jutka1 28.02.20, 07:37 Otwarte, świętując powrót Luizy. :-))) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 440 28.02.20, 08:07 Na 11.00 ide na pogrzeb kolezanki. Potem jade do Frankfurtu. Milego weekednu Wam zycze. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach - Odc. 440 28.02.20, 10:54 maria421 napisała: > Na 11.00 ide na pogrzeb kolezanki. Potem jade do Frankfurtu. Taka nagla, niespodziewana smierc znajomej osoby to paskudna rzecz . Trzymaj sie Mario. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Cieply piatek. Gdzie bylam jak mnie nie bylo? 28.02.20, 10:52 jutka1 napisała: > Otwarte, świętując powrót Luizy. :-))) O jak milo ze ktos mnie swietuje :) Czuje sie odswietnie wracajac na lono (ktore od czasu do czasu nawiedzam i czytuje, wiecjestem mniej wiecej na biezaco) Wracajac do poprzednich Pierdul, zdjecie naczynia ktore wlepilam rozszyfrowala Rose. Jest to garneczek z Boleslawca, sluzacy do przechowywania smalcu a ja w nim trzymam zakwas na chleb. A temat glowny, czyli "gdzie bylam jak mnie nie bylo" wymagalby za duzo opowiadania, bo chyba nie bylo mnie ze dwa lata. Z kilku powodow - glownie dlatego ze prowadzac swoj malutki biznesik prowadze tez strone internetowa oraz konta na Fejsie i Insta, gdzie publikuje kilka razy w tygodniu. Zalatwiam tez w sieci duzo spraw miedzyludzkich, projektow, wolontariatow, finanse i juz mi sie przelewa tymi internetami. Dzialalnosc na jeszcze jednym (Luizowym) koncie padla ofiara zmeczenia materialu. A potem bylo mi glupio sie odzywac po duzej przerwie... W skrocie: mieszkam. gdzie mieszkalam, od kilku lat sama zarabiam na chlebek z maselkiem, klienci przychodza z polecenia albo znajduja mnie na internecie. Ogrod wyrosl, chociaz tegoroczne lato dalo mu w kosc. Generalnie cieszy mnie to co robie i jeszcze mi za to placa :) Udzielam sie w permakulturze i w nowym projekcie koordynujacym otwarcie ponad 60 przydomowych ogrodow warzywnych w polnocnym Sydney zeby ludzie mogli pozwiedzac i nauczyc sie hodowac wlasne owoce i warzywa. Rece mam jak widac na zdjeciu urobione i uwielbiam to :) Zycie rodzinne jakos sie toczy, corka pracuje w pracy ktora bardzo chciala dostac i wlasnie dostala podwyzke. Syn nie za dobrze sie trzyma psychicznie, z zona od dwoch lat czekaja na wize malzenska dla niej czyli od tego czasu ona nie pracuje i chodzi po scianach. Mam dwojke wnukow, jeden za miesiac bedzie mial piec lat, drugi ma trzy i pol. Jestem w trakcie rozchodzenia sie z Buszmenem, na razie zajelo mu trzy miesiace zeby spakowac i wywiezc swoje ciuchy i papiery. Zawleczenie go do prawnika zeby podpisal podzial majatku na jaki sie umowilismy to bedzie katorga, ale trzeba to zrobic. Zdrowie mi w miare dopisuje tylko mam coraz wieksze problemy ze stopa i kolanem, chodzenie jest coraz bolesniejsze. W przyszlym tygodniu pojde do mojej ulubionej lekarki zeby mi dala skierowanie do specjalisty i zobaczymy co dalej bedzie. Nawet plywac nie za bardzo moge, bo kolano boli... Z czterech krolikow zostaly mi dwa, moj ukochany Rupert nagle padl na atak serca poltora roku temu a ponad czternastoletni Harley, ktory zyl w dobrym stanie wiecej niz rok po wylewie mial atak serca 30 godzin przed moim ladowaniem w Sydney. Nie wiem, co jeszcze napisac, ciezko sie streszcza dwa lata. Jakby co, to pytajcie. A jak nie bedziecie pytac, tez dobrze. Ciesze sie ze wrocilam. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
xurek Re: Cieply piatek. Gdzie bylam jak mnie nie bylo? 28.02.20, 12:05 Witam, fajnie, ze wrocilas, im wiecej nas, tym ciekawiej. Czy corka mieszka z Toba czy juz na swoim? A syn? Myslalam, ze jest w Anglii, czy wrocil z rodzina do Australii? Wspolczuje procesu rozstawania sie z partnerem, nawet, jezeli nie ma szans na dalszy pozytywny zwiazek, rozstania zawsze sa strudne i bolesne. Ostatnio coraz wiecej zwiazkow wokol mnie sie rozpada, zastanawiam sie, czy to jakis wzrastajacy trend czy moze wchodzimy w wiek, w ktorym nastepuje jakies przesilenie? Moze zaloze osobny watek na temat…. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Cieply piatek. Gdzie bylam jak mnie nie bylo? 29.02.20, 09:19 xurek napisała: > Witam, fajnie, ze wrocilas, im wiecej nas, tym ciekawiej. Czy corka mieszka z > Toba czy juz na swoim? A syn? Myslalam, ze jest w Anglii, czy wrocil z rodzina > do Australii? Córką od prawie dwóch lat mieszka z dwójką znajomych blisko City, ma tam bliżej do pracy, rozrywek i chłopaka. Syn ponad dwa lata temu zjechał z rodziną do Australii, najpierw mieszkali przez dwa miesiące tutaj a potem znalazł pracę w Melbourne o tam się przenieśli. > Wspolczuje procesu rozstawania sie z partnerem, nawet, jezeli nie ma szans na d > alszy pozytywny zwiazek, rozstania zawsze sa strudne i bolesne. W tym przypadku ani trudne, ani bolesne, dazylam do tego a teraz się cieszę. Jest to pierwszy raz w moim ponad półwiecznym życiu że mieszkam sama! Spełniło się moje marzenie ;) > Ostatnio coraz wiecej zwiazkow wokol mnie sie rozpada, zastanawiam sie, czy to > jakis wzrastajacy trend czy moze wchodzimy w wiek, w ktorym nastepuje jakies p > rzesilenie? Moze zaloze osobny watek na temat…. Załóż, my tu wszyscy po przejściach, będzie można porównać notatki PS. Posłałam Ci priva przez Messenger Odpowiedz Link
jutka1 Re: Cieply piatek. Gdzie bylam jak mnie nie bylo? 28.02.20, 13:18 Luizo, brakowało Cię tutaj, ale nie chciałam Cię naciskać. :-D Teraz zaś zakrzyknę: TGIF !!!!!!!!!!!!!!!! Saga z kontrahentem-cwaniaczkiem właśnie została zakończona! Po mojej/naszej myśli. Ufff... Dwa mniejsze sukcesiki też dzisiaj zaliczyłam, więc z uczuciem ulgi i satysfakcji zakończę za chwilę mój tydzień pracy. :-))) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Cieply piatek. Gdzie bylam jak mnie nie bylo? 28.02.20, 14:16 Witaj Luizo. Moich rak nie wkleje bo po latach siatkowki, prac ogrodowych, wciaz pracuja ale wygladaja okropnie. A moze wkleje kiedys...haha. Nasz zwiazek przetrwal jakos ale bylo blisko lub juz prawie poza. Jakos wyszlo, przeszlo czyli chyba sie udalo. Bez deklaracji aby nie zapeszyc. Dmuchajac na zimne. Ot, zycie. Odpowiedz Link
ertes Re: Cieply piatek. Gdzie bylam jak mnie nie bylo? 28.02.20, 16:09 Hej Luiza. Zfejsbukowanie z Toba dalo mi wglad w super rzeczy jakie prowadzisz i godna podziwu pasje. Kiedys bardzo nie lubilem postaci luizawogrodzie a teraz ciesze sie ze bede mogl tutaj poczytac. Czasami jednak warto poznac czlowieka ukrywajacego sie po Nickiem zeby docenic. Witaj back Luizo :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Cieply piatek. Gdzie bylam jak mnie nie bylo? 29.02.20, 09:26 ertes napisał: > Hej Luiza. > Zfejsbukowanie z Toba dalo mi wglad w super rzeczy jakie prowadzisz i godna pod > ziwu pasje. > Kiedys bardzo nie lubilem postaci luizawogrodzie a teraz ciesze sie ze bede mog > l tutaj poczytac. > Czasami jednak warto poznac czlowieka ukrywajacego sie po Nickiem zeby docenic. > Witaj back Luizo :) O kurczę wzruszylam się tym powitaniem. Masz rację, nick to tylko część osoby, trzeba zobaczyć więcej nickowej rzeczywistości żeby poznać czlowieka. Teraz pewnie lepiej wiesz czemu mam takie poglądy jakie mam ;) Posyłam świeżego pachnącego ananasa :) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
stokrotna TGIF... i 28.02.20, 15:55 ... witam forumową formę Luizy :) Bo w internetowym i osobistym kontakcie z posiadaczką nika byłam/jestem i mam nadzieję pozostać. Wypytywania pozostawiam więc innym. Bardzo się cieszę, z pozytywnej tendencji pracowej Pytona, tak trzymać. I dzięki za podzielenie. Bardzo skorzystałam na tym co opisywałaś, gdyż chciano mnie próbować "załatwić" na chwtyt pod tytulem "tego się już TERAZ tak nie robi" - a mianowicie, napisał mi kolo - "platformy LMS/LCMS ? Tak, były MODNE jakiś czas temu, ale OBECNIE... "... Osz ty kutasino, pomyślałam sobie ja, i skrzętnie zapisałam w notesiku, i teraz co zobaczę to pytam, co jest obecnie... "modne"... Co do związków... grząski temat. Odrębny wątek, chętnie poczytam a i popisać mogę. Moje perypetie z (pożalboże) partnerem opisuję w formie anegdot. Mniej więcej z perspektywy 100 lat po wydarzeniu, bo w momencie kiedy się dzieją, to wcale śmieszne się nie wydają :( Dzisiaj jest ładne słoneczko, nastrój niezły, ale zagubienie jakieś jest, strzałka na kompasie lata w kółko, więc korzystam i piszę na forumisku, sprzątam chatę nadrabiam jakieś zaległości, i obserwuję co się wydarza aby pilnie, gdy tylko się pojawi jakaś korzystność - być w pionie, przy szabli oraz z tarczą a nie pod kanapą, pod stołem lub z klopem w objęciach - czego i Wam życzę. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: TGIF... i 28.02.20, 20:45 Witaj Luizo Back:) Mam nadzieje, ze nie obruszylas sie za ten nocnik;) - Prosze, nie mialam nic zlego na mysli - a idealny ksztalt na -wierze - super smaczny chleb! Milo cie czytac - i podziwiac rowniez, bo takie praacowite osoby sa godne podziwiania. Perpetie zyciowe - ach...kto ich nie ma...:(( no ale najwazniejsze jest zdrowie! poki jest - poty sa sily na wszystko. Jak zdrowie klapnie, to dengrengolada. Milego piateczku rowniez - ja mam zapierdziel w robocie, mamy coroczny audit, i ciagle mnie tu nachodza po nowe raporty, etc - a do tego - O ZGROZO I GOMORO - nie przyniesiono nam zadnych piatkowych paczkow albo bagels, i sniadania nie bylo, w brzuchu burczy. Pogoda w miescie wiosenna, ale od wieczora ma sie scholodzic, i bedzie padal deszcz - co oznacza swiezy snieg w gorach, wiec jak nam sie zechce, to moze narty jutro. Ale nawet jezeli sie zdecydujemy to chyba beda ostatnie w tym sezonie, bo juz mi sie za bardzo niechce.I mam znudzenie:) Odpowiedz Link
roseanne Re: TGIF... i 29.02.20, 03:53 A tu juz ciemna noc nastala. Przestalo wiac, wiec mimo, ze na slupku rteci ubylo, to odczuwalnie wcale nie gorzej, niz wczoraj. Chodniki w stanie godnym pozalowania, czeho w zasadzie mozna sie spodziewac. Rozpoczal sie lokalny festiwal cydrow - mondial des cidres, trwa 3 dni, lokalni producenci . Od soku jablkowego, przez lekkie mniej i bardziej musujace, poprzez chmielowe ( moje ulubione) , cidre de glas poziomem slodkosci podchodzace pod wina last harvest, znaczy ulipki, po mocniejsze drinki pod 40% alkoholu. Omminelam dwie poprzednie edycje z racji odwiedzin europejskich i jakos tak, hm, nie zachwycono mnir. Ale zanim nam naloza pelna kwarantanne trzeba korzystac. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 29.02.20, 07:47 +1 C, szaro. Podobno ma trochę pośnieżyć - zobaczymy. Dzisiaj plany proste i nieskomplikowane - ogarnąć chałupę. :-) Plus poczytać i pobyczyć się. O. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Spokojna sobota 29.02.20, 09:11 Rano przez dwie godziny oprowadzałam dwudziestokilkuosobową grupę po moim ogrodzie, zakończoną poczęstunkiem zrobionym z tego co miałam w ogrodzie pod ręką. I oczywiście zajęta opowiadaniem i opowiadaniem na pytania nie zrobiłam ani jednego zdjęcia. Musicie się więc zadowolić fotką pobojowiska jakie pozostało na stole po bochenku świeżo upieczonego chleba, pesto z kilku zielenin, słoiku brukwi i marchwi zakiszonych w solance oraz czipsach z liści jarmużu i saltbush... Resztę dnia spędziłam ogarniając kuchnię i na komputerze robiąc plakaty na otwarcie ogrodu w trzeci weekend marca. Mam nowego tableta, straszny bubel i muszę go oddać. Ma problemy z baterią która bardzo się nagrzewa a do tego jasność ekranu pulsuje. Nie jestem zadowolona, mam dużo pracy a ile można dziubać na komórce... Pozdrawiam wieczornie Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Spokojna sobota 29.02.20, 09:54 Reflektuje na te chipsy. U nas tez gospodarczy dzien. Rano wciaz lalo i nie dalo rady nic zrobic na zewnatrz. Wczoraj zakonczone zostaly wreszcie prace elektryczne. Pralnia juz na nowym obwodzie. Suszarka zawieszona. Zjawila sie tez rano firma energetyczna na inspekcie skrzynki. Byli bardzo zadowoleni, bo sie okazuje, ze jest jakas czesc ludzi, ktora prubuje robic sama. Zostal zamowiony nowy system ogrzewania wody. 3-4 tygodnie, wirus nie opozni bo firma lokalnie montuje i jest uzalezniona. Cale szczescie. Zerknelismy dzisiaj pod dom. Czesc gosporadcza bedzie miala tylko gaz, zbiornik wodny i taczke. Reszta zostanie przeniesiona do srodka, czyli mam nadzieje pozbyc sie tzw. pierdzielnika ze wszystkim i miec estetycznie wygladajacy kat. Moze nawet uda sie go przemalowac oraz wymienic stare okienko na nowe, przez ktore nie moga wchodzic myszy, szczury oraz weze. Okienka zamawiam bo przysylaja mi z Sydney. Lokalnie nie ma. Plusy i minusy wsi to zaopatrzenie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Spokojna sobota 29.02.20, 12:04 Kanie, czyli powoli ale konsekwentnie do przodu. Brawo. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Spokojna sobota 29.02.20, 17:40 Witaj, Luiza! :-) Pol godziny temu wrocilam z Frankfurtu, po drodze przezywajac chwile grozy na autostradzie. Jade sobie spokojnie srodkowym pasem, z lewej mija mnie auto , nagle ociera sie o bariere oddzielajaca dwa kierunki autostrady i jakies 20 m przede mna, po skosie laduje na pasie na pasie awaryjnym. Ja na hamulec, jakas czastka czegos z tego auta wali w moja przednia szybe, na szczescie nie uszkadzajac jej. Czuje smrod spalonej opony i widze ze auto sie zatrzymalo z oderwanym, krzywo sterczacym lewym przednim kolem, ale cale, kierowca tez caly. Nie wiem czy to auto otarlo sie o przegrode bo pekla opona, czy tez opona pekla bo auto otarlo sie o przegrode. Kierowca mial szczescie. I ja chyba tez, ze zdarzylo sie to w jeszcze bezpiecznej odleglosci. Odpowiedz Link
roseanne Re: Spokojna sobota 29.02.20, 18:21 o rany!!! nie wasz czas. dobrze ,ze hamulce dzialaly i refleks tez Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Spokojna sobota 01.03.20, 02:54 Nie zazdroszcze doswiadczenie. Dobrze, ze nic Ci sie nie stalo. Odpowiedz Link
xurek Re: Spokojna sobota 02.03.20, 10:19 Az mnie ciarki przeszly. Masz dobrego Aniola Stroza, mam nadzieje, ze nie wplynelo to na Twoje nastawienie do jazdy samochodem. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Remonty domu 01.03.20, 00:28 kan_z_oz napisała: > Okienka zamawiam bo przysylaja mi z Sydney. Lokalnie nie ma. Plusy i minusy wsi > to zaopatrzenie. Czytam z zainteresowaniem, bo tez potrzebuje nowego (solarnego) systemu ogrzewania wody. I podwojnych okien dla lepszej izolacji od sydnejskich upalow. Jesli mozesz polecic jakichs dostawcow w mojej okolicy, to byloby dobrze. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Remonty domu 01.03.20, 02:58 Mieszkanie w QLD to jak za granica. Okienka sa w miejsce cegly pod domem. Jest to rodzaju wentu, czyli nie okna. Podwojne widzialam tylko na stronach z Melbourne. Sprowadzic mozna, tylko musisz znalesc kogos kto zainstaluje. Woda -k orzystam z Solahart. Nie wiem czy dzialaja u Ciebie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Spokojna sobota 29.02.20, 11:54 Luizo, Twój chleb mnie zachwycił po prostu. A zakwas rozpoznałam od razu, tylko Bolesławca nie zauważyłam jakoś. :-) Cieszę się, że Twój ogród przetrwał suszę. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Spokojna sobota 01.03.20, 00:42 jutka1 napisała: > Luizo, Twój chleb mnie zachwycił po prostu. A zakwas rozpoznałam od razu, tylko Bolesławca nie zauważyłam jakoś. :-) Nauczylam sie robic chleb na zakwasie w listopadzie, kupuje make organiczna, pieke i ciagle wychodzi mi taniej niz w jakimkolwiek sklepie, nie musze wychodzic z domu i wrzucam sobie dodatki jakie chce. Wczoraj upieklam chleb z kminkiem. Z duza iloscia kminku :) Z 550g maki wychodzi bochenek 800g, przy moim spozyciu 2 skibki dziennie wystarczy na kilka dni. Chyba, ze wpadnie Buszmen, ktory zjada od reki 3/4... Boleslawiec ma tyle wzorow, ze oko wylazi i mozg sie lasuje. Bylam w firmowym sklepie Boleslawca w Poznaniu ale sie dzielnie powstrzymywalam, kupilam tylko kilkanascie malych, fajansowych bombek choinkowych w roznych wzorach i figurke krolika do kolekcji. Plusy ujemne sa takie, ze trzeba kilka razy w odstepach polgodzinnych cos robic - zaczyna sie od zarobienia ciasta, potem dorzuca sie soli (i przypraw), nastepnie trzy razy rozciaga i sklada a na koniec lezakuje przez 1.5-2 godziny. Na koncu do nagrzanego na maksa pieca na 2 x 20 minut (najpierw w zeliwnym garnku pod przykryciem, potem odkryty) > Cieszę się, że Twój ogród przetrwał suszę. Duza w tym zasluga Buszmena, ktory go podlewal. Co prawda jak to on, od niechcenia, ale to lepiej niz nic. W zasadzie wszystko ocalalo, szczegolnie zalezalo mi na doniczkach. Pomoglo tez przykrywanie grzadek plandeka i siatkami przeciwslonecznymi. Machnelam reka na usmazone pomidory, zasuszona fasole i zeschniete ogorki., i tak nie posadzilam ich duzo, wiedzac ze w grudniu wyjezdzam do Polski. Ale tym, co najwiecej pomoglo ogrodowi przetrwac bylo nadejscie deszczu. Co prawda troche przesadnego, bo kilka tygodni temu w trzy dni spadlo ponad 50 cm deszczu i podmylo mi ogrodowy chodnik, ale ogrod zazielenil sie i zdzunglowil, pieknie wyglada. Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie TGIF juz marzec! 01.03.20, 01:10 Jeszcze bedzie goraco (np. jutro ma byc 36 stopni w cieniu), jeszcze slonce parzy, ale poczatek marca to juz nadzieja na jesien, moja ulubiona pore roku! Od bardzo, bardzo dawna jesien jest ukochanym czasem a po ostatniej dekadzie mieszkania w Sydney kocham wszystko, co nie jest latem. Jesien, czas grzybobran, planowania i sadzenia zimowych warzyw i kwiatow, noszenia bardziej skomplikowanych ubran niz sarong bez gaci, plywania w cieplym po lecie oceanie bez tlumow na plazach... <3 Dzisiaj jest "tylko" 30 stopni i pelne slonce, wiec po porannym obrzadzeniu kur i podlaniu doniczek zaszylam sie w domu. W poludnie mam zebranie zespolu koordynujacego sydnejski projekt ogrodowy, poza tym troche pracy na Internecie - promocja grzybobran (dla mnie najwieksze zrodlo zarobkoww ciagu roku, grzybki sa! sprawdzilam w poniedzialek!). Potem odgruzuje stol w jadalni, ktorego nie widac spod moich papierow i rozpakuje walizki przywiezione z Polski miesiac temu. Plaza mi sie marzy. Zobaczymy. Buszmen nagle i szybko (w zeszlym tygodniu, w ciagu 4 dni, z jednym interview) dostal prace swoich marzen w tej samej okolicy gdzie pracowal przedtem. Dzis przyjedzie do mnie zeby sie przygotowac, przenocuje i jutro pojedzie do pracy. Zaczal cos przebakiwac ze bedzie nocowac u mnie w ciagu tygodnia i wracac do siebie poza gory w piatki. Z jednej strony mi sie to nie podoba, bo nie chce zeby znbowu sie tu zakorzenil, z drugiej strony, ktos musi mi wniesc trzy kubiki drewna na sama gore ogrodu i wyczyscic rynny :) Na razie zgodzilam sie na miesiac-dwa takiego ukladu bo i tak bede miala w domu balagan, kasujac rozne rzeczy i malujac pokoje (wliczajac zasuwanie z pedzelkiem po ozdobnych sufitach). A propos pozbywania sie rzeczy z domu, swoja garderobe eks-korporacyjna oddam organizacji, ktora pomaga kobietom w znalezeniu pracy, w tym zapewnia im porzadne ciuchy do pracy. Pewnie slyszeliscie o nich, bo to organizacja o zasiegu miedzynarodowym, nazywa sie Dress for Success. Jest marzec, ciesze sie ogromnie, czas powera, jesienia jestem w stanie wszystko wziac na klate, przenosic gory, wykopac lopatka ogrodowa tunel na wylot przez kule ziemska do Hiszpanii :) Czego i Wam zycze (tego powera, niekoniecznie kopania tunelu). Luiza-w-Ogrodzie Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF juz marzec! 01.03.20, 03:16 Zjazd z Gor Blekitnych do kotliny to okolo godziny w tygodniowych ruchu. Do Sydney to nastepne 1.5 godziny w kazdym ukladzie jako srednia. Blado to wyglada, bo codzienne 5-6 godzinne w korkach to bylby dopiero wyczyn. Slonecznie, pieknie i parno. Milej niedzieli zycze. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 01.03.20, 08:31 Szaro, popaduje. Byczenia się c.d. :-) Nawet do sklepiku nie muszę iść - mam wszystko, co trzeba. Odpoczywam. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela 01.03.20, 09:28 Byla mila chociaz pracujaca. Znowu wrocily wszystkie b&b jako lykendowe prace i tak juz do konca roku. Mila byla przerwa od nich. Mily powrot bo inny rodzaj pracy. Skonczylismy wlasnie ladowanie banana i kawalka kaktusa na przyczepe. Pierwszy dojrzal i byl do sciecia, drugi sie odlamal i trzeba bylo usunac. Uff...nie ma to nieplanowane zajecia lykendowe. Milego wieczoru. Odpowiedz Link
stokrotna Leniwa niedziela... 01.03.20, 16:29 ... snuję się w z kąta w kąt. Pogoda o.k. Nadal jestem jakaś bezcelowa i bezsensowna. Fajnie poczytać sobie Luizę. I Kana. Frakcja Australijska się ... kulom nie kłania. Furda tam pożary, koronawirusy - chleb upiec, chudobę ogarnąć, straty naprawić i ... ehem, ryjem do przodu. To ja rozumiem. Poczytam dalszy ciąg sagi Hoddera. Facet jest Anglikiem, jego pasja to literatura, w 2008 przeniósł się do Walencji, gdzie pisze i dorabia sobie ucząc angola Hiszpanów. Wiecie co, pracowałam w hiszpanopochodnej firmie językowej, i powiem Wam ludzie, iż klątwę "obyś cudze dzieci uczył" można przerobić na coś znacznie znacznie gorszego. A mianowicie "obyś uczył języków, a już zwłaszcza angola - Hiszpanów"... Ze zgrozą ale i ulgą przeczytałam wpis Marysi o uniknięciu wypadku na autostradzie. Czytałam, że gdzieś w Niemczech jest "autostrada śmierci" - A26 - ciesząca się złą sławą ze względu na ilość śmiertelnych wypadków :) Ale to chyba nie ta, którą Marysia jechałaś. Tak czy owak, ulga z Twojego szczęśliwego powrotu :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Leniwa niedziela... 01.03.20, 20:14 stokrotna napisała: > Ze zgrozą ale i ulgą przeczytałam wpis Marysi o uniknięciu wypadku na autostrad > zie. Czytałam, że gdzieś w Niemczech jest "autostrada śmierci" - A26 - ciesząca > się złą sławą ze względu na ilość śmiertelnych wypadków :) Ale to chyba nie ta > , którą Marysia jechałaś. Tak czy owak, ulga z Twojego szczęśliwego powrotu :) ******** DITTO! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 440 02.03.20, 11:01 Czuc wiosne w powietrzu, jest bezwietrznie, slonecznie i moja forsycja ma juz paki. Faktycznie, Aniol Stroz musial leciec nade mna w sobote na autostradzie A5 :-) Nie, ten moment zgrozy nie wplynal na moje nastawienie do jazdy samochodem, poniewaz to sie wydarzylo zaraz za Frankfurtem, to musialam potem jeszcze przejechac jakies moze 170 km wiec szybko sie uspokoilam koncentrujac sie na dalszej jezdzie. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.03.20, 11:28 Pogoda jak w tytule. Brrr. Rano przyjechał pan aroborysta, przywiózł pomocnika i uwijają się. Przyciął i podwiązał 3 wisterie, teraz na tapecie drzewa owocowe. Fajnie rozmawiać z ludźmi, którzy kochają swoja pracę, a przy okazji się sporo dowiaduję podczas tych naszych rozmów. I tak to ktoś napotkany z polecenia kogoś innego jest częścią mojej codzienności - raz lub dw razy w roku się widzimy, ale zawsze z sympatią i przyjemnością wykraczającymi poza zwykłe ramy "zleceniodawca-zleceniobiorca". Jutro po południu jadę do Warszawy, tylko na dwa dni robocze, więc z nikim z przyjaciół się nie zobaczę. :-( A dzisiaj ściubię jakieś materiały, które mam szefostwu do końca dnia podesłać, i oczywiście biedzę się strasznie przez tego mojego towarzysza-niechcieja. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
stokrotna Poniedziałek oszołomski... 02.03.20, 14:07 ... ludziom odwala totalnie szajba. Wykupili kasze, kluchy, wodę ze sklepów, w centrum wczoraj pustki, w kinie pusto, w autobusach, pustki... co ciekawe, na parkingach też, a w drzwiach minęłam sąsiadów z minami osób ewaukuujących się z terenu zagrożonego klęską żywiołową, w towarzystwie dwóch gigantycznych walizeków... Warszawskie słoiki spieprzają do ... domu? Panika trwa, rząd przyszykował spec-ustawę wprowadzającą coś na kształt stanu wojennego, w nocy to zgłosili wczoraj, teraz proceduje to Sejm :) Cuda wianki. A tu zdjęcie z obrad Sejmu, kliknął nasz obserwator z jaskółki w Sejmie. Mikke kima, ale może po prostu już zeszedł na koronawira :) Tak czy owak, Pytonu, przebywaj najkrócej jak się da, i uciekaj do siebie. Rąk nie podawaj nikomu ani nóg. Najlepiej dmuchać na zimne. Ocet kup, srocz sobie wydezynfekuj. Nielubianym osobom doradź iż tylko smarowanie octem dupy uchroni ich od niechybnej śmierci ;) Ja se myślę, iż od niechcianych pukań do domu, uchroni mnie napis na drzwiach "Koronawirus - Kwarantanna". Podpisane: Biskup, Prezydent, Andrzej Duda, SANEPID, POTUS Trump, Ambasador USA w Polsce, Papież Franciszek, oraz, Jezus Chrystus Król Polski Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.03.20, 17:33 Wiosna sie zrobila. Weekend minal jak z bicza trzasl - w sobote oficjalne pozegnanie sezonu narciarskiego. Narty ida do schowka. A wczoraj spacer po dzielnicowym parku w celu rozchodzenia zbolalych miesni troche zaskoczyl, ze pierwsze rodonedrony juz w pelnym rozkwicie:) W pracy w budynku rozstawiono takie stacje z zelem do rak, no i kazali w razie jakichs symptomow - smarkania, kaszlenia czy cos - zostawac w domu. Och, Mario, gratuluje zimnej krwi i skoncentrowania, uff.. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedziałek, szaro, wietrznie i chłodno 02.03.20, 23:41 Lato jeszcze nie ustapilo. Wczoraj niezle dopieklo. Noce za to juz zdecydowanie jesienne i chlodne. Dol sie wciaz gotuje. Mialam wczoraj bladym switem prace, ktorom moglam skonczyc przed 11-ta rano. Doslownie, nie bylo czym oddychac. Opuscilam z ulga. Odpowiedz Link
xurek wtorek 03.03.20, 16:07 post zezarlo, wiec powtarzam w skrocie. w komunikacji puchy, w pracy cisza, na zewnatrz slonce i wiosenne temperatury a mnie mdli po zezarciu skyra z orzechami. Odpowiedz Link
roseanne Re: wtorek 03.03.20, 16:58 Spakowana, wczekowana. Maseczka, rękawiczki i alkohol w sprayu w podręcznym, tudzież krakersy i garstka winogron Temp w dzieł na malenskim plusie, w nocu ujemną, więc do południa lodowisko. Jeszcze się naciesze wanna, bo w Europie mniej popularne Odpowiedz Link
jutka1 Re: wtorek 03.03.20, 22:10 Melduję, że dojechałam w jednym kawałku. Myśl, że to tylko dwa dni - trzyma mnie w pionie. Na piątek planuję woool-neee! A teraz idę obejrzeć przed snem Netflixa. "Bordertown" - fiński z dubbingiem po angielsku. Niezły. :-) Rose, leć bezpiecznie. Odpowiedz Link
roseanne Re: wtorek 04.03.20, 10:14 Dotarlam bezpiecznie, Jest slonecznie, masa prymulek wszedzie Przebisniegi przekwitniete Skonsumowalam sniadanko i bede kimac Odpowiedz Link
xurek Re: wtorek 04.03.20, 11:20 Welcome :) Mnie w tym tygodniu juz nie bedzie w Zurychu, ale w przyszlym jestem w Po/Wto/Czwa, jezeli masz ochote na lunch / kawe, to daj znac. Odpowiedz Link
roseanne Re: wtorek 04.03.20, 12:55 Bede we wtorek kolo poludnia spowrotem z Holandii. Mozemy sie wstepnie umowic na czwartek Odpowiedz Link
ania_2000 Re: wtorek 04.03.20, 17:26 Jak sie lecialo Rosa? samolot pelny? czy ludzie rezygnuja z wyjazdow? niech ci pogoda sprzyja:) Odpowiedz Link
roseanne Re: wtorek 04.03.20, 19:41 Luda w samolocie bylo sporo. Chyba pierwszy raz nie bylo niemowlat. Mocno rozchodzil sie zapach zelu alkoholowego do rak, ja uzylam swojego spraya Pierwsze maseczki zauwazylam dopiero po wyladowaniu, w kolejce miedzy terminalami, starsza wycieczka z Izraela, sadzac po literkach na etykietkach walizkowych Odpowiedz Link
jutka1 Re: wtorek 04.03.20, 22:50 Welcome to Europe, Rose. :-) A ja przeżyłam pierwszy dzień w stacjonarnej warszawsko-robocie. Sporo załatwiłam, nawet niekiedy ku mojemu zdziwieniu. Chaosowiec siedział na spotkaniach z uszami po sobie; podobno w poniedziałek dostał taki opieprz od szefostwa (nie związany zupełnie z moim projektem - coś innego po mistrzowsku spieprzył), jakiego najnowsza historia nie znała. Więc też i cicho siedział, dzięki czemu spotkanie było w 90% dialogiem, konstruktywnym, jorstruli z szefostwem. Zgoda na moje propozycje, i generalnie do przodu. Ufff. Jutro zaś pracuję od rana, a o 16:00 "biere walizkie i jade do domu". A w piątek, jak pisałam, pinkolę nie pracuję. :-) Krokusy kwitną, na magnoliach pąki, krzaczory lekko seledynowe. Wiosna. Przed wyjazdem z domu przy okazji inspekcji ogrodu z panem arborystą: pąki kwiatowe na czereśniach i wiśniach były już gotowe do rozkwitu, a gladiole miały już pędy 10 cm. Sam początek marca? Kurczę... Niom. Przeżyć jutro i na następne 3-4 tygodnie pracuję z domu. Niebiosa, wspomóżcie. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ciepła, deszczowa środa (i wtorek) 04.03.20, 12:38 Wczoraj zasuwałam przez większość dnia w ogrodzie, oczyszczając grządki z resztek letnich warzyw, nawożąc i przekopując. Spieszyłam się bo szedł deszcz, i wlasciwie skończyłam już z mżawką na plecach. W jedną z grządek wkopałam terakotowe butle do nawadniania, tzw.olla (na zdjeciu). Posadzę wokol nich kalafiory i brokuly, zobaczę jak im będzie. Wysiałam też kilkanaście korytek różnych warzyw, niektóre nasiona były stare, zatem rezultat będzie niepewny. Dzisiaj pojechałam na kolejną lekcję śpiewu dla poczatkujących i uczyliśmy się śpiewać a trzy głosy ludową piosenkę gdzieś z Bałkanów. Jako niski alt buczę sobie w tle partię basową, ale razem nieźle nam wychodzilo, chociaż nie tak, jak w oryginale: Cresnica je obrodila -Austin Balkan Singers @ AFTM Jutro idę do mojej lekarki na kontrolę, potem będę pisać kilka rzeczy na kompie a pod wieczór mam wystapienie na temat uprawy warzyw w ogrodach przed wyprzedaną salą 80+ osób. Fajnie będzie! Odpowiedz Link
stokrotna Czwartek :) 05.03.20, 00:32 Hej hej wszyscy :) Dobrze, że miałaś dobry lot Rose, takowoż się podpisuję - witamy na kontynencie, czyli welcome home :) Czym chata bogata. Gratuluję Pytonie, short&sweet w robocie i tak ma być. Odpowiedz Link
ertes Re: Czwartek :) 05.03.20, 01:55 Rose zbiera mile czy co? O co chodzi z tym ciaglym podrozowaniem ? Odpowiedz Link
stokrotna Re: Czwartek :) 05.03.20, 04:18 ertes napisał: > Rose zbiera mile czy co? O co chodzi z tym ciaglym podrozowaniem ? Korona rozwozi... A serio, mam nadzieję, że podróże wyjdą Ci na zdrowie Rose, a pobyt będzie przyjemny. Absencja niemowląt na pokładzie nie jest zła. Znowu się zasiedziałam. Dzień dzisiaj miałam jakiś wqvielinowy. Nie będę pisać. Ot, był i się zmył. Jutro nowy dzień, oczekuję jakichś atrakcji. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek :) 05.03.20, 09:24 Fajnie Rose, ze podroz minela Ci bez przygod. Milego spotkania z Xurkowa oraz pobytu w pieleszach rodzinnych. Kupuje pomysl z butelkami od Luizy na suche miesiace. Scielam dzisiaj banany bo juz doszly. Troche rozdalam, troche zostawilam do jedzenia reszta do suszenia zaraz pojdzie. Dostalam w zamian awokado jakiego w sklepie nie ma. Bardzo mi to pasuje. Musze poszukac gdzies miejsca dla sadzonki wanilii. Sa tez nowe sadzonki dlugiej fasolki do wsadzenia w worki. Przybyl dzisiaj hydraulik bo spluczaka potrzebowala wymiany. Bedzie w nastepnym tygodniu wracal aby zalozyc filtr dodatkowy bo po suszy, dymie, pylkach roznych jest zdecydowanie wiecej osadu w zbiorniku niz w poprzednich latach. Poza tym cisza i spokoj. Czego wszystkim zycze. Odpowiedz Link
roseanne Re: Czwartek :) 05.03.20, 11:20 ertes napisał: > Rose zbiera mile czy co? O co chodzi z tym ciaglym podrozowaniem ? Moze umknelo, bo to juz kilka lat trwa.. M pracuje w Zurychy, na kontrakcie, a ja mieszkam w Mtl.. Wiec mamy zwiazek dlugodystansowy... Jestem w Szwajcu przynajmniej dwa razy w roku.. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Czwartek :) 05.03.20, 19:11 Ja tez nie wiedzialam - tylko podejrzewalam, ze meza masz w pracy na drugim kontynencie. Z jednej strony fajnie, ale z drugie upierdliwe. Rozumiem, ze przeprowadzic sie na czas kontraktu do Swiss nie chcialas? Ciezko tak byc w dlugimdystansie. Moj ojciec byl w PL marynarzem, i moja mama tez tak miala - widzieli sie raz na pare miesiecy. Dla nas, dzieci bylo ok, ale dla zony to troche slabo. Odpowiedz Link
stokrotna No i masz... 05.03.20, 13:32 ... wodę mi zamknęli. Na dwa dni. Co prawda na szczęście od 8 do 17.00. W celu wykonania prac na sieci wodnej, napisali na kartce na drzwiach, zawieszonej... wczoraj wieczorem... Nie, bo awaria, nie bo niezbędność, ot tak sobie, wymyślili i uczynili. Akurat teraz gdy należy myć, płukać i dezynfekować wszystko, tak sobie wymyślili wczoraj. Gdybym śmieciochów w nocy nie wyszła wyrzucić, to bym dzisiaj nie miała czym klopa nawet spłukać. Ja pierdziele, czy pisałam już, że mam ch..owy adm? Poza tym ładna pogoda, z okien widzę pąki na forsycji. Wychodzić mi się za bardzo nie chce, bo nie lubię tej bardzo wczesnej, bezlistnej jeszcze wiosny, w ostrym słońcu, w środku betonowego blokowiska. Sądzę jednak, że w parku lub własnym ogrodzie to wygląda nieco inaczej. Pytonowi życzę jak najszybszego dotrwania do końca dnia, i miłego poworotu w domowe pielesze :) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: No i masz... 05.03.20, 19:12 Milego czwartku wszystkim:) , chociaz wyglada mi on jak piatek! Cieplo, slonecznie. W sobote zmieniaja nam czas na letni, wiec dni beda jeszcze dluze! I LIKE:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: No i masz... 05.03.20, 20:40 stokrotna napisała: > Pytonowi życzę jak najszybszego dotrwania do końca dnia, i miłego poworotu > w domowe pielesze :) ************* Przyjechałam, dotrwałam. Z westchneniem ulgi usiadłam na sofie. O matko. Dzisiaj była przysłowiowwa ścieżka zdrowia. Miałam mieć jutro wolne, i kij to w kosmos strzelił. :-( No nic. Cieszę się, że jestem w domu. Jutro będzie jutro :-) Odpowiedz Link
stokrotna Re: No i masz... 05.03.20, 23:33 O, a to dobrze, że już jesteś u siebie Jutunia. Wodę włączyli nawet przed 17.00, więc pomyłam sobie gary, i resztę, i gotuję teraz na zaś - na jutro. W aproposie zdalnych związków, a szczególnie z marynarzami, to z dzieciństwa zapamiętałam - był taki anegdotyczny kodeks "Marynarzowej" (czyli żony marynarza). Sporo znali moi rodzice takich kobiet, wpadały do nas na kawę, pogadać, lub celem dokonania wymian różnych. Były to zwykle kobiety eleganckie, obrotne, i bardzo samodzielne. Częściej niż inni - nie posiadały dzieci , za to także, częściej niż inni - własne interesiki typu kwiaciarnia, pasmanteria czy sklep z materiałami. Kiedyś tutaj Xur zarzucił podręcznik obsługi Śląskiego Chłopa, to ja tu zapodam Kodeks Marynarzowej, a reszta niech skorektuje, zrecenzuje, etc. 1. Marynarza przeważnie nie ma, więc wszystko jest na głowie żony, ale musi ona udawać, że nie jest. 2. Zmiany w domu należy wprowadzać dyplomatycznie, mąż chce o wszystkim decydować i piekli się o każdą pierdołę, więc jak wróci to musi dokładnie być tak jak wtedy gdy ostatnio wyjechał. 3. ...ale o awarie, zepsute spłuczki, wybuchające srocze, wywiadówki dzieci, choroby swoje, rodziny - muisz zadbać sama i udawać, że nie miały miejsca. 4. Mąż jest przeszczęśliwy z powrotu do domu, niemal od początku rejsu liczy dni do tego powrotu. 5. Zadowolenie z powrotu trwa - zależnie od osoby od 3 dni do 3 miesięcy. Potem zaczyna ciągnąć wilka do lasu, a chłopa - na morze. 6. Dlatego mądra żona wykorzystuje ten czas, aby - nadrobić zaległości towarzyskie i rodzinne i się pokazać z mężem. Dokonać niezbędnych zmian w domu. Przesunięcie mebli, kupno sprzętów, remonty, kupno lub sprzedaż auta (jeśli było na stanie). Resztę będę dopisywać, bo nie pamiętam. Podsumowując, Marynarze oraz Szwedzi byli poszukiwanymi kandydatami na mężów. Sama chciałam takiego mieć. Zwykle bywali przystojni, zapewniali dużą niezależność, ale pożądany status kobiety zamężnej. Z podróży przywozili prezenty oraz towary, które można było w drugim obiegu wymienić. Nie pili nałogowo. Morze jest bezwzględne. Wbrew obiegowym opowieściom - nie byli babiarzami. "Nasza" ulubiona Marynarzowa, wpadała do nas dość rzadko, bowiem była kobietą bardzo zajętą (chyba własnie miała jakąś kwiaciarnię, czy coś w tym rodzaju), ale dzięki niej dostałam rzecz niesamowitą, mianowicie parę sztruksów marki Wrangler bo Marynarzowa dostarczyła potrzebując wymienić na coś tam czym dysponowali rodzice. W owym czasie rzecz nie do pomyślenia dla nastoletniej dziewczynki, ale moja mama nie nosiła spodni, a te Wranglery były bardzo małe :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: No i masz... 05.03.20, 23:47 To, co napiszę, to chyba będzie manifest. NIGDZIE nie jest mi tak dobrze, jak w domu. ŻADNE podróże/obowiązki mi nie przeskoczą tej przyjemności. Howgh. :-) PS. Gdyby tak mi pozwolili TYLKO on-line pracować... Odpowiedz Link
ania_2000 Re: No i masz... 06.03.20, 00:51 Stokrotko, bardzo dobrze napisalas manifest. Lepiej bym tego nie ujela. Ze strony dziecka Marynarza mialam w miare modne ciuchy, ale nie zadurzo, bo rodzice byli sknerzy lol, poza tym cale moje dziecinstwo trzeba bylo oszczedzac "na cegly" poniewaz zachcialo im sie budowac domek- w stylu bunkier, zwany ogolnie "willa" w sopocie. I ten dom sie budowal latami, a jak juz sie wybudowal, to bylysmy z moja siostra w takim wieku, ze absolutnie nie chcialysmy sie tam wprowadzic - bo co to znaczy, wyjechac z miasta do bunkra, zmienic szkole, kolezanki, otoczenia?? no fucking way - no i rodzice bunkier sprzedali. Ojciec wracal z rejsow co 3-6 miesiecy i nas ustawial. I wychowywal haha - chcial rzadzic, i o wszystkim decydowac:) Swego czasu, w ramach dowcipu kupil w Afryce dwa noze kastracyjne, (tak twierdzil, od jakiegos szamana) i powiesil w przedpokoju w celu odstraszania ewentualnych narzyczonych. Ale moja mama miala niezle jak na tamte lata - z zawodu nauczycielka miala zawsze dlugie letnie wakacje - i wykorzystywala je na jezdzenie w rejsy z ojcem. Zwiedzila pol swiata - afryke, azje, europe - tam gdzie sa porty ofkors;) Miala duze powodzenie w portach afrykanskich, ojciec mial duzo ofert zeby ja sprzedac za koze, do tej pory nie moze odzalowac, ze tego nie zrobil. A my z siostra w tym czasie wakacje spedzalysmy z babcia, w sopocie, walesajac sie po plazy i molo. oj takie wspomienia z dziecinstwa mi sie zebraly Stokrotko! Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: No i masz... 06.03.20, 04:12 Moje wspomnienia marynarzowej nieco inne. W szkole pracowalam z jedna. Nie mieli bunkra tylko 3-pokojowe wlasnosciowe mieszkanie na osiedlu, ktora cale bylo oklajone boazeria, co budzilo podziw, bo przedpokoj mial w drewnie nawet sufit. Lazienka miala kafelki az do sufitu oraz wszystkie rury wkute w sciane, co bylo powodem nastepnych podziwow, bo w innych mieszkaniach rury wyrczaly i straszyly. Kobieta miala jakies odlotowe ciuchy, kosmetyki i duzo zlotej bizuterii co w czasach kartek, bawelnianych gaci pod pachy i innch ohydnych odpadow odziezowych bylo rozpusta. Niestety w tym ukladzie marynarz pil a marynarzowa wcale na niego nie czekala. Odpowiedz Link
maria421 Re: No i masz... 06.03.20, 09:16 Fajna opowiesc, Aniu, szczegolnie te dwa noze kastracyjne na odstraszenie absztyfikantow :-) Milego dnia wszystkim :-) Odpowiedz Link
stokrotna Re: No i masz... 06.03.20, 11:29 maria421 napisała: > Fajna opowiesc, Aniu, szczegolnie te dwa noze kastracyjne na odstraszenie abszt > yfikantow :-) ... tak, noże dobre :) Oraz oferta kupna żony - za kozę. Wcale nie taka rzadka, bo słyszałam też o propozycjach kupna żon za wielbłąda :) Takie tam wspominki circa about lata 1970-te. Mały dobrobycik, mała stabilizacyjka - dość trakowano to wtedy pogardliwie. Z perspektywy sądzę - wcale nie taka mała - biorąc pod uwagę czasy które nastały potem :( Odrębnym tematem pewnie, wspominkowym, jest temat "podróżny" przywołany tutaj przez Anię i dotyczący owych i poźniejszych czasów. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 09:23 "How much is your outfit" wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,164031,25728666,pojawia-sie-ugettowienie-warstwa-dzieci-ktora-odstaje-od-reszty.html#s=BoxOpMT Dzieciaki wlozyly na siebie polowe zawartosci szafy i szpanuja. Ludzie naprawde bogaci nie wiedza ile kosztowaly ich trampki czy T-shirt. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 11:00 W PRL-u Mario bylo norma smienie sie z dzieci, ktore nie mialy rodzicow dewizowych zapewniajacym im ciuchy z zagranicy. Nic nowego. Plony z ogrodu dzisiaj. Bedzie kompot do sloikow z wlasnym miodem i pod chalupe czyli do piwnicy. Banay wysuszone. Lubiemy zamiast slodyczy. Suszy sie troche rzeczy; nasiona kolandry, liscie kafirki, nasiona dlugich szparag na rozsady. Nie ma to jak miec troche wlasnych lub sasiedzko nabytych produktow. Odpowiedz Link
stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 11:48 Wow, świetne te długaśne morwiska Kan. Nie widziałam aż tak wielkich. Własne czy "kupne"?. Co do ciuchów, to powiedziałabym, że normą było raczej wyśmiewanie wszelkich "odmieńców". Akurat w moim środowisku - nie wypadało szpanować ani ciuchami, ani rzeczami z Pewexu, czy z zagranicy. Przedewszystkim ze względu na dobro własne - bo takie ciuchy ściągały niechęć i zazdrość ze strony rówieśników i nauczycieli. Co było bardzo groźne. Ale także z elementarnego poczucia przyzwoitości. Po prostu tego robić nie wypadało, inaczej się wychodziło na buraka i chama. Ale też, dzieciaki odstające "w dół", ewidentnie zaniedbane, z uboższych rodzin o niższym statusie niż reszta - także były przedmiotem szykan ze strony zarówngo grona pedagogicznego jak i innych dzieci. W mojej szkole szykanowano również skarżypyty, donosicieli i zachowania niekoleżeńskie - odmawianie dawania ściąg, niepodpowiadanie jak się mogło, etc :) W tym co zamieszczasz Marysia, to sądzę iż motywacje dzieci są różne, a interpretacja to już zależy od czytacza. Dziwne natomiast jest hasło "pojawia się" - rozwarstwienie i ugettowienie od zawsze są. A także irracjonalnie i obleśnie drogie - zwykłe rzeczy użytkowe. Akcje robienia sobie fot i zamieszczania w mediach społecznościowych - to raczej norma. Nie mam jakiejś reakcji na to - innej niż ta, że kupowanie zudmiewająco drogich ciuchów, jest zdumiewające. Posiadanie takich ciuchów ani z nikogo nie czyni nikczemnikiem ani ... bóstwem. Bo co z tego, że masz fufajkę za 50 kafli skoro rodzice Cię leją, albo ... olewają, albo masz białaczkę. Również nikomu nie przeszkadza w tej fufajce być matematycznym geniuszem albo życzliwym i fajnym dzieciakiem. Poza tym jest piątek, dzień nr. 2 prac wodnych, wody nie ma, trochę hałasują w piwnicy, ale nie za bardzo, ot taki dzień codzienny :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 12:32 No i TGIF nastąpił. :-) Pracuję, choć muszę przyznać, że trochę "na pół gwizdka". Zmęczenie. No nic to, czego nie zrobię dzisiaj - nadrobię jutro, trudno, uszczknę z weekendu. Story of my life. :-/ Miłego dnia/wieczoru :-) Odpowiedz Link
stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 13:46 No tak, mus to mus. Jeśli chodzi o rzeczy pracowe/obowiązkowe - to znajduję, iż generalnie, jeśli się nie pała dziką awersją do tego co się robi - wykonywanie ich na luzie i we własnym tempie, nie stresuje mnie za bardzo. Wręcz przeciwnie, lubię się mieć czym zająć konstruktywnym. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 13:30 W moim liceum obowiazywaly mundurki ( jedne na codzien, inne na akademie), pantofle, a takze absolutny zakaz makijazu. Wszelkie roznice majatkowe pozostawaly w szatni. Nikomu to wtedy nie przeszkadzalo. Dorotko, wydaje mi sie ze motywacje dzieci sa takie, jak motywacje ich rodzicow. Jezeli rodzice sa typami ludzi ktorzy swoja wartosc mierza bijacymi w oczy gadzetami, to dlaczego ich dzieci maja byc inne? Jezeli rodzice uwazaja ze dziecko musi za wszelka cene miec drogie gadzety "bo wszyscy maja", to utwierdzaja dziecko w przekonaniu ze o ich wartosci liczy sie marka ich ciuchow. Pamietam jak moja corka miala 15 lat i byly modne takie kopytopodobne buty "Buffalo", kosztowaly wtedy ponad 200 DM i wygladaly okropnie. Na argument ze "wszyscy takie maja" odpowiadalam "ty nie jestes wszyscy". Oczywiscie ustepstwa z naszej strony tez byly , zamiast strasznych butow Buffalo byly DocMartensy, nie mozna dziecku wszystkiego zabraniac :-) Podkresle jednak jeszcze raz to, co juz napisalam- prawdziwie bogaci ludzie nie wiedza ile kosztowaly ich trampki. Gates czy Zuckenberg nie potrzebuja bic po oczach paskami Gucci. Odpowiedz Link
stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 13:54 To o prawdziwie bogach ludziach - z pewnością masz rację :) Mam też niejasne wrażenie, iż "prawdziwie bogaci" są aż tak bogaci, iż być może nawet - nie wiemy kim są. Sądzę też, że przeceniasz wpływ rodziców na dzieci. Dzieci częściej niż nie - bywają krańcowo odmienne niż rodzice. Seryjni mordercy lub geniusze, zwykle nie są dziećmi seryjnych morderców lug geniuszy. Utracujsze są często potomkami ludzi, którzy ciężko zapracowali na swój sukces. Dzieci szpanerów, lanserów i buraków często płoną ze wstydu mając tak obciachowych rodziców - itd. itp. :) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 440 06.03.20, 23:11 Akurat sie "zalapalam" na swiezo na info, ze duda podpisal ustawe, a kurski oddal sie w jego rece. Adrian duda do 2025 roku. naprawde ludzie go wybiora? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 440 07.03.20, 00:26 A dlaczego nie? Dzisiaj lykend. Planuje sie pobyczyc oraz troche poryc w ogrodzie. Praca fizyczna zdecydowanie dobrze robi. Milego zycze. Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach - Odc. 440 07.03.20, 00:52 Smiesznie. U mnie piatek po poludniu i jeszcze siedze w pracy. Dokonczylismy dzisiaj bukowanie wakacji. Mam nadzieje ze ten cholerny wirus nam nie pomiesza planow. Wyjazd pod koniec kwietnia wiec jeszcze sporo czasu. Poza tym chcemy zabrac syna na fajne wakacje po tym co przeszedl i wlasnie zaczyna leczenie tego co jeszcze zostalo. Wlasnie w teraz jest na kolejnym MRI i X-Ray. MRI z kontrastem przez IV... Biedny chlopiec. Co pozytywne to rusza glowa na wszystkie strony. Nic nie boli. Rany sie pieknie zagolily i coraz mniej widac. Jak jego chirurg pozwoli to na poczatku kwietnia bedzie Disneyland :) Odpowiedz Link
stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 440 07.03.20, 14:05 Auć, auć, auć :( Faktycznie, bidny dzieciak. Zdecydowanie należą się wakacje i Disneyland :) Cholera, też bym popracowała w ogrodzie, zajęła czymś dorzecznym. Na razie jest zbyt obleśnie i zimno. Snuję się po chacie w przerwach pomiędzy czynnościami obowiązkowymi, którymi są na obecną chwilę przebijanie się przez stosy info, opini eksperckich, zdalnych doszkalań w temacie transformacji energetycznej. Od tych wszystkich fotowoltaik, biomas, sekwestracji co2, oze - łeb mi puchnie i mam wybałucha :( Zaraz mi buchnie uszami i nosem zielony dym... Też bym chętnie śmignęła na jakieś wakacje, pogapiła w morze, lub w cokolwiek bądź innego niż to - tu. Fajnie wejść na forum, bo stanowi namiastę bycia gdzieś indziej, gdzie ludzie żyją odmiennymi sprawami, lecz jednak podobnymi :) Ogródek należy obrobić, dziurę w dachu zatkać, o bliskich zadbać, gacie prać, karmić psy i koty - niezależnie gdzie się jest. Miłej soboty wszystkim Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach - Odc. 440 07.03.20, 16:03 Nie tylko synkowi, ale rowniez Wam, Tobie i Twojej zonie naleza sie porzadne wakacje po tym, co razem przeszliscie. Wypocznijcie, zregenerujcie sie. Mnie, jak zwykle na przedwiosniu, korci jakis wyjazd w cieplejsze strony, czyli na poludniowa strone Alp, ale w tym roku musze sie obejsc wspomnieniami. Zeby chociaz pogoda na tyle sie poprawila zeby mozna bylo zaczac jakies roboty w ogrodku, ale gdzie tam, jest chlodno, deszczowo i w przyszlym tygodniu zmian na lepsze nie bedzie. Oby do wiosny! :-) Odpowiedz Link
stokrotna Re: O pierdułach - Odc. 440 07.03.20, 20:22 Marysia słusznie prawi. Wam się też należy, a już szczególnie Ertsowej. Weź tam na 8 marca, niby święto głupie, ale... kwiatki, prezent, coś ekstra ... nawet z głupiego powodu - potrfią kobicinie wiele rzeczy wynagrodzić :) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 07.03.20, 11:19 Pogoda jak w tytule. Brrr. Zmęczenie nie odpuszcza. Jasny gwint. No to zamiast pracować (dobrymi chęciami wiadomo co wybrukowano), słucham muzyki i czytam prasę, a potem pochylę się nad książką. Jutro też jest dzień. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 07.03.20, 17:02 Swieci przepiekne slonce, ale jest tak ostry wiatr, ze przygladam sie tylko przez okno. Odwalilam kawal dobrej budowlanej roboty, sasiedzi, ktorzy mi matkuja, tatusiuja i pomagaja pochwalili moje pismo i poprawili pare niemieckich bledow. Wypili kawe, poplotkowali chwile i poszli. W domu ogolne sklocenie wszstkich ze wszystkimi. Mlody ma tydzien wakacji i nie ma go calymi dniami i nocami a jak jest to tak zadziorny, ze lepiej jak go nie ma. Stary non stop marudzi na Mlodego, marudzi ze JA go zle wychowalam, marudzi na wirusa, marudzi na gosci, ktorzy sa w hotelu i tych, ktorych w hotelu nie ma. Dzisiaj wybyl na urodziny do chrzesniaka, na ktore po raz pierwszy od jego urodzin (a ma 9 lat) nie zaproponowal mi wziecia udzialu. No i dobrze, bo mialam czas na pismo, nikt mi nie brzeczal nad uchem podczas rozmowy z sasiadami a teraz moge sobie upiec na kolacje kurpnioka i nikt nie bedzie krecil nosem ani skrzeczal, ze smierdzi i wyglada "desgusting". Odpowiedz Link
stokrotna Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 07.03.20, 20:52 Łomatko, Xurek... ... dokładnie coś w tym stylu. Mój (pożalboże) partner, po tygodniu pokraczynych lansadów i prysiud, idotycznych, kłamliwych i wykrętnych sms. głupkowatych rozmów via phone, nagle zaproponował "spotkanie" - na cito, czyli wjazd do mnie na chatę, 10 minut obskakiwania przez wyperfumowaną, wyfryzowaną mła, serwującą kawy/herbaty, w zamian za ostentacyjne ziewy i znudzenie, po czym łup na moją kanapę, i w kimę, ewentualnie zaproszenie na "randkę na dzień kobiet". W celu uświętowania mojego święta czyli pójście do kina gdzie będę musieć się nie odzywać, nie oddchać, nie wydawać dzwięków, aby "nie przeszkadzać ludziom", lub kolację, którą partner połknie w 3 minuty, po czym tam będzie demonstracyjnie prezentował znudzenie, bębniąc palcami o stół, poganiając mnie wzrokiem, a ja połykając kolację, to już mam w brzuchu węzeł z nerwów, kurwa w dupie (pardon) mam takie świętowanie, takie spotkania, takie coś. Potem to wszystko zostanie określone jako "poświęcony mi" wyrwany jak psu z gardła czas. Cenny, bezcenny czas, który jest przeznaczony na ważne istotne sprawy (czyli pierdzielenie głupot w gronie innych debili, uczestniczonie w kretyńskich nasiadówach, mieszanie w głowach jakimś rozpaczliwym pasztetowym, i inne tego rodzaju bezproduktywne idiotyzmy). Chromolę to, spotkania odmówiłam, gehenny w kinie, lub knajpie - uniknę, poszłam do sklepu kupiłam sobie piersiówkę schotcha, którego nie pijam. Nalałam na paluszek, zjadłam dwa apapy. Rozwiązał mi się węzeł w burzuchu co go mam od tygodnia. Zrobiłam spaghetti z suszonymi pomidorami, borkułem i kawałeczkami szynki szwarcwaldzkiej i popiłam odrobiną czerwonego wina. Potem gorzki earlgray i świeża bułka z konfiturą wiśniową (też nie jadam konfitur, ale akurat miałam jakiegoś smaka). I jakoś mi chęć życia wróciła. Pewnie chwilowo. Ale lepszy rydz niż nic. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 07.03.20, 21:40 Czasami I tak trzeba Przeżyłam długa podróż autokarem. Miejsca miałam więcej niż w samolocie. Nawet dkimnrlam się na kilka godzin. Nie długo, ale zawsze. Masa kwitnących śliw, żonkili, rododendronów, forsycji i nawet kilka magnolii. Tylko nie miałam jak zdjęcia pstryknac Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 07.03.20, 21:55 bardzo plasko i zielono. Czemu wybralas akurat autobus jako srodek lokomocji? Taka podroz wydaje mi sie bardzo dlugasna.... Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 07.03.20, 22:23 xurek napisała: > bardzo plasko i zielono. Czemu wybralas akurat autobus jako srodek lokomocji? T > aka podroz wydaje mi sie bardzo dlugasna.... > Najtaniej i bez przesiadek, przynajmniej w tą strone W powrotną jedna przesiadka Pociągiem były minimum 3 Lot za drogi.. Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 07.03.20, 22:05 Ja zas usmazylam krupnioka vel kaszanke i zjadlam, czego dowod zalaczam. Mnie "tumiwisizm" na temat humorow i zachowan moich panow napawa niestety tylko chwilowo, potem robi mi sie smutno i samotnie i w wiekszosci wypadkow to ja "miekne" i sie "naginam". Ale coraz mnie mi sie chce. I coraz czesciej sie zastanawiam, czy z dala od nich nie byloby mi znacznie lepiej i czy nie warto byloby ulozyc sobie zycia na nowo, takiego "ostatniego etapu tylko dla siebie". Ale dzisiaj juz i tak nic lepszego niz ten krupniok nie wymysle :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 08.03.20, 04:26 Trzymaj sie Xurku. Klopoty z latoroslami sa czeste i nie jestes jedyna. Twoj jeszcze dosyc mlody i w wieku wciaz buntu. Probowalas spytac o co chodzi?? Szarpanie sie z partnerem/mezem to inna para kaloszy, a przejscie od codziennego biegania wokol mlodziezy do ukladu jest tego biegania juz nie ma to jeszcze inny. Rozumiem natomiast doskonale stan gdzie czlowiek chce spokoju, ciszy, milego towarzystwa, respektu w postaci wyjscia z dresu i starych kapci z okazji jakies, braku oczekiwan na zalatwianie banku, rachunkow, prania, sprzatania, zakupow - bo tak zawsze bylo - i chce inaczej, zdrowszych ukladow i przede wszystkim wyrzucic, ze piepszy stare bo tak zawsze bylo i chce nowe. Albo sie rozsortuje albo nie...wszystko jedno byle nie byc cigle obwiniamy za zaklocania aury, wydojnosci krow, nie takiego sie patrzenia lub zbyt waskiego smiania. Moj dzieciak mial troche jazdy z parnerka gdzie sie nagle okazalo, ze stalam sie tez punktem drazniacym. Jakies pol roku temu chciala wszystko rzucic i podrozowac po Azji. Podroze byly; dwie ewakuacje w sezonie pozarowym z domu, jedna w trakcie wakacji w gorach. Nie musi mi dziekowac, ze nie utknela gdzies w Chinach lub Wietnamie. Rzucanie wszystkiego bylo praca pierwsza stala, ktora wykonywala od pol roku. Oczwiscie jako matka sie wypowiedzialm raz, co mysle, bo to jest rola rodzica. Nie uznaje poklepywania czyjegos skoku na glowke do basenu bez wody w szczegolnosci gdy osoba mi bliska. Jesli skoczy - prosze bardzo, zostala ostrzezona. Kotluje sie wokol niestety niesamowie. Jazda bez trzymanki bedzie dalej. Mozna byc tylko sympatycznym, milym i uprzejmym, co nie oznacza, ze nalezy pozwolic aby ktos narobil na glowe w ramach 'bycia slabym i glupim jeleniem' dla osob pragnacych sie wyladowac i doladowac jazda na innych. Odpowiedz Link
kan_z_oz Niedziela 08.03.20, 07:38 Mily lykend. Po pracy w ogrodzie wczoraj troche pogotowalismy. Upieklismy udka kaczki na wyrost aby dzisiaj nie pitrasic. Niestety zostaly wszystkie zjedzone do pory lunchu. Obiad bedzie trzeba zrobic, bo zniknelo wszystko, wlaczajac resztki zupy. Z suszonych bananow zostala juz mala garstka w miseczce. Susze nastepna porcje. Poszly dwa sloiku kompotu zanim dotarl do piwnicy. Ochlodzilo sie troche i apetyt wrocil. Zaczely juz kwitnac odchidee. Zwykle zaczynaja to robic w lipcu i sierpniu. Poza tym w zoo byly tlumy jakie widzialam tylko w czasie swiat BN. Biorac pod uwage, ze bylo to pozniejsze niedzielne popoludnie oraz padal deszcz bylo to rzeczywiscie dziwne ale bardzo mile zjawisko. Setki turystow, ludzi, dzieci, mlodych i starych. Wszyscy nagle zapragneli do zoo. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota - pochmurno, ciemno, popaduje 08.03.20, 08:53 Xurek, skad Ty kaszanke w Szwajcarii wzielas? Macie tam jakis polski sklep? Co do latorosli- same wylatuja z gniazda, moja w wieku lat 19, po maturze, wiec przeczakaj. Potem bedziesz sie cieszyla na kazda jego wizyte, tym bardziej ze dzieciaki mieszkajace na swoim madrzeja i odkrywaja sentyment do rodzinnego domu. Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
stokrotna NIedziela - "pochmurno, ciemno, popaduje" 08.03.20, 09:52 ... ciekawy pejzaż Rose. Podróż się wydaje długaśna, mam nadzieję, że dobrze się zaaklimatyzujesz :) Uśmiałam się z wizji Kana jako strasznej teściowej :) Do głowy by mi nie przyszło, że Cię syndrom polskiej mamuśki syna - starego woła dopadnie... Te polskie facety-z-mamami - to plaga. Co to jest to takie brązowe ze słoiczka, Xurek? Kaszanka niestety faktycznie śmierdzi jak się ją szykuje, i wygląda ohydnie przyszykowana, ale polska człowieka się czasem musi upodlić :) Dzisiaj w PL 8-marca, będą jakieś parady, facety dygają z kwiatami. Moim zdaniem, każdy pretekst dobry, aby dostać kwiatka. Czy człowieka brzuch boli z nerwów, czy jest wkurwiony bo go/ją brzuch boli? Od kilku dni to mam, i nie wiem które z którego wynika. Miłej niedzieli wszystkim, tak czy owak, gdziekolwiek by nie byli :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: NIedziela - "pochmurno, ciemno, popaduje" 08.03.20, 10:18 stokrotna napisała: > Dzisiaj w PL 8-marca, będą jakieś parady, facety dygają z kwiatami. Moim zdaniem, > każdy pretekst dobry, aby dostać kwiatka. ************ Mnie 8 marca zawsze się kojarzył z "corocznym dniem dobroci dla zwierząt". :-))) > Czy człowieka brzuch boli z nerwów, czy jest wkurwiony bo go/ją brzuch boli? Od > kilku dni to mam, i nie wiem które z którego wynika. *********** Kombinacja obu, bajmi. Współczuwać. Odpowiedz Link
stokrotna Re: NIedziela - "pochmurno, ciemno, popaduje" 08.03.20, 10:50 ... znaczy, Twoja kaszanka wygląda - dla mnie - apetycznie i pysznie, Xur :) Tylko, z perspektywy niepolskiej, no to - sama wiesz... Dzień dobroci dla zwierząt - też może być. Jakoś się czuję ... zezwierzęcona ostatnio. Nie wiem czy "syndrom chaosowca" jest zaraźlywy Jutunia, ale mam wrażenie, że jeśli tak, to zdecydowanie w Warszawie jest jakaś pandemia straszna. Szczególnie Łukasze/Bartki i Konrady - są podatne :( Pójdę zżuć jakieś śniadanie. Pościel trzeba uprać. Czy ja pisałam, że uwielbiam prać? Nic mnie tak nie uspokaja, jak odgłos "chodzącej" pralki, lubię też zapach suszącego się prania. Odpowiedz Link
jutka1 Re: NIedziela - "pochmurno, ciemno, popaduje" 08.03.20, 10:35 Rano podjęłam mocno kontrowersyjną ;-) decyzję, że trudno, nie chce mi się pracować. :-D Podarowałam więc sobie drugi dzień odpoczynku. Niech się dzieje co chce. :-) Za oknem - świeci słońce. Tak, tak.Ale maksymalnie ma być dzisiaj tylko 4 C, więc ten-no. :-) Siedzę w domu. Z frontu ogrodowego: berberysy mają młode liście, kwitną stokrotki. Forsycja jeszcze goła. Czereśnia i wiśna zakwitną lada dzień. Bocianów jeszcze nie ma. Niom. Miłego dnia Wam życzę :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Weekend fajny był 08.03.20, 11:05 Niedzielny wieczór, leżę na kanapie w drodze do wanny i uczę się szydelkować szmatki do mycia naczyń według instrukcji z Jutuby puszczonych na duży ekran. Chyba długo nie poleżę, bo zmęczyłam się weekendem... Wczoraj pojechałam w Góry Błękitne pooglądać ogrody otwarte w ramach Edible Garden Trail, niezły wegetariański obiad zjadłam w nowej knajpie i pogadałam z szefostwem o grzybobraniach, które prowadzę. Potem skoczyłam do małego lasku i zerwałam kilka maslaków i rydzów na poniedziałkowy lunch. Do domu wróciłam dłuższą drogą żeby odebrać grzybową laleczkę którą wyszydeĺkowała mi znajoma. Po powrocie zasiadłam do kompa i przed pierwszą w nocy napisałam artykulik o tym, jakich liści używać zamiast papieru toaletowego, który ostatnio jest wykupowany na pniu :) Dzisiaj zerwałam się o ósmej i pojechałam na zebranie grupy wymieniającej się planami ogrodowymi. W ramach wymiany dostałam 5 kg piekarskiej mąki, duży pęk rozmarynu i rzeżuchę. Tym razem spotkaliśmy się w Pocket City Farm, minifarmie założonej na miejscu klubu bowling. Tamże jest świetna restauracja (zaopatrywana przez tę fermę) gdzie umówiłam się z córką na lunch z okazji Dnia Kobiet. Po lunchu podjechalysmy do kina na film Parasite, koreańską produkcję ze znakomicie napisaną i zagraną historią dwóch rodzin z nieoczekiwany zakończeniem. To drugi koreański film na który poszłam do kina, obejrzany przeze mnie w zeszłym roku The Burning również był świetny. No i widzicie dlaczego muszę odpoczywać... Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
roseanne Re: Weekend fajny był 08.03.20, 15:02 Deszczyk mnie złapał na spacerze, ale i tak milo Odpowiedz Link
xurek Re: Weekend fajny był 08.03.20, 21:42 przypomnialy mi sie holenderskie klimaty, bardzo lubie te ich domki. Odpowiedz Link
xurek koniec weekendu 08.03.20, 21:49 bedzie za chwile. Lampka wina z panem mezem i ksiazka do poduchy, bo jutro pobudka o 6-tej. Niedziela calkiem fajna: rano Mlody przemowil ludzkim glosem, posiedzial, pogadal to i "Staremu" nagle humor sie poprawil. Zjedlismy brunch, pojechali na fajna wycieczke, zdjecia wkleilam na zdjeciu. Pogoda byla cudowna - nieco przyzimnawo, ale w kurtce calkiem przyjemnie. Jak dla mnie Szwajcaria jest przepiekna :). To brazowe to kanie usmazone w panierce i zamarynowane jak marynowane grzybki - jak na moj polski smak przepyszne - zrobione i przywiezione w prezencie przez odwiedzajaca przyjaciolke mamy. Kaszanke mam od tego pana co o nim pisalam, co to robi polskie wyroby niedaleko St. Gallen i przesyla poczta - tez przepyszne. Mlody zndajduje sie z cala pewnoscia w 10% "dzieci nie do zniesienia", ale ma rowniez swoje zalety, ktore to jednak moim zdaniem wyjda przede wszystkim jemu a nie nam na dobre :) Nie chce mi sie jutro isc do pracy..... Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 09.03.20, 12:26 Pogoda na świecie: 8 stopni, trochę wieje, na popołudnie zapowiadają powrót deszczu. W drodze do sklepiku zauważyłam ogromną wierzbę - już seledynową. Hmmm. Zrobiłam to, co miałam w planach na weekend zanim mnie niechciej złapał. Wysłałam, czekam na uwagi, a teraz muszę zrobić sobie przerwę "na myślenie", bo od przemyśleń będą zależeć następne rzeczy do zrobienia i ich kolejność. Czasem trzeba się zatrzymać, żeby potem poszło w miarę szybko i gładko. Luizo, weekend miałaś intensywny, a grzyby piękne. Co znimi zrobiłaś na lunch? Rose - współczuję perypetii podróżnych. :-/// Ertesie, trzymam kciuki za dalszą kurację synka! Kanie, fajnie to wszystko wygląda po remoncie. Congrats. Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 09.03.20, 13:21 wiosna w powietrzu. sloneczne, bezwietrzne 8 stopni, przebisniegi i prymulki w pelnym rozkwicie na wszystkich trawnikach. mam dzisiaj wielka analityczna robote i zadnych "malych bzdur na boku", wiec dokladnie tak jak lubie i to mnie cieszy. po pracy gorzej, bo musze isc do mediamarkt po sluchawiki bezprzewodowe i box do podlaczenia do telefonu. nie cierpie mediamarktu, nie cierpie kupowania elektroniki a najbardziej nie cierpie aktywowania owej do uzytku. krotko mowiac, wieczo do bani :) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Poniedziałek 09.03.20, 19:13 Weekend minal bardzo przyjemnie, pogoda sie udala - wczorajsze "Swieto Kobiet" celebrowalismy spacerem nad oceanem, a na koniec piekny zachod slonca, nawet wiatru nie bylo. Na kolacje sushi - chociaz dzisiaj mysle, ze nie powinnam nic surowego nie jesc ze wzgledu na sytuacje, ale jzu zjadlam, wiec too late;) Pierwszy dzien tego roku ze zmienionym czasem, tylko godzina, a ledwo wstalam. Zmeczona jestem i nic mi sie nie chce. A news nie ogladam i nie slucham, bo mnie cos trafi. Poniedzialek!!! Odpowiedz Link
stokrotna Re: Poniedziałek 09.03.20, 21:37 Też coś jakby w temacie. Święto kobiet minęło zaskakująco - miło :) Dostałam tulipany, komplementy, zostałam zaproszona do fajnej włoskiej knajpy , plus inne profity. Zjadłam pyszne danie, rozbestwiony lekkostrawną dietką organizmus, walczył z ravioli z prosciutto serrano w sosie śmetanowo parmezanowym - jak lew, całą noc (dał radę będąc wspomagany herbatką z rumianku, węglem, etc.) Mimo to, a może właśnie dlatego, się czuję jakaś... wewnętrznie wypatroszona. I co - te kilka miłych chwil, garsta ravioli, kilka tulipanów - tylko tyle, za ten cały wór, tir, pociąg z cysternami syfu, porażek, poniżeń, świństw i świństewek życia, kopów w kostki, piszczele, nery oraz burzuch??? Jak ten Piłat, Qśwa, 12 tysięcy księżyców... Ja prdle... rozsierdziułam się. :) Ucałowańska dla wszystkich. Trwajcie bo ja trwam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 10.03.20, 08:41 Trzymaj się, Rose! A ja zamknę setkę i idę otworzyć nowe. Odpowiedz Link