klussska 15.09.03, 21:31 POSIADAM KAMIENICE CZY KTOS WIE COS NA TEMAT ZASTRZEZENIA MELDUNKOWEGO URZEDNICY TWIERDZĄ ZE NA DZIEN DISIEJSZY NIE MOZNA NIC TAKIEGO ZROBIC . Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
krotki Re: meldunek 15.09.03, 22:43 mają rację ale jest i dobra wiadomośc aktualnie meldunek nie rodzi żadnych uprawnień jest tym czym powinien byc czyli potwierdzeniem miejsca pobytu i niczym więcej Pozdrawiam Odpowiedz Link
oswn.poznan Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 10:08 Interwencje. Najpierw eksmisja, potem wymeldowanie Czytelniczka jest współwłaścicielką mieszkania. W czasie jej nieobecności mąż, będący również współwłaścicielem mieszkania, zameldował w tym lokalu swoją przyjaciółkę i dwójkę jej dzieci. Czy czytelniczka może kwestionować ważność tego meldunku? Jakie konsekwencje dla meldunku ma orzeczenie rozwodowe? Osoba posiadająca obywatelstwo polskie i przebywająca stale na terytorium Polski jest obowiązana zameldować się w miejscu pobytu stałego. Pobytem stałym jest zamieszkanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem z zamiarem stałego przebywania (art. 5 i 6 ustawy z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych; t.j. Dz.U. z 2001 r. nr 87, poz. 960 z późn. zm.). Jeżeli dane i dokumenty przedstawione przez osobę dokonującą meldunku nie budzą żadnych wątpliwości, organ gminy melduje ją pod wskazanym adresem (czynność materialno-techniczna zameldowania). Natomiast gdy poweźmie wątpliwości co do prawdziwości tych informacji, wszczyna stosowną procedurę administracyjną i w zależności od dokonanych ustaleń: melduje daną osobę w drodze decyzji administracyjnej lub odmawia dokonania tej czynności. Zameldowanie w lokalu służy wyłącznie celom ewidencyjnym i potwierdza fakt pobytu w tym lokalu. W celu dopełnienia obowiązku meldunkowego należy przedstawić dowód osobisty lub inny dokument pozwalający na ustalenie tożsamości (w uzasadnionych przypadkach). Ponadto do dokonania zameldowania na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 2 miesiące konieczne jest przedstawienie potwierdzenia pobytu w lokalu dokonanego przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu oraz, do wglądu, dokumentu potwierdzającego tytuł prawny do lokalu tego podmiotu (umowa cywilnoprawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł prawny do lokalu). Istotne znaczenie dla postępowania meldunkowego miał wyrok TK z 27 maja 2002 r. (sygn. akt K 20/01; OTK-A z 2002 r. nr 3, poz. 34), w którym stwierdził on niekonstytucyjność art. 9 ust. 2 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Przepis ten wymagał przy zameldowaniu na pobyt stały lub czasowy trwający ponad 2 miesiące przedstawienia potwierdzenia uprawnienia do przebywania w lokalu (pomieszczeniu), w którym miało nastąpić zameldowanie. TK podkreślił, że ?ewidencja ludności służy zbieraniu informacji w zakresie danych o miejscu zamieszkania i pobytu osób, a więc rejestracji stanu faktycznego, a nie stanu prawnego. Nie jest ona formą kontroli nad legalnością zamieszkania i pobytu?. W związku z tym konsekwentnie przyjmuje się, że ?wyłączną przesłanką zameldowania określonej osoby w oznaczonym lokalu jest sam fakt przebywania w nim, bez konieczności legitymowania się dokumentem uprawniającym do tego. To konsekwencja charakteru i istoty czynności zameldowania, wyłącznie jako aktu rejestracji danych o miejscu pobytu oznaczonej osoby? (wyrok NSA z 7 marca 2003 r., sygn. akt V SA 2425/02). Iwona Sawicka EKSPERT WYJAŚNIA Dorota Fleszer, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich z Urzędu Miasta w Raciborzu Po wyroku TK ewidencja ludności ma przede wszystkim rejestrować faktyczne miejsce pobytu. W związku z tym dla wykonania obowiązku meldunkowego konieczne jest potwierdzenie faktu przebywania w mieszkaniu (pobytu) przez osoby władne do dysponowania tym lokalem (posiadające tytuł prawny). Jeżeli mieszkanie jest przedmiotem współwłasności, to fakt przebywania w mieszkaniu powinni potwierdzić wszyscy współwłaściciele. Natomiast gdy z różnych względów nie jest to możliwe, np. po śmierci właściciela mieszkania nie przeprowadzono lub nie zostało jeszcze zakończone postępowanie spadkowe i nie wiadomo, kto jest właścicielem danego mieszkania, organ ewidencyjny dokonuje zameldowania po uprzednim przeprowadzeniu postępowania administracyjnego. W jego trakcie ustala, czy osoba, która ma być zameldowana, rzeczywiście przebywa w danym mieszkaniu, tj. koncentruje w nim swoje sprawy życiowe i bytowe (śpi w nim, stołuje się, odpoczywa). Jeżeli tak, to niezależnie od tego, czy właściciel lokalu wyrazi zgodę na zameldowanie, dokonuje się zameldowania. W sprawie czytelniczki istotne jest, kiedy dokonano zameldowania, w jakim trybie (decyzją administracyjną czy jako czynność materialno-techniczna zameldowania) oraz czy faktycznie jest współwłaścicielką mieszkania. Czasami bowiem danej osobie jedynie wydaje się, że jest uprawniona do współdecydowania o lokalu, a z dokumentów ten fakt nie wynika, np. umowa najmu czy spółdzielcze prawo do lokalu przysługuje tylko jednemu z małżonków. Przed wyrokiem TK w ogóle nie było możliwe dokonanie zameldowania bez zgody właściciela (współwłaścieli) budynku czy mieszkania. Jeżeli zatem mieszkanie było elementem współwłasności i czytelniczka nie wyraziła zgody, nie można było wtedy dokonać meldunku. W obecnym stanie prawnym, gdy jeden ze współwłaścicieli nie może potwierdzić faktu przebywania określonej osoby w lokalu, np. gdy umowa najmu jest na obydwoje małżonków, a stosowny druk podpisał tylko mąż, organ meldunkowy nie może od razu zameldować tej osoby ? musi wszcząć postępowanie o zameldowanie z urzędu, przeprowadzić postępowanie dowodowe a zwłaszcza dokonać oględzin lokalu w celu ustalenia, czy osoba mająca się zameldować rzeczywiście mieszka w danym lokalu (posiada rzeczy osobiste, śpi, stołuje się) i po potwierdzeniu tego faktu dokonuje zameldowania w drodze decyzji administracyjnej. Jeżeli zatem czytelniczka jest współwłaścicielką mieszkania lub jest uprawniona do współdecydowania o nim, jej mąż mógł zameldować swoją przyjaciółkę jedynie drogą decyzji administracyjnej. Natomiast do wymeldowania osoby konieczny jest fakt opuszczenia mieszkania. W celu więc wymeldowania przyjaciółki męża czytelniczka musi podjąć kroki zmierzające do opuszczenia przez nią mieszkania. W ostateczności można do tego doprowadzić poprzez eksmisję. Natomiast gdy dana osoba przebywa w mieszkaniu ? mieszka w nim, wymeldowanie jest praktycznie niemożliwe. Ewidencja ludności służy bowiem do potwierdzenia faktycznego przebywania osób. Orzeczenie rozwodu i uzyskanie po podziale majątku dorobkowego mieszkania przez żonę nie zmienia faktu, że jeśli mąż wraz z przyjaciółką będzie nadal przebywał w tym lokalu, do dokonania ich wymeldowania konieczne będzie opuszczenie przez nich mieszkania. Tyle Gazeta Prawna z środy 12.08.2004r. - - - - - - - - - - - - - Meldunek bez zamieszkania to wykroczenie karane mandatem, teraz Sąd Grodzki. Zamieszkiwanie bez meldunku - tak samo wykroczenie. Koszt ukarania ok. 400-500zł Mwldunek bez zamieszkiwania nie potwierdza zamieszkiwania, jest potwierdzeniem nieprawdy. Zeby mieszkać trzeba: tam jeść, tam spać, tam wykonywać toaletę codzienną itp., tam spotykać się z przyjaciółmi, tam obchodzić imieniny, urodziny.Tam dzwonić, prać, tam prać majtki i inną bieliznę, pobierać prąd, gaz, kablówka, a nie na dotychczasowym mieszkaniu. Jeżeli ma się psa lub kota, tam on powinien przebywać. Można mieszkać tylko w jednym miejscu, bo można mieć tylko jedno centrum życiowe. Ktoś powie: ja mam kilka centrów życiowych, może tak się nawet zdarza, ale sąd rozstrzygając, będzie badał, które "centrum życiowe" jest najbardziej używane i orzeknie, że w jednym się zamieszkuje i tam ma się jedyne centrum życiowe, w pozostałych "centrach" tylko się czasmi przebywa. Jest to ból, ale takie jest prawo. Dlatego uważajmy przy 3-letnich wypowiedzeniach aby tam faktycznie zamieszkać. Jeżeli coś sami nie będziemy głupio opowiadać, to lokatorzy będą mieli kłopot potwierdzić nasze zamieszkiwanie w "3-latkach", tak jak my mamy kłopot w udokumentowaniu, gdzie lokatorzy faktycznie mieszkają, mając nieużywane w naszy Odpowiedz Link
krotki Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 10:34 czytałem - ale ten "dramat" zamieszkania to jak sie zabawić to ma trwac ...... 2 dni. Śmieszne no nie ale przeczytajmy ustawę: "Jeżeli właściciel, który wypowiedział stosunek prawny na podstawie przepisu ust. 5, nie zamieszkał w swoim lokalu lub zaprzestał w nim zamieszkiwać przed upływem pół roku od ustania wypowiedzianego stosunku prawnego" Tam, gdzie wiesz!!, nie pisałem tego, by nie wywoływac wczesniejszej reakcji ale teraz myśle mozna. Zatem dokonajmy tzw formalizacji A -"nie zamieszkał" B -"zaprzestał w nim zamieszkiwać" , C- "przed upływem pół roku od ustania wypowiedzianego st.pr." to ostatnie to czytaj od wyprowadzenia sie na pewno w właściwie od danego dnia!! ( lepiej by sie nie wyniesli przez kilka miesiecy. teraz trochę logiki (A v B) C - czyli A z C - mam na zamieszkanie 6 misiecy czyli moge wproadzić sie w 5 miesiacu i 29 dni - to chyba oczywiste teaz C z C nie mogę zaprzestac przed upływem 6 miesiećy! czyli moge po czyli w 6 miesiacu i 1 dniu Tęga głowa nad tym myślała ;) Pozdrawaim Odpowiedz Link
oswn.poznan Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 16:10 Re: i t jest mocne, a czy czytałeś moje 2 x priv ? Odpowiedz Link
oskar58 Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 20:12 Krótki! Wywód zabawny ale trafny, mam nadzieję, że sąd wykaże podobne poczucie humoru. Co do momentu ustania wypowiedzianego stosunku prawnego, to moim zdaniem jest to ostatni dzień trzyletniego okresu wypowiedzenia. Potem jest zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego (umowy) i najemca (już były) płaci odszkodowanie w wysokości czynszu wolnego. Powyższe rodzi pytanie. Czy najemca, który wyprowadził sie w 5 miesięcy po upływie trzyletniego okresu wypowiedzenia wyprowadził sie dobrowolnie, z własnej nieprzymuszonej woli, czy w wyniku wypowiedzenia. Oskar Odpowiedz Link
gniazdko Re: meldunek po wyroku TK i NSA, odp. 11.08.04, 21:17 Brawo Krotki! to jest ciekawe. Oskar, moim zdaniem, jeżeli jest tak jak piszesz, że minęło 36 miesięcy od doręczenia wypowiedzenia i dodatkowo 5 miesięcy, to moim zdaniem lokator wyprowadził się w wyniku wypowiedzenia i albo: 1. dobrowolnie, bo stwierdził, że nie ma żadych u ciebie perspektyw, być może że z własnej nie przymuszonej woli, albo: 2. dobrowolnie, ale mocno przestraszony że podjął decyzję o 6 miesięcy za późno, czyli z własnej ale przymuszonej woli. Czy o to chodziło? Mógł się jeszcze wyprowadzić z twojej przymuszonej woli, bo np. zafundowałeś mu za np. 200zł auto-bagażówkę do przeprowadzki, albo pod innym przymusem, powiedzmy, że miał Ciebie już dość. Czy o to chodziło w odpowiedzi? Odpowiedz Link
oskar58 Re: meldunek po wyroku TK i NSA, odp. 11.08.04, 22:05 Mniej więcej o to chodzi. Konkretnie to wypowiedziałem trzem lokatorom ze skutkiem na koniec sierpnia. Dwaj zapowiedzieli, że wyprowadzą się w grudniu. Oczywiście nie mam zamiaru i możliwości wprowadzenia sie równocześnie do dwóch mieszkań i to na drugim końcu Polski (Gdynia - pozdrawiam Szczurka). No i oto cały problem. Wymyśliłem coś, ale jeszcze czekam na rozwój wypadków. Pewne jest, że mają mnie dość. Przez te trzy lata nie wychodzą z sądu, a teraz zafundowałem im jeszcze wznowienie postępowania po stwierdzeniu przez TK niezgodności z Konstytucja art. 9, ust. 2 ustawy. 180 zł nie pieniądz, atyle przyjemności. Oskar Odpowiedz Link
krotki Re: meldunek po wyroku TK i NSA 12.08.04, 07:51 > Krótki! Wywód zabawny ale trafny, mam nadzieję, że sąd wykaże podobne poczucie > humoru. Mnie tu smieszy ale nie stan prawny a nieporadnośc jezykowa ustawodawcy - ale tez z tego żyja prawnicy Co do momentu ustania wypowiedzianego stosunku prawnego, to moim > zdaniem jest to ostatni dzień trzyletniego okresu wypowiedzenia. Oczywiście! Potem jest> zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego (umowy) i najemca (już były) płaci > odszkodowanie w wysokości czynszu wolnego. Powyższe rodzi pytanie. Czy najemca,> który wyprowadził sie w 5 miesięcy po upływie trzyletniego okresu wypowiedzenia> wyprowadził sie dobrowolnie, z własnej nieprzymuszonej woli, czy w wyniku > wypowiedzenia. Oskar nie rozumiem problemu a jakie rodzi to skutki? dla mnie po prostu poszedl a czy z uagi na defrkty mojej urody czy ze strachu przed 1/ sadem, 2/czynszem itp nie ma dla mnie znaczenia ( czuje ze rodzi to jakies skutki pr.ale bagatelizoalbym je liczy sie fakt) A co do ilości mieszkań ! zastrzegam mnie to nie dotyczy zatem głeboko nie myślale nad tym! ale zastanoiłbym sie nad...... scalaniem i motywoal wypowiedzenie np. tym ze chcesz mieszkać sam w 1000 m2 kmienicy - a co nie wolno? gdzie to pisze masz kaprys i tyle . Ja zawsze stawiam na ośmieszenie przepisu - logiki zwrotnie!-ad absurdam- napradę my nic nie możemy za to że ktos tak głupio sformułuje przepis my tylko go czytamy!! uaga nie interpretujemy tylko stosujemy CLARA NON SUNT INTERPRETANDA Pozdrwiam Odpowiedz Link
jml13060 kruczki prawnicze 16.08.04, 12:44 Witam, Spodobala mi sie analiza paragrafu. Zabawna ... i chyba masz racje. Mnie nurtuje jeszcze inny problem - zakres i znaczenie terminu "zamieszkać". Co trzeba zrobic, zeby sad uznal, ze wlasciciel zamieszkal w wyproznionym lokalu w trybie 3-latki ? Jakie sa znamiona zamieszkiwania ? Czy mozna zamieszkiwac w >1 lokalu = 2, 3, ... 10, ... X lokalach jednoczesnie ? W demokratycznych krajach bogaci ludzie moga miec i moga korzystac z tylu posiadlosci na ile pozwala im ich zamoznosc. Czy, gdy rzuce na srodek swojej podlogi w swoim salonie swoje brudne gacie (brudne po to zeby zostal na nich DNA na znak ze to moje gacie), to wystarczy ? Czy jakiś Internauta biegly w "polskim prawie" moglby cos powiedziec na ten temat ? Odpowiedz Link
aniapol Re: kruczki prawnicze 16.08.04, 16:29 oczywiscie sa to kompletne bzdury z tym zamieszkaniem. Mysle jednak, ze jest to jedna z niewielu rzeczy w naszym prawie, w ktorej prawa lokatora i wlasciciela mniej wiecej sa rowne: rownie trudno wlascicielowi udowodnic, ze lokator nie mieszka w lokalu, jak lokatorowi udowodnic, ze wlasciciel nie zamieszkal. Definicja zamieszkania jest zawila i mowi cos o intencji przebywania w tym miejscu, nawet nie o faktach (moze ktos ja znajdzie, zeby przytoczyc - mam ja w ktoryms pismie z gminy, ale musze odnalezc) Grunt to objac lokal w posiadanie i czesc. Sprawa jest chyba nie do ruszenia. Oczywiscie, dla bezpieczenstwa trzeba stworzyc pozory - ale nie sadze, zeby bylo to dla lokatora do przewalczenia. Ale zobaczmy, jakie jest zdanie bieglejszych w temacie. Pozdrawiam, Ania Odpowiedz Link
gniazdko Re: kruczki prawnicze w k.c. 16.08.04, 17:19 a czy zaglądaliście do Kodeksu cywilnego w sprawie zamieszkiwania? Tam coś powinno być. Pozdrawiam Odpowiedz Link
jml13060 Re: kruczki prawnicze w k.c. 17.08.04, 09:41 W samym k.c. chyba nic szczegółowego na ten temat nie znajdziemy. Może raczej w komentarzach, omówieniach i podręcznikach akademickich. Ja nie jestem prawnikiem. Skłaniam się ku tezie Ani, że tym kraju samo wejście w posiadanie rzeczy gwarantuje dostatecznie mocną pozycję przed sądem. Dodatkowo w procedurze procesu na powodzie spoczywa ciężar dowodzenia. Zastanawiam się, czy w ogóle istnieje skuteczny sposób udowodnienia przez eksmitowanego lokatora, że właściciel nie zamieszkał w opróżnionym lokalu. Stado detektywów, inwigilacja, podsłuchy, ... ? Odpowiedz Link
aniapol Re: meldunek 17.08.04, 09:27 odnalazlam pismo z gminy z 2000 r., z odmowa wymeldowania lokatora, w ktorym gmina powolala sie na Art. 6 ust. 1 Ustawy o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych (1984), ktory podaje definicje zameldowania jako staly pobyt w okreslonej miejscowosci pod oznaczonym adresem z zamiarem stalego przebywania, co jest zgodne z definicja z Art. 25 kc. Nie sprawdzalam, czy dzis te przepisy sa aktualne, ale jest to jakis slad. Jako ciekawostke podam, ze gmina w swoim pismie napisala, ze uznaje, iz lokator zamieszkuje w lokalu na podstawie oswiadczenia jego rodziny, ze co prawda prowadzi on wlasne gospodarstwo domowe w innym miejscu, ale w moim lokalu zamieszkuje nieprzerwanie od dnia zameldowania 40 lat temu. Na to, ze mieszka wskazuja tez takie fakty, ze w lokalu sa jego rzeczy osobiste (swetry, spodnie :-), ze ma klucze i nieograniczony dostep do lokalu, oraz ze sasiedzi czasami go tu widuja. Pozdrawiam! Ania Odpowiedz Link
jml13060 Re: meldunek 17.08.04, 09:48 Dziękuję. Przy takim rozumieniu terminu "zamieszkiwanie" jestem spokojny. W lokalu zostawię kilka sztuk starej odzieży, kilka niepotrzebnych gratów, zmienię zamki u drzwi - będę miał klucze i nieograniczony dostęp do lokalu, urządzę kilka hucznych balang z udziałem policji - będę miał potem niepodważalny papier bądź-co-bądź od państwowego funkcjonariusza, a i sąsiedzi też zapamiętają imprezy, na te igraszki zaproszę też co bardziej rozrywkowych członków rodziny, żeby i oni poświadczyli. Jest super. Odpowiedz Link
gniazdko Re: meldunek to nie zamieszkiwanie 17.08.04, 11:32 Zamieszkać to znaczy "mieszkać", a nie wpadać na kolejne swoje. Tam mieć swoje centrum życiowe. W tym centrum życiowym żyć z swoją rodziną mężem, żoną, dziećmi, śniadanie objad i kolacja i wszystko inne, oraz z kotem, psem, czy kanarkami i papuszką. Z tego adresu dzieci chodzą do szkoły, my do pracy tu telefonujemy, oglądamy TV, kablówkę, internet, pierzemy gacie itd. A głośne imprezy - oczywiście tak, bo ci imprezowicze, najlepiej przyjaciele i obcy potem przesłuchiwani zaświadczą o naszych pranych gaciach, psie, kocie, kanarkach i tym wszystkim co powyżej. Jednak polecam K.c. tam trochę jest o zamieszkiwaniu. Pozdrawiam Odpowiedz Link
jml13060 zamieszkiwanie 17.08.04, 13:49 Ze mna jest tak : Mieszkam w swoim mieszkaniu w jednym mieście, a w innym odległym mieście mam dom jednorodzinny z lokatorami, których chcę wkrótce eksmitować na zasadzie 3- latki. Nie mam żony, dzieci, rodzeństwa, ani rodziców, których mógłbym zaflancować w opróżnionym lokalu. Czy polskie prawo cywilne pozwala swojemu obywatelowi na zamieszkiwanie w kilku lokalach jednocześnie, a stanowiących jego własność ? Wydaje mi się, że nie zabrania ... no bo przeciez są w tym kraju ludzie zamożni, posiadajacy nawet kilka rezydencji (zlokalizowanych w Polsce, a nawet w egzotycznych krajach), a których było ominęło nieszczęście otrzymania decyzji administracyjnej o przydziale lokatorów. "Zamieszkiwać znaczy mieszkać, a nie wpadać na kolejne swoje" - sorry, ale nie kumam. Czy jak od poniedziałku do piątku będe spał, jadł, odkurzał, ... w swoim mieszkaniu w Kielcach, a w wybrane weekendy prześpię się, wypiję piwo, umyję kufel, zrobię pranie, zmienię brudną koszulę na świeżą, ... w swoim domu w Kołobrzegu, to będzie się liczyło, że mieszkam (zamieszkuję), czy też wpadłem na kolejne swoje ? Kolejny termin urzędniczy bez definicji - "centrum życiowe". Czy można mieć kilka "centrów życiowych", albo nie mieć żadnego ? Ja uważam, że moje centrum życiowe jest we mnie, no chyba że "wyjdę z siebie" (b.rzadko). Zatem moje centrum życiowe przemieszcza się wraz z moim jestestwem i nic do tego lokatorom, sędziom i urzędnikom. Odpowiedz Link
krotki Re: zamieszkiwanie 17.08.04, 15:06 najprosciej - wynajmi mi? (komukolwiek pewnemu) swoje mieszkanie od daty końca ypowiedzenia 3 letniego - musisz sie wproadzic bo ja? czekam- eentualne odszkodowanie dotyczy 6 misiecy od ustania stosunku czyli końca 3 latek i tylko ten okres jest dla Ciebie nerwowy . Pozdrawiam Odpowiedz Link
aniapol Re: zamieszkiwanie 18.08.04, 09:50 wszystko zalezy od tego, co tak naprawde chcesz zrobic z odzyskanym domem: zamieszkac w nim - kiedy? od razu, czy za jakis czas?, wynajac na wolnym rynku, czy sprzedac. Jesli nie chcesz, lub nie mozesz faktycznie zamieszkac w domu po wyprowadzeniu lokatorow, lub umiescic tam kogos zaufanego, i chcesz - pozorujac zamieszkanie - odczekac 6 mies. zanim bedziesz mogl dom sprzedac - bardziej bym sie martwila o zabezpieczenie domu przed nieproszonymi goscmi, niz lokatorami skarzacymi o odszkodowanie. Mieszkanie mozna zaryglowac i zostawic na kilka miesiecy, wpadajac od czasu do czasu podlac kwiatki:-), ale z domem sprawa jest trudniejsza - duzo wieksze jest ryzyko wlamania itp. Jesli bierzesz pod uwage wynajecie domu, mozesz zrobic tak: umawiasz sie z nowym (rynkowym:-) najemca, ze przez 6 mies. bedziesz potrzebowac 1 pokoj dla siebie, tam wrzucasz swoje rzeczy, i od czasu do czasu wpadasz z wizyta, zeby sasiedzi widzieli. Jesli tak by sie stalo, ze lokatorzy kwaterunkowi sie zawezma i zaczna Cie szarpac - zawsze mozna sie bronic w ten sposob, ze owszem, zamieszkales, ale z uwagi na tryb zycia i rodzaj pracy wymagajacy czestych wyjazdow, zaprosiles sobie wspollokatorow, zeby przypilnowali domu pod twoja nieobecnosc, a i wspomogli czynszem. Nie martwilabym sie tym, ze posiadasz mieszkanie w innym miescie. To akurat (na razie) nie jest zakazane, i nie ma znaczenia prawnego, ile posiadasz nieruchomosci, i jak z nich korzystasz. Wcale nie musisz sie z tego mieszkania spowiadac. Mysle, ze naszym glownym problemem pozostaje doprowadzenie do skutecznej eksmisji i odzyskanie faktycznego wladania nad lokalem. Czyja rzecz, tego prawo - tak to niestety u nas wyglada, ale tym razem moze to dzialac rowniez na nasza korzysc. Dodatkowo, jak sie wczytac w ten paragraf ustawy o lokatorach, to zdaje sie, ze jest to kolejny bubel prawny, bo jest tak sformulowany, ze w zasadzie wynika z niego, ze zle zrobisz, jesli nie zamieszkasz lub przestaniesz zamieszkiwac przed uplywem 6 mies. od uplyniecia terminu 3-latki. Czyli wystarczy wprowadzic sie na 1 dzien przed uplywem tych 6 mies, a wyprowadzic dzien pozniej - i zasada jest spelniona! A co w sytuacji, kiedy lokatorzy nie opuszcza lokalu dobrowolnie po uplynieciu 3-latki? Oczywiscie sprawa o eksmisje, itp., ale o tym nic w ustawie nie ma. Czyli - jesli nie zamieszkam przez te 6 mies. od uplyniecia terminu 3-latki (a nie od faktycznego oproznienia lokalu!!) bo lokator ciagle zajmuje moj lokal, to teoretycznie lapie sie na te odszkodowania lub przywrocenia lokatora. Kuriozalne, prawda? Zatem zycze powodzenia ze sprawna eksmisja i przyjemnego (wreszcie!!) rozporzadzania swoja wlasnoscia tak, jak Ci sie podoba. No i przy okazji witam w sekcji "kamienicznikow" z domkami jednorodzinnymi! Pozdrawiam, Ania Odpowiedz Link
jml13060 Re: zamieszkiwanie 23.08.04, 09:11 Dziekuje za wypowiedzi. W tych dniach tak sie miło stało, ze na miesiac przed terminem upływu terminu wypowiedzenia "3-latki" załapałem się na lepszy tryb wypowiedzenia najmu - >3 miesięczne zaleglosci czynszowe. Zaproponowalem lokatorom ugode co do spłaty bieżących i zaległych należności. Lokatorzy wywiazali sie tylko z pierwszej raty. Dwie następne już "olali". Nie czekając na upływ terminu czwartej raty wyslalem im wypowiedzenie. Sąd będzie miał teraz aż dwa powody dla orzeczenia eksmisji. Czy z którejś skorzysta ... ??? Pozdrawiam Odpowiedz Link
jonnek Re: meldunek 20.08.04, 13:14 Dla administracji najważniejszy jest papier, więc przede wszystkim w takim opuszczonym lokalu należy się w ciągu tych 6 miesięcy zameldować. Wtedy na skarżącym lokatorze leży ciężar udowadniania, że nie mieszkamy w tym lokalu. Pomysł z podnajmem pokoju tez jest dobry - wtedy trzeba się regularnie pojawiać, prać rzeczy itp. i jest na miejscu świadek, że mieszkaliśmy. Ale ja mam problem inny: Po wręczeniu trzylatki lokator wyprowadził się po pół roku - "wychodził" sobie mieszkanie od miasta. I nie wiem, czy bać się, że się teraz obudzi? To jest podobny problem, jak z lokatorem, który się nie wyprowadza i uniemożliwia zamieszkanie: na logikę, to on się wyprowadził nie w związku z moim wypowiedzeniem, tylko znalazł sobie spokojniejsze mieszkanie. Ale od strony formalnej? Odpowiedz Link
aniapol Re: meldunek 20.08.04, 13:59 no właśnie, to jest całe piękno naszego prawa! Ale myślę, że nie ma się czego obawiać: przepis o 3-letnim wypowiedzeniu nie mówi przecieć, że lokator - znalazłszy taką możliwość - nie może się wyprowadzić wcześniej. To właścicielowi nie wolno zażądać, aby lokator wyprowadził się przed upływem tych 3 lat. No chyba, że ma inne mieszkanie, którego może używać - wtedy termin wypowiedzenia to 6 mies. - ale to już inny paragraf ustawy. W każdym razie uważam, że w tym przypadku wszystko odbyło się zgodnie z literą i nie ma odwrotu. Można tylko pogratulować takiego lokatora, który potrafił sobie załatwić sprawę. Niestety, ja mam zupełnie inne doświadczenia... Pozdrawiam! Ania Odpowiedz Link
jml13060 Re: meldunek 23.08.04, 09:29 Próbowałem z paragrafem o 6-miesięcznym trybie wypowiedzenia (posiadanie tytułu prawnego do innego lokalu mieszkalnego) i wymeldowaniem z powodu niezamieszkiwania lokalu przez lokatorów. Beznadziejna sprawa. Udowodniłem przed sądem, że lokator wynajmuje inny lokal w kamienicy w Krakowie na firmę, której jest właścicielem, a zameldowane u mnie córki w rzeczywistości mieszkają w innych miastach. Nie potrafiłem udowodnić przypuszczenia, że lokatorzy są właścicielami innych nieruchomości, w których realnie mieszkają. Nie zdołałem wymusić przed sądem zeznań lokatorów na ten temat. Obrona argumentowała, że wynajęty na firmę lokal służy celom biurowym (mimo charakteru mieszkalnego kamienicy), a córki po studiach we wskazanych przeze mnie miastach dostały taką pracę, która wymaga od nich podróży, przebywania poza Krakowem i wynajmowania tam mieszkań. Sąsiedzi zeznawali, że widzieli w moim domu ich rzeczy i według nich mój dom stanowi owo "centrum życiowe". Według mnie przepis o 6-miesięcznym trybie wypowiedzenia jest martwy. Nie widzę logicznego sposobu udowodnienia faktu niezamieszkiwania w lokalu przez lokatorów, tak samo jak nie widzę sposobu udowodnienia przez eksmitowanego lokatora faktu niezamieszkania w lokalu przez jego właściciela. Stąd moje wcześniejsze wypowiedzi na tym forum. Odpowiedz Link