Dodaj do ulubionych

Zupelnie powaznie o internecie i ludziach

14.07.05, 23:09
Nie bojta sie, watek zupelnie powazny

6 tygodni temu zmarl ktos, kogo poznalam na forum obok. Najpierw w rozmowach
forumowych sie polubilismy, potem gadalismy duzo przez telefon (Paryz-PL),
poznalismy sie osobiscie, swietowalismy razem urodziny, ktore mamy (mielismy :-(
w odstepie tygodniowym. Stalam sie jakby czlonkiem rodziny, z jego malzonka
plotkowalam przez telefon, wymienialismy sie lekturami i muzyka, planowalismy
superhiper spotkanie w trojke. Przyjaznilismy sie, on mi pomagal w ciezkich chwilach, a w szczesliwych cieszyl sie razem ze mna. Ja bylam powiernica
prawd i polprawd, dylematow, problemow, sukcesow.

No i. 2 miesiace temu trafil do szpitala, 6 tygodni temu zmarl po "udanej
operacji". Rozmawialismy dzien przed smiercia, w dziec smierci jeszcze wyslal smsa.

Teraz zmarla nagle bardzo przeze mnie, i wiele wiele
innych osob tez, lubiana i szanowana wspolforumowiczka, tez forum obok.
Nie znalam jej osobiscie, choc przyjaznila sie z kims, z kim ja sie
przyjaznie, wiec sila rzeczy tak jakbym znala lepiej niz znalam naprawde.

Ale co chce rzec.

Net to nie tylko anonimowe nicki, ktore mamy w polskim motylku.
Kazdy z nas, nickow, to czlowiek z krwi i kosci, ktos siedzi przed tym monitorem -
czy zmysla czy nie, czy jest mily czy nie, ale ktos prawdziwy.

Czasem o tym zapominam. Dzis - myslac o smierci - sobie przypomnialam.

Wnioskow nie mam. Nic sie nie zmienia. Tyle tylko, ze bede pamietac, jak cienka jest
linia miedzy komputerem, a zyciem.. Przynajmniej dla mnie - podziwiam tych,
ktorzy widza li-tylko nicki, eteryczne byty, tworzone przez komputery z mala
pomoca istot ludzkich.

Przepraszam, ze zawracam gitare. Tak mnie jakos naszlo.
Obserwuj wątek
    • szfedka Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 14.07.05, 23:39
      Kochanie, nie zawracasz gitare...
      Bylam z Toba w tym momecie gdy sie dowiedzialas o smierci tej pierwszej osoby.
      Przepraszam jesli niedoleznie dobieram slow.
      To sa rzeczy to sa sprawy, trudno mi dobrac slow....
      Stracilam wiele bliskich, i kazda strata czlowieka....nawet gdyby nie umarl...
      to niesamowite dla mnie przezycie.

      Tydzien temu rozmawialam z mlodym czlowiekiem ktory nie rozumial dlaczego jego
      mloda zona cztery lata po smierci ojca nadal to przezywa. On jeszcze nigdy
      ikogo nie stracil!!!
      Szczesliwiec.

      Jestem z Toba siostro
      • szfedka post scriptum 14.07.05, 23:53
        nikogo nie stracilam ostatnio
        przeciwnie - zyskalam

        znalazlam bliska rodzine dawno utracona
        utracona przez smierc, utracona przez niesnaski
        niezrozumienie
        polityke

        czy najlepiej na zdjeciu
        moze tak, jesli ma sie ich obok i nie trzeba zdjec ogladac
        ale....gdy zostaniesz sam?
        i zostanie tylko fotografia?


        sprobuj
        zobaczysz sam
        • jutka1 Re: post scriptum 15.07.05, 00:00
          Czesci mojej rodziny nawet fotografie sie nie ostaly.
          Tez pewnie z dymem poszly.

          Nie bedzie mi chyba dane ich odnalezc, czy potomkow. Mimo, ze ciagle szukam.

          Jestes szczesciara, ze zyskalas, a nie tylko tracisz.
          Ciesz sie tym i nie pozwol, zeby durnoty Was znowu rozdzielily. No chyba, ze
          ktos sie okaze becwalem, to mozesz odpuscic :-)))
          • szfedka Re: post scriptum 15.07.05, 00:09
            i co ja na to moge odpowiedziec?

            nic
            tylko cisza

            klaniam sie czapkom, staropolskom
            mazurska, mazowiecka, wolynska, podkarpacka

            klaniam sie
            i placze
            • jutka1 Re: post scriptum 15.07.05, 00:16
              Odklaniam sie --
              a Ty nie bucz

              Kto wie, moze? moze znajde kiedys? Cos? Slady jakies?

              Przez lzy, J.
          • szfedka Re: post scriptum 15.07.05, 16:21
            jutka1 napisała:


            >
            > Jestes szczesciara, ze zyskalas, a nie tylko tracisz.
            > Ciesz sie tym i nie pozwol, zeby durnoty Was znowu rozdzielily. No chyba, ze
            > ktos sie okaze becwalem, to mozesz odpuscic :-)))
            >

            No widzisz, juz mi sie udalo pogodzic dwojke kuzynow w Stanach ktorzy nie
            gadali ze soba od Swiat Bozego Narodzenia.
            Kuzynka napisala kuzynowi ze siem odnalazlam, wyslala mu fotki i siem pogodzili.
            No i tyz chce przyjechac.
      • a.polonia Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 14.07.05, 23:57
        Jutus, ja mysle o tym samym, juz trzeci dzien mi to chodzi po glowie...od
        smierci ML. Mimo, ze nigdy nie rozmawialam z Nia, oprocz krotkiej wymiany zdan
        na forum, Jej smierc ruszyla mnie tak, jak smierc kogos bliskiego, kogos
        z "realnego" swiata. Dla mnie nick to czlowiek, taki z krwi i kosci i wlasciwie
        nie ma dla mnie tej granicy.
        Chociaz z drugiej strony taka rzecz mnie zastanawia, czy gdyby cos mi sie
        stalo, ktokolwiek na forum gazety wyborczej o tym by sie dowiedzial? Niby jak?
        P.
        PS. No dobra, M. by Was poinformowal .....;-)
        • jutka1 Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 15.07.05, 00:03
          Polu, ML byla soba na forach. Nic nie udawala, na nikogo innego sie nie
          kreowala, byla chodzacym cieplem, rozwaga, cierpliwoscia.

          Tez myslalam, a co jesli....
          Chyba nic. Chyba, ze kot by sie zaczal logowac :-))))
    • sabba a ja nie podziwiam 15.07.05, 08:23
      tych widzacych tylko nicki i nic poza tym. Internet nie internet - to tak jak
      ludzie na ulicy ktorych sie mija i czy musi sie ich znac zeby sie do nich
      usmiechnac albo wyswiadczyc przysluge? Internet to tylko inna forma ale ludzie
      ci sami.
      • triskell Re: a ja nie podziwiam 15.07.05, 08:42
        sabba napisała:
        > Internet to tylko inna forma ale ludzie
        > ci sami.

        Dokładnie tak też i ja uważam, Sabbo. Internet to po prostu medium, a za nim
        kryje się człowiek. Gdybym uważała, że ludzie poznani przez internet to tylko
        nicki, to wynikałby z tego dla mnie logiczny wniosek, że wyszłam za nicka. A
        mojemu mężowi Joshua, nie Nick.

        ML nie znałam nawet z dyskusji na forach, ale i tak wiadomość o jej śmierci
        bardzo mną wstrząsnęła. Dużo rozmyślam od tej pory o kruchości różnych spraw,
        które uznajemy za pewnik. A także o tym, jak często kłócimy się o pierdoły i tak
        się w tym zapominamy, że przestajemy zwracać uwagę na to, że po tej drugiej
        stronie siedzi gdzieś przed monitorem wrażliwy tak jak my człowiek (o czym
        pisałam tu już dziś dużo w innym wątku).

        Pola, od kiedy wspomniałaś na czacie "Czy gdyby mi się coś stało, ktoś na forum
        dowiedziałby się o tym?", ja sama pokazałam mojemu mężowi jak logować się na
        forum i co oznaczają słowa "załóż nowy wątek". Przy okazji "wyszło", że tak
        właściwie to on nawet nie zna numeru telefonu do moich rodziców i że w razie
        czego byłby zupełnie bezradny! Przy najbliższej okazji kupuję mu notes na adresy.
        • basia553 Re: a ja nie podziwiam 15.07.05, 09:01
          Dla mnie wiekszosc "tutejszych" to nie nicki, bo pare osöb znam, z innymi
          koresponduje od czasu do czasu, Xurek tyle o swojej rodzinie pisala, ze mam
          czasami wrazenie ze ja znam itd. I moje znajomosci forumowe sie rozszerzaja.
          Pare dni temu byla forumowiczka, ktöra przeniosla sie do Mannheim, u mnie na
          pierogach:)))) Inna z niedaleka chciala sie wczoraj spotkac, bo byla w Mannheim,
          ale niestety bylam juz umöwiona, wiec odlozylysmy. Majac tyle osobistych
          kontaktöw nie moge miec innego stosunku do piszacych, jak mam: jestesmy wszyscy
          znajomymi i tak jak moich realnych znajomych Was traktuje: jak mnie cos wkurzy,
          to mojej psipsiöle tutaj möwie, ze mnie wkurzyla, co w najmniejszym stopniu nie
          wplywa na nasza przyjazn. Dlaczego wiec nie moglibysmy sobie i tutaj powiedziec
          od czasu do czasu "nie pieprz"? Inna sprawa to natretne czepianie sie
          niektörych osöb. W ten sposöb juz "jeden jednego" przegonil. Bo cos takiego ala
          long jest meczace. Ale to sa na szczescie wyjatki.
          Dlatego nie udawajmy, ze jestesmy tu w raju, jak mam ochote rzucic miesem, to
          prosze juz teraz o zezwolenie:))) A raczej o zrozumienie, bo zezwolenie daje
          sobie sama. Zycze wszystkim milego dnia i rzucam sie w wir zadan domowych,
          a to wszystko w kolejnym dniu straszliwych upalöw....
          • triskell Re: a ja nie podziwiam 15.07.05, 09:18
            basia553 napisała:
            > I moje znajomosci forumowe sie rozszerzaja.
            > Pare dni temu byla forumowiczka, ktöra przeniosla sie do Mannheim, u mnie na
            > pierogach:)))) Inna z niedaleka chciala sie wczoraj spotkac, bo byla w Mannheim
            > ,
            > ale niestety bylam juz umöwiona, wiec odlozylysmy.

            A ja w sobotę prawdopodobnie spotykam się z forumowiczką z innego forum. To
            będzie pierwsza Polka spotkana przeze mnie od czasu przyjazdu do Stanów!
            Niedawne spotkania forumowe w Berlinie i Warszawie też bardzo miło wspominam.
            Bardzo, bardzo lubię, gdy te internetowe znajomości przekształcają się w
            spotkania w tzw. "realu" (z braku innego słowa), ale niestety mieszkam na
            zadupiu i nie bardzo tu ktokolwiek dojeżdża :-(.

            A w tym co napisałam powyżej nie chodziło mi o rzucenie od czasu do czasu
            mięsem. To zdarza się każdemu :-).
            • maria421 Re: a ja nie podziwiam 15.07.05, 09:22
              Mimo ze staram zachowywac dosyc duza anonimowosc na forum i mimo tego, ze do
              tej pory nie spotkalam jeszcze zadnego forumowicza na zywo, tez czuje sie
              zwiazana w niektorymi z Was czyms wiecej niz tylko internetem i mysle o Was
              cipelutko...
              • lucja7 Obecnosc smierci 15.07.05, 09:57
                Od momentu gdy umknelam rakowi i smierci, jest ona obecna w mych myslach.
                Zauwazylam ze podobnie mowia wszyscy ludzie ktorym udalo sie "przezyc". Gdy sie
                ja tknelo, juz nie opuszcza nas.
                Jej stala obecnosc czyni ze inaczej patrzymy na zycie.
                • jutka1 Re: Obecnosc smierci 15.07.05, 11:45
                  Odpukac, ominelo mnie.
                  Ale moge sobie chyba wyobrazic.

                  Pytanie: czy mozna sie z ta mysla "zaprzyjaznic"?
                  • lucja7 Warto wiedziec 15.07.05, 16:01
                    Z ta mysla warto sie zaprzyjaznic. Zycie nabiera wlasciwe proporcje czasowo
                    przestrzenne.
                    Pozwala ona odkryc wiele warstw niedostrzegalnych tym niesmiertelnym.
                    A czesto bywa za pozno.
                    • basia553 Re: Warto wiedziec 15.07.05, 16:14
                      wydaje mi sie ze w takiej sytuacji nagle dostrzega sie, jak niewazne sa rözne
                      rzeczy, ktörymi przejmowalismy sie przedtem. Tak to odczulam, jak bliska mi
                      Osoba byla umierajaca. Po latach niestety znowu zaczelam sie przejmowac
                      glupstwami, warto wiec od czasu do czasu przypomniec sobie o tym, co w zyciu
                      jest tak naprawde wazne i znaczace. I ze nie warto marnowac czasu na rzeczy bez
                      znaczenia, bez wartosci.
                      • lucja7 Re: Warto wiedziec 15.07.05, 16:43
                        Dokladnie cos z tego jest.
                        I daje to ogromna sile zycia.
                        Pisalismy tu juz cos kiedys na ten temat.
                    • jutka1 Re: Warto wiedziec 15.07.05, 17:16
                      Bede pamietac.

                      Dzis 13ty dzien niepalenia.
                      Staram sie...
    • bella-donna Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 16.07.05, 14:30
      a po ile mieli lat i co to za chorobska tak szybko
      potrafia wykonczyc ? Sorry, ale zawsze takie pytania
      przychodza na mysl...
      Zyc ze swiadomoscia, ze to juz niedlugo,
      trzeba byc naprawde odwaznym...

      Ps. warto Donowi podrzucic do poczytania...

    • tomert Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 23.07.05, 01:12
      ML????
      Niemozliwe!
      Az mnie zatkalo. Przykro.
      • jutka1 Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 23.07.05, 01:14
        No :-(
        Dzisiaj byl pogrzeb :-(
        • don2 Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 23.07.05, 10:36
          Czyj pogrzeb ? jakis slawny czlowiek? Znalem go?
          Na wszelki wypadek wpisuje 2 mozliwosci,by byc asekurowany

          znajomy mnie czlowiek- w takim razie zal,ze w tak mlodym wieku/takim wieku zmarl
          nieznajomy - zycie takie jest,miliony ludzi kopia w kalendarz i zwisa mi to
          luzno,jedni maja pecha inni juz sie nazyli i kazdego z nas to czeka.
          Niepotrzebne skreslic
          • jutka1 Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 23.07.05, 10:43
            Ja skreslam drugie, ty skresl pierwsze
            • don2 Re: Zupelnie powaznie o internecie i ludziach 23.07.05, 10:50
              Znaczy sie nieznajomy-drugie pozostaje w mocy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka