romy_sznajder
28.07.08, 13:47
www.dziennik.pl/wydarzenia/article214532/Wladyslaw_Bartoszewski_juz_nie_profesor.html
No ladnie.
Nie jestem malostkowa, brak tytulu naukowego to w koncu ZADEN problem. Zaden,
zwlaszcza w Polsce. Ale jesli ktos wyplynal jako "profesor", to tak juz sie
mysli, ze z jednej strony musi miec talent do pracy umyslowej, sumiennosc,
niezbedna dyscypline [kariera naukowa zawsze wymaga tych cech], z drugiej:
odwage, niepokornosc, bezkompromisowosc i ciety jezor, "dyplomatolki".
Trudne do pogodzenia w jezdym czlowieku jednak.
A tu sie okazuje, ze "formalnie wyksztalcenie srednie".
Wiem, wiem, obycie, zyciorys, okrutne doswiadczenia wojenne to jest
legitymacja do bycia autorytetem. Ale ... moralnym!"Profesor Bartoszewski" -
mnie to juz brzmialo w uszach nierozerwalnie, jak imie i nazwisko. Tymczasem
"Profesor" to taki nick, jak sie okazalo.
Zapewne w glosnym wywiadzie-rzece ten problem byl poruszony, ale - jak pewnie
wiekszosc - nie czytalam wywiadu.