Dodaj do ulubionych

Sny i inne zdarzenia, cz. XIII

15.11.13, 12:27
Ostatni Snulon zakończyły Marysi sny o wyższych sferach oraz brodzeniu w liściach, ten ostatni trafnie i ciekawie zinterpretowany Pytonem.
XIII Snulon inauguruję niniejszym, i myślę, że zewnętrzna niekorzystność pogodowa mogła by nam zostać wynagrodzona kolorowymi, ekscytującymi snami.

Mnie się śnił dzisiaj sen z kategorii "obcy w domu". Polega on na odkryciu, że albo w nocy jest otwarte okno, a nie było. Albo drzwi, albo że okno nie ma szyby. Oraz na przeczuciu bardzo niepokojącym, że ktoś do domu po nocy wchodził, pałętał się, i że w każdej chwili może wejść znowu. Tym razem śniło mi się, że okno w sypialni jest strzaskane, w domu mam zaś jakichś gości, którzy zaczynają sprawdzać swoje bagaże czy im nic nie zginęło zaś ja lecę do szuflady z dokumentami, gdzie nagle, epifanio! przypomina mi się, że pokaźny plik gotówki na czarną godzinę tak zwaną - trzymam. No i plik ten jest a dodatkowo jeszcze, niewiadomo skąd, jakiś plik eurosów. Ciekawe w tym śnie jest to, że w ogóle się mało przejmuję owym włamem, zaś o gotówce na czarną w ogóle nie pamiętałam! I dzięki włamowi mi się ona przypomniała! Obudziłam się myśląc gorączkowo GDZIE??? są te pieniądze co o nich nie pamiętam :)
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 20.11.13, 22:12
      Jestem we Florencji, choc ta senna z prawdziwa nic nie ma wspolnego. Tyle ze jest niezwykle piekna i barwna. Jednak kolory stonowane nalotem sepii, jak filmy z lat 70.
      Zbladzilem za miasto, do przeleczy cudownej, i tam wypatrzylem daleko w dole florenckie lotnisko. A tuz obok mnie jezioro, po ktorym jezdza autobusy, tak, kolami po wodzie, stare jak z lat 50. Tylko w Valparaiso takie widzialem na zywo. Cos takiego:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/PrGDnqayEdj4yMsYsB.jpg

      Do miasta wracalem sciezynka przez las, polanki jakies sielskie, drzewka niewielkie, bialy piach jak w drodze do plazy w dzieciecych Stegnach, w oddali jeno widac bylo pociag jadacy z lotniska do miasta, z ciuchcia chyba.

      Nastepnie, w miescie juz, pojawil sie karzel legendarny, co w sredniowieczu z jakiejsc szlachetnej pobudki skakal na smierc z olbrzymiej wiezy do rzeki. I znow wlazl na ta olbrzymia wieze -florentynscy gapie wielkie a przerazone westchnienie wydali, ze "Nie skacz! Nie!"- i skoczyl. Znow na zatracenie.
      Ale z tej rzeki zaraz wyszedl John the Baptist, facet wspolczesny calkiem, dosc przystojny, okolo czterdziestki. I sie mnie uczepil. Rozmowy jakies smy prowadzili a z nimi napiecie erotyczne miedzy nami narastalo. Ale nie, do konsumpcji zadnych nie doszlo, nie nie nie!. Wiecej nie pomne.

      Czy to jakas epifania religiozna?! Te autobusy jak Chrystus po wodzie? Ten John the Baptist z rzeki do mnie sie podwalajacy? O co biega? Sen byl boski (!!!), jednak te podnurty religijne mnie zaniepokoily.
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 20.11.13, 22:30
        Sen smakowity z różnych ingrediencji Kris upichciłeś i mniast się nim napawać, toś się bezsensownie jakichś szczegółów uczepił. Coś mniej więcej, jakbyś z zawiesistego gumbo raka wydobył i zaczął wydziwować, czy to może znak, że nowotworu dostaniesz... Pff....
      • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 20.11.13, 23:01
        Alez ja ze snu zadowolon jak najbardziej. Snilo sie 2 noce temu, a nadal wzdycham. Ale sie mnie wydawalo, ze to ma byc snulum-analiticum, wiec cos na pozarcie chcialem rzucic. Wiec rzucilem. A tu znow opierdol...
        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 20.11.13, 23:21
          Hm... jaki opierdol, ja myślałam że Ci w dupę włażę... wot siurpryza...
          • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 20.11.13, 23:40
            Jesli sie upierasz, ze wlazisz, uwierze na slowo.
            • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 21.11.13, 10:37
              Autobus, woda, Jan Chrzciciel..... Chris, przeciez to jest jednoznaczne- Ty w koncu musisz pojechac do Izraela!
              • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 21.11.13, 12:29
                O! I Marysia świetnie podsumowała. :-)))
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 25.11.13, 09:07
      Snilo mi sie ze wezwalam jakiegos majstra zeby cos mi zrobil w domu, ale okazalo sie ze ja nie jestem w domu tu gdzie teraz mieszkam, tylko w dawnym lodzkim mieszkaniu, gdzie sa jakies drzwi, dawno nie otwierane. Cos kojarze ze tam powinien byc jeszcze jeden pokoj, otwieram te drzwi a tam jest.... drugie mieszkanie. Ale jakie! Wspanialy penthouse, ogromne salony, szerokie schody prowadzace na gore, witraze , ale wszystko nadgryzione zebem czasu, wszystko do renowacji. Juz licze jaka forse bede kosic jak to wynajme, bo po co dla mnie samej taki apartament, ale zaraz sie zastanawiam skad najpierw wezme kase na remont. Tymczasem moj majster sie obija za ponad 40 € na godzine.....
    • jutka1 Wybory w Gruzji :-) 25.11.13, 11:23
      Śniło mi się, że byłam w jakimś tam charakterze jakiegoś obserwatora na wyborach w Gruzji. Saakaszwili przegrał, ale jakoś sie tym nie wydawał przejmować, nawet zorganizował w hotelu kolację dla lubianych gości. Hotel ten był przyklejony do zbocza jakiejś góry, od dołu do mniej więcej połowy wysokości. No i zjeżdżamy windą po tej kolacji, ledwie wychodzimy na parterze, a już były prezydent woła nas, żebyśmy szybko zeszli za nim na podziemne poziomy. Schodzimy, tam takie kręte, wąskie, wykute w skale shcody, wyglądają na stare. I z 5 sekund po zejściu pod ziemię BUM! Ogromny wybuch zmiata całą górę nad nami, razem z hotelem, i wiem, że były prezydent wystrzelił w ten hotel rakietę. No ale, ciesząc się, że jestem cała, idę podziemnym krytarzem i po jakimś czasie wychodzimy na powierzchnię po drugiej stronie tej góry, i znajdujemy się w słońcu, widać jakąś dziwnie znajomą mi plażę, i budzę się w drodze na te plażę.
      Poza obecnością w tym śnie Miszy Saakaszwiliego, chyba rozumiem, o co chodzi, ale też konsultuję się z najbliwszym forumem, żeby usłyszeć opinie, bo mogę sie mylić w swpjej interpretacji. :-)
      • iwannabesedated Re: Wybory w Gruzji :-) 25.11.13, 15:43
        Hah, bardzo ciekawe Wasze sny oba... tajne przejścia, ukryte apartamenta... fajnie :)


        Pytonku, coś mi się zdaje, że chodzi o ewakuowanie się w porę z miejsca gdzie się być nie powinno i dzięki temu znalezienie się w innym, które jest przyjemne i znajome. Nie wiem tylko co plaża oznacza dla Ciebie, bo akurat w mojej sennej symbolice, jest to miejsce do którego się chcę dostać :)

        Figura Saakaszwilego jest dość dziwna, no bo dlaczego się nie przejął przegraniem wyborów? I dlaczego zwabił lubianych ludzi w potencjalnie niebezpieczne miejsce? Bo chyba wiedział co się stanie, skoro wszystkich zaraz do podziemi zagonił? Tak czy owak, Ty bezpiecznie dotarłaś w znajome miejsce i to jest chyba clou programu sennego :)))

        Sen Marysi wskazuje, iż chcąc jedynie odrobinę poszerzyć jakieś możliwości, przestrzeń czy co tam jeszcze, odkryła coś w niepomiernie większej skali. Co jednocześnie doprowadza do zachłyśnięcia in plus tym co to może oznaczać jeśli się to uda ogarnąć, ale też zafrasowaniem bo jest świadomość że to będzie wymagało nakładów. Co ciekawe, wcale się Marysiu nie zastanawiasz "czy?" i "czy warto?" a też i do głowy (w tym śnie) Ci nie przychodzi aby drzwi spowrotem zatrzasnąć i se dać siana, zajęta jesteś kombinowaniem " jak? ". Co wskazuje, że decyzja o zamiarze zagospodarowania tych możliwości została natychmiast podjęta.
        • maria421 Re: Wybory w Gruzji :-) 25.11.13, 16:05
          Zapomnialam jeszcze dodac, ze najbardziej w moim snie mnie zdziwilo to, ze w tym odkrytym apartamencie byly piekne rosliny doniczkowe i ja sie zastanawialam jakim cudem one sie tak pieknie trzymaja skoro tu nikt nie zaglada.
          • iwannabesedated Re: Wybory w Gruzji :-) 25.11.13, 17:00
            Oczywiste jest to, że jednak cały czas zaglądał tam ktoś :)
            • chris-joe Re: Wybory w Gruzji :-) 26.11.13, 22:05
              A mnie sie zdaje, ze tylko jeden odczyt jest oczywisty w obu snach: musicie jechac do Izraela. ;)
              • iwannabesedated Re: Wybory w Gruzji :-) 26.11.13, 22:25
                ... koleją :) Koniecznie koleją.

                Apropos, przypomniało mi się przedstawienie Jarzyny pt. Bzik tropikalny, gdzie jedna z postaci, co jakiś czas się ni z gruchy ni z pietruchy zrywała twierdząc, że musi jechać do Karaczi. A jedno babo w RPA, polskie babo, co sprzątało ludziom na domach, nagle dostało takiego bzika i dwa miesiące chodziło powtarzając, że musi jechać do Balito. No i pewnego dnia wzięło ciepło mężem, dzieciami i tymi dobrymi fuchami na domkach i pojechało. I nigdy nie wróciło, bowiem nie chodziło o Balito tylko o przystojnego Murzyna. Wielki skandal z tego był i w ogóle.
                • chris-joe Re: Wybory w Gruzji :-) 27.11.13, 00:50
                  Aaaa, to do Balito nawet koleja z ciuchcia :)
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 29.11.13, 12:23
      Dwa dni temu śnił mi się znowu, po bardzo bardzo wielu latach przerwy, sen o windzie. Te sny mnie kiedyś niemal co noc prześladowały, w różnych wariantach, ale generalnie że wsiadam do windy a ona gna do góry gdzieś cholernie wysoko i się nie chce w ogóle zatrzymać. W najgorszych wersjach, to jeszcze cała konstrukcja rozpada, odpadają drzwi, a raz czy dwa to wręcz się okazało że zamiast windy jest to krzesło ogrodowe z wikliny, stare i rozpadające się, zawieszone nad otchłanią szybu....

      No więc śnił, śnił aż się wyśnił i przestał, a tu nagle się znowu śnił, ale w wersji lajt, znaczy do windy wlazłam, zatrzymać się nie chciała, ale się zatrzymała na piętrze 10 (a budynek miał 20), ja wysiadłam i zeszłam schodami przeciwpożarowymi, bo się na dodatek okazało, że to w ogóle jest niewłaściwy budynek. Ot co.


      Dzisiaj nad ranem się natomiast śnił sen, że jestem w dobrym humorze i sobie pod nosem pieśni młodości chmurnej i durnej nucę, po czym idę do klopa, a tam się okazuje wanna przytkana, potem się okazuje że woda stoi na podłodze, po czym patrzę w lustro a z siebie ja się robię chłopem, bo nie mam cycek tylko klatę, i włosy sterczące krótkie na głowie, gęba się robi chłopia i szeroka, i nawet jakiś włos mi rośnie na brodzie. Ale ja się tym wcale nie przejmuję, bo wiem, że to są jakieś zwykłe jaja snulne i uwagi nie należy przywiązywać doń bo się i tak swoje wie, na swój temat i generalnie ogólnie.
    • jutka1 Wyścig Pokoju :-D 30.01.14, 09:14
      Otóż, donc, and so... :-)
      Śniło mi się, że dałam się namówić na start w wyścigu rowerowym a la Wyścig Pokoju, i nagle się zorientowałam, że to przecież już jutro, i po co ja się zgodziłam, przecież rok temu też w ostatniej chwili zrezygnowałam, bo przecież ja słabo jeżdżę na rowerze a do tego w ogóle nie trenowałam, co robić co robić co robić? I szukanie organizatorów, żeby zrezygnować, i ich robienie min, bo no tak znowu rezygnujesz tsk tsk tsk pffff.
      A to wszystko się działo w Paryżu, który był jednocześnie moją wsią, i w tym wszystkim łaził za mną wszędzie ksiądz proboszcz z tutejszej parafii i maślane oczy robił i mnie publicznie obłapiał, a ja go odganiałam jak muchę końską, i było to okropne.
      AAAAAAAAAAA!!!.........
      :-)))
      • iwannabesedated Re: Wyścig Pokoju :-D 30.01.14, 23:53
        Eeeeee, Pyt, upierdliwa mucha końska vel proboszcz, no to wiadomo, namolne i niechciane zainteresowanie dziwnych indywiduów. Wyścig Pokoju, znowu danie się wrobić w coś czego się ani nie chce, ani się w tym nie jest zbyt dobrym, i lansady oraz prysiudy aby się z tego wymigać jakoś. Fajne, że Paryż jest jednocześnie Twą wsią, to mnie się w tym śnie podoba najbardziej :)
        • jutka1 Re: Wyścig Pokoju :-D 31.01.14, 00:19
          No fakt. Też coś w podobie myślałam. :-)
        • iwannabesedated Re: Wyścig Pokoju :-D 31.01.14, 13:06
          A mnie się śniło, że mnie wyrzuciliście z forum... Serio...

          W ten deseń mnie się śniło, że ja tu sobie jestem, taka rozkoszna i cudowna i mnie wszyscy kofają, a następnego dnia JEP! Jestem wyjebana. Bo mnie się tylko wydawało, że jestem rozkoszna i cudowna, a tymczasem tańcowałam ludziom po stopach w podkutych butach, tyle że nikt nic nie powiedział, wszyscy dla fasonu mordy w bekach po śledziach trzymali, że niby nic. I nagle, jakąś osiągnęli masę krytyczną wszyscy naraz, i mnię w te pierduty wywalili, a ja w ogóle nie miałam pojęcia ZA CO i tak się snułam taka pojebana....

          To chyba był gorszy sen od tego, co mi się śniło, że zostałam oświecona i nie miałam pojęcia co teraz, na czynienie cudów nie miałam ochoty, uzdrawiać mi się nie chciało czyteż za bardzo nie było kogo bo akurat wszyscy złoślwie byli zdrowi, ani też nie miałam weny aby nauczać, więc też jakoś tak łaziłam taka oświecona, ni w pipę ni w oko.

          I mnie się teraz przypomniało, jak w pracy dyrektorskiej, po jakimś paśmie bezprecedensowych sukcesów, dali mi podwyżkę, nagrodę, potem awans plus oczywiście podwyżkę, a zaraz potem - wyjebali na mordę :D Za rzekome przewiny jakieś czyco, albo tak po prostu.

          Hm, nie wiem co mnie tak zarezonowało i o co chodzi. Ktoś ma jakie idee? Tylko proszę mi już nie pisać nic o kupie, bo mnie to znudziło trochę.
          • blues28 Re: Wyścig Pokoju :-D 31.01.14, 13:51
            Awww, nie Stokrociu! Przejelas sie bardzo miniona juz sprawa i ona Ci wtargnela do podswiadomosci :-( I czka nawet we snach :-(
            A poza tym jak to forum mialoby sie bez Ciebie obejsc, he?? Pierwszy rejtan juz lezy w progu na jakiekolwiek zakusy, chocby nadymania sie i niepisania!
            • iwannabesedated Re: Wyścig Pokoju :-D 31.01.14, 22:11
              No tak Bluesiku, ale też memła mnie empatia.

              Bo pomagałam trochę bliskiej sercu osobie poradzić z nieprzyjemną sytuacją z osobą, powiedzmy, trzecią. I ta sytuacja cała memłosi mój idealizm. Dlatego, że w głębi duszy, mam podobnie jak Ty, to znaczy gdzieś tam przyjmuję, że ludzie, no generalnie dobrzy są, jak robią przykrości to przez zaniechanie, z głupoty, niewłaściwego zrozumienia sytuacji, czycoś. I tego typu światopogląd ma problem ze zintegrowaniem fenomenu ZUA. Czyli zetknięcia z osobą, która świadomie robi przykrości, dlatego że to lubi. Ma wybór żeby zrobić inaczej, ale NIE CHCE. CHCE robić innym przykrości, czerpie z tego przyjemność, i nie przestanie dopóki nie zostanie zmuszona do tego.

              A ja ciągle gdzieś, dlatego że jestem głupia idealistyczna pipa, spędzająca większość czasu wśród innych idealistycznych pip i pipów (;), ciągle sądzę po sobie i po Was, i mi się wydaję, że jak ktoś tak innym tratuje nagniotki i kopsa miękkie podbrzusza, no to musi być, bo mu się wydaje, że nie tratuje ino pląsa, i nie kopsa ino kan kana tańczy czyco. Chociaż, qva, wiem, no WIEM, że jest inaczej, i właśnie tratuje bo lubi, i kopsa bo kopsa, a gdyby się dało to by pazurami flaki rozszarpał i zjad. O!

              Ech....
              • jutka1 Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 08:25
                Jak się pojawiają w życiu TAKIE sytuacje, to i sny takie się pojawiają. Sny wszak to odbicie tego, w jaki sposób podświadomość usiłuje uporządkować i oczyścić nasze wewnętrzne i zewnetrzne universum.
                • blues28 Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 09:20
                  No wlasnie. A jeszcze jak niefajna sytuacja trafia na podatny grunt, czyli moment w którym czlowiek jest bardziej vulnerable (konia z rzedem temu kto mi poda polskie znaczenie oddajace dokladnie slowo vilnerable), to tym latwiej zasiedla swidomosc i przecieka do podswiadomosci.
                  Ale jak juz sie wysni to mysle, ze caly ten kocial zlego samopoczucia idzie precz!
                  • jutka1 Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 09:24
                    Nie ma jednego tłumaczenia, Bluesie, bo tłumaczenie zależy od kontekstu. :-)
                    • blues28 Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 09:44
                      Nie chce scurviac watku sennego na jezykowy, ale wlasnie dokladnego odpowiednika nie ma. Tak samo jak np enjoy-disfrutar. Znaczy konia zatrzymam sobie :-)
                    • narfi Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 09:57
                      ...nie no, bez przesady.

                      adjective: vulnerable

                      exposed to the possibility of being attacked or harmed, either physically or emotionally.

                      "we were in a vulnerable position"




                      synonyms:

                      in danger, in peril, in jeopardy, at risk, endangered, unsafe, unprotected, ill-protected, unguarded;


                      open to attack, attackable, assailable, exposed, wide open;

                      undefended, unshielded, unfortified, unarmed, without arms, without weapons, defenceless, easily hurt/wounded/damaged, powerless, helpless;

                      rarepregnable, impuissant, resistless

                      "they evacuated children from the most vulnerable cities"



                      exposed to, open to, wide open to, liable to, prone to, prey to, susceptible to, subject to, not above, in danger of, at risk of, at the mercy of, an easy target for, easily affected by;

                      in the firing line;

                      antonyms:

                      well protected, invulnerable, resilient, immune to, above

                      To takie slowo - wytrych dla okreslenia sytuacji, w ktorej nie czujemy sie zbyt pewnie, ale ja wole te definicje z urban dictionary :)

                      vulnerable

                      1. a woman's definition- execuse for having cheap, "casual" sex.
                      "I only did it because I was vulnerable."

                      :D

                      • jutka1 Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 10:20
                        Narfi, Bluesowi chodzilo o tlumaczenie na jezyk polski a ono zalezy od kontekstu.
                        Slownikami j. ang. psluguje (ja) sie na co dzien thanks. :-))))))))
                        • narfi Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 10:51
                          You do ? Didn't cross my mind :)
                          • iwannabesedated Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 12:11
                            Eeeee, ja się tutaj wywnętrzam, a tutaj mi wjeżdżają Blues z koniem i Narfi z tanim sexem wymachując słownikiem. BTW, pamiętacie na gazecie jakiś czas temu zainstalowali gizmo, które rozpoznawało i wykropkowywało brzydkie słowa we wpisach. No i ofiarą padło owo nieszczęsne "wymachuje" - pojawiało się jako enigmatyczne "wymach...e" :D

                            Natomiast, skoro wszyscy korzystając z okazji skrzętnie sqrvili wątek popychając go w lingwistyczne krzaczory, to rozumiem iż fenomen ZUA też makes you uneasy :)
                            • jutka1 Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 12:27
                              Very much so. :-/
                              :-)
                          • jutka1 Re: Wyścig Pokoju :-D 01.02.14, 12:27
                            :-)))
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 08.02.14, 22:13
      Śniło mi się że się zapisałam do szkoły. Znowu.... No i niby pojechałam na jakieś lekcje, ale nie dotarłam, oczywiście, wiadomo w ogóle, że nie będę chodzić, bo na cholerę mi właściwie ta szkoła?

      Jakieś idee???? Ciągle mi się to śni, dosyć już tego mam...
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 08.02.14, 22:30
        Trochę mi to przypomina mój sen o wyścigu pokoju.
        • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 09.02.14, 08:52
          Chcialabym pomóc, ale nie mam pojecia co z ta szkola?
          :-)
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 09.02.14, 13:12
        Hm, właściwie to wczoraj byłam w szkole, tylko to ja uczyłam, ehem, znaczy ja prowadziłam szkolenie. Śmieszne, bo wchodząc się zdumiałam jak ta sala bardzo wygląda jak klasa w szkole, nawet stoliki i krzesełka takie malutkie jak dla dzieci....

        Fajnie się tak produkować przed gronem wpatrzonych w ciebie jak w obraz osób, robić z nimi i dla nich różne hokus pokus, niby, właściwie. Tylko w sumie, na koniec, to jest jakoś niezmiernie wyczerpujące. Do domu dotarłam z szumem w głowie, ledwo zdążyłam spożyć boskie kalmary co je lokalny bar azjatycki serwuje ludziom, za 13 zeta za porcję, do tego znowu się przypętał ten gbur, Raciborski.... No potem jeszcze był Wallander, co go Pyt podesłał, dosłownie na minutkę, melisa i pad w bety. I potem w tych betach kitwaszenie i niemożność zaśnięcia do 4 rano. Po zaśnięciu sen, jak to mój Ojciec postanowił zostać ostatnim człowiekiem na Ziemii, więc się transportował w przyszłość, nie wiedzieć czemu jako baba, niejaka Wesołowska - na plażę nad ciepłym oceanem się transportował (to akurat nie jest wcale dziwne) po czym na taką tratwę z żaglem wlazł aby do końca świata żeglować po tych pustych ciepłych oceanach biorąc do pomocy sobie niewolnika co to ich stosy, bezużytecznych już dla nikogo, bo nikogo już nie było, sobie wziął do pomocy (czyco...)

        Tak, że ja nie wiem czy bilans jest na zero nawet, bo się czuję zmęczona i mam pojebane sny, natomiast nikt mnie nie podniecił, nie nakręcił ani nie zainspirował. Frajda jaką mam z mojego butiku internetowego, jest kompletnie i niewspółmiernie większa.

        A wewtym tamtym śnie, co to wtedy, to zwykła szkoła była - chyba liceum ogólnokształcące. Czemuż to ja się z uporem maniaka do tego liceum zapisuję i go usiłuję skończyć, to pojęcia nie mam???


        Hę?
        • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 10.02.14, 11:33
          wiesz, o tych snach ze szkołą już gadaliśmy, że to klasyka, tylko w tych snach, o ktorych rozprawialiśmy, to nam ktoś (kuratorium, derechsja etc) nam ten powrót narzucał. Bo że niby nie jest ważna nasza matura, bo pomyłkowo skończyliśmy szkołe, trzeba coś zdawać, powtarzać, cuś. A u Ciebie we śnie sama się do tej szkoły zagnałaś, i potem sobie mówiłaś "na huk mi to". Dlatego mi się skojarzyło z moim snem o wyścigu pokoju, na który sama nie wiedzieć czemu się zapisałam i po raz kolejny sie z tego jakos chciałam wymiksować, bo przecież nie jeżdżę dobrze na rowerze. :-)

          A to może tak naprawdę znaczyć, i wyścig mój i Twoja szkoła, że robimy rzeczy, godzimy się na jakieś rzeczy, z automatu niejako i bez kwestionowania, a potem przychodzi ta hour of reckoning, gdzie zdajemy sobie sprawę, że te nasze z automatu decyzje to czasami o kand doopy rozbić. I że może trzeba przejrzeć nasze automaty o schematy, kwestionować i przemyśliwać na każdym kroku, bo człowiek sam sobie potrafi największe kuku zrobić. Czycuś. :-)
          • jutka1 "o kanT" oczywiście :-))) ntxt 10.02.14, 11:35

            • iwannabesedated Re: "o kanT" oczywiście :-))) ntxt 10.02.14, 22:06
              ... Immanuel, rzecz jasna....

              W rzeczy samej, Pyt, to wygląda na coś w rodzaju Twego "Wyścigu Pokoju"... No jedyna rzecz to co mi przychodzi do głewy, to jest to szkolenie ubiegłosobotnie. Wiem, że nie to to jest, nie będę i nie zamierzam. Ale jak wpadło, i dało trochę niezbędnej na czynsz kasy, to co? Miałam nie brać, czy jak? Wygląda na to, jakby moja nad-świadomość w ogóle nie przyjmowała do wiadomości potrzeby zarobienia trochę kasy na czynsz, waciki i puszkę mielonki w tomacie.

              Może się tak bardzo tą nad-świadomością przejmować nie należy? Bo, co prawda nie było owo szkolenie jakoś szczególnie uwznioślające, to nie było też ono ani krzyny upierdliwe, a wpłynięcie kasy na konto i możność opłacenia czynszu daje uwolnienie od frasunku i błogi spokój umożliwiający inne, bardziej twórcze eskapady.
              • jutka1 Re: "o kanT" oczywiście :-))) ntxt 10.02.14, 23:25
                Immanuel immanentnie i do imentu. :-)))

                Co do adremu ;-)
                • iwannabesedated Re: "o kanT" oczywiście :-))) ntxt 11.02.14, 13:14
                  Tak, Pyton ma rację, to raczej nic z tym szkoleniem nie ma. Cuś innego być musi, ale co??? Myślę, myślę...
    • iwannabesedated Kołcz molester... 14.02.14, 23:21
      .... śniło mi się, że przyszedł do mnie na coaching jakiś facet dość młody. I ja się zgodziłam z uprzejmości, bo ostatnio nie kołczuję wcale, bo mnie się odechciało, a w ogóle jeśli nawet kołczuję to osoby zawodowo dojrzałe, a nie koty i żółtodzioby wszelkiej maści. No ale się zgodziłam, wykołczowałam, wykonałam posesyjną konsultację weryfikującą mailem, i...

      ... kurwa się znalazłam w samym środku jakiejś przaśnej afery, gdzie jakaś ciamciana dziumdzia niby narzeczona owego onego, z rodzicami swoimi przyszła, że niby ja kurwa jej narzeczonego usiłuję odbić i na dowód mi przyniosła wydruk owego maila konsultacyjnego. Ja siedziałam z wybałuchem i w sumie, no co można odpowiedzieć na jakiś taki czyjś wyorbitowany w kosmos idiotyzm?

      Co to qva jest??? Słuchajcie mam sny coraz bardziej pojebane...
      • iwannabesedated .... szczyt wszystkiego! 15.02.14, 12:54
        ... do szkoły PIELĘGNIARSKIEJ się zapisałam... No nie.... NIGDY przenigdy w życiu nie miałam ani krzyny ochoty na żadne para-medycyny, ani nie chciałam być lekarzem, ani dentystą, ani pielęgniarką, ani nawet weterynarzem być nie chciałam... I dalej nie chcę... Coś tu wyprawiam, coś tu wyprawiam, ale coooo???
        • jutka1 Re: .... szczyt wszystkiego! 15.02.14, 13:14
          Sen o kołczingu (co Ci w końcu bokiem wychodzi w postaci narzeczonej z przyległościami), a teraz szkoła pielęgniarska (czyli obie rzeczy to pomaganie na lewo i prawo). Bajmi, nad-pod-świadomość Ci mówi, że jest czas na zajmowanie się innymi, ale jest czas na zajmowanie się tylko i wyłącznie sobą. Hint hint hint. I o! :-)))))))
    • roseanne Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 20.02.14, 22:23
      :-)
      snilo mi sie, ze mialam tylko jedno dziecie, moja corcie
      bylam szczuplutka laseczka biegajaca w bikini i przepotwornie zgryzliwa zolza
      • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 21.02.14, 13:42
        A to ciekawe. W sumie bardzo zależy od Twoich osobistych preferencji. Gdybym to ja była, to bym uznała, że jakaś lepsza wersja mego życia mi się śni, bo bym wolała biegać w bikini a nie zakutana w swetry, mieć jedno dziecko zamiast dwóch, jeśli już w ogóle muszę, i być zgryźliwa przepotwornie, bo w poza forumem, to mam głównie taki problem że jestem zbyt miła, i, uwaga, cycat, "byle chuj mi wskakuje na plecy i rucha". Jeśli tak, no to jest to do zrobienia, odchudzić się można, w wyniku diety uzyskując pewien stopień zgryźliwości, wyjechać w ciepłe kraje też i tam sobie w tym bikini biegać, a zbędnego bachora wykląć, wyrzec się lub po prostu zamordować.
        • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 21.02.14, 13:51
          Pozwalam sobie kupić in-toto (cycat) Twój cycat o byle chuju co wskakuje na plecy i rucha. Cudo, cudo, cudo. :-)))
          • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 21.02.14, 18:11
            Tak, cycacik o chuju ze wszechmiar zręczny, tyle, że koniecznie trzeba sobie narzucić dyscyplinę mentalną go stosując, bo niezmiernie działa na wyobraźnię przywołując różne wizje skaczących ludziom na plecy w celach ruchawczych chui, tudzież wędrującej po ulicach ludności z tymi przyczepionymi na plechach chujami, można od takich wizji dostać napadów niekontrolowanego śmiechu lub też paranoi, a czasem nawet to i to.

            Co do zarzucenia kołczowania i pielęgniarstwa na prawo i lewo, na rzecz self-servisu, to pewnie jest to. A właściwie, to chyba o to "prawo i lewo" chodzi. Ciągle się niestety daję wkręcać w takie sytuacje, nawet onegdaj, się użaliłam nad takim guciem co od trzech lat jałowo łka i czka na temat jakiejś laski - a ponieważ ja znam ją i jego (przelotnie) to od czasu do czasu mnie nagabuje żeby się wyłkać i wyczkać na jej temat do mnie. Ja się użaliłam, bo mi referował płaczliwie jakiś komentarz jej gburowaty, arogancki i chamski, i mu wyjaśniłam że to takie przaśne wsiowe zaloty polskie, typu końskie lub podryw na zjebkę. A ten tu zaraz na mnie wsiadł jak pijawa, żeby mu w necie wyszukać artykuły na ten temat, żeby go przedstawić mojemu znajomemu etnografowi co się tym tematem zajmuje, co nieopatrznie nadmieniłam o tym, to, sro, i ja już prawie się dałam wkręcić, i zanim się obejrzałam, podałam chłopu palec, on oczywiście złapał całą rękę, wskoczył na plecy i dawaj... mnie, ten tego ten. A w ogóle, ani mi on brat, ani swat, czemu kurwa ja w ogóle wysłuchuje tego łkania i czkania od trzech kurwa lat i w ogóle po co mam typa w znajomych, skoro to jest, no półgłówek, powiedzmy?????
            • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 22.02.14, 18:17
              Wiesz, bo to nie jest łatwe, nauczyć się nie dawać się wkręcać... Ta nasza empatia to czasem jest przekleństwo.
    • jutka1 Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 21.02.14, 18:03
      Doznałam dzisiaj pokrętnej epifanii, mianowicie siedzę i nagle mi się myśli (zam.): "okurnia, przecież co z tą trygonometrią, przecież wyda się w końcu, że nie zaliczyłam, i cały dyplom fpisdoo pójdzie".
      I nagle mi się znowu myśli, ale tak już świadomie, ale do cholery gdzie i kiedy ja na tę trygonometrię przestałam chodzić po 2 wykładach, bo nie pamiętam? I przysięgam, że ze dwie minuty się zastanawiałam, dopóki nie doznałam epifanii, że to mi się wielokrotnie śniło. Aż się przebiło do świadomości.
      Ale com się nadenerwowała, to tyle mojego. :-))))))))))))))))))))))))))))
      • iwannabesedated Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 21.02.14, 18:24
        Najciekawsze Pyt, że w USA gdzie się obie kształciwszy, generalnie jest tak, że jak się coś zaliczy to znaczy, że się umi bo nie ma taryfy ulgowej, na zajęcia trzeba chodzić, testy zdawać, prace pisać i oddawać na czas, i zaliczać egzaminy, a termin jest jeden. Nie podpowiada się ani nie ściąga, ani profesury nie bawią się w faworyzowanie, bo nie jest to przyjęte, oraz się nie opłaca bo rzutuje na ich akademickie kariery. I my, mimo to, ciągle mamy jakieś sny wskazujące na wątpliwości co do jakości i solidności naszego wykształcenia, gdy tymczasem jak wyglądają polskie studia to każdy wie, ale nikt kto ma dyplom tutaj tego typu dydlematów nie ma. Papier ma, znaczy magister. A jak zdobyty i co on tak naprawdę wie - to w ogóle się nie liczy. Coś mi się zdaje, że jakiś istotny egzamin z prawdziwego życia, oblewamy :)
        • jutka1 Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 22.02.14, 18:20
          Hahaha, no rzeczywiście, nie pomyślałam o tym.
          Ostatnio nawet mi się przypomniał ten hardcore studencki za oceanem, i jak to człek młody był i znosił 4 godziny snu dziennie. Souvenirs, souvenirs...
          • iwannabesedated Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 22.02.14, 20:02
            Boszz... Pyt.... gehenna.... finals week.... zwykle człek miał pięć - sześć przedmiotów... to wszystko wpierdolone w te kilka dni. Jak się pecha miało to można było mieć 3 egzaminy jednego dnia - każdy circa 3 godziny.... Wszelkie życie towarzyskie zamierało na miesiąc przed tą gehenną i golgotą w jednym, a biblioteka zaczynała funkcjonować jak bar z kurwami - 24 godziny na dobę i przekąski :)))
            • jutka1 Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 22.02.14, 20:11
              Moja największa gehenna z golgotą i Sajgonem to były tzw. quals czyli doktoranckie qualifying exams. Egzamin trwał TYDZIEŃ non-stop, pisaliśmy go w domu, ale składał się z 4 części, gdzie książkę nam zadaną opracowywaliśmy z 4 przedmiotów: ekonomia micro i makro, statystyka i analiza danych, teoria organizacji i nauki społeczne. Do każdej części był osobny dokument z pytaniami egzaminacyjnymi, i to się pisało tydzień. I na podstawie wyników było się albo nie dopuszczonym do egzaminu ustnego. KJAP. Jeden chłopak z naszej grupy oblał pisemny, i płakał. :-(
              A ja idąc na ustny, dosłownie idąc z patio do sali egzaminacyjnej, potknęłam się, upadłam, zlamałam obcas, wywichnęłam kostkę i podarłam rajstopy na kolanie, które to kolano rozwaliłam do krwi. DżizasKrajst. Armageddon był. Ale zdałam. :-)
              • iwannabesedated Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 22.02.14, 21:13
                Jezusmario Pytonie.... coś więc czułam przez majty migając się od robienia Ph.d.... a tymczasem, na stażu w PL (wtedy jeszcze jakieś R się tam pałętało) odkryłam, że uczą to się kujony i idioci, studenteria w akademiku to się głównie rozmnaża, chla i jeździ na handel, dosłownie wszyscy siedzieli na jakichś dziekankach, egzaminy zaliczali jakimś cudem, starając się zrobić jak największego wała z wykładowcy, podpowiadanie, ściąganie, zaliczenia za łapówkę, zaliczenia wypłakiwane lub kupowane za okazaniem (dekoltu, zaślinionych warg, czy kawałka zgrabnej pupy) - jednym słowem fuj i yuck. Oczywiście, gdzieś tam po kątach się kryli ludzie co rzeczywiście rzetelnie się uczyli, ale styl i sznyt nadawała właśnie ta zadowolona z siebie ludzka mierzwa...
                • jutka1 Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 22.02.14, 21:28
                  Na moim wydziale na UW tak nie było, bo generalnie się uczyliśmy, jedyne co wszyscy zlewali ostentacyjnie i bez żadnej żenady to było studium wojskowe. Które zdałam na 3minus w trzecim roku z rzędu. Pierwszy rok w drugim semestrze pojechałam do Hameryki na dziekankę, czyli do ciotki i stryja. Potem wróciłam ale na studium trafiłam z miesięcznym opóźnieniem, bo nie było wcześniej biletów z NYC, co oczywiście powiedziałam jako usprawiedliwienie, więc za karę mnie nie przyjęli na studium. I wreszcie na ostatnim roku udało mi się zdać na 3minus, dzięki czemu dostałam dyplom ukończenia UW plus zaświadczenie, że jestem siostrą Czerwonego Krzyża z wynikiem minus dostateczny. Co mnie wielce do dzisiaj bawi, że nie daj Buko, coby ktokolwiek cokolwiek miał ode mnie medycznie chcieć lub wymagać z powodu tego zaświadczenia. HAHAHA... :-))))))
                  • iwannabesedated Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 22.02.14, 21:56
                    Ja na taki wydział trafiłam we Wrocku, polonistyka. Zajęcia z cudnym prof. Andrzejem Makowieckim, studenty z wybałuchem wgapione, zawsze przygotowane. Polonistyka na UW trochę gorzej, oblegani byli pewni wykładowcy, którzy niestety byli całkiem mierni - Mirek Pęczak, bo napisał książkę o subkulturach, a na wykłady przychodził na bani i bełkotał, bardzo sławny profesor od 20-lecia, qva, uleciało mi z głowy - dno dna i tendencyjna analiza, pławił we własnej wspaniałości i demonstracyjnie faworyzował ładnych studentów. Natomiast to co się pleniło w akademikach, to pleśń z grzybem. Syf.
                    • jutka1 Re: Sny a rzeczywistość, czyli cojekurniagrane 22.02.14, 22:54
                      Profesor Andrzej M. to ten sam, co w szkole teatralnej wykładał? No bo jeśli tak, to cudmniódmalyna był. :-)))

                      A wracając do tematu przenoszenia snu do rzeczywistości, czyli niezdanej niby trygonometrii, to jak dla mnie wczorajsza epifania była niesamowita. Pierwszy raz w życiu mi się zdarzyło, że podnadświadomość mi się wkulpiła (autocycat) w rzeczywistość na tyle, że myśli mi się myślały i strachy mi się straszyły. Jaka kurnia trygonometria?? No w życiu...
                      :-D
    • iwannabesedated Sen podróżny FOREVER.... 30.05.14, 13:21
      I znowu...

      Pakuję się. Tym razem rzeczy do spakowania leżą na jednym fotelu - prze selekcjonowane. Na drugim fotelu - torebka. I ja tak patrzę na to, i myślę sobie, ciuchy najfajniejsze z moich fajnych wybrane. Ale to też w sumie nie jest niezbędna niezbędność. Niezbędna niezbędność, to bilet oczywiście, i tego akurat znaleźć nie mogę (chociaż jestem już w tym momencie przed okienkiem na lotnisku), chociaż WIEM ŻE MAM.

      Progres chyba jakiś robię, ale nadal jestem jak widać w totalnym nieogarnięciu podróżnym....
      • ewa553 Re: Sen podróżny FOREVER.... 30.05.14, 18:35
        Dorociu, jesli dobrze zrozumialam tu niektore wpisy, to wybierasz sie znowu w jakas podroz niemala. Wiec nie dziw sie, ze beda Cie teraz meczyc sny podrozne. To wewnetrzny rajzefiber, z ktorego sobie nawet na codzien nie zdajesz sprawy. Musisz przez to przejs i juz! A kiedy wlasciwie wyjezdzasz?
    • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 14.06.14, 22:44
      Ostatnio, jak pisałam, sypiam źle, a wręcz fatalnie. A jak już przysnę, to mi się nic nie śni. Natomiast kilka dni temu, zdarzyło mi się spać dobrze i na dobitkę się taki sen przyśnił: przybywam ja do takiego hotelu art deco, supereleganckiego i kameralnego. Wszystko tam wręcz emanuje komfortem, wygodą, szyk a la Orient Express, te sprawy, lokalizacja gdzieś w kurorcie nad południowym morzem, dokładnie nie wiadomo gdzie. Wkraczam ja, z walizką retro, taką z grubej skóry, obsługa mnie obskakuje, bagaże wiezie do numeru, ja wsiadam do windy, winda szybko mknie na odpowiednie piętro, tak szybko, że nieszczęsny bagażowy z moją walizką wypada z windy na korytarz, i się okazuje dokładnie pod drzwiami mego apartamentu. Po czym, kolejne ujęcie, już przebrana kąpielowo stoję na mostku nad taką cudownie i nierealnie klarowną rzeką wpadającą do morza. Więc czym prędzej się w niej zanurzam, i czuję jak się do mnie łasi pod wodą coś ogromniastego rybiego. A to się okazuje taki stwór jakiś, niezmiernie przyjacielski, coś jak ten gadopies z filmu dla dzieci Neverending story, tylko zamiast futra ma jakąś skórę wężowo - gadowo - rybią.

      Ha!

      I co z tym???
      • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 14.06.14, 23:33
        jaktoco? ciesz sie, ze nie mialas koszmaru, tylko luksusowy, piekny sen. Tak trzymac.
        Bo mnie sie dzis w nocy snilo, ze mialam na podniebieniu kilka rzedow ostrych zebow i to bylo straszne, wiec ciesz sie, ze Twoj sen byl o wiele milszy.
        • iwannabesedated Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 14.06.14, 23:37
          Jak prawdziwy rekin ???? Ewciu, zrekiniłaś się? A kogo będziesz pożerać ???? Już się boję....
          • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 14.06.14, 23:43
            dokladnie tak jak rekin...az mi niedobrze na samo wspomnienie. a narazie pozeram porzeczki z ogrodu. i troche agrest, ale cos go malo. aha, maliny tez som w duzych ilosciach...
            • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 15.06.14, 11:43
              Moje porzeczki zaczęły się czerwienic, agrest też dojrzewa, akurat będzie na wizytę Jakotakoty, która już ma sny o obżeraniu się porzeczkami. :-)))
              • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 15.06.14, 17:10
                czy mi sie to snilo (dlatego na tym wontku:)) czy tez jakotakota kiedys tu startowala? i jak sie to konczylo i dlaczego? Zniknela jak sen jakis zloty:))
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 15.06.14, 09:28
        Nic z tym. :-))) Bardzo fajny i przyjemny sen. :-)
    • iwannabesedated .... sen obleśny fuj. 15.06.14, 17:40
      Teraz mnie dopadł sen obleśny. Wracam ja z jakiejś dalekiej podróży, a tu się dowiaduję, że jakieś dwa typy (obie osoby znam w realu, jedną od lat, drugiego krócej i oboje wzbudzają we mnie uczucia ambiwalentne, podejrzliwość oraz brak zaufania, chociaż tak naprawdę nie mam jakichś podstaw) się wkradły w łaski mojego ojca, nawciskały mu jakichś kitów, nawkręcały w jakieś debilne przedsięwzięcia na których na pewno on nie skorzysta, a wręcz przeciwnie - straci. I jeszcze mnie w to wszystko upaćkały. Śni mi się strasznym wkurwem, bo najpierw ojcu muszę przeczyścić głowosferę z idiotyzmów. A potem dopadam tę taką owaką z jej mamusią na pogadanie, a ta bezczelna raszpla mi zaczyna tutaj arogancko i na chama wpierać, że to właściwie jest jej ojciec tak samo jak mój, bo to śmo i owo, więc ja ją chyc za gardło i groźby oralne uskuteczniam, znaczy słownie, nie paszczowo-zębowo, co mnie napełnia dezgustem bo generalnie nie lubię przemocy.

      Tak czy siak, wygląda jakby ktoś usiłował dokonać mi zaboru ojca, czyli generalnie czegoś co jest niezbywalnie moje. Bardzo sen dziwny, zwłaszcza że ten drugi osobnik to się jakoś ostatnio przepałętywał tutaj mi przez życiorys, i tak coś mi tutaj grzęździ, ale o co chodzić może to ja nie wiem. Tylko czuję po obudzeniu jakieś zobleśnienie, dezgust i niepokój generalny.
      • jutka1 Re: .... sen obleśny fuj. 16.06.14, 12:30
        A wiesz, że ten sen mi się skojarzył ze snem z cyklu "obcy ludzie w domu", pamiętasz te sny?
        Nie wiem, czemu, ale tak mi się skojarzyło.
        • iwannabesedated Re: .... sen obleśny fuj. 16.06.14, 13:19
          Wiesz, Pytonek, chyba masz rację. Tylko w tamtych snach, albo to była jakaś taka świadomość czyjejś obecności, albo że jakieś ludzkie stado się zapanoszyło, ale bez złych jednoznacznie intencji. To zaś było niepokojąco konkretne. Tylko nie umiem tego na reala przełożyć :( Ale się czuję niefajnie. Paranoja mnie bierze, czy co?
          • jutka1 Re: .... sen obleśny fuj. 16.06.14, 14:10
            Aaaaaaaa... no to w takim razie skojarzyło mi się z moimi snami z cyklu "obcy ludzie w domu", bo te sny były złowieszcze i zamiary owych ludzi - wrogie (przejąć, zabrać, wykolegować, udupić).
            • iwannabesedated Re: .... sen obleśny fuj. 16.06.14, 19:16
              ... czyli że ja progress robię, bo przedtem, w moim dobrocipstwie, się zastanawiałam co ten imposter w ogóle może chcieć, bo mi się zdawało, że nic takiego ja nie mam co by ktoś chciał. A te stada ludzkie, co wiesz, impreza mi się śniła, że w moim domu trwa, to też mi się zdawało - że tak przyszli bo myśleli że ja chcę, lub nie pomyśleli, było otwarte to wleźli.

              Teraz natomiast to był konkret i mięcho, na chama, agresora i bezczel arogancki. Ja tak nie wiem, czy to jest moment kiedy łuski z ócz spadają człeku, czy też już paranoję ma i wszędzie wietrzy podstęp.

              Jak onegdaj, przylazły babo wyłapać i wykastrować bezpańskie koty. Co jest bardzo dobrze, i korzystnie dla mnie, choć z drugiej strony jakieś 10 lat za późno, bo teraz to mnie mniej więcej to już trochę wiewa. Ale, przy okazji, chyłkiem boczkiem, się nas starały wrobić w opiekę nad tymi kotami i im żarcia dostarczanie. Ja się postawiłam, to następnego dnia mi ptasie mleczko przyniosły. Gest niby miły i ogólnoludzki, lecz mnie się taki film przypomniał, gdzie facet misjonarz tubylcom wykładał paciorki i słodycze aby ich zwabić i zdobyć zaufanie, a potem hyc, straszył bożym gniewem za noszenie cycek gołych - no i mnie się przykro zrobiło z powodu tego mojego cynizmu i podejrzliwości, ale z drugiej strony - tak to mleczko ptasie mi wyglądało. A jaka była ludzka intencja - no właśnie - nie wiem...

              Tak czy siak, nie wiem co mnie ostatnio tak poruchało, ale jakieś kurestwo czuję i to w najbliższym otoczeniu. I już wiem, że jak dojdę kto i co - to fajnie nie będzie :(((
              • jutka1 Re: .... sen obleśny fuj. 16.06.14, 23:03
                No, na pewno nie ja to będę tym kurestwem w najbliższym otoczeniu Amen :-)))))))))))))
                • iwannabesedated Re: .... sen obleśny fuj. 16.06.14, 23:47
                  Przebóg, a skąd!

                  Raczej, sądzę, że jest to coś w rodzaju sytuacji, lub jakiegoś mechanizmu zdarzeń, do których ja dopuszczam, doprowadzam, lub wręcz prowokuje.... Moje największe obleśnizacje są zwykle na takie rewelacje o samej sobie :(
    • chris-joe Ci straszni Niemcy 17.06.14, 10:43
      Jestem w mieszkaniu na najwyzszym pietrze bloku mieszkalnego, gdzie uczestnicze w bibie szalonej. Otoz na dole, na ulicach sa ci straszni, archetypiczni Niemcy, ida od bloku do bloku i wszystkich morduja. Wiemy, ze z bloku nie ma juz ucieczki, wiec muzyka rznie, alkohol sie leje, pijacki rechot i spiewy. Jak ginac, to w pijackim widzie.
      Skad to, na Teneryfie?!
      • maria421 Re: Ci straszni Niemcy 17.06.14, 14:07
        O mamma mia! Chris! Pewno za duzo niemieckich turystow na Teneryfie spotkales :-)
        • ewa553 Re: Ci straszni Niemcy 17.06.14, 16:56
          Przeciez na Teneryfie tak jak na Majorce mieszka na stale tysiace Niemcow. No wiec jest oczywiste, ze chodza tez po ulicach:))) Ale zeby zaraz mordowac..Chyba przesadzaja:))
          • chris-joe Re: Ci straszni Niemcy 18.06.14, 02:58
            Po krotkim namysle: chyba wcale o Strasznych Niemcow nie chodzi.
            Wlasnie zakupilem nowego Samsonite oraz kilka innych "dupereli". Czyli chyba sam sie morduje- finansowo. Po co mi Straszni Niemcy :)
            • iwannabesedated Re: Ci straszni Niemcy 18.06.14, 13:53
              No to teraz Ty przesadzasz.... przywoływać Strasznych Niemców boś sobie walizek kupił ???
              • ewa553 Re: Ci straszni Niemcy 18.06.14, 14:09
                jak sie wiesc rozniesie ze Straszni Niemcy morduja za niewinnosc na Teneryfie, to z tego panie moze i wojna wybuchnac! Niech sie tylko Prezes dowie!! Dla niego to woda na mlyn i z cala pewnoscia nie bedzie sprawdzal zrodla plotki...
    • iwannabesedated Pani Beata 25.06.14, 15:31
      Gwoli wprowadzenia, jest takie angielskie słowo "side-kick", ni to przydupas, ni to pomocnik, ni to współpracownik niższej kategorii, w każdym razie ktoś podrzędny do czyjejś nadrzędności - często w sposób niesprecyzowany.

      W tym śnie więc ja jestem taki "side-kick" Pani Beaty. Pani Beata ma stanowisko, prestiż, układy w układach i kontakty w kręgach. Szanowana jest, fetowana, obskakiwana w prysiudach i lansadach, całowana w pulchną rąsię, sadzana w lożach vipowych, podtykana najlepsze kąski i generalnie w dupem jej jest włażone, a jest gdzie, gdyż jest to baba jak komoda. Ja, przy okazji Pani Beaty się dostaję na te salony, jest to jakiś bal czy też feta z okazji lub ku czci. Szampan się leje, ostrygi łopoczą, Pani Beata bryluje, ja jej futro noszę. Coś tam niby tłumaczyć mam, lub jakieś funkcje spełniać, ale tak właściwie to się z tym futrem tylko tarmoszę, a to miejsce jej zajmuję, a to coś tam, potem się w sraczu dekują bo tam siedzą, gadają, lulki palą, jakieś takie typy bardziej jak ja, też chyba jakieś sajdkiki, albo co. Fajnie w tym sroczu mi jest, na dodatek podsłuchuję demoralizujących opowieści, jak to sajdkiki swoim jednostkom nadrzędnym podbierają kasę garściami bo tę kasę jednostki nadrzędne mają w takiej ilości, że całymi kupami leży gdzieś w piwnicy, po szafach, garderobach i po kątach, będąc upychana miotłą pod szafy, pod łóżka i genralnie czyniąc bełagan i upierdliwość swoim właścicielom, po czym ja wymacuję w Pani Beaty futrze gruby portfel męski i go decyduję się, w swoim sajdkikowym zdemoralizowaniu zawłaszczyć.

      Obudziłam się z uczuciami dwuznacznymi, bo z jednej strony zdobyłam w tym śnie wiedzę i dostęp łatwy do kasy oraz na salony, ale z drugiej strony jakoś to mało mi się wydało chwalebne, ale z trzeciej.... to bo ja wiem.... w sroczu jednak siedzieli dużo fajniejsi ludzie niż na tym froncie na salonach.... może mają rację tak robiąc?

      Nie wiem. Upraszam się o interpretację.
      • maria421 Re: Pani Beata 25.06.14, 15:42
        Widze wplyw afery podsluchowej na sny Dorotki :-)
        • iwannabesedated Re: Pani Beata 25.06.14, 17:14
          Ki fjut ta afera podsłuchowa? Wiadomości nie oglądam, czytam ani słucham, o co to chodzi?
          • maria421 Re: Pani Beata 25.06.14, 17:19
            iwannabesedated napisała:

            > Ki fjut ta afera podsłuchowa? Wiadomości nie oglądam, czytam ani słucham, o co
            > to chodzi?

            O to ze we snie, w sroczu, demoralizujace wiadomosci podsluchujesz :-)
            >
    • iwannabesedated SEN O WINDZIE !!! połączony ze snem podróżnym 12.07.14, 16:35
      Qva, po 100 latach spokoju, znowu mnie znękał sen o windzie.

      Śni się mnie więc, iż wraz z Pytonem się znajdujemy w lobby na tyłach galerii handlowej. Pyton decyduje iść schodami, ja biorę windę, choć to niby tylko dwa piętra. I ludzie moiściewy! Winda to jest jak coś w rodzaju ruchomej ściany z przyciskami, się tam po prostu staje, trzymać się czego nie ma, a półeczka na stopy - wąziutka. I sru.... ta winda zapierdala do góry, niby dwa piętra a jakby dwadzieścia.... Dostarcza mnie jednak na to drugie piętro (chyba jakieś strasznie te piętra wysokie), a tam już jest Pyton, nie wiem czy tak szybko wbiegł, czy jednak wziął inną windę.

      Cel przybycia do owej galerii, to jest nabycie płynu do soczewek i grzebyków do włosów (?). Galeria zaś ogromniasta, rozkład skomplikowany, nigdy wcześniej tu nie byłam, a nagabywani o informacje ludzie wciągają mnie w jakieś swoje sprawy, pokazują koraliki, zdjęcia wnuków, zapraszają do domów - zaś gdzie jest sklep optyczny powiedzieć nie chcą lub nie potrafią. A tu zbliża się czas odjazdu, klnę w żywe kamienie że się wmotałam w tę pieprzoną galerię, zamiast normalnie tam gdzie zwykle kupić pieprzony płyn, a grzebyki do włosów to już kompletnie niepojęta zbędność, nigdy tego nie używam, więc po co, na co, do chuja węża, teraz za grzebykami latam miast na lotnisko jechać....

      cdn.
      • jutka1 Re: SEN O WINDZIE !!! połączony ze snem podróżnym 13.07.14, 09:22
        Nie przypominam sobie, żebym ja też miewała sny o windzie... ale bajmi (a propos, to do Bluesa, bajmi to my razem ze Stokrotką wprowadziłyśmy na najbliwsze forum :-))) ) to jest metafora na DUŻE zmiany w życiu, i strach przed owymi ofkoz. A już w połączeniu ze snem podróżnym, to już na 100% w Twoim przypadku. :-)
        • iwannabesedated Re: SEN O WINDZIE !!! połączony ze snem podróżnym 13.07.14, 14:34
          .... hah, racja z pewnością to jest Pytonie, tylko się qva zaczynam podejrzewać, że ten strach, to on mi jakoś w MÓZGU (hahahaha!) się zaplenił jak ten grzyb, bo sen podróżny mi się już z jakieś 10 lat śni, do chuja węża, czyli nie jest to strach przed konkretnym czymś, tylko w ogóle jakiś niezdefiniowany strachu co się podczepia pod co się da, jak ten soliter czy też może - pijawka.

          c.d.

          .... ale się w końcu z Pytonem przebiłyśmy przez to centrum, w środku zacna knajpa nawet była, i wyszłyśmy z drugiej strony. Centrum w ogóle w budowie całe, się okazuje, było i..... na wodzie całe stało, konkretnie na oceanie, a konkretnie na Kubie.... na plażę prowadziły takie kładki, lub można było podpłynąć pedallosem co to stały rzędem zacumowane. Z wierzchu też budowla dziwna, cała się składająca z ogromnych tarasów pokrytych ni to malowidłami ni to grafitti.... Bardzo bohemiasto/kiczowato/kolonialnie to wyglądało jakoś.... A przecież w środku - super lux, te windy i w ogóle. Wybiłyśmy się więc na zewnątrz i postanowiłyśmy jeszcze się raz przebić na abarot, wykonując ostatnią próbę nabycia owego płynu.

          Aha, clou sprawy jest takie, mianowicie, dlaczego w ogóle ja się w tym centrum karaibsko szpanerskim znalazłam? Bo PYTON tam swoją biuro-pracownię mniał......
          • jutka1 Re: SEN O WINDZIE !!! połączony ze snem podróżnym 13.07.14, 15:42
            Ojej, to Ci się całe moje Bergamuty zapełzły do snu i nałożyły na wszystko? No to nie wiem... Może Ci się hepie moim wyjazdem do Paryża sprzed 6 (!!!) lat, i MÓZG ;-) kombinuje, jak by to wszystko scalić cuzamendokupy? Że jak można mieć biuro-pracownię na Kubie, to równie dobrze można się zholendrzyć?
            Tym bardziej, że - jak wyczytałam - ostatnie dwa dni miałaś z piekła rodem pod szyldem przeprowadzki...
            • iwannabesedated Re: SEN O WINDZIE !!! połączony ze snem podróżnym 13.07.14, 23:23
              MÓZG???? Wiedziałam! Knuje - jak JA śpię.... kurestwo..... O! kilka snów nazad mi się coś z kurestwem śniło, to pewnie chodziło o zdradziecki MÓZG haahhahaha....

              Tak to wygląda trochę, że się wszystko kanapkuje jedno z drugim :)
    • iwannabesedated Sen ze starym prykiem 20.07.14, 21:29
      Jestem w jakiejś takiej sali, ni to świetlica szkolna, ni sala klubowa, dość mało uwznioślająca ona jest, na ścianach boazerka. Na podłodze zielona wykładzina dywanowa wszawej jakości. Pod jedną ścianą podwyższenie, niby-scenka, stare głośniki tam jakieś stoją, krzesła, pouczepiane do ścian balony, stare dekoracje świąteczne czy sylwestrowe, choć to już lato. Ja się pakuję (qrva, qrva, znowu!) chociaż za diabła nie wiem skąd i czemu jakiekolwiek moje rzeczy się tam znalazły, ale są - lampki, przedłużacze, jakiś sprzęt, ni to komputer, no to co. Pakuję to wszystko wyplątując z tych starych ozdób, a w okół mnie kręci się ów stary pryk terapetua, taki niby-Ejchelberger, w pokracznych lansadach podwalając się i mi przeszkadza, coś pierdoli, za włosy usiłuje łapać, ja się oganiam jak od muchy, na szczęście przychodzą dwie panie sprzątające, i.... UWAGA, jest sprośne.... pryk umyka chyłkiem, boczkiem w półprzysiadzie, bowiem się okazuje że w trakcie tych niechcianych emablacji mojej osoby doznał, za przeproszeniem, przedwczesnego wytrysku, a fuj....

      Potem jestem już na lotnisku, takim niedużym, żeby ten bagaż pracowicie pod (haha!) obstrzałem obleśnego ramola spakowany, odebrać. A to się okazuje być stara wersalka, a w niej cztery futra. Zupełnie zbędne, bo lotnisko jest na wyspie śródziemnomorskiej, żadne futra tam niepotrzebne. Wersalka też nie.
      • maria421 Re: Sen ze starym prykiem 20.07.14, 21:38
        Najwyrazniej sen niespokojny, ale wyjasnic go nie potrafie.

        Mnie sie snil moj maz- widzialam go z daleka, mial dlugie siwe wlosy i dluga siwa brode i wygladal jak Pan Bog przy stworzeniu Adama na suficie Kaplicy Sykstynskiej. Zla bylam ze co taki wyglad ma znaczyc itp. i ze zloscia w jego kierunku ruszylam, i czym bylam blizej tym wlosy byly krotsze i broda znikala i jak w koncu doszlam, to wygladal tak jak zawsze.

        To chyba przez te upalne noce.

      • jutka1 Re: Sen ze starym prykiem 20.07.14, 23:18
        No, bardzo nieprzyjemny sen, Stokrotku. Fuj, zaiste. Wygląda na to, że sen stresowo-podróżny przeszedł na następny poziom nieprzyjemności. :-(((
    • iwannabesedated ... TEŚCIOWIE...... WTF 31.07.14, 17:34
      Dwa dni temu seria snów trzech, jeden po drugim, szczegóły inne ale przebiegały bardzo podobnie. Mianowicie przyjeżdżam do tej cholernej Holandii, niby do chłopa, a tak właściwie, się okazuje, mój chłop/niechłop, jako jakiś mydłek młodociany zamieszkuje u rodziców i rodziny swojej. I ja też jako jakaś mydłka młodociana zamieszkuję z niemi razem i mam jakieś fochy, pretensje, coś mi nie pasuje, i się czuję mydłkowato, niedorośle, nieswojo, nadęcie, a zarazem bezsilnie jakoś. Trzy razy się budziłam zlana potem, a po jednym - wrzeszcząc ze strachu wniebogłosy....

      Dzisiaj zaś w nocy mi się śniło, że jestem na studiach i razem z moją grupą mam lecieć gdzieś samolotem, na praktyki, staż, wycieczkę, to nie jest jasne. Latam więc po korytarzach i szukam tej grupy, baba mi mówi, że siedzą w sali nr 4, a samolot już czeka. I klucze mi daje. Do tej sali. Której się okazuje, od dawna już nie ma. Tylko numery zostały na ścianie. Jakiś dozorca mnie usiłuje zaprowadzić do tego samolotu, ale samolot się okazuje odwołany, jakaś się zaczyna ruchawka, rozruchy, a może idzie tornado, dozorca mnie do jakiejś kryjówki kieruje....
      • jutka1 Re: ... TEŚCIOWIE...... WTF 31.07.14, 22:38
        Brrrrrrr...
        Ad. 1 - bajmi, obawy i stresy, co tam w tej Holandii zastaniesz.
        Ad. 2 - znowu klasyka snu podróżnego, tylko w wersji mega-okropnej.
        Brrrrr Stokrotko, współczuję.
        • iwannabesedated Re: ... TEŚCIOWIE...... WTF 01.08.14, 00:05
          Qrva, wykończę się jeszcze przez startem, ja pierdykam...


          A w pomiędzy mi się jeszcze śniło, że mi ktoś się włamał i zdemolował sracz.... co za świnie te ludzie..... na sracz się uwzięli. Chamstwo....

          W ostatnim natomiast śnie, teściowie mi schowali buty, no i nie mogłam sobie pójść w kibinimater. Jedynie były dostępne dziwaczne kozaczki - skrzyżowanie sznurowanych trzewiczków a la Mazowsze z butami sklepowej z PRL. Z różowymi piórkami.... psiakrew....
          • jutka1 Re: ... TEŚCIOWIE...... WTF 01.08.14, 09:33
            Boszszsz Stokrotku... Cóż za syfiasta kumulacja... :-(((
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 01.08.14, 08:26
      Tez mialam sen podrozny. Mialam jechac do Wloch, z mezem , corka i mama , ale nie moglam sie zapakowac, a to ciuchow nie moglam znalezc, a jak je znalazlam to byly to jeszcze te z podrozy do Polski, nie wyprane, a to jeszcze przed podroza kogos (nie wiem kogo) w szpitalu mialam odwiedzic, czy go do tego szpitala odwiezc, potem nagle corka mojej kuzynki, w realu farmaceutka, byla fryzjerka i dorwala sie do moich wlosow, co mnie zmrozilo i jej powiedzialam ze albo ja zabije albo usciskam, ale fryzura fajna wyszla, wiec ja usciskalam, potem ni stad ni zowad zjawil sie nowy gach mojej kolezanki (w zyciu go nie widzialam) i zaczal mnie calowac, na co ja mu "spieprzaj dziadu" , a w duchu zal kolezanki ze na takiego trafila.
      Glupi, chaotyczny sen.
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia, cz. XIII 01.08.14, 09:34
        Marysiu, klasyka - skrzyżowanie snu podróżnego ze snem o chaosie, czyli podświadomość usiłuje uporządkować rzeczywistość i mieć wrażenie, że ją kontroluje. Welcome to the club. :-)
        • jutka1 Przeszło na kota 02.08.14, 09:09
          Jak w temacie, miałam dzisiaj sen podróżny. Klasyczny, nic takiego, ale dawno już mi się nie przytrafiało.
    • jutka1 100K, snulon się przelewa... :-) ntxt 24.08.14, 09:27

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka