Dodaj do ulubionych

Ciekawostka o Bostonie

18.06.04, 22:21
Na forum USA i Kanada od czasu do czasu ktos potrzebuje info o Bostonie, gdyz
sie tam wybiera. Kiedy skrobnalem post i teraz ludzie zaczeli go uzywac.
Jakkolwiek ktos potrzebowal jakiegos fajnego miejsca, gdzie mozna w
przyjemnej atmosferze napic sie piwa. Tak sie sklada, ze moja znajoma
niezla_de obsztorcowala mnie,ze w opisie Bostonu zabraklo naszej knajpy
osiedlowej. Przysiadlem faldy i oto rezultat, pomyslalem, ze moglbym sie nim
podzielic...
Voila!



Knajpa nazywa sie TC's - inicjaly wlascicieli. Jest za rogiem od jednej z
glownych ulic, Massachusetts Avenue, naprzeciwko Berklee College of Music.
Na wstepie musze powiedziec, ze ktokolwiek tam zajrzy, najczesciej zaczyna
tam przychodzic i mowi, ze knajpa jest unikatowa i ze bardzo im sie podoba.
Nie wiem czy widziales serial "Cheers", ale tak to mniej wiecej wyglada.
W zasadzie nie ma tam nic szczegolnego. Wchodzisz do ciemnawego
pomieszczenia, brak okien, na lewo jest bar na dziesiec osob, na prawo pod
sciana siedziska przysrubowane do podlogi, aby wszyscy mieli sprawiedliwie
tyle samo miejsca. Wygladaja one nieco jak lawki, moze autobusowe, po dwa vis-
a'-vis, pomiedzy stolik, w sumie na cztery osoby spoko, choc czesto upchane
na szesc. Jest tych "stacji" kilka, takze calkiem spora liczba osob moze sie
bawic.

Ale to nie wszystko.
Po wejsciu widzisz na wprost jukebox (podlaczony do internetu - 100.000+
tytulow) w kacie i z lewej strony trzy schodki prowadzace do sali na gorze.
Po prawej stronie stoja videogames, a na lewo dwa rzedy stolikow, ok.
dziesiec, nigdy nie liczylem, a nawet gdybym, to po pijaku i nie
zapamietalbym. W tylnej scianie jest falszywy kominek, calkiem sympatyczny.

Sciany sa "wytapetowane" zdjeciami bywalcow oraz przelotnych gosci, ktorzy w
jakis tam sposob "zasluzyli" sobie na uwiecznienie. Wielu bywalcow -
regulars - juz nie zoczysz, podazyli swoimi sciezkami i nie zajrza, a szkoda.
Ich miejsce zajmuja nowi. Ja jestem chyba jedyny z najdluzszym stazem,
trzynascie lat, chociaz starutenki Murzyn, Billy, ma dluzszy staz...
Sufit jest rowniez wytapetowany - plakatami najrozniejszej masci, wiele
filmowych. Ludzie zazwyczaj nie zdaja sobie z tego sprawy, no bo ktoz
zadzieralby glowe w knajpie...

Ostatnie wysokie krzeslo przy koncu baru jest zarezerwowane dla TC, czyli dla
Tony'ego. Jego ojciec kupil bar we wczesnych latach 70-ych, pozniej przejal
to TC, a w tej chwili zaczyna rzadzic jego syn, tez Tony. Tu nalezy
zaznaczyc, ze sa Sycylijczykami i maja typowe dla takowych zachowanie,
szczegolnie TC, gdyz Junior urodzil sie w Stanach. Typowe jest powitanie z
TC - mocny ucisk z poklepaniem po plecach oraz moze poklepac po policzku,
calkiem jak na Sopranos. mowia tez w ten sam sposob. Na scianie wisi kolejna
fotografia, tym razem samotna. Zrobiona w latach '70, przedstawia TC, jego
ojca i kuzyna, ktory nb. rabowal banki. Kontakty z *** w dalszym ciagu w
jakis tam sposob nieformalnie i nieroboczo istnieja, w koncu znasz ludzi,
ktorych znales. Kilka lat temu TC zapowiedzial pewnym bywalcom, ze interesy
maja zniknac z knajpy. Przedtem zdarzylo mi sie widziec jednego z regulars,
D., na spotkaniu z facetami z Cherry Hill. D. jest niezwykle inteligentnym i
sympatycznym gosciem, zaprzyjaznilismy sie, jeszcze zanim zorientowalem sie,
czym sie zajmuje, co zreszta nie zmienilo mojego zdania.

Wracajac do tematu.

Ktoregos dnia odkrylem TC's i juz tam zostalem. Nie pamietam co zadecydowalo,
familijna atmosfera czy rodzaje ludzi. Do dzis mozna tam spotkac zarowno
niezwykle interesujacych intelektualistow, studentow z calego swiata, jak i
calkiem prostych, przecietnych ludzi tudziez brac robocza. Ciekawy byl widok,
gdy pilem piwko i rozmawialem z biker. Zestawienie Harley Davidson ze mna pod
krawatem. Takie to miejsce.
Jest tam zero dyskryminacji rasowej, liczy sie natomiast charakter. Jestes w
porzadku, to jestes mile widziany, ale jezeli jestes dran, to bye bye. Kiedys
w niedzielne przedpoludnie kilku z nas siedzialo i ogladalo jakis mecz.
Raptem wtacza sie murzyniak na okropnym kacu, a wlasciwie w dalszym ciagu
zalany. Widac, ze chlal i nie tylko cala noc i potrzebuje "bracer", czyli
klina. Podchodzi do kumpla obok mnie i zagaduje, aby "pozyczyc" dwa dolary.
Kumpel z Somalii, czarny jak smola, niestety juz go nie ma wsrod nas,
zyjacych.
Powiada, ze mu da, ale nie na piwo, tylko na metro. Ten
niezwlocznie...zamawia piwo. Bartender odmawia a kumpel mu rzuca, zeby oddal
forse, bo nalgal. Koniec koncow bartender kaze mu sie wynosic. Gosciu zaczyna
wrzeszczec, ze jest dyskryminowany i w tym momencie kumpel, juz troche
wstawiony, przejmuje inicjatywe i oznajmia mu glosno, ze on jako czarny
poinformuje go, ze dyskryminacji rasowej nie ma i zeby wyp*erdalal w trybie
natychmiastowym. Facio nareszcie zrozumial, jakiego durnia z siebie zrobil i
znika.

W TC's jest niezwykle bezpiecznie, po czesci z racji wlascicieli, po czesci z
racji regulars. Gdyby ktos naplywowy zaczal czepiac sie bywalca w sposob
agresywny, to jest gwarantowane, ze cala knajpa stanelaby w obronie i
lobuz "wyszedlby oknem".

Co roku TC organizuje Christmas Party, Superbowl Party, oraz New Year’s Party.
Zarcie jest super, oczywiscie Italian, z wloskiego miejsca na wynos, i jest
tego w brod. Zawsze pojawiaja sie znajomi wlascicieli, nawet ci, ktorzy tam
nie zagladaja. Jest bardzo sympatycznie I wszyscy bawia sie znakomicie,
calkiem jak na rodzinnym przyjeciu. Tego nigdzie nie widzialem, a bylem w
wielu przybytkach. Oczywiscie, wiele restauracji organizuje tego rodzaju
przyjecia, ale jest to odplatne i takiej atmosfery, jak u nas, nie
uswiadczysz, za zadne pieniadze.

TC’s nie oferuje nic do jedzenia z wyjatkiem: chili przygotowanego przez TC,
chowder dziela Rity, zony TC oraz chips, red hot chili peppersi cos tam
jeszcze. Okolica jest pelna restauracji; dwie Thai, Indian, Korean/Japanese,
Malyasian, Wendy’s, McDonald, piec pizzerii – z glodu nie umrzesz. Jezeli
wybor nie odpowiada, namolny malkontencie, to mozesz zadzwonic, jest miejsce,
ktore dostarcza posilki z bardzo wielu restauracji, za w sumie niewielka
oplata.

Tak wiele wydarzylo sie w TC’s, czego bylem swiadkiem badz partycypantem,
odkad zaczalem tam bywac, ze wlasciwie moglbym napisac scenariusz. Poznalem
tam wiele wspanialych ludzi (generalnie poznawanie fajnych ludzi jest czescia
mojego zycia). Niestety, czesc rozproszyla sie po swiecie i wszelki slad po
nich zaginal. Pare osob opuscilo ten padol przedwczesna smiercia...
Tempus fugit.
Mnie udalo sie umknac Kosiarzowi dwa razy, mowia: do trzech razy sztuka, hmmm.

Nie wiem, czy ta moja pisanina moze kogoklwiek zachecic do odwiedzenia TC’s,
(i uscisniecia mej dloni) ale, adres:

TC’s
1 Haviland Street w cudownym Bostonie.
Obserwuj wątek
    • ertes Re: Ciekawostka o Bostonie 18.06.04, 22:29
      Wladek jestes debesciak ;)

      Kiedy mam oczekiwac tantiem za reklame?
      • waldek.usa Re: Ciekawostka o Bostonie 18.06.04, 23:17
        ertes napisał:

        > Wladek jestes debesciak ;)
        >

        Bozia troche talentu dala...


        > Kiedy mam oczekiwac tantiem za reklame?


        Od zaraz, hehehe.
        Oni na USA i Kanada zaczeli sami kolportowac, nie musza pytac o zgode, w koncu
        forum jest publiczne, wazne, zeby credits byly. Jezeli mozna, trza ludziom
        pomagac w miare mozliwosci.
    • tortugo Re: Ciekawostka o Bostonie 18.06.04, 22:43
      fajny post, Waldziu. Tez mam takie miejsce w san diego, nazywa sie The
      Sunshine Company Saloon, Ltd., a potocznie
    • jutka1 Waldi!!!!!! 18.06.04, 22:48
      Na forum USA Kanada nie zagladam, i dlatego wielkie dzieki, ze podzieliles sie
      tym SWIETNYM tekstem tutaj. Dziekuje jakniewiem co.

      Po primo. Jednak jestem ciagle czesciowo zjankesiala (joke alert), bo
      kazda "aluzje" lapie. I wnetrze, i akcent, i gesty a la Tony S;, i zarcie. Oj.
      Souvenirs, souvenirs....

      Po drugie primo ;).
      Waldi. Jesli ponowisz zaproszenie do Baaaston ;), to obiecuje, ze sie zjawie,
      boruty u TC's nie zrobie a wrecz przeciwnie, a moze i rozbawie kogos? kto wie?
      raz w roku mi sie zdarza ;)))))) joke alert ;)
      Pozdrow niezla_de ode mnie: bytu wirtualnego, ale nie do konca. What you read
      is what you get w moim przypadku. Zapros, to udowodnie!! :)

      Po trzecie primo.
      Waldi. Nieprawda jest jakoby do trzech razy sztuka. U jednych do 2, u innych do
      20.
      A fluidy wysylam nieustannie, m'friend.

      Cmoki od szamanki
      J. :)
      • ertes Re: Waldi!!!!!! 18.06.04, 22:55
        Akcent masz, mozesz jechac.

        A propos akcentu kiedys znajomi mnie zaprosili do jakiegos znanego klubu
        komediowego w Bostonie. Ja przyzwyczajony do kanadyjskiego i hollywodzkiego
        akcentu rozumialem piate przez dziesiate przez ten ich cholerny Baaastonski jezyk.
      • waldek.usa Re: Waldi!!!!!! 18.06.04, 23:28
        jutka1 napisała:

        > Na forum USA Kanada nie zagladam, i dlatego wielkie dzieki, ze podzieliles
        sie tym SWIETNYM tekstem tutaj. Dziekuje jakniewiem co.
        >

        Dziekuje bardzo. Jak powiedzialem Ertesowi, Bozia troche talentu dala.

        > Po primo. Jednak jestem ciagle czesciowo zjankesiala (joke alert), bo
        > kazda "aluzje" lapie. I wnetrze, i akcent, i gesty a la Tony S;, i zarcie.
        Oj. Souvenirs, souvenirs....
        >


        > Po drugie primo ;).
        > Waldi. Jesli ponowisz zaproszenie do Baaaston ;), to obiecuje, ze sie zjawie,
        > boruty u TC's nie zrobie a wrecz przeciwnie, a moze i rozbawie kogos? kto
        wie? raz w roku mi sie zdarza ;)))))) joke alert ;)
        > Pozdrow niezla_de ode mnie: bytu wirtualnego, ale nie do konca. What you read
        > is what you get w moim przypadku. Zapros, to udowodnie!! :)
        >


        Oczywiscie, wpadaj, bedziemy czekali, pojdziemy do TC's, zobaczysz czy dobrze
        opisalem.


        > Po trzecie primo.
        > Waldi. Nieprawda jest jakoby do trzech razy sztuka. U jednych do 2, u innych
        do 20.
        > A fluidy wysylam nieustannie, m'friend.
        >
        > Cmoki od szamanki
        > J. :)

        Pozdrowienia.
        PS.

        Tu jest reszta postu - o Bostonie.








        A'propos Twoich pytan, wszystko zalezy od tego co lubisz. Jezeli lubisz ocean,
        to mamy waterfront. Rzeki? Charles River. Caly Boston jest atrakcyjny, tu
        ciezko jest cos pominac.
        Slynna Newbury Street jest zawalona fajnymi sklepami, kafejkami ze stolikami na
        chodniku, pamietaj ze palenie wewnatrz jest zabronione. Ludzie tam chodza
        rowniez aby sie pokazac, hehehe, snoby.

        Z racji liczby uczelni (wiecej niz w wielu stanach) jest to miasto studentckie,
        miedzynarodowe i "mlode".
        Z Newbury skrec do Copley Square, odwiedz biblioteke, przejzyj sie w szkle John
        Hancock (najwyzszy wiezowiec) do spolki z Trinity Church, spotkanie historii z
        nwoczesnoscia.
        Stamtad do shopping mall, ktore doprowadzi do Prudential i do restauracji Top
        of the Hub, jedzonko dobre i super panorama miasta.Kolejne miejsce to Christian
        Science Church, intersujacy kompleks, koniecznie
        zalicz Mapparium.Po sasiedzku jest Symphony Hall i Horticultural Society, przy
        Massachusetts
        Avenue, ktora przecina Huntington Avenue, przy ktorej z kolei jest Museum of
        Fine Arts.Polecam zaliczyc Arnold Arboretum z ogromna liczba przerozny drzew i
        krzewow,
        nawet bonsai.

        Wracajac do miasta, Beacon Hill jest jedna z najstarszych czesci miasta, z
        architektura z pocz. 17 wieku, na rzut kamieniem od Financial District, gdzie
        znajdziesz prawie wszystkie drapacze.
        W Government Center stoi sobie City Hall, niewatpliwie najohydniejszy ratusz,
        jaki kiedykolwiek zobaczysz. Pozatem w srodku mozna sie zgubic latwiej niz w
        lesie.
        Kolejny punkt to Faneuil Hall Marketplace - sklepy, knajpy, restauracje,
        uliczni magicy i oczywiscie Faneuil Hall, w ktorym posiano ziarno
        Rewolucji.Koniecznie zajrzyj do North End, ktory w tym najbardziej europejskim
        miescie w Stanach jest najbardziej europejska dzielnica, wloska. Waskie
        uliczki,
        podworka, koscioly i mnostwo fajnych restauracji, oczywiscie wloskich. Tzw. "u
        Mamy i Taty" (Ma and Pa) sa autentycznie prowadzone po domowemu.

        Jezeli juz o restauracjach, to owoce morza wedlug mnie sa najlepsze w No-Name
        Restaurant, zlokalizowanej na Fish Pier, czyli porcie rybackim. Gdy wejdziesz,
        idz na pietro, nie wyglada luksusowo i o to chodzi. Widoki z okien sa
        fantastyczne, zamow seafood chowder - niebo w gebie, rachunek za dwie osoby z
        piwkiem Sam Adams okolo $30, nie biora plastiku (!).
        Jeszcze jedno: Europejczycy maja tutaj opinie chamow, poniewaz nie daja
        napiwkow. Kelnerka tak naprawde to z tego ma dochod. W Stanach napiwki daje sie
        wszedzie.
        Na chinskie jedzenie polecam chinska dzielnice, w szczegolnosci Chinatown Cafe
        na Harrison Avenue, wszystko jest tanie ($5) i dobre, moze dlatego tyle policji
        tam zawsze jest.
        Kolejna dobra restauracja to The Cheesecake Factory, jezeli tam wstapisz to
        zapytaj czy Jerry pracuje, znam go.

        Teraz troche o barach.
        Boston jako miasto typowo irlandzkie ma przypuszczalnie wiecej irish bars niz
        Dublin. Nie daj sie nabrac, wiekszosc jest dla turystow.
        Polecam The Plough and Stars, 912 Massachusetts Avenue w Cambridge.
        Jezeli wygladasz na 21, nawet gdy masz 40, to musisz pokazac paszport, tu nie
        ma zartow.
        A skoro juz jestes po drugiej stronie Charles River w Cambridge, to odwiedz MIT
        oraz Harvard University i Harvard Square.

        Tanich, dobrze polozonych hoteli w Bostonie po prostu nie ma. Samo miasto jest
        w kosztach drozsze niz New York. Jest nastawione na ludzi biznesu z forsa,
        studentow z forsa i turystow z forsa.

        The Bed and Breakfast Agency of Boston oferuje pokoje za ok. $70/noc, YMCA
        chyba $20, podobnie schroniska mlodziezowe (Youth Hostels), ale za to mozesz
        nie miec oddzielnego pokoju i lazienki.

        Transport miejski jest swietny, za $12 mozesz kupic bilet tygodniowy wazny na
        metro i autobus.
      • jutka1 Re: Waldi!!! --- clarification :))))))))))) 18.06.04, 23:31
        jutka1 napisała:
        > Po drugie primo ;).
        > Waldi. Jesli ponowisz zaproszenie do Baaaston ;), to obiecuje, ze sie zjawie,
        > boruty u TC's nie zrobie a wrecz przeciwnie, a moze i rozbawie kogos? kto
        wie?
        > raz w roku mi sie zdarza ;)))))) joke alert ;)
        > Pozdrow niezla_de ode mnie: bytu wirtualnego, ale nie do konca. What you read
        > is what you get w moim przypadku. Zapros, to udowodnie!! :)
        ************
        Dla wyjasnienia i publicznie, nie wpraszam Ci sie do domu, mam slabosc do
        hoteli.. :)

        a teraz dobrounoc, karaluchy pod poduchy itepe.
        Serdecznie, Jutka
        • waldek.usa Re: Waldi!!! --- clarification :))))))))))) 21.06.04, 15:45
          jutka1 napisała:

          > jutka1 napisała:
          > > Po drugie primo ;).
          > > Waldi. Jesli ponowisz zaproszenie do Baaaston ;), to obiecuje, ze sie zjaw
          > ie,
          > > boruty u TC's nie zrobie a wrecz przeciwnie, a moze i rozbawie kogos? kto
          > wie?
          > > raz w roku mi sie zdarza ;)))))) joke alert ;)
          > > Pozdrow niezla_de ode mnie: bytu wirtualnego, ale nie do konca. What you r
          > ead
          > > is what you get w moim przypadku. Zapros, to udowodnie!! :)
          > ************
          > Dla wyjasnienia i publicznie, nie wpraszam Ci sie do domu, mam slabosc do
          > hoteli.. :)



          Ma sie rozumiec, jeszcze tego by brakowalo, zeby plotki zaczely sie robic.



          >
          > a teraz dobrounoc, karaluchy pod poduchy itepe.
          > Serdecznie, Jutka
          • jutka1 Re: Waldi!!! --- clarification :))))))))))) 21.06.04, 16:01
            waldek.usa napisał:

            > Ma sie rozumiec, jeszcze tego by brakowalo, zeby plotki zaczely sie robic.
            **********
            We won't have that!!!
            :)
    • basia553 Re: Ciekawostka o Bostonie 21.06.04, 16:39
      Jak patrze na Twoja panienke dzisiejsza Waldi, to mi sie dziewczeta na
      Oranienbzrger Strasse w Berlinie przypominaja. To taka absolutnie normalna
      ulica, stoi tam tez przepiekna synagoga ze zlota kopula, a nagle widzimy, ze
      stoi tam mnöstwo panienek w mocno otwartych bluzeczkach, wlasnie z takimi
      balonami jak Twoja panienka dzisiejsza. Wszystkie mlode, piekne, zgrabne do
      obrzydliwosci. Mialam ogromna ochote porozmawiac z nimi: dlaczego?? Pewnie
      nawet bym sie dogadala, bo jak wiesac gmionna niesie, sa glöwnie z Polski.
      Ale nie sadze, aby mialy ochote na konwersacje. Nic innego nie mialam niestety
      do zaoferowania:)))
      • waldek.usa Re: Ciekawostka o Bostonie 21.06.04, 16:57
        basia553 napisała:

        > Jak patrze na Twoja panienke dzisiejsza Waldi, to mi sie dziewczeta na
        > Oranienbzrger Strasse w Berlinie przypominaja. To taka absolutnie normalna
        > ulica, stoi tam tez przepiekna synagoga ze zlota kopula, a nagle widzimy, ze
        > stoi tam mnöstwo panienek w mocno otwartych bluzeczkach, wlasnie z takimi
        > balonami jak Twoja panienka dzisiejsza. Wszystkie mlode, piekne, zgrabne do
        > obrzydliwosci. Mialam ogromna ochote porozmawiac z nimi: dlaczego?? Pewnie
        > nawet bym sie dogadala, bo jak wiesac gmionna niesie, sa glöwnie z Polski.
        > Ale nie sadze, aby mialy ochote na konwersacje. Nic innego nie mialam
        niestety
        > do zaoferowania:)))


        Znaczy sie starozakonnych "podrywaja"...
        Zarabiaja pieniazki, zarabiaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka