Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 454

26.08.20, 08:24
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 454 26.08.20, 09:36
      Mamy atrakcje od kilku dni. Pojawil sie na ulicy pare miesiecy temu paw.
      Kilka dni temu paw zasiadl na lawce przed moim biurem patrzac mi w oczy przez okno.

      Tak sie zaczelo. Przypadlismy sobie oczywiscie do gustu i kochamy sie bezwzglednie.
      Paw siedzi juz notorycznie pod karmnikiem, na lawce przed biurem lub wyleguje na slocznie nagrzanej dzialce pod bananem.
      Jestem absolutnie zakochana i nie mam pojecia do kogo ten paw nalezy.
    • xurek sroda 26.08.20, 13:48
      dzisiaj byla nastepna czesc wideokonferencji na temat "virtual BBQ". Znow dwie godziny glownie bezsensownego siedzienia przed ekranem.

      Ale tom razom wymyslili nawet cos przydatnego. Branzoletki w 3 kolorach obrazujace podejscie noszacego do pandemii. Branzoletka zielona oznacza, ze mam "social distancing" w powazaniu, mozna wsiasc ze mna do tej samej windy, przysiasc sie do tego samego stolika, usiasc przy biurku obok a nawet mnie dotkac. Branzoletka zolta oznacza, ze prosze, by w mojej obecnosci zachowywano zalecane przez panstwo srodki ostroznosci, branzoletka czerwona oznacza, ze obawiam sie pandemii i zachorowania i prosze o zachowanie w mojej obecnosci maksymalnego dystansu i ostroznosci.

      Moim zdaniem fajna sprawa, bo czesto gesto czlowiek nie wie, jak sie zachowac a tak to wszystko bedzie jasne i latwiej bedzie ze soba w biurze obcowac.

      Od jutra w Zurychu bedzie nakaz noszenia maseczek w sklepach oraz rejestracji w restauracjach. Dla mnie oznacza to, ze zaoszczedze wiecej kasy, bo nie pojde w Zurychu na zadne zakupy a lunch przywioze ze soba z domu. NZZ (nasza powazna gazeta) jako pierwsza od czasu pandemicznej paranoi wylamala sie z szyku i zkrytykowala to bezsensowne rozporzadzenie argumentuajc wlasnie tym, ze w ten sposob dobija lezace i kwiczace: handel i gastronomie.

      Poza tym pogoda taka, jak moim zdaniem powinna byc przez caly rok: 25 sopni, slonce, chmurki i lekki wiaterek.
      • roseanne Re: sroda 26.08.20, 16:56
        No to ja na żółto, w porywach do czerwonego
        Maseczka w sklepie na paszczy mej praktycznie od 6maja, czyli jak skończyłam kwarantannę po Szwajcarii
        Nie przeszkadza mi, mam kiekla własnoręcznie uszytych, wygodne, łatwe do wyprania, wyparzenia

        W piątek autobus powrotny, w założeniu +10godzin, się zobaczy. Tu jest stacja początkowa, więc powinien odjechać planowo.

        Zaraz sobie następna książkę do słuchania ściągnę i będzie git.
        Nie dam rady czytać, bądź oglądac

        Paw uroczy, nie spotkałam jeszcze takiego, co by się nie chciał pokazywać, a już zwłaszcza do własnego odbicia
        • xurek Re: sroda 26.08.20, 20:28
          zycze milej podrozy i trzymam kciuki, zeby Francji nie wciagneli na "czarna liste". Na razie ani PL ani FR, za to wciagneli ku zgorszeniu wielu moich pracowych kolegow Mallorce :).

          Ja oczywiscie juz sobie zamowilam branzoletke zielona, z tego co mowil zastepca zgloszen na zielone i zolte mnw. tyle samo, czerwone sa wyjatkami.

          Jutro ma byc ostatni dzien ladnej letnie pogody, szkoda, ze nie wprowadzili tego nakazu od piatku. Ale nic to, pojdziemy na wieczorne winko pod tytulem "porzegnanie lata" lokalnie.
          • xurek Re: sroda 26.08.20, 20:35
            aaa, zapomnialam dopisac ze sie wczoraj po raz pierwszy dobrowolnie zamaskowalam. Otoz idac na przystanek zoczylam na nim znajoma, ktora strasznie duzo gada a ja bylam zmeczona i mi sie nie chcialo. Wiec szybciutko zalozylam maseczke, znajoma mnie na przystanku nie poznala, sie do mnie nie dosiadla i moglam odbyc podroz w spokoju. Znow pandemiczny plus :)
            • ania_2000 Re: sroda 26.08.20, 21:52
              Bylam dzisiaj u lekarza. Ledwo dysze, bo prawie pol dnia w maseczce. Wpierw zeby wejsc do budynku przychodni siedzi pani i mierzy temperature, zadaje wiele pytan, - potem w rejestracji to samo - zestaw pytan czy sie podrozowalo, etc. Potem dopiero cie przepuszczaja. Moja pani lekarz wystrojona prawie jak na ksiezyc:) Najgorzej to, ze ledwo wszystko slychac przez te warstwy co sie gada.
              Widac coraz wiecej ludzi nosi rozne fajne/smieszne kolorowe maseczki - nie te zwykle "lekarskie" tylko z cekinami, roznymi nadrukami. Ja mam dwie kolorowe, jedna czarna i jedna w "panterke" na uroczyste wyjsca:)
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek a potem będzie coraz cieplej 27.08.20, 11:44
      Dzień jest już dłuższy o półtorej godziny od najkrótszego dnia w roku, ale ostatnie noce były zimne dzięki zachodnim wiatrom. Ale w drodze jest ocieplenie idące z północy, w niedzielę ma być 26 stopni w cieniu a w czwartek 29.

      Mam dużo pracy w ogrodzie i inne rzeczy gospodarcze, takie jak kręcenie kremów, robienie domków dla pszczół czy pieczenie chleba oraz wymienianie się plonami (w zamian za moje kremy dostałam kilogram miodu, moc sadzonek, przetwory z pomidorów i kilogram guawy). Przy okazji wczoraj z głupia frant podjechałam do ulicznego punktu testowania Covida i po sześciu godzinach dostałam rezultaty że nie mam koronawirusa, grypy ani wirusa rsv.

      Dzisiaj miałam dzień edukacyjno-biurowy, rano sesję o używaniu Linkedin i Google My Business do promocji, potem e-maile i rozmowy z klientami, zrobienie nowego wpisu na bloga i dzień zleciał. Za pół godziny podłączam się do Zoom-sesji o trzymaniu kur, przy okazji piekąc chleb. Jutro mam wszystko gdzieś, będę siedzieć w ogrodzie i opalać się pracując - czego i Wam życzę.
      • xurek Re: Czwartek a potem będzie coraz cieplej 27.08.20, 11:50
        co to jest to niebieskie? I z czego robisz te kremy, bo chyba nie z samych platkow mlecza? Jak Ty sie juz nauczysz a ja wygrzebie sie spod nadmorskiej administracji to chetnie zglosze sie na nauke promocji w socjalnych mediach :).

        Poza tym u nas na odwrot: lato sie konczy. Dzisiaj ostatni cieply dzien, jutro ma byc 16 stopni. I dni zdecydowanie krotsze, czuje sie koniec lata.

        W przyszlym tygodniu mam urodziny i zostalam zaproszona przez meza na weekendowy wypad z noclegiem na Isola de Brissago. Mam nadzieje, ze pogoda dopisze i bedzie pieknie.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek a potem będzie coraz cieplej 27.08.20, 13:06
          xurek napisała:

          > co to jest to niebieskie?

          Wysuszone plastry czarnej kurkumy (Curcuma caesia) mają jasnozielononiebieski kolor.

          >I z czego robisz te kremy, bo chyba nie z samych platkow mlecza?

          Krem na zdjęciu nie jest z mlecza, tylko z liści żywokostu, korzenia czarnej kurkumy i liści dziewanny.

          Co do kremu z mlecza surowcem wyjściowym są płatki macerowane.w oliwie, tu masz przepis: handmadeslavic.wordpress.com/2019/04/15/jak-zrobic-krem-z-mniszka-przygotowanie

          >Jak Ty sie juz nauczysz a ja wygrzebie sie spod nadmorskiej administracji to chetnie zglosze sie na nauke promocji w socjalnych mediach :).

          Spoko, mam materiału na jakieś 10 godzin wykładów ;)

          > Poza tym u nas na odwrot: lato sie konczy. Dzisiaj ostatni cieply dzien, jutro ma byc 16 stopni. I dni zdecydowanie krotsze, czuje sie koniec lata.

          Uwielbiam jesień na jakiejkolwiek półkuli!

          > W przyszlym tygodniu mam urodziny i zostalam zaproszona przez meza na weekendowy wypad z noclegiem na Isola de Brissago. Mam nadzieje, ze pogoda dopisze i bedzie pieknie.

          Też mam urodziny w przyszłym tygodniu i w sobotę wyjeżdżam na trzy dni w Góry Błękitne. Wymienimy doświadczenia!
        • kan_z_oz Re: Czwartek a potem będzie coraz cieplej 27.08.20, 13:20
          Wiosna zaczela sie u mnie juz miesiac temu. Brak notoryczny czasu.

          Noce sa wciaz zimne oraz poranki polarne. Czekamy na ocieplenie bo oznacza deszcz.

          Zamowilismy wode na wszelki wypadek bo 20 tysiecy litrow z gospodarczych zbiornikow wystarcza tutaj tylko na kilka grzadek z warzywami.

          Tumeric w koncu przerobiony. Mam 2 kg proszku oraz 20kg w piwnicy korzenia. Nigdy wiecej.

          Mam rekomendacje o sprzatanie od klienki z ktora swietowalismy jej 70 urodziny 5 lat temu.

          Spotykam sie tez jutro z moja przyjacolka zajmujaca sie zawodowo opieka nad niepelnosprawnym w celu czy chce pracowac oraz ile dni.

          Nie wiem czy chce. Nie wiem czy sie nadaje ale glupio sie czlowiek czuje aby powiedziec nie.

          Zaczyna sie wiosna i to jest plus. Konczy sie sezon grypy oraz przeziebien.

          Australia przetrwala wiec trudny zimowy czas z covidem. Oprocz Victorii.
          • ertes Re: Czwartek a potem będzie coraz cieplej 27.08.20, 20:50
            A ja czekam jesieni :) Mam dosc upalow a poza tym chce troche ogrodek uporzdkowac, cos posadzic.
            Na razie wykarczowalem prawie wszystko wiec jest tak sobie widokowo.
            Mija prawie miesiac odkad dostalismy klucze i jest coraz bardziej domowo ale jeszcze troche roboty nas czeka.
            Zeszlismy sotatnio z tzw listy covidovej, tzn MY = Hrabstwo Orange. Teraz mamy 14 dniowy countdown zeby utrzymac ilosc zakazen ponizej pewnego poziomu. Jesli to sie utrzyma to jest szansa ze dzieciaki pojda do szkoly. Od tygodnia wszystko jest online ale wole zeby byli w szkole.
            Oprocz tego pochwale sie jak inteligentnie rozbieralem palete z drewna... W klapkach. Stanalem wiec sobie na deske akurat tam gdzie miala 2 gwozdzie. Jak juz podnioslem noge to razem z deseczka i dealnie przytwierdzona do stopy. Gwozdziki weszly jak w maslo ;)
            Ot taki madrala ze mnie. Minely dwa dni i dopiero opuchlizna schodzi :)
    • jutka1 TGIF 28.08.20, 09:07
      TGIF, bo zbieram się na długi weekend na czeską stronę. Pobędę z przyjaciółmi, zmienię klimat i krajobraz, odsapnę trochę - w tym tygodniu znowu coś pilnego dla korpo robiłam, przysłane mi na ostatnią chwilę jak zwykle, i trochę mnie to zmęczyło prawdę mówiąc.

      Pogoda na świecie: trochę się ochłodziło, ale świeci słońce, przyjemnie. Tam, gdzie jadę natomiast zapowiadają chłodny i bardzo deszczowy weekend.

      Rose, bezpiecznej podróży!

      Miłego piątku
      • xurek Re: TGIF 28.08.20, 09:50
        Jutka, myslalam, ze dla korpo juz wszstko skonoczne? Czy jest wspolpraca na innych zasadach albo to inne korpo :)? Jak by nie bylo, zycze milego weekendu.

        Tutaj nastepuje wlasnie zalamanie pogody. Uwielbiam obserwowac taka zmiane siedzac z kawa na tarasie. Rano bylo slonecznie i przyjemnie, teraz widac jak sie zmienia z minuty na minute, za chwile zacznie lac a ja to bede obserwowac.

        Po poludniu zaplanowane zakupy i nadmorska administracja cd, jutro przyjezdza przyjaciolka na brunch i pogaduchy do wieczora, na niedziele zadnych planow. Caly weekend ma padac i byc zimno.

        PS: te pomidory co to z nasion zasadzilismy w lutym najpierw zakwitly, potem kwiaty opadly, potem nie dzialo sie nic, potem zakwitly ponownie a teraz maja olbrzymie zielone owoce, ktore juz pewnie nie dojzeja. Dojzaly jak dotad dwa, sal zolte, w srodku maja czerwone zylki, nie maja pomidorowego zapachu, w smaku sa bardzo miesiste i slodkawe. Jakis niesamowity mutant, bo rosliny "perwotne" byly zwyklymi duzymi pachnacymi czerwonymi pomidorami. Lece zrobic zdjecie przed deszczem i wkleje pozniej.
        • jutka1 Re: TGIF 28.08.20, 10:14
          xurek napisała:

          > Jutka, myslalam, ze dla korpo juz wszstko skonoczne? Czy jest wspolpraca na innych
          > zasadach albo to inne korpo :)? Jak by nie bylo, zycze milego weekendu.

          *********
          Na innych zasadach - dają mi robótki, i za każdą płacą osobno. Z doskoku jestem tak jakby, co mi w sumie odpowiada.
        • roseanne Re: TGIF 28.08.20, 11:12
          Jak maja czerwone zylki to mozna juz zbicerac. Ba, zielone tez mozna, dojda w czasem
          Swoje pom8dory trzymam do przymrozkow, zbieram i likwiduje dopiero, jam prznymrozek zapowiadzaja, czesto dopiero w pazdzierniku. Czesto ostatnie pomidory zjadam z poczatkiem grudnie

          No to jedziemy....
          Na razie chmury
          • xurek Re: TGIF 28.08.20, 11:37
            bon voyage :). Lista kwarantannowa nie zmieniona, wiec spoko :). W przyszlym tygodniu jestem w poniedzialek i wtorek w Zurychu, potem 8 i 9, daj znac, jezeli masz ochote na lunch.
            • kan_z_oz Re: TGIF 28.08.20, 15:14
              Dawaj Ertes jakies zdjecia oraz oczywiscie relacje z nowego miejsca.

              Przygladam sie opiece nad niepelnosprawnym.
              Znamy sie od lat wielu. Nigdy mnie zbytnio nie interesowalo.

              Obecnie sie zmienilo. Znajomi sie opiekuja oraz robia wszystkie prace wokol domu plus sprzatanie. Dochodacy nie maja zamiaru nic sprzatac.

              Mam wiec nowe zajecie. Bardzo lubie osobe bo niepelnosprawa ale mozna pogadac o polityce i historii. Podjedam sie. Jest sporo do nauki.
              Obsluga cewnika, dezynfekowanie rurek, mycie, plukanie.

              Pan bardzo nalegal na na moja obcnosc. Nie dziwie sie.
              Kreatywny umysl zamkniety w malo funkcjonujacym ciele potrzebuje Kana do przerzucania wszystkich mozliwych teorii.

              Beda wiec dochodzaca opiekunka.
          • roseanne Re: TGIF 29.08.20, 13:58
            Dotarlismy, znacznie pozniej niz planowane
            Ponad polowa trasy w ulewnym deszczu. Jakis wypadek na drodze.
            Lyon, tluczenie uliczkami, bo autostrada stoi, podobnie Geneva - pol godziny na przejechanie kilku uliczek

            Na ktoryms z przystankow kierowca nie wyrobil sie na zakrecie, uszkodzil klaps od luku bagazowego. Troche potrwalo, zanim udalo im (2 osoby obslugi w busie) sie zrobic prowizoryczna oslone.

            No ale dotarlismy, bez obrazen cielesnych, zmeczenie, glodni i mokrzy, z ponad 2 godzinnym opoznieniem

            Nadal pada, przyjemnie chlodno. Wyspalam sie po raz pierwszy od tygodnia

            Zaraz M robi pizze na obiad.
            Milej kontynuacji weekendu.
            • jutka1 Re: TGIF 29.08.20, 22:51
              Cieszę się, że dotarliście, Rose. Ja też w jednym kawałku :-)
              Mam nadzieje, że do wtorku-środy nie wprowadzą w PL kwarantanny dla powracających z Czech - a bo to człek wie.

              Miły dzień. Śniadanie z gospodarzami i ich znajomymi, potem praca dla korpo w "moim" pokoju, potem wyjazd do boskiej restauracji na obiad. 45 minut samochodem, warte każdej minuty.
              Potem pogaduchy, oglądanie filmu, potem się pożegnałam - oni jeszcze biesiadują.

              Jutro scenariusz podobny. Rano kawa, śniadanie, korpo, potem wspólny obiad, potem sjesta, potem kolacja. Spacery w międzyczasie, rozmowy, no wszystko czego nam brakowało we wzajemnych kontaktach od lutego (tak, tak).

              Zaczynam odpoczywać. I o. :-)
              • roseanne Re: TGIF 30.08.20, 22:40
                Fajnie tak się przyjacielsko spotkac
                Dziś lało, cały dzień. Max 15.wieczorem 9
                Jutro już trochę cieplej

                Zdrada, miałam obiecany basen i letnia pogodę na wrzesien


                Pomijając już prognozy, że do września się uspokoi i spokojnie Hiszpanie zaliczę...

                Buahaha
                • xurek Re: TGIF 31.08.20, 11:08
                  pogoda ma sie znow polelpszyc, zamiast Hiszpanii moga byc Wlochy albo Chorwacja albo Grecja - tam nie ma kwarantanny :).
                  W naszym kantonie od czwartku tez maseczki w sklepach. Powodem tej paniki jest 6 zarazonych dziennie w 300-tysiecznym kantonie. Od poczatku pandemii zmarlo 18-tu, wszyscy majacy inne powazne schorzenia. Paranoi c.d.
                  • roseanne Re: TGIF 31.08.20, 12:51
                    Wlochy wchodza w rachube bardzo powaznie
                    o Grecje sie dopraszam od 3 lat... moze , moze, kto wie
                    brany pod uwage tez weekend w Lizbonie,

                    mialo byc deszczowo i dzis wg apek, ale szczesliwie sie rozprasza i rozslonecznia
      • jutka1 Re: wtorek 01.09.20, 09:52
        Przez weekend byłam między korpo i towarzysko-przyjacielskimi przyjemnościami. Dzisiaj ostatni dzień w Czechach. Fajnie tu jest. Ludzie spokojni, bez agresji, bez napinania się, obrażania, kłócenia, etc. Aż mi się nie chce wracać. :-)

        Od jutra kończnie ponoć ostatniego pogrobowca nieszczęsnego projektu, kiedy to się wreszcie skończy? Beurk, cytując klasyczkę. :-)))

        Miłego poniedziałku :-)
      • kan_z_oz Re: wtorek 01.09.20, 10:23
        Tutaj wiosna juz w pelni. Bez wzgledu, za ta kalendarzowo-ksiezycowa dopiero sie zacznie.
        Kupa roboty i zupelny brak czasu. Nalezy wszystko to samo wykonac w skroconym terminie.

        Poza tym jest bardzo sucho. Prognozowane tygodniowe opady sie nie spelnily. Mamy codzienne podlewanie mlodych sadzonek. W nocy wciaz palimy w kominku bo sa naprawde nieprzyjemne i zimne wiatry.
        Dzisiaj bladym switem przjechala zamowiona woda. Jutro podrzucona bedzie tona drewna na opal. Obecnie juz na wszelki wypadek.
        W czwartek przyjazdza ciezarowka z czterema tonami kory do ogrodu. Nasza przyczepa ogrodowa zaladowana jest juz prawie po brzegi i gotowa do odstawienia na smietnisko zielone.

        Firma Pana meza wymyslila zawody na to kto uprawia najwiecej sportu w firmie. Wybuchnelismy dzisiaj rano smiechem. Potrzeba sciagnac aplikacje, ktora bedzie mierzyla nie wiem co, ale pewnie nie bieganie z taczkami.

        Potrzebujemy chyba jeszcze dwa tygodnie aby wszystko wyladowac i rozrzucic. Mam nadzieje, ze bedzie to moment gdy pszczoly zaczna produkowac miod. Bardzo mnie to martwi.

        W pracach urwanie glowy. Mam caly tydzien i wczesne starty. Pan maz ma dwa szpitale z duza baza klientow w zamknieciu oraz przestawianie wczesniej umowionych spotkan. Jest to wszystko fizycznie bardzo wyczerpujace, absorbujace gdzie zaczynaja sie juz pozary w okolicy i do tego na serio.

        W pozytywnej czesci to musze stwierdzic, ze w tym roku mentalnie i fizycznie radzimy sobie duzo lepiej. Zeszly rok byl dla mnie tutaj podly.

        Obecnie dzialka zostala wygolona do absolutnego minimum aby radzic sobie z pozarami. Jest obecnie pozbawiana w calosci zarosli w czesci dzikiej. Sasiednia nie. Nie wiem co zrobic z chojostwem w jej posiadaniu. zastrzelic uwazam za rozsadne rozwiazanie.


        Krowiarze nie zajmujacy sie zmianami i nie wierzacymi w nic zielonego maja cale laki podlaczone do systemow nawadniajacych i wszystko napedzane na panele sloneczne. Wytlumaczenie bylo proste; nie stac ich na kupowanie siana dla krow, pradu z sieci oraz wody w czasie suszy. Do zmian zmusila ich ekononomia i maja wciaz jedno pastwisko do nawodnienia. Przestawili tez pastwiska na mieszanke trawy australijskiej i domieszka.

        Widok byl dziasiaj rano bardzo spektakularny. Woda z nawilzanie taka sama jak deszcz i zielone laki gdzie okiem nie siegnac.
      • roseanne Re: wtorek 01.09.20, 17:24
        no to smysie spotkaly znow, bo czemu nie

        ta kaszka, ktorej dla mnie nie wystarczylo byla wysmienita. sprobowalam troszke
        a poniewaz M jednak zjadl lunch solo w czasie mojej obecnosci to sie podzielimy na kolacje )
        zdecydowanie zlapie jeszcze przed wylotem, warto

        wspomnialam Xurkowi, wczoraj zlapal nas deszcz w czasie spaceru, nie dlugi, poltorej rpzecznicy moze, ale krople byly rzesiste
        postanowilismy przeczekac w resturacji, bylo super milo, ale widac cos nie ten teges, bo oboje dzis troche pociagajacy jestesmy i w gardlach drapie

        niechze sie ociepli, mialam obiecane!

        ogladam yt o szyciu i drutuje poncho :)
    • luiza-w-ogrodzie Po dlugim urodzinowym weekendzie 01.09.20, 12:27
      Wyjechalysmy z corka w sobote w Gory Blekitne, wrocilysmy w poniedzialek poznym popoludniem. Pogoda byla piekna, sloneczna i ciepla, chociaz w niedziele niezle wialo. Wynajelysmy uroczy domek z tarasem, z ktorego patrzalo sie w dol dolinki strumienia porosnietej drzewami.

      W niedziele podjechalysmy na Evans Lookout. Wiekszosc szlakow wokol i w dol Grosse Valley jest zamknieta ze wzgledu na zniszczenia spowodowane katastrofalnymi pozarami lata a potem zimowymi powodziami. Wyszlysmy na szlaki turystyczne, corka na bardziej zaawansowany Grand Canyon, ktorego moje kolano by nie wytrzymalo, a ja poszlam sobie spacerowo po dwustu schodkach do jaskini, ktora byla Aboryganskim swietym miejscem kobiet. Nie wiem co jest w tym miejscu, ma niesamowita atmosfere i swiatlo, pod jaskinia rozlewa sie strumien, ktory wyplywa z tunelu wyplukanego w piaskowcu. Moglabym tam siedziec godzinami.

      Spotkalysmy sie znowu w punkcie wyjscia i zjadlysmy lunch a po powrocie do domku wylegiwalysmy sie, ja na sloncu, przygladajac sie wiosennym kwiatom rosnacym w ogrodku. Corka zaprosila mnie na kolacje do bistra z muzyka na zywo. Zauwazylam, ze do wielu sklepow i wszystkich lokali trzeba sie zarejestrowac uzywajac wystawionych kodow QR (zeby mozna bylo powiadomic w wypadku obecnosci osoby, ktora roznosi koronawirusa). Kolacja byla smakowita a corka polecila mi bardzo dobre wino z HUnter Vally (na polnocny zachod od Sydney) Horner Ash Organic Rose 2018. Tylko po kieliszku, bo w domu miala specjalne wino dla mnie :)
      Jak juz dotarlysmy do domu to obalilysmy butelke w pizamach i przy rozpalonym kominku, ogladajac "Powrot do Przyszlosci" LOL. Wino bylo boskie, podaje Wam nazwe tylko dlatego, ze wiem ze i tak mi go nie wykupicie :)

      Po odespaniu w poniedzialek rano wybralysmy sie w droge powrotna, najpierw zaopatrzywszy sie w chleb na zakwasie i pol tuzina surowych "pies" czyli zapiekanki z piekarni, ktora znam od lat. Zawsze gdy tam jestem robie sobie zapas, wsadzam je do zamrazalnika i jak mnie wezmie na takie danie to jedna zapiekanke rozmrazam i pieke w piekarniku. Odwiedzilysmy tez sklep z roznymi rzeczami kuchennymi, ktory mial przecene (taniej niz online) zatem wreszcie kupilam sobie przyzwoity duzy granitowy mozdzierz i ceramiczna deske do serow. W tym sklepie jest zawsze tyle pieknych rzeczy ze moglabym od reki kupic polowe...

      Obkupione pojechalysmy najpierw do ogrodu botanicznego strefy zimnej w Mount Tomah. Mamy trzy duze ogrody botaniczne, Royal Botanic Gardens czyli glowny ogrod przed Opera Sydnejska, potem ten w Mt Tomah oraz ogrod w Mount Annan w zachodnim Sydney, czyli w goracym i suchym klimacie, wlasnie powstaje tam Narodowe Herbarium. Ogrod w Mt Tomah zostal ocalony przed calkowitym zniszczeniem w trakcie superpozaru w grudniu 2019, chociaz spalila sie 1/4 powierzchni, glowne najstarsze kolekcje ocalaly. W gorach jest jeszcze wczesna wiosna, wiele roslin dopiero zaczyna kielkowac ale cieszylo mnie to ze ogrod przezyl i istnieje...

      Stamtad ruszylysmy inna droga niz w sobote, zeby przejechac przez Bilpin, centrum sadownictwa, ze slynnymi wielkimi sadami jabloni - niektore z nich splonely w pozarach :( Kupilsmy cydru i ciasta jablkowe a potem obzarte wracalysmy do Sydney. W domu tylko sie rozpakowalam, wzielam prysznic i padlam do lozka. Nawet nie mialam ochoty na kolacje.

      Dzis rano odebralam kroliki z przechowalni i od razu wypuscilam do ogrodu bo bylo slonecznie. Staruszke Bobcie przynioslam do domu ale Remik jest bardzo obrazony za wywiezienie go na weekend i postanowil ie wracac do domu. Siedzi po ciemku w ogrodzie i nie chce nawet podejsc do furtki. Nie to nie, zobacze o dziewiatej wieczorem czy skruszal.

      Rozlozylam na stole w jadalni tacki z ziemia i bede wysiewac wiecej warzyw, jutro od rana ogrodkowanie i wieczorny warsztat. W czwartek ma byc 29 stopni, wiec troche bede podlewac ogrod ale glownie sie opalac :) a po poludniu zawloke Buszmena do ksiegowego na rozliczenie podatkowe.

      Zycze milego tygodnia, a sama biore sie za te nasiona
    • jutka1 Piątek, pochmurno i chłodno 04.09.20, 09:14
      Pogoda jak w tytule, ma być 19 C.

      Wczoraj wysłałam pracę do korpo; dzisiaj i jutro kończę pogrobowca, mam nadzieję, że już ostatniego. :-///

      I w ogóle mam niechcieja. Pewnie pogoda na mnie wpływa.

      Okazuje się, że mam alergię na ukąszenia os. W Czechach mnie jedna użarła, i kicha. Pół przedramienia spuchnięty, wielka czerwona bulwa pośrodku, swędzi jak jasny gwint. Smaruję różnościami, chłodzę, okładam kwaśną wodą, piję wapno - ale poprawa jest bardzo wolna, żeby nie powiedzieć - ledwie zauważalna z dnia na dzień.

      Poza tym cisza i spokój. Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Piątek, pochmurno i chłodno 04.09.20, 11:40
        U nas wciaz bardzo duzo zajec.

        Zaczelam dzisiaj prace z niepelnosprawnym fizycznie ale umyslowo bez problemow facetem. Bardzo duzo czyta, robi poszukiwania roznych interesujacych go tematow. Jest w trakcie pisania nastepnej ksiazki, ktorej powstanie odbywa sie naciskaniem klawisza jednym palcem.
        Byl bardzo zadowolony gdy sporo przed 10-ta rano mogl zasiasc do pisania.
        Ja bylam bardzo zadowolona, ze do 10-tej uporalam sie ze wszystkimi podstawowymi czynosciami.

        Mysle, ze jak sie juz oswoje to zabiore go na jazde w przednim siedzeniu samochodu droga dla 4x4.

        Telfast do tej pory byl najlepszym srodkiem rozne alergie.

        Poza tym to jest tutaj bardzo zajety okres czasu. Zrzucilam prawie tone kory. Pan maz dolaczyl. Zniknela tylko polowa z 4 ton. Nie rekomenduje nikomu kto nie ma odpowieniego fizycznie przygotowania.

        Biznes sprzatania jest naprawde prosty; jest potrzeba zbudowania miesni przez nie mniej niz rok. Mam bary ciezarowca. Nalezy zadbdawc o higiene. Rekawiczki jednorazowe od lat lub mozna stracic paznokcie.

        7 lat. Bez urazow.
      • roseanne Re: Piątek, pochmurno i chłodno 04.09.20, 18:22
        piekny dzien byl. sie wybralismy do Zug.
        polazilismy troche tu i tam
        wypilismy kawe, zjedlismy kirshtorte
        zrobilismy sobie piknik przy jeziorze

        a potem odwiedzilam polecany sklepik z materialamii
        cudenka.
        bardzo bardzo bardzo dalam sobie po lapach , by kupic jak najmniej - gwiazdki dla corci i dwie resztowki - tartan na spodnice i pepitke na szorty - koncwka byla, wiec na spodnie moze byc odrobine za malo


        jutro w planach nastepne miasteczko

        we wtorek po poludniu gorki na kilka dni


        poniedzialek chetnie znow jakies curry :)
        • kan_z_oz Re: Piątek, pochmurno i chłodno 05.09.20, 10:36
          Kora zostala dziasiaj w calosci zaladowana na taczki i zrzucona na czesc dzika. Zrobilismy we dwoje bo nie daloby rady dla jednej osoby. Czuje sie bardzo dobrze po takim cwiczeniu, ktore traktuje jako funkcjonalna gimnastyke. Glownie ladowalam.

          Siedzimy obecnie odpoczywajac. Ja czytam, pan maz gra sobie na pianinie. Idzie mu coraz lepiej. Da sie juz sluchac.
          Ogromny szacunek bo nauczyl sie jako dorosly kilka lat temu.

          Zbliza sie nasza 33 rocznica slubu. Bedzie to dzien gdy firma wylaczy prad na caly dzien...haha. Nie dotyczy juz nas obecnie.

          Zycze wszystkim milego lykendu.
      • kan_z_oz Re: Niedziela - raz słońce, raz chmury 07.09.20, 07:36
        Pogoda zimowa. Wisza ciezkie chmury, leje, kropi lub mzy. Chalupa siedzi w ciezkiej wacie miedzy mgla i chmurami caly dzien.
        Podroz do pracy odbyla sie w potokach wody przeplywajacej drogami. Nie ma wiecej niz 17C. Chodzi wiec kominek od samego rana.
        Pensjonaty sa tutaj oblezone i mam zawalenie pracy, majac tylko jedno miejsce gdzie jest ogromny dom oraz maly domek.

        Tak wyglada produkcja pradu bez slonca:
        Panele/solarki tylko cykaja, mniej wiecej tyle samo z okresowymi skokami w gore.

        Chalupa z oswietleniem, komputerami, lodowka oraz zarazarka konsumuje 0.1kW - 0.2kW.

        Obecnie chodzi piekarnik (burramundi na obiad...hahha). Wskoczylo na 2.8kW.

        Czesc pradu idzie wiec z paneli i wiekszosc obecnie w baterii.

        Stan baterii. Zobilam dzisiaj juz pranie oraz chodzila zmywarka do naczyn, pompa do wody.

        Tak wyglada inna aplikacja odnosnie codziennej produkcji pradu oraz 'feel better' ile zaoszczedzilismy i czego.

        Jestesmy pod wrazeniem oraz obecnie bardzo uzaleznieni. Pewnie przejdzie. Dobrze jest wiedziec ile kazdy kawalek sprzetu konsumuje oraz jako go uzywac. Uwazam to za bardzo interesujace doswiadczenie.
    • xurek poniedzialek 07.09.20, 10:00
      Powoli chyba krystalizuje i utrwala sie "new normal". W pracy zapelniaja sie szeregi, ale ludzie przychodza znacznie pozniej.

      W komunikacji prawie tak pelno jak przed pandemia, ludzie nosza maseczki, ale coraz bardziej niedbale i coraz wiecej osobnikow jest bez.

      Jest coraz wiecej demnostracji, o ktorych informuje "poczta pantoflowa", czyli siec wirtualnych znajomych a o ktorych media oficjalne milcza z uporem (lacznie z olbrzymia demonstracja w Berlinie kompletnie przemilczana przez Szwajcarskie wiadomosci). Glowy badz inne organy niektorych panstw przepraszaja za lockdown mowiac, ze byl bez sensu badz przesadzony (Premier Norwegii, jakis czlonek niemieckiego rzadu, nie sluchalam zbyt uwaznie) itd.

      Ludzie odrzucaja dalsze restrykcje, projekt ustawy covidowej szwajcarskiego rzadu zostal odrzucony przez 90% parlamentarzystow.

      Podroze staja sie uciazliwe i drogie, co zmienia strukture turystyki: mam wrazenie, ze punkt ciezkosci przeniesie sie na turystyke wewnatrzkrajowa i Europejska - samochodowa.

      Zaczyna sie fala bezrobocia, ktore pociagnie za soba fale spolecznego niezadowolenia a ta za sobia fale xenofobii i separatyzmu.

      Poza tym weekend byl cudowny, Isole de Brissago najpiekniejszym urodzinowym "Kurzurlopem" jak dotad. Wieczorem na wyspie pozostalo ok 40 ludzi, wiec mielismy wrazenie, ze mamy ja dla siebie. Cudowny ogrod botaniczny, bajeczny bambusowy las, malenkie schowane plaze nad cieplym jeziorem pozwalajace nawet na naga kapiel, przytulny kameralny hotel, wysmienita kuchnia. Shed "ukradl" troche nasion przecudownie pachnacych ziol (np. meksykanskie oregano o bardzo intensywnym zapachu i smaku), zobaczymy, czy u nas wyrosna.
      • jutka1 Re: poniedzialek 07.09.20, 10:22
        Weekend minął leniwie i przyjemnie, dzisiaj chyba wreszcie zaczynam tydzień bez zobowiązań zawodowych.
        Dzień spędzę książkowo i kuchennie. Bardzo fajna perspektywa. :-)

        Bociany odleciały, czuć zapach jesieni, marzy mi się ognisko z kiełbaskami i pieczonymi ziemniakami, ale siłą rzeczy - tak jak wiele innych okazji w tym roku - marzenie ściętej głowy.

        Gra radio FIP, świeci słońce, fajnie zaczyna się poniedziałek. Czego i Wam życzę (c) m. k. :-D
        • roseanne Re: poniedzialek 07.09.20, 10:40
          nie pamietam kiedy ostatnio mialam ziemniaki z ogniska
          kielbaski z patyka jakies ponaddwa lata temu

          slonko swieci, max 19
          jutro po poludniu do "rustico" w gorki - moze troche potuptam, jedziemy autem, weic nie ma problemu jak sie spakowac , mozna wrzucic i laske i robocopa
          • xurek Re: poniedzialek 07.09.20, 10:54
            ognisko w tamtym roku nad morzem i dzieki Jutka za przypomnienie - w tym roku tez sobie zrobimy. Jesmy trzy kobity, moze jeszcze ktos z miejscowych dolaczy, pomysl wspanialy.

            A Ty tez mozesz przeciez zrobic ognisko chociazby dla samej siebie :).
            • jutka1 Re: poniedzialek 07.09.20, 11:15
              xurek napisała:

              > A Ty tez mozesz przeciez zrobic ognisko chociazby dla samej siebie :).
              *************

              Dla samej siebie mi się nie chce. :-)
              Zresztą ognisko mi się, na zasadzie psa Pawłowa, kojarzy z towarzystwem. :-)
              • luiza-w-ogrodzie Ognisko :) 07.09.20, 11:32
                jutka1 napisała:

                > xurek napisała:
                >
                > > A Ty tez mozesz przeciez zrobic ognisko chociazby dla samej siebie :).
                > *************
                >
                > Dla samej siebie mi się nie chce. :-)
                > Zresztą ognisko mi się, na zasadzie psa Pawłowa, kojarzy z towarzystwem. :-)

                O matko, ognisko, zaraz bym do Ciebie przyleciala... Przeszlam sie po dysku i znalazlam zdjecie z ogniska u Ciebie w 2017 roku, w przednim towarzystwie, ofkorz. CHCEEEEEM DO CIEBIEEEE! :(
                • jutka1 Re: Ognisko :) 07.09.20, 12:15
                  luiza-w-ogrodzie napisała:

                  > O matko, ognisko, zaraz bym do Ciebie przyleciala... Przeszlam sie po dysku i
                  > znalazlam zdjecie z ogniska u Ciebie w 2017 roku, w przednim towarzystwie, ofkorz.
                  > CHCEEEEEM DO CIEBIEEEE! :(
                  ************

                  Jeszcze powtórzymy! :-)
            • roseanne Re: poniedzialek 07.09.20, 14:45
              ogniska w kanadzie tylko na polu kempingowym lub na wlasnej farmie, jesli sie ma zabezpieczony teren
              a ze w tym roku jest jak jest, to nawet sie do St Remi nie wkrece , bo bede na kwarantannie, a potem za zimno juz


              zgodnie z duchem forumowych naplywow udala sie dzis akcja wymiany
              chyba na tym lepiej wyszlam :)))

              wielki pek ziol, pyszne winogrona, wspanialy pomidor wielkosci talerza sniadaniowego i dwa kawalki spote tkanin na szycie za ponczo
              • roseanne Dowód, 07.09.20, 14:51
                roseanne napisała:


                > zgodnie z duchem forumowych naplywow udala sie dzis akcja wymiany
                > chyba na tym lepiej wyszlam :)))
                >
                > wielki pek ziol, pyszne winogrona, wspanialy pomidor wielkosci talerza s
                > niadaniowego i dwa kawalki spote tkanin na szycie za ponczo
                >
          • kan_z_oz Re: poniedzialek 07.09.20, 11:01
            U mnie nie ma kovida i restrykcji. Wszystko funkcjonuje normalnie. Nie ma masek ani protestow.
            Granica jest zamknieta bo poza taki istnieje. Bedzie do konca roku co ma tutaj wsparcie bialej konserwatywnej Australii.
            Chyba nam sie udalo. Tak patrze na tlumy sie przewalajce.
            Do tej pory, mam nadzieje.

            Gotuje reszte limetek na szampon. Wrzuce zaraz urzadzenie do mielenia.
            Nie wiem czy sa to limetki /kafirki. Sorry taki juz przyglup jestem.
    • luiza-w-ogrodzie Wynurzam sie z ogrodu, a tu poniedzialek! 07.09.20, 11:27
      Wiosna pelna geba, chociaz do rownonocy jeszcze ponad dwa tygodnie. Sadze i sieje w ogrodzie, korzystajac ze slonecznej pogody i zeby zdazyc przez zapowiadanymi na srode ulewami, ktore pieknie podleja to co posadzone. Wschodza nowe buraki, czarna rzepa i fioletowa marchew, posadzilam czarna kurkume i kilka ziemniakow z tuzina niedawno znalezionych w ogrodzie, posialam i posadzilam duzo kwitnacych roslin dla pszczol.

      Wracajac do domu gdy sie sciemnia przerabiam rozne dziwne rzeczy z ogrodu albo otrzymane w wymianie barterowej. Ostatnio utarlam pek korzeni mniszka zeby je prazyc, utarlam tez korzen lopianu, czesc ususzylam a czesc zalalam wodka na nalewke lecznicza. Zebralam peki swiezej zieleniny w ogrodzie, posiekalam w robocie kuchennym na paste, zmieszalam z czosnkiem, imbirem i wedzona papryka, dodalam soli i teraz kisze w sloiku. Juz smakuje niezle... pelno witamin i mineralow, lepiej tak zaprawic niz suszyc czy zamrazac. Teraz mysle zeby w ten sam sposob potraktowac pokrzywy, liscie kopru wloskiego i peki pietrzuszki, ktore mam dostac od kumpeli.

      Na dzisiejszy wieczor zaplanowalam wycinanie i podpisywanie etykiet do roslin z plastikowych butelek po mleku wylowionych z kosza sasiadki :) Bede miala jakies 120 sadzonek na wymiane (glownie 12 odmian pomidorow), nie liczac tych, ktore posadze w ogrodzie, wiec potrzebuje duzo etykiet. Male uzywane doniczki i tacki do nich przywiozlam w zeszlym tygodniu z duzych centrow ogrodniczych, jutro wymieszam pelna taczke ziemi sadzonkowej (przesiana ziemia z ogrodu, kompost, krowi nawoz, piasek, wermikulit) i bede w srode siedziec pod dachem patrzec jak deszcz pada i zonglowac dziesiatkami doniczek. Mysle, zeby oglosic ze bede w przyszly weekend w domu i bede miala dziesiatki sadzonek do wymiany, powinnam dostac duzo ciekawych rzeczy!

      Na jutro przewiduje caly dzien w ogrodzie, pielenie i nawozenie przed deszczem a przy okazji opalanie :) Mam w srode wieczorem interesujacy warsztat o owadach w ogrodzie, sprobuje zrobic jakies zdjecia bo jutro ma byc cieplo. Nastepny warsztat w sobote rano, podobnie w przyszlym tygodniu, poza tym mam pelno czasu dla siebie, jest dobrze. Znowu zapomnialam zapisac sie na duzy odkryty basen, dopisze to sobie do listy na jutro.

      Ide wylowic ogrodowe warzywa (slodki ziemniak, brokuly i kalafior) z garnka - to moj obiad na dzisiaj, lunch zjadlam taki wielki ze nawet nie jestem zbyt glodna.

      Z ogrodniczym pozdrowieniem

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: Wynurzam sie z ogrodu, a tu poniedzialek! 08.09.20, 00:34
        Jeszcze raz stwierdzam, ze jednak czesc ludzi jest porabana.

        W piatek stawilam sie do pracy z Panem niepelnosprawnym. Znajoma miala przyjsc pod koniec. Nie zjawila sie. Nie przyslala wiadomosci. Wyslalam jej mejla w sobote rano. Podalam wolne dni lub godziny na caly obecny tydzien i kamien w wode. Nie ma zadnej odpowiedzi. Wiem, ze wykonalam bardzo dobra prace. Wiem, ze z cala pewnoscia sie nie podejme juz zadnej pracy dla niej bo mam w dupie granie polityk.

        Po latach prowadzenie wlasnego biznesu jest to dla mnie strata czasu, ktorego mam bardzo malo oraz dochodu siedziec na dupie i czekac na odpowiedz przez 5 dni. Nie mam juz takich prac ani klientow. Szkoda bo troche sie napalilam jako cos nowego.
        Z doswiadczenia wiem, ze jak sie tak zaczyna to sie nie polepszy ani zmieni.
    • jutka1 Wtorek, słońce 08.09.20, 09:11
      Wprawdzie ma być max 19 C i potem się zachmurzyć, ale początek dnia w pełnym słońcu - cenny.

      Dzisiaj kiszę pomidory, przerabiam następne 2 kilo pomidorów lima (roma tomatos) na przecier, i sprzątam kuchnię po nawałnicy robienia przetworów. Do przełomu października i listopada, czyli sezonu kiszenia kapusty - spokój. :-)

      Miłego dnia :-)
      • kan_z_oz Re: Wtorek, słońce 08.09.20, 11:53
        Dobrze zrozumialas. To byla odpowiedz.

        Spedzilam 4 godziny na samoszkoleniu na koszt wlasny. 2 godziny na spotkanie przy kawie na omowienie spraw. Jakies 90minut na jazde samochodem bez benzyny alby sie zadowolic moze zaplata za 3 godziny pracy, ktora wykonalam sama.

        Wyslalam dziasj tekst czy meil doszedl. Doszedl. Nie czuje sie na silach przez nastepne pare tygodni aby dac odpowiedz. Wszystko wyszlo swietnie.

        Po tych paru tygodniach pewnie zapomne to czego sie juz nauczylam i nie doucze sie tego co powinnam.

        Przekreslilam i dostane tylko pare groszy z wielu zmarnowanych mi godzin.

        Plus? Zaraz zadzwonil telefon czy nie chce pracy z mojego miasteczka.

        Dzwonila tez dzisiaj firma dostarczajaca prad. Sa to tylko posrednicy nic nie produkujacy. Okazuje sie, ze jest wydzial w firmie, ktory oferuje specjalne oferty tych ktorzy sie wypisuja. Nic nowego dla mnie tutaj. Wszystko tak juz dziala. Nie zawsze czlowiek ma czas i chec scigac te najlepsze i najtansze 'deale'.

        Nie jest tez tak latwo sie wyplatac z tego nowego 'dealu' ktory ma sie dopiero zaczac w przyszlym miesiacu. Musze jutro znowu dzwonic, bo dzisiaj kto powiesil sluchawke, nastepnie ktos nie mogl go wymazac.

        No tak, mamy tutaj prawdziwy kapitalizm nie mylic z komuna w Europie - jak mi znowu jakis ktos wylozyl.

        Kiszenie i ogrodowanie to jest to 'wilki lubia'.

        Dobranoc
      • roseanne Re: Wtorek, słońce 08.09.20, 15:03
        sie odmeldowuje, kanton Grison, do poniedzialku, w porywach do moze odwiedzin we wloszech w czasie weekendu

        ma byc internet, podobno
        ba, wymaganie podstawowe!

        w gory w gory mily bracie
        lub siostro, a bo co!
        • xurek Re: Wtorek, słońce 08.09.20, 16:05
          milej podrozy zycze, czyli w Rumantsch, jezyku Grischun, bun viadi :). PS bardzo mnie ubawilo, jak uslyszalam po raz pierwszy, ze kanton Graubünden badz Grischun po polsku nazywany jest Gryzonia :).
          • roseanne Re: Wtorek, słońce 08.09.20, 22:17
            Dziekujemy.
            Dotarlismy.
            Widoki przepiekne. Jednak podjazd w gore z zoladkiem w gardle, serpentynka, ze hej, wtsoko, droga waska, a lokalsi tylko popedzaja swiatlami. Droga waska doslownie na pojednczy samochod, tylko dodatkowa zakladka co jakis czas, by przystanac i przepuscic w przeciwna strone. Nijak zawrocic, zgroza.
            Masa kasztanowcow, tych jadalnych, wciaz na drzewach.
            Prawie nie ma plaskiej drozki we wsi.
            Chcialam wkleic cos, na zdjeciach, ale telefon zlosliwy i wszystkie proby zezarl.
            • xurek Re: Wtorek, słońce 08.09.20, 22:52
              hehe, jezeli jest widok w doline, to S. nie jest w stanie po tych drogach jezdzic, wiec ja zawsze zanim sie wybierzemy w takie miejsca to jade najpierw z google earth po tych drogach :). NIe dajcie sie stresowac, jedzcie we wlasnym tempie, jezeli sa serpentyny z brakiem widoku to ludzie czesto uzywaja klaksonu przed zakretem.


              Wklej zdjecia koniecznie i bawcie sie dobrze.
              • ania_2000 Re: Wtorek, słońce 08.09.20, 23:12
                Drogi nad przepasciam mnie zupelnie nie ruszaja, widoki moge podziwiac, no problem - natomiast TUNELE mnie przerazaja!! aaaa -nie wepchna mnie tam!!!:) przypadkowo musialam w nich spedzic wiele kilometrow w Norwegii, innej opcji objazdu nie bylo i zreszta nie zdawalam sobie sprawy, ze oni tam maja je co chwila! - nawet pod morzem, wiec lezalam w samochodzie z zamknietymi oczami pod nawiewami i sie modlilam o jak najszybszy z nich wyjazd, bo mam ciezka klaustrofobie.

                Sprobuj Rosa wkleic zdjecia, pewnie piekne pejzaze:)



                Ja wklejam dwa zdjecia ze sklepu sprzed paru dni - nic dodac nic ujac. Swieta za Pasem LOL
                • xurek Re: Wtorek, słońce 09.09.20, 09:25
                  Aniu, mam podobnie jak Ty ale nie do tego stopnia. Tunel Gothard 19 km, czesto korek, wiec mozna w nim spedzic i godzine. Staram sie czytac, sluchac muzyki a najlepiej zasnac przed wjazdem :). Nastepny po nim na drodze do Luzern 12 km. Tez ciezki do zniesienia.

                  Ludzkosc wariuje, czy tkos naprawde juz teraz kupuje te gwiazdkowe gadzety?
                  • kan_z_oz Re: Wtorek, słońce 09.09.20, 10:07
                    O rany, juz swiateczny szal? Tez nie znosze tuneli. Jest w okolicy pare drog nad przepasciami i musze stwierdzic, ze bardzo niewygodny widok. Glownie nie utrawdzone i zbyt waskie. Da sie przejechac czy sie cos urwie?

                    W lokalnym sklepie nie widac jeszcze nic swiatecznego. Do innych sie nie wybieramy bo za daleko.
                    Poza tym nic nowego.
                    Godziny pracy mam uzupelnione juz prawie do stanu przed covidem.. Mam nowego klineta, regularnego i bardzo blisko. O to chodzi.
            • roseanne Rustico 09.09.20, 11:25
              roseanne napisała:

              > Dziekujemy.
              > Dotarlismy.


              chalupka, z kamienia, ale od srodka nowoczesnie
              wystroj glownie Ikea, bardzo funkcjinalne
              dolny poziom kuchnia i schowek na kurtki
              a potem albo schody wewnetrzne, bardziej przypominajace drabine i niski strop, lub zewnetrzne, znacznie bardziej wygodne, tylko ,ze na zewnatrz.. by sie dostac do lazienki - klopek, mini zlew i prysznic plus sypialnia.
              tak, ze chcac nie chcac cwicze kolanko ,ze hej

              wybralam sie spacerkiem po najblizszej okolicy, okolo godziny, stromym szlakiem skladajacym sie ze schodow glownie do powyzszej osady, masy jaszczurek, wypielegnowane mini ogrodki, czasami ozdobne, czasami warzywne. widac ludzi dbajacych o to, jakies podkoszenia, wycinanie galezi itd itp
              trawnik jak jest to tez mini laka wielogatunkowa, a nie sama trawa

              pieknie!

              zarowno tu, jak i w osadzie wyzej jakas restauracyjka
    • jutka1 Środa, słońce, korpo znowu w natarciu 09.09.20, 18:56
      Bylo słonecznie i ciepło, ale dużo nie skorzystałam, bo korpo się obudziło z jakąś pilną (jak zwykle) rzeczą, i pół dnia obrabiałam korpo-grządkę. Potem przerobiłam 2 kilo pomidorów na przecier. Wyszły następne 3 średniej wielkości słoiki. Kurczę, chyba będę musiała jeszcze raz się sprężyć, bo 6 słoików na cały rok to trochę mało. Wprawdzie przecieru używam właściwie tylko do pomidorowej (rzadko robię), bigosu, fasolki po bretońsku i sosów do makaronu (też rzadko robię), ale.
      Albo jeśli mnie lenistwo ogarnie, to po prostu pokroję pomidory i zamrożę - potem się będę nimi zajmować. :-)

      Jutro niestety c.d. pogrobowca projektowego. Niech to sie już skończy, na litość!

      No nic. Daję radę. :-)
      • ania_2000 Re: Środa, słońce, korpo znowu w natarciu 09.09.20, 21:40
        Rose, twoje miejsce brzmi przepieknie:)
        Jutka, ty z tymi pogrobowcami, tojakbys na cmentarzu grzebala hahaha - wyciagasz je tam patykiem czy nawet pogrzebaczem lol - w kazdym razie trzymam trzymam kciuki ciagle za powodzenie!


        A u nas Oregon plonie! och jakie pozary wybuchly ostatnio!. W zeszlym tygonodniu jeszcze zdazylismy pojechalismy na dlugi weekend na camping nad jezioro - bo bylo swieto. Piekna pogoda, ciepla woda w jeziora - doskonale towrzystwo - no wszystko co potrzeba zeby odpaczac od swiata. Byl calkowity zakaz palenia ognisk, bo juz byly pozary w poblizu, ale mocno nie doskwieralo. Jednak w ostatni dzien wiatr sie zmienil, poprostu dramatycznie - w przeciagu paru godzin musielismy sie prawie ewakuawac.
        pozniej wrzuce pare zdjec z naszego campingowania na "zdjeciach"

        Wczoraj w miescie mielismy wichure, czuc bylo spalenizne, ale nadal nic groznego - natomiast dzisiaj wybuchly nowe pozary - nawet na wybrzezu. Jest stan kleski w wielu miejscach - co chwila slyszy sie o nowych. Niebo w wielu miejsach jest przerazajace - czarne lub czerwone.
        Nagorsze ze to sie szybko nie skonczy - bo deszcze tak szybko nie przyjda, zagasic tego sie nie da. Wiatry dopoki nie ustana tylko to rosniosa
        Ponizej zdjecia z wczoraj z poludniowego Oregonu, z wieczora - jak dym zaslanial zachod slonca. Dodatkowo do nas dym przychodzil ze stanu washington, bo tam tez pozary. no normalnie jakby wybuchlArmagedon.
        A o Californi nie wspomne, bo tam sie pali jak suche siano od miesiaca - u nas to wszystko zaczelo sie nagle.

        • jutka1 Re: Środa, słońce, korpo znowu w natarciu 09.09.20, 22:09
          ania_2000 napisała:

          > Jutka, ty z tymi pogrobowcami, tojakbys na cmentarzu grzebala hahaha - wyciagasz
          > je tam patykiem czy nawet pogrzebaczem lol - w kazdym razie trzymam trzymam
          > kciuki ciagle za powodzenie!
          **********

          Aniu, dodatkowe pogrobowce wyciąga mi chaosowiec. Uznał to za punkt honoru, żeby mnie jeszcze pognębić przed wysłaniem do donora raportu finalnego. Chaosowiec był przez pierwsze 1.5 roku w sumie szefem projektu, wiele rzeczy koncertowo spieprzył, po czym ja ten bajzel przejęłam i szambo czyściłam. On teraz usiłuje swoje błędy i zaniechania zwalić na mnie (mimo, że obiektywnie wiadomo, kto kiedy zarządzał), dwoi się i troi, tylko żeby się nie przyznać, że to on, a nie ja. Mnie tam rybka, tylko szlag mnie trafia na perfidię, i na to, że muszę udowadniać statystykami i innymi, że nie jestem wielbłądem. Stresuje mnie, zabiera czas.

          No nic. Niedługo raport finalny będzie wysłany, i niech mnie chaosowiec pocałuje w (hipotetycznego) czyraka na doopie. I jeża mu w gadupę, wetkanego z włosem, żeby wyjmowanie bolało. :-)))

          O.

          Poząrów współczuję bardzo. I Kalifornii, i Oregonowi. :-(
            • jutka1 Re: Środa, słońce, korpo znowu w natarciu 10.09.20, 12:12
              xurek napisała:

              > przykre to i zaiste wku....ce. Moze kup sobie darts - tarcze i przyklej na niej
              > zdjecie Chaosowca :)....
              **********

              Nawet z darts w ręku patrzenie na tę gębę byłoby ponad moje siły.

              A analiza statystyk wykazała, ze znowu łgał. Hehehe. :-)))
          • luiza-w-ogrodzie Niech mu kij w d---e i kawalek szkla! 10.09.20, 11:39
            jutka1 napisała:

            > No nic. Niedługo raport finalny będzie wysłany, i niech mnie chaosowiec pocałuje w (hipotetycznego) czyraka na doopie. I jeża mu w gadupę, wetkanego z włosem, żeby wyjmowanie bolało. :-)))

            LOL, jeza albo nasza kolczatke, ktora zwija sie w klebek i poteznymi lapami zapiera sie z calych sil :)

            Nie pamietam od kogo pozyczylam przeklenstwo "Oby ktos ci wetknal rozpalony pogrzebacz w du... rewers, goraca strona na zewnatrz, zeby nie mozna bylo go wyjac" :)


            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
    • ertes Re: O pierdułach - Odc. 454 09.09.20, 22:02
      My bylismy w weekend w Sierra Nevada. W niedziele rano zaczelo dymic a wqieczorem juz sypalo popiolem gdyz 20 mil na zachod wybuchl jeden z wiekszych pozarow, Creek Fire. Strazacy przyjechali na camping zeby nas przygotowac w razie czego do ewakuacji ale poza dymem i popiolem nic sie nie dzialo. Tak czy inaczej w poniedzialem raniutko pojechalismy do domu.
      Jechalismy prawie 500 km w nieustannym dymie. Ponizej zdjecie z okna samochodu na zadymione slonce.
      Nastepne dwa zdjecia z dzisiaj. Ostatnie z okna mojego biura.
        • kan_z_oz Re: Czwartek, pada, szaro i ciemno 10.09.20, 11:27
          "I jeża mu w gadupę, wetkanego z włosem, żeby wyjmowanie bolało. :-)))"

          Haha - dobre - kupuje.

          Powrot zimy. Kominek chodzi pelna para. Za oknem duje i leje.

          Odnosnie pytania Ani o wrazenia Xurkow z pensjonatow pod katem operowania wlasnego. Nabyte urazy lub skrzywienia; ja mam dwa obrazki, ktorych nic mi z glowy nie usunie. Kolezanka z pracy Gabbi, ktora w 10 minut potrafila jedna szmata umyc cala lazienke majaca w skladzie kabine prysznica, wanne, zlew i szawka i lustrem, klozet oraz wytrzec na koniec podloge mopem do wycierania kurzu zroszonego tylko spejem kuchennym.
          Tym samym mopem kontynuowala wszystkie inne lazienki, bez wzgledu ile ich bylo. na koniec odstawial go do szafy na dzien nastepny jako czysty. Wszystko bez uzycia kropli wody.

          Drugi obrazek to kolezanka Rebecca, ktorej sprzatnie bylo na bardzo przyzwoitym poziomie dopoki nie doszla do klotezu. Ten ostatni zawsze myla myjka kuchenna. Wszystkie nastepne tez myla ta sama myjka kuchena, ktora ma koniec dnia wrzucala do pralki wypelnionej myjkami z kuchni oraz recznikami do suszenia naczyn.

          Najzabawniejsze lub najgorsze bylo, ze obydu Paniom nie dalo rady tych praktyk wyperswadowac i zgodnym chorem glosily - nikt jeszcze nie umarl.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek, pada, szaro i ciemno 10.09.20, 11:53
        jutka1 napisała:

        > Pogoda jak w tytule. :-/
        > Podobno od jutra/soboty będzie kilkudniowy powrót lata z temperaturami do 30 C.

        To chyba sie cieszysz? Sprawdzalam wlasnie co u Mamy w Poznaniu i wyglada ze bedzie cieplo, miedzy 24-28 stopni. Dla Niej dobrze, bo bedzie sie wygrzewac na dzialce.

        >
        > Zaraz zaczynam orkę na ugorze sprawdzania nudnych statystyk. Błeee.

        Najwazniejsze ze zaplaca, zagryz zeby i mysl o Anglii ;)

        > Miłego dnia :-)

        Nawzajem!


        Luiza-w-Ogrodzie

        Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek calkowicie relaksujacy 10.09.20, 12:10
      Wczoraj wieczorem prowadzilam fajny warsztat o owadach w ogrodzie, tych dobrych i tych zlych :) Wyslalam rachunki, liste uczestnikow, informacje i dostalam dzisiaj telefon od organizatorow, ze chca jeszcze cztery warsztaty, bo dostali fundusze i mnie kochaja :)

      Pojechalam rano zebrac peki swiezej natki pietruszki i koperku w ogrodzie znajomych, ogrod obejrzalam (po wiosennych deszczach chyba wszystkie ogrody w Sydney sa piekne, bujnie kwitnace i zielone), bede znowu kisic zielenine :) Po powrocie siedzialam w ogrodzie i czytalam ksiazke, wsadzilam troche sadzonek pomidorow ze skrzynki rozsadnikowej do osobnych doniczek, przeszlam sie po wlosciach patrzac gospodarskim okiem na prace do wykonania i stwierdzilam ze dzisiaj mi sie nie chce :) "Jutro tez jest dzien" ze zacytuje klasyka .

      Nastawilam nalewke z utartego korzenia lopianu, reszte korzenia ususzylam, bedzie na oczyszczajace herbatki z mniszkiem :) Utluklam resztke suszonych plastrow kurkumy w nowym mozdzierzu. Zjadlam lunch. Posiedzialam w ogrodzie gapiac sie na niego. Zrobilam kilka zdjec. Zauwazylam, ze wzeszly nasiona kolejnej odmiany pomidora. Przeczesalam krolika. Zajrzalam na Insta i Fejsa zeby jak zwykle pod wieczor wstawic post na moje biznesikowe konto. Teraz pisze na forum i zagladam do piekarnika gdzie praza sie korzenie mniszka.

      Nuuudy, co nie? Czego i Wam zycze :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Czwartek calkowicie relaksujacy 10.09.20, 12:22
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Wczoraj wieczorem prowadzilam fajny warsztat o owadach w ogrodzie, tych dobrych
        > i tych zlych :) Wyslalam rachunki, liste uczestnikow, informacje i dostalam
        > dzisiaj telefon od organizatorow, ze chca jeszcze cztery warsztaty, bo dostali
        > fundusze i mnie kochaja :)
        ***********

        Gratulacje, Luizo! Dobrze słyszeć, że wiedza i praca popłacają i są doceniane! :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek calkowicie relaksujacy 10.09.20, 12:39
          jutka1 napisała:

          > Gratulacje, Luizo! Dobrze słyszeć, że wiedza i praca popłacają i są doceniane!
          :-)

          Jedni doceniaja bardziej, inni mniej, duzo zalezy od tego, czy klikne z koordynujaca osoba w kazdej organizacji. Ale widze ze wiecej niz polowa moich klientow naprawde docenia co robie, tylko nie zawsze maja fundusze w takiej kategorii, zeby to usprawiedliwialo wynajecie mnie :)

          Jedna osoba z grupy moich kontaktow napisala mi ze jej organizacja zdecydowala, zeby za kazdym razem wynajmowac kogos innego do prowadzenia warsztatow. Jest to ta sama organizacja, ktora zamiast zezwolic prezenterom uzywac Zoom a pracownikom dac mozliwosc pracowac zdalnie przez jakas profesjonalna platforme, przez dwa miesiace walczyli zeby uruchomic Skype Business :) i chyba nadal nie dziala to zbyt dobrze. Widze u nich przerost PoPo nad sensownoscia prowadzenia dzialalnosci, ale mnie to nie dziwi, to gmina slynna z odmiennosci :)
    • luiza-w-ogrodzie 28 lat w Australii 11.09.20, 00:54
      Dziś rano minęło 28 lat odkąd wylądowałam w Sydney jako nowa imigrantka, w identycznie słoneczny dzień. Tyle się zmieniło przez te lata, jedno, co zostało to samo, to uczucie że jestem u siebie.
      Czego wszystkim Wam życzę, gdziekolwiek jesteście :)

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • ertes Re: 28 lat w Australii 11.09.20, 06:15
        Gratulacje.
        Nie ma to jak uczucie ze sie jest "u siebie".
        Ja tak mam od ponad 19 lat choc wyjechalem z Polski w 1988.
        Niemcy i Kanada (pomimo 10 lat) to byla przejsciowka.

        Tu jest moj dom wiec rozumiem jak najbardziej co piszesz. Wspaniale uczucie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka