lucja7
03.05.05, 10:58
Kilka razy wrocil na forum temat inzyniera. Z wypowiedzi inzynierow
zrozumialam ze sa oni z siebie zadowoleni i dumni swego (socjalistycznego)
wyksztalcenia.
W odroznieniu od nich, mnie "panie inzynierze" kojarzy sie z bardzo
niechwalebnymi portretami udupialych tatusiow jadajacych kanapki na biurkach
i polewajacych wodka imieniny pani Zuzi. No coz, "pan inzynier" spowszednial
nam, dzis trzeba byc przynajmniej inzynierem by moc czegokolwiek sie zalapac.
Moze uda sie tu stworzyc klub inzyniera? Wyksztalcenie wyzsze, sytuacja
nieznana, z pewnoscia niehumanista (wg jednego z nich), wie co to calki (wg
sympatyzujacej klubowi i nie wiedzacej co to jest corki dwojga inzynierow) i
wiele jeszcze innych mozliwych specyfikacji.