Gość: aws Poseł Henryk Goryszewski 8 bitych godzin IP: *.icpnet.pl 16.11.03, 13:33 3 kadencja, 25 posiedzenie, 1 dzień (22.07.1998) 1 i 2 punkt porządku dziennego: 1. Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o sprawozdaniu z wykonania budżetu państwa za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 1997 r. wraz z przedstawioną przez Najwyższą Izbę Kontroli analizą wykonania budżetu państwa oraz wnioskiem w przedmiocie absolutorium (druki nr 381 i 488). 2. Sprawozdanie z działalności Narodowego Banku Polskiego w 1997 r. (druk nr 404). Poseł Henryk Goryszewski: Panie Marszałku! Przepraszam za te dwukrotnie zrobione przeze mnie przerwy. Starałem się od samego początku zwrócić uwagę Wysokiej Izby na to, że debata absolutoryjna jest jednym z ważniejszych wydarzeń i jedną z ważniejszych decyzji każdego Sejmu. Można oczywiście nie brać w niej udziału, ale jeśli już biorę udział, to jestem zobowiązany mówić w taki sposób, żeby zainteresowani usłyszeli wszystkie argumenty za i przeciw, jakie były rozważane przez komisję, którą kieruję. Chciałbym na samym początku podkreślić wyjątkowy charakter tegorocznej debaty. Jest ona bowiem pierwszą, która będzie prowadzona pod rządem konstytucji z 1997 r. Ta moja uwaga nie jest tylko kurtuazyjnym ukłonem w stronę tych, których wysiłkiem, zaangażowaniem i intelektualną twórczością ta konstytucja została ukształtowana. Konstytucja z 1997 r. wprowadza zasadniczą nową jakość do instytucji absolutorium. Za chwilę wyjaśnię, na czym polega ta nowa jakość, która powinna w istotny sposób rzutować na nasze indywidualne i zbiorowe decyzje w tej materii. Absolutorium zawsze było traktowane jako skwitowanie działalności rządu w sferze organizowanej przez budżet. Tak często komentatorzy konstytucjonaliści określają tę instytucję. Ale w PRL, w tamtej konkretnej sytuacji politycznej, kiedy raz powołany rząd miał pewność, że wprawdzie ze zmianami personalnymi, jednak będzie trwał przez całą kadencję, bywali premierzy, których pełnienie urzędu liczono nie na lata, tylko na kadencje. Absolutorium nabrało pewnej szczególnej jakości politycznej. Stanowiło swoistą namiastkę odpowiedzialności politycznej rządu. I chociaż z góry było wiadomo, jaki będzie wynik głosowania absolutoryjnego, to stwarzano wrażenie, że rząd podlega politycznej ocenie i oczywiście ta ocena jak wszystko w tamtych czasach jest dla tego rządu korzystna. Tamten system, bez istotnych zmian naruszających substancję takiego systemu, utrzymała również ˝mała konstytucja˝, a więc system trzech ustaw ustrojowych, które określały porządek prawny Rzeczypospolitej w okresie między 1990 a 1997 r. Co więcej, w ówczesnej ustawie nazywanej powszechnie ˝małą konstytucją˝ znalazł się zapis, który nadawał, pogłębiał jeszcze albo może inaczej mówiąc umacniał, bardziej uwidaczniał polityczny charakter absolutorium. Mianowicie było wyraźnie powiedziane w stosownym artykule, że rząd, który nie otrzymał absolutorium z mocy prawa, ustępuje. Decyzja w przedmiocie absolutorium przesądzała więc o trwaniu bądź też o zakończeniu trwania rządu. To było oczywiście niekonsekwentne w warunkach demokracji parlamentarnej, nie uwzględniało skutków zmiany rządów w ciągu roku, czego doświadczamy chociażby w tym roku. A w 1992 r. mieliśmy sytuację, kiedy Rzecząpospolitą kierowały kolejno trzy różne rządy. Budżet jest natomiast całością roczną, której oceny, z natury rzeczy, nie można kawałkować. Wskazuje na to chociażby sytuacja z I połowy tego roku, kiedy, podobnie jak w latach ubiegłych, nie wykonuje się ani 50% dochodów, ani 50% rozchodów. Wydatki i dochody budżetu są w I połowie gromadzone. Mniej niż połowa dochodów i wydatków jest ekspanowana z budżetu. Jakie były więc konsekwencje politycznego absolutorium dla rządu, którego już nie było? Nawet jeżeli stwierdzono w debacie, bo nie w uchwale absolutoryjnej, że przyczyną są błędy w zachowaniach rządu, którego już nie ma, to pozostaje nie odpowiedzialność polityczna, ale wyłącznie odpowiedzialność moralna wobec opinii publicznej, ponowne ostrzeliwanie odwołanego już rządu. W następstwie uchwały absolutoryjnej można było co najwyżej próbować wywołać indywidualną odpowiedzialność z deliktu budżetowego, do czego uchwała absolutoryjna wcale nie jest potrzebna, bo absolutorium ze swej natury odnosi się do rządu jako całości. Natomiast delikt z natury swej może być popełniony tylko przez konkretną osobę, niekoniecznie przez członka rząd czy osobę pełniącą funkcje polityczne w systemie władzy wykonawczej. Taki był przypadek w 1992 r., kiedy odmówiono absolutorium, ale wtedy, jak już mówiłem, były trzy rządy. W pewnym momencie w trakcie posiedzeń komisji, już w czasie głosowań, wróciliśmy do tej kwestii i jedynie ówczesny poseł sprawozdawca pamiętał, do którego rządu odnosiły się te zarzuty. Czytelnik Monitora Polskiego, który za kilka czy kilkanaście lat weźmie do ręki ten tekst z 1993 r., będzie tylko wiedział, że w 1992 r. rząd nie dostał absolutorium. Wielkim osiągnięciem obecnej konstytucji jest odpolitycznienie absolutorium, w którym, jak pisze jeden z komentatorów, nie chodzi o zaufanie do polityki rządu w ogólności, ale tylko o brak zastrzeżeń do prowadzonej przezeń gospodarki budżetowej i jej zgodności z uchwaloną ustawą budżetową. Stąd też, w przeciwień-stwie do małej konstytucji, art. 162 ust. 1 i 2 konstytucji obecnie obowiązującej pomija odmowę udzielenia absolutorium jako przesłankę dla koniecznego ustąpienia rządu. Odmowa absolutorium poza wyrażeniem negatywnej oceny gospodarki budżetowej prowadzonej przez rząd może co najwyżej ułatwić przekonanie wątpiących i wahających się do wystąpienia z inicjatywą lub do poparcia inicjatywy odmowy udzielenia wotum zaufania dla rządu, złożenia owego wniosku o tzw. pozytywne wotum zaufania. Obecna konstytucja określa tryb postępowania, który powinien być zachowany przez Sejm i rząd przy rozliczaniu wykonania budżetu w poprzednim okresie. Rząd powinien przedłożyć informację o wykonaniu ustawy budżetowej oraz, co jest nowością w stosunku do poprzedniej praktyki, o kształtowaniu się zadłużenia państwa w roku budżetowym i jego stanie na koniec roku budżetowego. Konstytucja wyznacza tu zawity termin: 31 maja, czyli 5 miesięcy od zakończenia roku budżetowego. Termin ten, Wysoka Izbo, został przez rząd pana premiera Jerzego Buzka dotrzymany. Drugi dokument, na którego podstawie Izba i jej organy oceniają wykonanie budżetu i podejmują decyzję w kwestii absolutorium, to opinia Najwyższej Izby Kontroli. Art. 226 konstytucji stwierdza, że Sejm rozpatruje przedłożone przez Radę Ministrów sprawozdanie i po zapoznaniu się z opinią Najwyższej Izby Kontroli podejmuje, w ciągu 90 dni od dnia przedłożenia Sejmowi sprawozdania, uchwałę w kwestii absolutorium. A zatem zapoznanie się ze sprawozdaniem Najwyższej Izby Kontroli jest konieczne do podjęcia przez Sejm decyzji w sprawie absolutorium. Jest to konieczne, ale oczywiście stanowisko Najwyższej Izby Kontroli nie jest wiążące, zarówno w tych częściach, w których jest korzystne, jak też w tych częściach, w których jest niekorzystne dla rządu. Sejm jest w pełni suwerenny i nie podlega ocenie ani prezydenta, ani Senatu, jeśli chodzi o udzielenie lub też o odmowę udzielenia rządowi absolutorium. Opinia Najwyższej Izby Kontroli, Wysoka Izbo, została złożona dnia 8 czerwca i jest generalnie pozytywna, natomiast w szczegółowych jej opracowaniach... Sama uchwała Najwyższej Izby Kontroli jest w istocie jednozdaniowa, w niej po prostu stwierdza się, iż NIK postanawia wyrazić pozytywną opinię w sprawie absolutorium dla Rady Ministrów w zakresie wykonania ustawy budżetowej za 1997 r. Ale budżet, nim doszło do sformułowania tej opinii, był bardzo szczegółowo badany przez NIK, tak jak zresztą i w poprzednich latach. W wyniku tych badań w dwóch kwestiach, o których będę mówił później, Najwyższa Izba Kontro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Najwiekszy mówca wszechczasow IP: 81.210.119.* 16.11.03, 13:42 miłościwie panujący nam z łaski Bożej,prezydent i ojciec nas wszystkich, Jego wysokość mgr Aleksander Kwaśniewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3x Kwach nie ma magistra! IP: 62.233.183.* 16.11.03, 15:05 NIe wpisujcie mu tego tytulu, bo sie ludzie przyzwyczaja. Odpowiedz Link Zgłoś
oryginal Re: Najwiekszy mówca wszechczasow 16.11.03, 14:16 Chyba nikt jednak nie pobije...Fidela Castro ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ekstradycja Re: Najwiekszy mówca wszechczasow 16.11.03, 15:56 oryginal napisała: > Chyba nikt jednak nie pobije...Fidela Castro ;) Też chciałam go wpisać ;-P Odpowiedz Link Zgłoś