Dodaj do ulubionych

LEKSYKON KINOMANA w piątki w południe

    • bartek.m Przed jutrzejszym seansem 06.11.03, 20:33
      Przypominam, że jutro oglądamy prawdziwe, i jedyne niestety w
      listopadowym "Leksykonie kinomana", arcydzieło - film "Aleksander Newski"
      (1938). W naszym rankingu będzie wysoko - i tu mam problem: czy jego
      doskonałość formalna (sprzężenie obrazu z muzyką i szlachetna podniosłość, jak
      w bylinach staroruskich) przewyższa prostotę humanistycznego przesłania "La
      strady"? Coś będzie trzecie, coś czwarte - jutro się okaże.
    • bartek.m "Aleksander Newski" i ranking nr 6 07.11.03, 14:56
      Jest piątek, po emisji arcydzieła Eisensteina, pora zatem na nasz cotygodniowy
      ranking:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      8) "15.10 do Jumy" (1957)
      9) "Świat się śmieje" (1934)
      10) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)

      Wydaje się, że jak dotąd najlepiej reprezentowana jest kinematografia
      radziecka (i to w jej pierwszym okresie wielkości) - 3 znakomite, głośne,
      nieodległe od siebie filmy, dają razem obraz osiągnięć kina w ZSRR przed II
      wojną światową. Gdyby tak jeszcze pokazano w cyklu "Czapajewa", "Ziemię"
      i "Wołga, Wołga"... W każdym razie w przypadku filmów radzieckich widać już
      jakąś zasadę doboru tytułów. Jak będzie z innymi kinematografiami (zwłaszcza
      że nie było nic z japońskiej, szwedzkiej, francuskiej, angielskiej) - czas
      pokaże.
      • ladyblue Re: "Aleksander Newski" i ranking nr 6 07.11.03, 17:42
        i znowu mnie coś ominęło - no jak zwykle albo sie człowiek ukulturalni albo
        wyśpi ;) w rankingu umiesciłabym "la stradę" wyżej niż potiomkina (znaczy na
        miejscu nr 1 ;)
        i czemuż to "świat sie śmieje" tak nisko?

        z rewolucyjnym pozdrowieniem ;)
      • Gość: Ron Obvious Re: "Aleksander Newski" i ranking nr 6 IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 08.11.03, 18:15
        1. Obywatel Kane
        2. Pancernik Potiomkin
        3. Pociąi pod specjalnym nadzorem
        4. La Strada
        5. Zagadka Kaspara Hausera
        6. 15.10 do Yumy
        7. Człowiek, który wiedział za dużo
        8. Aleksander Newski

        Pozostałych nie widziałem
        • bartek.m Re: "Aleksander Newski" 16.11.03, 18:30
          Doprawdy oceniasz "Aleksandra Newskiego" tak nisko? Dla mnie jego patos
          operowy jest zniewalający, a 37-minutowa sekwencja bitwy i pobojowiska to
          prawdziwy majstersztyk. Muszę przyznać, że choć widziałem film lata temu, to
          nie pamiętałem wcale tych humorystycznych epizodów, które tak urozmaicają
          fabułę. Było to pewnym zaskoczeniem. Obraz Eisensteina nie jest może tak
          doskonały formalnie i spójny stylistycznie jak "Pancernik Potiomkin", ale i
          tak zasługuje na wysoką pozycję w rankingu. W roku 1938 nie było lepszego
          filmu.
          • Gość: Ron Obvious Re: "Aleksander Newski" IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 19.11.03, 19:33
            A mnie strasznie rozczarował. O ile w "Potiomkinie" elementy propagandowe były
            przemycone subtelnie i tzw. "opowieść" (no i montaż) były najważniejsze, o tyle
            w "Nweskim" propaganda i patos wręcz oślepiają. Sekwencja bitwy jak dla mnie,
            cóż wygląda nieudolnie. No i te humorystyczne epizody... gość, który w czasie
            bitwy załatwił drwnianym drągiem około 20 Krzyżaków, a póżniej radośnie napił
            się z wiadra wrzeszcząc coś o wódce....Boshe, brakowało jescze przytupywania
            rzęsami i kazaczoka..."kołchoźnica i robotnik" oglądając tą scenę byli chyba w
            siódmym niebie...
            • bartek.m Re: "Aleksander Newski" a folklor ruski 19.11.03, 21:02
              Ale ten film jest opowiadany w stylu staroruskiej epiki bohaterskiej (jest
              taki gatunek epickich pieśni z folkloru wschodniosłowiańskiego, zwanych
              bylinami), stąd pewne wydarzenia i cechy bohaterów ulegają hiperbolizacji.
              Postać Aleksandra Newskiego odpowiada ludowym wyobrażeniom sprawiedliwego i
              dobrego władcy - stąd ważna jest scena połowu ryb, natomiast obaj konkurenci o
              rękę "krasawicy" są jakby odpowiednikami bylinnych rycerzy-bohaterów,
              owych "dobrych mołodcow" w rodzaju Ilji Muromca czy Dobryni Nikitycza, którzy
              dzielnie stawali do boju, góry potrafili przenosić, a i do wypitki byli
              skorzy. Postacie występujące w filmie nie są portretami konkretnych ludzi,
              lecz reprezentują określone postawy, bo obraz Eisensteina jest przedstawieniem
              starcia idei, utrzymanym na zasadzie kontrastu Dobra i Zła, stąd od realizmu
              ważniejsza jest stylizacja.
    • Gość: autor Re: LEKSYKON KINOMANA w piątki w południe IP: 217.99.155.* 08.11.03, 16:34
      sto:)
    • bartek.m Co w grudniu? 11.11.03, 17:02
      Tak jakoś wyszło, że jeszcze nie wiemy co będzie pokazane w cyklu 5 XII, ale
      wiemy, że 12 XII obejrzymy film "Gwiazda szeryfa" (1957) Anthony'ego Manna z
      Henrym Fondą i Anthony'm Perkinsem w rolach głównych. A na razie - wciąż mamy
      listopad i raczej rozczarowujący repertuar, o czym wyżej.
      • Gość: Ania Re: Co w grudniu? IP: *.telsten.com / *.telsten.com 12.11.03, 17:02
        A 5.XII będzie "Pasażerka" Munka...
        • bartek.m Re: Co w grudniu? 12.11.03, 19:02
          Dopiero dziś na stronach TVP poprawili błąd i można było zobaczyć tytuł filmu
          na 5 XII (dlatego podałem tylko film na 12 XII). I znowu Ania mnie
          wyprzedziła. Gratulacje.
          • Gość: Ania Re: Co w grudniu? IP: *.telsten.com / *.telsten.com 13.11.03, 20:28
            Dlaczego jesteś taki ironiczny? Czy uważasz, że Ty zawsze musisz wiedzieć
            wszystko pierwszy? To samo dotyczy tzw. dyskusji przeprowadzanych w tym wątku
            na temat repertuaru i analizy samych filmów. Wygląda na to, że tylko Ty wiesz
            jaka jest jedyna "prawdziwa" interpretacja filmu, a to co pisze reszta jest
            nieważne. Dlaczego to akurat Ty masz mówić innym co warto obejrzeć a co nie???
            (teksty typu: ten film sobie darujcie). Każdy sam powinien dany film obejrzeć
            i wyrobić sobie na jego temat własne zdanie. Wychodzi na to, że lepiej się
            nie odzywać i pozwolić Tobie rozpływać się nad własną inteligencją, wiedzą,
            wrażliwością. To raczej ja gratuluję Ci takiego zapatrzenia w siebie.
            • bartek.m bartek.m pod obstrzałem 13.11.03, 21:40
              Primo: Gratulując ci refleksu (a chodziło o to, że kilkanaście dni na stronach
              TVP próbowałem poznać film, jaki będzie wyemitowany 5 XII, i gdy w końcu
              poprawili błąd, nie było mnie w domu i dałem się wyprzedzić) byłem naprawdę
              szczery i w ogóle nie kryła się tu żadna ironia. Napisałaś "Czy uważasz, że Ty
              zawsze musisz wiedzieć wszystko pierwszy?" - nie, wcale tak nie uważam, po
              prostu dokonując tu tak wielu wpisów, jako autor wątku staram się
              wszechstronnie informować o cyklu "Leksykon kinomana" i cieszę się, że
              zainteresowałem Cię nim na tyle, że już dwukrotnie sprawdzałaś przyszły
              repertuar. Secundo: Ostatnio raczej unikam analizy filmów i nie podaję ich
              interpretacji, a jeśli to czynię, to używam sformułowań ogólnych, nie
              krytykuję też wypowiedzi innych osób (raz czy dwa zdarzyło mi się wyrazić
              zdziwienie waszymi rankingami, ale żebym was krytykował?). Tertio: Czy możesz
              dokładnie podać, gdzie padła moja (rzekomo) wypowiedź: "ten film sobie
              darujcie" - może się mylę (dlatego proszę uprzejmie o skorygowanie tego), ale
              chyba nie mogłem tego powiedzieć. Ten wątek (założony przeze mnie i
              podtrzymywany przy życiu, gdy spada zbyt nisko) służy zachęcaniu jak
              największej liczby osób do oglądania filmów w cyklu "Leksykon kinomana",
              wielokrotnie też zachęcałem do wydawania przez was opinii i dyskutowania nad
              rankingiem. Zgadzam się w pełni z Twoim zdaniem: "Każdy sam powinien dany film
              obejrzeć i wyrobić sobie na jego temat własne zdanie". Zachęcam też do
              oglądania każdego filmu, broniłem np. "Zagadki Kaspara Hausera", a
              jednocześnie mówiłem, że rozumię tych, do których film nie trafia. Wydaje mi
              się, że naprawdę staram się być i obiektywnym, i miłym. Z zainteresowaniem
              ostatnio przeczytałem odmienne od mojego spojrzenia na "Obywatela Kane'a". A
              że nie podjąłem jeszcze tematu - może się szykuję? Twoją krytyczną wypowiedź
              odbieram jako nie w pełni zasłużoną, choć szanuję Twoje zdanie i postaram się
              ewentualne błędy poprawić. Pozdrawiam.
              • ladyblue Re: bartek.m pod obstrzałem 14.11.03, 12:46
                to ja się do polowania przyłączę ;)

                jedno pytanie - w jakim celu załozyłeś ten wątek? bo przeważa tu twój
                subiektywny ranking filmów a dyskusje na ich temat są mało widoczne i mało
                rozbudowane...

                pozdrowionka - bez złośliwości ;)
                • bartek.m Re: bartek.m pod obstrzałem 14.11.03, 13:56
                  Do dyskusji potrzeba więcej niż jednej osoby. Mój ranking ma do dyskusji i do
                  alternatywnych propozycji prowokować (co np. Ron Obvious podjął). I co
                  wreszcie mam pisać: Ania zarzuca mi promowanie jedynie słusznych
                  interpretacji, ladyblue - brak rozbudowanych dyskusji. Sam naprawdę sobie nie
                  poradzę, zwłaszcza że chyba przeceniłem swoje siły i brak czasu nie pozwala mi
                  dogłębnie zatrzymywać się nad każdym filmem. Ale wtedy spotkałby mnie zarzut,
                  że stworzyłem wątek dla samego siebie, by prezentować własne opinie. Im więcej
                  osób w jakikolwiek sposób będzie się tu wypowiadać, tym ciekawszych rzeczy
                  będzie można się dowiedzieć i własnymi uwagami podzielić z innymi. Jakoś na
                  innych wątkach internauci nie analizują zamiarów autora wątku i nawet
                  wypowiadają się w szerszych kontekstach, niż było to jego zamiarem. Cenię
                  sobie Wasze uwagi, ale to właśnie Wy nadajecie kierunek, w jakim zmierza
                  wątek.
              • Gość: Ania Re: bartek.m pod obstrzałem IP: *.telsten.com / *.telsten.com 14.11.03, 16:19
                Primo: Przykro mi, ale dla mnie to tak zabrzmiało. Pewnie Cię rozczaruję, ale
                to nie Twój wątek zachęcił mnie do sprawdzania repertuaru. Robiłam to
                wcześniej, ponieważ nie tylko "Leksykon..." mnie interesuje. Secundo: Według
                mnie starasz się sugerować odbiór filmu, pisząc np. że w tym miesiącu
                tylko "Aleksander Newski" zasługuje na miano arcydzieła. Moim zdaniem
                arcydziełem są też "Skowronki na uwięzi" (zresztą wcześniej już ktoś o tym
                pisał w podobnym tonie). A to, że Ty nie kojarzysz za bardzo tego filmu, jak
                wcześniej pisałeś, nie oznacza, że nie jest on arcydziełem. Tertio: Faktycznie
                zagalopowałam się przypisując Ci ten tekst za co przepraszam. Miałam wczoraj
                ciężki dzień i coś pokręciłam. Piszesz, że zachęcasz wszystkich do dyskusji,
                której jakoś nie widać, więc podtrzymywanie tego wątku jest trochę sztuczne,
                nie sądzisz? I tak znajdują się tutaj głównie Twoje rankingi. Ale jeśli
                sprawia Ci to przyjemność - miłej zabawy. Pozdrawiam.
                • bartek.m Re: bartek.m pod obstrzałem 16.11.03, 18:03
                  Oczywiście, każdy ma swój stosunek do danego filmu i każdy lubi filmy inne.
                  Ale słowo "arcydzieło" oznacza coś więcej - z setek tysięcy nakręconych
                  filmów, może 100, może 50 na to miano zasługuje (do tego dochodzi kilkaset
                  filmów bardzo dobrych). O "Skowronkach..." nie wspomina się za często w
                  wydawnictwach poświęconych światowej kinematografii, "Aleksander Newski" jest
                  tam zawsze i to jako najlepszy film 1938 roku. W roku 1969 powstały jednak
                  lepsze filmy, niż obraz Menzla. Ale powtarzam: de gustibus non est
                  disputandum.
            • Gość: gość portalu Re: Co w grudniu? IP: 217.99.155.* 14.11.03, 00:51
              "Jeśli mogę wam coś doradzić "Szklane serce" sobie darujcie."

              To mój tekst(26.10).Ale przekonaj się sama.
    • Gość: ECH Obywatel Kane - nie taki wielki IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 12.11.03, 20:39
      Pamiętam jak przeczytałem w "Historii Kina" Davida Shipmana (krótkie, AUTORSKIE
      recenzje filmów starego kinomana, a obejrzał filmów Shipman z 7 tysięcy i
      błaznem nie jest), że "Obywatel Kane" to gotycki melodramat, oparty na tym
      samym pomyśle, co jakiś inny film, zachwytów nad którym zrozumieć niepodobna.
      Cóż opinia jak opinia, myślałem, że Shipmanowi nie trafiło w gusta, troszkę
      prowokuje, ale po obejrzeniu dzieła Wellesa przyznaję mu rację.
      To tylko moje zdanie, ale zastanawiam się, czy w tym przypadku nie mamy do
      czynienia z odbiorem wykrzywionym mitycznością tego filmu.
      • Gość: Ron Obvious Re: Obywatel Kane - nie taki wielki IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 13:47
        Trochę tak. W kazdym niemal plebiscycie na film wszechczasów wygrywa...ale
        troche 'jedzie' na opinii. Obiektywnie z perspektywy dzisiejszego widza jest to
        flm wybitny, ale chyba nie ten 'naj...'(w IMDB dałem mu 9 na 10). Chociaż
        sposób narracji i techniki filmowe w nim zastosowane to coś genialnego...treść
        trochę zawodzi...
        • bartek.m Wielki, naprawdę wielki. 16.11.03, 18:19
          Ale w porównaniu z "Kane'm" jeszcze bardziej zawodzi treść innych
          amerykańskich filmów tego czasu, rażących sentymentalizmem i tanim
          psychologizmem - uważam, że obraz Wellesa jest nie tylko w swej warstwie
          formalnej, ale i treściowo filmem wybitnym. Jak napisał Adam Garbicz
          to "gargantuiczny fresk psychosocjologiczny, niezrównana swą trafnością
          analiza istoty amerykańskiej osobowości i amerykańskiej idei sukcesu
          życiowego". To film prawdziwie wieloznaczny, symboliczny i rewolucyjny w swym
          subiektywizmie narracji, ukazywaniu plastyczności czasu i skontrastowaniu
          wewnętrznym. Rozpatrywana oddzielnie fabuła, sprowadzona do
          poszukiwania "różyczki", może się wydawać banalna, bo też i jest wzięta z
          taniej literatury - tak samo jest ze studentem, zarąbującym dwie kobiety
          siekierą w "Zbrodni i karze". Dopiero ekranowa wizja tej historii przynosi
          obraz w duchu Pirandella o niejednoznaczności psychiki ludzkiej, o niemożności
          poznania tajemnicy i o podróży w przeszłość w duchu Prousta. Wielkość tego
          filmu odsłania się powoli i nie od razu, bo jako arcydzieło właśnie daje się
          wielokrotnie smakować.
          • Gość: züberman Ale ten artysta naprawdę wielki był IP: *.biaman.pl 24.11.03, 13:13
            Ojojoj, a gdyby po polsku coś napisać? "Jak wzrusza, skoro nie wzrusza"?
            • bartek.m Do kogo to? 24.11.03, 16:23
              Raczej "Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?", ale zupełnie nie rozumiem, skąd
              powyższy wpis, co to za artysta, co "naprawdę wielki był" i do czyjej
              wypowiedzi się to odnosi.
              • Gość: züberman po przerwie IP: *.biaman.pl 15.12.03, 22:21
                "Raczej "Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?" "

                Nie: "jak wzrusza, skoro nie wzrusza?" To chciałem napisać i to napisałem.

                Szło mi o to, że zamiast górnolotnie oceniać fim Wellesa (który sam bardzo
                cenię), warto napisać coś od siebie (a nie od Garbicza, którego zresztą też
                cenię). Jak kogoś nie wzrusza (ani nie zachwyca), to ocena, że film
                jest "naprawdę wielki" raczej go nie przekona.


    • bartek.m "Śniadanie..." i ranking nr 7 14.11.03, 14:40
      Arcydziełem to "Śniadanie u Tiffany'ego" nie jest, choć film ma pewien urok -
      czy to oczy Audrey Hepburn, czy piosenka "Moon River", nie wiem (muszę
      przyznać, że coraz bardziej lubię ten film). Ale niestety, nie ratują one tego
      filmu, będzie (w porównaniu z tym, co już widzieliśmy) nisko:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      8) "15.10 do Jumy" (1957)
      9) "Świat się śmieje" (1934)
      10) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      11) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
    • bartek.m Co w grudniu? 18.11.03, 18:32
      19 grudnia będzie "Pokój z widokiem" (1986) Jamesa Ivory'ego. Czyli - nic
      nowego. Film dwukrotnie pokazywano w cyklu "Kocham kino". Chcemy czegoś
      naprawdę rzadkiego i wielkiego! Ale i tak na filmy Ivory'ego zawsze miło
      popatrzeć.
      • ladyblue Re: Co w grudniu? 18.11.03, 21:31
        bartek.m napisał:
        > Chcemy czegoś naprawdę rzadkiego i wielkiego! Ale i tak na filmy Ivory'ego
        > zawsze miło popatrzeć.

        ja bym na ten przykład prosiła "17 mgnień wiosny" ;P wyjatkowo wielki film :D

        pytanie off-topic (o ile się nie obraziłęs za krytykę)
        wybierasz sie moze na przeglad kina niemieckiego? słowackie jakos nie wygląda
        interesujaco... ;)

        pozdrowionka
        • Gość: kubu Re: Co w grudniu? IP: *.chello.pl 18.11.03, 22:15
          e tam
          to co, ze juz bylo dwa razy
          w przeciwienstwie do SNIADANIA U TIFFANY'EGO film Ivory'ego moge ogladac bez
          konca
          genialna obsada (uwielbiam Maggie Smith), wielka dbalosc o realia filmowanej
          epoki, piekne zdjecia
          dla mnie rewelacja
          • bartek.m Re: Co w grudniu? 18.11.03, 22:30
            Film rzeczywiście ogląda się znakomicie (zwłaszcza gdy kocha się Florencję),
            ale ja z Ivory'ego uwielbiam "Okruchy dnia" i "Powrót do Howard's End". A że
            dawno tych filmów nie widziałem, to gdyby tak w któryś piątek... Ech!
            • Gość: kubu Re: Co w grudniu? IP: *.chello.pl 18.11.03, 22:40
              polski tytul to byl POWROT DO HOWARD'S END?
              dziwne :/
              no ale juz lepsze to niz powiesciowe DOMOSTWO PANI WILCOX :)))

              Vanessa Redgrave, Emma Thompson i Helena Bohnam-Carter
              plus Anthony Hopkins
              czy to juz jest obsada marzen?
              :)
              • bartek.m Re: Co w grudniu? 18.11.03, 22:52
                To taki był polski tytuł powieści Forstera? Bo w oryginale jest "Howard's
                End".
                • Gość: kubu Re: Co w grudniu? IP: *.chello.pl 19.11.03, 01:17
                  aha
                  wydał to CZYTELNIK w 1977 - moj rocznik :D
                  jak to wzialem do reki, to sie usmialem :)))
                  na szczescie to chyba jedyna wpadka tlumacza, bo calosc czyta sie dobrze
        • bartek.m Re: Co w grudniu? 18.11.03, 22:38
          Z "Siedemnastoma mgnieniami wiosny" (jeden z najlepiej brzmiących tytułów w
          historii kina, nie sądzisz?) jest ten problem, że to serial, ale rzeczywiście,
          z rozkoszą bym to obejrzał, na przykład w niedziele o 14.30 zamiast jakichś
          głupich "Złotopolskich". Co do Twojego pytania off-topic, to się kompromituję:
          nie mieszkam we Wrocławiu, więc (choć to żadne wytłumaczenie) nawet nie
          słyszałem o żadnym przeglądzie kina niemieckiego. Ostatnio mam małą depresyjkę
          i nawet ogłoszeń w Instytucie nie czytam.
          Pozdrowienia!
          • ladyblue Re: Co w grudniu? 18.11.03, 23:02
            bartek.m napisał:
            > Z "Siedemnastoma mgnieniami wiosny" (jeden z najlepiej brzmiących tytułów w
            > historii kina, nie sądzisz?) jest ten problem, że to serial, ale
            > rzeczywiście, z rozkoszą bym to obejrzał, na przykład w niedziele o 14.30
            > zamiast jakichś głupich "Złotopolskich".

            aż takich chodów to ja nie mam zeby ramówkę tvp zmieniac ale... nic nie napiszę
            zeby nie zapeszyć ;)

            > Co do Twojego pytania off-topic, to się kompromituję: nie mieszkam we
            > Wrocławiu

            straciłeś wszystko w moich oczach ;)

            > więc (choć to żadne wytłumaczenie) nawet nie słyszałem o żadnym przeglądzie
            > kina niemieckiego.

            będe miła i usłyszysz tzn. przeczytasz ;)

            kino Atom 20.30 TYDZIEŃ FILMÓW NIEMIECKICH - KINOWOCHE ( * )
            Niem 15l wstęp wolny za okazaniem wejściówki
            25.XI - EINE HAND VOLL GRASS / GARŚĆ TRAWKI
            26.XI - HEIDI M. / HEIDI M.
            27.XI - COMEDIAN HARMONIST / ODLOTOWY SEKSTET
            28.XI - DER FELSEN / SKAŁA
            29.XI - HERZ IM KOPF / SERCE W GŁOWIE
            30.XI - MANILA / MANILA

            > Ostatnio mam małą depresyjkę

            normalne o tej porze roku ;)

            > i nawet ogłoszeń w Instytucie nie czytam.

            he he he a nawet ciekawe ostatnimi czasy ;P jeszcze powiedz ze na wielką
            konferencję literaturoznawców sie nie wybierasz...

            pozdrowionka
            • bartek.m Re: Co w grudniu? 19.11.03, 18:19
              Ach te nasze konferencje... Co roku się odbywają, a potem wszystkie referaty
              można przeczytać w specjalnym numerze "Slavica Wratislaviensia" pt. "Wielkie
              tematy kultury w literaturach słowiańskich, cz. 1/2/3/4" (teraz chyba będzie
              cz. 5). Jak się na V roku ma codziennie zajęcia (a trzeba pisać pracę
              magisterską) i jeszcze dojeżdża, też codziennie, do Wrocławia, to naprawdę
              oczekuje się wolnego dnia jak kania dżdżu. Podziwiam Twój zapał, ale gdy
              będziesz takim "strielanym worobjom" jak ja, trochę "przystopujesz".
              Cieszę się, że choć przez moment byłem coś wart w Twoich oczach. Może mi
              kiedyś wybaczysz moje niedostatki. A depresyjka wynika raczej z mojej
              melancholijnej natury (jesień akurat jest moją ulubioną porą roku).
              Pozdrowienia.
              • ladyblue Re: Co w grudniu? 19.11.03, 21:37
                bartek.m napisał:
                > Podziwiam Twój zapał, ale gdy będziesz takim "strielanym worobjom" jak ja,
                > trochę "przystopujesz".

                zapał spowodowany jest głównie odwołanymi zajęciami (no ale na wykładach też
                trzeba sie pokazac, przynajmniej niektórych...) ;) czyzby moja ironia nie była
                taka czytelna? ;)
                ja nie wiem jak ten V rok wygląda ale na podobno trudnym (he he) i cięzkim (he
                he he ) roku I obijam sie niemiłosiernie.

                > Cieszę się, że choć przez moment byłem coś wart w Twoich oczach. Może mi
                > kiedyś wybaczysz moje niedostatki.

                łaskawie wybaczam ;)

                depresyjka jesienna jest dobrym pretekstem do siedzenia nad butelka wina i
                smecenia niemiłosiernego przy wtórze gitary (regularnie stosowana metoda,
                polecam) ;)
                no ale butelka wina jest dobra na wszystko...

                a melancholijna natura to efekt studiów? jesli mogę zapytac...

                pozdrowionka :)
                • bartek.m Re: Co w grudniu? 20.11.03, 09:05
                  Niestety, to nie efekt studiów - raczej usterka fabryczna.
                  • ladyblue Re: Co w grudniu? 20.11.03, 14:30
                    bartek.m napisał:
                    > Niestety, to nie efekt studiów - raczej usterka fabryczna.

                    a próbowałeś zgłaszać reklamację? ;)

                    sie off-topicowo zrobiło na tym wątku ;)
    • bartek.m "Skowronki na uwięzi" i ranking nr 8 21.11.03, 14:21
      No cóż, moim zdaniem "Skowronki na uwięzi" zupełnie nie dorównują poprzedniemu
      filmowi Menzla, czyli "Pociągom pod specjalnym nadzorem" - nie ma w nich tego
      poetyckiego polotu w ukazywaniu groteskowo-tragicznej codzienności, a
      szlachetna intencja pokazania absurdów czasów stalinowskich w Czechosłowacji
      i "socjalistycznej reedukacji elementów burżuazyjnych na przyfabrycznym
      złomowisku", niezupełnie się powiodła w warstwie formalnej - "Skowronki" nie
      mają rytmu. Ale za przekazanie idei o wewnętrznej wolności ludzi zniewolonych
      film Menzla nie będzie ostatni w naszym rankingu:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      8) "15.10 do Jumy" (1957)
      9) "Świat się śmieje" (1934)
      10) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      11) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      12) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
      • the_reda Re: 'Skowronki na uwięzi' i ranking nr 8 23.11.03, 11:47
        1. "Obywatel Kane"
        2. "Pancernik Potiomkin"
        3. "La strada"
        4. "Pociągi pod specjalnym nadzorem"
        5. "Aleksander Newski"
        6. "Śniadanie u Tiffany'ego"
        7. "Zagadka Kaspara Hausera"


        Więcej nie widziałam.
    • bartek.m "Szklane serce" i ranking nr 9 28.11.03, 16:01
      Z kilku opinii wyżej, gdy zapowiadano emisję "Szklanego serca" można
      wnioskować, że nie jest to ulubiony przez forumowiczów film Herzoga. Przyznam,
      że ja też stawiam wyżej inne jego obrazy, z "Fitzcarraldo" na czele. Jest to
      jednak twórczość zupełnie wyjątkowa i nadzwyczaj sugestywna, i w każdym swoim
      dokonaniu godna uwagi. Nie wydaje mi się, by ekran telewizyjny mógł w pełni
      oddać to wszystko, co niosą w sobie filmy tego reżysera i właśnie "Szklane
      serce" najbardziej chyba na małym ekranie traci, bo żeby je w pełni docenić,
      trzeba dać się zahipnotyzować dźwiękowi i obrazowi, muzyce i stylizacji
      malarskiej, a to jest możliwe w pełni w ciemnej sali kinowej. W każdym razie
      uważam, że ta opowieść o "samoopętaniu" pewnego miasteczka poprzez swą
      symbolikę, szereg odniesień i niezwykłą aurę zasługuje na miano filmu tyleż
      oryginalnego, co znakomitego, choć może nie do każdego trafiającego za
      pierwszym razem. I oto nasz ranking:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      8) "15.10 do Jumy" (1957)
      9) "Świat się śmieje" (1934)
      10) "Szklane serce" (1976)
      11) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      12) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      13) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
      • the_reda Re: "Szklane serce" i ranking nr 9 01.12.03, 14:10
        Odpuściłam sobie tym razem. POprzednim razem film Herzoga nie przypadł
        mi do gustu, więc zrezygnowałam ze "Szklanego serca". Nie widziałam
        ani kawałka, choć zainteresowała mnie interesująca ifnormacja (przeczytana
        już po emisji filmu), że aktorzy grali swoje role będąc pod wpływem hipnozy -
        tak stwierdził sam reżyser.
        • Gość: Ron Obvious A co w grudniu???? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 01.12.03, 17:42
          Czy ktoś wie co będą pokazywać w grudniu???
          • bartek.m Re: A co w grudniu? 01.12.03, 20:52
            Czytajcie powyższe wypowiedzi! Jeszcze raz powtarzam:
            5 XII - "Pasażerka" Munka
            12 XII - "Gwiazda szeryfa" A. Manna
            19 XII - "Pokój z widokiem" J. Ivory'ego
            26 XII (święta) - cyklu "Leksykon kinomana" nie ma.
    • bartek.m "Pasażerka" i ranking nr 10 05.12.03, 16:51
      Wielka jest siła tego obrazu i naprawdę żal, że nie dane było go ukończyć -
      reżysera nie stało. W każdym razie będzie wysoko w naszym rankingu:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Pasażerka" (1961/63)
      8) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      9) "15.10 do Jumy" (1957)
      10) "Świat się śmieje" (1934)
      11) "Szklane serce" (1976)
      12) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      13) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      14) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
      • Gość: alecja "Pasażerka" IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.03, 16:30
        "Pasażerka" to kawał dobrego (choć niedokończonego) kina. Każdy powinien
        obejżeć, by się przekonać, że polacy potrafili kiedys dobre filmy robić
    • bartek.m Drugiego stycznia 07.12.03, 09:54
      Wiemy już, że drugiego stycznia w cyklu "Leksykon kinomana" obejrzymy "To
      wspaniałe życie" (1946) Franka Capry z Jamesem Stewartem.
    • bartek.m Dziewiątego stycznia 11.12.03, 17:53
      Dziewiątego stycznia obejrzymy w cyklu "Leksykon kinomana" film "Lancelot z
      jeziora" (1974) Roberta Bressona.
      • Gość: züberman Re: Dziewiątego stycznia IP: *.biaman.pl 15.12.03, 22:26
        Wow! Świetnie, że o tym informujesz. Parę innych filmów Bressona też warto
        byłoby przypomnieć.
    • bartek.m Re: LEKSYKON KINOMANA w piątki w południe 12.12.03, 14:39
      Czytając wcześniej streszczenia nie sądziłem, że film będzie naprawdę dobry,
      choć trudno tu mówić o arcydziele. Naprawdę przyzwoity, szlachetny w prostocie
      western, czy raczej (zważywszy na reżysera) nadwestern.

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Pasażerka" (1961/63)
      8) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      9) "15.10 do Jumy" (1957)
      10) "Świat się śmieje" (1934)
      11) "Gwiazda szeryfa" (1957)
      12) "Szklane serce" (1976)
      13) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      14) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      15) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
      • bartek.m "Gwiazda szeryfa" i ranking nr 11 12.12.03, 14:59
        Czytając wcześniej streszczenia nie sądziłem, że film będzie naprawdę dobry,
        choć trudno tu mówić o arcydziele. Naprawdę przyzwoity, szlachetny w prostocie
        western, czy raczej (zważywszy na reżysera) nadwestern.

        1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
        3) "La strada" (1954)
        4) "Aleksander Newski" (1938)
        5) "Gorączka złota" (1925)
        6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
        7) "Pasażerka" (1961/63)
        8) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
        9) "15.10 do Jumy" (1957)
        10) "Świat się śmieje" (1934)
        11) "Gwiazda szeryfa" (1957)
        12) "Szklane serce" (1976)
        13) "Skowronki na uwięzi" (1969)
        14) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
        15) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
    • bartek.m Szesnastego stycznia 13.12.03, 15:10
      Szesnastego stycznia obejrzymy film "Tom Jones" (1963) w reżyserii Tony'ego
      Richardsona, wg znakomitej powieści Henry'ego Fieldinga, z Albertem Finney'em
      w roli tytułowej.
      Oscar'1963 za najlepszy film anglojęzyczny.
      • Gość: züberman to będzie dobry dzień IP: *.biaman.pl 15.12.03, 22:23
        Film przedni. Albert Finney przedni. Warto warto warto.
    • bartek.m "Pokój z widokiem" i ranking nr 12 19.12.03, 16:04
      Muszę przyznać, że za każdym razem "Pokój z widokiem" wydaje mi się coraz
      lepszym filmem - w naszym rankingu zajmie pozycję środkową:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Pasażerka" (1961/63)
      8) "Pokój z widokiem" (1985)
      9) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      10) "15.10 do Jumy" (1957)
      11) "Świat się śmieje" (1934)
      12) "Gwiazda szeryfa" (1957)
      13) "Szklane serce" (1976)
      14) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      15) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      16) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
    • bartek.m Dwudziestego trzeciego stycznia 22.12.03, 16:24
      Kochani! Dwudziestego trzeciego stycznia w cyklu "Leksykon kinomana" obejrzymy
      jeden z najwspanialszych filmów w historii kina - "Osiem i pół" (1963)
      Federico Felliniego.
      • Gość: Ron Obvious Re: Dwudziestego trzeciego stycznia IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 22.12.03, 20:57
        NARRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRESZCIE

        Od pół roku na to czekam (spóźniłem sie gdy Ale Kino to pokazywałó latem)!!!!
        Mam nadzieje, ze jest na co, bo jeszcze nie widziałem.
    • bartek.m Trzydziestego stycznia.. i program na cały miesiąc 25.12.03, 12:12
      Trzydziestego stycznia obejrzymy czeski film "Intymne oświetlenie" (1966)
      Ivana Passera. Znamy już więc program cyklu "Leksykon kinomana" na cały
      styczeń 2004 roku:
      2 I - "To wspaniałe życie" (1946) reż. Frank Capra (USA)
      9 I - "Lancelot" (1974) reż. Robert Bresson (Francja)
      16 I - "Tom Jones" (1963) reż. Tony Richardson (Wielka Brytania)
      23 I - "Osiem i pół" (1963) reż. Federico Fellini (Włochy)
      30 I - "Intymne oświetlenie" (1966) reż. Ivan Passer (Czechosłowacja).
    • bartek.m "Życie jest cudowne" i ranking nr 13 02.01.04, 16:05
      Wspaniała bajka na Boże Narodzenie, współczesna wersja "Opowieści wigilijnej"
      Dickensa i popis maestrii reżyserskiej Franka Capry. Nie widziałem wcześniej
      filmu "Życie jest cudowne" i muszę przyznać, że jest to obraz znakomity, z
      odrobinką sentymentalizmu i nieodłącznym happy endem, ale w duchu najlepszych
      osiągnięć kina Capry i amerykańskich komedii obyczajowych lat 30-40-tych.
      Dlatego za swój niepoprawny i ujmujący optymizm będzie całkiem wysoko:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Pasażerka" (1961/63)
      8) "Pokój z widokiem" (1985)
      9) "Życie jest cudowne" (1946)
      10) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      11) "15.10 do Jumy" (1957)
      12) "Świat się śmieje" (1934)
      13) "Gwiazda szeryfa" (1957)
      14) "Szklane serce" (1976)
      15) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      16) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      17) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
    • bartek.m "Lancelot" i ranking nr 14 09.01.04, 16:17
      Przyznam się, że nigdy nie ceniłem filmu "Lancelot" Bressona, ale też coś każe
      mi go oglądać za każdym razem, gdy nadarza się po temu okazja. Bynajmniej nie
      jest tak, że przeszkadza mi ascetyzm użytych przez reżysera środków formalnych
      (to zresztą dla Bressona charakterystyczne) - ale nie jestem w stanie w pełni
      przyjąć tego filmu. Znacznie bliższy mi jest film "Percewal z Galii" (1979)
      Erica Rohmera, też wywodzący się z legend arturiańskich w wersji bretońskiej i
      podobnie wystylizowany, wręcz teatralny, realizowany w studiu przy
      symbolicznej scenografii, nawiązującej do gotyckiego malarstwa miniaturowego
      (przypomina mi się przy okazji "Henryk V" Oliviera z 1944). W moim odczuciu,
      filmowi Bressona czegoś nie dostaje, a mimo to ma w sobie to "coś", jakąś
      szlachetną prostotę i prawdę, specyficzny nastrój rozpadającego się na naszych
      oczach świata - i dlatego tak całkiem nisko film w rankingu nie będzie:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Pasażerka" (1961/63)
      8) "Pokój z widokiem" (1985)
      9) "Życie jest cudowne" (1946)
      10) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      11) "15.10 do Jumy" (1957)
      12) "Świat się śmieje" (1934)
      13) "Lancelot" (1974)
      14) "Gwiazda szeryfa" (1957)
      15) "Szklane serce" (1976)
      16) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      17) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      18) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
      • ron_obvious Re: "Lancelot" i ranking nr 14 11.01.04, 14:07
        Jak dla mnie OK, "gra" aktorska troche mnie z początku denerwowała (przypomina
        mi troche sredniowieczne moralitety), ale w końcu sie przyzwyczaiłem....

        1) Obywatel Kane
        2) Pancernik Potiomkin
        3) Pociagi pod specjalnym nadzorem
        4) La strada
        5) Tom Jones
        6) Śniadanie u Tiffany'ego
        7) Zagadka Kaspara Hausera
        8) Życie jest cudowne
        9) Skowronki na uwięzi
        10) 15.10 do Yumy
        11) Lancelot
        12) Szklane serce
        13) Człowiek, który wiedział za dużo
        14) Aleksander Newski

        Juz umiesciłem w rankingu "Toma Jones'a" bo akurat dwa dni temu sobie go
        jeszcze raz obejrzałem (po co czekac do piątku) no i jak zwykle był świetny.

        PS Bartoszu.m czy ty nie jestes studentem filmoznawstwa???

        -----------------------------------------------------------------------
        Listen, strange women lyin' in ponds distributin' swords is no basis for a
        system of government! Supreme executive power derives from a mandate from the
        masses, not from some farcial aquatic ceremony! You can't expect to wield
        supreme executive power just because some watery tart threw a sword at you!
        • bartek.m Odpowiedź 11.01.04, 16:19
          Nie, nie jestem studentem filmoznawstwa - choć pewnie bym chciał. Jestem na
          piątym roku rusycystyki.
    • bartek.m Co w lutym? 12.01.04, 20:43
      Styczeń jest, jeśli chodzi o repertuar cyklu, jednym z ciekawszych miesięcy.
      Jeśli chodzi o luty, to 6 II zobaczymy film "Aleksander Wielki" (1956) Roberta
      Rossena z Richardem Burtonem w roli tytułowej, a 13 II film "Joseph Andrews"
      (1977) Tony'ego Richardsona - podobnie jak "Tom Jones" wg powieści Henry'ego
      Fieldinga.
      • ron_obvious Re: Co w lutym? 12.01.04, 20:59
        Kurna, nie chce narzekac, ale to ma być "Leksykon Kinomana" czyli możnaby sie
        spodziewac filmów wybitnych, a tu niestety sporo produkcji przeciętnych (nie
        złych, po prostu nijakich). No i teraz "Joseph Andrews" który jest niemal
        autoplagiatem (zarówno w wykonaniu Fieldinga jak i Richardsona) w dodatku nie
        dorastajacym do piet wzorcowemu "Tomowi J." Jak juz ten cykl kręci sie wokół
        tych samych nazwisk to prosiłbym przynajmniej o pokazanie najlepszych dzieł
        danego rezysera. Z Richardsona chocby "Samotność długodystansowca" albo "Szarże
        lekkiej brygady". A moze tak spróbować : włoskiego neorealizmu, kina
        japońskiego, Bergmana, francuskiej nowej fali....
        • bartek.m Re: Co w lutym? 12.01.04, 21:48
          Zgadzam się w stu procentach (poza tym, że "Josepha Andrewsa" Fielding napisał
          kilka lat przed "Tomem Jonesem", który jest rozwinięciem i udoskonaleniem
          poprzedniej powieści) - po czterech miesiącach wciąż nie było Kurosawy,
          Bergmana, Godarda, Truffauta, De Siki, Rosselliniego, Czuchraja, Viscontiego
          itd. Kryteria doboru filmów są - zważywszy na nazwę cyklu - zastanawiające
          (oba filmy Richardsona były zresztą niedawno pokazywane w TVP). Ale też nie
          zapominajmy, że pokazano tu parę niewątpliwych arcydzieł ("La
          strada", "Pancernik Potiomkin", "Gorączka złota"), które trudno zobaczyć gdzie
          indziej, zwłaszcza w telewizji. I to właśnie rokuje nadzieje, że prędzej czy
          później te widoczne dziś braki zostaną uzupełnione. Dla mnie bilans tych
          czterech miesięcy z cyklem jest mimo wszystko pozytywny.
    • bartek.m "Tom Jones" i ranking nr 15 16.01.04, 17:38
      Będę oryginalny - nie lubię filmu "Tom Jones" Richardsona tak bardzo, jak
      bardzo uwielbiam powieść "Tom Jones" Fieldinga. Dla mnie slapstick i oko
      puszczane dosłownie do widza są elementami rażącymi, zwłaszcza w widowisku
      historyczno-obyczajowym. No i wreszcie ten film był dla mnie zwyczajnie nudny -
      wybaczcie mi, wiem, że film jest popularny i lubiany, ale nie dam go wysoko:

      1 / 2) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      3) "La strada" (1954)
      4) "Aleksander Newski" (1938)
      5) "Gorączka złota" (1925)
      6) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      7) "Pasażerka" (1961/63)
      8) "Pokój z widokiem" (1985)
      9) "Życie jest cudowne" (1946)
      10) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      11) "15.10 do Jumy" (1957)
      12) "Świat się śmieje" (1934)
      13) "Lancelot" (1974)
      14) "Gwiazda szeryfa" (1957)
      15) "Szklane serce" (1976)
      16) "Tom Jones" (1963)
      17) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      18) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      19) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
      • the_reda Re: "Tom Jones" i ranking nr 15 17.01.04, 13:31
        Mnie również "Tom Jones" nie przypadł do gustu. Trochę śmiechu, trochę ironii,
        trochę dramatu, trochę romansu czyli wszystkiego po trochu. Czyli w zasadzie
        taki nijaki. Ale i tak umieszczam go wyżej od "Lancelota", który razem z "Zagadką K.H" grzeje u mnie tyły. Ja zwyczajnie nie lubię tak kręconych filmów,
        zbyt teatralne jak na film.


        1. "Obywatel Kane"
        2. "Pancernik Potiomkin"
        3. "La strada"
        4. "Pokój z widokiem"
        5. "Życie jest cudowne"
        6. "Gwiazda szeryfa"
        7. "Pociągi pod specjalnym nadzorem"
        8. "Tom Jones"
        9. "Aleksander Newski"
        10. "Śniadanie u Tiffany'ego"
        11/12. "Zagadka Kaspara Hausera" / "Lancelot"

        Pozdrawiam
    • bartek.m "Osiem i pół" i ranking nr 16 23.01.04, 15:36
      "Nie mam nic do powiedzenia, a jednak mówię..." Czyż "Osiem i pół" nie jest
      filmem wprost cudownym i nie waham się powiedzieć - najwspanialszym w historii
      kina, prawdziwym manifestem realizmu subiektywnego? Oglądany za każdym razem,
      film ten odkrywa nowe pokłady swych znaczeń, aluzji, symboli, to "kręty,
      migotliwy, płynny labirynt wspomnień, snów, doznań, codzienności, pamięci,
      wyobraźni, uczuć, faktów, które zdarzały się dawno i współżyją z tym, co
      dzieje się obecnie, mieszają się ze sobą pośród tęsknoty i przeczuć, w czasie
      nieruchomym i bezkształtnym, i nie wiesz już, kim jesteś, kim byłeś i dokąd
      zmierza twoje życie, które jest tylko jak długi pozbawiony sensu sen na jawie"
      (Fellini). Ale w finale ten sens zostaje przywrócony w pięknym korowodzie,
      afirmującym życie takim, jakie jest. Absolutne arcydzieło, swym osobistym
      tonem i zsubiektywizowaną narracją górujące nad dotyczczasowymi liderami w
      rankingu - musi być pierwsze:

      1) "Osiem i pół" (1963)
      2 / 3) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      4) "La strada" (1954)
      5) "Aleksander Newski" (1938)
      6) "Gorączka złota" (1925)
      7) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      8) "Pasażerka" (1961/63)
      9) "Pokój z widokiem" (1985)
      10) "Życie jest cudowne" (1946)
      11) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      12) "15.10 do Jumy" (1957)
      13) "Świat się śmieje" (1934)
      14) "Lancelot" (1974)
      15) "Gwiazda szeryfa" (1957)
      16) "Szklane serce" (1976)
      17) "Tom Jones" (1963)
      18) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      19) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      20) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
      • Gość: makary Re: "Osiem i pół" i ranking nr 16 IP: 193.0.117.* 23.01.04, 17:11

        Cudownie wykoncypowana czerń i biel. Byli kiedyś tacy, co kolorowali stare
        filmu. Co zostałoby z Felliniego po czymś takim?
      • ron_obvious Re: "Osiem i pół" i ranking nr 16 25.01.04, 09:07
        No, w końcu udało mi sie oglądnąć i przyznaje, ze film ten jest godzien opini,
        która za nim krąży. Moje top ten:

        1. 8 1/2
        2. Obywatel Kane
        3. Pancernik Potiomkin
        4. Pociągi pod specjalnym nadzorem
        5. La Strada
        6. Tom Jones
        7. Śniadanie u Tiffany'ego
        8. Zagadka Kaspara Hausera
        9. Życie jest cudowne
        10. Skowronki na uwięzi
        • Gość: makary Re: "Osiem i pół" i ranking nr 16 IP: 193.0.117.* 27.01.04, 09:47
          Piszę to z bólem serca, bo oceniając warstwę wizualną film jest arcydziełem.
          Ale zawartość myślowa tego filmu jest niestety żenująca i infantylna.
          Najwyraźniej reżyserowi zależało na ukazaniu ludzkiej podświadomości,
          kompleksów, urazów, obsesji. Każdy kto czytał Dostojewskiego czy Kafkę wie ile
          o tym można powiedzieć. U Felliniego podświadomość koncentruje się wyłącznie
          wokół spraw "moczo-płciowych" (to chyba Witkacy). Jakieś kobitki z grubymi
          nogami z czasów dzieciństwa kojarzą się w umyśle Reżysera z "katolickim
          sumieniem". Najgłębszym marzeniem jest harem żeński i strzelanie batem na
          nieposłuszne niewolnice. Jest jeszcze wredny Pisarz, który marudzi i którego
          wieszają, zgodnie z podświadomym życzeniem głównego bohatera. No i ta końcowa
          scena - korowód, który zachwycił krytyków filmowych, właściwie co z tego
          wynika? Wizualnie scena jest cudna, ale co z niej wynika dla niedojrzałej
          osobowości Reżysera? Że teraz już dojrzeje, ale jak?

          Mimo że jestem niewierzący, zdenerwowało mnie pokazanie katolicyzmu jako
          kwestii "moralności" w rozumieniu seksualnym, tak jak u księdza Pirożyńskiego.
          Nic poza tym Fellini nie mówi o religii, może nie więcej nic do powiedzenia?
          Nie pamiętam, który mądry człowiek powiedział, że dopiero za 100 lat będziemy
          wiedzieć, czy film jest sztuką. Coś mi się zdaje, że dalej nie wiadomo. Ciągle
          trzeba stosować taryfę ulgową dla intelektualnych dokonań przeróżnych
          reżyserków. Ciągle nie mogę zapomnieć, jak zupełnie poważni ludzie bredzili
          o "filozofii Matrixa" - skoro film wizualnie robi wrażenie, to musi być jeszcze
          jakaś filozofia. Gówno prawda!

    • bartek.m Dwudziestego lutego 23.01.04, 22:15
      Wreszcie się doczekaliśmy włoskiego neorealizmu - dwudziestego lutego
      obejrzymy film "Rzym, miasto otwarte" (1945) Roberto Rosselliniego. A zatem
      jest szansa i na "Złodziei rowerów", i na "Dzieci ulicy", i na "Opętanie".
      Czekamy też na kino japońskie i francuską Nową Falę, i na angielskich "młodych
      gniewnych". Po dwudziestu filmach pokazanych w cyklu najwyższy na nie czas.
    • bartek.m Dwudziestego siódmego lutego 27.01.04, 20:59
      Dwudziestego siódmego lutego obejrzymy film "Zwykli ludzie" (1980) Roberta
      Redforda.
    • bartek.m "Intymne oświetlenie" i ranking nr 17 30.01.04, 14:18
      Po prostu cudeńko. "Intymne oświelenie" Ivana Passera mogę od razu uznać (a
      oglądałem dziś ten film po raz pierwszy) za jeden z najciekawszych i
      najlepszych w czeskiej Nowej Fali. Uroczy, śmieszny, ale i głęboko prawdziwy
      filmik o drobiazgach życia - z tragiczną refleksją o niespełnionych marzeniach
      i radosnym obrazem harmonii międzyludzkiej. Prawdziwa sztuka opiera się na
      skrajnej prostocie, dlatego film Passera będzie wysoko:

      1) "Osiem i pół" (1963)
      2 / 3) "Pancernik Potiomkin" (1925) i "Obywatel Kane" (1941)
      4) "La strada" (1954)
      5) "Aleksander Newski" (1938)
      6) "Gorączka złota" (1925)
      7) "Pociągi pod specjalnym nadzorem" (1966)
      8) "Pasażerka" (1961/63)
      9) "Intymne oświetlenie" (1965)
      10) "Pokój z widokiem" (1985)
      11) "Życie jest cudowne" (1946)
      12) "Zagadka Kaspara Hausera" (1974)
      13) "15.10 do Jumy" (1957)
      14) "Świat się śmieje" (1934)
      15) "Lancelot" (1974)
      16) "Gwiazda szeryfa" (1957)
      17) "Szklane serce" (1976)
      18) "Tom Jones" (1963)
      19) "Skowronki na uwięzi" (1969)
      20) "Śniadanie u Tiffany'ego" (1961)
      21) "Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka