krasie, z całym swoim liberalizmem obyczajowym i specyficzną nutą mieszczańskości :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:20 Kultura "Młoda i piękna" 28.01.18, 11:28 Tak, była pewna dyskusja :) Jak dla mnie mało odkrywcze dzieło. Trochę na siłę szukanie drugiego dna tudzież głębi filozoficznej w nader prozaicznym zajęciu :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:20 Kultura "Młoda i piękna" 28.01.18, 12:46 świetne, Siostro ! :] chyba, ze to "prozaiczne zajęcie" ":]], to tylko pretekst do jakiejś bardziej wysublimowanej egzystencjalnej refleksji ? albo ubrana w kostium pięknej, młodej aktorki ironiczna krytyka mieszczańskich przesądów ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka "The Killing" a "Forbrydelsen"-krótko o wrażeniach 28.01.18, 11:21 Niedawno skończyłam oglądać duński oryginał, wcześniej widziałam amerykański remake. Oryginał bardziej mi się podobał - główna bohaterka jednak trochę fajniejsza, historie po pierwszym sezonie, który w obu wersjach aż do rozwiązania zagadki był właściwie taki sam, w następnych seriach były chyba ciekawsze, bardziej mnie wciągnęły. Całokształt duńskiej wersji zrobił na mnie lepsze wrażenie. Amerykańska wersja też była ok, ale to nie samo:) Jak widać kolejność oglądania nie miała w tym przypadku wpływu na odbiór obu seriali;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" a "Forbrydelsen"-krótko o wraże 28.01.18, 11:26 Super! Osobiście uwielbiam "Forbrydelsen"!! Dla mnie to jeden z najlepszych seriali kryminalnych ever!!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" a "Forbrydelsen"-krótko o wraże 28.01.18, 12:41 dzięki, Mała Ciekawostko :] świetnie, że przypadł Ci do gustu ten znakomity serial ! Jest, fakt, wybitny, i to nie tylko w swoim gatunku, takie mam wrażenie, nie wiem czy się zgodzisz ? omawialiśmy kiedyś "Forbrydelsen" odcinek po odcinku ;] świetna rzecz ! I chyba drugi sezon także. Czy był trzeci ? amerykańskiego remake'a nie widziałem osobiście, ale miałbym chętkę zobaczyć, choćby - o własnie - dla wykonania porównania z duńską znakomitością. Będę miał na uwadze Twoje spostrzeżenia ! :] dzięki raz jeszcze :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" a "Forbrydelsen"-krótko o wraże 28.01.18, 12:47 Tak jest! Wybitny nie tylko jako kryminał! Był sezon trzeci, ale jak pisałam, moim zdaniem słaby i niepotrzebnie nakręcony. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" a "Forbrydelsen" 28.01.18, 14:06 yes, Siostro ! :] o, a jednak był. no własnie, nie podchodziłem do tej trzeciej odsłony, wydało mi się, ze po tak kapitalnym oryginalne, już to, iż 2 sezon był znakomity, to aż nadmiar powodzenia ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "The Killing" a "Forbrydelsen"-krótko o wraże 28.01.18, 13:02 Dziękuję, Greku:) Spróbuj obejrzeć wersję made in USA;) jeśli kiedyś nadarzy się okazja. Warto! To też dobry serial, naprawdę:) Masz rację, "Forbrydelsen" wykracza poza ramy kryminału, m. in. przez to tak mi się podobał:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" a "Forbrydelsen" 28.01.18, 14:08 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] tak zrobię :] otóż to ! nie tylko kryminał, a nawet dreszczowiec ?, ale i świetny wątek polityczny , społeczny oraz psychologia rodziny, która musi radzić sobie z bólem po stracie. znakomitość ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "The Killing" a "Forbrydelsen" 28.01.18, 14:35 Cieszę się:) Dokładnie, znakomitość:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" a "Forbrydelsen" 28.01.18, 16:20 świetnie :] :] ciekawe, ze TVP nawet nigdy nie zająknęła się, by ten serial pokazać [ja oglądałem w czeskiej telewizji publicznej], a może częśc widzów miałaby na to ochotę, nie wszyscy widzieli gdzieś indziej, ew. w sieci :] A Tobie - na którym kanale udało się obejrzeć ? Czy może przez Internet ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "The Killing" a "Forbrydelsen" 28.01.18, 17:46 Oba obejrzałam w Internecie:) TVP ani jednego ani drugiego pewnie nigdy nie puści, choć kto wie. Nadzieja zawsze jest;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" a "Forbrydelsen" 29.01.18, 09:42 świetnie :] to prawda, Mała Ciekawostko, nadzieja umiera ostatnia :] na razie TVP wybiera inne typy serialowych propozycji. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "The Killing" a "Forbrydelsen" 29.01.18, 19:57 No właśnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 TVP2 "Stan gry" 28.01.18, 16:24 dziennikarz śledczy badając okoliczności śmierci asystentki [i kochanki] wpływowego senatora, wpada na trop dużej afery w kręgach związanych z polityką i biznesem. coś chyba kiedyś widzieliśmy, rozmawialiśmy..?, ale nic nie pamiętam, tak ad hoc. A Wy ? :] w głównych rolach : Russell Crowe, Rachel McAdams i Helen Mirren. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:00 TVP2 "Stan gry" 28.01.18, 16:32 Zdaje się, że Mania chwaliła :) Widziałam kiedyś znakomity brytyjski miniserial, na postawie którego nakręcono ten film. Dobra obsada, może się skuszę. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 TVP2 "Stan gry" 28.01.18, 16:48 dzięki, Siostro :] Mania ma niezawodne recenzje , więc warto spróbować ! :] o, kolejna amerykańska "pożyczka" ? trzeba im przyznać, ze choć te ich remake'i nie dorównują oryginałom, to są bardzo solidne i profesjonalnie zrobione. podobno powstaje remake "Nietykalnych" :] aaa ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Stan gry" - po filmie :] 29.01.18, 10:41 niezły thriller polityczny. rozegrany głównie "na pokojach', w rozmowach i dywagacjach, ale scena na parkingu podziemnym poprowadzona świetnie, wedle najlepszych wzorców sensacyjnych. po cichu najważniejszym bohaterem staje się nie tyle cała ta intryga z senatorem, firmą zbrojeniową, śledztwem Kongresu czy romansem pozamalżeńskim, ale sposób funkcjonowania i odpowiedzialnośc jaka leży po stronie dziennikarzy, czyli czwartej władzy, mozę najważniejszej w demokracji, zwłaszcza współczesnej jej odmiany. nic dziwnego, że tyle jest scen dysput na temat tego, jak prowadzić dziennikarskie śledztwo, co drukowac, a co nie, kiedy to robić, w jaki sposób nie dac się wciągnąć w magiel rozmywający istotne wątki, jak podchodzić do świadków, jak przekonywać ich do ujawnienia ważnych informacji. a w ostatniej sekwencji, przy napisach końcowych, kamera śledzi proces składania, druku i kolportażu codziennej prasy. ważny film, ważne wątki, zwłaszcza w dobie dominacji mediów elektronicznych, wypierających papierowe gazety, szybszych, ale jednocześnie bardziej narażonych na pochopne przenoszenie wiadomości niesprawdzonych, czy wprost : fake newsów. świetna muzyka akcentująca rosnącą presję i mętlik, a także koncertowo grający zespół aktorski. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 TVN "Zmierzch" 28.01.18, 16:29 wstyd się przyznać, ale spodobał mi się ten film ;] cała ta stylizacja na wampiryzm, to wybitne filmowe osiągnięcie nie jest, młodzieżowa love story też nie pierwsza i nie ostatnia, reklama niespecjalnie na mnie wpłynęła... jakiż więc powód tej sympatii ? :] sam nie wiem, nie wiem nawet czy ja tę sympatię czułem oglądając i tuż potem ;], ale jak tak zauważyłem "Zmierzch" w ramówce, to ciepło pomyślałem o tym filmie. A jak Wy go widzicie ? a'propos zmierzchu - dni już coraz dłuższe, widać ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 TVN "Zmierzch" 28.01.18, 17:49 Ja go nie widziałam i nigdy nie zobaczę;)) To prawda, już powoli widać różnicę w długości dnia. Nareszcie!:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 TVN "Zmierzch" 29.01.18, 09:44 o ! aż tak, Mała Ciekawostko ? :] wiosna niedaleko. dzisiaj, tu u nas, 10 stopni ciepła :] tyle,że zdarza się wiatr, który obniża temperaturę. a u Ciebie ? A u Was ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 TVN "Zmierzch" 29.01.18, 19:47 U mnie było ciepło, wietrznie i pochmurno:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 TVN "Zmierzch" 30.01.18, 09:45 a kiedyś styczeń czy luty były synonimami "lodowatości' czy "mrozu", prawda, Mała Ciekawostko ? :] jak to się zmienia. Znawcy tematu, niektórzy, powiadają, że czeka nas wyrównanie klimatyczne i niebawem wszystkie pory roku się ujednolicą, czyli będzie wiosna przez rok cały, chyba ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 20:00 TVN "Zmierzch" 30.01.18, 20:36 Prawda, Greku:) Jak to było w tym powiedzeniu: Idzie luty podkuj buty? Chyba tak ono brzmiało. Na to się zanosi z tą wiosną cały rok, choć wolałabym aby do tego nie doszło. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:00 TVN "Zmierzch" 31.01.18, 10:00 yes, Mała Ciekawostko - powoli to przysłowie zaczyna tracić rację bytu :] masz rację, rozmaitość pór roku stanowi o urodzie naszego klimatu, każda ma w sobie coś na co się czeka, nawzajem z siebie wynikają i sobie z tego wynikania bierze się cały sens :] Odpowiedz Link Zgłoś