meldunek

15.09.03, 21:31
POSIADAM KAMIENICE CZY KTOS WIE COS NA TEMAT ZASTRZEZENIA MELDUNKOWEGO
URZEDNICY TWIERDZĄ ZE NA DZIEN DISIEJSZY NIE MOZNA NIC TAKIEGO ZROBIC .
    • krotki Re: meldunek 15.09.03, 22:43
      mają rację ale jest i dobra wiadomośc aktualnie meldunek nie rodzi żadnych uprawnień jest tym czym powinien byc czyli potwierdzeniem miejsca pobytu i niczym więcej

      Pozdrawiam
    • oswn.poznan Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 10:08
      Interwencje. Najpierw eksmisja, potem wymeldowanie

      Czytelniczka jest współwłaścicielką mieszkania. W czasie jej nieobecności mąż,
      będący również współwłaścicielem mieszkania, zameldował w tym lokalu swoją
      przyjaciółkę i dwójkę jej dzieci. Czy czytelniczka może kwestionować ważność
      tego meldunku? Jakie konsekwencje dla meldunku ma orzeczenie rozwodowe?

      Osoba posiadająca obywatelstwo polskie i przebywająca stale na terytorium
      Polski jest obowiązana zameldować się w miejscu pobytu stałego. Pobytem stałym
      jest zamieszkanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem z zamiarem
      stałego przebywania (art. 5 i 6 ustawy z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji
      ludności i dowodach osobistych; t.j. Dz.U. z 2001 r. nr 87, poz. 960 z późn.
      zm.).

      Jeżeli dane i dokumenty przedstawione przez osobę dokonującą meldunku nie
      budzą żadnych wątpliwości, organ gminy melduje ją pod wskazanym adresem
      (czynność materialno-techniczna zameldowania). Natomiast gdy poweźmie
      wątpliwości co do prawdziwości tych informacji, wszczyna stosowną procedurę
      administracyjną i w zależności od dokonanych ustaleń: melduje daną osobę w
      drodze decyzji administracyjnej lub odmawia dokonania tej czynności.

      Zameldowanie w lokalu służy wyłącznie celom ewidencyjnym i potwierdza fakt
      pobytu w tym lokalu.

      W celu dopełnienia obowiązku meldunkowego należy przedstawić dowód osobisty
      lub inny dokument pozwalający na ustalenie tożsamości (w uzasadnionych
      przypadkach). Ponadto do dokonania zameldowania na pobyt stały lub czasowy
      trwający ponad 2 miesiące konieczne jest przedstawienie potwierdzenia pobytu w
      lokalu dokonanego przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem
      prawnym do lokalu oraz, do wglądu, dokumentu potwierdzającego tytuł prawny do
      lokalu tego podmiotu (umowa cywilnoprawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja
      administracyjna, orzeczenie sądu lub inny dokument poświadczający tytuł prawny
      do lokalu).

      Istotne znaczenie dla postępowania meldunkowego miał wyrok TK z 27 maja 2002
      r. (sygn. akt K 20/01; OTK-A z 2002 r. nr 3, poz. 34), w którym stwierdził on
      niekonstytucyjność art. 9 ust. 2 ustawy o ewidencji ludności i dowodach
      osobistych. Przepis ten wymagał przy zameldowaniu na pobyt stały lub czasowy
      trwający ponad 2 miesiące przedstawienia potwierdzenia uprawnienia do
      przebywania w lokalu (pomieszczeniu), w którym miało nastąpić zameldowanie. TK
      podkreślił, że ?ewidencja ludności służy zbieraniu informacji w zakresie
      danych o miejscu zamieszkania i pobytu osób, a więc rejestracji stanu
      faktycznego, a nie stanu prawnego. Nie jest ona formą kontroli nad legalnością
      zamieszkania i pobytu?. W związku z tym konsekwentnie przyjmuje się, że
      ?wyłączną przesłanką zameldowania określonej osoby w oznaczonym lokalu jest
      sam fakt przebywania w nim, bez konieczności legitymowania się dokumentem
      uprawniającym do tego. To konsekwencja charakteru i istoty czynności
      zameldowania, wyłącznie jako aktu rejestracji danych o miejscu pobytu
      oznaczonej osoby? (wyrok NSA z 7 marca 2003 r., sygn. akt V SA 2425/02).

      Iwona Sawicka

      EKSPERT WYJAŚNIA

      Dorota Fleszer, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich z Urzędu Miasta w
      Raciborzu

      Po wyroku TK ewidencja ludności ma przede wszystkim rejestrować faktyczne
      miejsce pobytu. W związku z tym dla wykonania obowiązku meldunkowego konieczne
      jest potwierdzenie faktu przebywania w mieszkaniu (pobytu) przez osoby władne
      do dysponowania tym lokalem (posiadające tytuł prawny). Jeżeli mieszkanie jest
      przedmiotem współwłasności, to fakt przebywania w mieszkaniu powinni
      potwierdzić wszyscy współwłaściciele. Natomiast gdy z różnych względów nie
      jest to możliwe, np. po śmierci właściciela mieszkania nie przeprowadzono lub
      nie zostało jeszcze zakończone postępowanie spadkowe i nie wiadomo, kto jest
      właścicielem danego mieszkania, organ ewidencyjny dokonuje zameldowania po
      uprzednim przeprowadzeniu postępowania administracyjnego. W jego trakcie
      ustala, czy osoba, która ma być zameldowana, rzeczywiście przebywa w danym
      mieszkaniu, tj. koncentruje w nim swoje sprawy życiowe i bytowe (śpi w nim,
      stołuje się, odpoczywa). Jeżeli tak, to niezależnie od tego, czy właściciel
      lokalu wyrazi zgodę na zameldowanie, dokonuje się zameldowania.

      W sprawie czytelniczki istotne jest, kiedy dokonano zameldowania, w jakim
      trybie (decyzją administracyjną czy jako czynność materialno-techniczna
      zameldowania) oraz czy faktycznie jest współwłaścicielką mieszkania. Czasami
      bowiem danej osobie jedynie wydaje się, że jest uprawniona do współdecydowania
      o lokalu, a z dokumentów ten fakt nie wynika, np. umowa najmu czy spółdzielcze
      prawo do lokalu przysługuje tylko jednemu z małżonków.

      Przed wyrokiem TK w ogóle nie było możliwe dokonanie zameldowania bez zgody
      właściciela (współwłaścieli) budynku czy mieszkania. Jeżeli zatem mieszkanie
      było elementem współwłasności i czytelniczka nie wyraziła zgody, nie można
      było wtedy dokonać meldunku.

      W obecnym stanie prawnym, gdy jeden ze współwłaścicieli nie może potwierdzić
      faktu przebywania określonej osoby w lokalu, np. gdy umowa najmu jest na
      obydwoje małżonków, a stosowny druk podpisał tylko mąż, organ meldunkowy nie
      może od razu zameldować tej osoby ? musi wszcząć postępowanie o zameldowanie z
      urzędu, przeprowadzić postępowanie dowodowe a zwłaszcza dokonać oględzin
      lokalu w celu ustalenia, czy osoba mająca się zameldować rzeczywiście mieszka
      w danym lokalu (posiada rzeczy osobiste, śpi, stołuje się) i po potwierdzeniu
      tego faktu dokonuje zameldowania w drodze decyzji administracyjnej. Jeżeli
      zatem czytelniczka jest współwłaścicielką mieszkania lub jest uprawniona do
      współdecydowania o nim, jej mąż mógł zameldować swoją przyjaciółkę jedynie
      drogą decyzji administracyjnej.

      Natomiast do wymeldowania osoby konieczny jest fakt opuszczenia mieszkania. W
      celu więc wymeldowania przyjaciółki męża czytelniczka musi podjąć kroki
      zmierzające do opuszczenia przez nią mieszkania. W ostateczności można do tego
      doprowadzić poprzez eksmisję. Natomiast gdy dana osoba przebywa w mieszkaniu ?
      mieszka w nim, wymeldowanie jest praktycznie niemożliwe. Ewidencja ludności
      służy bowiem do potwierdzenia faktycznego przebywania osób. Orzeczenie rozwodu
      i uzyskanie po podziale majątku dorobkowego mieszkania przez żonę nie zmienia
      faktu, że jeśli mąż wraz z przyjaciółką będzie nadal przebywał w tym lokalu,
      do dokonania ich wymeldowania konieczne będzie opuszczenie przez nich
      mieszkania.

      Tyle Gazeta Prawna z środy 12.08.2004r.

      - - - - - - - - - - - - -
      Meldunek bez zamieszkania to wykroczenie karane mandatem, teraz Sąd Grodzki.
      Zamieszkiwanie bez meldunku - tak samo wykroczenie.
      Koszt ukarania ok. 400-500zł

      Mwldunek bez zamieszkiwania nie potwierdza zamieszkiwania, jest potwierdzeniem
      nieprawdy.

      Zeby mieszkać trzeba:
      tam jeść, tam spać, tam wykonywać toaletę codzienną itp., tam spotykać się z
      przyjaciółmi, tam obchodzić imieniny, urodziny.Tam dzwonić, prać, tam prać
      majtki i inną bieliznę, pobierać prąd, gaz, kablówka, a nie na dotychczasowym
      mieszkaniu. Jeżeli ma się psa lub kota, tam on powinien przebywać.
      Można mieszkać tylko w jednym miejscu, bo można mieć tylko jedno centrum
      życiowe. Ktoś powie: ja mam kilka centrów życiowych, może tak się nawet
      zdarza, ale sąd rozstrzygając, będzie badał, które "centrum życiowe" jest
      najbardziej używane i orzeknie, że w jednym się zamieszkuje i tam ma się
      jedyne centrum życiowe, w pozostałych "centrach" tylko się czasmi przebywa.
      Jest to ból, ale takie jest prawo.
      Dlatego uważajmy przy 3-letnich wypowiedzeniach aby tam faktycznie zamieszkać.
      Jeżeli coś sami nie będziemy głupio opowiadać, to lokatorzy będą mieli kłopot
      potwierdzić nasze zamieszkiwanie w "3-latkach", tak jak my mamy kłopot w
      udokumentowaniu, gdzie lokatorzy faktycznie mieszkają, mając nieużywane w
      naszy
      • krotki Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 10:34
        czytałem - ale ten "dramat" zamieszkania to jak sie zabawić to ma trwac ......
        2 dni. Śmieszne no nie ale przeczytajmy ustawę:

        "Jeżeli właściciel, który wypowiedział stosunek prawny na podstawie przepisu
        ust. 5, nie zamieszkał w swoim lokalu lub zaprzestał w nim zamieszkiwać przed
        upływem pół roku od ustania wypowiedzianego stosunku prawnego"

        Tam, gdzie wiesz!!, nie pisałem tego, by nie wywoływac wczesniejszej reakcji
        ale teraz myśle mozna.
        Zatem dokonajmy tzw formalizacji A -"nie zamieszkał"
        B -"zaprzestał w nim zamieszkiwać" ,
        C- "przed upływem pół roku od ustania wypowiedzianego st.pr." to ostatnie to
        czytaj od wyprowadzenia sie na pewno w właściwie od danego dnia!! ( lepiej by
        sie nie wyniesli przez kilka miesiecy.

        teraz trochę logiki (A v B) C -
        czyli A z C - mam na zamieszkanie 6 misiecy czyli moge wproadzić sie w 5
        miesiacu i 29 dni - to chyba oczywiste
        teaz C z C nie mogę zaprzestac przed upływem 6 miesiećy! czyli moge po czyli w
        6 miesiacu i 1 dniu

        Tęga głowa nad tym myślała ;)

        Pozdrawaim
        • oswn.poznan Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 16:10
          Re: i t jest mocne,
          a czy czytałeś moje 2 x priv ?
          • krotki Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 18:20
            nie juz zagladam
            Pozdrawiam
        • oskar58 Re: meldunek po wyroku TK i NSA 11.08.04, 20:12
          Krótki! Wywód zabawny ale trafny, mam nadzieję, że sąd wykaże podobne poczucie
          humoru. Co do momentu ustania wypowiedzianego stosunku prawnego, to moim
          zdaniem jest to ostatni dzień trzyletniego okresu wypowiedzenia. Potem jest
          zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego (umowy) i najemca (już były) płaci
          odszkodowanie w wysokości czynszu wolnego. Powyższe rodzi pytanie. Czy najemca,
          który wyprowadził sie w 5 miesięcy po upływie trzyletniego okresu wypowiedzenia
          wyprowadził sie dobrowolnie, z własnej nieprzymuszonej woli, czy w wyniku
          wypowiedzenia. Oskar
          • gniazdko Re: meldunek po wyroku TK i NSA, odp. 11.08.04, 21:17
            Brawo Krotki!
            to jest ciekawe.

            Oskar, moim zdaniem, jeżeli jest tak jak piszesz, że minęło 36 miesięcy od
            doręczenia wypowiedzenia i dodatkowo 5 miesięcy, to moim zdaniem lokator
            wyprowadził się w wyniku wypowiedzenia i albo:
            1. dobrowolnie, bo stwierdził, że nie ma żadych u ciebie perspektyw, być może
            że z własnej nie przymuszonej woli, albo:
            2. dobrowolnie, ale mocno przestraszony że podjął decyzję o 6 miesięcy za
            późno, czyli z własnej ale przymuszonej woli.
            Czy o to chodziło?
            Mógł się jeszcze wyprowadzić z twojej przymuszonej woli, bo np. zafundowałeś
            mu za np. 200zł auto-bagażówkę do przeprowadzki, albo pod innym przymusem,
            powiedzmy, że miał Ciebie już dość.
            Czy o to chodziło w odpowiedzi?
            • oskar58 Re: meldunek po wyroku TK i NSA, odp. 11.08.04, 22:05
              Mniej więcej o to chodzi. Konkretnie to wypowiedziałem trzem lokatorom ze
              skutkiem na koniec sierpnia. Dwaj zapowiedzieli, że wyprowadzą się w grudniu.
              Oczywiście nie mam zamiaru i możliwości wprowadzenia sie równocześnie do dwóch
              mieszkań i to na drugim końcu Polski (Gdynia - pozdrawiam Szczurka). No i oto
              cały problem. Wymyśliłem coś, ale jeszcze czekam na rozwój wypadków. Pewne
              jest, że mają mnie dość. Przez te trzy lata nie wychodzą z sądu, a teraz
              zafundowałem im jeszcze wznowienie postępowania po stwierdzeniu przez TK
              niezgodności z Konstytucja art. 9, ust. 2 ustawy. 180 zł nie pieniądz, atyle
              przyjemności. Oskar
          • krotki Re: meldunek po wyroku TK i NSA 12.08.04, 07:51
            > Krótki! Wywód zabawny ale trafny, mam nadzieję, że sąd wykaże podobne
            poczucie > humoru.


            Mnie tu smieszy ale nie stan prawny a nieporadnośc jezykowa ustawodawcy - ale
            tez z tego żyja prawnicy


            Co do momentu ustania wypowiedzianego stosunku prawnego, to moim > zdaniem
            jest to ostatni dzień trzyletniego okresu wypowiedzenia.



            Oczywiście!

            Potem jest> zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego (umowy) i najemca (już były)
            płaci > odszkodowanie w wysokości czynszu wolnego. Powyższe rodzi pytanie. Czy
            najemca,> który wyprowadził sie w 5 miesięcy po upływie trzyletniego okresu
            wypowiedzenia> wyprowadził sie dobrowolnie, z własnej nieprzymuszonej woli, czy
            w wyniku > wypowiedzenia. Oskar


            nie rozumiem problemu a jakie rodzi to skutki? dla mnie po prostu poszedl a czy
            z uagi na defrkty mojej urody czy ze strachu przed 1/ sadem, 2/czynszem itp nie
            ma dla mnie znaczenia ( czuje ze rodzi to jakies skutki pr.ale bagatelizoalbym
            je liczy sie fakt)

            A co do ilości mieszkań ! zastrzegam mnie to nie dotyczy zatem głeboko nie
            myślale nad tym! ale zastanoiłbym sie nad...... scalaniem i motywoal
            wypowiedzenie np. tym ze chcesz mieszkać sam w 1000 m2 kmienicy - a co nie
            wolno? gdzie to pisze masz kaprys i tyle . Ja zawsze stawiam na ośmieszenie
            przepisu - logiki zwrotnie!-ad absurdam- napradę my nic nie możemy za to że
            ktos tak głupio sformułuje przepis my tylko go czytamy!! uaga nie
            interpretujemy tylko stosujemy CLARA NON SUNT INTERPRETANDA

            Pozdrwiam
          • jml13060 kruczki prawnicze 16.08.04, 12:44
            Witam,
            Spodobala mi sie analiza paragrafu. Zabawna ... i chyba masz racje. Mnie
            nurtuje jeszcze inny problem - zakres i znaczenie terminu "zamieszkać". Co
            trzeba zrobic, zeby sad uznal, ze wlasciciel zamieszkal w wyproznionym lokalu w
            trybie 3-latki ? Jakie sa znamiona zamieszkiwania ? Czy mozna zamieszkiwac w >1
            lokalu = 2, 3, ... 10, ... X lokalach jednoczesnie ? W demokratycznych krajach
            bogaci ludzie moga miec i moga korzystac z tylu posiadlosci na ile pozwala im
            ich zamoznosc. Czy, gdy rzuce na srodek swojej podlogi w swoim salonie swoje
            brudne gacie (brudne po to zeby zostal na nich DNA na znak ze to moje gacie),
            to wystarczy ? Czy jakiś Internauta biegly w "polskim prawie" moglby cos
            powiedziec na ten temat ?
            • aniapol Re: kruczki prawnicze 16.08.04, 16:29
              oczywiscie sa to kompletne bzdury z tym zamieszkaniem. Mysle jednak, ze jest to
              jedna z niewielu rzeczy w naszym prawie, w ktorej prawa lokatora i wlasciciela
              mniej wiecej sa rowne: rownie trudno wlascicielowi udowodnic, ze lokator nie
              mieszka w lokalu, jak lokatorowi udowodnic, ze wlasciciel nie zamieszkal.
              Definicja zamieszkania jest zawila i mowi cos o intencji przebywania w tym
              miejscu, nawet nie o faktach (moze ktos ja znajdzie, zeby przytoczyc - mam ja w
              ktoryms pismie z gminy, ale musze odnalezc) Grunt to objac lokal w posiadanie i
              czesc. Sprawa jest chyba nie do ruszenia. Oczywiscie, dla bezpieczenstwa trzeba
              stworzyc pozory - ale nie sadze, zeby bylo to dla lokatora do przewalczenia.
              Ale zobaczmy, jakie jest zdanie bieglejszych w temacie. Pozdrawiam, Ania
              • gniazdko Re: kruczki prawnicze w k.c. 16.08.04, 17:19
                a czy zaglądaliście do Kodeksu cywilnego w sprawie zamieszkiwania? Tam coś
                powinno być. Pozdrawiam
                • jml13060 Re: kruczki prawnicze w k.c. 17.08.04, 09:41
                  W samym k.c. chyba nic szczegółowego na ten temat nie znajdziemy. Może raczej w
                  komentarzach, omówieniach i podręcznikach akademickich. Ja nie jestem
                  prawnikiem. Skłaniam się ku tezie Ani, że tym kraju samo wejście w posiadanie
                  rzeczy gwarantuje dostatecznie mocną pozycję przed sądem. Dodatkowo w
                  procedurze procesu na powodzie spoczywa ciężar dowodzenia. Zastanawiam się, czy
                  w ogóle istnieje skuteczny sposób udowodnienia przez eksmitowanego lokatora, że
                  właściciel nie zamieszkał w opróżnionym lokalu. Stado detektywów, inwigilacja,
                  podsłuchy, ... ?
    • aniapol Re: meldunek 17.08.04, 09:27
      odnalazlam pismo z gminy z 2000 r., z odmowa wymeldowania lokatora, w ktorym
      gmina powolala sie na Art. 6 ust. 1 Ustawy o ewidencji ludnosci i dowodach
      osobistych (1984), ktory podaje definicje zameldowania jako staly pobyt w
      okreslonej miejscowosci pod oznaczonym adresem z zamiarem stalego przebywania,
      co jest zgodne z definicja z Art. 25 kc. Nie sprawdzalam, czy dzis te przepisy
      sa aktualne, ale jest to jakis slad. Jako ciekawostke podam, ze gmina w swoim
      pismie napisala, ze uznaje, iz lokator zamieszkuje w lokalu na podstawie
      oswiadczenia jego rodziny, ze co prawda prowadzi on wlasne gospodarstwo domowe
      w innym miejscu, ale w moim lokalu zamieszkuje nieprzerwanie od dnia
      zameldowania 40 lat temu. Na to, ze mieszka wskazuja tez takie fakty, ze w
      lokalu sa jego rzeczy osobiste (swetry, spodnie :-), ze ma klucze i
      nieograniczony dostep do lokalu, oraz ze sasiedzi czasami go tu widuja.
      Pozdrawiam! Ania
      • jml13060 Re: meldunek 17.08.04, 09:48
        Dziękuję. Przy takim rozumieniu terminu "zamieszkiwanie" jestem spokojny. W
        lokalu zostawię kilka sztuk starej odzieży, kilka niepotrzebnych gratów,
        zmienię zamki u drzwi - będę miał klucze i nieograniczony dostęp do lokalu,
        urządzę kilka hucznych balang z udziałem policji - będę miał potem
        niepodważalny papier bądź-co-bądź od państwowego funkcjonariusza, a i sąsiedzi
        też zapamiętają imprezy, na te igraszki zaproszę też co bardziej rozrywkowych
        członków rodziny, żeby i oni poświadczyli. Jest super.
        • gniazdko Re: meldunek to nie zamieszkiwanie 17.08.04, 11:32
          Zamieszkać to znaczy "mieszkać", a nie wpadać na kolejne swoje. Tam mieć swoje
          centrum życiowe. W tym centrum życiowym żyć z swoją rodziną mężem, żoną,
          dziećmi, śniadanie objad i kolacja i wszystko inne, oraz z kotem, psem, czy
          kanarkami i papuszką. Z tego adresu dzieci chodzą do szkoły, my do pracy tu
          telefonujemy, oglądamy TV, kablówkę, internet, pierzemy gacie itd. A głośne
          imprezy - oczywiście tak, bo ci imprezowicze, najlepiej przyjaciele i obcy
          potem przesłuchiwani zaświadczą o naszych pranych gaciach, psie, kocie,
          kanarkach i tym wszystkim co powyżej. Jednak polecam K.c. tam trochę jest o
          zamieszkiwaniu. Pozdrawiam
          • jml13060 zamieszkiwanie 17.08.04, 13:49
            Ze mna jest tak :

            Mieszkam w swoim mieszkaniu w jednym mieście, a w innym odległym mieście mam
            dom jednorodzinny z lokatorami, których chcę wkrótce eksmitować na zasadzie 3-
            latki. Nie mam żony, dzieci, rodzeństwa, ani rodziców, których mógłbym
            zaflancować w opróżnionym lokalu. Czy polskie prawo cywilne pozwala swojemu
            obywatelowi na zamieszkiwanie w kilku lokalach jednocześnie, a stanowiących
            jego własność ? Wydaje mi się, że nie zabrania ... no bo przeciez są w tym
            kraju ludzie zamożni, posiadajacy nawet kilka rezydencji (zlokalizowanych w
            Polsce, a nawet w egzotycznych krajach), a których było ominęło nieszczęście
            otrzymania decyzji administracyjnej o przydziale lokatorów.

            "Zamieszkiwać znaczy mieszkać, a nie wpadać na kolejne swoje" - sorry, ale nie
            kumam. Czy jak od poniedziałku do piątku będe spał, jadł, odkurzał, ... w swoim
            mieszkaniu w Kielcach, a w wybrane weekendy prześpię się, wypiję piwo, umyję
            kufel, zrobię pranie, zmienię brudną koszulę na świeżą, ... w swoim domu w
            Kołobrzegu, to będzie się liczyło, że mieszkam (zamieszkuję), czy też wpadłem
            na kolejne swoje ?

            Kolejny termin urzędniczy bez definicji - "centrum życiowe". Czy można mieć
            kilka "centrów życiowych", albo nie mieć żadnego ? Ja uważam, że moje centrum
            życiowe jest we mnie, no chyba że "wyjdę z siebie" (b.rzadko). Zatem moje
            centrum życiowe przemieszcza się wraz z moim jestestwem i nic do tego
            lokatorom, sędziom i urzędnikom.
            • krotki Re: zamieszkiwanie 17.08.04, 15:06
              najprosciej - wynajmi mi? (komukolwiek pewnemu) swoje mieszkanie od daty końca
              ypowiedzenia 3 letniego - musisz sie wproadzic bo ja? czekam- eentualne
              odszkodowanie dotyczy 6 misiecy od ustania stosunku czyli końca 3 latek i tylko
              ten okres jest dla Ciebie nerwowy .
              Pozdrawiam
              • aniapol Re: zamieszkiwanie 18.08.04, 09:50
                wszystko zalezy od tego, co tak naprawde chcesz zrobic z odzyskanym domem:
                zamieszkac w nim - kiedy? od razu, czy za jakis czas?, wynajac na wolnym rynku,
                czy sprzedac. Jesli nie chcesz, lub nie mozesz faktycznie zamieszkac w domu po
                wyprowadzeniu lokatorow, lub umiescic tam kogos zaufanego, i chcesz - pozorujac
                zamieszkanie - odczekac 6 mies. zanim bedziesz mogl dom sprzedac - bardziej bym
                sie martwila o zabezpieczenie domu przed nieproszonymi goscmi, niz lokatorami
                skarzacymi o odszkodowanie. Mieszkanie mozna zaryglowac i zostawic na kilka
                miesiecy, wpadajac od czasu do czasu podlac kwiatki:-), ale z domem sprawa jest
                trudniejsza - duzo wieksze jest ryzyko wlamania itp. Jesli bierzesz pod uwage
                wynajecie domu, mozesz zrobic tak: umawiasz sie z nowym (rynkowym:-) najemca,
                ze przez 6 mies. bedziesz potrzebowac 1 pokoj dla siebie, tam wrzucasz swoje
                rzeczy, i od czasu do czasu wpadasz z wizyta, zeby sasiedzi widzieli. Jesli tak
                by sie stalo, ze lokatorzy kwaterunkowi sie zawezma i zaczna Cie szarpac -
                zawsze mozna sie bronic w ten sposob, ze owszem, zamieszkales, ale z uwagi na
                tryb zycia i rodzaj pracy wymagajacy czestych wyjazdow, zaprosiles sobie
                wspollokatorow, zeby przypilnowali domu pod twoja nieobecnosc, a i wspomogli
                czynszem. Nie martwilabym sie tym, ze posiadasz mieszkanie w innym miescie. To
                akurat (na razie) nie jest zakazane, i nie ma znaczenia prawnego, ile posiadasz
                nieruchomosci, i jak z nich korzystasz. Wcale nie musisz sie z tego mieszkania
                spowiadac. Mysle, ze naszym glownym problemem pozostaje doprowadzenie do
                skutecznej eksmisji i odzyskanie faktycznego wladania nad lokalem. Czyja rzecz,
                tego prawo - tak to niestety u nas wyglada, ale tym razem moze to dzialac
                rowniez na nasza korzysc. Dodatkowo, jak sie wczytac w ten paragraf ustawy o
                lokatorach, to zdaje sie, ze jest to kolejny bubel prawny, bo jest tak
                sformulowany, ze w zasadzie wynika z niego, ze zle zrobisz, jesli nie
                zamieszkasz lub przestaniesz zamieszkiwac przed uplywem 6 mies. od uplyniecia
                terminu 3-latki. Czyli wystarczy wprowadzic sie na 1 dzien przed uplywem tych 6
                mies, a wyprowadzic dzien pozniej - i zasada jest spelniona! A co w sytuacji,
                kiedy lokatorzy nie opuszcza lokalu dobrowolnie po uplynieciu 3-latki?
                Oczywiscie sprawa o eksmisje, itp., ale o tym nic w ustawie nie ma. Czyli -
                jesli nie zamieszkam przez te 6 mies. od uplyniecia terminu 3-latki (a nie od
                faktycznego oproznienia lokalu!!) bo lokator ciagle zajmuje moj lokal, to
                teoretycznie lapie sie na te odszkodowania lub przywrocenia lokatora.
                Kuriozalne, prawda? Zatem zycze powodzenia ze sprawna eksmisja i przyjemnego
                (wreszcie!!) rozporzadzania swoja wlasnoscia tak, jak Ci sie podoba. No i przy
                okazji witam w sekcji "kamienicznikow" z domkami jednorodzinnymi! Pozdrawiam,
                Ania
                • jml13060 Re: zamieszkiwanie 23.08.04, 09:11
                  Dziekuje za wypowiedzi. W tych dniach tak sie miło stało, ze na miesiac przed
                  terminem upływu terminu wypowiedzenia "3-latki" załapałem się na lepszy tryb
                  wypowiedzenia najmu - >3 miesięczne zaleglosci czynszowe. Zaproponowalem
                  lokatorom ugode co do spłaty bieżących i zaległych należności. Lokatorzy
                  wywiazali sie tylko z pierwszej raty. Dwie następne już "olali". Nie czekając
                  na upływ terminu czwartej raty wyslalem im wypowiedzenie. Sąd będzie miał teraz
                  aż dwa powody dla orzeczenia eksmisji. Czy z którejś skorzysta ... ???
                  Pozdrawiam
    • jonnek Re: meldunek 20.08.04, 13:14
      Dla administracji najważniejszy jest papier, więc przede wszystkim w takim
      opuszczonym lokalu należy się w ciągu tych 6 miesięcy zameldować. Wtedy na
      skarżącym lokatorze leży ciężar udowadniania, że nie mieszkamy w tym lokalu.
      Pomysł z podnajmem pokoju tez jest dobry - wtedy trzeba się regularnie
      pojawiać, prać rzeczy itp. i jest na miejscu świadek, że mieszkaliśmy.

      Ale ja mam problem inny: Po wręczeniu trzylatki lokator wyprowadził się po pół
      roku - "wychodził" sobie mieszkanie od miasta. I nie wiem, czy bać się, że się
      teraz obudzi? To jest podobny problem, jak z lokatorem, który się nie
      wyprowadza i uniemożliwia zamieszkanie: na logikę, to on się wyprowadził nie w
      związku z moim wypowiedzeniem, tylko znalazł sobie spokojniejsze mieszkanie.
      Ale od strony formalnej?
      • aniapol Re: meldunek 20.08.04, 13:59
        no właśnie, to jest całe piękno naszego prawa!
        Ale myślę, że nie ma się czego obawiać: przepis
        o 3-letnim wypowiedzeniu nie mówi przecieć, że
        lokator - znalazłszy taką możliwość - nie może
        się wyprowadzić wcześniej. To właścicielowi nie
        wolno zażądać, aby lokator wyprowadził się przed
        upływem tych 3 lat. No chyba, że ma inne mieszkanie,
        którego może używać - wtedy termin wypowiedzenia
        to 6 mies. - ale to już inny paragraf ustawy.
        W każdym razie uważam, że w tym przypadku wszystko
        odbyło się zgodnie z literą i nie ma odwrotu.
        Można tylko pogratulować takiego lokatora, który
        potrafił sobie załatwić sprawę. Niestety, ja mam
        zupełnie inne doświadczenia... Pozdrawiam! Ania
        • jml13060 Re: meldunek 23.08.04, 09:29
          Próbowałem z paragrafem o 6-miesięcznym trybie wypowiedzenia (posiadanie tytułu
          prawnego do innego lokalu mieszkalnego) i wymeldowaniem z powodu
          niezamieszkiwania lokalu przez lokatorów. Beznadziejna sprawa. Udowodniłem
          przed sądem, że lokator wynajmuje inny lokal w kamienicy w Krakowie na firmę,
          której jest właścicielem, a zameldowane u mnie córki w rzeczywistości mieszkają
          w innych miastach. Nie potrafiłem udowodnić przypuszczenia, że lokatorzy są
          właścicielami innych nieruchomości, w których realnie mieszkają. Nie zdołałem
          wymusić przed sądem zeznań lokatorów na ten temat. Obrona argumentowała, że
          wynajęty na firmę lokal służy celom biurowym (mimo charakteru mieszkalnego
          kamienicy), a córki po studiach we wskazanych przeze mnie miastach dostały taką
          pracę, która wymaga od nich podróży, przebywania poza Krakowem i wynajmowania
          tam mieszkań. Sąsiedzi zeznawali, że widzieli w moim domu ich rzeczy i według
          nich mój dom stanowi owo "centrum życiowe".

          Według mnie przepis o 6-miesięcznym trybie wypowiedzenia jest martwy. Nie widzę
          logicznego sposobu udowodnienia faktu niezamieszkiwania w lokalu przez
          lokatorów, tak samo jak nie widzę sposobu udowodnienia przez eksmitowanego
          lokatora faktu niezamieszkania w lokalu przez jego właściciela. Stąd moje
          wcześniejsze wypowiedzi na tym forum.
Pełna wersja