Dodaj do ulubionych

QUI PRO QUO

03.08.05, 15:57
jak donosila prasa ( GW )miedzy innymi.Na tradycyjnym jarmarku
Gdanskim,sprzedawano m.in.popularne wsrod kolekcjonerow hitlerowskie
gadzety,wydanie MK ( podobno zakazane ) i miedzy tym tez opaski z nadrukiem
Zydowskiej Policji z ghetta Lodzkiego.Odezwalo sie troche glosow jak zwykle
protestujacych itp.miedzy innymi GW,zasiegnela opinii M.Edelmana , Ostatniego
Zyjacego Przywodce Powstania w ghettcie warszawskim.Pisze jego tytul duzymi
literami,gdyz od lat robi oficjalnie w tym charakterze ,uzywany przy kazdej
okazji.
No wiec ME,strasznie sie oburzyl na takie wspolne sprzedawanie pamiatek
katow i ofiar i na koncu tyrady oswiadczyl ,ze to i tak falszywki ,gdyz w
Lodzkim G.policja uzywale tylko naszyte zolte gwiazdy.Dociekliwy jurnalista
doszedl do tego ,ze po slawnym filmie Polanskiego,zostalo od cholery i
troche tych opasek,po statystach.I biznes idzie dobrze.
I tu mamy caly gwozdz i smiesznosc: Znaczy sie Polanski ! mial idiote od
rekwizytow,ktory tak jak i rezyser nie znal faktow.Co zle swiadczy o Polanskim
A drugie to ,ze ME juz tak zdurnial i stopien senilnosci ma tak wysoki ,ze
oburza sie na handel rekwizytami i to omylkowymi,podpuszczony przez
dziennikarza w celu zrobienia atmosfery itp w sezonie ogorkowym.
I dziwic sie ,ze Hollywod ubiera aktorow w mundury finskie majace
przedstawiac rosyjskie.Ale po Polanskim oczekiwalem wiecej.
Obserwuj wątek
    • lucja7 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 16:08
      Don, film Polanskiego nie byl dokumentem. Wiec bledow takich jaki cytujesz jako
      przyklad bylo wiele, wiele wiecej. Polanski nie jest w zwiazku z tym oszustem.
      Bo moznaby powiedziec ze niebo tego dnia bylo czarne, a w filmie jest
      niebiesciutkie, np.
      Nie mylmy wiec filmu fabularnego z dokumentem, nie robmy z opowiastek historii.
      Natomiast ten ktory sprzedaje opaski filmowe jako autentyczne, jest oszustem.
      • don2 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 16:17
        Czytaj ,dokladnie.Nie pisalem ,ze Polanski jest oszustem.Ci co
        sprzedawali,blizej sa okreslenia oszust.Nie musi byc film dokumentem-mimo ,ze
        byl swiadectwem czasu i wydarzen.A takie detale akurat sa dosc wazne.Polak gdy
        robi film o np AK,to na opaskach umieszcza prawidlowe symbole,a na czapce
        orzelek z korona a nie syrenke warszawska bez biustonosza.Sens mojego wpisu byl
        troche inny i jak nie pojelas ,to nie moja wina
        • lucja7 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 17:00
          mea culpa, niech ci bedzie.
          Piszesz jadnak ze po Polanskim spodziewales sie wiecej.
          Ale to tak jak z cegla w filmie Wajdy. Czlowiek podskoczyl z oparzenia zanim
          jej dotknal.

          Sa tez filmy ze rekwizyty sa obfite i tak historycznie dokladne, ze aktorzy,
          zmuszeni do ich ciaglej ekspozycji zapominaja ze sa aktorami i zapominaja grac.
          Takie np bitwy pod Grunwaldem.
          Same rekwizyty i modele.
    • jutka1 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 17:09
      Z jednej strony mozna zganic Polanskiego za brak dbalosci o szczegoly
      scenograficzne, z drugiej: ktos powie, ze rezyser ma margines wolnosci etc.
      Niestety ze wzgledu na temat, oraz osobe rezysera, krece glowa.

      Nie Edelmana wina, ze jest stary, i ze wszyscy go pytaja
      • don2 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 17:29
        ciezka artylerie uzylas Jutka.Kolekcjonerstwo ma swoje prawa a
        nabywcy "pamiatek" faktycznie sa rozni.Kolekcjoner nie powiesi sobie na szyi
        symbolu SS . Ale jak mozna ocenic mlodziez ubrana w koszulke z emblematem CCCP
        ,noszenie medali radzieckich.A reklama : ladna dziewczyna na tle emblematu CCCP?
        A co by bylo jak by wypuscili bilbord z panienka siedzaca na tle swastyki?
        ja sie nie oburzam,ja to olewam,tak jak olewam wszystkich w beretach ze
        znaczkiem Che lub koszulkach-A ilu rodzicow patrzy codziennie na plakat z Che
        w pokoju swych pociech?
        • lucja7 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 17:46
          Tez tak mysle. Poza tym zabranianie kusi.
          • jutka1 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 17:48
            Czy ja gdzies napisalam zeby zabraniac?
            Napisalam, ze mnie to oburza, to nie to samo.

            Dona argumenty przyjmuje.
            • lucja7 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 18:44
              A czy ja pisze ze ty piszesz? (O Boze swiety!!)
              Ja napisalam ze zabranianie kusi.
              • jutka1 Re: QUI PRO QUO 03.08.05, 18:58
                Cos chyba ze zrozumieniem tekstu pisanego u mnie nie tak dzisiaj.
                :-(
    • tortugo Re: QUID PRO QUO (n/t) 03.08.05, 17:49
      • lucja7 tutafe 03.08.05, 19:10
        tutafe (?) a co to?
        znasz Pitou, nespa?
      • don2 Re: QUID PRO QUO (n/t) 03.08.05, 19:32
        QUI PRO QUO

        Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj
        Charles Taylor QUI PRO QUO Debata między

        mam do ciebie prosbe Tortugo.nie rob z siebie wiekszego cwoka jakim jestes
        jak nie wiesz o czym mowa to powstrzymaj sie od wsadzania durnego ryja tam
        gdzie mowa o za wysokich jak dla ciebie progach.nie moja wina ,ze marnie uczyli
        w tej twojej szkolce powiatowej.
    • drapieznik Re: QUI PRO QUO 04.08.05, 03:16
      en.wikipedia.org/wiki/Quid_pro_quo
      zajrzalem tam z ciekawosci i jest tylko quid pro quo 620,000 w google
      a qui pro quo jest 323,000

      tu jest fascynujaca dyskusja ktora wyjasnia mi ze po polsku qui pro quo zawsze
      oznaczalo "mix up" czyli pomieszanie (np w akcji sztuki teatralnej z udzialem
      Kobuszewskiego w czwartkowej "kobrze". A tu tymczasem okazuje sie jest termin
      prawniczy 'something for something' czyli cos zacos jak np w umowie bylo qui
      pro quo czyli ze strony dostaly cos za cos.
      www.wordsmith.org/awad/awadmail49.html
      www.slownik-online.pl/kopalinski/D9B8560B3269FB2EC1256582000C4B85.php
      www.answers.com/qui%20pro%20quo
      ale tu juz www.answers.com/topic/quid-pro-quo

      patrzac na te linki mam wrazenie ze polskie, rosyjskie i hiszpanskie strony
      preferuja 'qui' a angielskie (+?) 'quid'.

      A wiec "cos za cos" jak w www.everything2.com/index.pl?node_id=402453

      tyle ze po polsku to zawsze oznaczalo 'pomieszanie w sytuacji' raczej niz
      wymiane typu "cos za cos". W kazdym razie bardzo ciekawe sa te roznice.

      • jutka1 Re: QUI PRO QUO 04.08.05, 14:03
        i w ten sposob Drapieznik pieknie pokazal, ze obie strony uzywaly prawidlowo.
        :-)))
        • don2 Re: QUI PRO QUO 04.08.05, 14:15
          bzdura.W kontekscie i w nawiazniu do polskiej tradycji kabaretowej,jest tylko
          jedna prawidlowa pisownia.I nikomu nawet o przecietnej inteligencji i znajomosci
          tematu nie przyszlo by do glowy wyskakiwanie z takim czyms.I nigdy w Polsce nie
          poslugiwano sie jakas anglosaska wersja.jak juz kiedys pisalem,sam fakt
          zamieszkania w jakims rozwinientym kraju i umiejetnosc poslugiwania sie netem
          nie wytrzasnie slomy z butow
          • drapieznik Re: QUI PRO QUO 04.08.05, 14:25
            tak rzeczywiscie bylo (i jest?) w Polsce. Als skad wziela sie ta roznica
            znaczeniowa miedzy Polska, Rosja, Hiszpania a moze nawet innymi Romanami a
            Anglosasami? Moze ktos doczytal. A juz najbardziej szokuje mnie termin
            prawniczy cos za cos.
            • lucja7 quid pro quod 04.08.05, 15:27
              To jest prawidlowa pisownia lacinska.
              Znaczy to "jakas rzecz za jakas".
              Francuzi pisza quiproquo. Co znaczy dokladnie to samo co po lacinie.
              I to nie jest w sensie wymiany cos za cos, ale w sensie pomylki: "wzialem to za
              cos innego", albo "wzialem tego kogos za kogos innego".
              Sciagnelam to z Laroussa 2004.
              • don2 Re: quid pro quod 04.08.05, 19:04
                i to oddaje sens nazwy juz istniejacego przed wojna kabareciku.swobodna
                przenosnia.
              • drapieznik Re: quid pro quod 04.08.05, 20:08
                a wiec francuski (podobnie jak anglosasi) uzywa ma znaczenia 'cos za cos' Skad
                sie wiec to 'pomieszanie' wzielo?.

                lucja7 napisała:

                > To jest prawidlowa pisownia lacinska.
                > Znaczy to "jakas rzecz za jakas".
                > Francuzi pisza quiproquo. Co znaczy dokladnie to samo co po lacinie.
                > I to nie jest w sensie wymiany cos za cos, ale w sensie pomylki: "wzialem to
                za
                >
                > cos innego", albo "wzialem tego kogos za kogos innego".
                > Sciagnelam to z Laroussa 2004.
    • tortugo Po naszemu: KLI PRO KLO 04.08.05, 20:35
      a co to jest "dociekliwy jurnalista"? :)
      • don2 Re: Po naszemu: KLI PRO KLO 04.08.05, 22:37
        Czy ty sobie zdajesz sprawe kmiocie jeden,ze wprawiasz kogos w zazenowanie
        swoim intelektem ,a tym kims nie jestem ja.
        • tortugo Re: Po naszemu: KLI PRO KLO 05.08.05, 00:55
          Prosze, wytlumocz, tylko z sensem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka