sher.khan
24.03.07, 16:03
Rano,kawka, przytulanko do dziewczyny, która własnie włączyła Dzień Dobry
TVN, chcąc nie chcąc widzę Kingę Rusin, której kazali program rozpoczynać na
dworze w różowej syrence.Rusin się nie ubrała, trzesie nią jak w febrze, no
dobra, powitali widzów, Meller się pyta co dalej, a ona zaśmiewając się,
jakby było z czego i z pewnym oburzeniem, że on ją o to pyta, stwierdza
rozbrajająco: "nie wiem". No, myślę, nieźle, jak na początek programu.Meller
poleciał na górę, Rusin została i w kolejnym wejściu najpierw wpadka, coś
zaczęła mówić, potem przerwała, ze dwadzieścia sekund stania i milczenia do
mikrofonu, a potem znowu rozbrajające stwierdzenie, że wieje i powinna dostać
podwyżkę za pracę w trudnych warunkach. No i trzecie wejście Rusin, już w
studio, rozmowa z braćmi Janickimi, szlifierzami diamentów, i uzupełnienie
rozmowy "bo nie wiem ,czy państwo wiedzą, że bracia Janiccy są też aktorami
Kantora, te słynne role - ociec prać". No, tego to już nie zdzierżyłem.
Pytanie się nasuwa następujące
po pierwsze, ta Rusin to ma jakąś maturę, czy tak ją do telewizji kiedyś tam
wzięli, bo wdzięczne dziewczę było i tak już zostało? Teraz niczego sobie
kobitka, ale po wdzięcznym dziewczęciu śladu nie ma, więc może wypadałoby
trochę popracować nad profesjonalnym podejściem do pracy.To co ona robi to
nie jest luz, to jest totalne olewanie i brak szacunku do widza, a kontrakcik
pewnie lukratywny.
Po drugie,czy żeby prowadzić program w TVN to wystarczy ładna buzia,a IQ może
być np. 10?