grek.grek 20:35 TVP1 "Rio" [teatr] 12.02.18, 11:25 nowy teatr :] klient w banku chce założyć konto. obsługuje go pani za biurkiem. od słowa do słowa, wspólnie wpadają na pomysł wyjazdu do Rio. a tam karnawał aktualnie się odbywa ? jakże na czasie spektakl ;] w rolach głównych ulubieńcy aktualnych "władków" : pan Klijnstra-Komarnicki z małżoną panią Komarnicką-Klijnstra. cóż, po Gombrowiczu i Mocku : jakaś odmiana, bo "Rio" wygląda na rzecz lekką ? Odpowiedz Link Zgłoś
never_never Re: 20:35 TVP1 "Rio" [teatr] 12.02.18, 17:06 > w rolach głównych ulubieńcy aktualnych "władków" : pan Klijnstra-Komarnicki z m > ałżoną panią Komarnicką-Klijnstra. i autor sztuki też z właściwej opcji: "Kochan, spec od politycznego marketingu, który szkolił kiedyś Jarosława Kaczyńskiego" ale nawet recenzja publicysty sprzyjającego owej opcji nie wygląda zbyt zachęcająco, przynajmniej nie na tyle, by mnie skusić... wpolityce.pl/kultura/380888-rio-w-teatrze-tvp-malzenstwo-klijnstrow-komarnickich-zaprasza-do-zabawy Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Rio" [teatr] - kilka zdań a'propos 13.02.18, 10:39 dzięki, Never :] a tak, to... rodzinne przedsięwzięcie :] zaraz przeczytam recenzję :] Ale tak na gorąco, nie sugerując się nią/żadną inną... muszę powiedzieć, że to był przyjemny spektakl, jak dla mnie. Naprawdę. Mamy zaimprowizowany hall banku i okienko bez okienka ":]. Przychodzi pan klient i chce założyć lokatę na 100 tys zł. Odbywa się rutynowa rozmowa wstępna z panią urzędniczką. Pan klient zwierza się, ze te pieniądze to spadek po rodzicach, którzy ciułali przez całe życie. A on nie dla siebie je chce w banku złożyć, ale dla syna, żeby miał coś na przyszłośc. Tak się Pani robi cięzko na sercu, że poufnie informuje Pana, że ten bank, to Parabank ! i lepiej żeby z tymi pieniędzmi poszedł w lepsze miejsce. Oficjalnie odmawia mu założenia lokaty. On się upiera i wykłada worek z kasą w środku. Ona znów odmawia. Wtedy Pan wyciąga dyktafon z kieszeni płaszcza i powiada, ze jest wynajętym przez bank kontrolerem jakości pracy urzędników. A skoro tak, to Pani będzie miała nieprzyjemności, przed chwilą świadomie zniechęciła klienta do zdeponowania kasy. Teraz pani przejmuje inicjatywę i zaczyna kobiecymi sposobami uwodzić Pana, namawiając żeby nie pisał na nią raportu. Na to Pan proponuje wspólny wyjazd, co brzmi dośc dwuznacznie. Pani to rozumie, więc proponuje daczę kuzyna w puszczy ;] Na to Pan znienacka odmawia, jakby się z nią bawił w kota i mysz, więc ona zaczyna być agresywna, rzuca w niego butem i to nogą ! ;] Pan wraca, ona na niego napiera, on klap ! na krzesło, a ona na niego z nogą - i to jaką ! :] Tak go otumania, że wystarczy jeden ruch i już zdobywa jego dyktafon z kieszeni, a potem rozbija go o posadzkę obcasem buta. "I nie ma pan żadnych dowodów na mnie, żegnam" :] Na to Pan znów zmienia front : jestem dziennikarzem i piszę materiał o bankach, powiada. Pani zmienia się z uwodzicielki w chłodną i lojalną pracownicę banku. Odmawia udzielenia jakichkolwiek informacji. Pan znów próbuje założyć konto, a ona recytuje formułki zachwalające profesjonalizm i uczciwość placówki w której pracuje. Pan się znów upiera i nawet podpisuje papiery. Pani je drze i każe mu wyjść, bo zamyka. Na to on próbuje ją przekupić, ale bez skutku. Sięga więc po kolejny wariant : podaje się za oszusta i malwersanta, który prowadził taki Parabank jak ten i ukradł ludziom kasę. Teraz gryzie go sumienie i żeby się wyzwolić, sam musi dać sie oszukać. Wtedy "ocali duszę" i będzie mógł wyjechać. Wybrał ten bank, bo wg niego jego bankructwo nastąpi w ekspresowym tempie. Pani w ogole nie reaguje, na co on proponuje jej... wyjazd do Rio : ona pomoże mu "ocalić duszę", a on zabierze ją do Rio. Pani ten pomysł podoba się od pierwszej chwili. I wtedy mamy pierwszą piosenkę : hall banku zamienia się w scenę, ona w roli tancerki samby, obok liczni tancerze i tancerki, a tekst jest - ofk - o Rio. Oboje dochodzą do wniosku, że plan jest dobry. Trzeba zacząc od początku. Raz dwa zajmują miejsca, on znów wchodzi, ona wita, rutynowa rozmowa, sprawa lokaty, pieniądze z worka do przeliczenia... aż tu nagle Pan wdziewa maskę a'la tygrys, wyciąga pistolet i terroryzuje Panią. Podaje się za lewicowego aktywistę i każe się prowadzić do sejfu. Ona najpierw dziwi się, po co mu maska, skoro widziała już jego tywarz ?, a za chwilę informuje go, że kamery go już zdązyły nagrać, a ona wcisnęła alarmowy guzik i zaraz tu będzie ochrona. Pan wpada w panikę. Rzuca broń na podłogę gestem rezygnacji i powiada, że to atrapa, a on nie jest żadnym włamywaczem. Jest... tajemniczym wielbicielem Pani. Na dowód tego opowiada jej w szczegółach o rozkładzie jej dnia i czynnościach po pracy. Wygląda na to, ze za nią chodził. A te wszystkie wygibasy w banku, to tylko po to, by jej zaimponować, no i jakoś ją poznać. Na dodatek jest piosenka Pana, oczywiście o tym jaki jest w niej zakochany, inscenizacja : na retro amanta ;] Prosi więc Pan Panią aby odwołała ochronę, ona że się już nie da, ale proponuje mu układ : ona pomoże mu się wykaraskać z całej awantury, a on zabierze ją do Rio. On na to niesmiało : a może do puszczy ? Nie. Ma być Rio i koniec. Zawierają więc na szybko faktyczną umowę, podpisy, formalności, żeby była podkładka. A ona powie, ze guzik alarmowy nacisnęła przypadkowo. Teraz razem śpiewają : o uczuciach językiem ekonomicznych pojęć i porównań :] Wpada ochrona i... cięcie. Mamy teatr w teatrze, wchodzi reżyser, inspicjenci, charakteryzatorki, a aktorzy zaczynają uskuteczniać relację prywatną. Mówią o swoich występach w teatraach, reklamach, serialach, ona narzeka, że on jej poważnie nie traktował i z góry trochę, słowo też o tym, kto kogo do tego "Teatru Telewizji" polecił itd. "Akcja !" rusza dalej od sceny pod bankiem\. Odbywa się ona "killka miesięcy później". Jak się wyjaśnia : Pani i Pan wyszli cało z tej awantury, tzn : nie zamknęli go, a ona nie straciła pracy :] Zajęło mu to trochę czasu, ale jest i przyszedł podziękować jej za dyskrecję oraz ją zaprosić na obiecany wyjazd. Ma nawet bilety do tego Rio. Ona na to : tak to sobie właśnie wyobrażałam. I w tym celu zdązyła już nawet zapisać się na naukę hiszpańskiego :] Zrobiła też lepszą rzecz : w całym zamieszaniu ukryła te jego 100 tys i ma je do dyspozycji. Na to on zaprasza ją do knajpy na szaszłyki. Znow cięcie : znów ruch na planie, a nawet kamera pokazuje dekoracje i cały backstage, zaś aktorzy znów są prywatnymi osobami i spierają się, bo ona uważa, ze on ją źle traktował i bez respektu, na dodatek jest sztuczny i nic nie umie własnymi słowami powiedzieć, na co on próbuje się z tego wytłumaczyć, aż wreszcie znajdują porozumienie i się całują. Scena jest o tyle ciekawa, ze idą po wysokich schodach z parteru na piętro i do pocałunku dochodzi na samej górze, kiedy się ledwie widoczni. Ostatnia scena : lotnisko, biegną do odprawy z biletami, znów wyskakują tancerze i tancerki, wszyscy spiewają optymistyczną piosenkę o "łapaniu szans" itd. A w epilogu mamy domowe video z podróży, niechybnie po Brazylii. Cos czuję, ze tutaj państwo aktorzy postanowili się pochwalić prywatnymi całkiem materiałami ;] generalnie zatem : jest to rzecz schludna, momentami zabawna, aktorsko przyzwoita, odpowiednio lekka i modnie zrealizowana [czyli, teatr w teatrze, zatrzymania akcji, wymieszanie sceny z życiem, a także śmiale wjazdy kamery w rzeczywistość pozasceniczną] :] Mogło być gorzej, tak bym podsumował ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:05 Polsat "Anioły i demony" 13.02.18, 10:50 tym razem profesor Langdon i jego współpracownicy ścigają sie z czasem, by ocalić Watykan zagrożony przez Iluminatow, którzy grożą wysadzeniem go w powietrze, a na dodatek porwwali wszystkich kandydatów na stanowisko nowego papieża, a właśnie zmarł poprzedni. cóz, "Kod Da Vinci", to była naprawdę niezła rozrywka filmowa, "Anioły..." stwarzają więc nadzieję. Zwłaszcza że spotykają się znów Ron Howard, Tom Hanks i Hans Zimmer, a scenariusz tym razem napisał zdolny David Koepp. "Kod" kosztował 125 mln , "Anioły" już 150. stosunkowo mniej zarobiły, więc... czy ta sama ekipa spotka się przy okazji ekranizacji następnego bestsellera Dana Browna ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 20:05 Polsat "Anioły i demony" 13.02.18, 18:26 Ta część filmowa podobała mi się najbardziej. Jest naprawdę świetna. Napomknę również, że nakręcono już także "Inferno", nie wiem jednak nic na temat kosztów i zysków 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Anioły i demony" wrażenia :] 14.02.18, 10:28 dzięki, Maniu :] obejrzałem wczoraj ! a co tam, metodą selekcji doszedłem do tego, ze : dwa teatry dzień po dniu, to już rozpusta by była ;], film na Ct będzie powtarzany, a mecz... no cóż, dzisiaj będzie następny i to jaki ! I tak zostałem z "Aniołami...". naprawdę świetna rozrywka filmowa, zrobiona z profesjonalnym zacięciem, i widocznym budżetem. muzyka Hansa Zimmera prowadzi ten film w znakomity sposób, znać rekę fachowca. Kryminalna opowieśc jest oczywiście skonstruowana tak, że trzyma w żelaznym uchwycie do ostatnich minut, tutaj zasługa Rona Howarda jest bezsprzeczna, ale bez tej muzyki nie udało by się osiągnąć tak wysokiej jakości suspensu. Lokacje, tudzież miejscówki, są bajeczne : cały czas bohaterowie kręcą się między watykańskimi salami i wnętrzami, a niezwykłej urody rzymskimi kosciołami, w których jakby czas się zatrzymał, wędrują po placach, samochodami rozbijają się po uliczkach, a nierzadko schodzą do katakumb, grot i odwiedzają archiwa, w tle zaś przewijają się fontanny, zamki, malarstwo, grobowce. Czy naprawdę kręcili te zdjęcia w Watykanie ? Kiedy robi się ciemno, a wszystkie te budynki rozbłyskują oświetleniem, powstaje jakże zmysłowy klimat. I ciągle galopuje akcja, bo przecież profesor Langdon, z panią fizyczką i policjantami musi ratować Watykan zagrożony wybuchem bomby oraz ocalić życie czterem porwanym kardynałom. Rzecz ma bowiem miejsce w trakcie konklawe, które następuje nagle, z powodu nieoczekiwanej śmierci papieża. Nikt jeszcze nie wie, ze papież został zamordowany, aby spiskowcy mogli spełnić swoją przed wiekami rzuconą klątwę. Czy już teraz mozna powiedzieć, ze ta klątwa Ilimunatów i cały ten wątek, to tylko parawan zasłaniający prawdziwe intencje reżysera tej historii ? Tutaj przypomniało mi się "Ziarno prawdy', gdzie również morderca przykrył swoje faktyczne motywacje akcjami odsyłającymi do legend i mitów kulturowych. Konklawe się dzieje, kardynałowie przyjeżdzają na nie z papierosami w zębach i komórkowymi telefonami w dłoniach, tłum nieprzebrany czeka na Placu św Piotra aż pojawi się biały dym z komina, wszędzie dookoła w pocie czoła pracują telewizyjne ekipy z całego świata, w tym z Polski :] Co i rusz latająca kamera z lotu ptaka filmuje kłębiącą się masę ludzkości. Efektownie to wygląda. A tymczasem na backstage trwa rozpaczliwy wyścig z czasem, by uratować porwanych i znaleźć bombę. No i tutaj trzeba powiedzieć, ze scenariusz - ofk, wg ksiazki ! - napisany jest zajmująco. Ileż tam tropów, szarad, śladów, które odczytać może tylko erudyta biegły w symbolice i kulturowych kodach sprzed wieków. A do tego morderstwa, strzelaniny, bieganiny, walka o życie. Langdon ma też niezłe bon moty. Kiedy pojawia sie w Watykanie, idąc przez długi korytarz, widzi rzeźby i dzieli się z towarzyszem/policjantem informacją, ze swego czasu sam papież nakazał rzeźbom męskim usunąc genitalia. Policjant : "Jest pan wrogiem Kościoła ?", Langdon : "Nie. Wandalizmu" ;] MOże stąd jego osłupienie, kiedy podczas wertowania starodruku Galileusza, w watykańskich archiwach, jego koleżanka zamiast wczytywać się na miejscu w zapisane słowa - bezceremonialnie wyrywa potrzebną kartkę :] świetny jest też jego pierwszy wykład o historii związków Iluminatów z Kościołem; kiedy Langdon domaga się dostępu do rozmaitych informacji, szef Gwardii odmawia, bo papież zmarł i nie można wydać pozwolenia, Langdon zagina go swoją znajomością procedur watykańskich, które jednak dają takie możliwości - wszyscy zgromadzeni patrzą na niego w milczącym zdumieniu, a on puentuje usprawiedliwiającym tonem "No co ? Sami mnie zaprosiliście" :] Tu konklawe i tłumy, tam kryminalna akcja - nie kazdy film stawiający na taki wariant rozwoju akcji radzi sobie z tym bez zarzutu. Dlatego zawsze warto angażować do nich dobrych reżyserów, zeby miało to ręce i nogi :] Pod koniec mamy ekspolzję i falę uderzeniową, sfilmowane bardzo wiarygodnie. Oraz twist fabularny wraz z wyznaniem prawdy, które zmieniają ocenę dotychczasowych wydarzeń. Coś mi się zdaje, ze pan autor "Ziarna..." zapożyczył się u Dana Browna ? :] Swoją drogą, w samej końcówce pojawia sie wątek powołania na papieża kogoś, kto zapisał się w sposób kluczowy dla instytucji, w tym celu kardynałowie dyskutują o odejściu od przewidzianych procedur. Czyli, Kościół umie być elastyczny i otwarty na zmiany. Ale za chwilę cały pomysł upada, czyli :... ale lepiej żeby pozostał zamknięty i konserwatywny, bo tradycyjna ostrożność pozwala uniknąć zupełnie strasznych skutków pośpiechu i entuzjazmu, nawet jeśli działa całkowicie na oślep ;] No i finałowa rozmowa kardynała z Langdonem : "Pana Bóg tu przysłał, aby uratował pan Kościół", odpowiedź : "Nie sądzę, aby to był Bóg", puenta : "Ależ to był Bóg, oczywiscie że to był Bóg". zastanowiło mnie słowo "oczywiście", zwłaszcza w kontekście głębokiej wiary, jaką legitymuje się kardynał ;] No i że zniszczenie Watykanu byłoby "zniszczeniem Kościoła" : w końcu Kościół, to wspólnota wiernych, chocby i rozsianych po całym świecie, pozbawionych ze sobą bezpośredniego kontaktu, zaś Watykan, to... cóż, piękne zabytki i zapierająca dech w piersi historia architektury ;] ale to tak tylko tytułem delikatnej złośliwości ;] Tom Hanks biega i główkuje z zaangażowaniem, a otaczający go europejscy aktorzy dają świetne zmiany na kolejnych odcinkach akcji filmowej. Będę się jednak upierał, ze głównym bohaterem tego filmu są wspaniałe wnętrza i przepiękna miejska zabudowa :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Anioły i demony" wrażenia :] 14.02.18, 10:32 PS : a podczas przerwy reklamowej przerzuciłem się na mecz Ligi Mistrzów i akurat w tym czasie Manchester City strzelił FB Basel dwa gole ;'] biorąc pod uwagę róznicę klas obu zespołów i fakt, ze mecz odbywał się w Bazylei - można było uznać, ze te 2 gole rozstrzygają całą rywalizację w dwumeczu ;] PS 2 : skończyło się na 4-0 dla City w drugim meczu : Juventus u siebie prowadził po 10 minutach 2-0, ale Tottenham odrobił straty i zremisował 2-2. Juventus miał karnego w ostatniej minucie pierwszej połowy, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Skrót meczu dowodził, że jedni i drudzy mogli wygrać, to był wyrównany, zacięty mecz. rewanż w Londynie i Tottenham będzie grał z kontry, wygląda na to, że po tym korzystnym remisie jego szanse na awans wyraźnie wzrosły. NO ale Juve to w końcu mocna drużyna. Inna rzecz, ze osłabieni grali, nie wystąpił świetny napastnik Paulo Dybala. Może zagra w rewanżu ? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Anioły i demony" wrażenia :] 14.02.18, 23:52 Zaspokoję Twoją ciekawość - "Czy naprawdę kręcili te zdjęcia w Watykanie ?" Nie! Zbudowano replikę :) Ja oglądałam tę część również z dodatkową przyjemnością - byłam kiedyś kilka dni w Rzymie i byłam w kilku tych miejscach, które zagrały w filmie :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Anioły i demony" wrażenia :] 15.02.18, 10:19 dzięki, Maniu :] no to teraz wiadomo już na co poszła, jak sądzę - znaczna ? część budżetu :] dekoracje są rewelacyjnie przygotowane, musiało to być czasochłonne ? o, piękne wspomnienia, Maniu, życzę Ci zatem triumfalnego powrotu do Rzymu i ponownego odwiedzenia tych miejsc oraz wielu miejsc, których nie miałaś jeszcze okazji poznać ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Prześwit" [teatr] 13.02.18, 10:56 Ciąg dalszy Miesiąca z Kingą Preis. sztuka Davida Hare'a. ta adaptacja jest z 1999 roku. on i ona spotykają sie po latach : ona uczy w mało prestiżowej londyńskiej szkole, on prowadzi wypasioną restaurację, ale pieniądze szczęścia mu nie dają, zwłaszcza po śmierci żony. zapewne będzie to okazja do wspomnień, do wymiany czułości , ale i do cięzkich ciosów, w końcu znają się zbyt dobrze, by ich sobie oszczędzić ? Kinga Preis i Jerzy Trela na ekranie. reżyseria : Maria Zmarz-Koczanowicz czy znacie ten spektakl ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:00 Super Polsat "Supermarket" 13.02.18, 11:01 bogu ducha winny jegomośc zostaje wzięty przez ochronę supermarketu za złodzieja, trafia na zaplecze i odbywa się tam przesłuchanie, czyli forma linczu, zapewne z jakimiś zwrotami akcji. Supermarketowe życie wewnętrzne z pewnością ma już własne legendy, ale w kinie, to chyba pierwsza próba ? zwłaszcza made in Poland :] w obsadzie : pp. Kuna, Dziędziel, Zieliński na Filmweb nota 5,7 :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:45 Kultura "Seks, kłamstwa i kasety video" 13.02.18, 11:12 debiut Stevena Sodebergha i od razu Złota Palma w Cannes ! :] historia, w której krytycy i filmoznawcy [strzelam w ciemno :)] zobaczyli diagnozę kryzysu egzystencjalnego współczesnego świata. małzeństwo w kryzysie i ten trzeci. Ann i i John ze sobą nie sypiają, może dlatego że on ma kochankę, a moze dlatego on tę kochankę ma ? kochanka owa jest rodzoną siostrą Ann. ten trzeci zaś, kolega męza, Graham, to specyficzny jegomośc : skłania kobiety do wyznań erotycznych i nagrywa wszystko na taśmy video. jest tak wiarygodny, że zgadzają się one na taką formę spowiedzi z własnych fantazji, i co ciekawe znajdują w niej jakiś rodzaj wyzwolenia, może nawet seksualnego spełnienia. Ann, kobieta tyleż atrakcyjna, co wstrzemięźliwa seksualnie, znajduje w tej formie aktywności upodobanie, które przybliża ją jednocześnie uczciowo do Grahama. bez dwoch zdań, jest to analiza świata, w którym za parawanem sukcesu i materialnego powodzenia, odbywa się spektakl frustracji i rozczarowania bohaterów : życiem, innymi ludźmi i samymi sobą, wynikający z niemożności znalezienia jakiejś zadowalającej formy komunikacji, dzięki której mogliby się porozumiewać na poziomie emocjonalnym. świetny duet James Spader - Andie Mc Dowell. moim zdaniem : koniecznie warto obejrzeć ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Ct4 LIga Mistrzów : FC Basel - Manchester City 13.02.18, 11:15 Liga Mistrzów powraca ! jutro w TVP 1 : Real Madryt kontra Paris St Germain, ależ to będzie mecz :] a Czesi dziś wybrali mecz w Bazylei, mimo że konkurencją był pojedynek Juventus - Tottenham. Inna rzecz, że jeśli Manchester City dziś by przegrał/przegra, a taki mają znakomity sezon w lidze, prawda ? - to byłaby/będzie sensacja ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:40 Ct Art : "O jednego więcej" 13.02.18, 11:22 debiut fabularny Paolo Sorrentino z 2001 roku. ciągle czekam na "Wielkie piękno" :], widziałem "Skutki miłości", w sumie : niewiele nadal wiem o kinie tego klasowego reżysera. "O jednego więcej", jak wynika z opisu, to historia dwóch mężczyzn na zakręcie życiowym : Tony był wokalistą w nocnym klubie [chyba jazzowym ?], Antonio piłkarzem reprezentacji kraju - z róznych powodów obaj znajdują się nagle w sytuacji calkowitej bessy. w rolach głównych : ofk Tony Servillo i Andrea Renzi dobrze, że Czesi zapowiadają powtórkę na 17 lutego, bo dzisiaj taki natłok propozycji, że to może być dobry powód, by spokojnie odłożyć seans i obejrzeć coś, co pokazane zostanie raz tylko ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek z okazji Walentynek ! 14.02.18, 10:40 specjalnie dla Was - jedna z , wg mnie, najwspanialszych scen w historii kina, i literatury też :] I z serca płynące ode mnie wyrazy radości i wdzięczności, że mam szczęście z Wami przebywać i cieszyć się Waszym wspaniałym, inspirującym towarzystwem ! :] www.youtube.com/watch?v=c2_OI1TGseg Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: z okazji Walentynek ! 14.02.18, 16:37 Dziękujemy, Greku! Dla Ciebie, dla Was również wyrazy wdzięczności, że jesteś, że jesteście:)! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: z okazji Walentynek ! 14.02.18, 18:21 Przyłączam się do życzeń. Ale może pamiętasz Greku, że akurat za tą sceną nie przepadam :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: z okazji Walentynek ! 15.02.18, 10:16 dzięki, Siostro, wspaniale ! :] yes, Siostro, ale pomyślałem, że może zimą sprawi Ci przyjemność widok pięknej greckiej plaży, słońca i nieba ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: z okazji Walentynek ! 15.02.18, 10:12 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] miło mi ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: z okazji Walentynek ! 14.02.18, 23:50 uff, zdążyłam ;) Dziękuję i dla Was wszystkich najlepsze życzenia - miłości nie tylko w dzień świętego Walentego! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: z okazji Walentynek ! 15.02.18, 10:16 dzięki, Maniu ! :] świetne życzenia ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 TVN7 "Wielki Gatsby" 14.02.18, 10:52 no jasne... jak już powtarzają, to od razu w porze Meczu ;] przepadam za tą historią, czy to w ekranizacji z 1974 r., czy tą współczesną. tamta była bardziej realistyczna w formie i stylu, ta jest momentami aż niebezpiecznie bliska komiksu czy teledysku, ale myślę, że dzięki temu nieźle się uzupełniają. Poza tym, Baz Luhrmann bezbłędnie, wg mnie, wyczuł nastroje współczesnego widza, estetykę i ścieżki dotarcia do wrażliwości nie tylko młodych kinomanów. To jest Gatsby na miarę czasów, opowiadajacy nie tylko historię fatalnej miłości Jaya do Daisy, ale takze świat jaki znamy, lata 2010-te, moment dziejowy :] na pewno wersja z 1974 ma szyk, polor, stylizację, aktorzy są fenomenalnie dobrani, ale jakby bardziej honoruje ona czasy, w których Fitzgerald akcję powieści umieścił. Luhrmann śmiało rzuca wyzwanie tym obostrzeniom, wychodzi poza ramy historii, miesza "fakty" z własną interpretację, pierwszą połowę XX wieku z pierwszą połową wieku XXI, przyprawia niesamowitą feerią kolorów i voila ! :] nie mam tylko przekonania do Tobeya Maguire'a zatrudnionego do roli Nicka. wciąż wydaje mi się, że emploi pana aktora niekoniecznie jest zbieżne w pomysłem na postać filmową. Ale to drobiazg, w istocie postaci i aktorzy są tutaj tylko częścią Show! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Synekdocha, Nowy Jork" 14.02.18, 11:01 reżyser teatralny w kryzysie małżeńsko-zdrowotno-twórczym rusza z nowym spektaklem teatralnym. I tutaj życie przenika się całkowicie ze sztuką, lata mijają, dziesiątki lat mijają, aktorzy przychodzą i odchodzą, postaci rozwijają się, zmieniają, nikną, wątki powstają, są modyfikowane, a niekiedy się rozrastają, sceny wciąż są przerabiane i próbowane, a reżyser nieustannie jest w trakcie procesu tworzenia. spektakl nie ma puenty, ludzie sie starzeją, życie zostawia swoje ślady, wystawna scenografia, zbudowana gdzieś w Nowym Jorku, przypomina wymarłe pobojowisko, po którym wiatr rzuca śmieciami - życie jest sztuką, sztuka jest życiem, nie można jej skończyć, dopóki trwa życie, a gdy ono się kończy, sztuka traci swoich bohaterów i pozostaje zapisem planów i nadziei, które może opowiedzieć ktoś inny, ale nigdy nie opowie tak, jak mogliby to zrobić tylko oni. piękna historia. niezwykły film Charliego Kaufmana, wybitnego scenarzysty, który tutaj debiutuje jako reżyser i od razu w znakomitym stylu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:30 TVP1 Liga Mistrzów : Real Madryt - PSG 14.02.18, 11:07 no to mamy starcie wagi cięzkiej :] Real ostatnio nie przekonuje, chociaż w weekend wygrał mecz w lidze 5-2. Na dodatek, Real to zawsze Real. broni dwóch z rzędu triumfów w LM. doświadczenie, rutyna i klasa. takie mecze muszą go tylko mobilizować. PSG też ma same gwiazdy, za ogromne pieniądze, z jednym zadaniem : wygrać Ligę Mistrzów. Czasami takie mecze zapowiadane są jako wybitne widowiska, ale mnie wtedy zawsze zapala sie lampa ostrzegawcza, bo im wyższa stawka, im większa presja, tym to widowisko zazwyczaj jest skromniejsze. Dominuje piłka dla koneserów, taktyczna, ostrożona, bez podejmowania nadmiernego ryzyka, bo wiadomo, ze jeden błąd może zrujnować cały plan. choć, ofk, obserwacja wyszkolenia technicznego i świadomości piłkarskiej tych zawodników, to - w każdych warunkach - jest czysta przyjemność estetyczna :] Jaki wynik typujecie ? :] [wg mnie, Real wygra 1-0 :)] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Real Madryt - PSG : po meczu :] 15.02.18, 10:25 A jednak Real ! :] czy oglądaliście ? ależ to był mecz, 1-0 dla PAris, wydawało się, że kontrolują wydarzenia na boisku, mimo że Real miał okazje, aż tu nagle karny z niczego, po zbytecznym faulu. w drugiej połowie Real cały czas gra pressingiem, Paris ma przejścia na przedpole Madrytu, Marcelo, Neymar i Isco popisują się pięknymi zagraniami, i wreszcie szalona końcówka, w któreej Real zdobywa dwa gole. Oba z podań wprowadzonego na sam koniec Asensio. I oba ze skrzydła, na którym trener PSG zmienił ustawienie, zauważyliście ? :] wycofał Alvesa z prawej obrony, przesunął go do przodu, a potem zrobił zmianę i na prawę obronę wprowadził nowego gracza. na to trener Realu zareagował wprowadzając lewoskrzydłowego, który wykonał dwie akcje i zaliczył dwie asysty na gol :] No i chyba jednak Real po prostu wytrzymał w pełnej koncentracji, a Parisowi starczyło tej energii tylko na 80 minut. rewanż będzie bardzo ciekawy. w drugim meczu Liverpool na wyjeździe wygrał z Porto 5-0. W tej parze wszystko chyba już jasne. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Taksówkarz" dopiero o 0:45 [Stopklatka] 14.02.18, 11:13 ofk, to jest film zasługujący na kategorię "od 16 lat", ale dlaczego Stopklatka puszcza go w srodku nocy ? oglądam za każdym razem, to jest powtórka bodajze numer 5, w ostatnich miesiącach, ale nadal sądze, że można by pokazać go wcześniej, dać szansę większej ilości widzów. nie ma żadnego powodu, by wyświetlać go dopiero o pierwszej w nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Taksówkarz" dopiero o 0:45 [Stopklatka] 14.02.18, 16:37 No tak, rzeczywiście późno. Trudno... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Taksówkarz" dopiero o 0:45 [Stopklat 15.02.18, 10:14 yes :] to kino artystyczne, dziwi mnie wciąż że w telewizji traktowane jest po macoszemu, w sugestii : bo jest tam scena strzelaniny. w tzw prime time strzelaniny lecą nonstop i to w filmach średnich lotów, jakoś to nikomu nie przeszkadza ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Taksówkarz" dopiero o 0:45 [Stopklat 15.02.18, 16:49 No właśnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Wstanę rano i oparzę się herbatą" 15.02.18, 10:30 nie oglądałem :] pamiętam jednak, że Siostra widziała i wystawiła temu filmowi niezłą recenzję, zatem : trzeba zobaczyć ! rzecz polega na podróży w czasie, jaką odbywa Jan, lepsza połowa bliźniacznego duetu z Karelem, w zastępstwie brata, który gdzieś się zawieruszył. misja polega na cofnięciu się w czasie i dostarczeniu III Rzeszy bomby atomowej. oczywiście, celem Jana będzie raczej pokrzyżowanie planów nazistom oraz przy okazji uratowanie życia bratu. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Wstanę rano i oparzę się herba 15.02.18, 15:22 Tak, tak, całkiem zabawny film! Może chwilami trochę niedorobiony pod względem technicznym, ale sama historia świetna! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Wstanę rano i oparzę się herbatą" - po filmie ! 16.02.18, 10:22 dzięki, Siostro ! :] całkowicie się z Tobą zgadzam ! efekty specjalnie, fakt : poczciwe, ale jednocześnie jakże bezpretensjonalne i wdzięczne :] I masa świetnego humoru, oczywiście w czeskiej formule. ryzykowna dośc czołówka, bo przedstawiająca archiwalne zdjęcia i filmy z dygnitarzami III Rzeszy, lecz skutecznie przełamana zabiegami montażowymi, które z ich płomiennych wystąpień, oraz wojskowych defilad, robią raczej popisy kabaretowe. sama intryga nieźle wymyślona : współcześni nieonaziści wykupują turystyczną wycieczkę w przeszłość, by dostać się do roku 1944 i podrzucić Niemcom plany bombowy wodorowej, co odwróci losy II wojny światowej. wplątany był w tę intryguję Karel Bures, pilot kosmonauta oraz ladaco i playboy. Traf chce, że Karel rano krztusi się rogalem przy śniadaniu i umiera przez uduszenie. Jan zajmuje jego miejsce jako pilot. Zna się na rakietach, projektował je i oblatywał. Przy okazji rózni się manierami od swoejgo brata, co od razu prowdzi do serii nieporozumień, bo okazuje się, ze Karel romansował z chyba wszystkimi kobietami w swoim miejscu pracy, a mąż jednej z nich ma w planach pobicie go. pech chce, że neonaziści lądują w 1941 roku i mimo coraz bardziej rozpaczliwych prób, nie są w stanie przekonać dowództwa Rzeszy do swoich projektów. Zwlaszcza że walizka z bombą nieświadomie zostaje zamieniona na inną, w której są jakieś damskie ubrania i w kluczowym momencie prezentacji panowie się kompromitują. Walizka bombowa ląduje zaś w stawie i tonie. cała drużyna - neonaziści, Jan, jego towarzyszka współpracownica oraz para amerykańskich turystów mają być rozstrzelani, ale ratują się w ostatniej chwili i wracają do współczesności. Od razu planują ponowny lot, tym razem już bez pomyłki. Jan zaś, ma nadzieję na uratowanei brata. Kłopot chce, że teraz po mieście wszystkie ważne postaci biegają w podwójnych egzemplarzach. Jan jako jedyny wykorzystuje to z powodzeniem, bo z drugiej wyprawy do 44 roku, podczas której znakomicie udaje swojego brata, wraca tylko on, zaraz po tym jak denuncjuje neonazistów jako szpiegów i spiskowców, co krzyżuje im plany i prowadzi do szybkiego zgonu od kul niemieckich żołnierzy. A walizka z planami bomby... znów ląduje w stawie, tak jak podczas pierwszej wyprawy :] Powróciwszy do domu, Jan - skoro już jest w tylu egzemplarzach... - nie decyduje się na to, by wskrzesić brata. Jeszcze by mu coś do głowy strzeliło... Zamiast tego jedno swoje wcielenie poświęca na bycie Karelem, a drugie - na bycie sobą. Jako Karel oświadcza się wreszcie swojej ukochanej, co prawdziwy brat zapewne odkładałby jeszcze przez wiele lat. świetna komedia :] Niektóre sceny są przezabawne. Oto Jana próbują zlikwidować neonaziści, aby upewnić się, że następny lot w przyszłośc odbędzie jego brat. Porzucają go na wyspisku śmieci za miaastem, ale Jan nie umiera dzięki temu, że kula utknęła w dokumentach czy czymś takim, które miał na piersi w marynarce. Zatrzymuje ciężarówkę-śmieciarkę i prosi żeby go podwieźć. W środku prosi o możliwośc skorzystania z telefonu i dzwoni do... samego siebie. Tak wyszło :] Kierowca zerka co i rusz, aż w końcu nie wytrzymuje i każe Janowi wysiąść ;] Komiczne jest to, że kamera nie pokazuje Jana mówiąćego do słuchawki, ale cały czas przygląda się kierowcy i najzabawniejszy jest on wtedy, kiedy próbuje zachować spokój, mimo że słyszy - z jego punktu widzenia - jakiś kompletny absurd :] doskonały jest też moment, kiedy w swwojej kwaterze Hitler widzi przyszłośc : neonaziści, aby sie uwiarygodnić, pokazują mu filmik z archiwalnymi zdjęciami z upadku Berlina, czyli czymś co wydarzy się dopiero za 4 lata. Fuhrer z trudem to znosi, jest załamany, potyem wściekły, ale... nadal nie wierzy, że ci goście przybyli z przyszłości. MOżna zatem wracać w przeszłośc do woli, ale przekonać współczesnych o swoim pochodzeniu - nie sposób ! Rozbawiła mnie też scena ucieczki z niemieckiej twierdzy./ Jan zwiewa w białym skafandrze kosmonauty, na który ma narzucony wojskowy szynel, a na głowie hełm ;] w zestawieniu z białymi butami wygląda jak przebieraniec ;] "Mój mąz powiedział,ze tak cię stłucze, ze z tyłka zostanie ci tylko dziurka na termometr" - tak mówi jedna z kochanek Karela do Jana, którego bierze za niego ;] Mocne ! ;] Przejęcie tożsamości Karela przez Jana trochę przypomina chwyt z "Zawód : Reporter" Antonionego, ofk tutaj w zupelnie luźnej konwencji. Rakieta, skafandry, centrum lotów w przeszłośc, które teraz są już rozrywką turystyczną, w ogóle : kosmos - zrobione są chałupniczymi metodami, ale zaskakujące jak nieźle się to trzyma i ta umowna konstrukcja świetnie wpisuje się w pastiszowy scenariusz. Moment, w którym neonaziści triumfalnie ogłaszają niemieckim wodzom Rzeszy : "W tej walizce jest broń, ktora zmieni losy wojny, pozwoli ją wygrać w minutę !', a po otwarciu okazuje się, że są tam jakieś kobiece fatałaszki - bezecenny ;] Rozmowy bohaterów ze swoim alter ego albo nawet z młodszymi wersjami siebie samego - klasyka ":] No i rzecz jasna zupelny mętlik z wcieleniami Jana, ktore jednocześnie odwiedzają dom rodziny dziewczyny Karela, którą kocha Jan, i wobec tego, ze teraz jest jednoczesnie : sobą i bratem, wykorzystuje jednego siebie, aby zaznać z nią szczęścia, a drugiego siebie, by być nadal Janem-Janem :] Sprytne. Tutaj możliwość cofania się w czasie sprzyja wskrzeszeniu zmarłych, bo podczas rozgardiaszu jaki panuje na tarasie, cała familia narzeczonej i ona sama spadają na chodnik i giną. Na szczęście, podroże w czasie to taka zabawka, która unieważnia decyzje, zmniejsza odpowiedzialnośc za ich podejmowanie, taka gumka-myszka, która wszystko ściera, co nietrafione i pomylone, czynić może świat doskonałym. Cóż, czekamy aż ktoś wpadnie na to, jak te podróże faktycznie wykonywać ;] Ileż znajomych twarzy : Jiri Sovak, tym razem bez firmowych wąsów ;], Vladimir Mensik, Vlastimil Brodsky, także Petr Kostka, w czasach dzieciństwa, to byli najpopularniejsi aktorzy o jakich ciągle słyszalem i ich widywałem ;] niepodrabialny film ! :] dzięki :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Wstanę rano i oparzę się herbatą" - po filmi 17.02.18, 18:50 Świetnie, że tak Ci się podobało! Obejrzałam ponownie z dużą przyjemnością :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wstanę rano i oparzę się herbatą" - 18.02.18, 10:03 dzięki, Siostro ! :] 90 minut świetnej filmowej zabawy, efekty specjalnie... w dawnym stylu, ale dziś paradoksalnie zyskuje on jakiś rodzaj kultowości, nie sądzisz ? no i najważniejsza jest tutaj, po prostu, sympatyczna atmosfera i jakaś taka "innośc" tego kina wobec współczesnego, bardzo odświeżająca. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:20 TVN7 "Z Archiwum X" odc. 5 15.02.18, 10:34 5 odcinek :] Mulder i Scully w świetnej formie, scenarzyści nie zawodzą, czuje się, że to "Z Archiwum X" ! :] opis/zajawka w Telemanie pokrywa się raczej z fabułą 4 odcinka, możliwe więc, że nastąpiło nieporozumienie i w 5 odcinku będzie chodziło o to, o co miało chodzić w 4 ;'], a więc o zabójstwo urzędnika. whatever ! :] Najważniejsze, że doborowy duet agentów znów jest w akcji, śledztwa są znakomite, a także nie opuszcza ich dyskretne poczucie humoru. wspaniale aktorzy bawią się w swoich rolach, a jednocześnie jakże zajmujące się to historie ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: 22:20 TVN7 "Z Archiwum X" odc. 5 15.02.18, 16:54 Oby to był ten odcinek:) A jakie fajne śledztwa i zajmujące historie były we wcześniejszych, zwłaszcza początkowych sezonach!:) Człowiek oglądał po kilka razy ulubione odcinki, oczywiście skrupulatnie nagrywane - wtedy jeszcze na wideo:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 16.02.18, 10:41 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] yes, każdy odcinek przynosił śledztwo tak zajmujące, że jego 45 minutowy metraż wydawał się niesprawiedliwie i krzywdząco za-krótki :] o, ja też miałem parę odcinków na video, to były piękne czasy ! dzisiaj już nie mam możliwości nagrywania na kasetach VHS, po tych wszystkich "cyfryzacjach" i innych wygibasach ;] wciąż nie przestawiłem się na pendrive, o którym mówila mi Barbasia. inna rzecz, że nie wiem, czy miałbym teraz na czym odtworzyć te nagrania. Ech, to se nevrati ! :] wygląda na to, ze zagubił się ten "4' odcinek, nie sądzisz ? w jego opisie była mowa o "zabójstwie makabrycznym, którego, wg agentów, musiał dokonać jakiś stwór", a w tym wczorajszym chodziło o dzieci z anomaliami genetycznymi, wynajdywane, ale i hodowane !, przez rząd. Jeden chłopiec ukrywa się, matka go chroni, ale posiada on zdolnośc generowania infradźwięków o niebotycznej skali intensywności, ktore doprowadzają poddanych jego działaniu ludzi do szaleństwa albo skłaniają do samobójstwa. Sam Mulder pada dwukrotnie ich ofiarą. Udaje mu się jednak przeżyć, bo są to krótkie momenty, choć z pewnością... niezapomniane. To nieco poważniejszy odcinek niż poprzednie. MNiej tutaj żartów, za to wkrada sie pewna nuta nostalgii, zwłaszcza w dwóch sekwencjach, w których - najpierw Scully, a potem Mulder, wyobrażają sobie jak realizują się w rolach rodziców swojego utraconego syna, Williama. Scully odprowadza go do szkoły, i z powrotem, ale wieczorem widzi, że w jego wyglądzie nastąpiły zmiany upodabniające go do kosmity. Mulder bawi się z nim w puszczanie mini-rakiet, a także oglądają razem filmy futurystyczne, ale i tutaj ma miejsce załamanie : wieczorem Mulder zagląda do pokoju chłopca i widzi jak, w oslepiającym świetle, porywają go kosmici. Zapewne te wizje odpowiadają lękom obojga bohaterów, że chłopiec był efektem zapłodnienia Scully przez kosmitów ? No i możliwe, ze są wizualizacją powstalą z niemożności pogodzenia sie z faktem, ze musieli go oddać do adopcji ? świetna jest też opowieść żony dr Goldmana, tajemniczego właściciela szpitala/fundacji, która pod przykrywką prowadzi dla rządu badania na dzieciach. Goldman oprowadza ich później po tym szpitalu, prezentując dzieci z rozmaitymi genetycznymi deformacjami : wygląda to tyleż przerażajaco, co przykro bardzo. Chłopiec generujący morderczy hałas zostaje znaleziony przez agentów, przywożą go do szpitala, bo tam jest jego siostra, też specjalnymi mutacjami obdarzona. Rodzeństwo wreszcie moze się spotkać i nie sposób go rozdzielić, bo bronią się swoimi "mocami", od których pękają oczy i bębenki w uszach. swoją drogą, ta scena wyobrażająca porwanie syna Muldera przez kosmitów, podobna jest do sceny porwania jego siostry, prawda ? Od tego zaczęła się pasja, i obsesja, Muldera na punkcie istnienia kosmitów. Do dziś chyba nie wiadomo, czy porwali ją kosmici, czy były to jednak zakamuflowane służby rządowe ? MOże dlatego Mulder "chce uwierzyć", mimo ze widział ten moment na własne oczy ? dobry odcinek ! cieszę się bardzo z tej serii :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 16.02.18, 16:16 Tak, to fajne wspomnienia:) Ja też się przerzuciłam na "cyfryzację" i też nie miałabym tych starych jak odcinków odtworzyć;) To prawda, śledztwa były pasjonujące, długo potem analizowałam poszczególne odcinki:) Już wiem o co chodzi z tym zaginionym odcinkiem nr 4: to był ten z graffiti na ścianach budynków (to w nim ten potwór był jak dla mnie wyjątkowo nieprzyjemny - miał coś wspólnego ze śmieciarką i śmieciami, jeśli dobrze pamiętam). Po prostu TVN 7 dało te odcinki w innej kolejności, niż były emitowane w Stanach (dlaczego? nie wiem i nie rozumiem). Powinno być tak: 1. odcinek o ponownym otwarciu Archiwum X, 2. odcinek emitowany wczoraj, 3. odcinek o potworze, który nie chciał być człowiekiem, 4. odcinek o graffiti na ścianach, 5. odcinek o zamachowcy-samobójcy i 6. odcinek zaplanowany na przyszły tydzień. Bez sensu ingerowali w kolejność. Cieszę się, że Ci się podoba:)! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 10:59 otóz to, Mała Ciekawostko :], cała bateria kaset nagle stała się zbyteczna i nie-do-odtworzenia, nowe telewizory chyba w ogóle nie mają funkcji "AV" ? :] o yes ! a tak, słuszna jest Twoja dedukcja, najwyraźnie tak właśnie musiało się stać. No nic, grunt, że nie zapomnieli o żadnym odcinku i poki co, wszystkie pokazali ;] bardzo ! bardzo mi się ta seria podoba ! sądziłem, że być może z trudem będę "łapał klimat', bo to jednak "Z Archiwum X" po pewnej przerwie, ale już po czołówce pierwszego odcinka przestałem mieć jakiekolwiek wątpliwości. Na szczęście roztropnie pozostawiono to kultowe intro z kapitalną muzyką Marka Snowa :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 11:34 Nie wydaje mi się, by telewizory miały tę funkcję, Greku:) No tak, jeśli chodzi o liczbę odcinków wszystko się zgadza. Super:)! Intro zostało, tylko skrócono je o parę - paręnaście sekund: nie ma już np. twarzy krzyczącego człowieka czy zbliżającej się dłoni albo napisu "Paranormal Activity". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 11:45 mala_ciekawostka napisał(a): > Nie wydaje mi się, by telewizory miały tę funkcję, Greku:) > > No tak, jeśli chodzi o liczbę odcinków wszystko się zgadza. > > Super:)! Intro zostało, tylko skrócono je o parę - paręnaście sekund: nie ma ju > ż np. twarzy krzyczącego człowieka czy zbliżającej się dłoni albo napisu "Paran > ormal Activity". właśnie. szkoda, jakie to były cudowne czasy ! :] doskonale ! :] podziwiam Twoją biegłość w meandrach "Archiwum X", Mała Ciekawostko :] ta muzyka jest nadzwyczajna, od razu wprowadza wspaniałą atmosferę ! pamiętam, że miałem na VHS dwa odcinki "Z Archiwum X" : jeden - tytuł brzmiał chyba "Milagros", wątkiem kryminalnym były morderstwa kochanków za pomocą pozbawiania ich serc, opisywał je pewien pisarz, z którym Scully weszła w dziwną relację, na pograniczu romansu. Niesamowity odcinek, z filozoficznymi przemyśleniami. a drugi, to była historia dziejąca się w środowisku iluzjonistów, jeden z nich gotów jest wykonać sztuczkę polegającą na obrocie głowy o 180 stopni. w tym własnie odcinku Scully bezbłędnie wykonuje trik z obróceniem o 180 st. położonej płasko własnej dłoni ! :] znakomite odcinki, do dziś je wspominam, bo oglądałem je częściej niż inne, z racji posiadania na videokasecie ;] Ale najchętniej obejrzałbym wszystkie, od pierwszego ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 12:17 Dziękuję:) Tak, muzyka jest rzeczywiście wspaniała:) Pamiętam oba odcinki - jeden miał tytuł "Milagro", a drugi "The Amazing Maleeni". Rzeczywiście, oba fajne:)) Ja miałam dużo odcinków nagranych i nie starczy miejsca na wypisanie wszystkich, ale mogę wymienić na przykład dwa z ogromnej listy moich ulubionych: odcinek z tzw. "Szamboludkiem" lub "Człowiekiem - motylicą" (tytuł "The Host"), który grasował w kanałach oraz "Squeeze" o człowieku który zjadał ludzkie wątroby i zapadał w hibernację na 30 lat. Wiem, oba dosyć nieprzyjemne, ale taka już uroda "Archiwum" - praktycznie każdy odcinek był "krwawy":) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 12:35 mala_ciekawostka napisał(a): > Dziękuję:) > > Tak, muzyka jest rzeczywiście wspaniała:) > > Pamiętam oba odcinki - jeden miał tytuł "Milagro", a drugi "The Amazing Maleeni > ". Rzeczywiście, oba fajne:)) > > Ja miałam dużo odcinków nagranych i nie starczy miejsca na wypisanie wszystkich > , ale mogę wymienić na przykład dwa z ogromnej listy moich ulubionych: odcinek > z tzw. "Szamboludkiem" lub "Człowiekiem - motylicą" (tytuł "The Host"), który > grasował w kanałach oraz "Squeeze" o człowieku który zjadał ludzkie wątroby i z > apadał w hibernację na 30 lat. Wiem, oba dosyć nieprzyjemne, ale taka już uroda > "Archiwum" - praktycznie każdy odcinek był "krwawy":) :] ta muzyka to "Z Archiwum X", tylko !, nie da się jej już słuchać bez związku z serialem :] świeetnie ! yes, The Amazing Maleeni, to chyba był pseudonim tego starszego iluzjonisty, który podczas pokazu na jarmarku stracił głowę ? dzięki ! o, świetnie , intrygująco brzmią te opisy, Mała Ciekawostko ! wiesz, zawsze miałem podziw dla scenarzystów, za to jakie historie potrafią wymyślić, i jak wiele z nich ma źródło inspirację w legendach i mitach. To niemal erudyci ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 12:51 Dokładnie - muzyka "należy" do serialu i nigdzie indziej!:) O ile pamiętam to tak, to był jego pseudonim. Scenarzyści serialu byli/są wspaniali, bez wątpienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 16:19 yes ! yes ! yes ! ":] a pamiętasz taki serial "Twilight zone", w polskim przekładzie chyyba "Strefa mroku" ? miał on formę 40-minutowych odcinków, w każdym była osobna historia, coś związanego z kosmitami, róznymi niesamowitościami; a na początku zawsze introdukcja : "Wkroczyliliście w Strefę Mroku, doświadczycie teraz wydarzeń... itd". był trochę podobny do "Z Archiwum X", ofk na poziomie odpowiednio niższym, ale fabularnie bardzo przystępny, scenarzyści mieli głowę do interesujących "storylines" :] zabawne, że TVP puszczała go zawsze późną nocą,z jednej strony : tytuł sugerował że to najlepsza pora na opowiadanie takich historii, z drugiej : w samej rzeczy, nie były one drastyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 17.02.18, 17:14 Tytuł kojarzę, ale nie oglądałam:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Z Archiwum X" odc. 5 - wrażenia :] 18.02.18, 09:54 rośnie liczba seriali, które telewizja mogłaby wyemitować ponownie :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:00 TV6 "Czarny Orzeł" 15.02.18, 10:42 to nie jest wybitne kino, ale myślę że z czasem zyskuje gatunkowy status [oraz : przy bliższym poznaniu :)] intryga jest prosta : w Morzu Śródziemnym, u wybrzezy Malty, rozbija się tajny samolot z eksperymentalną bronią na pokładzie. na miejsce natychmiast wysłane zostają wywiady rosyjski i amerykański, których celem będzie/jest dostać się do wraku i zabrać stamtąd rzeczoną broń. obie strony wiedzą o sobie, Rosjanie maskują się udając że statek jakim przypływają, to jednostka rybacka, a nie szpiegowska, natomiast Amerykanie udają że ich agenci, to naukowcy prowadzący badania na morskiej florze i faunie. Czarny Orzeł, to kryptonim amerykańskiego agenta, który zostaje do tej misji ściągnięty z Afganistanu. co lepsze, przy okazji musi się zając swoimi dwoma synami, w czym pomaga ma agentka Parker oddelegowana do tego zadania prosto z CIA. sama akcja jest wartka i szachowa [oraz karate miejscami :)] rozgrywka wywiadów - wciąga, ale głównym atutem tego filmu jest przepiękna Malta, na której kręcono zdjęcia oraz morze, którego również użyć się nie zawahano ;] Piękne miejscówki i w znacznej ilości ! nawet kiedy agent amerykański i rosyjski [uwaga : Van Damme w jednej ze swoich pierwszych ról] stają do pojedynku karate, to w tak urodziwej scenografii, że karate schodzi na plan dalszy :] moim zdaniem : warto obejrzeć ! niezobowiązująco :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Nieobliczalni" 16.02.18, 11:00 "Nietykalni" się nie powtórzą, ale "Nieobliczalni" mają swoje zalety - polski dystrybutor wybrał tytuł zblizony do tamtego filmu, choć oryginalny jest zupełnie pozbawiony nawiązań, ale generalnie zasada jest podobna no i Omar Sy znów w roli głównej. mamy dwóch policjantów z innych światów : Ousmane - tajniak pracujący pod przykrywką, czarnoskóry, wychował się na ulicy, konserwatysta, ojciec samotnie wychowujący syna oraz : Francois - biały zza biurka, z klasy średniej, playboy i libertyn, kawaler oczywiście ;] Dostają do wspólnego poprowadzenia śledztwo, w które zamieszani się politycy, działacze związków zawodowych i ratusz miejski. wspólna praca jest okazją, by doszło do gombrowiczowskiego zderzenia form, oczywiście ze scenami kryminalnymi w tle. każda kolejna scena demaskuje ich jednego przzed drugim : "twardy ulicznik" okazuje się być dawnym fajtłapą, który na tzw dzielni zawsze być obiektem żartów i kpin, a biały mądrala staje wobec sytuacji, w których cała jego wystudiowana elegancja bierze w łeb i chcąc nie chcąc, jegomośc musi się ubrudzić codzienną gliniarską robotą, choćby ścigając chuliganów po blokowisku, w jednym bucie :] nie brakuje ofk przytyków do francuskiej rzeczywistości, paru komentarzy społecznych, złośliwości pod adresem wciąz pokutujących w społeczeństwie rasistowskich uprzedzeń, a nawet nie tyle rasistowskich, co... konfekcyjnych ';] Czarny w stroju ulicznego rapera ma małe szanse wejśc do prefeektury policji, choćby nawet legitymował się i zaklinał, że też jest policjantem. przezabawna jest też scena w klubie swingersów, dokąd obaj gliniarze muszą się udać w celach zawodowych. Tam dopiero róznice mentalne między nimi wybrzmiewają ;] najważniejsza jednak róznica, to taka, ze Ousmane jest idealistą i gliniarzem z krwi i kości, a Francois to karierowicz, dla ktorego ta sprawa ma być trampoliną do awansu : zza jednego biurka do drugiego, bardziej wypasionego. Rzecz jasna, rywalizując i wyzłośliwiając się obaj dżentelmeni zbliżają się do siebie i wkrótce tworzą całkiem dobry duet, a finale Francois musi rozstrzygnąc powyższy dylemat : jestem gliną czy zależy mi tylko na lepszej posadzie ? Omar Sy i Laurent Lafitte - kolejny komiczny duet francuskiej kinematografii. Z obiecującymi szansami, tak mi się wydaje, na prolongatę - "Nieobliczalni 2" ? czemu nie ! polecam ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:55 Ct2 "Gomorra II" odc 1 & 2 16.02.18, 11:12 start juz dziś zatem :] 2 odcinki od razu, tak samo pokazywano także pierwszy sezon. cieszę się na te serię, choć zazwyczaj oryginał pozostaje niedościgniony, więc spodziewam się, ze moze być róznie. znów mogę Was tylko gorąco zachęcić do śledzenia tego serialu, jeśli tylko gdzieś napotkacie, albo via net. realizm świata neapolitańskiej mafii jest tutaj pokazany i zagrany w sposób rewelacyjny ! do tego znakomity scenariusz, skupiający się na historii klanu Savastano i geografii gangsterskich interesów w mieście. są tu zdrady, intrygi, sposoby działania mafiosów, niemal podręcznikowe metody dystrybucji narkotyków, negocjowania z konkurencją albo zamachów na nią, porachunki, ambicje, silne kobiety, mafia za kratkami, a do tego niemal każdy odcinek wprowadza nową postać, która czasami jest kluczowa i znika/ginie w ostatnim momencie, albo w następnym odcinku, lecz jej historia ma znaczenie dla głównych wątków z głównymi bohaterami. No i Neapol ! pięknie sfotografowany, nastrojowo bardzo. znakomitość. mam nadzieję, że piszący te serial, a jest on na podstawie ksiażki Roberto Saviano, za którą dostał on wyrok śmierci od camorry i od tej pory ukrywa się - pisali go od razu z przeznaczeniem na 2 sezony :] najgorszy bowiem wariant jest taki, że scenarzyści, showrunnerzy - tak to chyba fachowo się nazywa ?, mają pomysł na jeden sezon, a kiedy okazuje się, ze jest popyt na drugi, telewizja składa zamówienie i oferuje świetne zarobki : zaczynają rozpaczliwie kombinować, wymyślają cokolwiek i w efekcie wychodzi rzecz już znacznie słabsza. PS : mam ogromną nadzieję, ze TVP pójdzie śladem CTV i kupi ten serial, a takzę : że pokazywać go będzie własnie o takiej godzinie ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Gomorra II" odc 1 & 2 - wrażenia 17.02.18, 12:29 nie ma powodów do niepokoju ! - to konstatacja po pierwszych 2 odcinkach 2 serii :] serial nadal trzyma wyjątkowo wysoki poziom. Aktorzy pozostali, realizm sytuacyjny, gęsta atmosfera, że - jak to się mówi - siekierę mozna w powietrzy powiesić ;], znakomite prowadzenie narracji i Neapol jakże urodziwy. a w 2 odcinku - Kolonia w Niemczech, gdzie odbywa się gros akcji. niezwykłe, że 55-minutowe odcinki złożone są z 2-3 wątków i 5-6 sekwencji, styl "Gomorry" ewidentnie nawiązuje do kina europejskiego. Nia ma skrótów, szybkiego montażu, nadawania całej akcji tempa galopady. tu się zwalnia, kontempluje, rozciąga czas, dzięki czemu można doskonale poczuć emocje i stan ducha bohaterów, znaczenie momentu, sens danej sceny. mafiosi są naturalni, bezwzględni jesli trzeba, ciągle mierzą sie badawczymi spojrzeniami, nigdy nie wiadomo, co kto knuje i o czym naprawdę myśli, nikt nikomu nie ufa, nawet spotkanie po latach ojca, który wyszedł z więzienia [albo uciekł, bo to nie jest pewne] i syna, który przez rok leżał w śpiączce po zamachu, jest dośc oschłe i nie ma w nim ani grama czułości. to są ludzie, którzy zyjąc pod presją i w ciągłej walce zupełnie zatracili ciepłe emocje, albo nauczyli się je spychać i chować po kątach, bo wiedzą że w tym świecie nie wolno ich okazywać nikomu. oto mafioso ma kłopot, bo żona nie wyrabia już w takim modelu życia, a na dodatek martwi się o córkę, na tyle że nawet kiedy mała jeździ rowerem po placu zabaw i na moment tylko gdzies znika, jejmośc doznaje paroksyzmu paniki. Kiedy jednak wzywa ją policja, by zeznawała w sprawie oskarżenia męza o zabójstwo - z dumną miną nie puszcza pary z ust. Mąz stara się ją przekonać, ze jeszcze chwila i będą żyli bezpiecznie, kupuje nowe mieszkanie, mają też daczę przy plaży obok morza, ale to za mało. Babka wpada co chwila w nerwicę. Mąz próbuje uspokoić ją, zapewnić że wkrótce będzie lepiej, ale ona chce wyjechać daleko stąd, nie mozę znieśc tego stresu. Idą na kolację, a potem na plaży, nocą, dochodzi do kłótni, mąz tak ją uspokaja, że aż ją dusi. Ma zapaśc emocjonalną, ale zaraz sie zbiera, pakuje jej zwłoki do auta i podpala je w jakiejś opuszczonej fabryce. Ojciec i syn, stary mafioso i szef klanu oraz jego następca, spotykają się w Kolonii, gdzie kupują broń od włoskiej mafii. Zanim się zetkną : syn przez cały dzień jest wożony z miejsca na miejsce i musi czekać. To po to, aby sprawdzić czy nikt za nim nie jeździ. Nocują w hotelu, gdzie dochodzi do trudnej rozmowy, ojciec wypomina mu niepewnośc w działaniu, a on ojcu że dał się zamknąć i przez to zmarła matka/żona. A potem muszą razem uciekać z restauracji, gdzie doszło do zamachu na ich kolegów z mafii. Wieją tylnym wyjściem, porywają auto z ulicy, na moście jest blokada, więc porzucają samochód i chcą odejśc, ale policja ich goni. Szczęście, że to noc, wiec mogą się ukryć. Ojciec słabnie, ale syn wraca po niego i niesie go na plecach. Na moment zostawia w krzkach, na stacji benzynowej terroryzuje kierowcę, każe się wieźć po ojca, wykorzystuje tego kierowcą , by ojca zanieśc do samochodu, a potem faceta dusi, skoro już nei jest potrzebny. Znajduje dla siebie i ojca kryjówkę w jakiejś opuszczonej dzielnicy fabrycznej, a rano po ojca przyjeżdzają jego ludzie. Krótkie pożegnanie, uwaga ze trzeba iśc włąsnymi drogami i własne sprawy załatwiać. Surowo i do rzeczy. w 1 odcinku mamy punkt widzenia klanów mafijnych, które stają przeciw rządzących dotad Savastano. Don Pietro jest w więzieniu, syn jego Gennaro leży w szpitalu po zamachu na jego życie. Za wszystkim stał Ciro, dotąd prawa ręka i cyngiel Savastano. Liczył na większe udziały w biznesie, a także na to, ze po aresztowaniu Don Pietro przejmie władzę w klanie. ZOstał jednak odsunięty na bok, bo mu nie ufali. Dlatego zaczął działać przeciw nim i teraz organizuje nową władzę wokół mafiosa Contiego, który kiedyś przegrał rywalizację z Savastano. Przyłączają sie inni i teraz cała ta grupa sojuszników zarządza narkotykowym biznesem w Neapolu. To własnie Ciro jest mężem, który dusi własną żonę, która nie wytrzymała stresu życia u jego boku. 2 odcinek skupia się na losach Savastano. Don Pietro jest opisywanym ojcem, który wyszdł z więzienia, a Gennaro, to jego syn i następca. Pierwsza sekwencja ma miejsce w Hondurasie i dzieli ją od zdarzeń opisanych w 1 odcinku - rok. Tutaj Gennaro z obstawą spotyka się z dostawcami "żboża", czyli handlarzami prochem. To najlepsze źródło Savastano, jedyne które im zostało. Handlarze dekują się w dżungli, porwali dwóch zołnierzy z wojsk rządowych. jednego z nich, kapitana, Gennaro zmusza do zaszlachtowania maczetą młodszego rangą kolegi. I wszystko nagrywa. Kapitan trzęsie się ze strachu i obrzydzenia, ale w zamian za obietnicę ocalenia życia gotów jest na wszystko. Gennaro nagrywa tę rzeź i każe wypuścić kapitana. Ma na niego haka. Od tej pory handlarze będą mieli "kreta" w komorce do spraw narkobiznesu i nic nie przeszkodzi dostawom "zboża" dla Savastano. A potem jest ta cała historia w Kolonii, w której trakcie Gennaro imponuje zapewne ojcu, ale ten nie daje wiele po sobie poznać. to świat drapieżców, nie ma miejsca na sentymenty, wiele czasu mineło od "Ojca CHrzestnego". Ten surowy realizm w zestawieniu z urodą zdjęć robi doskonałe wrażenie. plaża, uliczki Neapolu, oświetlone jezdnie i place, intrygująco wyglądające [jak spirala] wyrobiska i fabryczne dzielnice w Kolonii - coś nadzwyczajnego, rzadko spotykany w serialach nacisk na miejscówki. I bohaterowie. Stary Savastano, twardziel, po przejściach, który czuje ze jego czas się kończy, teraz musi się na dodatek ukrywać w Niemczech, ale ciągle ma swoich ludzi w Neapolu i przygotowuje się do kontrataku. Ciro na początku był mentorem młodego gennaro, wydawało się że jest gościem do bólu lojalnym, a na dodatek niegłupim. Z czasem tak ewoluował, że pod koniec 1 serii oraz na początku drugiej może być wręcz antybohaterem. Zdrajcą z ambicjami i poczuciem dumy, coraz bardziej bezwzględnym i nieprzewidywalnym. Gennaro zaczynał jako dziedziec mafijnej potęgi, który kompletnie nie ma ochoty i talentu, zeby po ojcu przejąc "firmę". Na dodatek, daleko mu fizycznie było do wyobrażenia gangstera. Przechodzi jednak znaczącą zmianę : staje się takim samym twardzielem jak ojciec, ma tatuaże, irokeza i gotowość na wszystko. spektakularne serialowe ewolucje. wiarygodne, co najważniejsze, stopniowe, bez pojedynczych momentów znaczących, to nie jednostkowe wydarzenia zmieniają ludzi, ale fala, rytm życia. znakomitość ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:40 TVP2 "Czerwony pająk" 16.02.18, 11:18 niestety, powtórki nie przewidziano, mam nadzieję, że Wam uda się obejrzeć i napisać o tym filmie ! :] polska premiera ! jest to kryminał, a może kino psychologii ? jak głosi opis : akcja rozgrywa się tutaj między seryjnym mordercą, tytułowym Pająkiem, a chłopcem, normalnym do tego momentu dzieciakiem, świadkiem jednego z jego zabójstw, który nie idzie z tym na policję, ale zaczyna śledzić kilera i przesiąkać jego charakterem i osobowością. ciekawe, ze twórcy filmu twierdzą, ze oparli tę historię na połączeniu fikcji [Pająk] z prawdą [chłopak, który ma być alter ego prawdziwego mordercy, Wampira z Krakowa]. reżyseruje Marcin Koszałka, do tej pory sprawdzał sie raczej jako operator i dokumentalista, w głównych rolach : Filip Pławiak i Adam Woronowicz. nieźle brzmi ! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 22:40 TVP2 "Czerwony pająk" 17.02.18, 20:14 dla mnie rozczarowanie. Nudy, brak napięcia, rozwleczone sceny. No i położone totalnie napięcie, chwilami to nawet przysypiałam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:40 TVP2 "Czerwony pająk" 18.02.18, 10:07 dzięki, Maniu :] o, zatem reżyser niekoniecznie wcelował z tzw. koncepcją ? mimo wszystko, będę wyczekiwał powtórki; mając się na baczności przed filmowymi pułapkami, po przeczytaniu Twojej recenzji :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Berlinale 2018 16.02.18, 11:22 wystartowało ! :] w konkursie m.in nowy film Małgorzaty Szumowskiej : wyborcza.pl/7,101707,23022644,berlinale-2018-na-co-czekamy-najbardziej-twarz-szumowskiej.html?squid_js=false film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2018-twarz-wieza-jasny-dzien-i-inne-polskie-akcenty-ne-festiwalu/ywyvhg Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Berlinale 2018 [2] 17.02.18, 16:26 pierwsze recenzje :] : film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2018-wieza-jasny-dzien-zachwyca-zagranicznych-krytykow/j0ggnk www.filmweb.pl/article/BERLINALE%3A+Pieskie+życie=127061 www.filmwe.pl/article/BERLINALE+2018%3A+Kobiece+historie=127077 wyborcza.pl/7,101707,23030263,na-otwarcie-berlinale-zobaczylismy-wyspe-psow-fantastyczny.html Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Jutro kolejny Bond:) 16.02.18, 16:35 Tym razem "Świat to za mało", o 20:15. Bardzo fajny, jeśli nie najfajniejszy z serii z P. Brosnanem. Z ciekawą akcją i z genialną piosenką Garbage, jedną z moich ulubionych bondowskich. Pierce Brosnan wiadomo;)) Już to pisałam wcześniej: Sophie Marceau zachwyca i moim zdaniem jest najlepszą dziewczyną Bonda ze wszystkich (wygrywa nawet z E. Green). Warto również wspomnieć, że w filmie pojawia się Robert Carlyle w ciekawej roli. Polecam! Nie do przegapienia! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Jutro kolejny Bond:) 16.02.18, 18:41 Kolejny Bond, który mnie wymęczył :) Sophie Marceau jednak trochę było szkoda na kolejną dziewczynę Bonda. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 11:09 Siostro, pozostajesz fanką Bondów z Rogerem Moore'em, jak widzę :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 11:24 Sophie Marceau zdominowała i "pociągnęła" swoją grą cały film, Siostro:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 11:06 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] Twoja zapowiedź jest niezwykle intrygująca ! wiesz, ze wciągneły mnie te filmy i polubiłem je szczerze. Tym bardziej żałuję, że dziś może mi się nie uda obejrzeć. Czesi zupełnie oszaleli i akurat na dziś zaplanowali "Młodość" Sorrentino, i to na 20:00 ! Przymierzam się do seansu. I strasznie żałuję, że dziś akurat Bond wypada, bo najchętniej obejrzałbym oba filmy :] Na dodatek, no sama powiedz, czy to nie pech : nie ma powtórek, ani jednego ani drugiego filmu. miałem nadzieję, ze moze Bond będzie w poniedziałek w nocy, ale niestety nie ma. fatalnie się złożyło, bo po Twojej zapowiedzi już ostrzyłem sobie zęby na pełen wdzięku seans akcji i humoru, a tutaj wyskoczył film, który od dawna za mną chodzi, aaa ! :] zachowuję zatem w pamięci Bonda i po cichu liczę na to, ze TVP wywiąże się z powtórki. mam na to nadzieję, dlatego ze jak dotąd wszystkie Bondy 'chodziły" po 2 razy, prawda ? A zatem TVP kupuje DWA seanse każdego Bonda. Z tego wynika, że i "Świat..." musi pokazać dwukrotnie, nieprawdaż ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 11:22 O nie, szkoda, że nie obejrzysz tego filmu, akurat tego, najlepszego z Brosnanem. Tak czasem bywa, że akurat trafia się inna ciekawa propozycja:) Gdyby nie Igrzyska pewnie byłaby powtórka. No nic, oby szybko powtórzyli, warto zobaczyć chociażby dla Sophie i dla wspaniałej piosenki:)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 11:29 ja również strasznie żałuję, Mała Ciekawostko, wyjątkowa sytuacja nastąpiła. jak tylko przeczytałem Twoją zapowiedź, byłem absolutnie pewien że obejrzę, i to z przyjemnością. No a za moment Czesi zastrzelili mnie dzisiejszymi propozycjami... :] ale jestem pewien, że będzie powtórka Bonda ! Musi być ! :] każdy z filmów pokazywany był DWUkrotnie. Zatem, powtórka "Świat..." też musi się pojawić, zapewne dopiero po Igrzyskach, bo one blokuję wieczorną ramówkę. dlatego, jestem pewien, że obejrzę ten film i odbędziemy intrygującą rozmowę na jego temat ! :] nie mogę przegapić Bonda po TAKIEJ Twojej zapowiedzi ! O nie ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 11:38 Dziękuję, Greku:) Oby tak było z tą powtórką, jak piszesz!:) Bardzo jestem i będę ciekawa Twoich wrażeń:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 11:51 dzięki, Mała Ciekawostko ! :] na pewno tak będzie, jestem o tym przekonany, muszą być DWA seanse ! :] o, na pewno będą pozytywne :] Bondy mają w sobie coś takiego, ze po prostu sprawiają przyjemnośc czysto filmową, są zabawą, iluzją, roztaczają osobisty wdzięk, mrużą oko, są po prostu świetną zabawą kinem, a to zawsze wywołuje wyłącznie najlepsze wrażenia :] dzięki Tobie, dzięki Wam !, bardzo polubiłem te filmy, za co jestem szczerze zobowiązany; gdybym ich nie zobaczył, ominęło by mnie wiele przemiłych momentów filmowych ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Jutro kolejny Bond:) 17.02.18, 12:21 Dziękuję:) Cieszę się, że polubiłeś Bondy, to rzeczywiście zabawa dla widza i mrużenie oka - naprawdę pozostawiają najlepsze wrażenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Ct2 "Młodość" 17.02.18, 11:13 ależ to będzie kapitalny weekend z filmami ! na początek "Młodość". pamiętam, Siostro, Twoją recenzję. oczywiście, zamierzam potraktować ją jako układ odniesienia do seansu, ewentualnie zgłosić później jakieś uwagi polemiczne :]] spodziewam się wizualnej uczty, może również jakichś interesujących egzystencjalnych obserwacji ? w każdym razie, cieszę się, że Czesi szaleją z nowościami na progu nowego sezonu :] tylko Bonda szkoda ! ale wierzę w tę powtórkę [niebawem, po Igrzyskach zapewne] ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:00 Ct2 "Młodość" 17.02.18, 18:56 Jak Ciebie znam to na pewno znajdziesz jakieś zalety :) Ach, nie mogę się doczekać, aż coś solidnie skrytykujesz! Dla mnie to było duże rozczarowanie. Silenie się na intelektualną głębię, atrakcyjne obrazki, przykrywające pustkę. Taka filmowa grafomania. Mocne słowa, ale naprawdę mnie ten film zirytował. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Młodość" - po filmie :] 18.02.18, 11:04 dzięki, Siostro ! :] yes, sam się łapię czasami na tym, że jakoś tak jestem zbyt wyrozumiały dla niektórych filmów, wciąz szukam w nich pozytywów, przymykając oko na słabsze momenty :] "Młodość', zatem :] w samej rzeczy, uwazam ze masz rację, Twoja recenzja trafia w punkt ! Wizualnie jest to film wystawny, zmysłowy trochę nawet, ale w środku nie ma większej mądrości i głębi. Jedno mnie tylko zastanawia : czy reżyser chciał tę glębię jednak zawrzeć i pokazać, czy zrobił film dokładnie taki jaki planował zrobić ? Jeśli był przekonany, że pokazuje głębię, to znaczy że faktycznie przecenił własne możliwości. Ale jeśli świadom był, że nie ma nic odkrywczego do powiedzenia, ale ma dużo "fajnych rzeczy" do pokazania, które mogą w widzu wywołać jakieś emocje ? :] Ta "młodość" z tytułu, kojarzy mi sie tutaj bardziej z okresleniem jakiego używa lord Wotton w "Portrecie Doriana Graya" : "starość nie jest dotkliwa dlatego, ze człowiek się starzeje, lecz dlatego, ze pozostaje młodym". Mam wrażenie, ze Mick i Fred starzeją się własnie w ten sposób. Ta młodośc jest w nich : nadal ujmuje ich piękno przyrody, Fred nadal słyszy muzykę na każdym kroku i w każdych warunkach, a Mick znów szykuje się do kolejnego filmu, zaś gdy widzą urodziwą kobietę nadal zapiera im dech w piersiach. Są wciąz młodzi, mimo że w ich rozmowach ważne miejsce zajmują relacje z wyczynów na polu fizjologii. Młodośc jest w sercu, co brzmi grafomańsko ;], ale może coś w tym jest prawdziwego ? pytanie, czy reżyser nie przyłożył się do tego nazbyt gorliwie, czy choćby tej lewitujący mnich i krowia orkiestra, o których słusznie pisałaś, jako o obrazkach kiczowatych, są dowodem na jego brak dystansu czy może jednak na ironię ? Dekoracje są naprawdę przepiękne : ten pałac/amfiteatr na wodzie, ze snu Freda, gdzie spotyka on jakąs niezwykłej urody dziewczynę, patio i ogrody w kurorcie, górskie drogi, panoramy i pejzaże, nawet jadalnia jest architektonicznie wysmakowana. No, w koncu to uzdrowisko dla bogaczy ;] Później mamy obrazek z Wenecji, no i finałową scenę w teatrze, również szalenie estetyczną. Cała ta wizja, mam wrazenie, jest ewidentnym nawiązaniem do "8 i 1/2" Felliniego, w którym Guido leczy zdrowie w takim właśnie przybytku, a scena z poranną pielgrzymka karnie ustawionych gęsiego kuracjuszy do wód i innych atrakcji w rytm "Walkirii" wagnerowskich jest sceną zupelnie ikoniczną :] Sorrentino kopiuje ten pomysł, ale podkłada arie operowe :] podobają mi się te postaci w tle, sposób w jaki zostały zapisane w scenariuszu. Aktor z Hollywoodu, ujmujący młody człowiek, który czyta Novalisa, szykuje się do roli, bawi Freda i Micka rozmowami i w końcu stylizuje się na Hiltera, czym wzbudza konsternację w całym ośrodku [milcząca scena w jadalni - świetna :)]. Piłkarz, bez pudła - Maradona !, z monstrualna nadwagą, żonglujący piłeczką do tenisa, poruszający się o lasce i zawsze w towarzystwie żony. Miss Universe, na widok której Fred i Mick niemal mdleją, w tym basenie :] Fred pyta : Któż to jest ? na co Mick : Bóg ! :] I sceny z ich udziałem są niezłe : aktor martwi się, że ze wszystkich jego rol zapamiętana zostanie ta z filmu o robotach, w którym grał... robota i nie było nawet widać jego twarzy. Kiedy zaczepia go jakaś mała dziewczynka i mówi, że pamięta go w roli ojca, który nie miał odwagi zająć się synem : facet ma łzy w oczach ze wzruszenia. To jest piękna scena. Fred pomaga jakiemuś kilkuletniemu chłopcu poprawić technikę gry na skrzypcach. Na basenie znów się widzą, i Fred mówi mu : "Nie wiedziałeś, ze jesteś "lewakiem", dlatego źle grałeś" - słyszy to Maradona, podchodzi do nich i z uśmiechem mówi : "Ja też jestem lewakiem", co ma podwójne kodowanie, bo Maradona był lewonożnym piłkarzem [w zasadzie prawej nogi używał tylko do tego, by nie upaść], ale i epatował skrajnie lewicowymi poglądami polityczno-społecznymi, zresztą zaraz mamy dekoder : Maradona odwraca sie i widzimy na jego plecach wytatuowanego Marksa ';] No i Miss, ktorą młody aktor próbuje trochę sprowokować, sugerując że jest piękną pustą panienką, na co ona okazuje się być inteligetną, świadomą i błyskotliwą dziewczyną : na sugestię aktora, że jest ona Misską, więc z zasady nie moze posiadać innych talentów, ona mu odpowiada bezbłędnie trafiając w jego czuły punkt : "A pan ? Czy rola robota określa pana i definiuje ?". I aktor milczy, bo dostał w "miętkie" ;] Na dodatek, ona to mówi bez złośliwości, z uśmiechem, aż Fred z Mickiem komentują : "No proszę, nasza Miss jest bystra !". Podoba mi się też wątek znajomości córki Micka, Leny, z alpinistą. Jakoś tak sympatycznie się to rozwija, a ona znajduje w nim, w takiej jego szorstkiej męskości, szansę nie tylko na to, by potwierdzić swoją kobiecość [narzeczony Julian opuścił ją, bo znalazł "lepszą w łózku"], ale i chyba ustabilizować się, bo w ostatnim ujęciu widać tam już relację raźno zmierzającą do czegoś więcej niż romans ? Poza tym - młodośc otacza Freda i Micka ze wszystkich stron. Osacza ich. Młoda masażystka, która zajmuje się codziennie Fredem, młoda prostytutka w hallu, którą Mick wynajmuje, żeby z nim pospacerowała. Młodośc zupełnie cielesna, ale także młodośc polegająca na podejmowaniu decyzji "na całe życie", jak w przypadku Leny i Juliana [jak napisałas Siostro, to są dzieci Freda i Micka] : to czas na zmiany, na wycofywanie się ze zobowiązań, na eksperymenty i poszukiwania. I oni jakby z tej młodości sami czerpią : Fred w końcu zgadza się dyrygowac na urodzinach królowej brytyjskiej, a Mick ma plan na nowy film. Mam wrażenie, ze cios dopada Micka ze strony Brendy, która przyjeżdza powiedzieć mu, że nie zagra w jego filmie, bo ma propozycję serialową, a ponad to : ostatnie filmy Micka to kompletna klapa i możliwe, że powinien dać sobie spokoj. Sądze, ze ta ostatnia scena, Fred dyrygujący orkiestrą, to jest hołd dla przyjaciela. Mick popełnia bowiem samobójstwo skacząc z tarasu [zupełnie niespodziewanie, w jednym zdaniu zapowiada nowy film, w drugim wstaje, rześkim krokiem podchodzi do stołka i hop przez balustradę], bo ktoś odebrał mu tę młodośc serca. Ktoś go wytrącił z równowagi, a może coś uświadomił ? Wydaje mi się, że ten dyrygencki występ Freda ma symbolikę : trzymaj się swojej narracji, swoich pomysłów, tego co daje ci satysfakcję, nie pozwól sobie tego zabrać. Owszem, znaczenie ma tutaj takzę zapewne wizyta w Wenecji u żony. Trudno orzec, czy ona kontaktuje, co mówi do niej Fred, czy w ogóle ona tam jest ? - moze to tylko wyobrażenie ?, ale dla niego to spotkanie ma ożywczy charakter. Dyskuje o problemach z pamięcią, zanikajacych wspomnieniach, problemach z perystaltyką jelit :] - mam wrażenie, Sorrentino nie daje się odcyfrować : raz jest serio, a raz posługuje się kpiną, lecz zawsze w dobrodusznym tonie. w pewnym momencie w senną atmosferę górskiego kurortu wdziera się... teledysk ! z udziałem nowej narzeczonej Juliana, wokalistki muzycznej. Ciekawy zabieg montażowy :] Sa też momenty gorzkie, np. kiedy Lena wypomina ojcu, że przespał jej dojrzewanie, że zawsze obchodziła go tylko muzyka, a "nigdy nie miał nawet grama talentu Strawińskiego, którym tak bardzo chciał być", zaś sam Fred czuje boleśnie, ze tym co zostało po wielu latach pracy są trywialnie w gruncie rzeczy "Proste pieśni". Gra je mały skrzypek i mówi, że "nauczyciel w szkole mi nie pozwala, bo mówi ze to są rzeczy dla początkujących" ;] Może dlatego tak dobrze układa się relacja między Fredem, a aktorem - Jimmy zna jego inne utwory, ambitniejsze; możliwe że ja zna dlatego, bo postrzega innych twórców przez własne koleje losu : aktora kojarzonego z rolą robota, w której nawet własnej twarzy nie ma. Mick dowiaduje się od Brendy, ze jego filmy, to chała. Lena, jako sie rzekło, doznaje zawodu miłosnego. Maradona drepcze o lasce. Ileż tu niespełnienia, rozczarowania i braku nadziei. Ta sekwencja z liryczną piosenką, chyba, Bruce'a Springsteena o pogrzebie dziadka, na tle nocnego kurortu i przygotowań aktora, jest w Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Młodość" - po filmie :] 18.02.18, 11:13 Jest wyjątkowa, niezwykła, zupełnie inna niż cała reszta filmu, a zarazem będąca jego nieodłączną składową. Rozmowa Brendy i Micka - tak jak napisałaś, Siostro : znakomita, też jakby z innego porządku fabularnego, jakby zbyt doktliwa, nie puentowana żartem. PLus scena, w której Mick widzi na rozległej polanie wszystkie aktorki z jego filmów. To jego wizja, ofk, zawsze uważał się bowiem za "specjalistę od reżyserowania kobiet". Mam wrażenie, że i ta scena nawiązuje do "8 i 1/2", tyle że tam Guido snuł marzenia o własnym haremie [a najważniejszą kobietą jego zycia i tak była matka, a po niej żona :)]. absolutnie zgadzam się z Twoją opinią o aktorach - świetni są ! bez wyjątku wszyscy, znakomicie "wycastingowani", a Jane Fonda, fakt, pod makijażem i stylizacją niełatwa do rozpoznania :] Tak więc, podzielam gros Twoich uwag, pozostając z nadzieją, że taki był plan Sorrentino. Bo jesli pewne rzeczy wyszły mu zupełnie serio, bez ironii i świadomego przerysowania, to byłoby trochę niezręczne :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Młodość" - po filmie :] 18.02.18, 18:07 O, jestem zaskoczona, że zgadzasz się, przynajmniej częściowo, z moją krytyką! Niestety, moim zdaniem, Sorrentino zaplanował wielkie dzieło, a wyszło jak wyszło. Do tego to bezczelne zrzynanie z Felliniego! Jak się ma taki wzór, to trudno uwierzyć, że reżyser chciał nakręcić tylko ładne obrazki. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Młodość" - po filmie :] 19.02.18, 10:00 Nie sposób się z nią nie zgodzić, Siostro ! :] pełna zgoda : piękno wirtuozerskie, a przekaz trochę ginie w tłoku tych wspaniałych obrazów, kolorów i kompozycji. wiesz, mam wrażenie, że trochę jest to też kwestia stylu tego reżysera, on chyba inaczej kręcić nie umie albo : umie, ale nie czułby się dość swobodnie. ewentualnie : tych dwudziestu producentów wyłożyło pieniądze właśnie na coś takiego, o niczym dyskretniejszym nie chcieli nawet słyszeć ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:15 Ct1 "Lot nad kukułczym gniazdem" 17.02.18, 11:24 tak się w czeskiej telewizji rywalizuje o widza ;]] Dwójka pokazuje nowość, a Jedynka : absolutny klasyk. najpierw zobaczyłem "Lot..." i podskoczyłem z radości, a za moment sprawdziłem resztę programu i "Młodość" się ujawniła : no i się załamałem ;] wybitne kino, ikoniczne, cytowane, właściwie można by pół strony zapełnić, choćby lakonicznymi, relacjami z poszczególnych momentów i scen. fantastyczny Jack Nicholson, niesamowita Louis Fletcher : Mac Murphy jest ucieleśnieniem pragnienia swobody, jaka rośnie w amerykańskim społeczeństwie, Ratchett stanowi oblicze niemal faszystowskiego systemu represji, który ma ją tłamsić. no i pensjonariusze, galeria ludzi nieprzystosowanych, neurotyków, nadwrażliwców, którzy jednak nie zostali tutaj zamknięci, lecz dali się zamknąć z własnej woli i mogą wyjśc kiedy chcą, rzecz w tym, ze... nie chcą. Chief, mecz koszykówki, wyprawa na ryby, walka o obejrzenie meczu, próba "wyrwania" umywalki, elektrowstrząsy, balanga w ośrodku, pojedynki Mac Murphy-Ratchett, wszystkie dialogi z codziennych terapii... można wymieniać w nieskończonośc. A wszystko głęboko opisuje naturę człowieka, potrzebę zmagań o wolność myślenia, działania i ekspresji jednostki w starciu z machiną bezdusznego orwellowskiego państwa. cóż za film ! Milos Forman zrobił coś wspaniałego ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "Kochanek królowej" 17.02.18, 11:35 polecam znakomitą recenzję Siostry ! w ramach politycznego małżeństwa, młoda Brytyjka poślubia króla Danii, z którym nie znajduje żadnego porozumienia ani relacji uczuciowej. takim mężczyzną okazuje się dopiero pewien niemiecki lekarz, który przybywa na dwór. Postępowiec i liberał staje się jej coraz bliższy, łączą ich wspólne poglądy i wizja świata, a niebawem także emocje. dzieki romansowi z królową, i przy postępujących kłopotach ze zdrowiem króla, to własnie pan lekarz niejako wytycza kierunki rozwoju państwa i daje impuls do przeprowadzania licznych, smiałych reform. rzecz jasna, są tacy którym się okoliczności takowe nie podobają i uważają że należy się pozbyć niebezpiecznego przeciwnika. nominacja do Oscara i go Globów. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Kochanek królowej" 17.02.18, 18:57 Dzięki, Greku :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "Kochanek królowej" 18.02.18, 10:04 cała przyjemność po mojej stronie, Siostro :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek kino nocą :]] 17.02.18, 11:38 I jeszcze... dla nocnych marków ;] " 0:20 "Pod Mocnym Aniołem" w Kulturze i 0:50 "Taksówkarz" w Stopklatce. uff, mocna kawa się przyda ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego złota ;] 17.02.18, 16:30 Czesi na supergigant wysłali zawodniczkę od...snowboardu. pani Ledecka przyszła niezobowiązująco, narty musiała pożyczyć od innej sportsmenski, zjechała i... zdobyła złoty medal ! cóż za optymistyczna historia :] I jak się muszą czuć zawodniczki, ktore przez całe życie ten gigant jeżdzą, robiły formę na Igrzyska, przygotowywały się z poświęceniem, a tutaj : bęc ! i złoto zabiera dziewczyna, która na moment postanowiła sobie odpocząć od jednej deski i dla zabawy zamienić ja na dwie ;'] PS : a dziś złoto dla Polski, oczywiście w skokach Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 17.02.18, 17:20 Tak, świetna historia! Nie udało się Martinie Sablikovej na 5000 metrów w panczenach zdobyć złota (ale jestem zła, tak jej kibicowałam!), ale zrobił to kto inny, w innej dyscyplinie:) Pozostałe zawodniczki z giganta musiały być lekko skonsternowane;) Gratulacje dla Kamila! W końcu medal, możemy odetchnąć z ulgą;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 18.02.18, 09:58 racja, Mała Ciekawostko :] haha, to prawda, cóż za historia sportowa :] yes, druga nadzieja medalowa, to ... też skoczkowie, chyba ? zespołowy konkurs. Prawda ? swoją drogą, nie sądzisz, nie sądzicie, że w zimowych konkurencjach polski sport ogromnie się obsunął ? nie ma nawet tzw. wyskoków, czyli sensacyjnych medalistów, których nikt nie oczekiwał, a którzy zawsze się przydarzali. faworyt skoków nie zawiódł, ale gdzie są inni ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 18.02.18, 10:19 No tak, coś może się uda w konkursie drużynowym skoków zdobyć. Możliwe też, że drużyna panczenistek otrze się o podium. Masz rację, sporty zimowe u nas "leżą" - np. w związku narciarskim faworyzują skoki, zapominając o innych konkurencjach, przez co te nie mogą się właściwie rozwijać. Szkoda... Choć z drugiej strony pojawiają się działania w łyżwiarstwie szybkim (powstała ta hala w Tomaszowie Mazowieckim) i biathlonie kobiet, więc może w przyszłości coś się "ruszy":) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 18.02.18, 11:17 są zatem szanse, Mała Ciekawostko :] no właśnie, tak to wygląda, a przy okazji : jakby talentów brakowało ? Może system promocji sportów zimowch, wyszukiwania zdolnej młodzieży, a potem finansowania szkolenia gdzieś się generalnie załamał ? szkoda, zwłaszcza z powodu kibiców, prawda ? zawsze to inna perspektywa, kiedy Polacy rywalizują o mistrzostwo, niż kiedy wiadomo, że co najwyżej zrealizują ideę naczelną barona de Coubertina, czyli wezmą udział :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 18.02.18, 11:53 Oczywiście, szanse są. Oby tylko udało się je wykorzystać!:) Pewnie tak jak piszesz chodzi głównie o małe środki finansowe na wyszukiwanie młodzieży i jej dalsze szkolenie. Może w końcu kiedyś to się zmieni... Dokładnie, szkoda głównie kibiców i ich nadziei. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 18.02.18, 16:43 yes ! wiesz, ja mam wrażenie, ze dyscypliny zimowe wymagają pewnego rodzaju specjalnych rzeczy : sprzętu, ośrodków/aren, no i samozaparcia, bo nie są do dyscypliny masowo uprawiane. w piłkę, siatkę czy pingponga można pograć prawie wszędzie, takze pobiegać czy pojeździć rowerem. ale już zjechać na nartach, pokręcić się na łyżwach, zagrać w hokeja, nie mówiąc o biathlonie czy saneczkarstwie albo bobslejach - trzeba mieć jednak konkretne instrumentarium i zwykle nie da się po prostu wykorzystać pierwszego lepszego kawałka terenu czy "pójśc na salę". Tutaj trzeba już mieć pieniądze albo zapisać się do klubu, który takie pieniądze ma i jest odpowiednio porządnie zorganizowany. a co dopiero mówić o uprawianiu takich sportów z myślą o profesjonalizacji... w Kanadzie czy Czechach np. baza do hokeja na lodzie jest nieporównanie większa niż w Polsce, u nich to są sporty narodowe, cieszące się masową popualrnością. w Skandynawii tak traktuje sie narciarstwo biegowe albo alpejskie u nas nie ma właściwie żadnego sportu zimowego, który miałby infrastrukturę dla masowego amatora, nie mówiąc o tradycjach. wydaje się, ze trzeba będzie chyba inwestować w szkolenie wąskich grup profesjonalistów ? nawet aura nie pomaga, jak tu wyganiać dzieciaki na śnieg, jak śniegu w ogole nie ma ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 18.02.18, 18:11 Masz rację, potrzebne są infrastruktura, ale i warunki pogodowe. Dlatego niestety nigdy nie będziemy potęgą w sportach zimowych... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 19.02.18, 10:03 chyba, że zima do nas wróci, a do programu IGrzysk wprowadzą dyscyplinę pt " rozpaczliwe próby utrzymywania równowagi na nieodśnieżonych ulicach, bo znów śnieg zaskoczył drogowców" ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: Igrzyska Olimpijskie : historia czeskiego zło 19.02.18, 17:08 Ha, ha dokładnie:)) Odpowiedz Link Zgłoś