Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 458

09.01.21, 07:13

Otwarte
Obserwuj wątek
    • jutka1 Sobota, biało i zimno 09.01.21, 09:14
      Trochę odespałam deficyty z poprzedniej nocy; jeszcze nie 100% formy, ale prawie.

      Dałam sobie wolny weekend, spędzę go na odpoczynku i lekkim ogarnianiu chałupy.
      Ekipa wczoraj skończyła. Dziwne uczucie - byli tu ponad dwa miesiące.
      Zobaczymy sie jeszcze, już niedlugo, bo poprosiłam, żeby mi naprawili kominek.

      Za oknem ciagle biało, minus dwa-trzy stopnie - to i śnieg nie topnieje jeszcze. Ładnie jest.

      Miłego weekendu życzę.
      • kan_z_oz Re: Sobota, biało i zimno 09.01.21, 12:44
        Weekend deszczowy oraz sredni. Brisbane w lockdown od piatku az do wtorku. Pan maz przesuwal ustalone spotkania. Ja przesuwalam moje prace, ktore obecnie sa w granicach zero.

        Przyleciala jakas pani z OK do Melbourne z ta wredna odmina kovida. Wyszla z kwarantanny po dzieciecu dniach.
        Wlazla na samolot do Brisbane i samochod do okolicznego miasteczka, gdzie okazalo sie, ze jest zarazona.

        Piersza ofiara padl sklep sieciowy, nastepnie restauracja z pizza. Na koniec lokalny sklep z alkoholem.
        Zrobilismy bardzo duze zakupy w sklepie lokalnym poznym wieczorem.
        Ciekawa jestem ile pracy mi sie zostanie w nadchodzacym tygodniu.

        Odbyly sie w koncu rozmowy rzadu federalnego ze stanowymi nad ustaleniem jakiejs narodowej sensownej polityki odnosnie kovida. Uczymy sie dosyc wolno ale sie uczymy czyli pozytywnie bo cos sie dzieje.

        Nagle moja wies stala sie obiektem krajowej uwagi. Plus taki, ze w sklepie byly pustki oraz w calej okolicy caly weekend.
        Jutro futro, czyli Pan maz w domu. Ja mam tylko pare malych prac. Cale szczescie, ze pozbylam sie b@b.
      • ania_2000 Re: Sobota, biało i zimno 09.01.21, 19:51
        Zaczyna sie spokojny weekend. Z domu rodzinnego w PL w koncu dobre wiesci - ufff..Nareszcie.
        Planow nie ma - ale moze cos sie wykluje, bo pogoda sie zapowiada w typie outdoor, wiec na pewno sie gdzies wybierzemy.
        Patrze na choinke, czy ja rozebrac czy nie - maz jest jeszcze za tym zeby zostawic na nastepny tydzien. No to sie chyba poddam, tylko z zewnatrz trzeba posciagac lampki.
        Milego weekendu wszystkim :)
      • luiza-w-ogrodzie Sloneczna i sucha (!) niedziela 10.01.21, 11:32
        Chcialam napisac, ze lato wrocilo, ale powietrze jest jak jesienne, ze mimo iz slonce po letniemu wznosi sie wysoko, poranki i wieczory sa chlodne. Jeszcze przez cztery dni ma byc cieplo, u mnie do maksymalnie 30 stopni w czwartek z szansa na burze a od piatku znowu bedzie kilka dni 24-25 stopni. Wiatr jest uroczy, polnocno-wschodni, czyli od oceanu, cieply i wilgotny i w niczym nie zaklocajacy oceanicznej bryzy, ktora dociera na moj pagorek okolo drugiej po poludniu. Taka pogoda jest idealna do suszenia ziol, scielam miete i melise, wlozylam do koszykow i ustawilam je w przewiewnym miejscu. Jutro zerwe kwiaty czarnego bzu i nastawie nastepny gasiorek wina.

        Pomidory w tym cieple wziely sie za dojrzewanie, zrywam je gdy sie zarumienia i stawiam w koszyczku w cieplej kuchni zeby doszly. Nie chce ryzykowac aby possumy czy szczury sie do nich dobraly. Skonczyly mi sie torebki ochronne i w jednym zielonym pomidorze wiekosci kasztana zobaczylam w calej okazalosci gasienice (tomato hornworm), przekroilam owoc zeby zobaczyc jak wyglada i sfilmowac do mojego projektu o owadach w ogrodzie. Dzisiaj udalo mi sie tez uchwycic aparatem zolta wazke oraz pszczole miesierke (u nas zwana "resin bee") szukajaca miejsca na zlozenie jajek w moim domku dla pszczol.

        Po poludniu zabralam sie do wpisywania w portalu biletowym i roznych mediach spolecznosciowych ogloszen o nadchodzacych grzybobraniach, taka dziubanina, do kazdego ogloszenia inne zdjecie, ale dalam rade. Jutro pojade rozwiezc ulotki reklamujace spolecznosciowy projekt ogrodowy a pojutrze wybiore sie za gory na grzyby i zabrac narzedzia ogrodowe od Buszmena. Juz widze to rydzowe obzarstwo po powrocie do domu.

        Dzisiaj przyszla corka, rozlozyla swoje stare biurko na czesci, jutro Buszmen zniesie mi je na dol pod garaz. Wystawie wszystkie rupiecie przed dom we wtorek wieczorem i w srode bede miala wiecej miejsca w garazu. Kupie kilka polek zeby trzymac zaprawy, pudla z materialami na warsztaty i rzeczy turystyczne. Wreszcie po latach bezholowia i ogolnego balaganu Buszmena bede wiedziala gdzie co mam.

        Zycze pieknej pogody i spokojnej niedzieli!

        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • jutka1 Re: Sloneczna i sucha (!) niedziela 10.01.21, 12:15
          Luizo, u Ciebie jak zwykle mnóstwo aktywności.
          Rydzy (rydzów?) zazdroszczę.
          Foty super.

          Ja w ramach nicnierobienia postanowiłam zrobic sałatkę jarzynową. ;-)))
          Warzywa i jajka już ugotowane i właśnie stygną, ogórki kiszone - w lodówce, cebula i jabłko winne - mam, puszkę groszku - mam (prawdę mówiąc wolę groszek mrożony na parze, bo ma instensywny kolor i nie ma chemii z zalewy puszkowej, ale akurat w sklepiku zabrakło i będzie dopiero w czwartek). Majonez zmieszam z jogurtem greckim, dodam łyżeczkę musztardy dijon, i już.
          Będzie strawa na następnych kilka dni. :-)))
          A krojenie mnie uspokaja. :-)
      • roseanne Ertes, Tulum 09.01.21, 20:19
        bylam w 2019 w Grand Bahia Tulum, Hotel mniejwiecej w polowie odleglosci miedzy Plaja del Carmen i Tulum. samego Tulum nie zwiedzilam

        M nurkowal w z Xenoties, ktorych w okolicy masa

        jesli chodzi o nurkowanie w oceanie to uwazal, ze na Cozumel ciekawiej
        • kan_z_oz Re: Ertes, Tulum 10.01.21, 07:37
          Choinke rozbieram na poczatku lutego. Traktuje jako mila ozdobe chalupy.

          Okolica w fazie lykendowego zamrozenia. Pojechalismy do pustego Zoo. Zjedlismy lunch w pustej restauracji.
          Nie narzekam. Czekamy na wyniki jutrzejsze. Covid jest tutaj bardzo powaznie traktowany.
          Mysle, ze powinnien byc.
    • jutka1 Niedziela, pada śnieg 10.01.21, 08:03
      Jak w tytule. Nowa warstwa śniegu znowu "posprzątała" świat. Jest biało i czysto.

      Odespałam resztki niedospania, wreszcie czuję się "normalnie".
      Nie pracuję dzisiaj, odpoczywam - czytam, gotuję. Płyt jakichś posłucham. Luz jednym słowem.

      Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
        • xurek Re: Niedziela, pada śnieg 10.01.21, 13:49
          a tutaj ostre slonce i mrozno, ale snieg prawie w calosci wysublimowal, jest juz tylko na dachach i troche na trawie w ogrodzie.

          U nas tez dzien lenia: zaprosilam meza na brunch, taki z pompa, bo skoro nie mozna juz chodzic do restauracji, to trzeba zrobic restauracje w domu. Za chwile wyjezdzamy na wycieczke po okolicznych gorkach, sprawdzic stan sniegu i wykonac spacer w miejscu najpiekniej dzisiaj wygladajacym.

          Wieczorem upichcimy tajskiego kurczaka z krewetkami i ryzem i to by bylo na tyle planow. Mlodemu koncza sie dzisiaj ferie i jest caly nieszczesliwy i nie w sosie :)
          • jutka1 Re: Niedziela, pada śnieg 11.01.21, 00:38
            U nas nagle zaległa gęsta mgła. Prawie mleko.
            I tak siedzi.
            Śnieg przestał, i topnieje, następne opady zapowiadają na czwartek. A na druga połowę przyszłego tygodnia zapowiadają minus 20 C do minus 21 C w nocy. Strach się bać. Jutro muszę pamiętać, żeby wyłączyć dopływ wody do szlucha ogrodowego.

            Jutro powrót "do kieratu", a we wtorek wędrówka po urzędach (niestety, niekcemalemuszem).

            Potem do 22 stycznia jestem w okowach i szponach pracy dla klienta "ulubionego". A potem, o czym oznajmię "wszystkim świętym" - biorę dwa tygodnie wolnego. Uporządkowanie parteru, wicierozumiecie. Plus oddech od tego wszystkiego.

            A, i jeśli ktoś mizłby przepis na chicken wings z piekranika - to bardzo poproszę. W weekend chcę skrzydełkami przetestować nowy piekarnik. :-)
            • roseanne Re: Niedziela, pada śnieg 11.01.21, 00:43
              Skrzydełka kroje w stawach. Maleńka ilość oliwy, wymasowac, wtedy przyprawy się lepiej trzymaja
              Sól, wędzona papryka, chili w płatkach
              200c 45 minut


              Można też oliwa, sól, zioło np oregano lub bazulua


              Można zamarynować w zgniecionym czosnku i sosie dojowym
            • luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela, pada śnieg 11.01.21, 01:04
              jutka1 napisała:

              > Śnieg przestał, i topnieje, następne opady zapowiadają na czwartek. A na druga połowę przyszłego tygodnia zapowiadają minus 20 C do minus 21 C w nocy. Strach się bać. Jutro muszę pamiętać, żeby wyłączyć dopływ wody do szlucha ogrodowego.

              Niesamowite, prawdziwa zima! Oby tylko spadlo duzo sniegu przed tymi mrozami, zeby rosliny i zyjatka rozne nie wymarzly. Zaloze sie ze zima zaskoczy drogowcow :)

              > A, i jeśli ktoś mizłby przepis na chicken wings z piekranika - to bardzo poproszę. W weekend chcę skrzydełkami przetestować nowy piekarnik. :-)

              Pytasz i masz! Wlozyc skrzydelka na noc do marynaty: sos sojowy (nie za duzo, bo jest slony), cooking sherry, 2-3 rozduszone zabki czosnku, majeranek. Wstawic do piekarnika, mozna dolozyc w stylu azjatyckim kielki bambusa, malenkie kolby kukurydzy etc albo pokrojone w piorka marchew i ziemniaki. Podawac z ryzem.


              Luiza-w-Ogrodzie

              Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek, dzien roznorodny 11.01.21, 10:26
      Robilam rozne duperele w ten goracy, sloneczny dzien. Najpierw podlalam kilka grzadek, potem siedzialam przed komputerem, zrobilam biznesowy plan "COVID Safe" (i dostalam kod QR) oraz wpisywalam ogloszenia o grzybobraniach na odpowiednie portale. Po poludniu pojezdzilam po okolicy rozwozac ulotki do projektu ogrodowego, a po drodze zrobilam zakupy (dwa bale slomy, dwa worki siana i pasza dla kur). Wrociwszy do domu spakowalam samochod na jutrzejsze grzybo- i jablkobranie, posiekalam kolorowe pomidory i udusilam je z cebula, cukinia, resztkami pieczonej kurzej piersi i bazylia, podalam z zielona soczewica. Obiad jadlam przed ekranem, bo mialam zebranie projektu na Zoomie. Zebranie wlasnie sie skonczylo, zaraz zamkne kury w kurniku, zadzwonie do Mamy, wezme prysznic i pojde spac. Jutro rano trzeba wywlec reszte rzeczy na wystawke (co dzisiaj zaczal robic Buszmen) i wyjechac okolo siodmej na grzyby.

      Dobrego poniedzialku zycze, bo jaki poniedzialek, taki caly tydzien :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • xurek Re: Poniedzialek, dzien roznorodny 11.01.21, 10:41
        ja zazylam przegladnac maile i zrobic plan pracy na dzis, za pol godziny jade do miasta na male aptekarsko - zywnosciowe zakupy, potem upichce sobie lunch, zabiore sie za popoludniowa prace, wieczorem ciag dalszy albumu dla mamy, wiecej planow nie mam.

        jutro praca w Zurychu i pierwsze spotkanie z moim zastepca po prawie miesiecznej przerwie. mowia o nastepnej fali obostrzen, ma byc zakomunikowana w piatek, zobaczymy, co nam milosciwiepanujacy zapodadza tym razem.
        • roseanne Re: Poniedzialek, dzien roznorodny 11.01.21, 15:20
          xurek napisała:


          . mowia o nastepnej fali obostrzen, ma byc zakomunikowana w piatek, z
          > obaczymy, co nam milosciwiepanujacy zapodadza tym razem.
          >

          No właśnie, co będzie postanowione?
          Jakbyś miała jakieś wzmianki to proszę daj znać.
          M ciągle w Warszawie. Jak np ogłoszą w piątek, że test niezbędny to ciężko mu będzie złapać..

          Kupiłam dopiero co bilety... Jakby co to wiem gdzie i za ile testy dla podróżnych, w kwarantannie mam już doświadczenie, ale wolałabym nie wprowadzili nic gwałtownego.



          Rozbiłam wczoraj dwa szklane dzbanki do French Press. Jak to jest, że całość w ikea można nabyć za dychę, a tylko szkło kosztuje prawie trzy razy tyle?
          Piston, siatki z dołu, metalowy uchwyt mam, wolę to od plastikowego, który się nie są domyć..
          No nic, jeszcze jeden French Press mam, również dzbanek do mokka, tygielek do kawy tureckiej i maszynę do espresso. Jakoś przeżyję...
          • ania_2000 Re: Poniedzialek, dzien roznorodny 12.01.21, 05:57
            Poniedzialek pracowity - a ja dodatkowo ledwo chodze, po wczorajszym hike.
            Pozazdroscilam Xurkowi wycieczki, pojechalismy w nasze lesno-gorskie zakatki, na 15 km trail zakonczony wodospoadem. Trasa super, mielismy zalozone na butach nakladki zeby sie nie wylozyc bo bylo sporo lodu - i kijki do podparcia, zeby sie nie wylozc na zeby przy schodzeniu/wchodzeniu po kamulcach.
            Ale bylo to co mi bylo trzeba. Czlowiek jak taki zmeczony, to od razu zadowolony:)
            Ponizej pare fotek z wycieczki
            • luiza-w-ogrodzie Re: Poniedzialek, dzien roznorodny 12.01.21, 13:09
              ania_2000 napisała:

              > Poniedzialek pracowity - a ja dodatkowo ledwo chodze, po wczorajszym hi7ke.
              > Pozazdroscilam Xurkowi wycieczki, pojechalismy w nasze lesno-gorskie zakatki, n
              > a 15 km trail zakonczony wodospoadem. Trasa super, mielismy zalozone na butach
              > nakladki zeby sie nie wylozyc bo bylo sporo lodu - i kijki do podparcia, zeby s
              > ie nie wylozc na zeby przy schodzeniu/wchodzeniu po kamulcach.
              > Ale bylo to co mi bylo trzeba. Czlowiek jak taki zmeczony, to od razu zadowolo
              > ny:)
              > Ponizej pare fotek z wycieczki

              Przepiękne widoki i trasa, podziwiam umiejętność przejścia 15 km po śliskim podłożu. Nie jestem pewna czy umiem jeszcze chodzić po śnieg i i lodzie :/
              Dzięki za zdjęcia!
          • xurek Re: Poniedzialek, dzien roznorodny 12.01.21, 09:31
            na razie bez zmian, ani Kanada ani Polska nie sa na "czarnej liscie" :). W Zurychu ponoc wciaz otwarte wszstkie slkepy - wybiore sie w poludnie do Sihlcity, to dam znac, czy to prawda.

            U nas dzisiaj wyjatkowy jak na corone dzien, bo wszyscy w trojke jestesmy "pracowo w drodze".

            W pociagu bylo mniej ludzi niz zwykle, w firmie tez tylko kilka osob, za oknem szaroburo, wietrznie i pada snieg.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek ludów zbieraczy 12.01.21, 13:31
      Buszmen nocował u mnie po porządkowaniu garażu i dziś o siódmej rano pojechaliśmy za góry żeby odwieźć go do domu a ja planowałam wybrać się na grzyby, które w tym roku pojawiły sie w pełni lata, bo dotąd było mokre i chłodne.

      Buszmen zdecydował że też skoczy do lasu, więc poczekalam aż skończy zebranie online w domu i pojechaliśmy najpierw nazbierać pół koszyka rydzów a potem pod jego miasteczko gdzie przy drodze rosła dzika jabłoń wysoka na 6 metrów a szeroka na 8 i całą obwieszona owocami wielkości papierówek. Nie wiem ile kilogramów zebrałam, pewnie z 8. Jutro je zważę.

      Po drodze zerwałam ponad dwumetrową dziewannę, która ususzę. Wzięłam też od Buszmena worek i kubeł pełne siana, bo kilka dni temu skosił trawę a ja potrzebuję siana żeby wyscielić gniazda kur.

      Było sucho i gorąco, odzwyczailam się od takiej pogody, męczy mnie. Wróciłam do domu z pełnym bagażnikiem, rozpakowałam samochód, wywloklam z garażu rupiecie uszykowane na wystawkę i wyłożyłam je na trawnik przy ulicy, posortowałam rydze i padłam. Krótki telefon do Mamy, prysznic i ogłaszam koniec dnia. Jabłka przerobię pojutrze, tak sobie myślę że zrobię przecier jabłkowy z przyprawami a z obierek ocet jabłkowy.

      Jutro następny pracowity dzień a wieczorem przyjdzie córka z chłopakiem na urodzinową kolację. W czwartek będzie upał, zrobię sobie wakacje na plaży

      Trzymajcie się ciepło

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Re: Wtorek ludów zbieraczy 12.01.21, 16:09
        Brzmi jak super dzień, Luizo.

        U mnie na odwrót - pojechałam 20 km dalej "do urzędu". Po odczekaniu w kolejce (na szczęście poczekalnia była pusta, a że wpuszczają po jednej osobie, stąd "kolejka") okazało się, że poprzedni urząd wydał mi papiery z błędami, a papiery te były podstawą do działania dzisiejszego urzędu. Odeszłam z kwitkiem, czeka mnie jeszcze jedna wizyta w pierwszym urzędzie, potem w tym dzisiejszym.

        Nie powiem - wkurzyłam się. 2 godziny w plecy.

        No nic. Po przyjeździe skończyłam zlecenie i dałam sobie wolne na resztę dnia dzisiaj i na jutro. W czwartek sprawdzę wypoczętym "ostatnim okiem" i wyślę. A w piątek znowu po urzędach jak wyżej.

        Jestem niedospana, zmęczona i mam niechcieja.
        • xurek Re: Wtorek ludów zbieraczy 12.01.21, 16:15
          bylam w miescie w czasie lunchu. cale wielkie centrum handlowe Sihlcity w Zurychu otwarte, a gow...ne kantoniki jak Solothurn zamykaja sklepy. Sensu w tym jest moim zdaniem zero.

          No ale kupilam sobie jedwabna bluzke bez rekawow pod taki cardigan, co go znalazlam w czelusciach szafy i nie mialam z czym nosic. a potem mi sie przypomnialo, ze moze kupie z przeceny buty na sanki, wiec po pracy udam sie jeszcze raz.

          W Zurychu sypie snieg w takim tempie, ze nawet na jezdni przed biurem nie nadaza topniec badz byc rozjechany. czuje, ze bedzie problem z powrotem do domu :)
        • roseanne Re: Wtorek ludów zbieraczy 12.01.21, 16:29
          wspolczuje doswiadczenia, niezauwazony od razu blad potrafi zepsuc humor, czas i plany

          funkcjonuje, emocjonalnie nadal nieteges, ale dzien po dniu....

          pada snieg, akumulacja zwolnila, albo temperatura sie podniosla,jest wodniscie
          bardzo powoli zastanawiam sie co pakowac, pol walizki pewnie bedzie roznych prezentow
          np syrop klonowy dla PIranii :) ,moja wersja swetra ,dzemiki
        • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek ludów zbieraczy 13.01.21, 00:16
          jutka1 napisała:

          > U mnie na odwrót - pojechałam 20 km dalej "do urzędu". Po odczekaniu w kolejce (na szczęście poczekalnia była pusta, a że wpuszczają po jednej osobie, stąd "kolejka") okazało się, że poprzedni urząd wydał mi papiery z błędami, a papiery te były podstawą do działania dzisiejszego urzędu. Odeszłam z kwitkiem, czeka mnie jeszcze jedna wizyta w pierwszym urzędzie, potem w tym dzisiejszym.
          >
          > Nie powiem - wkurzyłam się. 2 godziny w plecy.
          >
          > Jestem niedospana, zmęczona i mam niechcieja.

          Jak to sie mowi, "some days your are the pigeon, some days you are the statue". Spokojnie, wszystko da sie zalatwic.

          Stan niechcieja jest calkowicie zrozumialy po takim dniu, ale bedzie lepiej!

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • ania_2000 Re: Wtorek ludów zbieraczy 12.01.21, 22:01
          Mam lunch break.
          Od rana tak lalo, ze w miescie slysze wywalilo prad. Normalnie zalalo.
          Obrobilam pare zoom meetings - jeden poranny byl troche nieteges - bo kto to slyszal, o 8 rano wlaczac monitor i sie przedstawiac i gadac? Zwykle jak jest jakies takie BS seminar, to sie wylacza video i mikrofon i sie slucha, a tutaj pan kazal gadac, i kazdy w poplochu sie rzucal do szafy cos ubierac na gore i czesac wlosy - lacznie ze mna. Crazy.
          Xurku, wyobrazam sobie jaka macie kleske sniezna, tak jak tutaj, miasto nie ma sprzetu na takie excesy sniezne, czeka sie az stopnieje i ludzie brna, a samochody grzezna.
          Luizo, ale rydze!!!! mniam!!! natychmiast bym pozarla - a to to co dlugie to ta dziewanna? co to i do czego? prosze o wyjasnienie?
          Rose, ty lecisz do Europy? Polecialabym tez...Oby oby sie udalo to wkrotce.
        • luiza-w-ogrodzie Dziewanna i jablonka 13.01.21, 00:48
          xurek napisała:

          >do czego sluzy szuszona dziewanna?

          roseanne napisała:

          > dziewanna imponujaca
          > grzybki rowniez

          Dziewanna to wartosciowe ziele lecznicze, ja zrobie z kwiatow olejek a liscie ususze:

          Kwiaty dziewanny działają przeciwzapalnie, bakteriobójczo, powlekająco, zmiękczająco i wykrztuśnie. Z takim zestawem cech dziewanna jest prawdziwym kołem ratunkowym w przypadku przeziębień, nieżytów górnych dróg oddechowych z suchym, męczącym kaszlem, w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła. Pobudza również wydzielanie śluzu, co ułatwia odkrztuszanie.

          > to te jablka znaczy samosiejki? czy smakowo sie roznia od sadowniczych?

          Tak, samosiejki. Owoce sa mniejsze od sadowniczych, bo dziko rosnace drzewa nie sa przycinane ani nawozone. Smak tez moze byc rozny, od maczystych i bez smaku, do chrupiacych slodkich i kwaskowatych, jak te, ktore wczoraj zebralam. Ta wczorajsza jablon byla wielka i obwieszona zielonymi jabluszkami z czerwonym rumiencem.

          Zastanawiam sie tez jak sa zapylane, no ale pszczoly miodne lataja na odleglosc 10 km i jablonek w niektorych okolicach moze byc dostatecznie duzo, zeby owocowaly, ludzie na fermach maja tez w ogrodach ozdobne crabapple, czyli rajskie jabluszka a one sa tzw. uniwersalnym zapylaczem dla wiekszosci odmian jablek.


          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Cytat na dziś 13.01.21, 03:58
      ‘And how should we behave during this Apocalypse? We should be unusually kind to one another, certainly. But we should also stop being so serious. Jokes help a lot. And get a dog, if you don’t already have one.’

      Kurt Vonnegut - The Idea Killers, 1984.
      • xurek Re: Cytat na dziś 13.01.21, 09:31
        my zaczelismy sie mentalnie przymierzac do kota, bo Mlody zasugerowal nabycie takowegoz.

        Wyprobowalam nowe futrzane buty. Po przejsciu 100 m do autobusu musialam w owym wyciagnac z nich futrzane “podeszwy”, bo chociaz bylam bez skarpet, to mialam wrazenie, ze jeszcze chwila I stopy mi sie w nich ugotuja. Bez wkladek byly super na zewnatrz, ale w biurze musialam je od razu zdjac I zamienic na sandaly. Nadaja sie wiec dobrze na sanki, ale srednio na droge do pracy.

        W Zurychu widac snieg na otaczajacych wzogrzach, w miescie prawie caly stopnial. U nas wciaz jest bialo.
        Spotkalam dzisiaj w biurze Holenderke, ktora przyszla po raz pierwszy od wiosennego lockdown. Jej maz tez jest Holendrem i pracowal z domu. Ja z nia pracuje od 5 lat. Jej Niemiecki w tym czasie pogorszyl sie niesamowicie i nabrala zupelnie holenderskiego akcentu.
      • kan_z_oz Re: Cytat na dziś 13.01.21, 09:32
        Przypomialo mi to, ze mamy znowu zbior moringi. Banany sa gotowe do zbioru lada dzien.
        Miod do wybrania lub ule do sprawdzenia znowu.
        Pan do koszenia trawy na wakacjach. Ta rosnie kazdego dnia.
        Wszystko jest piekne tylko nie mamy mozliwosci aby ogarnac calosc aby wygladalo jak nalepiej

        W rynku nieruchomosci jest absolutne szalenstwo. Nie chce mi sie nawet wchodzic w to co agenci nieruchomosci obecnie tutaj robia. Ogolnie chca aby ktos podpisal kontrakt na nieruchomosc gdzie cena nie jest zaakceptowana przez sprzedajacego.
        Nie jest to smieszne. Trzymam sie z daleka. Poparte rada naszego prawnika.

        Zobaczymy cos znowu w sobote, majac nadzieje, ze przechodzac przez lokalny biznes nie bedzie mial tych wymogow. Jesli bedzie - ja sie nie pisze. Poczekam, az minie.
    • jutka1 Środa, sypie gęsty śnieg 13.01.21, 09:33
      Właśnie zaczął sypać gęsty śnieg. Super.

      Dzisiaj wolne. Zupełnie wolne. Yippie.

      Luizo, Kanie - dzięki za info o miodzie. Połączenie miodu, sosu sojowego, soku z cytryny, czosnku i chili jakoś tak mnie zawołało. Hmmm. Chyba właśnie tą kombinacją zainauguruję skrzydełkowo nowy piekarnik. :-D

      Miłego dnia Wam życzę
    • jutka1 Zimno, prószy śnieg 14.01.21, 08:52
      Pogoda jak w tytule.

      Dzisiaj kończę i wysyłam zlecenie do "klienta ulubionego", a w ramach przerwy w pracy upichcę jakąś zupę. Albo krupnik, albo ogórkową, nie wiem jeszcze. Baza na bulion taka sama, zdecydować mogę w ostatniej chwili.

      Poza tym nic takiego się nie dzieje. Może i dobrze.

      Miłego dnia
      • xurek Re: Zimno, prószy śnieg 14.01.21, 09:48
        tutaj najohydniejsza z mozliwych pogod: jeden stopien na plus i leje non stop. najbardziej szarobury odcien szaroburosci :).

        mam handre, zly humor i depresyjny nasroj po wczorajszych komunikatach rzadowych. Mlody poszedl do szkoly, S. do pracy, ja zrobilam dwa sniadania w hoteliku i siedze przed pracowym kompem i absolutnie nic mi sie nie chce.

        po poludniu musze na fizjoterapie, ktora z niewiadomych powodow ma sie od dzisiaj odbywac w budynku prywatnej kliniki, potem skocze do banku i zakupie brakujace warzywa na kolacyjna potrawke z ryzem i to bedzie hajlajt dzisiejszego dnia.
        • xurek Re: Zimno, prószy śnieg 14.01.21, 13:30
          w ciagu dwoch godzin temperatura spadla o kilka stopni i rzesisty deszcz zamienil sie w rzesisty snieg. wszystko juz zasypane a ja za chwile wychodze w te bajke w kierunku fizjoterapii. moze zrobie jakies wiejskie zdjecia.
      • kan_z_oz Re: Zimno, prószy śnieg 14.01.21, 13:08
        Przezstalo na chwile padac. Deszcz lubie. Masy komarow oraz innych ogryzajacych mi lydki muszek nie.
        Ulga bo byc moze uda sie wyjsc do ogrodu w ciagu dnia.
        Moringi liscie sie szusza. Zbieram tylko liscie. Szusza sie resztki tumeryku. Uzywamy te zasuszone kawalki do herbaty lub innych nalewek.
        Jestem zadowolona. Nigdy nie widzialam takiego zbioru moringi, ktora nie jest przemielona wersja wszystkiego, tylko wyselekcjonowana. Obecnie tutaj jest bez wartosci. Ogolnie nie wiem jak wyglada.
        Moge wysuszona zamknac w sloje szklane, hermetryczne i czekac. Podobnie jak z miodem.

        Jestesmy zdecydowanie w innych czasach. Pamietajac zdychajaca komune w PRL zabezpieczam podstawy.

        Jesli ktos nie byl w PRL-u gdzie nalezalo zrobic zakupy w pierwszym dni wyplaty bo po pod koniec miesiac mozna bylo kupic 1kg bananow - powinnie sie obudzic z dawania rad innym.

        Jak sie w tym znalesc - ??? Nie wiem.
    • luiza-w-ogrodzie Gorący czwartek, plażowa pogoda 14.01.21, 11:46
      Ciezko było dzisiaj wstać do porannego podlewania ogrodu po wczorajszym urodzinowym graniu w "Settlers of Catan", które skończyło się przed jedenasta w nocy. Dobrze jednak że podlałam ogród, bo zrobiło się 34 stopnie w cieniu.

      Nie czekałam na to, tylko pojechałam na plażę z namiotem plażowym, książką i resztkami wczorajszego obiadu. Fale były nierówne i brzydko się załamywały, więc poplywalam w morskim basenie. Niestety trzeba było się zbierać na umówioną wizytę u specjalisty, inaczej siedziałabym nad oceanem do zmroku.

      Zadzwoniłam do Mamy, w Poznaniu leży śnieg, jest słońce i lekki mrozik. U mnie się ochłodzilo po przejściu burz - niestety żadna z nich nie zdecydowała się zrzucić deszczu tutaj zatem jutro rano znowu będzie podlewanie. A potem joga i jazda do znajomych po następne 6 kilo śliwek. Pewnie po południu pójdę na basen, bo będzie gorąco a potem będę przerabiać śliwki i jabłka.

      Dochodzi dziesiąta a mnie się już oczy zamykają. Dobranoc państwu!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • chris-joe Re: Gorący czwartek, plażowa pogoda 14.01.21, 21:30
        W QC styczen ABSOLUTNIE wyjatkowy! Raz tylko mróz nam ostrawo dowalil, ale to bylo jeszcze w grudniu. Natomiast reszta dotychczasowej zimy to w miare blisko zera (-10 albo -naście nocą). Niby jest bialo, ale ledwo po kostki. Na jezdniach mokro od soli, wiec w drodze do i z pracy na rowerze jestem nieustannie bryzgany. Ale co mi tam. :)

        Ryzyko wielkich mrozów jeszcze tylko przez 3 miesiace. Oczywiscie przyjdą, prędzej czy pozniej!

        Poczta robi bokami, bo od wielu juz miesiecy rzesze robią liczne zakupy online z dostawą. Ten tydzien byl wyjatkowo szalony!

        Zapisalem sie z Brazem na urlop pod koniec sierpnia/wrzesien. Tusząc, ze tym razem uda nam sie Europa. Normalnie bylby to maj/czerwiec, ale az takimi optymistami nie jestesmy...
          • xurek Re: Gorący czwartek, plażowa pogoda 14.01.21, 23:23
            w poludnie jeszcze lalo. teraz z okna mojej sypialni wyglada tak. armageddon, detale opisze jutro, plugi nadal jezdza po wsi, zagrozenie lawinowe prawie na kazdym stoku, kilka juz zeszlo i zablokowalo dojazd do psru miejscowosci. i nadal sypie.
            • luiza-w-ogrodzie Snieg! 15.01.21, 09:20
              xurek napisała:

              > w poludnie jeszcze lalo. teraz z okna mojej sypialni wyglada tak. armageddon, detale opisze jutro, plugi nadal jezdza po wsi, zagrozenie lawinowe prawie na kazdym stoku, kilka juz zeszlo i zablokowalo dojazd do psru miejscowosci. i nadal sypie.

              E tam, zaraz Armageddon, piekna zima po prostu. Ale rozumiem ze to co dla turystki z drugiego konca swiata wyglada zjawiskowo, dla ludzi mieszkajacych w zasniezonych okolicach jest to niewygoda.
              • ania_2000 Re: Snieg! 15.01.21, 18:12
                Fantastyczny snieg Xurku!!!

                Ja to chyba w poprzednim wcieleniu musialam byc Eskimoska, bo jak widze snieg to mi sie smieje geba od ucha do ucha.
                I bym sie tarzala, i robila anioly, i wogole.
    • jutka1 Lekki zjazd + stalker 14.01.21, 23:22
      Zlecenie wysłałam, zupy nie ugotowałam. Jutro. Mam nadzieję.

      Mam jakiś taki "lekki zjazd", może z powodu ogólnego zmęczenia. Może z powodu pozaforumowych poranień i traum. Kij wie. Nie bardzo potrafię organizmusa rozgryźć w tym temacie.

      Przypomnę (już gdzieś o tym tutaj pisalam), bo mnie to bardzo niepokoi, sprawę mojego stalkera. Facet był w mojej wczesnej młodości "pierwszym chłopakiem". Potem sie okazało, że był (i jest) chory psychicznie. Już po zakończeniu naszego "związku" siedział za napaść z nożem na nieznaną kobietę, po wyjściu był w psychiatryku. Potem wyszedł i wyjechał do UE. Ze sprawozdań - trochę pracował, stracił pracę i był bezdomny. Jakiś ksiądz go znalazł "pod mostem" i kupil bilet tutaj. I zjawił sie tu. I zaczął mnie poszukaiwać. W jego mózgu "kosmos nas sobie przeznaczył, a jeśli jutka tego nie wie to się dowie" (cytat).
      Maniek mój dzwoni ostatnio, że jakiś facet zadzwonił do warsztatu i chciał coś ta zamówić, i zaczął sie wypytywać o mnie. Maniek uprzedzony przeze mnie - nic nie mówi, ale pyta o dane (chcesz coś zamówić - prosze o dane). Facet odmawia podania nazwiska, w końcu podaje imię. Zgadza się.
      Po czym facet odkłada słuchawkę.
      2 tygodnie później (3 dni temu) ktoś Mańka wzywa do innej interwencji - i to jest znpwu ten sam, Maniek rozpoznał, bo kiedyś znał.

      Przepraszam za jojczenie, ale czuję się wybitnie niekomfortowo. Mówiąc prostym tekstem - boję się. :-(((
      • chris-joe Re: Lekki zjazd + stalker 14.01.21, 23:48
        Tez mam dosc okropny okres. W pracy, w sasiedztwie, w miejscu zamieszkania (Z Brazem wszystko ok. Wiecej info jednak nie podam, bo zostanie tu uzyte przeciw mnie.)

        Duzo frustracji, zmeczenia, covid niewiele ma z tym wspolnego, albo nic. Zly splot. Momenty zwyklego wyczerpania ogolnego.

        Jutka, jojcz.
        Po to tez to forum. Nie doradze, bo jestes a big girl i wiem, ze nie rady szukasz. Wiesz sama jak i gdzie szukac rad i pomocy. Wiec nie bede brzdączył o policji, ze 'bedzie lepiej', ze 'wszystko bedzie ok'. Sama wiesz swietnie, ze sama wiesz.
        A jesli bedziesz potrzebowala czegos, to wal. I sie nie daj. Co znow jest platitude, bo wiem, ze sie nie dasz, tak czy siak.

        Love ya, sis.
      • maria421 Re: Lekki zjazd + stalker 15.01.21, 08:29
        Jutka, to faktycznie bardzo niemila sprawa. Badz ostrozna, poinformuj wszystkich sasiadow i znajomych zeby stworzyli wokol Ciebie siatke ochronna jak Maniek, ale nie daj sie zastraszyc.

        No i jojcz na tym forum , bedziemy Cie wspomagac.

        U nas szarosc i ponurosc jak zwykle.

        Milego dnia :-)
        • jutka1 Re: Lekki zjazd + stalker 15.01.21, 09:03
          maria421 napisała:

          > Jutka, to faktycznie bardzo niemila sprawa. Badz ostrozna, poinformuj wszystkich
          > sasiadow i znajomych zeby stworzyli wokol Ciebie siatke ochronna jak Maniek,
          > ale nie daj sie zastraszyc.
          >
          > No i jojcz na tym forum , bedziemy Cie wspomagac.
          ********

          Mario, C-J - dzięki za słowa otuchy i wsparcia.

          Muszę porozmawiać z wiejskimi sąsiadami i z właścicielem sklepiku. "W mieście" większość osób, które znam, są wprowadzone w temat i wiedzą, że na mój temat nie udzielają żadnych informacji nikomu (bo na przykład mógłby jakąś kobietę posłać z pytaniami).
            • ania_2000 Re: Lekki zjazd + stalker 15.01.21, 17:58
              Wspolczuje Jutko. Mielismy na naszej "dzielni" taki przypadek - zastraszona i nachodzona kobieta, i wszyscy sasiedzi monitorowalismy. Kamery, swiatla - w koncu policja dorwala dupka i wywiozla. tutaj jest tzw "restraining order" - i jak to nie pomaga, to goscia wsadzaja do ciupy.

              Ja bym kupila psa - takiego duzego wiernego przyjaciela - i obronce zarazem na wszystkie zle typy. Nawet wizualnie zniecheca.
              • jutka1 Re: Lekki zjazd + stalker 15.01.21, 22:14
                ania_2000 napisała:

                > Wspolczuje Jutko. Mielismy na naszej "dzielni" taki przypadek - zastraszona i n
                > achodzona kobieta, i wszyscy sasiedzi monitorowalismy. Kamery, swiatla - w konc
                > u policja dorwala dupka i wywiozla. tutaj jest tzw "restraining order" - i ja
                > k to nie pomaga, to goscia wsadzaja do ciupy.
                >
                > Ja bym kupila psa - takiego duzego wiernego przyjaciela - i obronce zarazem na
                > wszystkie zle typy. Nawet wizualnie zniecheca.

                *********

                Aniu, na osobę chorą psychicznie żaden pies nie podziała jako odstraszacz.

                Dla mnie najważniejsze jest nie dopuścić, żeby osobnik się dowiedział, gdzie mieszkam. Ślady zatarłam, jak mogłam, siatka obronna na razie działa i wzmocnię ją.
                Jeśli, odpukać, dorwie adres to 1) nie otwierać, 2) dzwonić po policję, 3) założyć odpowiednik "restraining order", a jak złamie - do paki. On już był karany (jak pisałam), więc recydywa etc.

                Tylko do jasnej Anielki, muszę sie borykać z psycholem, z którym miałam "relacje" jako siedemnastolatka?

                No ale tak. Choroby psychiczne rządzą się swoją "logiką".
              • minniemouse Re: Lekki zjazd + stalker 19.01.21, 06:17
                ania_2000 napisała:
                > Ja bym kupila psa - takiego duzego wiernego przyjaciela - i obronce zarazem na wszystkie zle typy. Nawet wizualnie zniecheca.

                ale nawet duzy pies, jak nie jest tresowany na obrone to zwykle nie pomoże. a zwłaszcza zsocjalizowany pies.


                Minnie
      • luiza-w-ogrodzie Re: Lekki zjazd + stalker 15.01.21, 09:22
        jutka1 napisała:

        > Przypomnę (już gdzieś o tym tutaj pisalam), bo mnie to bardzo niepokoi, sprawę mojego stalkera.
        >
        > Przepraszam za jojczenie, ale czuję się wybitnie niekomfortowo. Mówiąc prostym tekstem - boję się. :-(((

        Jesli wiesz co mozna zrobic, to zrob to. Podjecie inicjatywy i akcja sa lepsze niz czekanie.
        Masz kamery i alarmy?


        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 tgif 15.01.21, 09:17
      Piątek, piąteczek, piątunio. Jippi.

      Pracuję dzisiaj pełną parą, żadnej taryfy ulgowej, bo chcę choć przez część weekendu mieć zupełnie wolne.

      Ciągle prószy śnieg. Drobne płatki. W nocy też śnieżyło, sądząc po porannej świeżości i grubości. Lubię.

      Wczoraj wieczorem zaczęłam oglądać na Netflixie nowy serial "Lupin". Fajny.

      No nic - wracam do roboty. Miłego dnia Wam życzę.
      • xurek Re: tgif 15.01.21, 09:36
        ostatni raz widzialam w Szwajarii takie ilosci sniegu jak Piranha jeszcze nie chodzil do szkoly. Jestesmy kompletnie zasypani, chociaz plugi przejezdzaja co chwila glowna ulica. Boczne ulice i chodniki de fakto nie do pokonania.

        wczorajszy powort z fizjo zajal ponad 2 godziny (zamiast 25 minut), autobus podjezdzajac osniezona droga pod niewielka gorke zaczal sie zeslizgiwac w dol, wiec stanal na poboczu blokujac ruch (na szczescie niewielki) i wezwal plug. potem byl cyrk, zeby plug wyminal ten autobus a potem jechalismy w zolwim tempie za plugiem. W czasie tej jazdy uwazalam to za przesade, widzac w wieczornych wiadomosciach samochody w glebokich rowach, przyczepy ciezarowek w przybzeznych ogrodach i tym podobne doszlam do wniosku, ze kierowca autobusu zachowal sie bardzo madrze.

        dzisiaj rano o 8 nasi goscie nie byli w stanie wyjechac z parkingu, chociaz S. odsniezyl go o 5, zanim wyjechal do pracy. oczekiwali ode mnie ze go odsnieze, wkurzylam sie i zmoczylam a przy okazji zatrzasnelam sobie drzwi glowne i musialam przedzierac sie w papciach przez polmetrowy snieg w ogrodzie do wejscia przez taras.

        bylam tak przemarznieta, ze musialam napalic w kominku i przeniesc miejsce pracy do salonu. troche mi lepiej, ale te masy sniegu i ta niesaowita cisza wzmogly jeszcze moje poczucie izolacji.

        S. zasugerowal by po pracy udac sie na wielkie zakupy i zrobic zapasy tak jak przy pierwszym lockdown. nie wiem, co o tym myslec, chyba pograzylo by mnie to jeszcze bardziej w poczuciu konca swiata.
    • luiza-w-ogrodzie Pracowity piatek 15.01.21, 12:13
      Po porannej jodze jezdzilam przez dwie godziny do czterech roznych osob zeby wymienic sie plonami. Przywiozlam do domu 120 L wermikulitu, 5 kilo czerwonych sliwek, troche buraczkow i slodkiej papryki. Po drodze zglodnialam wiec wpadlam na lunch do malej greckiej restauracji - ostatnio bylam w restauracji z Mama chyba rok temu.

      Po powrocie podlalam pomidory i padlam na dwie godziny. Niedawno skonczylam kroic i pestkowac sliwki, domieszalam do nich suszonych sliwek i lyzke sproszkowanej wedzonej papryki, teraz pyrkola na piecu, jutro skoncze robic powidla.

      Ide sie pakowac na jutrzejszy kiermasz, pobudka o szostej rano. Ale za to w sobote po poludniu i w niedziele mam wolne :) aczklowiek czeka na mnie osiem kilo jablek a Buszmen odgrazal sie ze przywiezie drugie tyle w poniedzialek.

      Zycze Wam przyjemnego piatku przed jeszcze przyjemniejszym weekendem

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • ania_2000 Re: Pracowity piatek 15.01.21, 18:22
        Wspolczuje niedognosci komunikacyjnych - no tak, jazda w kopnym sniegu nie nalezy do przyjemnosci - albo nalezy, zalezy w czym. W saniach chyba tak - w autobusie raczej nie.
        W taka pogode to tylko siedziec w domu przy kominku i pic grzanca - i chodzic na spacery - w celu nacieszenie organizmu pieknym widokiem.

        U Luizy widze sliwowica idzie pelna para :)))

        A ja dzisiaj jak skoncze piateczek to mam dlugi weekend - bo w poniedzialek jest swieto - Martin Luter King Jr. Holiday i mamy wolne.
        W planach weekendowych - spotkanie ze znajomymi i moze wspolne narty - jak dostaniemy bilety, bo w zwiazku z covidem wprowadzono nowy system sprzedazy biletow - tylko online. Reglamentuja w ten sposob ich ilosc.

        Milego weekendu wszystkim!
    • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 458 15.01.21, 18:24
      Wspolczuje niedognosci komunikacyjnych - no tak, jazda w kopnym sniegu nie nalezy do przyjemnosci - albo nalezy, zalezy w czym. W saniach chyba tak - w autobusie raczej nie.
      W taka pogode to tylko siedziec w domu przy kominku i pic grzanca - i chodzic na spacery - w celu nacieszenie organizmu pieknym widokiem.

      U Luizy widze sliwowica idzie pelna para :)))

      A ja dzisiaj jak skoncze piateczek to mam dlugi weekend - bo w poniedzialek jest swieto - Martin Luter King Jr. Holiday i mamy wolne.
      W planach weekendowych - spotkanie ze znajomymi i moze wspolne narty - jak dostaniemy bilety, bo w zwiazku z covidem wprowadzono nowy system sprzedazy biletow - tylko online. Reglamentuja w ten sposob ich ilosc.

      Milego weekendu wszystkim!
    • jutka1 Na całej połaci... śnieg... 15.01.21, 22:31
      Cały dzień dzisiaj śnieżyło: rano prószyło, potem burzą śnieżna, potem sypało, teraz po prostu pada śnieg.

      Jest pięknie, jasno, biało.
      Przypomniały mi się zimy z "dawnych czasów".
      Weekend ma być mroźny i nadal śnieżny.
      Niech śnieży.

      Jutro pracuję, niestety.
      Niełatwe jest życie frilansera.
        • chris-joe Re: Na całej połaci... śnieg... 16.01.21, 21:28
          Zaczelo wczoraj wieczorem i walilo przez calą noc po dzisiejsze wczesne popoludnie. Na mojej bocznej ulicy plugi od ok. 7:30 rano. 'Sluzby wewnetrzne' niedawno zakonczyly odsniezanie i w naszym condo-kolchozie.

          Bachory buduja balwany i igloo. Psy sie raduja bardzo hoplając przez zaspy.

          Ma podobno padac do jutra, ale na razie ustało.
          • jutka1 Re: Na całej połaci... śnieg... 16.01.21, 22:55
            Kontynuując wczorajsze śnieżenia, do teraz nie przestało. Śnieży, prószy, sypie, śnieży. Na zmianę. Aktualnie śnieży.

            Dawno już nie widziałam tak wysokiej pokrywy śnieżnej, ze 20 cm teraz? Ostatnio takie coś zimą było z 15 lat temu, o ile mnie pamięć nie myli. Bo snomslii typu 10 cm śniegu w dwa dni na majówkę nie liczę.

            Dzisiaj pracowałam; zrobiłam mniej, niż planowałam - chyba zmęczenie materiału powoli następuje.
            Jutro zobaczę, w jakim stanie będzie mózg. Jeśli zmęczony, to dam sobie dzień odpoczynku.

            Jutro też "akcja inauguracja" piekarnika. Skrzedełka w załewie, jutro zobaczymy co z tego wyjdzie. :-)
            • jutka1 Corr. ... Re: Na całej połaci... śnieg... 16.01.21, 22:57
              jutka1 napisała:

              > Dawno już nie widziałam tak wysokiej pokrywy śnieżnej, ze 20 cm teraz? Ostatnio
              > takie coś zimą było z 15 lat temu, o ile mnie pamięć nie myli. Bo snomslii typu 10 cm śniegu w dwa dni na majówkę nie liczę.
              ************
              "anomalii" miało być :-D
              • xurek Corr. ... Re: Na całej połaci... śnieg... 16.01.21, 23:05
                snieg przestal cieszyc. Zlamal na pol magnolie grandiflora i zamrozil na kamien jej liscie. Poszly rowniez 2 nandiny a 4 cyprysy sa tak zgiete, ze chyba sie juz nie wyprostuja. S. godzinami strzasal snieg z mahonii, olbrzymiej tuji i kilku lisciastych krzewow, ktorych nazw po polsku nie znam, by je uratowac. Rowniez daszek nad tarasem hotelowym sie pod ciezarem wygial, ale to pokryje ubezpieczalnia.

                Jestesmy bardzo smutni z powodu naszych roslin :(. Przed domem wszyscy do kupy odsniezali kilka godzin, by udroznic parkingi nasze i sasiadow. Na razie przestalo padac, niej juz tak zostanie.
                • jutka1 Corr. ... Re: Na całej połaci... śnieg... 16.01.21, 23:46
                  xurek napisała:

                  > snieg przestal cieszyc. Zlamal na pol magnolie grandiflora i zamrozil na kamien
                  > jej liscie. Poszly rowniez 2 nandiny a 4 cyprysy sa tak zgiete, ze chyba sie
                  > juz nie wyprostuja. S. godzinami strzasal snieg z mahonii, olbrzymiej tuji i kilku
                  > lisciastych krzewow, ktorych nazw po polsku nie znam, by je uratowac.
                  **********

                  Xurku, straszna przykrość, ale rośliny są niezwykle "resilient". Nie załamuj się na razie, zobaczycie wiosną, czy i jak "odbiją". Moje kiedyś prawie zabiła mega-śnieżyca majowa, ale po 2 latach doszły do siebie.
                    • jutka1 Corr. ... Re: Na całej połaci... śnieg... 17.01.21, 22:37
                      Rano padał śnieg, potem wyszło słońce. Cudo. Snieg się mienił kryształkami, było biało i błyszcząco.

                      Pracowałam dzisiaj (niestety).
                      ALE. Nadrobiłam zaległości, i może w środę będę mieć wolny dzień.

                      Poza tym, skrzydełka - kompletna porażka. :-(
                      Patrząc na rok 2020, tych "kulinarnych porażek" było sporo. Czasem przez suszę i przenawożenie (ogórki, kapusta kiszona), czasem przez "mgłę mózgu"

                      Z każdą kuchenną porażką mniej mi się chce gotować, i wychodzi błędne koło. :-(

                      Kiedyś "z głowy" robiłam super rzeczy, a teraz do kitu nawet z przepisami.

                      I tak "wewogle" - to do kitu. O.
                      • roseanne Corr. ... Re: Na całej połaci... śnieg... 17.01.21, 23:24
                        No przykro, ze nie wyszlo. Gwiazdy widac nie wlasciwej pozycji. Czasami tak juz jest..


                        Tu przerwa w sniegu. Chyba spadlo to zapowiadane 30cm. Jako ze pogranicze zera, tyc w gore, tyc w dol to i mokro i blotniscie rowniez. Wielce sie ciesze, ze mam pomoc dochodzaca do odsniezania. Platne, bo platne ale zdecydowanie niezbedne.


                        Kolano wreszcie sie zgina, trwalo troche dluzej zesztywnienie, niz planowalam.
                        Mozna zaczac wdrazac nowe cwiczenia, tudziez sie pakowac.

                        Upieklam kawalek udzca baraniego, co to kupilam jakos z planami na nowy rok, a wyszlo, jak wyszlo. Malej o dziwo smakowalo.Bywa wybredna😎
                        Teraz musze rozplanowac posilki by wykonczyc swoje gotowe dania i polprodukty, ktorych Ona nie zje.
                        • ania_2000 Corr. ... Re: Na całej połaci... śnieg... 18.01.21, 03:44
                          Jutko - bardzo cie rozumiem. Od pewnego czasu z gotowaniem mam tak samo - wg mnie - porazka. Nic mi nie smakuje - tzn wiekszosc. Wiele rzeczy jakies takie bleee. Doslowanie na palcach moge policzyc rzeczy ktore mi wyszly. Ostatnio dodalam do gulaszu wina - wiecej niz zwykle - wyszedl boski. I do zupy pomidowrowej troche octu balasamicznego - tez podciagnelo smak. Reszta same mamalygi.
                          Pewnie ciagnie sie za nami ten rok 2020 jak smrod za gaciami. I sie przelalo w styczen. Moze od Lutego bedzie lepiej?
                          Roseanne przynajmniej sie kolano zgina - jest pozytyw :)

                          Choinka sciagnieta, wszystko pochowane - zawsze jest taki moment ze czuje sie pustke w domu, taka sama jaka jest jak goscie wyjada - pusto i taki smuteczek.

                          Wczoraj udalo sie nam na nocne narty pojechac - u nas stoki sa oswietlone do 10 pm wieczorem, i mozna dlugo jezdziec. My lubimy te wieczoren jazdy, bo wtedy jest mniej ludzi - i jest spokojniej. A teraz duzo ludzi jezdzi - no kazdy chce sie gdzies wyrwac na weekend, na sanki, na narty - duzo tez jest tras na narty biegowe. One nie sa tak jeszcze popularne, wiec jak ktos szuka ciszy i spokoju, to to sa chyba jeszcze ostatnie miejsca w miare ze sie mozna odseparowac od reszty tluszczy - tak jak snowshoes - buty sniezne.
                          Ponizej zdjecie z trasy z ostatnimi promykami zachodzacymi wczorajszego slonca.
    • luiza-w-ogrodzie Lato wraca, niestety 18.01.21, 05:55
      Tu jest cieplo, wczoraj skosilam ogrodowe trawiaste sciezki i trawnik za domem, ogrod produkuje regularnie warzywa, kwiaty i owoce. Codziennie zbieram koszyczek roznosci, dzisiaj pozbieralam reszte Davisons Plums, australijskich "sliwek" rosnacych na pniu zamiast na galeziach, pomidory roznych odmian i duze ogorki. Ciagle cos przetwarzam, co dwa-trzy dni zaprawiam kilka sloikow malych kiszonych ogorkow, wczoraj nastawilam dwa gasiory "szampana" z kwiatow czarnego bzu, dzisiaj dosmazam ostatnia partie powidel a na zaprawienie czekaja jablka i pomidory.

      Dzisiaj bylo ponad 31 stopni, jutro i pojutrze bedzie chlodno, czyli 23-24 stopnie w cieniu, zajme sie wykopaniem wczesnych ziemniakow, zbieraniem bazylii na pesto, porzadkowaniem ogrodu i przygotowaniem go na nadchodzace upaly. Niestety, od piatku wraca lato, przez co najmniej trzy dni beda temperatury 36-37 stopni w cieniu. Swietna pogoda na plaze (gdzie sie wybieram), ale nie za dobrze wrozy ogrodowi, wiekszosc roslin podeschnie mimo podlewania i okrywania, mam nadzieje ze ogorki i pomidory wytrzymaja.

      Wracam do zajec roznych, dzis wieczorem ide na joge a potem mam zebranie komitetu projektu ogrodowego; terminy sie zblizaja, jest duzo rzeczy do zrobienia!

      Pozdrawiam cieplo, zycze przyjemnej zimy bez przesadnych opadow i temperatur

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: U Kanowej 18.01.21, 11:36
        Kupismy dom na wspolke z synem i synowa.
        Nie widzialam zadnej szansy aby mogli kupic cos w niecce sydnejskiej.

        Zajelo mi prawie 3 tygodnie aby wyjasnic finansowa struktrure.

        Bardzo sie ciesze, ze wrocilam do biznesu.

        Poza tym nic nowego.
      • xurek Re: Lato wraca, niestety 18.01.21, 12:40
        snieg przestal padac, ale leza go nadal cale masy. jest jak na tutejsze warunki bardzo zimno, ok. -5 stopni (w dolinie). pracuje z domu i dzisiaj sie z tego faktu ciesze, bo nie lubie takiego zimna.

        wczoraj ugotowalam gulasz z grzybami, byl bardzo dobry i zostalo mi jeszcze na dzisiejsza kolacje. poza tym upielkam ciasto, ktore wyglada okropnie, ale smakuje calkiem OK.

        Piszac slucham jednym uchem telekonferencji, ktora trwa juz od 1.5 godziny. Moja prezentacja byla na samym poczatku, co bardzo lubie, bo a) ludzie sa jeszcze swiezy i sluchaja i b) ma sie to z glowy i mozna na boku robic inne rzeczy.
        • jutka1 Re: Lato wraca, niestety 18.01.21, 16:05
          Tutaj po jednodniowej (niecałej) przerwie, znowu zaczął padać śnieg. Mnie akurat to cieszy.

          Pracowałam od ósmej, właśnie skończyłam. Jeśli wszystko pójdzie sprawnie, to jutro skończę i w środę zrobię sobie dzień wolny na "przewietrzenie mózgu". I na wyjazd do bankomatu, bo gotówka mi się kończy.

          Poza tym nic się nie dzieje, praca mnie wchłonęła. Nic nie gotowałam, bo jak wyżej (i po porażce skrzydełkowej aż się boję :-) ).

          Xurku, rzuć przepisem na gulasz z grzybami, bo mam kawałek mięsa na gulasz w zamrażarce. Tylko wiesz, tak trochę łopatologicznie, biorąc pod uwagę moje ostatnie "sukcesy" kulinarne. :-)
          • xurek Re: Lato wraca, niestety 18.01.21, 18:51
            ja mialam mieso wieprzowe i suszone grzyby, pieczarki i kwasna smietane.

            rano mnw. pol duzego kubka suszonych grzybow zamoczylam w cieplej wodzie (nalalam do pelna w kubku (gotowalam po poludniu, wiec moczyly sie kilka godzin)

            mieso pokroilam na drobne kawalki,

            szalotke, 2 zabki czosnku oraz jedno male ususzone ostre chili posiekalam bardzo drobno w blenderze.

            grzyby z woda wsadzilam do "nutribullet" i zrobilam z nich "smoothie" :). Mozna to tez zrobic w blenderze.

            mieso przyprawilam tylko sproszkowana slodka papryka i podpieklam ostro na oleju. Jak sie zaczelo lekko "przypalac" to dodalam szalotke z czosnkiem i chili i mieszalam, az tez sie mocno podpiekly. gdy sie podpiekly to wlalam "grzybowe smoothie" i zmniejszylam na bardzo mala temperature, tak ze calosc lekko prykolila.

            jak mieso bylo juz prawie miekkie dodalam cztery cienko na plasterki pokrojone pieczarki i dusilam, az wszystko stalo sie miekkie.

            na koniec dodalam 2/3 kubka kwasnej smietany i posolilam calosc.

            gotowe :). mozna nagotowac wieksza ilosc, bo swietnie nadaje sie do zamrozenia.

            do tego zrobilam salatke pomidorowa: pomidor, cebula, sol, pieprz i reszta tej kwasnej smietany.

            ziemniaki zrobilam w piekarniku, bo najmniej roboty i bardzo smaczne: piekarnik podgrzac na 180 stopni i wlozyc cale "srednioduze" ziemniaki i piec az skorka zrobi sie napieta i zciemnieje (trwa ok. 40 min, w zaleznosci od wielkosci ziemniakow). mozna tez nakluc widelcem, czy sa w srodku miekkie. ja zjadam razem ze skorka, swietnie smakuja z takim grzybowym sosem, ale rowniez z maselkiem albo creme fraiche albo skwarkami. mozna tez zrobic wieksza ilosc, bo jak sie ochlodza, to skorka swietnie schodzi i nadaja sie do salaty, do zrobienia "bratkartofli", do dolozenia do panckrautu albo po prostu zjedzenia jako przekaski z sola.
          • xurek Re: Lato wraca, niestety 18.01.21, 19:00
            jeszcze jeden piekarnikowy przepis, ktory wypropowalam w zeszly piatek:

            mialam kurze podudzia, ktore natarlam mieszanka chili, soli, sproszkowanego czosnku oraz gesiego smalcu (mam jeszcze ze swiatecznej gesi). calosc wlozylam do foremki i do piekarnika na 180 stopni. jak sie mocno podrumienily i puscily tluszcz, to odwrocilam na druga strone i dolozylam pokrojone w duze kostki pieczarki, ktore wymieszalam z wytopionym tluszczem. zostawilam w piekarniku az udka byly miekie a wszstko ladnie zarumienione. do tego takie same piekarnikowe ziemniaki, ktore piekly sie obok foremki z kurczakiem.

            jeszcze jeden "hack" do wszelkich salat: dodanie malej ilosci uprazonych ziarenek sezamowych albo uprazonych orzeszkow piniowych poprawia moim zdaniem o niebo smak kazdego rodzaju zielonej salaty. to samo dodanie malej ilosci drobniutko pokrojonego jablka.
            • jutka1 Re: Lato wraca, niestety 19.01.21, 00:13
              Xurku, WIELKIE dzięki!
              Wszystkie kulinaria z tego Pierdulona zapisałam - jedno tylko pytanie co do gulaszu: ile czasu to pyrkolenie?
              Jak pisalam wczoraj: traktuj mnie proszę jako kulinarnie niedorozwiniętą :-)))
              • xurek Re: Lato wraca, niestety 19.01.21, 10:05
                zalezy, jakie masz mieso. ten "grzybowy sos" potrzebuje 30 minut, moje mieso wieprzowe potrzebowalo OK 40, gdybys miala kurczaka, to pewnie po tych 30 minutach byloby wszystko gotowe a wolowina bedzie pewnie potrzebowala troche dluzej. Moje "miesne kawalki" mialy mnw. 2 x 2 cm, najlepiej wziac jednego i dla kontroli sprobowac, czy jest juz dla Ciebie wystarczajaco miekkie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka