Dodaj do ulubionych

klub inzyniera

03.05.05, 10:58
Kilka razy wrocil na forum temat inzyniera. Z wypowiedzi inzynierow
zrozumialam ze sa oni z siebie zadowoleni i dumni swego (socjalistycznego)
wyksztalcenia.
W odroznieniu od nich, mnie "panie inzynierze" kojarzy sie z bardzo
niechwalebnymi portretami udupialych tatusiow jadajacych kanapki na biurkach
i polewajacych wodka imieniny pani Zuzi. No coz, "pan inzynier" spowszednial
nam, dzis trzeba byc przynajmniej inzynierem by moc czegokolwiek sie zalapac.

Moze uda sie tu stworzyc klub inzyniera? Wyksztalcenie wyzsze, sytuacja
nieznana, z pewnoscia niehumanista (wg jednego z nich), wie co to calki (wg
sympatyzujacej klubowi i nie wiedzacej co to jest corki dwojga inzynierow) i
wiele jeszcze innych mozliwych specyfikacji.
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Lucja, ty wyuzdany luksusie! 03.05.05, 11:05
      Jutkaaaaaaaaaa!!!!! Lucja przyszlaaaaaaaa!!!

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • jutka1 Re: Lucja, ty wyuzdany luksusie! 03.05.05, 11:21
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Jutkaaaaaaaaaa!!!!! Lucja przyszlaaaaaaaa!!!
        ********
        Widze :-))))

        Juz napisalam, ze sie ciesze :-)
        • luiza-w-ogrodzie Jutka, wiesz Ty co 04.05.05, 07:31
          ...obrazilam sie. Pluca sobie wydarlam, wolajac z Sydney tak zebys uslyszala u
          siebie a nawet nie podziekowalas tylko galopkiem za Lucja. Maupa niewdzieczna.

          Obrazilam sie i ide do domu. O.
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          • jutka1 Re: Jutka, wiesz Ty co 04.05.05, 08:44
            ojojojojoj, bardzo przepraszam Luizo ;-(
            nietakt z mojej strony, fakt, ze bez "dziekuje", i o plucach twoich nie
            pomyslalam

            Od-braz sie, bo sie domestosem poleje i podpale! ;-)))
            • luiza-w-ogrodzie Re: Jutka, wiesz Ty co 05.05.05, 00:34
              jutka1 napisała:

              > ojojojojoj, bardzo przepraszam Luizo ;-(
              > nietakt z mojej strony, fakt, ze bez "dziekuje", i o plucach twoich nie
              > pomyslalam
              >
              > Od-braz sie, bo sie domestosem poleje i podpale! ;-)))

              Cwaniara, myslisz ze nie wiem, ze domestos jest niepalny?

              ;oD
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
              .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • jutka1 Re: klub inzyniera 03.05.05, 11:12
      No patrz jak nie trafilas, niestety musialam sie calek i innych rzeczy naumiec,
      a nawet egzamin zdac... wprawdzie nie na "A", ale na "B" czyli cztery, ale
      zdalam ;-)

      Mimo Twej kasliwosci pod moim adresem, ciesze sie, ze Cie widze. Naprawde :-)))

      PS. Dysonans mi sie pojawil ws. obrazu inzyniera, bo jakos Rodzicow inaczej
      pamietam, a widzialam ich wiele razy rowniez w srodowisku zawodowym.
      Ale kazdy ma inne skojarzenia i ma po temu prawo.
      • lucja7 Re: klub inzyniera 03.05.05, 14:05
        No tak Jutka, myslalam ze wyimaginowany portret inzyniera to portret twojego
        taty. W 19tym wieku byl to chyba szczyt wyksztalcenia, zreszta zhumanizowanego.
        W Polsce w latach 20tych czy 30tych pewno tez. Wyobraz sobie byc inzynierem w
        kraju o duzej ilosci analfabetow!
        No ale ja tu o tych biurowych gryzipiorkach z roku 2005!
        Czy sa jeszcze jakies szkoly ktore nie daja nazwy inzyniera swoim lepszym albo
        gorszym absolwentom?
        Nie sadzisz ze miala miejsce radykalna dewaluacja tytulu?
        Jak zreszta innych tytulow?
        Tytuologia kojarzy mi sie z odlegla przeszloscia.
        • jutka1 Re: klub inzyniera 03.05.05, 15:04
          Lucjo, moj tato, jak kazdy czlowiek, mial sporo wad, ale takich to nie :-))

          Co do wartosci tytulow, mysle, ze to zalezy od uczelni. Prawde mowiac nad tym,
          ani nad ich dewaluacja, sie nie zastanawialam.
          Nie lubie tytulomanii, ale nie widze nic zdroznego w tytulowaniu np. lekarza
          per panie doktorze, czy profesora panie profesorze, czy tez inzyniera panie
          inzynierze, jesli jest to w kontekscie zawodowym. Choc moze ja staroswiecka
          jestem, nie wiem.

          J.:-)
    • szfedka Re: klub inzyniera - no to juz... 03.05.05, 11:21
      Jak zaczynamy napadac na wzajemne wyksztalcenia i zawody to co mozna powiedziec
      och polskim architekcie?
      To taki ktory zna jeden tylko kolor znaczy szary.
      Umie rysowac jedynie wstretne bloki.
      I co jeszcze???
      Pomozcie!!!

      Cale przedpoludnie siedze i licze i pisze o konsekvencjach jesli jeden server
      sie rozwali aby dostac 350 000 na investycje. Rzygac sie chce bo taka mala suma
      a jak tu liczyc zyski hipotetyczne?
      Wolalabym rysowac szare domy ble...
    • xurek Re: klub inzyniera 03.05.05, 12:29
      Inzynier:

      Wizja dziadka – gornika bez wyksztalcenia: „ci powiym dzioucha, jak by tych
      inziniyrow tyla niy bouo, to by ta robota warci szla. Godac to taki umiy lepi
      uod faroza, ale wongla uod kamola niy uodrozni. Te niymieckie to jesce co
      umialy, ale na te teroskie to godki szkoda”.

      Wizja Xurka – przedszkolaka : Inzynier to wymazony tata. Bartek takiego mial.
      Tata – inzynier pracowal “na kotrakcie” (slowo magiczne wypowiadane bogobojnie
      z wielkim namaszczeniem) w Algierii. “Kontrakt” to szczyt marzen – taty nie ma
      w domu, wiec nie truje dupy i nie trzeba sie go bac a jak przyjedzie na urlop
      to przywozi zabawki, owoce i ciuchy o ktorych Xurek, corka sztygara tylko
      pomarzyc moze. A raz nawet Bartek byl w Algierze u taty, potem mowil “je ne te
      comprend pas” i dolowal Xurka bolesnie. No I tata Bartka mial AUTO
      ZAGRANICZNE!!!!! Przewaznie stalo w garazu (takim z blachy), ale jak tata byl
      na urlopie to Xurka nawet raz zabral razem z Bartkiem nad jezioro. Totalny
      odjazd!

      Wizja Xurka – podstawowka. Nie kazdy inzynier to prawdziwy inzynier. Wezmy
      takiego wujka Ziutka. Niby inzynier (mama potwierdzila, ze jest naprawde, ale
      czy mozna jej wierzyc?) Wujek Ziutek nie dosc, ze do pracy autobusem jezdzi to
      na dodatek kupil sobie dzialke, gdzie trzyma kota i kroliki. Cala zime wujek
      Ziutek codziennie pieszo przychodzi nakarmic kroliki, bawi sie z kotem i na
      dodatek powiedzial Xurkowi (zapytany o to auto), ze on pierdoli te wszystkie
      luksusy i ze z Bobeszem (kot) sensowniej sie gada niz z tymi napuszonymi
      nuworyszami (???, ale Xurek wolal mamy nie pytac, bo moze to takie samo
      brzydkie slowo jak pierdolic). Wujek Bolek (tesc Ziutka) powiedzial, ze jak kto
      z Kieleckiego, to mu i dyplom nie pomoze, wiec chyba sie zgadza, ze Ziutek nie
      jest prawdziwym inzynierem? No ale jego brat Janek, tez inzynier (i chyba z
      Kieleckiego, skoro brat?) ma auto i garnitur i wyglada na prawdziwego…

      Wizja Xurka – nastolatki. Xurek – piekna nauczycielka w butach na wysokich
      obcasach, zona inzyniera o wygladzie Roberta Redforda zamieszkuja z dwojka
      niezwykle udanych dzieci (chlopak i dziewczynka oczywiscie) przesliczny domek z
      ogrodkiem. Xurek po pracy odbiera usmiechniete i niezwykle dobrze ulozone
      dzieci z przedszkola i taksowka jedzie do domu, gdzie przygotowuje obiad,
      poprawia fryzure i usmiechniety otwiera wrota mezowi wracajacemu z pracy
      zagranicznym autem. Maz wysiada, unosi Xurka muskularnymi ramionami i caluje
      namietnie. Potem wspolny obiad, dzieci po dobranocce z usmiechem myja zeby,
      caluja rodzicow i udaja sie na spoczynek a Robert – inzynier patrzy na Xurka
      namietnym blekitnym wzrokiem, bierze go za reke i prowadzi do sypialni
      pachnacej rozami zasadzonymi przed oknem przez dziadka – gornika.

      Wizja Xurka – studentki: Jak juz sie studiuje ekonomie, to trzeba przynajmniej
      zamieszkac w akademiku Polibudy, bo inaczej przechlapane na cale zycie.
      Pierwszy powazny chlopak: inzynier - samochodowiec :)). Potem “mala niepowazna
      przerwa na psychologa i parunastu pieknoduchow” i maz inyznier (tym razem
      budowlaniec) oczywiscie :).

      Maz inzynier: oczytany, elokwentny, dobrze zarabiajacy, tolerancyjny,
      przystojny. O swoim zawodzie “lubie, to co robie, ale, kurwa, tych pacanow o
      horyzontach od jednej siany rowu do drugiej scierpiec nie moge”. Rodzice Xurka
      w siodmym niebie, znajomi Xurka o “Traummanie” a Xurek hm….. Taniec dla meza to
      wyglupy nastolatkow, dzieci do “Geldvernichtungsmaschienen i Sklaventreiber”, a
      rozwazania czy Bog jest, czy go nie ma tudziez znaczenie inteligencji
      emocjonalnej w osiagnieciu osobistego zadowolenia tudziez stosunek wplywu
      genetyki i wychowania na osobowosc czlowieka to “Xurek, ale Ty przynudzasz, wez
      sie przyczep do jakiegos sensownego tematu”.
      Wizja przyjaciolki (Human – Genetikerin): “tylko inzynier w przedziale wieku do
      dwoch lat starszy, z checia na posiadanie rodziny i najlepiej Niemiec, bo
      to “solidna marka”. Nudny? A czy ja rozrywki szukam? Ja szukam RODZINY!. Xurek,
      niby ineligentna kobita jestes ale wybacz, pod wzgledem doboru partnera to Ty
      masz nasrane w glowie“.

      Wizja Xurka dzisiaj: inzynier to zawod jak kazdy inny a nie osobowosc
      czlowieka. Wszedzie sa tacy i smacy. Z chlopakiem przyjaciolki – Czeszki
      (inzynier) konie mozna krasc, ex – chlopak – inzynier to niajlepszy przyjaciel,
      z ktorym pogadac mozna o wszystkim, wujek Ziutek to dusza czlowiek a ciotka
      przyjaciolki Czeszki (inzynier z doktoratem i wykladowca na uczelni) to nic
      tylko uciekac jak tylko sie pojawi :).

      Xurek

      PS: Lucjo, mam nadzieje, ze tym razem na dluzej i na intensywniej?
      • jutka1 Xurek, :-))))))) ntxt 03.05.05, 13:25
      • lalka_01 Re: klub inzyniera 03.05.05, 13:42
        ech, Xurek, Ty to umiesz czlowieka "znostalgizowac"....:-). Dodam tylko od
        siebie, ze dla studentek ekonomii przyszli inzynierowie to byl czesto jedyny
        wodopoj. W moich czasach na ekonomii bylo mnostwo ladnych i inteligentnych
        kobitek, a panowie...w malych ilosciach i niespecjalnej jakosci. Niektore
        ratowaly sie wykladowcami, ale i tak konkurencja byla niemozliwa. A na takim
        AGH zawsze mozna bylo cos znalezc...

        (dlatego jesli ktos chce, zeby go tytulowac panieinzynierze to ja zawsze z
        dzika przyjemnoscia...).
        • lucja7 Re: klub inzyniera 03.05.05, 14:17
          Mozna rowniez odniesc wplyw wyksztalcenia inzynierskiego na zycie par
          (niekoniecznie malzenstw). Otoz dwa najznakomiciej zdefiniowane tu na tym forum
          przyklady inzynierow, czyli Ptasiczlowiek i RTS, ziona do siebie wzajemna i
          nieukrywana nienawiscia. Pozwala mi to myslec ze wyksztalcenie inzynierskie ma
          zly wplyw na zycie w parze, co dorzucam do watku na temat.
          Wyobrazam sobie ze ten poglad nie odpowiada marzeniom przedwiecznych tesciowych
          marzacych o "inzynierze" na meza dla swej zapoznionej corki. Wszystko co dobre
          sie konczy, psia krew!
          • maria421 Re: klub inzyniera 03.05.05, 14:56
            Momencik, klub inzyniera nam jeszcze malo mowi. W Polsce jest pewno z
            kilkanascie Zwiazkow i Stowarzyszen Inzynierow roznych specjalnosci. Jakiej
            specjalnosci inzynierowie maja byc w tym klubie dyskutowani? Ja zauwazylam, ze
            sa tu inzynierowie specjalisci od awiacji, hydroregulacji zwanej wodolejstwem,
            od wysokiego napiecia, od drazenia studni glebinowych z lokalizacja brzuszna od
            obrobki drewna zwanej ciosaniem kolkow i od budowanictwa domkow z kart na
            ruchomych piaskach.
        • ro-bert Re: klub inzyniera 03.05.05, 14:34
          lalka_01 napisała:

          > W moich czasach na ekonomii bylo mnostwo ladnych i inteligentnych
          > kobitek, a panowie...w malych ilosciach i niespecjalnej jakosci.

          Problemy jakby podobne ale wlasciwie zupelnie odwrotne. U nas na WSM na 120
          mezczyzn bylo 0 (!) kobiet. Gdanska Akademia Medyczna musiala sytuacje ratowac:)

          PS
          Fajnie, ze znowu piszesz.
    • ertes Re: klub inzyniera 03.05.05, 15:24
      > zrozumialam ze sa oni z siebie zadowoleni i dumni swego (socjalistycznego)
      > wyksztalcenia.

      Niestety ale nie moge sie zapisac gdyz nie jestem socjalistycznym inzynierem a
      klubu jednego nie bede zakladal.
    • luiza-w-ogrodzie Re: klub inzyniera 04.05.05, 00:15
      Niesmialo przypominam ze informatycy po AGH czy Polibudzie to tyz inzynierowie.
      Mam dlugoletnie doswiadczenia z inzynierami-informatykami, uwazam ze jako grupa
      sa nieciekawi, ale trafiaja sie wyjatki.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • ertes Re: klub inzyniera 04.05.05, 00:17
        Luiza, to ty jestes inzynier czy znajoma inzyniera?
        • luiza-w-ogrodzie Re: klub inzyniera 04.05.05, 00:32
          ertes napisał:

          > Luiza, to ty jestes inzynier czy znajoma inzyniera?

          Gorzej, Ertes. Tkwie wsrod inzynierow od wielu lat. Moj byly maz studiowal na
          PP, wiec poznalam mnostwo jego kolegow. Prowadzilam MOP-y dla PP (pracownicy i
          studenci). Potem maz pracowal i znowu mial kolegow - informatykow (w Polsce i w
          Australii). Na emigracji poznalam wiele osob ktore przyjechaly jako "skilled
          migrants" - wiekszosc z nich inzynierowie roznych specjalnosci, od
          klimatyzacji, przez budowlancow do informatykow. Pozniej poznalam mojego
          obecnego i jego kolegow. Wszyscy inzynierowie :o((( ale kilku z nich ma
          nietypowe zainteresowania (np czytaja beletrystyke, uprawiaja speleologie albo
          ornitologie).

          Co ja tutaj robie, kto zrobil mi ten zart?
          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • swiatlo Re: klub inzyniera 04.05.05, 00:27
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Mam dlugoletnie doswiadczenia z inzynierami-informatykami, uwazam ze jako
        > grupa sa nieciekawi, ale trafiaja sie WYJĄTKI.

        No właśnie :)
        • kan_z_oz Re: klub inzyniera 04.05.05, 09:26
          Mialam bardzo maly kontakt z przedstawicielami tego zawodu w PRL-u.Inzynier z
          Polski kojarzy mi sie z wasami.

          Pozdrawiam

          • lalka_01 Re: klub inzyniera 04.05.05, 09:32
            moj ojciec ma, za to moja przyjaciolka nie...
            • ro-bert Re: klub inzyniera 04.05.05, 09:49
              lalka_01 napisała:

              > moj ojciec ma, za to moja przyjaciolka nie...


              Ty sie przyjaciolki spytaj czy ona aby na pewno inzynier ;)
              • lalka_01 Re: klub inzyniera 04.05.05, 09:55
                ona jest megiinz, wiec moze to stad...na pewno, jej maz drinz tez nie ma ;-)
                • ro-bert Re: klub inzyniera 04.05.05, 09:59
                  lalka_01 napisała:

                  > ona jest megiinz, wiec moze to stad...na pewno, jej maz drinz tez nie ma ;-)


                  A ja jestem mgrinzkptzw i tez mam. Czy to prawidlowo, prosze redakcji?
                  • lalka_01 Re: klub inzyniera 04.05.05, 10:10
                    redakcja nie wie, co to "w" na koncu, wiec nie moze wiazaco odpowiedziec. Chyba
                    ze "wielkiej", to wtedy nie ma nic do gadania...
                    • ro-bert Re: klub inzyniera 04.05.05, 12:55
                      lalka_01 napisała:

                      > redakcja nie wie, co to "w" na koncu, wiec nie moze wiazaco odpowiedziec.
                      >Chyba ze "wielkiej", to wtedy nie ma nic do gadania...

                      Wielkiej, wielkiej...ale dlaczego nie ma nic do gadania ?


                      • lalka_01 Re: klub inzyniera 04.05.05, 12:59
                        no nie wiem dlaczego...jak jest duzo literek to system nie dziala?? Musze
                        zapytac jakiegos inz.
                        • tos.ka Re: klub inzyniera 04.05.05, 20:30
                          no jesli znajomych inzynierow tez tu biorom- to jako corka inzynierow (sztuk2),
                          siostra inzynierow (jednego calego i jednego in spe:))), zona inzyniera (sztuk
                          1) (ktory przy okazji jest synem i wnukiem - tyz inzyniera), ilustamkrotna
                          pociotka, kuzynka i znajoma , ale tego to ni policze bo za trudne-wpisujem
                          siem, i zmykam. toska salowa
                          • jan.kran Re: klub inzyniera 04.05.05, 20:37
                            U mnie w Rodzinie wszyscy inz.mgr: wujek , kuzyn , obaj Bracia, jedna bratowa
                            (ok, druga nie inz.,ale nauczala matematyki wiec tez w tym kierunku ).
                            Ja sie wyrodzilam :)))
                            Kran nie - inz.
            • ani-ta Re: klub inzyniera 04.05.05, 16:29
              ja tez nie mam wasow:)
              a Jedyny (NIEinz.) ma:P i brode tyz ma:P i calki tyz zna:P
            • swiatlo Re: klub inzyniera 04.05.05, 18:00
              lalka_01 napisała:

              > moj ojciec ma, za to moja przyjaciolka nie...

              A u mnie dokładnie na odwrót - ojciec nie ma, a przyjaciółka ma.
              • lalka_01 Re: klub inzyniera 04.05.05, 19:07
                nie znam sie tak doglebnie na inz. ale byc moze, ze przyjaciolka sama sobie
                rysowala rysunki techniczne na studiach, zamiast po bozemu robic slodkie oczy
                do kolegow. To teraz ma...
    • basia553 Re: klub inzyniera 04.05.05, 09:52
      a propos tego klubu to mi sie przypomina, ze najlepsze bale odbywaly sie u nas
      w klubie NOT-u.
      • lucja7 bale i prywatki 04.05.05, 10:03
        Najlepsze prywatki byly u dziennikarzy i architektow a bale w filharmonii,
        adresy zwyklym inzynierom z wasami albo bez, nieznane.
        Natomiast NOT pachnie jakas organizacja z orkiestra strazacka :))
        • lalka_01 Re: bale i prywatki 04.05.05, 10:14
          mnie sie kluby NOT kojarza ze sledziem i wodeczka, i nie w proporcji 1:1.
          • lucja7 Re: bale i prywatki 04.05.05, 10:28
            Czyli czas wolny pana inzyniera po pracy.
            Chyba jedynie Portugalki inzynierki mozna przymierzyc do portretu inzyniera z
            wasami.

    • basia553 Re: klub inzyniera 04.05.05, 10:59
      NOT w Katowicach mial swietna orkiestre dancingowa. Ale najbardziej sie czekalo
      na bale lekarzy i na te u plastyköw (Katowice mialo swoja ASP). Tam bylo
      odlotowo, choc u lekarzy za duzo bylo pijanych bab na koncu.
    • bird_man Re: o wyzszosci dociekliwosci nad biciem piany 04.05.05, 12:18
      jako zoutowany na forum mgrinz dorzuce swoje trzy grosze.
      otoz wg. mnie najwazniejsze co daje inzynierowi przewage nad
      wszystkimi "bijacymi piane" humanistami to umiejetnosc dociekliwosci i
      weryfikacji tego z czym sie spotyka (zakladam oczywiscie, ze ukonczyl studia
      naprawde , a nie za gesi czy inne datki). Wsrod inzynierow naprawde znajduje
      sie zdecydowanie mniej szystkiej masci esoterykow i innych wierzycych w
      horoskopy i wrozki. Poza tym podoba mi sie inzynierskie nastawienie typu: "nie
      ma takiej rury co by sie nie dala odetkac". Nie podoba mi sie czasami brak
      refleksji nad skutkami ´typowo "inzynierskiego" podejscia typu: "jak jest cos
      mozliwe to na pewno bedzie zrobione" niezaleznie od skutkow w przyszlosci..
      Moje kontakty zyciowe z np. psychologami i innymi "tworczymi nasciami"
      pozwolily mi na zachowanie odrobiny zdrowego rozsadku w tym wariatkowie jakim
      jest czasami nasze zycie. Moje inzynierskie wyksztalcenie dalo mi np. solidne
      podstawy pozwalajace mi na zaprojektowanie sobie samemu jachtu wg. moich
      wyobrazen, chociaz nie ma to niczego wspolnego ze studiowanym przeze mnie
      kierunkiem (elektrotechnika)
      wole byc inzynierem niz "humanista" tak jak wole byc mezczyzna niz kobieta
      pozdrawiam
      ptaszek miedzy obiadem a deserem
      • lalka_01 Re: o wyzszosci dociekliwosci nad biciem piany 04.05.05, 12:49
        eee, nie lubie takich uogolnien. A co, myslisz ze nie znajdziesz humanisty,
        ktory Ci napisze, ze mial 3 tys. kobiet? Niektorzy z racji wyksztalcenia
        napisaliby to nawet ladniej niz Ty...
        • bird_man Re: lalka.. 04.05.05, 12:56
          lalka_01 napisała:

          > eee, nie lubie takich uogolnien. A co, myslisz ze nie znajdziesz humanisty,
          > ktory Ci napisze, ze mial 3 tys. kobiet? Niektorzy z racji wyksztalcenia
          > napisaliby to nawet ladniej niz Ty...
          *******************************
          czytalem dwa razy i nadal nie rozumiem o co ci chodzi..
          mast prawo mnie nie lubic czy lubic, ale prosze wyjasnij mi co ma twoj post
          wspolnego albo z tematem albo z moim wpisem?
          chcesz sie popisac swoim intelektem?
          uff.. boze spusc noge i kopnij..
          • lalka_01 Re: lalka.. 04.05.05, 13:05
            wierzysz w boga? To po inzyniersku?
            Nic nie ma wspolnego, ten watek w ogole ma wiele wspolnego z roznymi rzeczami i
            z niczym konkretnie.
            Nie wiem, czy cie lubie czy nie. Nie zastanawialam sie nad tym jeszcze i pewnie
            nie bede. A co do konkretow - skad wiesz, ze wsrod inzynierow mniej jest
            wierzacych w rozne wrozby itp.? Robiles jakis badania?
        • lucja7 Re: o wyzszosci dociekliwosci nad biciem piany 04.05.05, 13:00
          Pragne sprecyzowac ze czlowiek bez humanizmu (jak sama nazwa wskazuje)
          przestaje byc czlowiekiem. Inzynier bez humanizmu to chyba robot? Robot z
          wyobraznia? Jakas ta logika troche z wasami!
        • maria421 Re: o wyzszosci dociekliwosci nad biciem piany 04.05.05, 14:24
          lalka_01 napisała:

          > eee, nie lubie takich uogolnien. A co, myslisz ze nie znajdziesz humanisty,
          > ktory Ci napisze, ze mial 3 tys. kobiet? Niektorzy z racji wyksztalcenia
          > napisaliby to nawet ladniej niz Ty...

          Ja mysle ze tylko inzynier, albo matematyk liczy kobiety na sztuki.
          3.000 tys kobiet razy X stosunkow z kazda po Y minut kazdy stosunek = Z minut
          seksu, co nalezy przeliczyc na godziny dni, miesiace lata.

          Humanista nie liczy. Humanista przezywa.
    • szfedka JA - wypierdek mamuta... 04.05.05, 23:01
      Nie wiem jak mam sie zakwalifikowac.
      Nie spalam z inzynierami.
      Nie mam inzynierow w rodzinie. Ani w szerz ani w zdluz ani na glebokosci.
      Wlasciwie to...
      Klamie. Moj syn jest pierwszym wyksztalconym inzynierem w rodzinie. Kroi sie
      drugi.
      Sama nie mam wyksztalcenia "inzynierskiego" ale...mam posade inzyniera.
      Prace i place ...
      I jak ja biedaczka bede teraz zakwalikowana przez Was?
      W leb se chyba strzele...
      Z niepewnosci.
      • lucja7 Re: JA - wypierdek mamuta... 05.05.05, 05:58
        No widzisz, juz myslalas ze ci sie uda przezyc twoje zycie bezinzyniersko!
        W dzisiejszych czasach jest to niemozliwe moja droga, duch inzynierski (o ile
        tak to mozna nazwac) jest wszechobecny.
        Ale cos mi sie wydaje ze do tego klubu sie nie nadajesz. Chyba nie wiesz co to
        calki i chyba nie masz wasow.
        Zycze ci wiele odwagi.
        • kan_z_oz Re: JA - wypierdek mamuta... 05.05.05, 08:26
          Do tego wypierdka tez sie dolacze. Jestem po AWF-ie i jak ogolnie wiadomo, to
          ni pies ni wydra. Ani humanista ani inzynier. Jedyne polaczenie inzynierskie
          widze u siebie poprzez NOT. Czyli w miare spokojne i przyzwoite miejsce do
          konsumowania piwa w nadmiernych ilosciach, dopoki inzynierowie sie nie
          zorientowali, ze AWF wychlawa zapasy. Odnosi sie glownie do lat 80-tych i
          niezapomnianych kartek na wodke, ktorych czesc z was moze nie pamietac.

          Pozdrawiam

        • szfedka Re: JA - wypierdek mamuta... 05.05.05, 10:44
          lucja7 napisała:

          > Ale cos mi sie wydaje ze do tego klubu sie nie nadajesz. Chyba nie wiesz co
          to
          > calki i chyba nie masz wasow.

          Nie tylko ze wiem co to calki to przyznaje sie ze wstydem ze je bardzo
          lubilam...nie panialam dlaczego ludzie na nie narzekaja...
          wasa nie mam...jeszcze.
          no i pokarana zostalam
          w pracy tylko inzyniery
    • maly.ksiaze Humanista - definicja robocza 06.05.05, 00:38
      Humanista to ktoś, kto miał w ogólniaku kłopoty z matematyką.

      Czego i wam życzę,

      mk.
      • basia553 Mylisz sie ksiaze! 06.05.05, 09:44
        Nie mam wyzszego wyksztalcenia, ale z zainteresowan i z natury jestem 100-
        procentowa humanistka. Z matematyki bylam tak dobra, ze bralam udzial w
        olimpiadach matematycznych:)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka