Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 449

09.06.20, 07:01
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
        • jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 449 09.06.20, 18:01
          Dzisiaj pochmurno, 18 C. Od jutra przez tydzień ma padać, w weekend zapowiadają burze i temperatury powyżej 20 C - nawet i 26 C. Liczyłam, że w długi weekend będę mogła pobyć w ogrodzie, a tu kiszka.

          No nic. Nie jojczyć.

          Przeżyłam konferencją onlinową, jaką prowadziłam, miałam prezentację, dyskusja była b. dobra i trochę dodała mi wiatru w żagle. Bo już jak sami wiecie - sflaczała byłam kompletnie.

          Jutro będę mieć quasi-wolne, w czwartek dzień wolny, w piatek też chcę mieć wolne. Odpocznę trochę.

          Trzymajcie się! :-)
        • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 449 09.06.20, 18:07
          U nas rowniez leje, tyle ze tak co dwie godziny, potem chmury/slonce i znowu ulewa - ale jest zimno. Cale nasze zachodnio-polnocne wybrzeze w okowach.
          Siedze w domu do grudnia. To juz postanowione - a potem sie okaze jak bedzie. W sensie praca z domu/z office - jak to podziela. Caly czas jakos zyje troche jakby w zawieszeniu - niby sie przyzwyczajam, ale ciagle mam odczucie nierealnosci tego - i ze to wszystko chwilowe.
          Z drugiej strony neci troche ten VSP - voluntary separation program. Mamy czas do 13 lipca sie zdecydowac. Mysle.
          Weekend byl rowniez deszczowy - ale udalo nam sie pojechac na okoliczny hike - do lasu i do wodospadu, i na farme peonies. Peonie juz na polach prawie przekwitle - na wykonczeniu, troche pozno ale to jest piekne miejsce, dla milosnikow frajda bo mozna kupic setki roznych odmian . Uwielbiam te kwiaty, jakbym miala miejsce na pation gdzie je wsadzic, tobym sie nimi zastawila - ale tak zostaja mi tylko ciete w wazonie:)
          • jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 449 09.06.20, 18:22
            Pisałyśmy Aniu mn.w. w tym samym czasie. Piękne piwonie - też bardzo lubię. Jutrosprawdzę, czy moje już się trochę rozwinęły - kilka dni temu były małe kuleczki.

            Nikt oprócz Ciebie nie może zdecydować w sprawie tego VSP. Myśl, jeszcze trochę czasu masz.
              • xurek Re: O pierdułach - Odc. 449 10.06.20, 10:48
                tutaj tez zimno, szaro, buro i ponuro. Znow w biurze, dzisiaj pelnym (jak na Covid) ludzi. Bylam juz na kawie z kolega z innego teamu, za chwile mam "Update" z moim szefem, o 12-tej ide na obiad z moim zastepca, ktory ma dzisiaj urodziny, wiec czuje sie jakby wrocila normalnosc. Przynajmniej na jeden dzien :).
          • xurek Re: O pierdułach - Odc. 449 10.06.20, 10:53
            Lojezu, ilez tego. Cudo. Ja tez uwielbiam piwonie, choc kwitna dosyc krotko, ale liscie tez sa dekoracyjne. Mam w ogrodzie chyba z 5 krzakow. Czy na tej farmie byly inne kolory niz bialy, odcienie rozu i ciemnoczerwony? Ja jeszcze nigdy nie widzialam piwonii w innych kolorach niz wymienione.

            Mnie tez przesladuje uczucie nierealnosci i coraz wieksza niechec do robienia czegokolwiek. Zauwazylam tez, ze zaczyna sie fala "przetasowan" - zarowno w firmie jak i u klienta i ogolnie w biznesie, mam wrazenie, ze jest to spowodowane covidowa sytuacja - cos ludzi zaczelo "nosic", coraz wiecej jest prob zmontowania czegos "nowego i innego" - moim zdaniem byc moze nieco przedwczesnych.
    • jutka1 Środa quasi-wolna 10.06.20, 11:58
      Za oknem pochmurno, popaduje, 19 C.

      Dzień quasi-wolny. Wreszcie mam czas doprowadzić kuchnię do porządku; wyczyściłam lodówkę i wywaliłam "science projects" ;-); zrobiłam spore zamówienie spożywcze, powoli wraca mi chęc do gotowania. Może to znak ostrożnego wychylania peryskopu z szamba stresu?

      Też mam poczucie jakiejś nierealności. Zdałam sobie sprawę, że kwiecień i maj zlały mi się w jedno, że jakby trwały mgnienie - a na szybko zlokalizować w pamięci, co się działo kiedy nie potrafię. Przedziwne uczucie, nigdy tak nie miałam.

      No to wracam do kuchni. Miłęgo dnia/wieczoru :-)
      • kan_z_oz Re: Środa quasi-wolna 10.06.20, 12:39
        Nie ma szansy na piwonie u mnie. Piekne i zazdroszcze.
        Zima u mnie w pelni. Wciaz wije bardzo zimny wiatr z poludnia.

        U mnie bez wiekszych zmian. Pracuje tak samo tylko zdecydowanie mniej.
        Pan maz wyjezdza na droge. Ma potwierdzone spotkanie z klintem gdzie ominie team spotkania z firma.
        Mila zmiana po siedzeniu przed komputerem.
        Poza tym nic nowego.
        Zerkalam dzisiaj tylko na firmowe vidoe Pana meza z PHD odnosnie ozywiania sie. W sumie to samo bylo uczone w szkole i jakos ucieklo.

        Poza tym poslizgnelam sie dzisaj na terakotowych kaflach i wyladowalam na pupie. Dziekuje tylko latom siatkowki oraz trenigowi jak upadac bo liczac tutaj ilosc upadkow to powinnam byc polamana bez powrotu.
        Bardzo przydatna umiejetnosc, tak sobie wlasnie pomyslalam, ktora powinna byc uczona w szkole.

        Troche tylko obity lewy posladek.
      • roseanne Re: Środa quasi-wolna 10.06.20, 17:01
        pogoda nie najgorsza, ma byc upalnie po poludniu, chyba ,ze bedzie burza
        jest szaro
        bzy przekwitly
        piwonie i roze szaleja w okolicy, niektore wiecej, niektore mniej
        moja piwonie musiala przesadzic jesienia, bo lokalna kuweta akrutat tam sie zrobila i byly polowicnie wkopywane za kazdym razem, wiec nie ma zadnego paczka, owszem, ladne listowie

        w moim ogrodzie botanicznym sa piekne okazy, lacznie w drzewastymi, ale nie ma wstepu
    • luiza-w-ogrodzie Mokro, szaro, spokojnie 10.06.20, 14:57
      Chyba wszyscy mamy podobną pogodę, u mnie od kilku dni popaduje (co jest świetne dla ogrodu), dni są coraz krótsze ale zrobiło się trochę cieplej przez to że w nocy są chmury

      Dziubię różne różności, trochę sprzątam w ogrodzie jeśli akurat nie mży, przygotowuję się do warsztatów, wymieniam się plonami z innymi ogrodnikami i robię przetwory

      Skończyłam fermentowanie płatków różanych na ocet, przerobilam kilka kilo limonek kaffir na szampon a pestki ususzyłam na zagęszczającą pektynę do robienia dżemow. Został mi jeszcze kilogram tych limonek, zetrę i ususzę och skórki do przyprawiania jedzenia.

      Mam pełno maleńkich ogórkomelonów, dzisiaj zebrałam i wymienilam 2 kg na 200g świeżego imbiru, przy okazji narwałam liści dębowych i będę kisić topinambury. Zrywam pomarancze, mandarynki i cytryny, potem przyjdzie czas na czerwone grejfruty i kumquaty. Lecznicza czarna kurkuma już zżółkła, pomarańczowa zwykła kurkuma też, już niedługo będą gotowe do zbiorów.

      Mam też do zrobienia nagietkowe mydło, lniany obrus i łaty na dżinsach.

      Jutro rano nakręcę w ogrodzie filmik na temat ziół na wieczorny warsztat, a teraz idę do łóżka. Piecyk szumi, córka chichocze z przyjaciółką na Whatsapp. Wiejski wieczor....
    • jutka1 TGIF 12.06.20, 12:28
      Za oknem resztki porannego słońca, ale już się chmurzy - ma padać, a potem pod wieczor przyjdą burze. Jutro i w niedzielę też będzie deszczowo. Błeee.

      Niskie ciśnienie i ciemności nakładają się na moje ogólne zmęczenie, więc i jest poczucie zmiąchania i jakiejś takiej niemocy. :-/ Kurczę, jednak regeneracja zajmuje troche czasu.

      Jutro robię pręgę wołową w sosie cebulowo-grzybowym (suszone podgrzybki z zeszłego roku). 4 godziny pyrkolenia, więc nastawię z samego rana.

      A teraz idę poczytać "Miedziankę" Filipa Springera. Polecam, btw.

      Miłego wieczoru/dnia. :-)
      • xurek Re: TGIF 12.06.20, 15:18
        a u nas dzisiaj "jednodniowe lato" - od jutra pogoda ma sie znowu zepsuc. Zakonczylam czesc oficjalna, czyli prace najemnika, teraz troche domowej administracji a potem rozgladne sie za jakims zajeciem. W planie na dzisiaj oprocz wieczornych "wirtualnych plot" nic. S. wychodzi z kumplami a ja chyba zalegne na kanapie, bo tez taka jakas rozleniwiona jestem.

        Jutro gril u znajomych, wiec odpada gotowanie, w niedziele wreszcie do naszego studyjego kina, ktore sie otwarlo.
        • roseanne Re: TGIF 12.06.20, 16:07
          krzyknelam na budzik , by sie wylaczyl i obudzilam sie godzine pozniej, niz planowalam - tak, tak, technologia taka :)

          nie, nie mam konkretnych planow, ale jakos sie w miare do pionu trzymac nalezy, a jak sie robi duchota, nawet, gdy nie goraco juz od 11 to lepiej wczesniej wstac..

          leb mi peka, hustawki pogodowe ...

          kupilam lokalne truskawki - drogie i niesmaczne, niestety, ananas 1/3 ceny i smaczniejszy

          poczekam, az bedzie mozna sie wybrac na farme i pozbierac samemu, jeszcze nie sezon..

          w ramach nostalgii i kontaktu z jezykiem ogladam Le Gandarme na yt, jest kilka calych filmow
          • ania_2000 Re: TGIF 12.06.20, 20:44
            LEJE.
            jutro tez bedzie.
            jak do tej pory w czerwcu spadlo wiecej deszczu niz w lutym, marcu i kwietniu razem.
            Czyli nadrabiamy wodne zaleglosci.

            U nas tez sezon truskawkowy zaczety, farmy otwarte, ale komu sie chce w deszcz chodzic i zbierac?
            jest taka odmiana tutaj, "Hood" sie nazywa - bardzo smaczne.

            Milego piatku wszstkim!
            • kan_z_oz Re: TGIF 13.06.20, 01:22
              Padac powinno u mnie. W zamian mam slonce i troche chmur. W dzien goraco. W nocy bardzo zimno.

              Otworzono juz zoo, bedzie mozna pochodzic. Wyskoczymy po lunchu w nadzieji, ze tlumy sie zdaza przewalic i zebrac do domow. Przy takiej temperaturze deszcz nie przeszkadza.
              Poza tym nic nowego. Pracujemy. Pan maz wyskoczyl wczoraj do Brisbane na spotkanie w klientami.
              Smiesznie wciaz, bo kafejki moga miec tylko 20 osob. Siedzieli wiec na murku, bo nie bylo miejsca w srodku.

              Pensjonaty czyli klienci jeszcze nie wrocili. Widac, ze ludzi walnelo solidnie i sami sprzataja. Wrocili natomiast prawie wszyscy prywatni. Nie szukam na dzien dzisiejszy wiecej bo Pan maz zacznie niedlugo podrozowac po stanie i mam zamiar wybrac sie z nim w kilka miejsc.

              Milej soboty.
    • jutka1 Prawdziwy weekend - sobota 13.06.20, 10:37
      Zaczynam prawdziwy weekend - bez ŻADNYCH zobowiązań zawodowych. Yay! :-D
      Spalam 10 godzin. !!!

      Nastawilam pręgę wołową. Cebula, czosnek, podgrzybki i wodal z ich moczenia, majeranek, czubryca, ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz. Większość z garnka oczywiście zamroże, ale 2 obiady będą teraz na świeżo. :-)

      Dla tych z Was, którzy korzystają z Netflixa - wczoraj wszedl serial polski pt. "W głębi lasu" ("In the woods"). Podobno rewelacja. Może w w-e obejrzę? Chociaż najchętniej leżałabym na sofie i ładnie pachniała. ;-)))

      Miłej soboty i miłego weekendu Wam życzę. :-)
    • jutka1 Niedziela po burzy 14.06.20, 10:21
      Rześko, ale dość ciepło. "Na oko" jakieś 18 C.

      A wiem "na oko", bo byłam w ogrodzie ściąć bukiet piwonii dla mamy. Zaraz do niej jadę, na jakąś godzinę-dwie. Pierwszy raz się zobaczymy od lockdownu; Skype to ersatz, a codzienne - czasem kilka razy dziennie - rozmowy przez telefon też są tylko namiastką prawdziwego kontaktu.

      Potem do domu. Obejrzę "W głębi lasu". Podobno Harlan Coban, na podstawie którego książki zrobili serial (jest też producentem) tyle, że film dzieje się w PL, jest nim zachwycony. Tzn. nie "podobno" - tak mówił w wywiadzie.

      Miłej niedzieli :-)
      • ania_2000 Re: Niedziela po burzy 14.06.20, 18:17
        Jutko, dzieki za rekomendacje - wczoraj wieczorem siedzielismy do 2 w nocy i dociagnelismy do 4 odcinka! aaa:) Bardzo dobry ten serial, rzeczywiscie dobrze zrobiony. Cala historia jak zwykle u Cobana sensacyjna.

        Mamy dwa wiadra czeresni i teraz nie wiadomo co z nimi robic haha - wczoraj sie wybralismy na farme czeresniowa, no i brzuchy pekaly. Czeresnie duze i slodkie i na wyciagniecie reki.

        Pije kawe i patrze, ze slonce zaczyna wychodzic ladnie przez chmury:)
        Milej niedzieli wszystkim:)
        • jutka1 Re: Niedziela po burzy 14.06.20, 21:29
          Aniu, kompotów z czereśni zrób. :-)

          Dobrze wiedzieć o "W głębi lasu", bo ja się dzisiaj zafiksowałam w końcu na czymś innym, i nie obejrzałam.
          Aniu, sprawdź, czy w US Netflixie są "Znaki" (Signs) i Rojst, i "Plagues of Breslau". Warte, wszystko polskie produkcje.
          • ania_2000 Re: Niedziela po burzy 15.06.20, 20:48
            Jutko, Rojst (tzn tutaj nazywa sie Mire) i Breslau dodalam do list, Znakow nie ma. Dzieki:)

            LEJE nadal. przed chwila przeszlo urwanie chmury. No kurde, chyba odplyniemy lol

            milego poniedzialku wszstkim!
            • jutka1 Re: Niedziela po burzy 16.06.20, 00:29
              ania_2000 napisała:

              > Jutko, Rojst (tzn tutaj nazywa sie Mire) i Breslau dodalam do list, Znakow nie
              > ma. Dzieki:)
              ************
              A czy "In the Woods" już jest u Was?


              > milego poniedzialku wszstkim!
              ************
              Wiem, obiecywałam, że już nie będę jojczyć zawodowo. OK, wykijali mnie na tzw. fineprinta i ciagle im przynależe. Dałam się, nie doczytałam, moja wina (a ich spryt, kurnia). Ale dzisiaj się wqrviuam. Otóż od pojutrza mam urlop do wtorku, zaakceptowany pisemnie przez najwyższe szefostwo. Yay, yay, yay, NOT!

              Dzisiaj po 20:00 kwiczy mi telefon, że email. Od jednej tam dyrechturki, że jutro zadzwoni, ale będzie na piątek potrzebne to-i-to. I szlag mnie trafił. Nie odpisałam. Jutro powiem zgodnie z prawdą, że to fizycznie niemożliwe. Zaproponuję konstruktywnie, żeby to chaosowiec zrobił.
              Przed słynnym RODO/GDPR, w intranecie wisiała tabelka z urlopami - teraz to jest tajne-przez-poufne bo personal data protection, i ludzi nękają. QŹVA.

              Poza tym wdarły mi się na parapet w salonie mrówki - dobrze, że po molach mam rentgena w oczach jeśli chodzi o małe przemieszczające się punkty. To już drugi parapet w ciągu miesiąca-półtora. Zasprejowałam anty-insektem, doastałam ataku kaszlu z piekła rodem, FUJ, po czym wyszłam na taras płuca oczyścić. France zdechły. Jutro rano wysypię na krawędziach parapetu sól. Nie lubią. Poprzednim razem powstrzymało nawroty.

              Jutro rano wreszcie zjawi się Pan Arborysta z Pomocnikiem, i skoszą ogród. Dżungla aktualnie, po ponad 2 tygodniach deszczu.

              No. Idę spać, dobranoc. :-)
              • xurek Re: Niedziela po burzy 16.06.20, 19:23
                znaczy dalej jestes u nich zatrudniona i nie mozesz sie zwolnic? do kiedy?

                Niemile. U mnie tez same zle wiesci, ale opisze pozniej, bo mimo kurcarbajtu jeszcze pracuje.
                • jutka1 Re: Niedziela po burzy 16.06.20, 21:13
                  xurek napisała:

                  > znaczy dalej jestes u nich zatrudniona i nie mozesz sie zwolnic? do kiedy?
                  ***********
                  Fineprint mówi, że umowa do dnia tegoitego, warunek ustania zatrudnienia - zakończenie wszystkich zadań, a wykijali mnie, bo szefostwo przeniosło spore zadanie na termin późniejszy (niejasne na kiedy). Nowej umowy czy aneksu do starej jeszcze nie mam, a to akurat zadanie chciałabym zrobić, bo jest jednym z najciekawszych w projekcie, i może mi dać sporo zwykłej zawodowej przyjemności i satysfakcji.

                  A śledząc prognozy gospodarczo-rynkopracowe i inflacyjne pomyślałam, że skończy się tym, że peknę i nigdzie nie odejdę. :-(((
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela po burzy 19.06.20, 04:03
                    jutka1 napisała:

                    > Fineprint mówi, że umowa do dnia tegoitego, warunek ustania zatrudnienia - zakończenie wszystkich zadań, a wykijali mnie, bo szefostwo przeniosło spore zadanie na termin późniejszy (niejasne na kiedy). Nowej umowy czy aneksu do starej jeszcze nie mam, a to akurat zadanie chciałabym zrobić, bo jest jednym z najciekawszych w projekcie, i może mi dać sporo zwykłej zawodowej przyjemności i satysfakcji.
                    >
                    > A śledząc prognozy gospodarczo-rynkopracowe i inflacyjne pomyślałam, że skończy się tym, że peknę i nigdzie nie odejdę. :-(((
                    >

                    Mysle ze samo podjecie decyzji o odejsciu i zakomunikowanie jej pracodawcy przynioslo Tobie ulge psychiczna. Czy istnieje mozliwosc znalezienia pracy w Twoim fachu (niekoniecznie w Polsce)? Bo jesli nie to moze i dobre ze jeszcze troche popracujesz... i moze ten ciekawy projekt, ktory sie Tobie podoba wkrotce sie zacznie?
                    • jutka1 Re: Niedziela po burzy 19.06.20, 07:03
                      luiza-w-ogrodzie napisała:

                      > Mysle ze samo podjecie decyzji o odejsciu i zakomunikowanie jej pracodawcy przynioslo
                      > Tobie ulge psychiczna.
                      **********
                      To na pewno. :-)


                      > Czy istnieje mozliwosc znalezienia pracy w Twoim
                      > fachu (niekoniecznie w Polsce)? Bo jesli nie to moze i dobre ze jeszcze troche
                      > popracujesz... i moze ten ciekawy projekt, ktory sie Tobie podoba wkrotce sie zacznie?
                      **********
                      Śledzę "mój" rynek - nieciekawie. Czy to w PL, czy w UE. Wszyscy trzymają się kurczowo, rotacji nie ma, więc ten-no. :-)
                      Ogólnie to "pożyjemy-zobaczymy".
    • xurek koniec wtorku 16.06.20, 20:59
      ciezkie dni za mna i takie same przede mna.

      W sobote bylismy na grilu. Zaczelo lac i wiac, ale jako ze bylismy pod dachem, mieli pledzik i wypili wystarczajaca ilosc procentow, to nie bylo nam zimno. Ok 23 poczulam sie tak podle, ze przed polnoca wrocilismy do domu. 39 goraczki, bol w kazdym miesniu i kosci, czacha omal mi nie pekla. I tak az do poniedzialku, teraz juz jest znacznie lepiej, ale jeszcze nie dobrze.

      Z racji "nieporozumienia administracyjnego" zamknieto nam wszystkie konta i oskarzono oficjalnie o gospodarcze przestepstwo. Bez zadnych podstaw prawnych, tylko dlatego, ze jakis duren w Bundesamcie "zauwazyl niespojnosc", "zameldowal" to jako podejrzenie o dzialanosc kryminalna do oddzialu prawnego i banku a nastepny debil w banku zastepujacy nasza bedaca na urlopie doradczynie zablokowal wszystkie konta, lacznie z moim prywatnym, chociaz firma nie jest moja. Dwa dni papierkowego boju, konta odblokowane, bank przeprosil i w ramach zadoscuczynienia spuscil nam 0.1% na kredycie hipotecznym, Bundesamt przyslal oficjalne oswiadzcenie, ze "sprawa zostala porzucona, bo nastapilo jedynie nieporozumienie" i nie ma ani zamiaru nas przeprosci ani podac namiarow na tego jelopa. Ale ja im nie popuszcze.

      W PL-u mojemu znajomemu przydazyla sie tydzien wczesniej rzecz bardzo podobna, tyle tylko ze z wozem policyjnym przed domem i aresztem sledczym na kilka godzin, ale bez zablokowania prywatych kont. Tez powiedzial, ze nie popusci az go oficjalnie przeprosza i zjawia sie przed domem z kwiatami.

      Dzisiaj poszlismy do mojego ulubionego Wloskiego sklepu z butami, a tutaj wyprzedaz i zamkniecie. Za lada zamiast znajomego Wlocha jakis obcy mlody czlowiek. Za to ceny powalajace: recznie robione skorzane buty za 30 CHF, torebki za 40, odlotowe zamszowe botki w kolorze turkusowym za 60, jak kupisz 3 pary, to czwarta za darmo. S. wdal sie oczywiscie w rozmowe i tak sie dowiedzielismy, ze to syn wlasciciela, ktory miesiac temu umarl na raka w tempie galopujacym. Skarzyl sie na bol w piersiach, ale nie chodzil sie badac, jak poszedl, to bylo to ostatnie stadium raka pluc z przerzutami do mozgu i nerek, umarl kilka tygodni po wystawieniu diagnozy.

      S pokazal synowi rozne zdjecia w butach, ktore nabyl u jego taty, ja mialam jedne nawet na sobie, chlopak sie wzruszyl, potem gadalismy jeszcze chwile i zapytal, czy chcemy cos ze sklepu, bo byloby mu milo, gdyby rzeczy taty trafily w dobre rece. Kupilam wiec za 60 CHF skorzana odlotowa kozetke do przymierzania butow oraz dwie pary butow i dwie torebki. Jeszcze nie wiem, co z nia zrobie, ale jest super. Odbiore koncem miesiaca i zrobie zdjecie.

      Kumpela zawiozla wczoral przy okazji pobytu nad morzem kilka rzeczy do mojego osrodka i przyslala mi zdjecia, ktore doprowadzily mnie do placzu. Moj manager, ktoremu place razem z firma ogrodnicza, ktorej place zajechali moje ponad 10-letnie krzewy i drzewa kompletnie. Rzedy poschnietych rudych iglakow, roze bez jednego liscia, dwa klony zechniete na wior, bo gnoje kosa podcieli im pnie. Manager przyslal raport (zgadzajacy sie z systemem bookingowym online), ze zajetych jest 7 domkow, ona naliczyla 8 samochodow, skonfrontowany powiedzial, ze wlasnie mial zamiar wprowadzic do systemu a calkowitym przypadkiem ci wlasnie goscie zaplacili mu gotowka i wlasnie mial zamiar przelac na konto.

      Kumpela szuka mi nowego ogrodnika przez siec swoich znajomych, ja licze codziennnie samochody na parkingu przez monitoring i nie wiem co jestem bardziej: zrozpaczona czy wsciekla. W pierwszym tygodniu lipca jade na tydzien do osrodka, bede z tamtad robic home office i szukac nowego rozwiazania na przyszlosc.

      Mam wrazenie, ze od soboty minelo kilka lat i o tyle sie postarzalam. Czasem los potrafi czlowiekowi tak dowalic, ze az trudno uwierzyc.
        • ania_2000 Re: koniec wtorku 17.06.20, 05:05
          @Xurek zazdroszcze mozliwosci nabycia skorzanych recznie robionych butow! za jakies normalne pieniadze. I ciekawi mnie kozetka do mierzenia butow? co to jest?
          Wspolczuje naruszonego zaufania z managerem osrodka. Ludzie sa popier...leni! Polasza sie na pare groszy, a przeciez uczciwosc jest bezcenna. I nie zdaja sobie z tego sprawy, ze raz naruszona juz nigdy nie wroci.. Co za glupota! A teraz juz zawsze bedziesz musiala myslec o tym, ze nie jest uczciwy.

          @Jutka. Wspolczuje, ze sie nie mozesz jeszcze z tego kleba rozplatac - jedyna nadzieja, ze project moze ci dac satysfakcje i jakos zalagodzi zadane rany. Bo jak sie cos robi co sie kocha, to cala "reszta" swiata nie isntnieje.

          Moja dobra kolezanka z pracy decyduje sie jednak na odejscie. Bierze kase i mowi "bye". Troche mnie to przybilo - no ale ma taka sytuacje zyciowa, (rozwod) ze wcale sie jej nie dziwie. Planuje sie przeniesc na wschodnie wybrzeze, blizej rodziny. Ech :((
            • maria421 Re: koniec wtorku 17.06.20, 11:33
              Bylam wczoraj we Frankfurcie u mojej corki, niestety tym razem pogoda nie pozwalala na zaden spacer. Wnusia wczoraj skonczyla 8 miesiecy, juz ma dwa malenkie zabki na dole, robi gigantyczne postepy , jest slodka i sliczna.

              Milego dnia :-)
              • roseanne Re: koniec wtorku 17.06.20, 17:07
                malenstwa tak szybko sie zmieniaja przez pierwsze kilka lat, lap te chwile , Mario :)

                slyszalam ,ze w Zurychu leje i przemiennie podla ze smutna pogoda

                u mnie fala upalow, na razie zycie pol balkonowe
                dostalam prawdziwa welne owcza, recznie przerabiana z runa na wloczke, ze dwie generacje temu. Zwijam teraz pracowicie te bale / motki - nie wiem , jak jest wlasciwa nazwa - takie co to wlasciwie jest w postacie wielkiej petli i sredniczy z pol metra, przewiazane w kilku miejscach tylko i trzeba to zamienic na klebki,
                taka wloczka reczna nie jest gladka, jak maszynoowa, czepia sie strasznie, zwija w swoje wlasne fredzelki, przewiniecie jednego takiego "skein" na klebki zajelo mi wczoraj 2 godziny.
                A ze chce miec gotowy produkt, po przerobce drutami badz szydelkiem na jesien, to praca trwa, jeszcze troszke tej wloczki jest..

                w ramach posilku glownego bedzie grill i kotlety schabowe, takie wlasciwe, z koscia, bo inaczej to nie kotlet :) plus salata

                moze zrobie salatke z ziemniakow, kiszonych ogorkow i koperku

                usciski dla wszystkich
                • ania_2000 Re: koniec wtorku 17.06.20, 18:26
                  Marysiu, pewnie masz super radosc z wnuczka - wow 8 miesiecy! niedlugo bedziesz musiala ja gonic:)
                  ROseanne - ta wloczka byla robiona 2 generacje temu? Co to znaczy - ze ma 100 lat?:)) haha

                  U nas dzisiaj wyszlo slonce od samego rana w calej okazalosci! Zapowiada sie, ze lato jednak byc moze do nas przyjdzie - jest nadzieja. W weekend ma byc wrecz upalnie - nareszcie, bo od tego ciaglego deszczu, to tylko trawa rosnie, a kwiatki opadaja.
                  Xurku, ja jeszcze nic nie postanowilam - mam czas do 13 lipca na decyzje. Na razie jestem na nie - ale kto wie, moze sie skusze. - propozycja necaca.

                  Zastanawiam sie co na obiad - ostatnio mam ochote na ryby z patelni - takie pstragi, albo cos. Z frytkami. i z surkowka z kapusty kiszonej. Ah, zeby to ktos zrobil i doniosl:)

                  milego dnia wszystkim!
      • luiza-w-ogrodzie Re: koniec wtorku 19.06.20, 04:14
        Xurku, faktycznie cykl zdarzen z piekla rodem! O ile sytuacje bankowa dalo sie odkrecic a na los ulubionego sprzedawcy butow nie masz wplywu, o tyle znalezienie kogos, kto dbalby o Twoje interesy graniczy z cudem, szczegolnie w Polsce. Zycze, zeby cud nastapil...

        Z opowiesci kilkorga tutejszych polskich znajomych, ktorzy mieli w Polsce jakies mieszkania/domy ktore zdalnie podnajmowali i biznesy wspolne z ludzmi mieszkajacymi w Polsce, ktorym ufali, wynika ze nikomu sie nie udalo. Byli systematycznie okradani a ich mienie niszczalo, lub polskie instytucje robily im trudnosci. W porownaniu z Australia (i pewnie wieloma krajami tzw. Zachodu) w Polsce ciezko prowadzic dzialalnosc gospodarcza z tych samych powodow jak wymienione powyzej.
        Etyka pracy (a raczej jej brak) to w ogole temat-rzeka. Trzy lata temu rozmawialam z wlascicielka szkoly ujezdzania prowadzaca osrodek w poznanskiej wsi, w ktorej mieszkalam jako dziecko. Mowila mi ze popegeerowscy robotnicy i ich rodziny kradna, pija, sa niesumienni i generalnie uwazaja ze "od bogatego nalezy cos sobie uskubnac"...
    • jutka1 Czwartek, ciemno, pada 18.06.20, 13:18
      Wczoraj na szczęście zdążyli mi skosić ogród, bo dzisiaj już znowu pada, a właściwie leje. Zapowiadają burze.

      Niby mam urlop, ale. Jakieś spotkanie z najwyższym szefostwem na Teamsach, jakieś telefony bo coś tam. Grrr.

      A Wam miłego dnia życzę :-)
    • luiza-w-ogrodzie No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 19.06.20, 04:32
      W ciagu tygodnia popadywalo, bylo tez troche slonca. W zeszly weekend zaczal ni sie napad aktywnosci wiec nie zagladalam tutaj. Obejrzalam tez polecany na forum serial "The Woods" i bardzo mi sie podobal, choc mial troche naciaganych momentow. Poza tym przez dwa dni nie moglam sie wlogowac na forum, dostawalam tylko odpowiedz "blokada antyspamowa". Prowadzilam tez kilka ciekawych warsztatow.

      Szal aktywnosci przejawil sie w suche dni praca w ogrodzie (scielam i wykopalam czterometrowe szalwie, ktore zarosly przestrzen miedzy ogrodem a sciana pokoju w ktorym pisze), przycielam krzewy od frontu domu, zwalilam wszystko na stos, przyjechala mielarka i przemielila wszystko na wiory, ktore sie przydadza w ogrodzie. Scielam trawe, sprzatnelam kurnik, to co z obu prac zgromadzilam dodalam do kilku taczek innych odpadow, i zbudowalam pryzme do goracego kompostowania, podlewajac plynem ze sfermentowanych wodorostow.

      W deszczowe dni i godziny przewalilam zapasy tkanin, popralam te, ktore juz byly nieswieze, wyciagnelam ciuchy do reperacji i zabralam sie za nie, uporzadkowalam rzeczy do szycia. Zrobilam kilka litrow szamponu z limonek, posadzilam czosnek, pory i koper wloski. Dzisiaj gotuje gar zupy z dyni i grzyby na pierogi na jutrzejszy lunch, na ktory zaprosilam permakulturowki.

      Jednym slowem, kontynuuje wiejskie zajecia. Wracam do ogrodu, jest duzo do pielenia, przycinania i sprzatania jak to zwykle zima. W niedziele bedzie padalo, czego Wam nie zycze, bo widze ze tez mieliscie deszcze w roznych miejscach globu!
      • kan_z_oz Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 19.06.20, 06:02
        Piatek i kropi oraz gwizdzi jak w kieleckim...haha.

        Mialam przez pare dni zablokowane konto oraz IP. Wpadlam w panike i utowrzylam kilka alternatywnym nowych nikow...hle.
        kan-z-oz, kanzoz.

        Jak widac moja strona kreatywna jest na etapie ameby. Cale szczescie, ze na Forum nalezy zostac wpuszczonym bo wylby wysyp kanow.

        Przeczytalam perypetie Xurkowej i sie usmialam. Musielismy zmienic karte kredytowa bo ubezpieczenie wciaz pobieralo oplaty pomimo wielkrotnych prob anlulowania polisy, oplat bezposrednich z karty, zgloszenia nie autoryzowanych tranzakcji do banku.
        Wciaz przysylaja nam 'straszace' mejle, ze zalegamy z oplatami...haha...oraz co sie stanie z polisa, ktora zostala uniewazniona pare miesiecy temu.

        Naciagnieto nas rowniez kilka stow za prace elektryczna - firma energetyczna - polegajaca na wymianie bezpiecznika na slupie (elektryk zamowil zapewniajac , ze kosztuje grosze). Praca trwala cale 5 minut. nastepnie odbylo sie dluugie spozywanie wczesnego lunchu przed oknami biura, gdzie sie zastanawialismy, kto za to placi??

        Jelen, oczywiscie bo biznes jest ofiarami kovida i potrzebuje na gwalt kasy skad sie da.

        Udalo sie odzyskac skladki emerytalne na konto Pana meza - sukces. Oprocentowanie zwinelo juz ATO, czyli nasza skarbowka...haha

        Poza tym wszystko w porzadku. W pracy bez stresu. To samo u chlopa. Wyglada, ze w koncu trafil na fajna atmosfere w robocie oraz zdrowe uklady w firmie.

        Milego piatku.
        • roseanne Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 19.06.20, 20:43
          Kolejny dzien upalu, jeszcze 3-5, w tym mozliwe deszcze pod koniec tego okresu, wiec bedzie pelna sauna.
          Zwyczajowo polecano, by osoby nie posiadajace klimy przebywaly minimum 2 godziny w miejscach schlodzonych, np centra handlowe. Czesto rozdawano tez wode.
          Podobno od dzis centra maja byc otqarte, od poniedzialku baseny i ogrodki restauracyjne.
          Dzielnica ustanowila, ze nie zaleznie od wielkosci patio zezwolenie tylko 50 dolkow, wiekszosc hlownej ulicy zamkniete juz od dwoch tygodni.
          Chyba tez sobie zachlodnicze na kolacje

          Jutro lopatka wp w slowcooker i tacos przez weekend
                  • maria421 Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 16:45
                    A propos imigranckiego slangu, to wiem ze ktos moze "mieszkac na kornerze", ze w "eleju" to nie wiedzialam:-)
                    Tutaj jezdza autobanami do tankszteli i kupuja w angebocie.

                    Polacy we Wloszech pewno mowia "uwazaj na kurwy" , albo "chcesz panne do truskawek"?

                    Jak we Francji? Jutka?
                    • jutka1 Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 16:59
                      maria421 napisała:

                      > Jak we Francji? Jutka?
                      ***********
                      Nie wiem. Polacy, których tam znałam - nie używali naleciałości, znali francuski i polszczyzną poprawną się posługiwali. :-)

                      A nie, kiedyś słyszałam w przelocie, jak jeden do drugiego (nieznani mi) na ulicy mówił "moja baniola tu niedaleko" (une bagnole=auto). :-)
                      • roseanne Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 17:35
                        mozna sie poslugiwac poprawny jezykiem, jak najbardziej, ale mieszanki slangowe sie towrza..
                        nie tylko mieszanka polskiego z innym
                        tu czeste sa mieszanki anglo/franc...


                        swoja droga ulyszalam niedawno na wakacjach w Meksyku, od polonii z srodka Kanady, ze pewnie jestem nauczycielka polskiego, bo mam malo nalecialosci :)))

                        tak, brzoskwinie, peach
                        • ertes Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 19:01
                          To "mieszkanie na kornerze" to chyba bardziej anegdotyczne gdyz nigdy z tym sie nie spotkalem.
                          Niemniej jednak wszyscy tutaj uzywamy polinglish. Czlowiek po jakims czasie staje sie dwujezyczny i angielskie slowa wychodza bardziej naturalnie niz to samo przetlumaczone.
                          Ale sa tez takie ktore mnie wrecz doprowadzaja do szalu. Do eleja juz sie troche przyzwyczailem ale jest u ans takie miasto ktore nazywa sie "Ladera Ranch".
                          Mamy sporo znajomych ktorzy tam mieszkaja i polowa z nich mowi ze jedzie " na Ladere", cos sie dzieje "na Laderze".
                          Ostatnio nie wytrzymalem i powiedzialem na jakims wlasnie spotkaniu ze ja duzo wytrzymam ale tego nie strawie. Postanowilem z tym walczyc. :)
                          Jednak najsmiejszejsze jak czasami slucha sie naszych dzieci, mlodziezy czy nawet juz mlodych doroslych. Czasami mieszanka polsko-angielska jest wrecz niesamowita gdy rozmawiaja ze imigrantami z Polski jak ja. Tylko ze w tym przypadku angielski jest zdecydowanie pierwszym jezykiem.
                          • ania_2000 Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 19:18
                            Mnie tez drazni polinglisz - ale nie mam tutaj duzo doczynienia z tym. Klima, Inszura - takie skracania bardziej sa w moim "regionie" uzywane.

                            Ja osobiscie nie moge sluchac polskiego " TAK NAPRAWDE" - w PL telewizji, to co drugie slowo jest "tak naprawde" - ja juz zaczelam tak mowic! WRRR.
                            BTW - my ciagle mamy te Polska telewizji - TVN i Polsat, ogladam od czasu do czasu na TVN "dzien dobry" i Magde Gessler - i takie programy o gotowaniu.
                            Fajne, podoba mi sie
                            Dzien dobry leci u nas o 23:30 (zaczyna sie) - w sam raz jak idziemy spac lol
                            • maria421 Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 19:30
                              "Klima" to skrot od klimatyzacja, do air condition nie pasuje. Slyszalam "kondyszyner", ale nie w odniesieniu do klimatyzacji tylko do hair conditioner.

                              Slowotworstwo mojej corki to np. "tak dlugo az poskutka", czy "narowerca" (rowerzysta), "samolatek" (rowiesnik) i wiele innych kwiatkow.

                              W polskim bardziej niz "tak naprawde" drazni mnie "na te chwile", "na chwile obecna" , co weszlo na stale do mediow.
                              • roseanne Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 20:51
                                maria421 napisała:

                                > "Klima" to skrot od klimatyzacja, do air condition nie pasuje. Slyszalam "kondy
                                > szyner", ale nie w odniesieniu do klimatyzacji tylko do hair conditioner.
                                >

                                Klimatyzator, czyli air conditioner tu występuje, jako AC." Ejsi"

                                > Slowotworstwo mojej corki to np. "tak dlugo az poskutka", czy "narowerca" (rowe
                                > rzysta), "samolatek" (rowiesnik) i wiele innych kwiatkow.
                                >
                                Zabawne
                              • roseanne Re: No i nagle jest piatek, sloneczny i suchy 22.06.20, 20:51
                                maria421 napisała:

                                > "Klima" to skrot od klimatyzacja, do air condition nie pasuje. Slyszalam "kondy
                                > szyner", ale nie w odniesieniu do klimatyzacji tylko do hair conditioner.
                                >
                                > Slowotworstwo mojej corki to np. "tak dlugo az poskutka", czy "narowerca" (rowe
                                > rzysta), "samolatek" (rowiesnik) i wiele innych kwiatkow.
                                >
                                > W polskim bardziej niz "tak naprawde" drazni mnie "na te chwile", "na chwile ob
                                > ecna" , co weszlo na stale do mediow.
    • jutka1 Sobota, ciemno, deszcz 20.06.20, 09:36
      Podobno jest dzisiaj pierwszy dzień lata. Do kitu takie lato, leje i leje. Ciemno jak w piwnicy. Błeee.

      No nic. U mnie odpoczynku c.d. Muzyka, książka. Bulion warzywny pyrkoli, podzielę na 2 części: pół na chłodnik, pół na kalafiorową.
      Rose, zazdroszczę tacos z mięsem ze slowcookera. :-)

      Miłej soboty :-)
    • jutka1 Akcja "zatkana lodówka" - niedziela rozmrożeniowa 21.06.20, 08:45
      Mam lodówkę Samsung bezszronową (no-frost). No i jak się okazało 3 lata temu, zatyka się rurka między zamrażarką i lodowką, co owocuje brakiem chłodzenia lodówki. No i tak raz do roku tak się dzieje. Stało się wczoraj wieczorem. Kłopot, bo trzeba do małej lodowki na parterze (z jeszcze mniejszą zamrażarką) przenieść najważniejsze produkty.

      I za poradą pana, który naprawiał mi lodówkę - trzeba zostawić wyłączoną na 48 godzin. No i o 6 rano wyłączyłam. Upierdliwość.

      Z frontu "pogoda na świecie" - ciągle pada. :-/

      Miłej niedzieli Wam :-)
      • kan_z_oz Re: Akcja "zatkana lodówka" - niedziela rozmrożen 21.06.20, 11:02
        Wspolczuje klopotow z lodowka w lecie.
        Pierwszy dzien zimy w takim ukladzie u mnie. Byl bardzo ladny i cielpy dzien. Mozna bylo pochodzic w krotkich spodenkach i podkoszulce, co uczynilismy znowu w zoo.

        Moj stan ma wciaz zamknieta granice z Poludniowa Walia. Powoduje to ogromne tlumy w mojej okolicy. Zoo chyba juz do odpisania w lykendy bo dzisiaj byl tlum przeogromny. Polazilismy wciaz sporo gdy wszyscy ulokowali sie na widowni byl ogladac rozne przedstawienia.
        Viktoria znowu ma zaostrzone restrykcje po ostatnich protestach...haha
        Przelot jest polaczony z dwu-tyugodniowa kwarantanna po powrocie.

        Poza tym nic nowego. Krotki dzien i chlodno juz od 4-tej popoludniu. Jestesmy duzo wiecej w domu niz poza.

        Spogladajac na to co sie dzieje w polityce tutejszej i swiatowej doszlam do wniosku, ze od lat majac jedne i te same poglady zostalam przesunieta w inna grupe.
        Przez lata nalezalam do centrum konserwatywnych liberalow na ktorych glosowalam tutaj przez lat 20-cia. To centrum obecnie przez tych samych liberalow jest zaliczone do lewicy, praktycznie to samo co zieloni.

        Nie wiem jakim cudem to sie stalo. Centrum liberalow tutaj to byli ludzie biznesu z umyslem otwartym na nowe w ramach normalnego postepu ale bez przesady.

        Patrzac swiatowo to centrum liberalow z dawnej Australii wpada w innych krajach w oszolomstwo rowne prawie Antifie.
        Moge wiec nosic nalepke na czole kazdej grupy bez zadnych wiekszych zmian pogladowych od lat 30-tu.

        Wysluchalam tez dzisiaj wystapienia Trumpa w Tulsa w calosci. Cale 1:21min.
        Gdyby mogl dostarczyc to co obiecal sama bym na niego glosowala - gdyby mogl, wielka roznica.
    • luiza-w-ogrodzie Rozrywkowa sobota, (prawie) spokojna niedziela 21.06.20, 11:14
      W sobote od poludnia do poznego wieczora mialam babska imprezke permakulturowa z okazji przesilenia zimowego :) Zjadlysmy lunch (zrobilam zupe-krem z dyni oraz pierogi z grzybami a do tego wlasnorecznie ukiszone poltora roku temu kimchi), potem lazilysmy po ogrodzie z kieliszkami wina w rekach, odbylysmy dyskusje o komposcie, wykopywalam i rozdawalam rozne rosliny, ktorych kepy trzeba bylo podzielic, gdy sie ochlodzilo wrocilysmy do domu na podwieczorek, rozpalilam w piecyku, nastapily kolejne drinki, po nich lekka kolacja... 

      Nawet nie zdawalam sobie sprawy jak zebrania towarzyskie podnosza mnie na duchu  :) Ryzyko zarażenia się wirusem jest małe, babki pracuja z domu lub sa juz na emeryturze, jedna jest pielegniarka, ale w pracy jest szczelnie zamknieta w stroju ochronnym. Dla wszystkich z nas byla to pierwsza impreza "na zywo" i juz sie szykujemy na powtorke.

      Zadzwonilam do Mamy, ktora wlasnie wybierala sie z powrotem na dzialke, posprzatalam w domu i poszlam do lozka po polnocy. Dzisiaj bym sobie pospala (tym bardziej ze padalo i nie mialam w plamie prac ogrodowych), gdyby nie Buszmen, o ktorym myslalam ze w sobote rano pojechal do siebie. Przyszedl w niedziele rano i mnie obudzil walac w drzwi bo nie ma kluczy. Dostal ochrzan (nienawidze byc budzona!), w ramach ekspiacji wniosl do ogrodu wory ze zmielonym drewnem, porabal drzewo opalowe i przyniosl dwa  kontenery do domu i w koncu pojechal po poludniu do siebie. Kontrakt mu sie konczy za tydzien, jego szef mowi ze jest szansa na kontrakt z organizacja naukowa (cos jak polski PAN), oby dostal te prace i to w opcji zdalnej, to bedzie siedzial u siebie; widze z jego strony podchody w moim kierunku, a na tzw powazne rozmowy nie reaguje. Nic to, w lipcu zawloke go do ksiegowego a potem do prawnika zeby pewne sprawy sformalizowac.

      W tym tygodniu pracuje dopiero w sobote a pogoda ma byc w miare sucha, wiec juz sobie ostrze zeby na kilka dni ogrodkowania, czyli przycinanie roznych drzew i krzewow, pielenie, rozwozenie kompostu, przekopywanie grzadek, naprawa daszku nad kurza zagroda i planowanie nowych projektow.

      Jakis czas temu zdobylam duze pojemniki z nielegalnej hydroponicznej hodowli marihuany zlikwidowanej przez policje. Wystawili puste pojemniki i doniczki oraz laczace je rurki przed dom, w ktorym byla ta hodowla a mieszkajaca kilka domow dalej znajoma dala mi cynk, wiec zakradlam sie pod oslona nocy i zabralam ile sie zmiescilo do mojego autka. Pojemniki sa rozmiaru 80 na 50 cm i 35 cm glebokie, zrobie z nich samopodlewajace kontenery na duze rosliny lubiace wilgotna ziemie: kanne jadalna, pepino (mam jeden krzak, ale w zlym miejscu, jak zbiore owoce, to go przesadze), a w duzych doniczkach posadze pomidory, rozpiete na rusztowaniu.

      Jak zwykle mam wiecej planow niz czasu, ale spoko, powolutku sie zrobi. Zycze Wam pieknego lata a sama będę upajac się zimą ;)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Poniedziałek, chwilowo nie pada 22.06.20, 10:38
      Pogoda jak w tytule, 22 C.

      Nadal się urlopuję, nadal czuję zmęczenie. Mam niechcieja. Ech.

      Poza tym nic się nie dzieje, idę myć lodówkę po rozmrożeniu. Za dwie godziny mogę włączyć na nowo.

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Poniedziałek, chwilowo nie pada 22.06.20, 12:37
        Susze tez troche lisci mleczu. Nie korzystamy zbytnio wiec wystarcza mala wiazka na dlugo. Kwestia gustu tylko.
        Ciekawe z korzeniami. Wykopie nastepnym razem, chociaz mlecz tutaj rosnie w najprzedziwniejszych miejscach i trudnych do kopania.
        Jedziemy jutro na poludnie stanu.

        Pan maz ma jedno spotkanie z klientem i cala reszta dnia wolna.
        Przerzucilam klientow na czwatrek oraz piatek, bo mamy nocleg w milym - chyba miejscu ?
        Zaklepalismy tez obiad w restauracji z owocami morza.

        Mam zamiar spedzic kilka godzin na wielkim shoppingu bo potrzebuje nowej bielizny.
        Zastanowilam sie tez nad moim biznesem. Wrocilo wszystko co powinno. Mam tylko 50%.
        Wrocila czesc ktora lubie oraz prace z czy nad.
        Mam tylko jeden maly B&B do sprzatania i absolutnie nie podejmie sie zadnego innego, nowego, starego.
        Jest to gowniana robota w lykendy, z krotkim czasem do wykoniania, w dni swiateczne oraz absurdalnymi wymaganiami.
        Rozmawialismy z Panem mezem i jest to skasowane. Nie potrzebuje, dzieku bogu i zycze powodzenia innym, ktorzy musza szarpac sie.
        Dzieki kowidowi mam czas aby sie zastanowaic co dalej robic az do wrzesnia. Bardzo to sobie cenie. Moge pomyslec co dalej robic.
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek, zimowe zbiory 22.06.20, 13:10
      Dzien byl sloneczny, ale po poludniu przywialo czarne chmury i zrobilo sie zimno a przez nastepny tydzien bedzie okolo 17 stopni a w nocy 5-7. Corka przyjechala na trzy dni, rozpalila w kominku po poludniu i siedzac blisko niego pracowala na boso :)

      Najwazniejsze, ze nie bedzie padalo, moze przejda jakies mzawki, ale to jest nic. Planuje cztery dni pod rzad w ogrodzie, ze sprawdzaniem emajli w poludnie, na wypadek gdyby klienci sie odezwali. Mam juz liste rzeczy do zrobienia, az mi sie rece rwa do roboty. Dzisiaj wykopalam zwykla i czarna kurkume, razem z nimi zaplatal sie mlecz o solidnym korzeniu, odlozylam go do zrobienia kawy a w najblizszych dniach wykopie ich wiecej.

      Oblecialam tez pol Sydney (w sumie 60 km) wymieniajac barterowo roznosci z trzema osobami wskutek czego wrocilam do domu ze stoiskiem warzywnym zrobionym ze starej drewnianej klatki na kroliki (bede zostawiac nadmiar plodow rolnych przed domem od strony ulicy), srednia dynia i kilkoma glebokimi tackami ze szpitala (swietne na robienie rozsad, szczegolnie gdy sie je przykryje szklem).

      Jutro pozbieram mysie melony, posprzatam pod mandarynka, nawioze wokol niej kompostem, narzuce drewnianych wiorow szczodrze wzbogaconych przez kury, potem przerzuce goracy kompost. Jesli zdaze, ustawie trzy plastikowe kompostowniki w kurzym ogrodku i wypelnie je liscmi z ambrowca sasiada, zmieszanymi z granulowana kurzyna. Bedzie z tego na wiosne dodatkowy kompost.

      Lista rzeczy do zrobienia w ogrodzie ma okolo 30 pozycji do zrobienia w pewnej kolejnosci i mam nadzieje ze uporam sie z nia do konca przyszlego tygodnia, jesli nie bede robic nic innego (w sobote mam przerwe na prowadzenie dwoch warsztatow).

      Rozlecialy mi sie taczki, ktore - jak i pozostale 5 - mialam z drugiej reki, nozyce i i sekatory sa juz tepe, trzeba sie zajac sprzetem :)

      Jutro wieczorem po zasuwaniu w ogrodzie zajme sie wreszcie kiszeniem topinamburow. Mam swiezo wykopana kurkume, czosnek od znajomego, korzen chrzanu, nasiona gorczycy, platki chili i liscie debowe, cos sie z tego skombinuje :)

      Zycze Wam pieknej letniej pogody!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • jutka1 Wtorek, trochę słońca 23.06.20, 10:19
      Nie zapowiadają deszczu; ma być 18 C, może w słońcu da się posiedzieć na tarasie?

      Ostatni dzień urlopu. :-(

      No nic. Nie jojczę. Idę z książką do ogrodu. Miłego dnia. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Ogrodowy, kompostowy wtorek 23.06.20, 11:24
      Co prawda mialam byc caly dzien w ogrodzie, ale klienci dzwonili, emajlowali, jeden zrobil wywiad ze mna, wysylalam opisy warsztatow i rachunek, no i wyplatalam sie z prac biurowych dopiero okolo poludnia. Ale i tak zrobilam duzo, choc niezupelnie w tej kolejnosci jak mialo byc :) Zaczelam porzadkowac okolice mandarynki, potem wyszarpalam caly wielki kosz paskudnych chwastow z glebokimi korzeniami (Buszmen obiecal je wypielic gdy bylam w Polsce poltora roku temu, a ze nie wypielil, to sie rozsialy na cala okolice i teraz jest to powazny problem) i wywiozlam go do kraweznika, zeby jutro porzadkowi zabrali zawartosc.

      Skorzystalam z obecnosci corki (czyli dodatkowej pary rak) i zlozylysmy stary, plastikowy kompostownik. Ustawilysmy go, dolozylam jeszcze dwa porzadniejsze w rzedzie a czwarty kolo kurnika, i zaczelam wypelniac je opadlymi liscmi (z wielkiego ambrowca sasiada), wymieszanymi z kurzym nawozem (prawdziwym i granulatem) oraz zawartoscia kroliczych tacek. Sciemnilo sie gdy zapelnilam niecale dwa kompostowniki, dokoncze za dwa-trzy dni. Wszystko bedzie powoli zamieniac sie w lisciowy kompost, swietny do nawozenia drzew owocowych, bedzie jak znalazl na wiosne.

      Jutro bede kontynuowac temat kompostowy, przerzuce cala parujaca pryzme goracego kompostu a gotowy kompost z innej komory pojdzie w ogrod. Ma byc podobna pogoda jak dzis, 17 stopni i w miare sucho, oprocz prywatno-profesjonalnego lunchu na Zoom o pierwszej nie mam nic innego w planie.

      Buszmen zadzwonil ze bedzie w piatek w miescie na lunchu pozegnalnym i zaproponowal pomoc w ogrodzie w sobote. Mysle, ze po prostu chce sie wygrzac w Sydney, bo za gorami jest juz zimno :) ale propozycje przyjelam, majac szatanski plan wrobienia go w sprzatanie wyzej wymienionych zaniedbanych chwastow i przyciecie morwy, co wymaga balansowania na drabinie na nierownym gruncie.

      Cos tam zerkam jednym okiem na wiadomosci, ludzie tlumnie ruszyli do sklepow, kosmetyczek, pubow, otworzyly sie odkryte baseny ...i zaczely sie pojawiac nowe przypadki zarazenia koronawirusem. Mnie jest dobrze tu gdzie jestem, mam zajec od groma i troche. Nie brakuje mi zakupow, bo nigdy ich nie lubilam (a na szczescie w ciagu ostatnich dwoch pobytow w Polsce zaopatrzylam sie w ekstra bielizne, zimowe buty i ciuchy a dwa metry ode mnie w pokoju stoi skrzynia pelna tkanin i letnich ciuchow do przerobienia). Zaczelam czytac moja kolekcje dziel Lema, troche na wyrywki, przeszlam ulubione "Bajki Robotow", dzis na tapecie mam "Powrot z Gwiazd".

      Ale zanim wezme sie za czytanie, pojde przygotowac kilka kilo topinamburow do kiszenia - juz wysterylizowalam sloiczki i gumki, bede wekowac! I tym kulinarnym acentem odmeldowuje sie.


      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • xurek Re: Ogrodowy, kompostowy wtorek 23.06.20, 12:24
        jestem w biurze, oprocz mnie chyba z 6 osob. coraz mniej ludzi sie zjawia.

        W weekend wzielam sie za szycie, uszylam spodnidum "w moim stylu" z kaszmiru, ktory wyszedl ekstra, spodnice calkiem fajna, sukienke, ktora musze nieco zoptymalizowac, ale jest OK i na koniec letnie spodnie z bluzka z pieknego jedwabiu, ktore spieprzylam totalnie. Nie wiem, czy ta katastrofa da sie uratowac, na razie nie mam pomyslu.

        Nie ma lotow do Polski, wiec zorganizowalismy sie inaczej i 23-go lipca jedziemy na 10 dni razem, samochodem. Hotelem zajmie sie "trojca pod wezwaniem", czyli moja mama, jej przyjaciolka i Mlody.

        Poza tym mam jakas depresje, czuje sie podle, chociaz nic zlego sie nie dzieje. Wszystko wydaje mi sie nierealne, nadal mecza mnie koszmarne sny, codziennie rano musze sobie "przypomniec", ze wszystko jest OK, bo mam permanente surrealne poczucie zagrazajacej katastrofy.

        Poza tym martwie sie swoim zdrowiem psychicznym: czesto zapominam jakichs slow i trwa to minutami, az je sobie przypomne, jestem bardziej niz roztargniona: w pociagu pokazuje karte kredytowa zamiast biletu, idac do kafeterii po cole usilowalam otworzyc drzwi moneta dwufrankowa zamiast plastikowym badge, ciagle nie pamietam gdzie cos polozylam i wiecznie wszystkiego szukam. Mam nadzieje ze to nie poczatek jakiejs choroby....

        Za to pogoda przepiekna, wczoraj reaktywowalam hustawke a od niedzieli posilki znow jemy w ogrodzie.
          • ania_2000 Re: Ogrodowy, kompostowy wtorek 23.06.20, 22:06
            Ja sie wcale Xurkowi nie dziwie - sama przechodze takie odczucia podobnie. Mysle, ze to jest stress - podswiadomosc na ktora nie mamy wplywu. Takie zmiany dookola nas w ostatnim okresie, ze nic dziwnego! Przez tyle lat rzeczywistosc i codziennosc byla totalnie inna.
            Nic dziwnego ze mozg wariuje.
            Ja staram sie na to wszystko patrzec jakby z boku - i zbytnio za duzo od siebie nie wymagac. Robie sobie codzienny schedule czynnosci i jakos jade. A w weekendy obowiazkowo outdoors - ladowanie akumulatorow. "We are all in this" - wrrrr.. moje ulubione haslo;)
            Pogoda u nas jak hustawka - glowa mi peka po tym tylko - skoki po 20stopni w gore i w dol, dzisaj 90 - a jutro ma sie ochlodzic do 70. Laze jak mucha w smole.
            W weekend bylismy sie przejsc kolo gory Mt St Helens - to jest jeden z okolicznych wulkanow, ktory nie tak dawno wybuchl - nie wiem czy pamietacie to wydarzenie w 1980?


            Z pieknej gory wywalilo caly bok. Zniszczenia mozna widziec do dzisiaj. Ale okolica "zregenorwala" sie na nowo i jest tam mnostwo trails i jezior z ktorych mozna korzystac.
            Nam pogoda nie dopisala na 100 procent, byly chmury - wiec gora nie byla widoczna w calej okazalosci, ale temp byla w sam raz na lazenie.
            Na zdjeciach - pokazuje palcem gdzie gora sie ukrywa w chmurach;) i jak powinna wygladac w calej okazalosci. ( z internetu - z dymkiem, bo czasami dymi bo sie odbudowuje)

            Spedzilismy tam caly dzien, wrocilismy do domu skonani, nog nie czulam. Ale dostalam w zamian troche endorfin :)

      • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 449 24.06.20, 10:15
        Wrocilismy wlasnie z wypadu na poludnie. Gold Coast czyli czesc mojego stanu i Australii gdzie mieszkaja bogaci, slawni oraz wszyscy, ktorzy chca takimi byc. Jest to obszar przepieknych plaz i chyba najpiekniejszych na swiecie z dlugimi falami do serfowania w cieplym oceanie.
        Jest tez obszar koszmarnie wysokich drapaczy chmur, gdzie wyglada to wszystko przepieknie z odleglosci. Bardzo fajnie zaprojektowane budowle na miare male Dubaju.

        Z bliska mnie optymistycznie.
        Okolica zostala zdecydowanie uderzona kovidem. Widac wszedzie ogromne pustki bo glownie polegala na turystach z zagranicy.

        Zaparkowalismy w miejscu zakwaterowania na jakims koszmarnie wielkim podziemnym garazu. Zajelo nam 40 minut aby sie w tego garazu wydostac, zameldowac w recepcji i wstawic jedna mala torbe do pokoju. Z powodu kovida sa ogromne utrudnienia. Hotel sklada sie z dwoch 30+wiez, komercjalnej czesci z samym centrum ogromnego parkingu ponizej, gdzie nie widac czy jest sie pod wieza No1 czy No2.
        Obstawiona obsluga jest tylko jedna.
        Dla mnie to jest jakis horror. Po potwierdzeniu zakwaterowania nalezlo dostac sie samochodem na pietro nizej, gdzie potrzebna jest karta i wejscie jest strzezone przez ogromna elektronicznie odsuwajaca sie brame.

        Na tym juz poziomie 'bezpiecznym' zobaczylam najwieksza kolekcje samochodow egzotycznych czyli wychodzacych poza 200K.

        Aby wydostac sie z tej wiezy zajelo nam juz znajac wszystkie niuanse - dzisiaj nie wiem ile minut.? Fuck. 4 windy, kazda moze tylko zwiesc 2 osoby. 200 apartamentow w jednej wiezy w godzinie szczytu. Wstalismy przed 8-ma rano i wydostalismy sie w pulapki dla mnie smiertelnej przed tylko przed 10-ta.

        Nigdy wiecej. To jest jak odkurzacz . Jakas nienormalna dysfunkcjonalna alternatywna utopia.

        Oprocz tego. Jest zdecydowanie zawily proceder biurowy by sie zakwaterowac. Jest zdecydowanie tez zawily korporacyjny proceder aby znalesc zakwaterwanie. Jest ogromny problem aby sniadanie.
        Sa restrykcje na obiady. Nasz wyszedl dobrze z menu 10 potraw.

        W sumie - nie widzialam korony zniszczen u mnie. Poza nami sa SZOKUJACE.

        Zajmnie lata aby wyjsc.
        • xurek Re: O pierdułach - Odc. 449 24.06.20, 10:30
          wstukalam ten GoldCoast w Googla, rzeczywiscie imponujace wiezowce nad sama plaza. Dla mnie uczucie niepokojace, po jak plaza, to male domki i palmy :).

          Ja tez mam u nas wrazenie, ze wszstko jest znacznie bardziej skomplikowane i przez to wielu rzeczy odechciewa mi sie robic :(
      • xurek Re: O pierdułach - Odc. 449 24.06.20, 10:32
        pododa tez cudna, trawnik S. skosil wczoraj :). Ma byc 27 stopni, jest slonecznie i wieje lekki wiaterek. W poludnie jedziemy zbierac czeresnie, pierwsze w tym roku. Mam nadzieje, ze beda pyszne, bo czeresnie uwielbiam.
        • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 449 24.06.20, 14:54
          Kolo 7 wieczorem przewalila sie burza, popadalo z 40 minut.
          Potem rowniez w nocu, bo jak sie obudzilam, to jezdnia byla mokra
          Jest rzesko i przyjemnie, wietrze, na przestrzal

          Nie mialabym nic przeciwko wiekszej ilosci wody. Pewnie bywalcy naturalnej plazy nieszczesliwi, bo splywy zanieczyszczaja rzeke po deszczach i nie powinni sie kapac tam do 48 godzin po..
    • luiza-w-ogrodzie Zasłużony odpoczynek w środowy wieczór 24.06.20, 14:53
      Przewaliłam jakieś 300 kg kompostu, załadowałam stary kompost na trzy taczki żeby jutro nawieźć cytrusy. Kury zadowolone w wyścielonym kawowymi łuskami i pachnącym karmelem kurniku. Obiad wydany. Córka odwieziona do domu ze wszystkimi biurowymi bambetlami. Topinambury zakiszone. Siedzę na bosaka przy stole w jadalni a przed kominkiem suszy się posiekany korzeń mniszka.
      Nawet nie miałam czasu poczytać forum, oczy mi się same zamykają, więc zjeżdżam do zajezdni. Dobranoc wszystkim...
    • jutka1 Środa i po urlopie 24.06.20, 23:23
      Odpukać, dzień był - o dziwo - w miarę spokojny.

      Podpisałam wirtualnie kilka faktur, dopilnowałam ostatniej publikacji, odpowiedziałam na maile z czasu urlopu, spoko. Myśl, że projekt się kończy, napawa mnie jakimś takim wewnętrznym spokojem. Oby wytrwał.

      Przeszła dziś gwałtowna i długa ulewa, do tego stopnia że zaczęłam monitorować powiatowe centrum zagrożenia powodziowego. Teraz poluzowało, ufff.

      Na weekend prognozują 25-27 C. Yiippiiieeee.

      No i tyle. Nic się nie dzieje. I dobrze. :-)))
      • luiza-w-ogrodzie Re: Środa i po urlopie 25.06.20, 00:40
        jutka1 napisała:

        > Odpukać, dzień był - o dziwo - w miarę spokojny.
        >
        > Podpisałam wirtualnie kilka faktur, dopilnowałam ostatniej publikacji, odpowied
        > ziałam na maile z czasu urlopu, spoko. Myśl, że projekt się kończy, napawa mnie
        > jakimś takim wewnętrznym spokojem. Oby wytrwał.
        >
        > Przeszła dziś gwałtowna i długa ulewa, do tego stopnia że zaczęłam monitorować
        > powiatowe centrum zagrożenia powodziowego. Teraz poluzowało, ufff.
        >
        > Na weekend prognozują 25-27 C. Yiippiiieeee.
        >
        > No i tyle. Nic się nie dzieje. I dobrze. :-)))

        Idzie dobra passa, inaczej tego nie widzę :) Oby utrzymała się jak najdłużej!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka