dziadkowie

21.01.05, 11:39
chyba dzisiaj jest ich swieto. Byli dla Was wazni? Sa wazni? Moja ukochana
babcia byla i jest. Z dziadkami dzielily mnie lata swietlne zrozumienia
pewnych rzeczy, ale pamietam jak rodzina wymiekla, gdy babcia powiedziala -
"...uwazaj kochana z tym swoim chlopcem, bo nie bedziesz mogla sobie ubrac
sukienki slubnej jaka ci sie zamarzy". Wtedy to byl dla mnie olbrzymi jej
krok w strone mojego swiata, z jej swiata - ostrych regul. Ale moze w ogole
jej nie znam :-).
To dziadkowie powinni byc naszymi rodzicami, bo do wszystkiego trzeba
dorosnac.
W Niemczech nie ma takiego swieta, bo po co...
    • maria421 Re: dziadkowie 21.01.05, 11:47
      Nigdy nie znalam moich dziadkow, wiec nie mam wlasnych doswiadczen.

      Lalko, w Polsce Babcia jest instytucja. Polscy Dziadkowie sa po to, aby z
      marnej renty dokladac jeszcze dzieciom i wnukom. W Niemczech, czy w ogole na
      Zachodzie dziadkowie na emeryturze chca dopiero sobie zycia uzyc.
      • lalka_01 Re: dziadkowie 21.01.05, 11:57
        nie; ja na to patrze inaczej. Neraz slyszalam zale mam-Niemek - ze czasem
        chcialyby autentycznego zainteresowania wnukami, a nie tylko zdjeciowo-
        ozdobniczego, ze tak powiem. Wiec nawet one, wychowane w takim rozumieniu roli
        babci, odczuwaja jakis niedosyt.
        A na koncu jest czesto samotnosc w pieknym domu starcow. Cos za cos - choc to
        okropna refleksja.
        Nigdy nie wzielam od moich dziakow ani grosza. Przeplyw pieniedzy w moje
        rodzinie odbywal sie i odbywa w druga strone.
    • basia553 Re: dziadkowie 21.01.05, 12:17
      tak sie przejelam tematem, ze sie wlasnie jako "babcia553" zameldowalam:))))
      ale do rzeczy: i w mojej rodzinie pomagalo sie dziadkom, ktörzy mieli emeryture
      z tzw. starego portfela. I jak dziadek umarl, moja babcia natychmiast
      przeniosla sie do mniejszego mieszkania, aby swojej zameznej cörce odstapic
      swoje lepsze. Ale za to cala zime byla u nas (babcia mieszkala w Toruniu, my w
      Katowicach), bo u nas cieplej a i mieszkanie mielismy wielgachne. Bardzo milo
      wspominam te zimy z babcia. I dziadka, ktöry mnie natychmiast wyczul i od
      dziecinstwa nazywal przekorkiem. Dziadkowie sa fajni, bo juz moga rozpuszczac
      wnuki, od wychowywania i zakazöw sa rodzice. Fajnie miec dziadköw!
      Pamietam moja rozmowe z niemiecka znajoma, ktöra möwila ze na gröb jej rodzicöw
      jej dzieci nie chodza bo prawie "tych ludzi" nie znali. To bylo dla mnie
      okropne! Ale jakze niemieckie...
    • jutka1 Re: dziadkowie 21.01.05, 12:20
      zanim napisze cos ad rem..

      dzisiaj dzien babci, jutro dzien dziadka..
      tak przynajmniej media w PL informuja
      :-)))
    • szfedka niestety 21.01.05, 13:34
      nie wiem co to jest miec dziadkow i bardzo mi tej instytucji brakowalo. Rowniez
      ciotek, wujkow, kuzynow i swiatecznych spotkan ktorych tak wszyscy nie cierpia.
      Rodzina matki byla daleko w Polsce a rodzina ojca daleko w USA
      Dlategotez zawsze sie staralam zeby moje dzieci mialy kontakty z dziadkami.
      Starszy ma wspanialy kontakt z rodzina ojca w Polsce mimo ze ojciec juz dawno
      na antypodach. Dziadek byl, jest i bedzie jego wielkim uwielbianym bohaterem
      (moj ojciec juz dawno nie zyje).
      Mamy to chyba we krwi ta wedrowczosc...no i dziwne ze mi dzieciak do Au sie
      wybiera? I tego mi zal ze moze moje wnuki beda tam za oceanem :(
      • basia553 nie martw sie szfedka! 21.01.05, 15:19
        milosc bedzie kwitla na odleglosc, wnuki beda przyjezdzac na wakacje i bedziesz
        z nimi jezdzic do Polski i je rozpuszczac i na pewno bedziesz bardzo ukochana
        babcia (choc prawde rzeklszy jeszcze sobie teraz Ciebie jako babci wyobrazic
        nie moge:)))
        • szfedka Re: nie martw sie szfedka! 22.01.05, 09:32
          dzieki Basiu
          Ja siebie tez nie widze jako babcia, przynajmnie jako taka tradycjonalna polska
          babcia. Dzieci sie nie posiada, wnukow tez nie. Ot po prostu pozycza sie je
          tylko na mopment albo dwa. Swoje zycie trzeba miec i nie dusic dzieciakow.
    • bella-donna Re: dziadkowie 22.01.05, 13:16
      lalka_01 napisała:

      > chyba dzisiaj jest ich swieto. Byli dla Was wazni?

      ...i Agnieszki rowniez. Jedna babcia zawsze bedzie mi sie kojarzyla
      z ogrodem pachnacym malinami, a druga z sadem pelnym przepysznych
      jablek. Dziadkowie, niestety odeszli wczesniej, ja przybylam za pozno.
      • lucja7 Re: dziadkowie 22.01.05, 14:37
        Nie znalam, ale sa bardzo wazni, a z czasem coraz wazniejsi.
        Spoczywaja w najwiekszym grobie tej planety.

        lucja
        • don2 Re: dziadkowie 22.01.05, 15:26
          W pamieci,mam dziadka i babcie ze strony matki.Znaczyli dla mnie wiecej jak
          ojciec i matka.Ze strony ojca nie moglem poznac-przestawiciele narodu
          oswieconego i znanego z wyrafinowanej kultury,przerobili ich na nawoz pod
          kapuste
    • ani-ta Re: dziadkowie 22.01.05, 16:55
      moja Babcia zrobila dzisiaj tone paczkow z roza...
      czestujta sie!:-)

      a.:)
      • i.p.freely Re: Niestety dziadek 22.01.05, 20:17
        po stronie ojca zmarl z reki pijanego zoldaka "wyzwolenczej armii" bo mial
        czelnosc bronic nieletnich corek przed zapedami podchmielonych "wyzwolicieli" z
        gwiazdka na czapce. To, ze nie chacial oddac ostatniej kromki chleba pewnie
        przypieczetowalo jego los, tak mysle.
        Babcia, jego zona, umarla z zalosci kilka miesiecy pozniej.

        Po stronie matki - dziadek zmarl, kiedy ja bylam malenstwem tak wiec nijak go
        nie pomne.
        Babcia zyla dluuuugie lata pomimo, ze palaczka. Dzien zaczynala jednak nie
        papierosem a kieliszkiem Aquvitae:))) Twierdzila, ze nic lepiej nie pomaga na
        krazenie, he he he. Babcia wiedziala co robi, dozyla 97 lat w stsunkowo dobrym
        zdrowiu. Babcia byla bardzo madra i wyrozumiala KOBIETA.
        Zawsze zadbana!!! Jak ona to robila, nie wiem. Ja jej nigdy nie widzialam w
        obuwiu na plaskim obcasie!!!! Te jej powiewne sukienki, kostiumy o klasycznym
        wykroju podkreslajacym figure i .... nieodlaczny papieros. Jak dzis pamietam
        jej zielony kostium kiedy odbierala nas, dwojke brzdacow, z lotniska, i ten
        papieros w kolorowej cygarniczce.

        • chris-joe Re: Niestety dziadek 23.01.05, 04:03
          jedna babcia zla i glupia; jej ex-maz, czyli moj dziadek, zalozyl nowa rodzine
          wiec kontaktow dziadek-wnuczek wiele nie bylo, na dodatek chorobliwy antysemita;
          kolejny dziadek- patriarcha terroryzujacy cala swa liczna rodzine, takze
          fizycznie, jego zona zas, moja babcia, spedzila swe cale niemal zycie u niego na
          sluzbie, wkrotce po jego smierci polozyla sie do lozka, w ktorym umierala przez
          kilka ladnych lat. Wszyscy czworo nie zyja.
          • jutka1 no tak 23.01.05, 09:33
            Najwiekszy wplyw mialy na mnie Babcie. Po pierwsze, bo kazda - na swoj sposob - byla
            dobrym, madrym czlowiekiem. Po drugie, bo jednego Dziadka nigdy nie poznalam: zginal w
            czasie wojny a Babcia nie wyszla ponownie za maz; a drugi byl srogim ponurakiem i nigdy go
            nie lubilam.

            Jedna Babcia pasjami grywala w remika, najchetniej na pieniadze ;-), robila najlepsze na swiecie
            buleczki wiedenskie, i nigdy nie tknela pomidorow bo ich nienawidzila (mimo, ze nigdy nie
            sprobowala pomidora ;-))).. Czytywala na przemian np. Heinego w oryginale i kryminaly :-)

            Druga Babcia kojarzy mi sie z wisniami, poziomkami, wiedza na tematy wszelakie i madroscia
            nie do zbicia. Do dzis przypomina mi sie, jakie rady zyciowe mi dawala, i staram sie wedlug nich
            postepowac.

            Zegar na scianie z zoltym domu wybija godziny, a ja dzwiek pamietam jeszcze z dziecinstwa,
            nieodlacznie kojarzy mi sie z Babcia.
            • don2 Re: no tak 23.01.05, 13:14
              Aria Kurantow w Starym Dworze ? szlachectwo oblizuje !
              • jutka1 Re: no tak 23.01.05, 16:44
                Nikt nikogo nie oblizuje, satyrze jeden!!!! ;-))))))))))))))

                ps. Zegar nie arie robi ale ding-dong.. :-)
    • xurek Re: dziadkowie 24.01.05, 16:20
      Dziadkow ze strony mamy prawie ze nie znalam, chociaz mieszkali blizej nas niz
      ci drudzy. Dziadek byl pijakiem i strasznym awanturnikiem – balam sie go i nie
      lubilam przebywac w jego obecnosci. Babcia byla malenka, przezroczysta, z ta
      swoja wieczna porcelanowa filizanka na herbate w domu pelnym metalowych kubkow
      i brzydkich mebli. Ta filizanka to chyba bylo jedyne, co jej pozostalo z
      rodzinnego domu. Babcia usilowala zrobic ze mnie kogos, kim byla zanim
      poslubila tego malorolego chama z folwarku swoich rodzicow – dla mnie bylo to
      zbyt nienamacalne, blade, nudne i sztywne. Nie lubilam tej babci, bo nie byla
      dla mnie zywa, prawdziwa. Zmarla jak mialam 7 lat a chamowaty dziadek ozenil
      sie powtornie z uosobieniem chamstwa jeszcze wiekszego niz jego i na tym moj
      kontakt, mimo prosb mamy (bo przeciez to ojciec i dziadek) sie skonczyl.

      Rodzice mojego ojca, Slazacy odkad najstarsi ludzie siegna pamiecia, to byli
      moi najblizsi, majacy znacznie wieksze znaczenie niz rodzice. U nich sie
      wychowalam przez pierwsze trzy lata, u nich spedzalam kazda wolna chwile prawie
      ze do skonczenia liceum. To byli najspokojniejsi ludzie tej planety – zadnych
      klotni, zadnych obrazliwych slow, dom pelen ciepla i szacunku. Nie wiem, czy
      sie kochali, bo nigdy tego sobie (przy mnie?) nie powiedzieli i nie widzialam,
      by kiedykolwiek sie do siebie przytulili badz chociazby wzieli za reke. Wiem,
      ze sie bardzo szanowali i o siebie na wzajem dbali i ze byli bardzo dobrymi
      ludzmi. Prawie wszystko, co mile wspominam z mojego dziecinstwa laczy sie z
      dziadkami i dwoma siostrami babci. Wycieczki do lasu, gdzie z dziadkiem kosilam
      trawe albo z ciotka T. zbieralam ziola na herbaty. Chlewik, gdzie karmilam kury
      i kroliki i draznilam prosiaka. Dziadkowe wojenne opowiesci za zelezniokiem w
      dlugie zimowe wieczory. Rwanie pierza z babcia i ciotkami, pieczenie ciast,
      pranie na tarce, swiniobicie. Nawet cowieczorne wspolne modlitwy i niedzielne
      dlugie marze do kosciola o 5 rano a potem walka ze snem podczas niekonczacej
      sie mszy maja we wspomnieniach swoj urok. Boze, jaki ten swiat dzisiaj
      odlegly...
      I bardziej uniwersalne wspomnienia jak odpowiedz babci, iz najwazniejszym w
      zyciu jest szczescie a co nim dla mnie jest musze znalezc sama. Albo dziadka
      mowiacego, ze honor cza miec, ale ino tyla, wiela clek uniys moze. Ze „honor“
      jest jak ciezar, ktory musi byc dopasowany do niosacego i jak tarcza, bez
      ktorej jest sie bezbronnym.
      W dniu, w ktorym umarla moja babcia skonczyla sie polowa mego dziecinstwa, z
      dziadkiem dziecinstwo moje umarlo do reszty. Bylo to 12 lat temu....

      Teraz mam okazje obserwowac, jak powstaje wiez z dziadkami. Potrzebuje duzo
      czasu, by dziadkowie zaistnieli w zyciu niemowlaka. Wiecej czasu, niz Piranhii
      i moim rodzicom bylo dane. Oni nie sa dla niego taka ostoja jak moi byli dla
      mnie, ale istnieja w jego zyciu. Teraz, kiedy ma cztery lata zaczyna powoli nie
      tylko brac, lecz rowniez dawac. Zaczyna samodzielnie przypominac sobie o
      dziadkach i do nich dzwonic, sam proponowac zabawy, przejmowac sie tym, ze
      dziadek jest chory, myslec o prezentach dla nich. Dlatego tak bardzo mi zal, iz
      moj tata ma raka i byc moze nie bedzie mu dane dozyc momentu, w ktorym stanie
      sie dla Piranhii niezapomniana wazna osoba. Dziadka nigeryjskiego Piranha zna
      tylko ze zdjec i zobaczy po raz pierwszy w przyszlym roku. Juz teraz
      przygotowuje go na szok “bezosobowego dystansu”, z ktorym do starego chiefa
      nalezy sie zwracac. Nawet jego synowie nie nazywaja go ojcem………

      Xurek
      • don2 Re: dziadkowie 24.01.05, 16:28
        Xurek,to bylo piekne ! A teraz oczekuje twojego eseju: XUREK SYNOWA CHIEFA.
        cholernie mnie "rajcuje " moja idea :))))))))))))))
        • xurek jest bardzo krotki :)))) 24.01.05, 16:41
          wiec o malo nie usiadlam na jego "tronie" od czego uratowal tron w ostatniej
          chwili jeden z jego synow ciagnac mnie brutalnie za reke. Stalo sie tak
          dlatego, iz bylo to jedyne wygodne krzeslo bez dziur na calej werandzie i ja
          sobie pomyslalam, ze starym slaskim zwyczajem takie krzeslo napewno
          zarezerwowane jest dla honorowego goscia, ktorym jestem. Okazalo sie, ze jestem
          jedynie czyms na ksztalt zaklocenia atmosferycznego, przez ktore jednak calkiem
          dobrze mozna spogladac w dal. Chief pare razy nawet na mnie spojrzal ale nie
          zaszczycil ani jednym slowem w jezyku dla mnie zrozumialym (ty pewnie bys go
          zrozumial :)), chociaz wlada i chociaz jak mnie poinstruowano pochylilam sie w
          uklonie tak, ze az w kregoslupie zatrzeszczalo i bardzo wyraznie i glosno
          wyskandowalam "saiki". Na dodatek nic nie odziedzicze, bo dziedziczy tylko
          pierwszy syn a moj maz jest chyba 13 czy 14. Nawet tych korali, co je nosi i co
          mi sie podobaly (lubie ethno-look) tez nie uda mi sie wydebic. I co? Podobalo
          sie czy tez moze mam jeszcze cos dodac z wizyty u wujka w Lagos? Ewentualnie
          moge tez jakis esej z gospel - choru, ktorego kiedys bylam czlonkiem albo
          z "parents assotiation of ISOZ" jezeli interesuje. Aha, hodowalam tez kiedys
          rasowe koty (wyhodowalam cale 10) i w tej funkcji wzielam udzial w paru
          wystawach - czy nadaje sie na temat? No i w przedszkolu zawsze na akademii
          mowilam ten najdluzszy wierszyk i stalam w pierwszym rzedzie. Moge wiecej
          detali, jezeli sobie zyczysz.

          A tak w ogole, to chyba Ci zeskanuje pare dokumentow plus nakrece pare filmow
          z "zycia prywatnego Xurka lacznie z bitwa na poduszki i rzucaniem rzutkami" -
          Ty material poddasz ekspertyzie i jezeli stwierdzisz, ze jest niecyganiony to
          przestaniesz sie czepiac moich opowiesci o np. dziadkach - tak jak ja sie nie
          czapiam Twoich. To, co? mamy deal?

          Xurek
          • xurek A teraz do Dona na powaznie 24.01.05, 16:47
            Mialo byc o dziadkach. Kim byli dla nas i kim sa dla naszych dzieci. Posiadanie
            dziadka, do ktorego trzeba sie zwracac jak do instancji sadowej jest moim
            zdaniem nietypowe i w jakis sposob wplywajacy na psyche. Dlatego o tym w
            kontekscie dziadkow wspomnialam.

            A Ty jak zwykle cokolwiek bym o moim zyciu nie napisala nie potrzebujesz wiecej
            niz 10 minut, by to w sposob ironiczny zjechac i delikatnie zasugerowac, ze
            zmyslam. Ja tam nie przejmuje sie tym na tyle, by mnie to w jakikolwiek sposob
            dotykalo, ale po prostu nie lubie, jak ktos ze mnie robi blazna, wiec coraz
            rzadziej cokolwiek o swoim zyciu pisze. Trend jest taki, iz kiedys przestanie
            cokolwiek o sobie tutaj pisac.

            Wychodzac z zalozenia, iz byc moze nie jestem jedyna, ktora tak odbiera Twoje
            komentarze, coraz mniej bedzie na forum zwierzen jakichkolwiek, tak ze w koncu
            przestaniesz miec cokolwiek do skomentowania. Nie wiem, czy jest Twoim celem
            podcinac galaz, na ktorej rosine pozywka do Twoich cynicznych uwag – jezeli
            tak, to gratuluje sukcesu, jezeli nie, to moze sie zastanow i zmniejsz
            czestotliwosc Twoich zlosliwosci – np. nie kazdy moj opis mojego zycia tylko
            np. co trzeci?


            Xurek
            • jan.kran Re: A teraz do Xurka na powaznie 24.01.05, 16:53
              A ja zupelnie inaczej odebralam te pare slow ktore Don napisal. Co swiadczy
              pewnie o mojej tepocie, ale moze o niedoskolnalosci Netu,
              Wiele razy zdarzylo mi sie byc tak absolutnie zle zrozumiana przez
              Wspolforumowiczow , ze nawet zaprzestalam prostowania.
              Po okresie roznych stosunkow z netem wybralam sobie swoja opcje patrzenia na
              swiat poprzez ekran komputera.
              Ty tez sie przylozylas do tego:-)))) K.
            • don2 Re: A teraz do Xurka powaznie. 24.01.05, 17:03
              masz swoisty sposob odczytywania moich postow.nie tylko ,to nie bylo nic
              zlosliwego,a raczej podsuniecie tematu ,ktory jak sie okazalo z malej probki
              jest ciekawy.oczywiscie wzbudzilo ,to moja ciekawosc ,gdyz nie kazdy ma chiefa
              afrykanskiego za tescia.I twoje relacje maja wieksza wartosc poznawcza jak
              np W pustyni i w Puszczy.potrafisz napisac w interesujacy sposob.Ale jezeli
              to urazilo tytularna ksiezniczke afrykanska,to padam twarza w piach i prosze o
              wybaczenie za moj sposob pisania.Oczywiscie znalazl bym unizona forme
              przeprosin w swahili,ale to bylo by juz przesada.
              • xurek Re: A teraz do Xurka powaznie. 24.01.05, 17:14
                "to urazilo tytularna ksiezniczke afrykanska,to padam twarza w piach i prosze o
                wybaczenie za moj sposob pisania.Oczywiscie znalazl bym unizona forme
                przeprosin w swahili,ale to bylo by juz przesada."

                Dokladnie o to mi chodzi. Ja nie jestem afrykanska ksiezniczka, ostatnie, co
                masz szczerze w zamiarze to jakiekolwiek przeprosiny a swiahili to wschodnia a
                nie zachodnia Afryka. I mimo braku jakiegokolwiek szlacheckiego tytulu wciaz
                jestem pewna, iz zupelnie dobrze odczytywuje kierunek Twoich postow. Na czym
                zreszta koncze powazna dyskusje z Toba, bo po co mamy sie klocic, skoro mozemy
                ironizowac?

                Xurek
                • don2 Re: A teraz do Xurka powaznie. 24.01.05, 17:33
                  Strzyzone czy golone ? W swoim uporze nawet tracisz poczucie humoru ! No coz
                  urazona kobieta,potrafi byc glucha na wszelakie argumenty.
                  • don2 Re: A teraz do Xurka powaznie. 24.01.05, 17:36
                    PS.Uwazasz ,ze jest powod do przeprosin ? I mialbym przepraszc na powaznie?
                    • xurek przeprosiny 24.01.05, 17:41
                      to bardzo ambarasujaca procedura dla obydwu stron, wiec nie jestem zwolennikiem
                      w zadnym wypadku oprocz meza i Piranhii, gdzie nie nazywam tego przeprosinami,
                      lecz slodka zemsta w wypadku a) i aktem wychowawczym w wypadku b).

                      Xurek
                      • don2 Re: przeprosiny 24.01.05, 18:23
                        Strzyzone ,czy golone to jak mysle miedzynarodowa bajka.Ukrainskie te ,ktore
                        znam ,to najczesciej z rozyjskich.wiecej nie mam nic do powiedzenia.Zle jest
                        gdy sie bez zastanowienia przypisuje komus intencje ,ktore piszacy nie mial.
                        • xurek bo do tanga trzeba dwojga :))) 25.01.05, 10:43
                          "Zle jest gdy sie bez zastanowienia przypisuje komus intencje ,ktore piszacy
                          nie mial."

                          Intencje przypisuje sie zazwyczaj na podstawie tego, jak odbiera sie napisany
                          tekst. Odbior ten jedynie po czesci zdeterminowany jest subjektywizmem
                          czytajacego - w duzej mierze zalezy on rowniez od formy uzytej przez piszacego.
                          A ubierajac ma mysl w Twoje zdanie:
                          "zle jest, gdy piszacy bez zastanowienia wybiera taka forme, ktora spacza jego
                          intencje sprawiajac czytajacym przykrosc, ktorej sprawic nie chcial".

                          Xurek
                  • xurek przeciez napisalam, 24.01.05, 17:38
                    ze bylo na powaznie, wiec nie rozumiem, dlaczego oczekujesz humoru. Powazna
                    rozmowa zakonczona, mozemy zaczac z powrotem dodawac linijki smilies, coby
                    jakosc humoru podwyzszyc. Strzyzone czy golone nie rozumiem - musi jakies
                    ukrainskie porzekadlo. Jezeli zas chodzi o gluchote, to "jaki szedl takiego
                    spotkal" badz "trafila kosa na kamien" badz "gleich und gleich gesellt sich
                    gern" itd.
                    A teraz czas na humor:
                    :)):)):)):)):)):)):)):)):)):)): )):)):)):)):)):)):)):)):)):)):) ):)):)):))

                    Xurek
      • starypierdola Z tym folwarkiem to nas wypuszczasz?? 25.01.05, 06:27
        Zawsze myslalem ze na Slasku rozparcelowali wsyzstkie folwaki powyzej 50 ha po
        1945!

        Ales zes sie napisala to Ci podciagne watek, napisze o folwarkach.

        Jeden z moich dziadkow zginal w bitwie pod Tannenbergiem w 1914. Podobnie jak i
        jego brat. Lata temu rozmawialem o tym z estarowinka babcia. I tak mi przyszlo
        na mysl ze jak wszyscy mezczyzni byli w wojsku, to kobiety na folwarku mialy
        sie ciezko. Wiec pytam:
        'To kto pracowal na roli jak wszyscy mezczyzni w wojsku?'
        Babcia na to: 'mielismy niewolnikow!
        I tu mnie zatkalo. Pytam wiec: 'niewolnikow?? Jakich niewolnikow??'
        Babcia na to" 'no Ruskow'. Tu mnie olsnilo: 'A, jencow wojennych??'. 'No
        wlasnie', mowi Babcia. Wiem ze kobieta o rosyjskim nie miala pojecia, wiec
        pytam dalej: 'A jak sie z nimi dogadywaliscie?'. Na to Babcia: 'Po polsku'. Tu
        mnie znowu zatkalo i pytam: "Po polsku?? Przeciez Ruski'. Babcia na to: " A bo
        oni byli Ruski z Warszawy'. WOW!

        Teraz widzisz ze jak natkne sie na kogos z Warszawy, np. na takiego Ertesa, to
        pierwsze co mi przychodzi do glowy to ze to potomek niewolnikow.... :-((
        No moze z wyjatkiem Anity! :)))

        SP
        • xurek Folwark 25.01.05, 11:03
          SP, czytaj uwaznie, bo sie obraze, coooo? Moi Slascy dziadkowie nie posiadali
          folwarku, ino pole. Na slasku generalnie nie bylo folwarkow, ino srogie pole
          abo male pole. Ci inni dziadkowie to gorole z poznanskiego, gdzie rodzice babci
          posiadali folwark – biorac pod uwage, iz chodzi o moich pradziadkow jest chyba
          oczywiste, iz rzecz dziala sie przed 1945?`
          Ile ha folwark posiadal nie jest mi wiadome, gdyz w rodzinnych opowiesciach byl
          jedynie “wielki i posiadal przepiekny palacyk”. Biorac pod uwage inne detale
          owych opowiesci mam wrazenie, iz w duzej mierze przejawia sie w nich “syndrom
          wedkarza”. Jak by nie bylo jedno jest pewne: folwark dysponowal zestawem
          cieniutkich malutkich porcelanowych filizanek.

          Xurek
    • jan.kran Re: dziadkowie 24.01.05, 16:45
      Tak Xurku , bylo piekne , madre i ciekawe.

      I tak mi sie przykro zrobilo, ze moje dzieci sa pozbawione w zasadzie dziadkow.
      Moi Tesciowie nie sa osobami o ktorych mam ochote pisac, nigdy nie byli dobrymi
      Rodzicami ani Tesciami ani Dziadkami.

      Moj Tato umarl wiele lat przed urodzeniem moich Dzieci. Ale dzieki opowiesciom
      rodzinnym duzo o Nim wiedza i jest On dla nich kims choc troche znanym. I
      wilkim wzorem i autorytetem.

      Moja Mam dopoki byla zdrtowa byla Babcia przyjezdna albo Babcia do ktorej sie
      przyjezdzalo.
      Te kontakty byly zawsze zbyt krotkie, ale za to bardzo cieple i inensywne.
      Niestety teraz zostaly mocno ograniczone. Mama nadal jest dobra Babcia , ale to
      Ona wymaga opieki . Ja nie chce narazac dzieci na taka odpowiedzialnosc i
      dlatego kiedy sa sami w PL to jedynie moga Ja odwiedzac a nie u Niej mieszkac
      nad czym bardzo boleje.
      Moje dzieci mialy jeszcze jednego Dziadka, ktorego bardzo kochaly , mojego
      Ojczyma.
      Mimo , ze to byly Jego wnuki "przyszywane " bardzo je kochal i rozpuszczal.
      Umarl 10 lat temu , ale zdazyl zostawic w pamieci moich dzieci cieply dziadkowy
      obraz:-))) K.
      • lucja7 Xurku, dziadkowie 24.01.05, 20:57
        Bardzo, bardzo mi sie podoba co napisalas o czworgu dziadkow.
        Piekne co napisalas :)))

        lucja
        • i.p.freely Re: Xurku, pozwol 24.01.05, 21:15
          ze i ja sie dorzuce ze swoja aprobata. Powiem wiecej - wlaczyla mi sie "wizja"
          kiedy czytalam Twoja relacje.


        • jutka1 Re: Xurku, dziadkowie 25.01.05, 00:45
          Ditto! ... :-))))
    • bella-donna Re: dziadkowie-dodam jeszcze... 25.01.05, 02:38
      ze babcia, ta od pachnacych malin , zawsze bedzie mi sie jeszcze kojarzyla
      z "Panem Tadeuszem" ktorego znalazlam w jej bibliotece. Wydanie musialo byc
      stare , gdyz ksiazka byla bardzo duza, w sztywnych, chyba plociennych
      okladkach, w srodku znalazlam przepiekne ilustracje i duze litery, co bardzo
      zainspirowalo malutka osobke do lektury, pamietam, nie moglam sie od niej
      oderwac...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja