28.05.04, 16:17
założyłam nowy post, bo i tak tam skręciliśmy wątek.
Mówisz, że jeszcze tam posiedzisz? Oj, bo rzeczywiście Cię odwiedzimysmile
żartuję, ale z tego, co od znajomych będących w Japonii słyszałam, to hotele
dla nich za drogie i wszyscy zatrzymywali się u Polaków tamże mieszkających,
często uczących się na tamtejszych uczelniach.
Może mam złe wrażenie, ale wydaje mi się, że wielu obcokrajowców z jednej
strony nie lubi do końca tego specyficznego kraju, a z drugiej, jakoś nie
umie go opuściś, ale jak mówię, może się mylę.
A co do opisu podróży do Portugalii, to dzięki za komplement, ja naprawdę
świetnie się tam czułam, w ogóle mam sentyment do Europy, ale Japonię i tak
kiedyś odwiedzę, podobnie, jak Brazylię.
Obserwuj wątek
    • nekos Re: Do Nekos 30.05.04, 06:38
      zgadzam sie. hotele sa tu naprawde drogie i ja tez staram sie ich unikac. na
      szczescie mam znajomych w Tokyo wiec jak tam jestem to zawsze mam gdzie sie
      zatrzymac. wysokie ceny hoteli i drogie przejazdy chyba odstraszaja turystow.
      dzisiaj rano slyszalem ze na BBC World ma byc Japan Season przez caly czerwiec.
      ma byc sporo programow o Japonii wlasnie w celu sciagniecia tu wiekszej ilosci
      turystow. chociaz kilka milionow (dokladnej liczby nie pamietam)Japonczykow
      wyjezdza co roku za granice to liczba turystow odwiedzajacych ten kraj jest
      stosunkowo mala.
      teraz o pogodzie. dzisiaj od rana jest 35 stopni ale na szczescie powiewa
      przyjemny wiaterek. Japonczycy w takie upalne dni maja zwyczaj powtarzania co
      kilka minut 'atsui, atsui' (goraco, goraco) i te slowa wlasnie dzisiaj slysze
      od samego rana. to jest dopiero poczatek upalow. przed przyjazdem do Japonii
      kochalem lato i doczekac sie nigdy nie moglem dlugich slonecznych dni. teraz
      lata nie lubie bo jest tu za gorace a do tego strasznie duszno. odradzam
      wszystkim przyjazdu od polowy czerwca (sezon deszczowy)do konca sierpnia.
      najpiekniejsza pora roku jest tu jesien. w dalszym ciagu jest goraco ale
      powietrze jest bardziej suche.
      nastepnym razem napisze kilka slow na temat obcokrajowcow. uciekam z domu bo w
      miescie jest jakis festyn i lece zobaczyc co tam ciekawego sie dzieje.
      • peter2715626 Re: Do Nekos 31.05.04, 01:35
        Ciekawe, co piszesz. To potwierdza moja opinie, ze Japonia nie jest krajem
        atrakcyjnym turystycznie. Kiedys tu odwazylem sie ja wypowiedziec i zostalem
        prawie zjedzony.

        Straszny klimat, drozyzna i brak mozliwosci blizszego kontaktu z tubylcami.

        Ja bylem w Tokyo wlasnie w maju i bylo strasznie goraco. Wtedy ze zgroza
        wyobrazalem sobie, co sie dzieje w lipcu/sierpniu.

        Ciekaw jestem Twoich spraw zawodowych. Jak udalo Ci sie zapuscic korzenie?




        =====================

        mordor.mds.pl/peter
        • chiara76 Re: Do Nekos 31.05.04, 10:09
          peter2715626 napisał:

          > Ciekawe, co piszesz. To potwierdza moja opinie, ze Japonia nie jest krajem
          > atrakcyjnym turystycznie. Kiedys tu odwazylem sie ja wypowiedziec i zostalem
          > prawie zjedzony.
          >
          > Straszny klimat, drozyzna i brak mozliwosci blizszego kontaktu z tubylcami.
          >
          > Ja bylem w Tokyo wlasnie w maju i bylo strasznie goraco. Wtedy ze zgroza
          > wyobrazalem sobie, co sie dzieje w lipcu/sierpniu.
          >
          > Ciekaw jestem Twoich spraw zawodowych. Jak udalo Ci sie zapuscic korzenie?
          >
          >
          >
          >
          > =====================
          >
          > mordor.mds.pl/peter

          Peter? Ja Cię chyba wtedy nie nadgryzłam, co?
          A serio mówiąc, w jednej z książek beletrystycznych z akcją w Japonii
          przeczytałam fajny opis życia cudzoziemców tamże i stpsunku "tambylców" do
          nich. W sumie potwierdza się ich niechęć do obcych.
          Tym bardziej jest dla mnie zastanawiające, że są oni tak dziwnie zafascynowani
          światem zachodu, choćby Ameryki (której nie lubią jak podejrzewam)...że tyle
          elementów obcej kultury udało im się wprowadzić. a może tylko tak mi się
          wydaje, nie wiem, nie byłam tam, więc nie mogę się do końca wypowiadać.
          • peter2715626 Re: Do Nekos 31.05.04, 23:28
            Interesujace jest rowniez to, ze tak chetnie akceptuja muzyke europejska.
            Uwielbienie dla Chopina jest powszechnie znane. Gdzies wyczytalem, ze muzyka
            Vivaldiego to czesto spotykana elevator music w Tokyo. Niedawno w telewizji
            ogladalem transmisje z pewnej japonskiej sali koncertowej - Kantaty Bacha w
            wykonaniu lokalnych artystow i to naprawde dobrze. Trudno mi sobie wyobrazic
            europejczykow wykonujacych tradycyjna muzyke japonska. O oni potrafia?

            Wiec ludzi europejskich nie lubia, ale ich muzyke tak?




            =====================

            mordor.mds.pl/peter
    • shareku Re: Do Nekos 01.06.04, 09:33
      Wszystko jest wzgledne, zylam 5 lat w Niemczech, z pensja za 1/2 etatu, nie
      brakowalo mi na nic, wynajmowalam ladne mieszkanie 45m2, urzadzilam, chodzilam
      do knajpy i imprezowalam 2-3 razy w tygodniu, zwiedzalam, kupowalam ksiazki itd.
      Wrocilam do Polski i drozyzna mnie zabila, na stanowisku asystenta na uczelni,
      na calym etacie nie stac mnie juz bylo na nic, 35% pensji szla na wynajeta
      klite (12m2), reszta znikala w zastraszajacym tempie. W Japonii jestem od
      polroku i widze, ze jesli jedna osoba w rodzinie ma przyzwoita pensje
      (zazwyczaj jest to mezczyzna) to jest w stanie utrzymac cala 4 osobowa rodzine.
      W Polsce moi liczni znajomi haruja oboje (i mezowie i zony) w tempie iscie
      japonskim, czesto wykorzystywani w weekendy bez dodatkowych pieniedzy, i na
      zdawaloby sie intratnych pozycjach (architekci, bankowcy) i naprawde im sie nie
      przewraca w glowach ze zbytku.
      Tutaj przyjechalam z plecakiem (20kg) po 4 dniach wynajelam mieszkanie (17%
      dochodow, 30m2), a po 3 tygodniach wyposazylam je we wszystkie sprzety. Tutaj
      kupilam porzadnego laptopa, bez wiekszych wyrzeczen. W Polsce na tego samego
      musialabym oszczedzac 3 lata, z trudem odkladajac co miesiac 200 zl.
      To tyle o cenach i zyciu w drozyznie.
      A co do Japonii, zycie tutaj mnie cieszy, jest mi tu naprawde dobrze i to
      przede wszystkim dzieki zyczliwym i przyjaznym tumbylcom.
      • chiara76 ... 01.06.04, 10:08
        Ja tradycyjnie zachęcam do pisania, mnie interesuje zwykłe życie tam, no i
        wszelakie ciekawostki, jak więc będziesz mieć chęć, to proszę o parę słów.
        Pozdrawiam.
      • nekos Re: Do Shareku 01.06.04, 17:45
        ...a czy moge Cie spytac jaka praca sie tu zajmujesz?? ja znam rodowite Japonki
        ktore wlasnie rozpoczely prace w biurach, szpitalach, szkolach za 150000-200000
        yenow. wynajecie jednego pokoju z kuchnia kosztuje okolo 80000 yenow. do tego
        dochodza wszelkiego rodzaju oplaty (woda, gaz, tel., elektrycznosc, etc.). Po
        odliczeniu jeszcze na jedzenie i przejazdy naprawde bez pomocy rodzicow na
        laptop bylo by je nie stac.
        • shareku Re: Do Shareku 02.06.04, 12:33
          Zgadzam sie, ze zarabiajac 200000 nie ma z czego oszczedzac, ale spokojnie
          mozna zyc, bo tyle mniej wiecej wydaje na miesiac, a reszta mi zostaje smile.
          Tutaj zajmuje sie tym czym w Polsce i Niemczech, praca badawcza.
          I moje porownanie dotyczlo wylacznie zarobkow naukowcow.
          • nekos Re: Do Shareku 02.06.04, 13:55
            dzieki za odpowiedz. nigdy nie wiedzialem ze naukowcy w Polsce az tak slabo
            zarabiaja. teraz troche o zyciu w Japonii ktore ja widze na codzien. wiekszosc
            ludzi ktorych ja tu widze mieszka w takich warunkach ze nie zapraszaja do
            siebie gosci bo mieszkania sa tak male i tak zagracone ze doslownie nie ma
            gdzie usiasc. oprocz jednej sasiadki ktora ma male dziecko wszystkie inne
            pracuja bo sama pensja meza nie wystarcza na utrzymanie calej rodziny. dodam ze
            jeden z sasiadow jest dyrektorem szkoly podstawowej. o wakacjach nawet gdzies w
            kraju to moga sobie tylko pomarzyc. wiekszosc z nich nie byla nigdy za granica.
            nawet wyjazd do Tokyo jest dla dzieciakow wielkim przezyciem i nie chodzi tu o
            odleglosc bo mozna dojechac w 1.5 godziny. nie slyszalem jeszcze nigdy zeby
            jakies dziecko sasiadow wyjechalo gdzies chocby na kilka dni podczas wakacji
            letnich lub zimowych. przewaznie bawja sie na dworze calymi dniami podczas gdy
            ich rodzice haruja. owszem wydaje mi sie ze niczego im nie brakuje ale za jaka
            cene. znam jedna kobiete ktora juz o 4-tej rano rozwozi gazety. wraca do domu i
            prosto do kuchni zeby zrobic rodzinie snadanie. potem robi pranie i zmywanie.
            wychodzi do pracy i wraca prosto do kuchni zeby ugotowac kolacje dla calej
            rodziny. i tak dzien w dzien. mysle ze takich jak ona jest w tym kraju sporo.
            dodam ze maz jej jest urzednikiem panstwowym. jak sama pewnie niedlugo
            zauwazysz zycie w Japonii nie jest wcale takie slodkie jak sporo osob mysli.
            moze jestes tu jeszcze troche za krotko. ciekawy jestem bardzo co powiesz za
            poltora roku jezeli jeszcze tu bedziesz.
            pozdrawiam.
            • yawokim Re: Do Shareku 02.06.04, 14:30
              nekos napisał:

              > dzieki za odpowiedz. nigdy nie wiedzialem ze naukowcy w Polsce az tak slabo
              > zarabiaja.

              ha ha nekos, kiedy ostatni raz byles w ojczyznie? ;]

              ostatnio do japonii jezdzi duzo dziewczyn abu hostessowac etc, o jednej takiej
              slyszalem ma teraz chyba dolary w oczach /jak w kreskowkach z amerykkki ;]/,
              mowila, ze tam kasa lezy na ulicy, sama wyciagala 3 patyki $ / zadne na boku
              niemoralnosci/, znalazla fikcyjnego narzeczonego- podobno kosztuje 1 tys dol,
              chce miec staly pobyt /czy jak to sie tam nazywa/...
              • nekos Re: Do Yawokim 02.06.04, 15:02
                yawokim napisał:

                > nekos napisał:
                >
                > > dzieki za odpowiedz. nigdy nie wiedzialem ze naukowcy w Polsce az tak slab
                > o
                > > zarabiaja.
                >
                > ha ha nekos, kiedy ostatni raz byles w ojczyznie? ;]
                >
                > ostatnio do japonii jezdzi duzo dziewczyn abu hostessowac etc, o jednej
                takiej
                > slyszalem ma teraz chyba dolary w oczach /jak w kreskowkach z amerykkki ;]/,
                > mowila, ze tam kasa lezy na ulicy, sama wyciagala 3 patyki $ / zadne na boku
                > niemoralnosci/, znalazla fikcyjnego narzeczonego- podobno kosztuje 1 tys dol,
                > chce miec staly pobyt /czy jak to sie tam nazywa/...

                bylem w Polsce w zeszlym roku. mam dobrego kolege (nie naukowiec) ktory mieszka
                z zona i dziecmi w pieknym trzy pietrowym mieszkaniu. maja 3 samochody. dzieci
                chodza do prywatnej szkoly. wakacje spedzaja 2x w roku przewaznie za granica.
                jedza w dobrych restauracjach. popatrzylem i pomyslalem ze malo znam ludzi w
                Japonii ktorzy tak zyja.
            • shareku Re: Do Shareku 03.06.04, 05:15
              Jestem raczej dobrym obserwatorem i nie wyciagam wnioskow pochopnie, rozmawiam
              duzo z ludzmi i wiem ze rozowo nie jest (choc to dosc popularny kolor
              tutaj wink), ale co najmniej 50% Polakow (wliczajac prawie 30% bezrobotnych) dala
              by duzo, zeby harawac, tak jak zreszta haruja, ale za psie pieniadze.
              Malo sie o tym mowi, ale szczegolnie w biednych rejonach Polski liczba
              samobojstw rosnie w zastraszajacym tempie, ludzie nie sa w stanie wyzyc z
              jalmuzny, ktora dostaja. A prawo tylko fikcyjnie ich chroni, bo nie stac tych
              ludzi na wnoszenie spraw do sadu. W Krakowie np. nagminne jest zatrudnianie
              mlodych dziewczyn w hipermarketach na tzw. okres probny. Pracuja po 12 godzin,
              dostaja 600-700 zl, a ostatnio niektorzy "pracodawcy" w ogole nie placa,
              karmiac je obiecankami stalego zatrudnienia, po 3 miesiacach wylot i nowy
              nabor. Zreszta po co mam sie strzepic tutaj, w internecie sa gazety, tygodniki
              i wszelkie informacje na temat tego co sie dzieje w Polsce. Oczywiscie czesci
              spoleczenstwa dobrze sie powodzi i to cieszy, tak powinno byc, ale powodzenie
              jest bardzo ulotne a kariery czesto krotkie. Polski kapitalizm musi dojrzec, bo
              na razie jest w takim samym stylu jak na Filipinach.
              A Japonczycy ? Owszem sa przerazeni znacznym spadkiem stopy zyciowej, chcieliby
              utrzymac standard zycia, jaki mieli 20 lat temu, i nie sa w stanie. Mimo to
              niezle sobie radza, biorac pod uwage 100 milionowa populacje, ale niskie
              bezrobocie, mala ilosc bezdomnych, narastajaca ale w porownaniu do innych
              krajow niska przestepczosc itd.
              Ciekawa jestem co Cie tak negatywnie napedza, twoje posty swiadcza o tym, ze
              masz wiecej przeciw niz za, i ze raczej nie lubisz tego kraju.
              Bede wdzieczna jak ujawnisz konkretne powody (jesli mozesz).

              • makur Oj shareku shareku..... ;-) 04.06.04, 09:18
                shareku napisała:

                > Jestem raczej dobrym obserwatorem i nie wyciagam wnioskow pochopnie,

                Wydaje mi się, że jednak wyciągasz pochopne wnioski, o czym świadczy cały Twój
                post.


                ale co najmniej 50% Polakow (wliczajac prawie 30% bezrobotnych) dala
                >
                > by duzo, zeby harawac, tak jak zreszta haruja, ale za psie pieniadze.
                > Malo sie o tym mowi, ale szczegolnie w biednych rejonach Polski liczba
                > samobojstw rosnie w zastraszajacym tempie, ludzie nie sa w stanie wyzyc z
                > jalmuzny, ktora dostaja. A prawo tylko fikcyjnie ich chroni, bo nie stac tych
                > ludzi na wnoszenie spraw do sadu.

                No nieeeee, to forum dla zainteresowany ch japonią, czy dla bab w maglu?! Bo
                jak cztam takie rzeczy to zaczynam mieć wątpliwości wink) Na samoobronę
                głosujesz czy co??

                ale powodzenie
                > jest bardzo ulotne a kariery czesto krotkie.

                BANAŁ DO KWADRATU!

                Polski kapitalizm musi dojrzec, bo
                >
                > na razie jest w takim samym stylu jak na Filipinach.

                Chyba jednak przesadzasz.

                > Ciekawa jestem co Cie tak negatywnie napedza, twoje posty swiadcza o tym, ze
                > masz wiecej przeciw niz za, i ze raczej nie lubisz tego kraju.
                > Bede wdzieczna jak ujawnisz konkretne powody (jesli mozesz).
                >
                A co Ciebie tak napędza pozytywnie? Czy aby nie jedynie niezadowolenie z
                sytuacji w Polsce? (zresztą jeśli żyjesz w Japonii, to sorry, ale nie możesz
                mieć pełnego obrazu, więc trochę mniej kategorycznych opinii, proszę smile)

                pozdr.
                Marcin
                • shareku Re: Oj shareku shareku..... ;-) 09.06.04, 03:35
                  Makur, co nowego do dyskusji wnosi Twoja odpowiedz na moj post?
                  Jest zwyklym czepialstwem w aroganckim tonie.
                  Nie ma nic prostszego niz cytowanie fragmentow i dodawnie komentarzy
                  (gdyby przynajmniej zawieraly jakies argumenty i mialy sens...).
                  • makur No popatrz 09.06.04, 09:08
                    shareku napisała:

                    > Makur, co nowego do dyskusji wnosi Twoja odpowiedz na moj post?
                    > Jest zwyklym czepialstwem w aroganckim tonie.
                    > Nie ma nic prostszego niz cytowanie fragmentow i dodawnie komentarzy
                    > (gdyby przynajmniej zawieraly jakies argumenty i mialy sens...).

                    ...a ja naiwny myślałem, że dyskusja polega m.in. na odpieraniu argumentów wink
                    A czy moja wypowiedż ma jakiś sens? Wydaje mi się, że w jej ocenie nie będziesz
                    obiektywna (z oczywistych względów...) więc może pozostaw to innym.
                    Podsumowując, krytyki nie przyjmuję, i czepialstwo nadal będę uprawiał wink
                    pozdr.
              • nekos Re: Do Shareku 04.06.04, 16:48
                oj Shareku w dalszym ciagu wydaje mi sie ze patrzysz na wszystko oczami
                turysty. nie przekonalas mnie wcale ze jestes dobrym obserwatorem. napisalas ze
                przestepczosc w Japonii jest mala. zapomnialas tylko dodac ze rosnie i to w
                zaskakujacym tepie. przerazajace jest to co sie ostatnio tu dzieje. np. kilka
                dni temu 12 letnia uczennica szkoly podstawowej zamordowala w szkole swoja
                kolezanke podcinajac jej gardlo nozem. znaly sie od dziecka i byly dobrymi
                kolezankami. chyba tego samego dnia mlody chlopak zaatakowal mlotkiem swoje 2
                siostry. motywem napadu bylo to ze chcial dostac kare smierci! takich
                incydentow jest tu kilka dziennie. matki morduja dzieci. dzieci zabijaja
                rodzicow. wystarczy poogladac tv. bezrobotnych jest oficjalnie okolo 6
                milionow nie liczac tych wszystkich kobiet ktore siedza w domu i bawia dzieci i
                tych wszystkich ktorzy ze wstydu nie ujawniaja ze stracili prace. jak chcesz
                zobaczyc bezdomnych to przejdz sie po stacjach i po parkach w duzych miastach.
                jezeli chodzi o samobojstwa to przyznam sie ze statystyk nie znam ale zaloze
                sie ze Japonia jest w czolowce swiatowej bo tez bardzo czesto sie o tym slyszy.
                zreszta maja w tej dziedzinie dluga tradycje. duzo ludzi ma jakies bledne
                wyobrazenie o Japonii i mysla ze jest to jakis raj na ziemi. sa w bledzie bo
                tak nie jest. ja jestem tu na tyle dlugo ze widze dobre i zle strony tego
                kraju. o tych dobrych kazdy moze sobie poczytac w licznych przewodnikach po
                Japonii i uslyszec od tych ludzi ktorzy byli tu na krotkim urlopie. a o tych
                gorszych malo kto pisze i mowi. mylisz sie jezeli naprawde myslisz ze ja tego
                kraju nie lubie tylko dlatego ze pisze to co pisze. poprostu chce zeby ludzie
                poznali ta 'druga' Japonie. a to ze czasami sobie narzekam to moze mam
                charakter Anglika. ale znajdz mi cudzoziemnca ktory tu mieszka kilka lat i nie
                narzeka. ja jeszcze takiego nie spotkalem.
                pytasz tez co ja tu robie. prowadze szkole jez. angielskiego.
                ciekawy jestem dlaczego wrocilas do Polski jezeli tak dobrze ci sie zylo w
                Niemczech?
                • yawokim Re: Do Shareku 04.06.04, 20:58
                  ale znajdz mi cudzoziemnca ktory tu mieszka kilka lat i nie
                  > narzeka. ja jeszcze takiego nie spotkalem.

                  to dobre,na marginesie- nam sie ciagle wmawia, ze tylko polacy narzekaja ;] a
                  reszta swiata z rozdziawem promieniuje optymizmem i positive thinking
                • shareku Re: Do Shareku 09.06.04, 04:43
                  Dzieki za odpowiedz, masz racje, ze niemal kazdy obcokrajowiec znajduje powody
                  zeby ponarzekac i mowi o "drugim dnie" zycia w Japonii. I to niekoniecznie
                  ludzie z dluzszym stazem tutaj, znam pare osob ktore juz po paru tygodniach
                  maja wyrobiona negatywna opinie o Japonii. Niektorzy nawet przed przyjazdem,
                  bazujac na wiedzy z niektorych ksiazek o Japonii, sa bardzo krytycznie
                  nastawieni.
                  W zasadzie zgadzam sie ze wszystkim co piszesz, wszystko to prawda,
                  tylko czy gdzie indziej jest inaczej, lepiej ?

                  > ciekawy jestem dlaczego wrocilas do Polski jezeli tak dobrze ci sie zylo w
                  > Niemczech?
                  Bo w Niemczech nie bylam dlatego, ze dobrze mi sie tam zylo, tylko dlatego, ze
                  moja praca to moje hobby, bylam tam i tak 2 razy dluzej niz planowalam i taka
                  jest specyfika mojej pracy, ze jak chce robic to co lubie musze sie przenosic
                  co 2/3 lata (zalezy od projektu). W Polsce tez dobrze by mi sie zylo, moglabym
                  robic interesujace mnie rzeczy, gdyby nie cienizna finansowa i brak forsy na
                  badania.
                  • nekos Re: Do Shareku 09.06.04, 10:23
                    zycze ci powodzenia w Japonii. a jak sobie radzisz z japonskim?
                    tak poza tym to jak wiesz zaczal sie sezon deszczowy. pada, leje, slonce swieci
                    i znowu pada i tak bedzie codziennie przez jakies 6 tygodni. ha! znowu narzekam!
                    • shareku Re: Do Shareku 09.06.04, 12:16
                      Nie dziwi mnie, ze narzekasz, jedynie probuje dociec dlaczego (niektorzy bo
                      lubia, a inni bo maja powody, a te wole poznac zawczasu smile
                      Japonski idzie mi topornie, bo nie utrwalam tego co juz zrobilam. Ucze sie
                      z "Minna no Nihongo I". Wiem, ze jak sie nie zmobilizuje to jeszcze dlugo bede
                      jak dziecko we mgle, narazie wylapuje pojedyncze slowa z rozmow Japonczykow i
                      dorabiam sobie reszte smile
                      Bylam pare dni w Sapporo, tam pogoda jest bardziej przyjazna, bylo sucho i w
                      miare cieplo.
                      Ogladnelam wystawe, dokumentujaca wszystko co dotyczy choroby z Minamanta
                      (masowe zatrucie rtecia, ktore wyszlo na jaw okolo cwierc wieku temu). Znalam
                      to dawno, ale tylko od strony powiedzialabym technicznej, a teraz mam
                      zatrwazajacy obraz tego co zaszlo, z calym tlem spolecznym i tragedia
                      pojedynczych rodzin.
                      A z mniej przygnebiajacych rzeczy, polecam Sapporo Art Park Geijutsu-no-mori.
                      Spedzilam caly dzien na wloczedze po parku i galeriach
                      (www.artpark.or.jp/). Ktos kto lubi wspolczesna rzezbe i sztuke w tym
                      performance na pewno sie nie bedzie nudzil.
                      • nekos Re: Do Shareku 09.06.04, 17:07
                        mysle ze niektorzy narzekaja troche z nudow i troche z tesknoty za krajem z
                        ktorego przyjechali. co do Hokkaido to nigdy nie bylem ale slyszalem ze i
                        klimat jest dobry no i nie ma takiego zaludninia jak na innych wyspach. ludzie
                        ktorzy byli mowia ze krajobraz przypomina troche Europe. widzialem tez w tv ze
                        jest tam sporo turystow z Rosji. kiedys juz o tym pisalem ze nawet tablice
                        drogowe pod kanji i romaji maja tam napisy po rosyjsku. troche bylem tym
                        zaskoczony. ciekawe co piszesz o tej chorobie. nigdy o tym nie slyszalem. co do
                        japonskiego to probowalas 'Japanese for busy people'? podobno jest to jedna z
                        najpopularniejszych ksiazek do nauki japonskiego. powodzenia.
                        • shareku Re: Do Shareku 10.06.04, 03:28
                          Sapporo to dosc duze miasto, ale spodobalo mi sie glownie za wielkie polacie
                          zieleni tu i owdzie, parki, drzewa wzdloz glownych alei miasta itd. Wieksza
                          czesc miasta polozona jest na plaskim terenie, ale z zalesionymi gorami
                          dookola. Tego brakuje mi w okolicy w ktorej mieszkam, sa wprawdzie "poobcinane"
                          gorki z drzewami ale niedostepne. Dlatego kupilam rower i penetruje dalsze
                          sasiedztwo.
                          Na jednej wycieczce po Sapporo, zaczepil mnie i mojego przyjaciela facet w
                          typie "Man in black" i powiedzial, ze lepiej zebysmy nie wchodzili do
                          restauracji czy pubow w dzielnicy do ktorej zmierzamy, bo nalezy do mafii.

                          Co do choroby z Minamata, to dobrze, zeby ludzie wiedzieli o tym, bo to
                          niestety historia, ktora trwa niemal wiek, moze sie powtorzyc gdziekolwiek.
                          Zaczelo sie na poczatku XX wieku, kiedy fabryka Chisso produkujaca glownie
                          nawozy sztuczne, zaczela wpuszczac do morza scieki. Ludzie z okolicy
                          odzywiajacy sie glownie rybami zlowionymi w poblizu brzegow, zaczeli chorowac.
                          Byl to dlugo temat wstydliwy, bo objawy przypominaly chorobe psychiczna,
                          deformacje fizyczne zaczynaly sie pozniej. Zaczelo sie szukanie przyczyn,
                          ukrywanie faktow, agresja w stosunku do rodzin dotknietych ta choroba itd.
                          Trwalo to niemal 50 lat, zanim oficjalnie przyznano, ze powodem bylo skazenie
                          srodowiska. Podobne historie choc mniej drastyczne, bo choroby powodowane sa
                          innymi niz rtec polutantami, znane sa w roznych krajach, ale rzadko ktokolwiek
                          poczuwa sie do odpowiedzialnosci.
                          • nekos Re: Do Shareku 11.06.04, 17:11
                            rower to fajna rzecz ale troche strach tu na nim jezdzic bo ulice sa waskie a
                            sciezki rowerowej jeszcze nie widzialem. a kolo ciebie sa?
                            zauwazylas jak mlodziez tu jezdzi na rowerach z siodelkiem do samego dolu?
                            wygladaja jakby jezdzili na harleyach. moze o to chodzi.
                            a tak poza tym to nie wiem czy wiesz ze jezeli uczen szkoly sredniej mieszka
                            mniej niz 1.5 km od szkoly to nie moze jezdzic do szkoly na rowerze. musi
                            chodzic na piechotke. dziwne przepisy.
                            • yawokim Re: Do Shareku 11.06.04, 17:40
                              podobno z tym siodelkiem to jest przepis- w kazdej chwili dziecko musi miec
                              mozliwosc postawienia stop na ziemi- ale nie jestem pewiem, gdzies to
                              wyczytalem kiedys
                              • nekos Re: Do Shareku 12.06.04, 05:45
                                gdzies taki przepis pewnie jest bo tu przepisy sa na wszystko. ale smisznie to
                                wyglada a do tego kolana musza chyba bolec. do tego rowery na ktorych jezdza
                                studenci wygladaja jakby przed chwila wyjechaly z muzeum. tego typu rowery
                                widzialem w Polsce jak bylem maly. mowilo sie chyba na nie 'damki'. nie jestem
                                pewien.
                                • yawokim rowery 12.06.04, 16:05
                                  stary, w polsce cala mloda inteligencja jezdzi helenderskimi /albo nawet
                                  poniemieckimi przedwojennymi/ damkami, to teraz najbardziej modny rower, a
                                  bananowcy wybieraja takie niziutkie rowery wyczynowe gdzie sie ma kolana na
                                  wysokosci tulowia prawie ;]

                                  mi sie taki rowerek podoba jeansnow.net/tokyoboy/tokyoboy-040116.jpg
                                  • shareku Re: rowery 14.06.04, 02:57
                                    Unikalny rowerek. Ja mam gorala, pierwszy raz nie mialam problemu z dobraniem
                                    ramy, bo jestem mala. O siodelku nic nie wiem, i... nie bede wiedziec wink, bo
                                    moje jest wyciagniete na maxa i tak musi zostac. Nie jestem w stanie jezdzic z
                                    kolanami pod broda. Dziwi mnie ze istnieja przepisy dotyczace wysokosci
                                    siodelka, a nie ma jak widac regul porzadkujacych chaos w kierunkach poruszania
                                    sie cyklistow i dotyczacych oswietlenia w nocy ?! Rowerzysci atakuja tutaj
                                    pieszych z prawej i z lewej, z przodu i z tylu. Idac trzeba zawsze pamietac,
                                    zeby przy najmniejszej zmianie kierunku, sprawdzac czy ktos nie jedzie. Inna
                                    sprawa, to wymuszaja wszedzie pierwszenstwo na przechodniach i czasem mam
                                    wrazenie, ze jak ktos sie nie usunie to po nim przejada, mimo to nie widzialam
                                    jeszcze wypadku. Czesto jezdze ulicami, ale nie mam odwagi przejezdzac tak
                                    tuneli, choc wielu Japonczykom nie przeszkadza, ze samochody smigaja w
                                    odleglosci 10 cm od ich kierownicy. Widac wierza w precyzje, a ja nie smile
                                    • nekos Re: rowery 14.06.04, 05:24
                                      co do cyklistow to zgadzam sie z toba w 100%. dodam jeszcze ze w zimowe
                                      wieczory studenci jezdza ubrani na czarno na ciemnych rowerach i czesto bez
                                      swiatel. no czasami maja jedno odblaskowe z tylu. do tego na ulicach tez jest
                                      ciemno a o wypadkach jakos malo sie slyszy.
                                      ja tez kupilem sobie rower gorski. mnie trudno bylo dobrac rame bo wszystkie
                                      byly za male. mam 186 cm wzrostu. trzymam go pod domem i juz mi caly
                                      zardzewial.
                                      • shareku Re: rowery 14.06.04, 07:16
                                        Ja musze ludzi szokowac, bo mam wsciekle migajace swiatelka i z przedu i z
                                        tylu, sa male ale widac je z 500 m i baterie wytrzymuja niesamowicie dlugo.
                                        Rower trzymam w kuchni, chyba mu tam dobrze smile
                                        • nekos Re: rowery 14.06.04, 19:06
                                          shareku napisała:

                                          > Ja musze ludzi szokowac, bo mam wsciekle migajace swiatelka i z przedu i z
                                          > tylu, sa male ale widac je z 500 m i baterie wytrzymuja niesamowicie dlugo.
                                          > Rower trzymam w kuchni, chyba mu tam dobrze smile

                                          tylko raz widzialem tu takie migajace swiatelka i na rowerach jechali
                                          cudzoziemcy. dwoch facetow wiec to nie bylas ty! ciekawy jestem gdzie je
                                          kupilas bo ja takich w sklepach nie widzialem. tak to jest jak sie mieszka na
                                          wsi! ale widzialem sporo fajnych rzeczy do rowerow w Tokyu Hands w Shinjuku.
                                          • shareku Re: rowery 15.06.04, 04:59
                                            To sa te lampki, tanie, odkrylam je 10 lat temu i zawsze udaje mi sie je
                                            znalezc, w kazdym kraju, coz... globalizacja.
                                            Tutaj w byle jakim "domu towarowym" na stoisku z rowerami, powinienes znalezc
                                            czerwone na tyl roweru (ma okolo 3-4 funkcji migania i stale swiatlo).
                                            Biale jest czasem trudniej znalezc, bywa ze sa schowane pod stosem
                                            czerwonych,bo nikt ich nie kupuje. Najwiecej swiatel maja tu "cateye", tez
                                            dobre, choc daja slabsze swiatlo i latwiej je uszkodzic.
                                            www.bridgestar.com.hk/product/b-Torch-Lantern/6-Bicycle-Light/BS460204.htm
                                            www.bridgestar.com.hk/product/b-Torch-Lantern/6-Bicycle-Light/BS460105.htm

                        • shareku Re: Do Shareku 15.06.04, 06:05
                          nekos napisał:
                          > troche z tesknoty za krajem z
                          > ktorego przyjechali.

                          Przypomnialo mi sie!
                          Ja duzo czasu spedzam nad mikroskopem, wiec pracuje sluchajac przez internet
                          radia RMF FM, switny odbior, a nocne i ranne audycje sa rozbrajajaco
                          smieszne,zrelaksowane,(Jaworski, a potem Paszkowska i Skowron - swietny duet)
                          ich muzyke tez lubie, no i na bierzaco wiem wszystko co sie dzieje
                          w Krakowie i okolicy smile
                          www.rmf.fm/sluchaj.html#
        • shareku Re: Do Shareku 02.06.04, 12:53
          Jeszcze gwoli wyjasnienia, laptop kupilam nie z mety, oszczedzalam na niego,
          ale jak juz pisalam bez wiekszych wyrzeczen i 3 miesiace, a nie 3 lata, i nie
          najdrozszy ale bardzo dobry, a to roznica wink
        • shareku Re: Do Shareku 02.06.04, 12:57
          Sorry mam jeszcze pytanie:
          Dlaczego napisales

          >ja znam rodowite Japonki, ktore wlasnie rozpoczely prace w biurach,
          szpitalach, szkolach za 150000-200000 yenow.

          dlaczego nie napisales Japonczykow ?
          czekam na odpowiedz, bardzo mnie to intryguje...
          • nekos Re: Do Shareku 02.06.04, 14:06
            shareku napisała:

            > Sorry mam jeszcze pytanie:
            > Dlaczego napisales
            >
            > >ja znam rodowite Japonki, ktore wlasnie rozpoczely prace w biurach,
            > szpitalach, szkolach za 150000-200000 yenow.
            >
            > dlaczego nie napisales Japonczykow ?
            > czekam na odpowiedz, bardzo mnie to intryguje...

            napisalem tak bo wbrew temu co rzad mowi kobiety w Japonii w dalszym ciagu
            zarabiaja mniej od mezczyzn. (-.-)v
            • shareku Re: Do Shareku 03.06.04, 05:25
              No wlasnie.
              Ale nie w tylko w Japonii.
              Na calym swiecie, dokladnie wszedzie, kobiety za identyczna prace otrzymuja o
              od 10-30% mniej niz mezczyzni.
              Ta regula nie dotyczy tylko malej czesci zawodow (na szczescie mnie tez nie
              dotyczywink.
              A czym ty sie zajmujesz w Japonii?
    • nekos Re: Do Chiara76 02.06.04, 14:53
      obiecalem ci ze napisze cos na temat cudzoziemcow. jest ich w japonii nawet
      sporo. samych takich 'na czarno' bez wizy jest podobno okolo pol miliona! w
      Tokyo na Roppongi wieczorem mozna sie zapomniec gdzie sie jest bo widac wiecej
      gaijinow niz japonczykow. ostatnio bylem tam 3 tyg temu. na kazdym rogu stoja
      Murzyni rozdajacy ulotki pubow i klubow nocnych. slychac tez od czasu do czsu
      jez. rosyjski. spotkalem w pubie czworo ktorzy zaczeli ze mna rozmowe
      slowami "wiemy ze Polacy Rosjan nie lubia!". po czym poczestowali mnie jakims
      swoim drinkiem w butelce po coca-coli ktory scial mnie z nog i po ktorym glowa
      bolala mnie przez kilka nastepnych dni. do dzis nie wiem co to bylo. u mnie w
      miescie i okolicach jest sporo Brazylijczykow. pracuja przewaznie calymi
      rodzinami w fabrykach. znam tez Anglika ktory mieszka w moim miescie. jest w
      Japonii od 30 lat. jak go poznalem zaraz po przyjezdzie 8 lat temu to juz wtedy
      mowil ze on stad nie dlugo wyjezdza. nie mogl sie nadziwic po co ja tu
      przyjechalem. moge powiedziec ze nienawidzi tego kraju i wszystkiego co
      japonskie ale...jest tu do dzis!
      • peter2715626 Re: Do Chiara76 03.06.04, 00:36
        >>nienawidzi tego kraju i wszystkiego co
        > japonskie ale...jest tu do dzis!


        Kasa........
        Specjalistom z innych krajow musza pewnie duzo placic.

        Czytalem niedawno artykul o migracjach na linii Japonia-Nowa Zelandia.
        Mlodzi profesjonalisci i nauczyciele angielskiego wyjezdzaja do Japonii po
        wyzsze zarobki.
        Zamozni Japonczycy przeprowadzaja sie do Nowej Zelandii po lepszy lifestyle.
        Otwarte przestrzenie, umiarkowany klimat i zrelaksowany tryb zycia.
        W obu przypadkach pieniadze wedruja w ta sama strone.

        Bylem kiedys w nocy na Roppongi, ale murzynow nie widzialem. Za to duzo kuso
        ubranych japonek z wlosami blond.





        =====================

        mordor.mds.pl/peter
      • shareku Re: Do Chiara76 03.06.04, 06:23
        >nienawidzi tego kraju i wszystkiego co
        > japonskie ale...jest tu do dzis!

        Anglicy tak przewaznie maja, nie poznalam jeszcze zadnego, ktory zyjac za
        granica nie narzekal i nie plakal. Sami Anglicy smieja sie z siebie i moj
        kumpel, tez specjalista od nienawisci do wszystkiego co japonskie, powiedzial ze
        >Englishman is even moaning about moaning,
        a kind of meta-moan like somebody said once.
        A Nowo-Zelandczycy maja nawet jakies smieszne okreslenie na Anglikow cos jak
        moaning peat or moaning hole (dowiem sie).
        Na szczescie sa wyjatki, wiec w koncu na pewno spotkam Anglika, ktoremu jest
        dobrze tam gdzie jest.
    • nekos Re: Do Nekos 12.06.04, 05:52
      chiara76 napisała:

      > założyłam nowy post, bo i tak tam skręciliśmy wątek.

      Chiara76 gdzie jestes? zalozylas ten post i zniknelas. a moze jestes zajeta
      pakowaniem walizek? kiedy sie tu wybierasz?
      • chiara76 jestem jestem! 12.06.04, 09:56
        nekos napisał:

        > chiara76 napisała:
        >
        > > założyłam nowy post, bo i tak tam skręciliśmy wątek.
        >
        > Chiara76 gdzie jestes? zalozylas ten post i zniknelas. a moze jestes zajeta
        > pakowaniem walizek? kiedy sie tu wybierasz?

        jestem,jestem czytam wszystkosmile
        Walizek na razie nie pakuję do wyjazdu tamże, choć wiem, że kiedyś na pewno tam
        pojadę. Ale chętnie słucham, co macie do powiedzenia na temat Japonii.
        Hm to może rzucę jeszcze jedno pytanie, o mafię, bardzo ją widać na ulicach??
        Są groźni dla tak zwnaych zwykłych ludzi?
        • shareku Re: jestem jestem! 14.06.04, 03:17
          Jakies 3 tygodnie temu po 21.00 wracalam do domu i nagle z knajpy wyszlo 3
          duzych facetow,elegancko ubranych, ale ustawili sie przy wyjsciu w pozach jak
          ochroniarze, wyszly 2 kobiety jedna w kimonie, a druga w kostiumie i kapeluszu,
          przeszly do podstawionej limuzyny, natychmiast zorientowalam sie, ze cos jest
          nie tak, bo zrobilo sie wokol pusto i bylam jedyna osoba, ktora kolo nich
          przeszla, inni nagle przystaneli, albo przeszli na 2 strone ulicy, kiedy
          ogladnelam sie za siebie wyszedl tez jakis facet. Pare dni pozniej dowiedzialam
          sie, ze to byli goscie z mafii. Ludzie najwyrazniej wiedza, kto jest kto.
        • nekos Re: jestem jestem! 14.06.04, 05:48
          witam!!
          wiesz ja mafii jakos tu nie widze. moze dlatego ze mieszkam w malym miescie i
          oni nie maja tu nic do roboty. mieszkal tu jeden z rodzina niedaleko ale
          wyprowadzil sie jakies 3 lata temu. szkoda bo mial sliczna corke!
          • chiara76 Re: jestem jestem! 14.06.04, 10:12
            nekos napisał:

            > witam!!
            > wiesz ja mafii jakos tu nie widze. moze dlatego ze mieszkam w malym miescie i
            > oni nie maja tu nic do roboty. mieszkal tu jeden z rodzina niedaleko ale
            > wyprowadzil sie jakies 3 lata temu. szkoda bo mial sliczna corke!
            hahaha, ale czyżbyś miał wobec niej jakieś plany?smile
            • nekos Re: jestem jestem! 14.06.04, 18:54
              chiara76 napisała:

              > > wyprowadzil sie jakies 3 lata temu. szkoda bo mial sliczna corke!
              > hahaha, ale czyżbyś miał wobec niej jakieś plany?smile

              jakie tam plany. gdybym nawet jakies mial to tatus napewno szybko by 'wybil' mi
              je z glowy.
              • chiara76 Re: jestem jestem! 14.06.04, 21:29
                nekos napisał:

                > chiara76 napisała:
                >
                > > > wyprowadzil sie jakies 3 lata temu. szkoda bo mial sliczna corke!
                > > hahaha, ale czyżbyś miał wobec niej jakieś plany?smile
                >
                > jakie tam plany. gdybym nawet jakies mial to tatus napewno szybko by 'wybil'
                mi
                >
                > je z glowy.

                no więc właśnie się domyślałamsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka