Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88)

    • grek.grek 21:55 TVP2 "Misery" 08.02.18, 10:37
      znakomity dreszczowiec wg oryginału Stephena Kinga.

      pisarz Paul Sheldon, twórca cyklu powieści o Misery, ma wypadek samochodowy w górach. Budzi się w domu należącym do Annie Wilkes, byłej pielęgniarki, a także zaprzysięgłej fanki jego powieści.

      Paul jest cały poobijany, ma złamaną nogę i rękę, ledwie żyje. Annie chodzi przy nim i dba jak o własne dziecko.

      jest w niej jednak coś, co go niepokoi, jakiś rodzaj wymieszania frenezji z melancholią, nieprzewidywalność.

      dom stoi na odludziu, dookoła śnieg, Paul jest w beznadziejnej formie, a na dodatek nieostrożnie dzieli się ze swoją wybawicielką informacją, która pakuje go w kłopoty znacznie większe niż złamana noga.

      świetny thriller ! po latach ogląda się go wciąz z przyjemnością, jaką tylko mozna odnaleźć w kinie tego gatunku.

      duet James Caan - Kathy Bates ma niecodzienną chemię, sama Bates gra rolę na miarę Oscara, a fabuła naprawdę mocno trzyma za kołnierz ! to opis spełnionego koszmaru twórcy !

      gros akcji rozgrywa się w czterech ścianach domu, kilku pokojach, reżyser Rob Reiner wykazuje się sporą zręcznością , a pomaga mu fakt, ze pracuje na scenariuszu-samograju :]
    • grek.grek 22:35 TVN7 "Z Archiwum X" 08.02.18, 10:48
      4 odcinek.

      na razie, seria jest znakomita, na miarę poprzednich wszystkich, choć oczywiście widać upływ czasu i wiemy, że mamy do czynienia z bohaterami, którzy będą szli w kierunku zachodzącego słońca.

      Gillian Anderson odeszła z serialu, więc nie wiadomo, co dalej, czy uda się ją namówić do powrotu, ale w wywiadzie mówiła o swoim udziale w serialu w taki sposób, jakby to był jednak rozdział skończony w jej filmowej karierze ?

      cóż, na razie mamy 4 odcinek serii : sprawa zabójstwa urzędnika ratusza miejskiego, podejrzana na tyle, że trafiła do agentów.

      oraz kontynuacja wątku dziecka Scully, które trafiło do adopcji lata wcześniej.
      • mala_ciekawostka Re: 22:35 TVN7 "Z Archiwum X" 08.02.18, 11:24
        Pamiętam, że "monster of the week" tego odcinka był bardzo, ale to bardzo (jak dla mnie) nieprzyjemny wizualnie:) Wiadomo że nigdy nie były one przyjemne, ale ten jakoś wyjątkowo mnie odrzucał;)
        • grek.grek Re: 22:35 TVN7 "Z Archiwum X" 08.02.18, 11:28
          dzięki, Mała Ciekawostko :]

          będę więc gotów na szczególny charakter wrażeń wizualnych :}

          wiesz, musieli jakoś wyrównać proporcje, jaszczurołak z poprzedniego odcinka był wręcz frywolny i zabawny, chociaż także raczej daleki od imidżu klasycznego amanta ;]
          • mala_ciekawostka Re: 22:35 TVN7 "Z Archiwum X" 08.02.18, 11:33
            Myślę, że właśnie o takie wyrównanie proporcji chodziło;)
            • grek.grek Re: 22:35 TVN7 "Z Archiwum X" 08.02.18, 12:43
              :]
      • grek.grek "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 09.02.18, 10:25
        TO chyba nie ten odcinek, który zapowiadano ? Opis się nie zgadza, z tym co pokazano ;]

        w tym odcinku chodziło o sytuację następującą : dwóch mężczyzn pochodzenia arabskiego dokonuje zamachu terrorystycznego. Jeden z nich nie ginie, ale jest pokaleczony i w śpiączce.

        Dwoje młodych agentów FBI, Miller i Einstein, zgłaszają się do Muldera i Scully z sugestią przesłuchania tego ocalałego terrorysty, aby wyciągnąc z niego jakieś informacje na temat możliwych innych zamachów organizowanych przez jego kolegów.

        Zabawne, ze Miller i Einstein są po prostu młodszą wersją Muldera i Scully, nie tylko wizualnie, ale i jak chodzi o podziały światopoglądowe : on jest otwarty na wszystkie sugestie i możliwości, a ona sceptyczna i naukowo konserwatywna. Przy czym agentka Einstein jest chyba jednak bardziej arogancka i nieprzyjemna niż Scully była na początku ? ;]

        tak czy owak : Mulder kontaktuje sie z Einstein i proponuje, że za pomocą halucynogenów połączy się telepatycznie z mózgiem terrorysty i w ten sposób pozyska informacje, a Scully dzwoni do Millera i proponuje mu metodę naukową, czyli badanie fal mózgowych mężczyzny za pomocą rezonansu magnetycznego : proste pytania z odpowiedzią "tak" lub "nie" i obserwacja reakcji.

        Sprytny plan :] Obie werrsje przechodzą i oba duety, niezależnie od siebie - do pewnego momentu, przeprowadzają swoje warianty działań, przy czym Mulder musi długo przekonywać nieufną Einstein, ewidentnie posądzającą go o bycie niespełna ;] Swoją drogą, wątek rozmowy zaproponowany przez Muldera, dotyczący, wagi słów, ich materialnej rangi - świetny.

        Odlot Muldera, który zażywa grzyby, zdobyte dla niego przez koleżankę, to hit ! Agent tańczący square dance w kowbojskim kapeluszu :" zupełna brawura ! ;]

        I faktycznie spotyka, na tym haju, terroryste, co ciekawe : w pozie piety na rękach własnej matki [była w szpitalu u niego]. Szpecze coś do ucha Mulderowi.

        Po wszystkim agent budzi się w szpitalu, gdzie dostaje lekki ochrzan od swojego szefa, Skinnera. Ze zdziwieniem dowiaduje się też, ze wcale nie wziął żadnych narkotyków, Einstein dała mu placebo, więc zadziałała siła sugestii. Mimo to Mulder jest nieco schorowany ;]

        A jednak to jego wizja zwycięża. Miller i Scully nic nie ustalają, więc jedyny możliwy trop to słowa, ktore Mulder usłyszał podczas odlotu. Z trudem je znajduje w pamięci, a za chwilę okazuje się, że jest to nazwa hotelu. Wysłana tam jednostka antyterrorystyczna zwija całą komórkę terrorystyczną. A więc : w odpowiednim stanie umysłu można zdziałać bardzo wiele :]

        No i finał, rozmowa Muldera i Scully, którzy spotykają się w jakiejś chacie za miastem, spacerują za rękę na łonie przyrody, ale rozmawiają o sprzecznościach ludzkiej natury, Bogu i wpływie jakie religia wywiera na ludzi. Nic odkrywczego, ale w sumie zakończenie należyte :]

        kolejny dobry odcinek ! Bardzo dobra seria :]

        miejmy nadzieję, ze odcinek opisywany w przewodniku telewizyjnym nie zostanie opuszczony, lecz pokazany za tydzień ;] Zostały jeszcze dwa. Ale szybko zleciało... No nic, jeszcze dwa odcinki, a potem... może powtórki od pierwszego sezonu ? Byłoby znakomicie.
        • mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 09.02.18, 10:49
          O, rzeczywiście coś im się pomyliło! Ten odcinek powinien być za tydzień:) Oby tylko zamienili kolejność a nie opuścili jeden epizod. Mulder w tym odcinku był naprawdę przezabawny:)) Bardzo lubię takie humorystyczne fragmenty:)
          Właśnie, ciekawe jakie mają plany po zakończeniu emisji tego sezonu;)
          • grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 09.02.18, 11:01
            mala_ciekawostka napisał(a):

            > O, rzeczywiście coś im się pomyliło! Ten odcinek powinien być za tydzień:) Oby
            > tylko zamienili kolejność a nie opuścili jeden epizod. Mulder w tym odcinku był
            > naprawdę przezabawny:)) Bardzo lubię takie humorystyczne fragmenty:)
            > Właśnie, ciekawe jakie mają plany po zakończeniu emisji tego sezonu;)

            no własnie, coś nie zagrało, możliwe że pomylili się twórcy opisów w gazecie :]

            absolutnie masz rację, Mała Ciekawostko ! Mulder jest kapitalny w tej serii. To znaczy : zawsze był, zawsze lubiłem jego pasję odkrywania nieznanego - ta pasja była jednym z głównych magnesów przyciągających mnie do tego wspaniałego seriualu :"] - , a do tego zawsze miał ten lekki humor czasami przebijający się przez pochłaniającą go namiętnośc poszukiwacza i tropiciela, ale w tej serii momentami operuje komizmem, tak bardzo jest wyluzowany, ale znów nie przesadnie, nie zamienia sie w postać farsową - jest, doskonale to określiłaś : zabawny :]

            zresztą, agentka Scully również mruży oko, jest pobłażliwa i nie tak pryncypialna jak kiedyś, w końcu, jak to Mulder powiada : "Była już w sytuacjach na pograniczu". To wyzwala z gorsetu nadmiernej powagi oraz wzmacnia poczucie humoru ! :]

            I relacja między nimi, kiedyś partnersko-skrytouczuciowa, teraz jest także wzbogacona o wątek przyjaźni i przywiązania wzajemnego.

            "Dlaczego ona rezygnuje z etatu i prowadzi razem z nim to zdegradowane Archiwum X w jakiejś piwnicy ?", pyta agent Miller, a agentka Einstein odpowiada : "Bo go kocha" - ot i wszystko :]

            Miejmy więć nadzieję na powrót pierwszych odcinków ! ależ to by był rarytas, prawda ? :]

            • mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 09.02.18, 11:33
              Dzięki, Greku:)
              Oboje agenci zawsze byli super, bez dwóch zdań:)!
              To prawda, powrót serialu od pierwszego odcinka byłby wspaniały:)
              • grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 10.02.18, 10:04
                yes, Mała Ciekawostko :]

                no i, trzeba zaznaczyć, wg mnie, że oboje państwo aktorzy dbają o formę, wyglądają chyba młodziej niż 20 lat temu ? ;]
                • mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 10.02.18, 11:28
                  Oj nie, moim zdaniem jednak widać u nich upływ czasu;) Cóż poradzić - takie życie;)
                  • grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 10.02.18, 11:38
                    a jednak... :]

                    o yes, ces't la vie ! :]
                    • mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 4 - wrażenia :] 10.02.18, 11:39
                      ;)
    • grek.grek 22:35 TVN "Sztos" 08.02.18, 11:08
      obejrzałem wczoraj w nocy [wczoraj - w sensie układu ramówki, bo leciał już "po stronie" czwartkowej].

      duet cinkciarzy w efekciarskiej akcji, na tle estetyki lat 70-tych.

      od razu można by rzec, że tę estetykę udało się odtworzyć całkiem nieźle : miejscówki dobrane z pietyzmem, spodnie dzwony, kurtki szwedki, trabanty, restauracje w których podaje się ciepłe piwo i zimną zupę, kluby taneczne, gdzie królują łzawe przeboje pt "Nigdy więcej...", a wreszcie podziemne szulernie w kamienicach.

      bohaterowie, starszy Eryk i młodszy Kazik aka "Synek" [Nowicki i Pazura w dobrym duecie], znają się od jakiegoś czasu.

      Eryk już się dorobił, a Synek dopiero co wyszedł z więzienia i dowiaduje się, ze możliwości zarobkowe jakie na niego w życiu czekają są wyjątkowo niesatysfakcjonujące. Zresztą, chyba to przeczuwał, bo w swojej celi do upadłego ćwiczył cinckciarskie teksty i triki.

      rychło więc kontaktuje sie z Erykiem i zaczynają "obracac walutą" na placach i gościncach polując na cudzoziemców, zwłaszcza Niemców.

      Synek nie wie, ze jego dziewczyna, Beata, przez okres jego zamknięcia była nałożnicą Eryka, wiąże z nią matrymonialne plany, częściowo ten jego pęd do kasy jest więc motywowany pragnieniem urządzenia mieszkania takze dla niej.

      Pewnego dnia Eryk zagląda do nielegalnego domu gry ;], gdzie traci sporo pieniędzy na obstawianiu pokera rozgrywanego przez jego starego kumpla Gruchę [śp. Krzysztof Zaleski].

      Wkrótce Synek dowiaduje się zupełnym przypadkiem, ze gra była ustawiona w taki sposób, aby Eryka kiwnąć.

      Ofk, wkurzony Eryk poprzesięga zemstę, razem z Synkiem ruszają w trasę , głównie na Mazury, aby zarobić odpowiednią sumę i przygotować numer, który pogrązy Gruchę.

      to się naprawdę nieźle ogląda !

      teksty z wieloma wulgaryzmami, mam wrazenie, ze przynajmniej częśc była niepotrzebna i stworzyła wrazenie nadmiaru, ale reszta bez zarzutu. Zwłaszcza Jan Nowicki, grający lekko i bez wysiłku, trochę podśmiewajacy się ze swoich dawnych filmowych emploi, jest prawdziwą lokomotywą ciągnącą ten film. drugi plan, czyli Znajomi i Koledzy Olafa Lubaszenki, Rezysera ;]] - jako otoczenie, nie razi.

      sceny rolowania Niemców na kasę, ucieczek, kolejnych załamań jakie Eryk przeżywa w restauracjach, marzeń o lepszym jutrze - spięte z urodą obrazków z polskich dróg i ulic, umiejętnie przywłowanymi latami 70-tymi oraz z ilustracją muzyczną zespołu Miłość, tak dobrze się komponują, że kiedy przychodzi ostatnia scena, w której starsi już nieco bohaterowie uśmiechają się do wspomnień, a w tle pianino sie odzywa : naprawdę wywołuje jakiś powiew nostalgii :]

      warto spróbować, wg mnie :]
    • grek.grek 22:40 Polsat "Łatwa dziewczyna" 08.02.18, 11:19
      jeszcze jedna komedyjka pt : amerykańska szkoła średnia, średnie gagi i średnie poczucie humoru ?

      nie !

      to znaczy : raczej nie ! ;] Zależy od spojrzenia patrzącego. wg mnie : to film zdecydowanie lepszy i bogatszy od stereotypowego egzemplarza.

      główna bohaterka nie jest kujonem czy prymuską, ale dobrze się uczy, ma poważne plany i sprawuje się bez zarzutu. jej kłopot polega na tym, ze chce koniecznie zaimponować koleżankom, prowadzącym rzekomo bujne życie towarzyskie.

      aby tego dokonać, Olive opowiada im o weekendzie, który spędziła w łózku z o kilka lat starszym chłopakiem.

      no i się zaczyna :] lawina rusza. za chwilę wszyscy o tym wiedzą i Olive zostaje uznana za puszczalską, możliwe że romansującą z nauczycielami, jeszcze bardziej mozliwe, ze roznoszącą choroby weneryczne, a w końcu za taką, która za pieniądze... przychodzą do niej zakompleksieni chłopcy, którzy jak ona wcześniej, chcą zaimponować kolegom, więc może by tak ona choć udawała, ze z nimi sypia ?

      tak działa plotka i legenda, wkrótce fakty nie mają zadnego znaczenia !

      a cała ta historia ma smak filmowy z dwóch powodów : a] rewelacyjnego skryptu napisanego przez Berta V. Royala, b] interpretacji przez Emmę Stone

      to ona cały czas mówi, jest narratorką, monologuje i opisuje kolejne zdarzenia. Jego to forma dziennika, który kipi od poczucia humoru, błyskotliwych uwag i spostrzeżeń, aż można zapomnieć czasaami, że w istocie jest też także krytyką zwyczajów społecznych.

      świetne !


    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 08.02.18, 12:47
      życzę Wam wspaniałych doznań zmysłowych !

      doskonałych pączków, wybitnie znakomitych faworków oraz wszelakich innych przysmaków, jakie zamierzacie sobie dziś zaserwować ! :]

      niech to będzie wielka uczta ! :]


      • grek.grek na okoliczność Tłustego Czwartku ! 08.02.18, 12:48
        ;]
      • mala_ciekawostka Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 08.02.18, 14:37
        Dziękujemy i nawzajem:))!
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 09.02.18, 09:45
          dzięki, Mała Ciekawostko !

          rekordu nie ustanowiłem, ale tradycji uczyniłem zadość ;]

          a jak u Ciebie ? :]

          a jak u Was, Czcigodni ? ;]
          • mala_ciekawostka Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 09.02.18, 10:01
            Ja miałam pączki, bez faworków;) Też bez rekordu:)
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 09.02.18, 10:31
              świetnie - pączki są niezawodne :]

              rekordy odkładamy zatem na następny sezon, Mała Ciekawostko, prawda ? :]
              • mala_ciekawostka Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 09.02.18, 10:50
                Prawda:)!
                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 09.02.18, 10:52
                  :]

                  rok następny będzie więc rokiem rekordów ! ;]
                  • mala_ciekawostka Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 2 (vol. 88) 09.02.18, 11:38
                    :))
    • grek.grek 20:20 Kultura "Polowanie" 09.02.18, 10:30
      film znakomity, obserwacja społeczno-kulturowa : wnikliwa i ostra jak brzytwa, głowna rola Madsa Mikkelsena : majsterszyk, budowa i kompozycja psychologiczna autorstwa Thomasa Vinterberga : świetna, potwierdzająca jego talent reżyserski.

      TVP puszcza go bez przerwy :] Moze w uznaniu dla jego klasy, a może dlatego że w ogóle ostatnio dubel goni dubel na jej antenie.

      Tak czy owak : plus jest taki, że jeśli ktoś nie miał okazji zobaczyć - własnie się takowa nadarza i warto, trzeba koniecznie ! :], skorzystać.
    • grek.grek 20:45 TVP2 "Cała ona" 09.02.18, 10:51
      Obejrzałem nocą :]

      sympatyczna "high school comedy", bez wulgaryzmów i obsceny, bardzo przystępna i niegłupia.

      amerykańska szkoła średnia w klasycznym wydaniu, jak na setkach filmów z tego podgatunku. Zack jest prymusem, kapitanem drużyny piłki [nożnej ! soccer ;)] i przystojniakiem nr 1. Idzie koniec roku, ostatniego w średniej szkole, a razem z nim bal maturalny. I tutaj pojawia się kłopot, bo Zacka rzuca dziewczyna, pretensjonalna i wredna do bólu, ale ładna i bogata Taylor. Związuje się, o ile tak to można nazwac, z karykaturalnie bezmyślnym chłopakiem z telewizyjnego serialu.

      koledzy trochę żartują z Zacka, więc aby podtrzymać swoją rangę playboya zakłada sie z jednym z nich, Deanem, ze jest w stanie dowolną dziewczynę w szkole wylansować na królową balu. Wybierzcie mu najmniej atrakcyjną, a ja wam pokażę - powiada. No i wybierają : Laney, okularnicę w ogrodniczkach, z drugiego końca średnioszkolnej drabiny społecznej.

      Laney mieszka z ojcem, czyścicielem basenów, młodszym bratem i ma niewyjściowych kolegów. Za to jest mądra, interesuje się ekologią, ma talent plastyczny i jest aktorką w awangardowym teatrze. W środowisku Zacka nic to rzecz jasna nie znaczy, tam liczą się : kasa, imprezy, samochody, ciuchy i inne takie.

      Kiedy więc Zack zbliża się do Laney, zapala się jej lampka ostrzegawcza. Coś tu nie gra, czego on może od niej chcieć ? Przecież nie korepetycji, skoro uczy się równie dobrze jak ona. Zack wybiera sztukę, jako haczyk. Jest miły i w sumie naturalny, a ponadto brat i znajomi podpowiadają jej, żeby nie wycofywowała się, bo "to przecież najprzystojniejszy chłopak w szkole", więc ostrożnie wdaje się w znajomośc z nowym kolegą.

      A dalej : cóż, jak to w takich historiach.

      Zack okazuje się być nie być beztroskim paniczem, Laney okazuje się nie być szarą myszką, kolejne talfe lody pękają pod naporem obopólnym, komu się należy przytyczek w nos - ten go dostanie, kto powinien wyjśc z twarzą - ten z nią wyjdzie, będą przykrości, będą konfrontacje, a zwycięży zawsze duma i godnośc osobista, zwłaszcza koleżanki Laney, która umie i zrobić paskudny numer niemiłej koleżance, ale i znieśc z trudem wyjątkowo ohydne tyrady innej, jeszcze bardziej niemiłej. I jest takim diamentem do oszlifowania, choć tylko na zewnątrz, bo serce ma złote i głowę nie od parady - od samego początku ;]

      A koniec końców musi zwyciężyć uczucie, które pokonuje wszelkie róznice i sprzeczności :"]

      Dobry film, i chyba jednak nie do końca "komedia"; nadspodziewanie nieźle zagrana i bez zbyt wielkiej ilości lukru.

      Wypada polecić, albo : nie wypada nie polecić :] Tak czy owak : myślę, mam nadzieję, ze nie będziecie rozczarowani.
      • mala_ciekawostka Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 09.02.18, 11:00
        O, super że udało Ci się obejrzeć:)! Ja też lubię ten film, jest naprawdę fajny, z przyjemnością się go ogląda (rzeczywiście nie jest to do końca komedia). Naprawdę przyjemny seans:)!
        • grek.grek Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 09.02.18, 11:10
          mala_ciekawostka napisał(a):

          > O, super że udało Ci się obejrzeć:)! Ja też lubię ten film, jest naprawdę fajny
          > , z przyjemnością się go ogląda (rzeczywiście nie jest to do końca komedia). Na
          > prawdę przyjemny seans:)!

          dzięki, Mała Ciekawostko :]

          yes, pół-komedia taka, bo przecież w paru miejscach dość obcesowo obrywa się Laney za to, ze nie jest bogata, że jej ojciec [jakze sympatyczna postać] czyści baseny, ze jest po prostu inna niż tzw elita.

          propoozycja "malujesz obrazy ? a wiesz,ze malarzy docenia się dopiero po śmierci ? moze zatem, zabij się, co ?" czy cała ta tyrada pt : "Mozeszz się wystroić i przyjśc na imprezę, ale zawsze - dla tych, którzy coś znaczą : będziesz nikim" : te momenty do komedii zupełnie nie pasują, podobnie jak dylematy bohaterów : on musi wybrać college, może pójśc na Harvard czy Yale, ale czuje że ojciec by chciał, żeby studiował tam , gdzie on sam się uczył, a to szkoła niekoniecznie wysokiej rangi; z kolei Laney ma przecież na głowie ciągle śmierć matki, maluje ją, nie może zapomnieć o niej.

          Nie są to wątki nadmiernie rozwinięte, żeby nie zasłaniały elementów rozrywkowych, ale na tyle dobrze zaznaczone, że się wyrózniają.

          I nie ma tutaj elementów przerysowanych, ewentualnie : żenujących :], co w amerykańskich młodziezowych filmach zdarza się regularnie.

          To taka pół-komedia stylem nawiązująca do lat 80-tych, nie sądzisz ? :]

          • mala_ciekawostka Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 09.02.18, 11:38
            Tak, myślę że rzeczywiście ma w sobie coś z lat 80 - tych, masz rację:)
            • maniaczytania Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 09.02.18, 19:48
              też oglądałam i też lubię :)
              • grek.grek Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 10.02.18, 10:10
                brawo, Maniu :]

                I jest jeszcze piosenka z filmu, która miała, i wciąż ma chyba ?, powodzenie w stacjach radiowych :

                www.youtube.com/watch?v=3YcNzHOBmk8
                • maniaczytania Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 11.02.18, 19:46
                  a, ja to widziałam już dawno, dawno temu. Od tamtej pory nawet kilka razy :)
                  • grek.grek Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 12.02.18, 09:50
                    świetnie, Maniu :]

                    amerykańskie komedie młodzieżowe potrafią zaskoczyć ! :]
              • mala_ciekawostka Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 10.02.18, 11:31
                Cieszę się, Maniu:)
            • grek.grek Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 10.02.18, 10:07
              dzięki :]

              swoją drogą, może sztuka filmowa lat 2010-tych zaznacza się dzisiaj bardziej w produkcjach serialowych/telewizyjnych, a film stał się postmodernistyczną formą łączenia i nawiązywania do rozmaitych wplywów, które pojawiły się w poprzednich dekadach/historii kina ?

              mówiła o tym Siostra jakiś czas temu.
              • mala_ciekawostka Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 10.02.18, 11:31
                Być może tak się dzieje, Greku:)
                • grek.grek Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 10.02.18, 11:39
                  niezły temat dla filmoznawców, nieprawdaż, Mała Ciekawostko ? :]
                  • mala_ciekawostka Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 10.02.18, 11:46
                    Dokładnie tak!:)
                    • grek.grek Re: 20:45 TVP2 "Cała ona" 10.02.18, 16:01
                      :}
    • grek.grek "Gomorra" sezon 2 - niebawem w CTV ! 09.02.18, 11:17
      1 sezon był rewelacyjny ! wystrzałowy ! połączenie surowego realizmu rodem z lat 80-tych ze współczesną stylizacją i aranżacją - mistrzowskie !

      2 sezon ma się zacząć niebawem, już jest zapowiadany w Ctv. Trzymam rękę na pulsie i będę pisał a'propos jak tylko sie rozpocznie :]

      swoją drogą, spodziewałem się tego, z okazji powtórki sezonu 1, którą Czesi uskuteczniali w ostatnich tygodniach.

      ależ żałuję, że jednak nie w żadnej z polskich telewizji. Może niebawem, wkrótce. Tak czy inaczej : jeśli tylko gdzieś natraficie na niego : koniecznie obejrzyjcie, jestem szalenie ciekaw Waszych wrażeń !
    • grek.grek "Znieważona ziemia" suplement 09.02.18, 11:22
      niedawno mówilismy o "Znieważonej ziemi", filmie, którego akcja umieszczona jest w- i nieopodal tzw zony, czyli 30 km pasa ziemi wokół Czarnobyla, skad z powodu potencjalnego skażenia promieniotwórczego w latach 80-tych wysiedlono ludnośc, pozostały domy i zabudowania [m.in piękne miasto Prypeć], których nikt nie użytkuje.

      niedawno napotkałem fotoreportaż z tego miejsca, zdjecia są naprawdę niezwykłe, miasto-duch :

      wiadomosci.onet.pl/swiat/tak-wyglada-czarnobyl-ponad-30-lat-po-katastrofie-niesamowite-zdjecia-wladimira/xqmtnnp
    • grek.grek "Czarna wdowa" [1987] via Stopklatka 10.02.18, 10:57
      kwintensencja kina lat 80-tych :]

      Temat, ktory można skopiować na sto sposobów, narracja prowadzona bez nadmiernych komplikacji, żadnych formalnych szaleństw, a mamy film, który ogląda się z satysfakcją.

      Najpierw akcja przebiega dwutorowo.

      Na jednym planie mamy tytułową "czarną wdowę", czyli atrakcyjną Catherine [jeszcze bardziej od niej atrakcyjna Theresa Russell], która uwodzi mężczyzn posiadających konto bankowe na sumę z co najmniej sześcioma zerami, otumania ich swoją urodą i empatią, następnie skłania do wykonania korzystnych dla niej zapisów finansowych, a później po prostu zabija trucizną, zeby przejąć pozostawiony majątek. Są już trzy ofiary jej procederu.

      Na drugiej ścieżce porusza się agentka służb federalnych, panna Barnes [Debra Winger i jej głos :)], ambitna pracoholiczka, która pewnego dnia wpada na trop całej historii, zagrzebuje się po uszy w papierach i znajduje klucz do tych dziwnych, nagłych zgonów : wszyscy panowie żenili się z tą samą kobietą. Agentka Barnes podąża więc śladami Catherine i faktycznie znajduje ją w nowym miejscu, u boku nowego mężczyzny, który wkrótce również ma paść jej ofiarą, już zatruła mu pastę do zębów.

      Szefowie Barnes nie są szczęsliwi z powodu jej upartości, w końcu jakie ma dowody, że Catherine zabijała ? A skoro dowodów nie ma, to może lepiej dałaby sobie spokój ?

      Losy Catherine i agentki Barnes łączą się gdzieś na Hawajach. Barnes wybiera się tam specjalnie po to, aby na turnusie wakacyjnym poznać Catherine i zbliżyć się do niej. Udaje naiwną i sympatyczną dziewczynę z sąsiedztwa, Catherine daje się na to nabrać, bo czemu nie ?, i zostają przyjaciółkami.

      Catherine na tych Hawajach znajduje sobie kolejnego mężczyznę z kasą, tym razem jest to Paul. Poprzedni właśnie umiera z powodu trucizny, policja uznaje, ze to naturalny zawał serca, do głowy im nie przyjdzie, ze sprytna żona dodała do pasty do zębów męza coś, na co był on uczulony, o czym nikt poza nią nie wiedział, a on się jej z tego dobrodusznie zwierzył [była to penicylina].

      Tak więc, wdowa znów jest bogatsza o parę milionów, bo zapisy testamentowe były na nią, dzięki czemu zyskuje wiarygodnośc jako uwodzicielka następnego pechowca. Jest bogata, więc spotyka się ze mną, bo się jej podobam, a nie dla pieniędzy - tak musi pomyśleć.

      Kłopot w tym, że znienacka Paul zaczyna podobać się także Barnes. A Catherine odkrywa, czy raczej ma bardzo mocne podejrzenia, co do tożsamości Barnes.

      Jest jednak zbyt przebiegła, aby wykorzystać pierwszą lepsza okazje i pozbyć się przyjaciółki. Okazja ta nadarza się podczas nurkowania w oceanie : butla z tlenem Barnes zacina się i kiedy agentka zaczyna sie dusić, Catherine przychodzi jej z pomocą ratując życie. Czy Barnes ma teraz wątpliwości ? MOżliwe.

      Nie wie jednak, że to część planu Catherine.

      Najpierw popycha ku sobie Paula i Barnes. A jednocześnie wynajmuje prywatnego detektywa, który robi im zdjęcia, kiedy się całują.

      Później... znów uwodzi zdezorientowanego Paula i wychodzi za niego za mąż. Paul z trudem zrywa romans z Barnes, a Catherine nie jest dla niej miła, kiedy się widzą na ślubie. W tym momencie, Barnes wie, ze Catherine WIE, a Catherine wie, ze Barnes wie :]

      Catherine wprost mowi jej, że zna przyczynę jej śledztwa, ale jest ono bezprzedmiotowe, mówi, że kochała tych mężczyzn, oni po prostu umarli i już, nie miała z tym nic wspólnego. Cóż, dowodów na jej wkład w te zgony nadal nie ma.

      A Paul za chwilę będzie martwy, bo Catherine już przygotowała truciznę. Szybka jest :] Zapisy testamentowe czynią spadkobiercami majątku Paula, i jej takze - ! - jakąs fundację na rzecz walki z rakiem.

      Kiedy Barnes postanawia przyznać się Paulowi kim jest, i mówi mu co wie o Catherine, on obwieszcza jej powyższe i pyta : czy żona, która jest bogata i podpisuje taki testament, to morderczyni ?! I wzburzony opuszcza mieszkanie.

      Catherine sprytnie pozbywa się tymczasem prywatnego detektywa, zmusza go do wykonania złotego strzału z heroiny. Policja wyrokuje : samobójstwo.

      Na dniach pojawia się informacja, ze zmarł Paul. Znów Catherine rozegrała to w swoim stylu : po prostu zatruła jakąs tam rzecz, której Paul używa rutynowo, nie pamiętam co to bylo, ale znów policja ma problem z połączeniem faktów.

      Łączy za to Paula, rozczarowaną i zdradzoną w romansie z nim Barnes [Catherine im to oczywiście powiedziała] oraz zmarłego samobójczą" śmiercią detektywa, który robił im intymne fotografie. Podejrzaną zostaje Barnes.


      Przy okazji, Catherine podważa zapisy testamentowe. W stanie Floryda, gdzie ich dokonano, mozna się od nich odwołać, jesli zachodzą poważne wątpliwosci wobec intytucji/osoby obdarowanej. A, jak kłamie Catherine, "Paul przed śmiercią zdradził [jej], że ma poważne zastrzeżenia" wobec tej fundacji do walki z rakiem, która to informacja wzbudza zdumienie na twarzy przedstawiciela tejże fundacji. Catherine jest zimna i precyzyjna w swoim wywodzie, tak jak w działaniu i planowaniu. Inna rzecz, ze kiedy napotyka na jakieś poważne trudności, zanim weźmie się w garść przeżywa chwilowe napady histerii. Wyładowuje emocje w ten sposób, by się z nich oczyścić.

      Intryga Catherine prawie się udaje. Prawie, bo w kinie lat 80-tych kłamca, oszust, złodziej czy morderca musi zostać złapany !

      Catherine odwiedza w więzieniu Barnes, dochodzi do rozmowy, Barnes jest w drelichu skazańca, co ośmiela Catherine i dopiero tutaj zdradza się z pewnymi faktami, które ją demaskują, albowiem... Paul żyje !

      Kiedy Catherine wysypuje się ze swoją wiedzą o kulisach jego śmierci, do więziennej sali widzeń wchodzi on sam, we własnej osobie, a towarzyszą mu policja i agenci. Skąd Catherine mogłaby wiedzieć o tym, czym i jak się zatruł, gdyby sama tego nie przygotowała ? Dlaczego uznała go za zmarłego na podstawie samych tylko informacji ? Nie musiała nawet oglądać jego zwłok, a zamiast tego błyskawicznie podjęła sprawy związane z testamentem.

      Oczywista sytuacja.

      Sprytna rozgrywka psychologiczna ze strony agentki, której uwierzył świeżo poślubiony mąż, a także służby policyjne.

      W ostatniej scenie agentka Barnes opuszcza więzienie, a ci którzy wczoraj uznawali ją za morderczynię, chwalą pułapkę jaką zastawiła na podstępną "czarną wdowę" ;]

      Prosta historia, klarowna, solidne rzemiosło filmowe z nutą specyfiki 80s :

      www.youtube.com/watch?v=sDQjTZvVXWU
    • grek.grek 20:15 TVP1 "Do utraty sił" 10.02.18, 11:04
      bokser z mistrzowskim tytułem, ale po przejściach osobistych [traci żonę, która ginie w przypadkowej strzelaninie], podupada na duchu, możliwe że popada w nałogi ?, więc aby się wydźwignąć z upadku i powalczyć na ringu o swoją karerię sportową oraz o prawo do opieki nad córką - chwyta się pomocnej dłoni wyciągniętej przez innego mistrza boksu.

      Jake Gyllenhaal, Forest Whitaker, Rachel Mc Adams - dobra obsada jak na "dramat sportowy" ? może zatem, jest to coś więcej niż historia z tej szufladki ?

      nowy film... jak na telewizję : 2015 rok :]

      oryginalny tytuł : "Southpaw", czyli "mańkut" ;]

      cóż, "Wściekły byk", "Za wszelką cenę" czy oryginalny "Rocky", a ostatnio "Fighter", przekonały i przekonują, że film z bohaterem [obojga płci] bokserem może być znakomitością.
    • grek.grek 21:00 Ct2 "Amadeusz" 10.02.18, 11:10
      hurra ! :]]

      szkoda, że nie u nas !

      oglądam, ofk, bo to jeden z tych klasyków, które w konkurencji z premierami wciąż zazwyczaj biorą górę ;]

      PS : w czwartek leciał w Ct Art teatr czeski na podstawie sztuki Schaffera, wydawało mi się, że chyba jakaś okrągła rocznica jest, bo od razu w sobotę od razu film Formana... ale sztuka wystawiona była 2 listopada '79, a fillm wyszedł 6 września 1984, zatem : nie bardzo ;]

      niemniej : cieszę się bardzo na ten wieczór filmowy :]
      • mala_ciekawostka Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 10.02.18, 11:45
        Tak, "Amadeusz" to wspaniały, wspaniały film! Widziałam go chyba z 10 razy:)

        Polecam też inną sztukę Schaffera: "Czarna komedia" - byłam kiedyś w zamierzchłych czasach;) na niej w teatrze. Całkiem niedawno była też w TVP (może niedługo ją powtórzą) - grali m.in. Jan Machulski i Piotr Fronczewski. Miałeś okazję ją zobaczyć, Greku?
        • grek.grek Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 10.02.18, 16:01
          dzięki, Mała Ciekawostko ! :]

          o yes, to film, do którego wraca się wiele razy :]

          o, nie znam tego tytułu. dzięki za rekomendację ! na pewno obejrzę tę sztukę, jeśli tylko uda mi się na nią natrafić. Dzięki ! :]


          • mala_ciekawostka Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 10.02.18, 16:15
            Tak jest:)!

            Polecam ten spektakl, naprawdę:) Oby się trafiła jakaś emisja:)
            • grek.grek Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 09:36
              dzięki, Mała Ciekawostko :]

              potwierdza się, że TVP w swoich archiwach kryje bogactwa prawdziwe, co jakiś czas któreś wydobywa na światło dzienne i tylko pobudza apetyty na więcej :]
              • mala_ciekawostka Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:12
                No właśnie, Greku - i oby korzystali z tych archiwów jak najczęściej!:)
                • grek.grek Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:32
                  tak jest, Mała Ciekawostko ! :]
            • grek.grek Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 09:44
              PS : a sam "Amadeusz", cóż : wciąz młody ! :]

              niezwykłe, ten film prawdopodobnie nigdy nie stanie się "nieaktualny", "arachaiczny" czy dowolnie inaczej niemodny.

              ta historia zawsze będzie świeża; te namiętności, pasja, zachowają swoje znaczenie i właściwy charakter dla każdego następnego pokolenia kinomanów. Brzmi to pewnie patetycznie, ale jestem przekonany, że tak właśnie się stanie :]

              I jest nadzieja, że nikt nigdy nie porwie się na remake tego filmu, podobnie jak nikt nigdy nie próbówał dokończyć Requiem Mozarta.

              Trochę nie miałem przekonania do dubbingu, z jakim Czesi puszczali "Amadeusza", zwłaszcza w kontekście brzmienia tego zaraźliwego śmiechu Mozarta, który w wykonaniu Toma Hulce'a jest zupełnie niepowtarzalny i nie do podrobienia, ale : wybrnęli :] Lektor podkładający głos spisał się na medal. Nadal nie był to Hulce, ale była to wyśmienita wersja Hulce'a ;]

              magia kina, prawdziwa magia kina !
              • never_never Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:06
                "Początkowo utwór miał dokończyć Joseph Eybler, ale nie podołał. Wybór padł na ucznia Mozarta Sussmayra, który wykonał powierzone mu zadanie. Zrobił to tak doskonale a jego pismo było tak podobne do pisma Mozarta, że przez wiele lat trwały spory naukowców, co skomponował Mozart a co Sussmayr. W książce „Brat Mozart” Guy Wagner udowadnia, że Mozart skomponował zaledwie około 20 procent całego utworu. Całkowicie napisany i zinstrumentowany przez Mozarta (głosy solowe, chór i partia orkiestry) jest tylko jeden, pierwszy fragment mszy żałobnej: Introitus Requiem aeternam. Tylko pięć minut muzyki z trwającego blisko 53 minuty całego dzieła!

                Ponadto ręką Mozarta zostały napisane cztery głosy wokalne i basso continuo – czyli bez orkiestry i chóru - części drugiej: Kyrie, trzeciej: Sekwencji z fragmentami Dies irae, Tuba mirum, Rex tremendae, Recordare i Cofutatis (bez Lacrimosy) i czwartej: Offertorium z fragmentem jedynie Domine Jesu. Prócz tego istnieją szkice Mozarta szesnastu taktów fugi Amen , kilka taktów Rex tremendae oraz osiem taktów najsłynniejszej części mszy – Lacrimosy.

                Ironią losu wydaje się jednak fakt, że najpopularniejsze dzieło Mozarta, zostało w bardzo małym stopniu skomponowane przez Mozarta. Warto o tym pomyśleć słuchając Requiem."

                www.radiokrakow.pl/dziennikarze/blog/agnieszka-malatynska-stankiewicz/requiem-dla-mozarta/
                • mala_ciekawostka Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:15
                  Dzięki za informację, Never_Never:)
                  • never_never Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:20
                    ja też oglądałam "Amadeusza" wiele wiele razy... :)
                    prawie każda scena to perełka, ale największe wrażenie w trakcie pierwszego (kinowego) seansu wywarła na mnie ta:

                    www.youtube.com/watch?v=1b2pyEvp8ls

                    arcydzieło, mimo że nieprawda ;)



                    • grek.grek Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:38
                      wspaniała scena, Never !

                      niezwykłe wrażenie, wg mnie, robi w niej Salieri, który porzuca swoją nienawiść i wrogośc wobec Mozarta i po prostu zamienia się w jego asystenta, pomocnika. I chłonie moment współuczestnictwa w powstaniu muzyki, której wirtuozerię tylko on jeden jest w stanie zrozumieć i docenić.

                      niesamowity film !
                    • mala_ciekawostka Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:45
                      Tak, wspaniała scena!
                • grek.grek Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:32
                  dzięki, Never ! :]

                  ale strzeliłem gafę !

                  warto jednak było, aby przeczytać tak świetne wyjaśnienie ! :]
                  naprawdę, nie miałem o tym pojęcia, gdzieś kiedyś usłyszałem, ze Requiem pozostało niedokończone, bo nikt nie miał odwagi/talentu, by wziąć się z nim za bary i tak mi się jakoś wdrukowało, że przy tej wersji zostałem i nie dociekałem faktów :]

                  dzięki wielkie !

                  czasami warto popełnić błąd, choćby i poważny, aby czegoś nowego się dowiedzieć i poczuć radość z odkrycia :]
                  • never_never Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 17:10
                    Greku, nikt nie napisze tak pięknie "samokrytyki", tylko Ty...;)
                    • grek.grek Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 12.02.18, 09:47
                      haha, dzięki, Never ! ;]

                      zawsze lubię dowiadywać się nowych rzeczy, to mi ułatwia przyznawanie się do ignorancji :]
              • mala_ciekawostka Re: 21:00 Ct2 "Amadeusz" 11.02.18, 10:14
                To wielkie kino, bez wątpienia!:)
    • grek.grek 20:20 Kultura "Sekrety i kłamstwa" 10.02.18, 11:22
      też klasyk !

      Hortensja, kobieta zadbana, wykształcona, pani stomatolog z wysokiej klasy średniej, poszukuje swojej biologicznej matki, której nigdy nie poznała, a która swego czasu oddała ją od adopcji.

      Jest nią Cynthia - całkowite przeciwieństwo córki.

      Dodatkowa zagwozdka polega na tym, ze Hortensja jest czarnoskóra, a Cynthia biała. Kiedy się więc spotykają, jest to wydarzenie zaskakujące dla przynajmniej jednej z nich, ale i symboliczne w znaczeniu zetknięcia się osób z dwóch róznych społecznych biegunów.

      Cynthia jest nerwowa, pełna zahamowań, zestresowana nieustannie, Hortensja stara się więc ją oswoić, chce ją poznać i zbliżyć się do niej, poznać przyczyny dla których Cynthia nie chciała jej wychować.

      Co ciekawe, motywacją Hortensji wcale nie jest wykrzyczenie pretensji i żalu do biologicznej matki, co by zamieniło film w ckliwą obyczajówkę. Jest inaczej : Hortensja po prostu chce poznać ją, swoją biologiczną siostrę, całą rodzinę.

      Spotkanie następuje w połowie filmu :"] Wcześniej mamy obrazki z życia Cynthii i całej familiji, a nie są to obrazki zawsze pozytywne, choć Mike Leigh, jaki mistrzowie czeskiego kina, patrzy na swoich bohaterow zawsze z pewną sympatią i empatią.

      Portretuje klasę robotnicza, ludzi bez większych aspiracji intelektualnych czy duchowych, skutkiem czego ich zawirowania i kłopoty nie mają charakteru wyjątkowego, ale niemal telenowelowy. Robi to jednak tak wciągająco, prawdziwie, a zarazem z jakąś dozą solidarności z nimi, że trudno się oderwać.

      W ostatnim akcie mamy kapitalną zupełnie scenę rodzinnej uroczystości, podczas której dochodzi do rodzinnej "wymiany uprzejmości', następuje katharsis, burza, w której w formie obserwatorki i świadka uczestniczy Hortensja. Tutaj aktorzy dają popis swoich umiejetności i instynktu prawie teatralnych zdolności scenicznej ekspresji.

      świetne kino !

      zasłużona Złota Palma w Cannes
    • grek.grek 20:00 Super Polsat "Oldboy" [2013] 10.02.18, 11:29
      amerykański remake oryginału koreańskiego

      w reżyserii samego Spike'a Lee !

      treścią fabuły są losy mężczyzny, którego ktoś porywa pijanego z ulicy, umieszcza w zamkniętym pokoju [o wyglądzie pokoju hotelowego] i przetrzymuje tam przez całe 20 lat, karmiąc, doglądając, co jakiś czas usypiając gazem i sprzątając po nim. 20 lat !ma co jeść, ma rózne akcesoria i gadżety, ale nie może wyjśc. Dostaje tez telewizor, chyba tylko po to, by dowiedzieć się z niego, że poszukuje go policja za zabójstwo żony.

      kiedy po 20 latach swoistego więzienia zostaje nagle wypuszczony - jego jedynym życiowym pragnieniem jest odnaleźc oprawcę i zemścić się.

      Musi też dowieść, zwłaszcza swojej córce, że nie zabił jej matki.

      oryginał miał wielkie powodzenie, zrobił go Park Chan-wook w 2003 roku. Spike Lee zdecydował się na remake 10 lat później.

      świetna godzina, czy planujecie seans ?
    • grek.grek 23:50 Stopklatka "28 tygodni później" 10.02.18, 11:36
      ciąg dalszy "28 dni później", czyli historii o apokalipsie, która uruchamia się za pomocą wycieku wirusa, który sieje straszliwe spustoszenie wśród ludzi zamieniając ich w rozszalałe, żądne krwi zombie.

      rzecz się dzieje w Wielkiej Brytanii. w "28 dniach" miejscem akcji był Londyn, doskonale pokazany w pierwszej długiej sekwencji, kiedy bohater samotnie włóczy się po calkowicie wyludnionym mieście, potem dopiero przenosiła się ona na prowincję.

      w "28 tygodniach" rząd z pomocą wojska chce zaludnić na nowo wymarłą częśc miasta, najpewnej wirus został opanowany ? A może to tylko baza, enklawa, oaza ?

      tak czy owak, epidemia musi wybuchnąc na nowo, w końcu walka o życie ludzi w konfrontacji z zombie jest główną treścią całej tej opowieści.


      • grek.grek "28 tygodni później" - po filmie 11.02.18, 10:23
        profesjonalna robota filmowa, ale czy to jest kino gatunkowe, które znajdzie się w kanonie "z-movies" albo "sensacji" ? MOżna mieć wątpliwości.

        Miejscem akcji znów jest Londyn, jak mówi tytuł : 28 tygodni po wybuchu zombie-epidemii. W większości dzielnic sytuacja została opanowana, ale nadal nie nadają się do zamieszkania. Póki co, rząd w porozumieniu z wojskiem zaludnia jeden tzw. Dystrykt. Na próbę.

        Wszędzie jest wojsko, posterunki, obstawa, zasieki, snajperzy, krótkofalówki. Strefa zmilitaryzowana.

        Główni bohaterowie w tym rozdaniu, to ojciec [Robert Carlyle] i jego dwoje dzieci : starsza Tammy i młodszy Andy.

        Za nimi trauma : zaginęła ich matka. Ojciec dopiero po jakimś czasie zdobywa się na wyznanie, że widział atak zombiaków na nią, ale nie mógł pomóc. Musiał uciekać. Ta scena otwiera film : widzimy jak spanikowany gośc ucieka ścigany przez całą chmarę zarażonych.

        Dzieciaki z trudem, ale jakoś znoszą opowieść ojca. Następnego dnia, wymykają się ze strefy i odwiedzają własny dom, w którejs z wyludnionych okolic Londynu. Chcą stamtąd zabrać jakieś osobiste rzeczy. Spotykają tam swoją matkę. Ona też wpadła na ten sam pomysł. I żyje ! Ojciec widział jak zombie ją napadli, ale dziwnym trafem nie zarazili jej, przynajmniej nie widać żadnych objawów wirusa. Ewentualnie : nie zdązył się rozwinąć ?

        młodzi wycieczkowicze zostają zauważeni przez wojsko monitorujące okolicę i rusza za nimi patrol. Skutkiem tego, udaje się uratować matkę.

        Przechodzi ona badania w laboratorium. Tam odwiedza ją mąz i ojciec. Kaja się, ze wtedy musiał ją zostawić, a ona w zamian wyznaje mu milośc. Dochodzi do pocałunku i... okazuje się, ze ojciec zaraża się wirusem. matka była jednak nosicielką. Ojciec natychmiast, albo jeszcze szybciej, zmienia się w zombie plujące krwią i jadem, z czerwonymi oczami, opanowane przez niemożliwą do powstrzymania furię. Demoluje pomieszczenie, zagryza żonę i wydostaje się z budynku zabijając po kolei strażników. Tam dochodzi do nowego wybuchu epidemii.

        Wojsko wdraża czerwony alarm, próbuje ewakuować ludzi, zamknąc ich w jakiejś strefie bezpieczeństwa, ale oczywiście zombiaki przedostają się tam i powodują totalny chaos. Filmowany jest latającą kamerą, która przemieszcza się w tłumach ludzi i półmroku, co dodatkowo potęguje efekt.

        Ludziom udaje się wydostać ze strefy, wybiegają na dziedziniec, a za nimi zarażeni, dopadający ich i gryzący w co popadnie. Wojskowi snajperzy dostają rozkaz stzrelania do zombiaków, ale trudna to sztuka, bo cele są bardzo ruchome, panuje noc, światło rzadkie, łatwo trafić zdrowego człowieka.

        Po jakimś czasie przychodzi kolejne rozkaz : strzelać do wszystkich. Żadnych rozróżnień, nie można ryzykować, że wirus wydostanie się na zewnątrz.

        Po masakrze wykonanej z broni palnej, nadlatują samoloty i ścinają dzielnicę ogniem, co efektownie filmowane jest z góry.

        Przetrwać udaje się nielicznym, w tym rodzeństwu główncyh bohaterów, pani doktor Lima, a wspiera ich snajper Doyle [Jeremy Renner], który zszedł z posterunku, bo uznał, że strzelanie do ludzi, to dla niego rzecz nie do przyjęcia.

        To on wyprowadza ocalałych gdzieś poza miasto. Zombiaki tam grasują, ale cała grupa jakoś zręcznie kamufluje się w zaroślach. POjawia się helikopter, prowadzony przez kolegę Doyle'a.

        Masakruje zombiaków, ale nie chce zabrać Doyle'a z jego towarzyszami. Samego - tak. Z nimi - nie. Pilot ignoruje nawet zrozpaczonego faceta wieszającego się na płozach. Zrzuca go na dół manewrując maszyną w powietrzu.

        Przez krótkofalówkę Doyle zostaje poinformowany o miejscu spotkania na stadionie. Stamtąd będzie można odlecieć w bezpieczne miejsce. Doyle doradza Francję.

        Razem z towarzyszami dopadają samochodu, zombiaki ich gonią, on do nich strzela, reszta biegnie z wysiłkiem. Scena klasyczna. Nie udaje się odpalić silnika, więc Doyle musi popchnąć auto. I wtedy udaje się ruszyć, ale coś tam wybucha z tyłu, Doyle zajmuje się ogniem i zamienia w żywą pochodnię.

        Reszta symbolicznym gestem dziękuje mu za poświęcenie i ucieka autem. Dojeżdzają do stadionu, a potem przez korytarze i magazyny idą w kierunku jego płyty.

        Tam dopada ich zombiak, którym jest ich włąsny ojciec, to znaczy : zombie, który był ich ojcem. Najpierw zagryza panią doktor, a potem napada własnego syna i córka musi go zastrzelić. Z wyrzutami sumienia, bo mimo wszystko wciąz z wyglądu gdzieś tam ich ojca przypomina.

        Tak więc, na płycie stadionu stoi helikopter, pilot trochę kręci nosem, bo cywile to zawsze ryzyko, ale ostatecznie zabiera ich ze sobą. Z lotu smigłowca mozemy podziwiać wyludniony Londyn, miejscami zadymiony, wrażenie jest ponure.

        I jeszcze tylko jedna scena... Paryż, widać wieżę Eiffla, chaotyczna kamera, biegnie jakaś grupa osób, a napis głosi, że dzieje się to "28 dni później".

        Wnioski są oczywiste : zgodnie z zaleceniem Doyle'a polecieli do Francji, ale jedno z nich było zarażone i wirus rozprzestrzenił się także i tam. Najpewniej chodzi o Andy'ego, ojciec musiał go ugryźć kiedy na niego skoczył.

        Zdjęcia są interesujace, kamera uczestnicząca, chaotyczna i nerwowa daje wrażenie bycia w centum zdarzeń, biegnie za uciekającymi, przeciska się w przerażonym tłumie, obserwuje z góry strzelaninę i miasto, a nierzadko dołączane są ujęcia z noktowizora. To najwieksza zaleta tego filmu, wg mnie.

        Druga jest taka, że to obrazek czegoś, co wcale nie jest wykluczone w jakiejś przyszłości. Trudno być na tyle naiwnym, żeby nie domyślać się, iż wojskowe laboratoria, napędzane niezłą kasą, pracują nonstop nad bronią chemiczną i bakteriologiczną, którą finansujące je kraje mogłyby wykorzystać przeciw swoim wrogom, a jak trzeba, to może i wobec obywateli własnego państwa.

        Jak długo zajmie im opracowanie "złotej" formuły i zainfekowanie odpowiedniej liczby nosicieli ? A wtedy "28 tygodni później" może się wydarzyć naprawdę. MOże nie w taki sposób jak w, bądź co bądź, jednak filmie, ale w jakiś przybliżony sposób ?
        • grek.grek Re: "28 tygodni później" - po filmie 11.02.18, 10:26
          jeszcze trailer :]

          www.youtube.com/watch?v=vWQSMrtPiYs
    • grek.grek w kinach : "Disaster Artist" 10.02.18, 16:05
      historia powstania ponoć najgorszego filmu wszechczasów - "The Room" w reżyserii Tommy'ego Wiseau.

      temat zainteresował aktora i rezysera Jamesa Franco, no i mamy polską premierę :

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady-disaster-artist-nieautoryzowana-biografia-wspolczesnego-buntownika-bez-powodu/fw00jy
    • grek.grek w kinach : "Dusza i ciało" 10.02.18, 16:11
      Złoty Niedzwiedź na Berlinale w ub roku [plus kilka innych nagród na tym samym festiwalu], nominacja oscarowa, Europejska Nagroda Filmowa za główną rolę kobiecą [Alexandra Borbely].

      generalnie : jeden z najważniejszych filmów 2017 roku w Europie i nie tylko.

      Rzecz o niełatwych związkach zawiązujących się między skomplikowanymi ludźmi, z wieloma symbolami i scenami znaczącymi, podobno :]

      kino węgierskie.

      www.filmweb.pl/review/Zakochani+widzą+jelenie-19798
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Obcy. Decydujące starcie" 11.02.18, 10:49
      Stopklatka śmiało powtarza serię powtarzaną śmiało nie tak całkiem dawno ;]

      James Cameron jakoś musiał odróżnić sequel od oryginału, więc skoro tam naczelne role odgrywały fantazyjna scenografia i powoli budowana dramaturgia, tak tutaj cała opowieśc ma postać kina walki i konfrontacji.

      zamiast pracowników korporacji handlowej - mamy komandosów, zamiast jednego Obcego - całe tuziny, a zamiast ukrytego androida - androida całkiem jawnego.

      Tylko Ripley jest ta sama, aczkolwiek tym razem już bogatsza o wiedzę z pierwszego spotkania.

      ciekawe, jak też przyjmowano ten sequel w kontekście stylu oryginału ? jakkolwiek, wydaje mi się, ze dzięki upływowi czasu, zyskał jednak status kultowego, prawie w takim samym wymiarze, co oryginał. Trudno to samo powiedzieć o "Obcym 3", choć pewnie część miłośników serii miałaby mi za złe taką sugestię ;]

      "Obcy. Przebudzenie" trochę tak bezceremonialnie został powołany do istnienia, ale fanom na pewno sprawił wielką przyjemność, bo mimo że Ameryki nie odkrywał jak chodzi o prowadzenie akcji, to sam powrót na ekran wydawało się zmarłej Ripley oraz kolejna faza mutacji Obcego na pewno stanowią/stanowiły cenne akapity do całej sagi.

      • grek.grek 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starcie" 12.02.18, 10:46
        dzisiaj powtórka :]

        niezła godzina na spotkanie z... Obcym ! ;]
        • mala_ciekawostka Re: 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starcie" 12.02.18, 16:43
          Muszę powiedzieć, że po latach obejrzałam większą część i w pewnym momencie miałam już przesyt - to tylko i wyłącznie film akcji, strzelaniny, wybuchy itd, itp, no i obrzydliwa "Królowa" (fuj, za dużo jej było na ekranie, serio). Bez nastroju i napięcia, tu nawet nie ma porównania z oryginałem...
          • grek.grek Re: 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 13.02.18, 09:57
            święta racja, Mała Ciekawostko :]

            zdecydowanie !

            wydaje mi się, mimo wszystko, że to jest bardzo dobry film... akcji ;] i dośc logiczna kontynuacja "Ósmego pasażera Nostromo". Kopiowanie oryginału byłoby zupełnie przestrzelonym pomysłem, takie mam wrażenie. Jak sądzisz ?

            swoją drogą, komiczny jest ten sierżant, Apone ? : ledwie cała załoga budzi się z hibernacji, a on od razu cygaro wkłada w twarz i zaczyna swoje tyrady i pohukiwania ;] Jeden z zołnierzy narzeka na zimną podłogę, na co sierżant złośliwie : "Może podać kapcie ?", na co żołnierz : "Jakby pan mógł..." , a sierżant robi klasyczny gest i pyta : "Jedzie mi tu czołg ?" ;]

            I, wiesz, dośc interesująca jest to wizja, kiedy pewni siebie, zaprawieni w bojach komandosi prezentujący cały wachlarz "kozactwa" , w starciu z Obcymi maleją do postaci zapłakanych, skonsternowanych debiutantów. Potęga kosmosu ! ;]


            • mala_ciekawostka Re: 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 13.02.18, 16:44
              Film jest dobry, to fakt, w swoim gatunku. Masz rację, kopiowanie nie miałoby większego sensu - trudno powtórzyć atmosferę i napięcie z pierwszej części.

              Tak, komandosi przekonali się, kto jest "silniejszy" (Ripley wiedziała to od samego początku).
              • grek.grek Re: 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 14.02.18, 09:44
                otóż to, Mała Ciekawostko :]

                wśród fanów serii, z czasem, ten film również się "ukultowił". interesujące, jak też odbierali go tuż po premierze, prawda ?

                o yes :]
                • mala_ciekawostka Re: 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 14.02.18, 16:32
                  Dzięki,Greku:)
                  Właśnie, ciekawe co czuli fani po premierze? Też się zastanawiam:)
                  • grek.grek Re: 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 15.02.18, 10:10
                    dzięki, Mała Ciekawostko :]

                    niektóre filmy zyskują rangę i sympatię kinomanów po latach dopiero, kto wie, może to jeden z nich ? ;]
                    • mala_ciekawostka Re: 22:35 Stopklatka "Obcy. Decydujące starci 15.02.18, 16:47
                      :)
    • grek.grek 20:00 Puls "Django" 11.02.18, 10:59

      ha, konkurencja !

      też powtórka, też kolejna, ale nadal film wart uwagi : cos jest jednak w tym kinie Tarantina.

      takich bohaterów powołuje do życia, takie sceny wymyśla i pisze tak kapitalne, wielominutowe, złożone, błyskotliwe dialogi [i monologi], że nie sposób do tych momentów nie wracać !

      kiedy już zdawało się, że "Pulp Fiction" nie da się niczym uzupełnić, on robi "Bękarty wojny", które na wielu poziomach są filmem wcale nie gorszym, a miejscami jeszcze znakomitszym.

      A potem "Django", a po drodze "Kill Bill", którego obu częściom też przeecież nie da się niczego zarzucić.

      zaś telewizja Puls zapowiada, ze "tej wiosny" szarpnie się i pokaże "Nienawistną ósemkę" :] MOże w kwietniu, a moze w czerwcu, kto ich wie... Ale plany są godne pozazdroszczenia, nieprawdaż ?

      I warto wspomnieć, ze przecież Tarantino nie ma, zdaje się, żadnego wykształcenia filmowego ? Uczyl się kina oglądając filmy w wypożyczalni, w której pracował. Chyba że jednak później jakieś kursy zaliczył ?

      no i efekty samonauczania są świetne :] Kto wie, niektórym formalne wykształcenie może tylko przeszkodzić, bo uczy myślenia w okreslonych ramach, zgodnie z kanonami, w jakimś sensie niszczy pokłady fantazji i wyobraźni.
    • grek.grek 20:40 Kultura "Yesterday" 11.02.18, 11:05
      polska prowincja, 1964 rok, czterech młodych ludzi przeżywa radosć odkrycia muzyki i stylu Beatlesów, dzięki któremu odpędza szarość i zgrzebnośc egzystencji w peereleowskiej rzeczywistości.

      co oczywiście nie poddoba się miejscowym strażnikom ładu społecznego, czyli partyjnym, kościelnym i szkolnym... czynnikom ;] albo : czynownikom !

      kultowe kino, ktorego nie widziałem, ale wreszcie dziś jest okazja !

      w reżyserii Radosława Piwowarskiego, który po przed okresem kinowym miał "Jana Serce", a po okresie kinowym - zakotwiczył w telewizji i skoncentrował się na kręceniu seriali.

      w sumie : moze szkoda trochę, że odpuścił klasyczne kino ? nawet jeśli serial może być równie wybitną rzeczą, co film, a niekiedy nawet wybitniejszą.
      • grek.grek "Yesterday" o filmie po filmie :] 12.02.18, 10:22
        Nie jest to jednak lekkie kino z cyklu coming of age. Raczej nieco gorzkawe. Muzyka Beatlesów rozbrzmiewa na tle trudnej rzeczywistości dojrzewania i wchodzenia w dorosłość w epoce systemu, który nie rozpieszcza młodzieży.

        Czterech kolegów z klasy maturalnej wpada po uszy w Beatlesów : noszą takie same fryzury jak oni, przybierają ich imiona, a także zakładają zespół muzyczny i grają oczywiście ich piosenki.

        Przygląda się temu krytycznie otoczenie : dyrektor szkoły kręci nosem na ich włosy, podobnie jak ksiądz, a staromodna i bogobojna ciotka Ringo [który wyrasta z czasem na główną postać] wkłada zatyczki w uszy, kiedy chłopak nocą łapie Radio Luksemburg i na dodatek rękoma zatacza wiatraki nad łózkiem. Ringo z ciotką śpią razem, bo mają jedno łózko w domu.

        Starsza pani podejmuje nawet próby ostrzyżenia swojego wychowanka, bo ksiądz jej to zasugerował, ale nocą udaje się jej ściąć zaledwie kilka pukli włosów, a rankiem musi uciekać przed goniącym ją z siekierką Ringo ;] Jest to scena zupełnie komiczna, bo w istocie Ringo ciotkę szanuje i lubi, a ona kupuje mu nawet czapkę "beatlesówkę". Gdyby ksiądz nie wykorzystywał jej naiwności i nie nastrajał negatywnie wobec chłopca, to w ogóle byloby idealnie. Ale to rok 1964 na prowincji, tutaj system rządzi, jeśli nawet nie polityczyny i ideologiczny, to kulturowy.

        Pojawia sie dziewczyna : Ania. Nowa w mieście. Podoba się Ringo, ale kiedy pyta ją, którego Beatlesa lubi najbardziej, ona odpowiada,ze Johna. A skoro tak, to chodzić zaczyna z nią John z ich zespołu. Ringo przeżywa zazdrośc z tego powodu.

        Pewnego dnia surowy nauczyciel, ksywa/nazwisko Biegacz, nakrywa Anię i Johna w sali gimnastycznej na seksie. Od tej pory szantażuje ją : albo "do niego przyjdzie w niedzielę, sama", albo on doniesie dyrektorowi i skończy się to dyskwalifikacją wszystkich chłopaków z zespołu - nie będą mogli przystąpić do matury.

        Ania szuka pomocy u Johna, ale ten nie zamierza nic zrobić, mimo że jego ojciec jest chyba jakąs partyjną fiszą. John ma jednak z nim poważny konflikt i nie chce go o nic prosić. Koniec końców, Ania nie może wrócić do domu, bo jakby się ojciec dowiedział... Chce wyjechać, ale z peronu Ringo zaprasza ją do siebie do domu. On sam śpi w... trumnie ;], a ona z ciotką, która zdaje się wykazywać dla niej niejaką sympatię.

        Wtedy wydarza się rzecz fatalna : podczas próby zespołu John zostaje porażony prądem. Ląduje w szpitalu, a reszta bandu na dywaniku u dyrektora. Zespół zostaje rozwiązany, oni sami zawieszeni w prawach ucznia, a co najgorsze : mają ściąć włosy na zapałkę. Biegacz daje im nawet jedną, żeby "mieli na wzór".

        Jak będą teraz Beatlesami bez włosów ? A ta muzyka to jedyna odtrutka na miejskie festyny, szkolne akademie z "Waletyna twist" czy dancingi z "El condor pasa" z przerobionym nieudolnie polskim tekstem.

        Beatlesi zjawiają się w tym świecie tylko w Kronice Filmowej. Na szczęście chłopcom udaje się zdobywac single, słuchają ich nabożnie, skupieni niczym uczestnicy seansu spirytystycznego [sugestia jest taka, ze to John te płyty zdobywa, w końcu ma ojca dygnitarza, oni mieli lepsze dojścia].

        Ringo pozwala się ostrzyc Ani. A po nim na krzesełku w parku siadają takze Paul i George. Jest śmiech i są łzy. Jakby pewna era dobiegała końca. Impulsem do tej decyzji jest dla nich nie tylko polecenie dyrektora, ale takze odwiedziny w szpitalu, kiedy zauważają, że John ma ostrzyżone włosy. Skoro jeden z nich nie wygląda już jak Beatles, to inni też mogą nie wyglądać.

        Dyrektor odwiedza Ringo. Jest przyjazny, mówi o swojej wojennej przeszłości, na zdjęciu bez pudła identyfikuje z imienia wszystkich Beatlesów, pyta Ringo czy włosy miały dla niego/nich naprawdę tak wielkie znaczenie, a na koniec... informuje że on i inni mogą nie być dopuszczeni do matury. Niezły wstęp mu wyszedł ;]

        Ksiądz zaś, oburzony jest faktem, ze w domu Ringo mieszka dziewczyna. Namawia wiec chłopaka, który służy do mszy, żeby ją wyrzucił z domu. Ringo buntuje się przeciw jego tyradzie, koleżanki nie wyrzuci bo dokąd ona ma pójśc ? Dla księdza ważniejsze są ślepe nakazy i zakazy niż rzeczywistość i ludzki los.

        Niestety, ksiądz zainfekował już na dobre ciotkę i nagle się jej zmienia światopogląd a'propos Ani. Chce ją eksmitować, a dziewczyna wydaje się z tym pogodzona. Ringo staje jednak w jej obronie, wymyśla ciotce, zapowiada że odejdzie razem z koleżanką i nawet na pogrzeb ciotki nie przyjedzie. Cały jest rozdygotany.

        Ciotka przeprowadza się do komórki, w geście protestu chyba, a Ringo śpi z Anią i już pierwszej nocy dochodzi do seksu, zresztą w zabawnych okolicznościach, bo ona się mocno przykrywa kołdrą, a on z zapamiętaniem łapie RL "szukając" fal anteną nad łózkiem. Ona mu pomaga, zapominając że weszła do łózka topless, i kiedy w tle w radio zaczynają grać Beatlesi on z kolei tak się tym przejmuje, że tej jej nagości nie zauważa. Tak działają Beatlesi ! :]] Dopiero po chwili oboje się orientują, co ma jednak skutek taki, że realizują narastające w nich uczucia wzajemne. I tej sytuacji Beatlesi również patronują.

        Generalnie, na tym polega tutaj udział muzyki : ilustruje ona i tłumaczy wydarzenia i zachowania bohaterów.

        cdn


        • grek.grek Re: "Yesterday" o filmie po filmie :] 12.02.18, 10:44
          Rankiem po tej wyjątkowej nocy, Ringo odkrywa, ze ANia odeszła. Najwyraźniej z powodu wyrzutów sumienia.

          Dziewczyna mieszka u koleżanki, a w niedzielne popołudnie idzie do Biegacza, który zachowuje się tak, jakby faktycznie chodziło mu o jedno. W końcu każe się jej rozebrać i... mamy cięcie, które sugeruje dalsze wypadki.

          Ringo przypadkiem widzi Anię na chodniku, śledzi, wie dokąd poszła. Kolejne godziny są dla niego wyjątkowo trudne. Do tego stopnia, ze w w parku, nad okiem wodnym, podcina sobie żyły. Jak się później okaże, od utonięcia uratowały go tylko perkusyjne bębny, które akurat miał wtedy ze sobą. I zimna woda, która zatamowała krew.

          Kolejna sekwencja rozgrywana jest w czarno-białej tonacji, ma charakter cokolwiek oniryczny. Ringo znajduje się w szpitalu, opiekują się nim zakonnice. Jedna z nich czyta mu list od dyrektora szkoły. Opowiada w nim o wstrząsie, jakim była dla niego samobójcza próba Ringo, zdobywa się na gorzką refleksję o własnej bezradności jako pedagoga i wychowawcy. "Nie mamy nic, co chcielibyście od nas dostać, wszystko odrzucacie", powiada. Towarzyszy temu obrazek dyrektora, istotnie zatroskanego i zamyślonego.

          Do listu dołączona jest informacja, że ciotka Ringo zmarła.

          Chłopak zadomawia się w szpitalu. POmaga w kuchni. Kiedy w odwiedziny przychodzi Ania - chowa się przed nią. Dziewczyna nie docieka, chwilę jeszcze stoi na dziedzińcu, z kwiatami, ale później sobie idzie.

          Z offu czyta list, który poźniej wysyła Ringo, ilustrowany fabuła. Wynika z niego, że Biegacz nie chciał od niej seksu. Zmusił ją do... robienia pompek. Bo z niego atleta był, miał jakiś rekord w tej konkurencji. Ania miała zrobić 20, by uratować chłopaków przed jego donosem do dyrektora, który skutkowałby pewnym niedopuszczeniem do matury. Zrobiła 8, ale na to sam Biegacz się rzucił do pompowania i zrobił całej 139 pompek zanim padł.

          A więc, nie zaszło nic, co byłoby dla Ringo powodem do samobójstwa. Gdybyż tylko wiedział...

          Ania żegna się z nim, w tym liście. Mówi, że "naszym łącznikiem niech będą Beatlesi, ilekroć usłyszymy ich piosenkę, pomyślmy o sobie".

          Na balu maturalnym zespoł się reaktywuje, a Ringo zastępuje... Biegacz. Jest teraz nowym dyrektorem szkoły. Band wykonuje muzyke The Beatles, ale tekst do piosenki jest przerobiony. Traktuje o socjalizmie i jego wartościach. Wyśpiewuje go Biegacz, a chłopcy z wyraźnym niesmakiem brzdąkają na gitarach. Bardzo symboliczna scena.

          Ringo przybiega pod szkołę, ale nie mozę dostać się do środka, bo drzwi wejściowe są zamknięte. Słyszy tylko beatlesowskie dźwięki ze środka.

          Niespodziewanie okazuje się, ze na skwerze obok siedzi Ania. Zaczynają tańczyć do muzyki, która dobiega gdzieś z daleka.

          A po chwili dowiadujemy się, że cała ta historia była wspomnieniem dorosłych już mocno bohaterów. Ania i Ringo, czyli Paweł, siedzą na korytarzu sądu, zaraz zacznie się rozprawa rozwodowa. Mają córkę.

          Wchodzą na salę, zamykają się drzwi.

          Wtedy było pięknie : młodośc, Beatlesi i miłość. Na przekór rzeczywistości. A towarzyszy temu nostalgiczne "Yesterday".

          historia wcale nie cukierkowa, rzeczywistość jakże symboliczna, konflikt mentalno-pokoleniowy odmalowany bez zarzutu, no i chyba wszystkie najważniejsze piosenki Beatlesów - zagrane :} Żartuję, to by musiał być serial, żeby udało się je wszystkie przypomnieć :]
    • grek.grek 22:50 Stopklatka "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" 11.02.18, 11:14
      niedawno miałem honor pisać o tym filmie.

      cóż, jest świetny i gorzki na pewno, choć momentów zabawnych również nie brakuje, zawsze jednak są filtrowane przez egzystencjalną rozpacz i zwyczajne ludzki strach z bezsilnością. To groteska.

      może najcenniejsza obserwacja jest tutaj taka, że alkoholizm to choroba, od której cierpią wszyscy dookoła, nie tylko sam chory.

      w tym przypadku : syn głównego bohatera, na wszystkich etapach ich wzajemnych relacji [są trzy], aż w końcu i on sam popada w nałóg [narkotyki], co stanowi logiczną konsekwencję życia w cieniu ojcowskiego uzależnienia.

      to największa siła tego filmu : ta relacja międzyludzka, ale także szczerość z jaką widzi siebie Miauczyński oraz rzecz jasna oryginalny i niepodrabialny język, koterszczyzna tzw.

      początkowo wydawał mi się ten film w jakiś sposób sztuczny, nienaturalny, coś w nim było nie tak, ale z każdą kolejną minutą był wyłącznie lepszy i prawdziwszy, a w drugiej swojej połowie przeładowanie znaczeń i akcentów jest tak duże, że staje się niemal dotkliwy.

      koniecznie warto obejrzeć !
    • grek.grek 1:00 Stopklatka "Vicky Cristina Barcelona" 11.02.18, 11:25
      no proszę, jakby się tak dobrze zorganizować, to od 20:00 do 3:30 mozna oglądać filmy na Stopklatce bez przerwy, prawda ? :]

      jakoś lubię to "europejskie" kino Allena.

      w "Vicky..." trochę operuje stereotypami : gorącokrwiści Hiszpanie zderzani się z praktycznymi Amerykanami, kultura gitarRRRy, poezji i namiętności z zainteresowaniami technologiczno-infrastrukturalnymi, życie w chaosie emocji z życiem rozsądnym.

      wymowna jest scena przy obiedzie, kiedy narzeczony Vicky i druga para Amerykanów dyskutują o możliwościach nowej sieci internetowej, do której są podłączeni, a Vicky ucieka myślami do ekstaz jakie przeżywała w romansie z malarzem Antoniem i do życia jakiego rąbek jej uchylił.

      Cristina jakby bardziej otwarta jest na rózne konfiguracje, szuka aktywnie własnego "ja", ale koniec końców i ona odpada, nie jest w stanie zaakceptować pewnych rozwiązań, bo nie ma w sobie naturalnego pociągu do nich.

      kto wie, może głównym wnioskiem płynącym z tego filmu jest taki, że gros ludzi pozostaje jednak "produktem" swojej kultury, norm i przyzwyczajeń jakimi socjalizowani byli od dziecka ?

      natura w pewien sposób już ukształtowana, "zainfekowana", nie daje się przerobić, nie akceptuje na dłuższą metę pomysłów zbyt daleko idących, sprawiających jej zbyt duży dyskomfort ?

      a przy okazji, Allen w "Vicky..." przemycił całą masę przepięknych widoków, nawet jeśli niektóre z nich można posądzać o "pocztówkowość" :]

      No i Penelope Cruz gra tutaj naprawdę brawurowo !

    • grek.grek 22:50 TVP1 "Droga do zapomnienia" 11.02.18, 16:27
      wchodząca w psychikę bohatera, a nawet nie jednego, lecz kilkorga, poruszająca opowieść o konieczności konfrontacji z przeszłością, by przepracować traumę złych doświadczeń.

      tutaj rzecz dotyczy mężczyzny dojrzałego, lecz wciąz młodego, który nie może związać się z poznaną właśnie kobietą, dopóki nie spojrzy wstecz, nie stanie twarzą w twarz z wojennymi przeżyciami, zyskującymi tutaj całkiem materialne i symboliczne wcielenie.

      świetny i poruszający film.
      • maniaczytania Re: 22:50 TVP1 "Droga do zapomnienia" 12.02.18, 20:45
        obejrzałam - wspaniały film, piękna historia - tak głęboko 'człowiecza'
        • grek.grek Re: 22:50 TVP1 "Droga do zapomnienia" 13.02.18, 09:59
          świetnie, Maniu !

          yes, to ważny film !

          finałowa scena zupełnie nadzwyczajna, jak chodzi o potencjal generowanych emocji.
          • siostra_bronte Re: 22:50 TVP1 "Droga do zapomnienia" 13.02.18, 19:37
            Podpisuję się. Dla mnie to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat.
            • grek.grek Re: 22:50 TVP1 "Droga do zapomnienia" 14.02.18, 09:45
              dzięki, Siostro ! :]

              Twoja rekomendacja miała kluczowe znaczenie, przy okazji premiery ! :]
    • grek.grek pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 11.02.18, 16:35
      dla Wszystkich Chwilowo Nieobecnych : z pozdrowieniami i życzeniami szybkiego powrotu, abyśmy mogli do końca świata i jeden dzień dłużej rozmawiać o filmach i dzielić się wrażeniami ! :]

      Trzymam/trzymamy kciuki za Wasze jak najszybsze i szczęśliwe powroty !

      www.youtube.com/watch?v=8ouI5KcyHfE
      • never_never Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 11.02.18, 17:15
        wracajcie koniecznie, inaczej świętowanie 10-tej rocznicy "Ojejka" będzie zagrożone!
        a to już za 333 dni!
        • grek.grek Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 12.02.18, 09:48
          właśnie !
          • siostra_bronte Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 12.02.18, 20:14
            Uff, jestem! Ależ za Tobą, za Wami tęskniłam!

            Gorące pozdrowienia dla administracji forum! :)
            • maniaczytania Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 12.02.18, 20:32
              nooo, hura!
              • siostra_bronte Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 13.02.18, 19:41
                :))
            • grek.grek Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 13.02.18, 09:48
              cześć, Siostro !!! :}

              cieszę się szalenie ! to był jeden z najdłuższych, o ile nie najdłuższy !, tydzień w historii forum ! N a szczęście wszystko wyjaśniło się i JESTEŚ ! :]

              wspaniale ! :]

              przyłączam się do pozdrowień i podziękowań dla administracji !
              • siostra_bronte Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 13.02.18, 19:41
                Cześć, Greku!

                Miło mi bardzo :) Mnie też ten tydzień strasznie się dłużył. Aż mi się serce ściskało z żalu, że nie mogłam w tym czasie skomentować przynajmniej kilku filmów.



                • grek.grek Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 14.02.18, 09:50
                  cześć, Siostro !!! :]

                  cieszę się !

                  Siostro, co się odwlecze, to nie uciecze, napisz, proszę, te planowane komentarze do obejrzanych filmów, ja osobiście, i jestem absolutnie pewien, że my wszyscy !, jesteśmy szalenie zainteresowani nimi ! :]

                  fantastycznie, że już jesteś ! :]


            • grek.grek Re: pozdrowienia i zaciśnięte kciuki ! 13.02.18, 11:24
              jeszcze raz ogromnie się cieszę, Siostro, że wszystko tak dobrze się skończyło i wróciłaś ! :]
    • grek.grek "Uśpieni' via Stopklatka 12.02.18, 11:19
      Horror we współczesnej aranżacji.

      Zapewnia ją udział kamery w filmie, czyli de facto próba przedstawienia wydarzeń za pomocą chwytów reportażowych.

      Kamerą włada Brian, student, który zaciąga się do zespołu oksfordzkiego profesora Couplanda, który wraz z dwójką innych studentów : Krissi i Harrym, ma zamiar przeprowadzić badania na dziewczynie podejrzewanej o opętanie.

      Wyciągnął ją z zakładu dla obłąkanych, umieścił w jakimś podniszczonym willowym pałacyku z ogrodem za miastem i tam trzyma. Ma nadzieję "wyleczyć" Jane, zdiagnozować coś, co pomogłoby mu w naukowej karierze, awansie środowiskowym.

      Fakt, dziewczyna ma różne napady agresji, złości, ale czy mieszka w niej zły duch ? Na dodatek profesor szprycuje ją jakimiś lekarstwami. Brian dośc szybko zaczyna sceptycznie patrzeć na ten cały "eksperyment", a na dodatek zaczyna kochac się w Jane. Ona wyczuwa w nim pozytywne podejście i odwzajemnia w jakiś sposób te dobre emocje.

      Próba samookaleczenia, samozapłon, jakies "ektoplazmy" wyskakujące z gardła, które profesor nazywa "manifestacjami negatywnej energii", wyładowania elektryczne, odgłosy, pękające żarówki - dziwne rzeczy się dzieją, wszystkie wyglądają w kamerze Briana na zapis dokumentalny, obowiązkowo z rejestracją przestraszeń i bieganiny bohaterów.

      Czy naprawdę Jane jest opętana przez ducha, którego ona sama nazywa "Eve", czy też profesor wszystko to zmyślił, ukartował, a ich wezwał tylko po to, by mieć świadków całego zdarzenia, które ma mu utorować drogę do zaszczytów naukowych ?

      Sa jednak wątpliwości : Jane krwawi, gdy Brian wbija nóż w jej lalkę, na zdjęciach widać fale eneregtyczne rozchodzące się wokoł dziewczyny.

      W tle rozgrywa sie erotyczny kontredans, w którym profesor romansuje ze studentką, a ona jest zazdrosna o jego rzekomy związek z Jane.

      Kiedy po jednym z kolejncyh ataków, Jane ma na ciele wypalony znak "kultu diabła", zaczyna się robić nieprzyjemnie. Trudno już podejrzewać o to profesora.

      Brian pod pretekstem zakupu taśmy filmowej opuszcza lokal i myszkuje w bibliotece. Znajduje tam historię domu, w którym się znajduja. Kiedy zajmowała go sekta wyznawców starożytnego kultu Lilith. Wszyscy spłonęli, kiedy dom się zajął ogniem. Jedną z sekciarek była niejaka Eve Dwyer. Co ją łączy z Jane ? czy naprawdę opętał ją jej duch ?

      Profesor podejrzewa, ze Jane poznała historię Eve i ta idea ją opanowała, stając się motywem przewodnim w jej chorobie umysłowej. Brian sądzi, ze profesor ją wykorzystuje, pogłębia jej problemy dla uzyskania materiału naukowego, ma nawet pomysł ucieczki z Jane, który jednak upada.

      Krissy i Harry próbują odejśc, ale coś nie pozwala im normalnie zyć. Krissy za sprawą niewytłumaczalnych przypadkow, niemal dusi się w saunie. Wraca na miejsce, tę sprawę trzeba rozwikłać.

      W domu zostają zaatakowani przez jakąs energię, która rani ich do krwi, nie pozwala wyjśc z domu, miota jak szmacianymi kukłami. Na dodatek sami ze sobą nie potrafią dojśc do ładu.

      Profesor dochodzi do wniosku, że Jane nie jest Jane, ale Eve Dwyer we własnej osobie. Eve przeżyła i popadła w oblęd - taka jest jego diagnoza. I teraz wpada na myśl, że może uwolnić Jane/Eve zatrzymując jej akcję serca, a potem ożywiając zasytrzykiem z adrenaliny. Brian jest przeciw, ale zostaje spacyfikowany.

      Kiedy Eve/Jane zaczyna mieć atak, profesor przeprowadza procedurę, a gdy dziewczyna dostaje zastrzyk - wraca do życia, lecz wtedy jakaś siła wyrzuca wszystkich z pokoju.

      Brian przez otwartą klapkę w zamkniętyuych dzwiach, widzi jak Jane/Eve zaczyna płonąć.

      W ostatniej scenie, mamy Briana w roli przesłuchiwanego. Jest podejrzany o zabójstwo [trudno powiedzieć ; tylko Jane/Eve czy zginęli wszyscy ?], ma poparzenia, generalnie wyglada jakby częściowo postradal zmysły, a wreszcie z dłoni zaczyna wydzielać dym. Koniec.

      cóż, miejsce w kanonie gatunku raczej temu filmowi nie grozi :] przede wszystkim, wg mnie, nie udało się osiagnąć najważniejszj rzeczy w dreszczowcu, czyli wykreować atmosfery miejsca i zdarzeń.

      w drugim punkcie, czyli doborze środków ekspresji już jest nieco lepiej, reżyser ostrożnie obchodzi się z efektami specjalnymi i kuriozami, ale o ile technicznie jest nieźle, to nadal nie sposób się bać.

      muzyka nie pomaga, sceny nie są "horrorowe', faktycznie bardziej to idzie w stronę dociekania czy profesor robi wszystkich w konia czy jednak faktycznie cała drużyna ma do czynienia z anomaliami, tudzież siłami nieczystymi.
      • grek.grek Re: "Uśpieni' [2014] via Stopklatka 12.02.18, 11:21
        oczywiście, zapomniałem o trailerze, tradycja ;] :

        www.youtube.com/watch?v=1GNyQusclgw

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka