xurek
08.03.04, 13:27
Tu bede pisac pamietnik w odcinkach (podpatrzylam od Emre).
Jest a raczej byl jeden krokus. Zolty. Poszlismy na poszukiwania jak zwykle z
Piranha. I on go znalazl. Przyniosl mi go WYRWANEGO w rece mowiac “patrz,
mamus, jest”.
Byly dwa piekne dni slonecznie i snieg wreszcie stopnial. No to zasadzilam
moje przepiekne kwiatki: canna “costam” (bardzo ladne i duze – widzialam
kiedys na trawniku) I kalie (tez bardzo ladne i duze). Pisalo – sadzic w
marcu po ostatnich przymrozkach. Tak zrobilam, bo mi intuicja mowila, ze juz
jest po. Wlasnie zaczal sypac snieg. Kurwa. W sobote pojde kupic nowe.
Znalazlam przepiekny krzak. Camelia sie nazywa. Pisze, ze znosi lekkie
przymrozki. Co to jest lekki przymrozek? Czy warto inwestowac CHF 500 w
cos “lekkoprzymrozkowego”?
Sasiadka malpa wredna kupila GOTOWE krokusy i zasadzila na swoim ogrodku. Ma
alpejska lake – przynajmniej chwilow. Zastanawiam sie, czy nie napuscic
Piranhii na te krokusy….
Znalazlam dwie wersje konwalii – jedna to kawal ziemi z kawalkiem korzenia,
druga to piec gotowych juz kwitnacych konwalii. Ten kawalek korzenia jest
drozszy niz gotowe knowalie. Nie rozumiem i wietrze podstep. Nie wiem co
robic. Przemysle do soboty.
Mahonia wypuszcza kwiatki. Chyba naprawde zakwitnie. Chyba sie wtedy posikam
ze szczescia.
Koniec odcinka pierwszego.
Xurek-ogrodnik