Dodaj do ulubionych

co na obiad

04.09.05, 11:20
Przyjechal na rok do Fontainebleau syn mojego brata na studia zarzadzania
oplacane przez finska firme w ktorej pracuje. Wybral z 4ech szkol ktore mu
proponowano: 2 amerykanskie, 2 europejskie, mowiac o kulturze.
Zna swiat, odpowiedzialnosc, wysokie stanowiska, pomimo ze mlody (30).
Oczywiscie jego decyzja lechce przyjemnie moje ego i duzo, duzo rozmawiamy o
dzisiejszej Polsce i swiecie.

Zaraz wiec zabieram sie do pichcenia obiadu, mam godzine.
Beda ogorki, zielona salata, befsztyki, wino biale i czerwone, owoce. W
ilosciach dowolnych. Pozniej zaproponuje spacer nad kanalami paryskimi.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: co na obiad 04.09.05, 11:30
      Jak przyjemnie. :-)

      U mnie na obiad chyba pieczone kabaczki. Jeszcze nie wiem, dopiero druga kawe
      poranna pije.

      Nad kanalami = St Martin?
      • lucja7 Re: co na obiad 04.09.05, 12:34
        Nie, myslalam o kanale l'Ourcq, tam w okolicach kin Mk2, ale po drugiej
        stronie. Tam konczy wlasnie Karmitz kolejnych Mk2, gdzie beda wylacznie
        prapremiery. Sa tam rowniez bardzo piekne silosy zbozowe przerobione na studia
        dla studentow. No i zrobie te wycieczke piesza z autorami (jest ich trzech)
        projektu urzadzenia wybrzezy. Od bursy na placy Stalingradu do spotkania
        kanalow w Villette. Pamietasz plan miasta na tyle by to widziec?

        A skoro o kinach, to tego Jarmuscha widzialas?
        • jutka1 Re: co na obiad 04.09.05, 14:32
          Znam te okolice, to tam Pani Powod Rozwodu mieszka :-)))
          Mam plan, ale nie musze zerkac, wiem, gdzie bedziesz :-)

          Jarmusch'a jeszcze nie. Mam w planie starego J. "Night on Earth", ktorego
          ostatnio kupilam na DVD. Widzialam juz 2 razy ale dawno - lubie wracac po paru
          latach do filmow juz widzianych, i sprawdzac nowe reakcje :-)
    • maria421 Re: co na obiad 04.09.05, 11:55
      Corcia robi tortillas. Na deser lody.
    • jutka1 Re: co na obiad 04.09.05, 17:51
      W porze obiadowej nie bylam glodna, wiec tylko male co nieco sobie zapodalam.
      Potem znalazlam w zamrazarce chili con carne mojego domowego wyrobu :-)..
      Odgrzalam powoli (nie mam mikrofalowki :-) i zaraz pojde na taras z chili i
      lampka wina, ostatnim numerem Przekroju i Polityki, i bede jesc, czytac, i
      patrzec na lipe.

      Moze byc.
      :-))))))
    • szfedka Re: co na obiad? krupnik 04.09.05, 19:11
      bo zaziebiona jestem :(
      • szfedka a dla mlodego 04.09.05, 19:15
        bo cos takiego po chalupie mi sie peta
        biffy, al dente z ryzem(hahaha) tyz al dente
        • jutka1 Re: a dla mlodego 04.09.05, 19:47
          Co to do jasnej Anielki sa biffy al dente?????
          Malo wysmazony befsztyk?

          Krupnik z torebki?
          Czy sama?
          • szfedka Re: a dla mlodego 04.09.05, 21:20
            jutka1 napisała:

            > Co to do jasnej Anielki sa biffy al dente?????
            > Malo wysmazony befsztyk?

            Taki aby zemby uzywac

            >
            > Krupnik z torebki?
            > Czy sama?

            Co sama? A co ja? Pasieke mam? Albo gorzelnie?
            No jeszcze w proszku procentow nie ma...

            ;)
            • jutka1 Re: a dla mlodego 04.09.05, 21:53
              Ciagle nie wiem co to te biffy al dente, ale niewazne :-)

              Myslalam, ze sobie zupe krupnik zrobilas, a tu widze, ze z butelki, niech
              bedzie, ja takich mocnych i slodkich nie lubie.
              :-))
              • joeknew Pajda chleba z kanalami 05.09.05, 03:09
                A jo se pajde chleba (al dente) z zurem pojem.
                Po kanalach zebowych se podlubam i spac pojde z Maryska.
                • tebaska Re: Pajda chleba z kanalami 05.09.05, 14:10
                  A gybis tysz mosz???
                  • jutka1 Re: Pajda chleba z kanalami 05.09.05, 15:44
                    O nowy nick :-)

                    Dzien dobry :-) Skad piszesz?
                    • tebaska Re: Pajda chleba z kanalami 06.09.05, 17:02
                      Dzień dobry wszystkim
                      Właśnie jestem tu nowa, piszę z woj. śląskiego.
                      A swoją drogą muszę przyznać, że "jutka1" jest bardzo spostrzegawcza bo
                      natychmiast zauważyła nową osobę.
                      Pozdrawiam
                      • jutka1 Re: Pajda chleba z kanalami 06.09.05, 18:50
                        Witam Cie Tebaska :-))
                        Ja tez ze Slaskiego, ale Dolno :-)

                        Milego forumowania. I nie bierz do siebie, jesli dostaniesz po glowie - niektore
                        nicki lubia chrzest bojowy robic ;-))))))))))))))))))
                        • ani-ta Tejutka! 06.09.05, 21:13
                          musisz straszyc?!:))

                          chociaz...
                          kto przezyje ten zostaje;))) to powinno byc w topicu P2 wpisane;))))
                        • tebaska Re: Pajda chleba z kanalami 07.09.05, 11:21
                          Zdążyłam zauważyć, bo zanim się odezwałam to poczytałam co nieco. Ja jednak tak
                          szybko się nie zrażam.
                          Pozdrawiam wszystkich
                          • jutka1 Re: Pajda chleba z kanalami 07.09.05, 11:50
                            No to sie ciesze :-)

                            Dzien dobry na forum raz jeszcze, i milego forumowania.
                            J. :-)
    • jutka1 Re: co na obiad 05.09.05, 15:48
      Ja niedlugo bede miec bardzo polski choc spozniony obiad:
      kurczak pieczony, mizeria, surowka z bialej kapusty i surowka z pora.

      Bardzo niepolskie wino, bo z Australii.
      I goscia, tez z OZ :-))))
    • jutka1 Donos 05.09.05, 23:32
      Donosze, ze obiad z Ozpolem, przerodzacy sie w kolacje, byl ekstra.

      Ozpol, do zobaczenia w Sydney, i dzieki!

      ps. Masz szczescie, ze jestes zajety! ;-))))
      • ani-ta Re: Donos 06.09.05, 07:38
        cholera!
        obstawialam nie tego konia! <ooopppssss... ozpol wybacz!>
        ale stajnie P2... juz dobra!:)))))

        czy poza tym, ze moglby, gdyby nie fakt, ze nie moze... to jakies dane
        rzucicie?:))))
        • jutka1 Re: Donos 06.09.05, 08:53
          A kogo obstawialas? :-)

          > czy poza tym, ze moglby, gdyby nie fakt, ze nie moze... to jakies dane
          > rzucicie?:))))

          Mysle i mysle, i nie wiem, o co pytasz... :-)
          • ani-ta Re: Donos 06.09.05, 11:35
            bo ja kodem nadaje;)
            hehehe
            no chodzi mi o jakies szczegoly wizyty... no!
            no wiem, ze intymnych szczegolow nie bylo... bo...
            ale inne jakies?:)
            smakowal mu ten twoj kurak?:)
            itp.:)
            • jutka1 Re: Donos 06.09.05, 12:21
              Nie napisalas, kogo obstawialas....

              No dobra. Tylko zaznaczam, ze intymnych pikantnosci nie bylo :-)))
              Kurak chyba smakowal, ale to juz Oz musialby sie wypowiedziec :-)

              Przyjechal na 4 kolkach. Przywiozl fajne australijskie prezenty (dziekuje!),
              m.in. zamowiona butelke BARDZO dobrego Shiraza. Niestety nie prziozl mi
              aborygenskiego ratownika, mimo wczesniejszej prosby ;-)

              Shiraza oraz inne winka spozywalismy, najpierw na tarasie, potem na gorze,
              jedlim, rozmawialim. O roznych rzeczach, duzo o Polsce i o regionie naszym
              (wszak my krajanie jestesmy), za duzo nie obgadywalismy i nie plotkowalismy za
              bardzo. I o Australii, biletach, wizach, etc.

              I o sobie oczywiscie, i o zyciu w ogole :-))))

              Wiecej grzechow nie pamietam :-)
              • ani-ta Re: Donos 06.09.05, 17:28
                stajnia - auatralia;)
                kon - luiza:)
                i nie trafilam:))) <jak zwykle:P>

                no bo jak australia... to mi sie zawsze luiza z truskawkami kojarzy:)
                proste - nie?:)
                • jutka1 Re: Donos 06.09.05, 18:50
                  Juz sie balam, ze podejrzewalas staregowiarusa ;-)))
                  • ani-ta zapomnialam o nim!!!!:)))))))) 06.09.05, 19:35
                    hahahahahhaha...
                    no qrcze!
                    az glupio!

                    a nie zapraszalas?:)
                    moze to tylko kwestia czasu?:)))))
                    • jutka1 Re: zapomnialam o nim!!!!:)))))))) 06.09.05, 19:41
                      No comment
                      :-))))))))))))))))))))
      • ozpol Re: Donos - i to mialo byc "malo" szczegolow?!?! 14.09.05, 16:16
        No to ladne gadanie.
        Czlowiek sie stara to zle , popusci tez zle.
        Oj kobietki ....nawet nie wiecie jak trudno byc dobrym..he he he
        Nie wiem kto mial szczescie czy nieszczescie w danej chwili..he he
        • jutka1 Re: Donos - i to mialo byc "malo" szczegolow?!?! 14.09.05, 16:43
          Kurcze, Oz, az poszlam poczytac jeszcze raz - i nie wiem kto byl dobry a kto
          niedobry i o co idzie :-)))))
          Tak czy siak, wte i na wspak, przeciez wszystkiego nie wygadalam!!! ;-)))
          Sam mi pozwoliles troche wygadac! :-)))
        • jutka1 Re: Donos - i to mialo byc "malo" szczegolow?! PS 14.09.05, 16:48
          Aaaaaaaaaa............. juz rozumiem :-)))
          Przepraszam dzisiaj jestem przyslowiowa blondynka.
          No wlasnie, nie wiem czy to szczescie czy nie, ale solidaryzuje sie, ze czasem
          trudna byc dobrym (-a)
          :-)))))))
    • drapieznik fajnie sie tak czyta jak to miedzynarodowe 07.09.05, 03:13
      koncerny bija sie o mlodego czlowieka z polski zeby go poslac sobie na studia.
      mam wrazenie ze jest to pierwszy przypadek w skali swiatowej. jak znam zycie to
      niech i ja to miedzy bajki wloze. napisz nam te prawdziwe szczegoly jezeli juz
      sie to stalo albo jak sie to (w jego zyciu) wydarzy (zapewniam, ze wkrotce).
      jezeli jeszcze nie to w ktoryms momencie go dopadnie, pytanie tylko zachodzi:
      ile go bedzie kosztowalo wyprostwanie. sle caluski.
      • joeknew Re: fajnie sie tak czyta jak to miedzynarodowe 07.09.05, 03:21
        Tak sie sklada ze mam duzo kontaktow z koncernami w Skandynawii i Finlandii.
        Ciekaw jestem jaki to koncern nam ksztalci rodakow?
        • drapieznik Re: fajnie sie tak czyta jak to miedzynarodowe 07.09.05, 21:53
          ja wiem ze jednym z narodowych przemyslow wiodacych w finlandii jest wyrob
          sraczy spalajacych g. z uwagi na mnostwo wody i jej wysoki poziom
          uniemozliwiajacy spuszczanie sie do kanalu.
          • joeknew Re: fajnie sie tak czyta jak to miedzynarodowe 08.09.05, 04:25
            drapieznik napisał:

            > ja wiem ze jednym z narodowych przemyslow wiodacych w finlandii jest wyrob
            > sraczy spalajacych g. z uwagi na mnostwo wody i jej wysoki poziom
            > uniemozliwiajacy spuszczanie sie do kanalu.

            Maja oczywiscie NOKIA w cell phones, doskonaly przemysl elektroenegetychny,
            uklady kontroli, napedow elektrycznych, napedow do tokarek.
            Ocywiscie smoke sauna to ich ulubione hobby etc...
            • drapieznik Re: fajnie sie tak czyta jak to miedzynarodowe 08.09.05, 13:26
              mnie to wyglada na koreanskie cztery kolka. pamietasz jak to korea byla potega
              w pamieciach? zaraz potem pojawila sie sensacja z finlandii a teraz cud
              gospodarczy to jest w chinach.


              pewnie motorola dala im zarobic. cos tak jak polskie diesle.
              • joeknew Re: fajnie sie tak czyta jak to miedzynarodowe 08.09.05, 15:36
                drapieznik napisał:

                > mnie to wyglada na koreanskie cztery kolka. pamietasz jak to korea byla
                potega
                > w pamieciach? zaraz potem pojawila sie sensacja z finlandii a teraz cud
                > gospodarczy to jest w chinach.
                >
                >
                .... cud dzieki glupocie i chciwosci amerykanskich kretynow businessmanow.
                Co tu sie teraz dzieje bardzo przypomina mi Polske , tuz przed Rozbiorami
            • lucja7 Nokia 08.09.05, 18:40
              O Nokii cos od niedawna wiem.
              Mianowicie zanim stali sie tym czym sa, byli duzym producentem papieru
              toaletowego i kaloszy :))

              A teraz placa rzeczywiscie co poniektorym kadrom za studia. Grube pieniadze, do
              oddania gdy sie Nokie opusci.
              • joeknew Re: Nokia 09.09.05, 01:58
                lucja7 napisała:

                > O Nokii cos od niedawna wiem.
                > Mianowicie zanim stali sie tym czym sa, byli duzym producentem papieru
                > toaletowego i kaloszy :))
                >
                > A teraz placa rzeczywiscie co poniektorym kadrom za studia. Grube pieniadze,
                do
                >
                > oddania gdy sie Nokie opusci.
                >

                Zgadzam sie calkowicie Lucjo.Z papieru toaletowego do potegi, znam tam paru
                ludzi.
    • jutka1 Re: co na obiad 07.09.05, 11:24
      Mam zagwozdke co na obiad, bo okazuje sie, ze ze wzgledow tzw. medycznych nie
      moge: czerwonego miesa, serow, bialego pieczywa, owocow, i jeszcze tam paru
      rzeczy. Koncypuje (slow.zam.) w glowie, co by pasowalo z niezbyt dlugiej karty
      dan mojej zaprzyjaznionej knajpki, i wychodzi mi ze tylko pstrag, losos, salatki
      (nie wszystkie i nie w kazdej konfiguracji). Bez wina, tez zabronione.

      Olaboga, ja nieboga!

      :-))))))
      • ani-ta Re: co na obiad 07.09.05, 16:05
        losos z rusztu:)
        strag tak samo:)
        i juz;)
        sos chrzanowy... jak ci nie zabronili do pstraga... do lo(so)sia cytrynka i/lub
        sos koperkowy;)))
        i masz wyzerke;)

        ja dzisiaj w ramach obiadu zjadlam poteznego sandwicha - 1warstwa - ser zolty,
        2wartswa tunczyk (2x), 3warstwa pomidory, cebula, marynowane pieczarki,
        4warstwa "jakis ser" z "jakims wsciekle ostrym sosem", 5warstwa ser zolty (coby
        z 2 stron uszczelnic bule:P):)))
        bula o srednicy 20cm - wciagnieta w 15min. na goraco:)))

        niech no ja wroce do domu... i sklepy nie beda zamkniete...
        eeech:)
        a jak nie... to mam w lodowce tunczyka, pomidory, papryke i cebule;)

        :)))

        <a od marca przytylam TYLKO 5kg, wiec moge sobie pofolgowac zachciewajkom:P>
        • lucja7 Re: co na obiad 07.09.05, 18:55
          Dzis jadlam obiad blisko nowego, duzego (80 000 miejsc) stadionu w St Denis.
          Bylo ladnie, cieplo, taras pelen szamkajacych.
          Okolice stadionu zmienily sie nie do poznania od momentu jego konstrukcji
          (1997) i powstalo wokol niego zupelnie nowe i dynamiczne miasto. Autostrada
          wyjezdzajaca z Paryza na polnoc i przecinajaca St Denis na pol zostala
          przykryta plyta na ktorej stworzono tereny sportowe i parki co polaczylo dwie
          strony podzielonego miasta. I ladne to i potrzebne.

          Na obiad zjadlam salate, pomidory, ser, wino znad Loary i czesc.
          • jutka1 Re: co na obiad 07.09.05, 19:46
            Zgoda ws. St Denis :-)

            Ws. obiadu: z Twojego zestawu moge tylko salate, pomidory, oraz czesc ;-)

            Ja na obiad pstrag i salata, na kolacje kawalek makreli wedzonej i pomidory z
            ogrodka kolezanki (pachnace pomidorami i sloncem) z bardzo cienkimi talarkami
            cebuli, sol, pieprz, oliwa, ocet balsamiczny. Do tego woda staropolanka
            niegazowana :-)))

            Ale sie porobilo! :-)
            • ani-ta Re: co na obiad 07.09.05, 20:12
              zdaje sie ze ty juz raz zdrowotnie bylas wegetarianka?:(

              ja dzisiaj mam dzien tunczyka... w lodowce byl pomidor, tunczyk i 2 jajka...
              reszta jakas zdechlo-odchodzaca:(

              chleb mnie zaskoczyl - splesnial! pyszny rosyjski chleb na kwasie... wzial i
              sie zepsul!:( i to akurat w momencie gdy wszystko pozamykane:)
              • jutka1 Re: co na obiad 07.09.05, 22:49
                Bylam. Ale teraz moge jest biale mieso i ryby.

                Pytanie: czy kaczka i ges to "biale" mieso?
                • ani-ta Re: co na obiad 08.09.05, 07:32
                  kaczka na 100% nie.
                  jest bardzo ciezko strawna - wiec nie tykaj:)
                  ges - to bardzo "szlachetne" mieso - sa i takie "rejony" i takie - sprobuj:)

                  dzieciakom zawsze polecaja kroliki...
                  • jutka1 Re: co na obiad 08.09.05, 07:48
                    Kroliki? W powiecie? Musialabym do wojewodztwa jechac i szukac, aktualnie nie
                    mam czasu, moze w pozniejszym terminie. Z tym, ze pamietam, ze krolik mi na oko
                    wygladal na czerwone mieso, ale schab po zrobieniu potrafi byc bialy, wiec
                    pewnie to nie o to chodzi.
                    • ani-ta Re: co na obiad 08.09.05, 14:47
                      swinka ma biale mieso chyba w wiekszosci:) a wcale ono zdrowe nie jest:P
                      czerwone mieso - jest ciemne:)
                      np. udko kurczaka to juz ciemne miesko, a cycek - biale;)
                      kaczka w calosci chyba ciemna, a indyk jest jak kurczak mieszany:)
                      wolu nie tykaj - bo caly ciemny:)
                      a za krolika - dalabym sobie glowe uciac, ze za bialego mialam:))
                      z ta gesia jest problem - ale to jedno ze "szlachetniejszych" mies:) koledzy z
                      pejsami wszystko np. na gesim tluszczu smaza;) znaczy musi byc dobre;)))

                      jak ktos tyfus przechodzil - to mu sie w czasie wojny rosol na golebiach
                      gotowalo:) eeeech ta moja babcia i jej opowiesci:)))

                      wroce do PL to przepytam dokladniej:)

                      P.S.
                      niech ktos mi przypomni, ze warto by bylo dzisiaj zakupy zrobic! bo poza woda i
                      wiatrem w lodowce nic nie mam;)))))))
                      • jutka1 Re: co na obiad 08.09.05, 16:11
                        OK, w terminologii ludzi od zdrowia i jedzenia, czerwone mieso to wolowina,
                        wieprzowina, baranina etc.

                        Biale mieso to kurczak i indyk. Bez wzgledu na to czy piers czy nozna :-)))
                        • jutka1 "od zdrowia i zywienia" mialo byc ntxt 08.09.05, 16:16

                          • xurek Jutka, 08.09.05, 16:17
                            co to za przypadlosc, w ktorej takie mieso mozna a innego nie? (jezeli pytanie
                            zbyt osobiste, to przepraszam z gory)

                            Xurek
                            • jutka1 sorry :-)))) ntxt 08.09.05, 16:21

                              • xurek no dobra, to 08.09.05, 17:31
                                powiedz mi na ucho :)))))))) (podkradzione Piranhi)

                                Xurek
                                • jutka1 Re: no dobra, to 08.09.05, 17:44
                                  wiecej nic nie powiem, a jednostka medyczna znajduje sie w spisie, ma nazwe
                                  lacinska i nie jest to sekta pt. jak powiekszyc ilosc piegow na licu za pomoca
                                  krwi jagniecej :-)
                            • ani-ta xurek! ja zbieram dane... 08.09.05, 16:46
                              kataloguje... i mam nadzieje, ze postawie jej jakas rozsadna diagnoze:)
                              poki co... to ciagle mam wrazenie, ze nasza dobra duszka juteczka dala sie
                              wkrecic w jakis eksperyment naukowy pt. "dieta miesna a kolor piegow na
                              licu":))))
                              inaczej nie widze!
                              <i nie mowic mi ze to zastrzezone! tylko dane dostarczac:P>
                        • ani-ta Re: co na obiad 08.09.05, 16:44
                          wiesz co...
                          wyslijmy tych ludzi od jedzenia i zywienia na korepetycje do mojej babci!:)
                          babuszka bedzie miala zajecie... a oni sie w koncu czegos naucza:)))

                          a swoja droga... baran to moze i zdrowemu zaszkodzic... jak "zasiedzie":)))))))
                          • lucja7 Re: co na obiad 08.09.05, 17:44
                            Moge ci powiedziec Pitou ze nie powinnas tez spozywac miesa wedzonego.

                            Rozumiem ze masz jesc ograniczajac tluszcz i cukier, stad miedzy innymi chude
                            mieso. Zaskakuja mnie wiec twoje lososie i pstragi, ryby tluste.

                            Gesi, kaczki nie ruszac, jesc cycki kurze i indycze, gotowane, bez skory i
                            duzo, duzo jarzyn.

                            Ja dzisiaj natomiast osso-buco rue Christine, naprzeciwko kina, w piwnicy.
                            Boze, co za wino, pycha........(80€ butelka).
                            • jutka1 Re: co na obiad 08.09.05, 18:47
                              Lulu, tak, ale nie do konca. Lista rzeczy, ktorych mam sie wystrzegac jest dosc
                              dluga i niekoniecznie zawieraja one cukier lub tluszcz.

                              Tak czy siak, bede musiala kombinowac, zeby z kulinarnych nudow nie zdechnac :-))

                              ps. osso-buco.... mmmm..... dobre wino.... mrumru... :-)))
    • jutka1 Re: co na obiad 09.09.05, 18:52
      Na obiad bylo beleco (z akcentem na "le" ;-)) bo pracowalam szybko i ciezko,
      zeby zdazyc skonczyc.

      Na Kolacje za chwile robie eskalop z indyka sautée au naturel (sol, pieprz, sok
      z cytryny, mieszanka ziol wloskich), do tego salatka z ogorkow, pomidorow,
      czerwonej papryki i cebuli, oliwa z oliwek, ocet winny, sil, pieprz.

      Moze nie bedzie az tak do konca nudne? :-)))
      • bella-donna Re: co na obiad 10.09.05, 12:58
        jutka1 napisała:


        > Na Kolacje za chwile robie eskalop z indyka sautée au naturel (sol, pieprz,
        sok
        > z cytryny, mieszanka ziol wloskich), do tego salatka z ogorkow, pomidorow,
        > czerwonej papryki i cebuli, oliwa z oliwek, ocet winny, sil, pieprz.

        ...z jakiej restauracji podwedzilas menu...? o;
        • jutka1 Re: co na obiad 10.09.05, 13:06
          z knajpy "Glowa Jutki" :-))))

          wymyslilam to, i wyszlo bardzo dobre. Proste w obsludze i smakowite, polecam :-)
          • bella-donna Re: co na obiad 10.09.05, 13:13
            mnie nie musisz polecac, ja tylko chudziutkie miesko i jakas salatka
            ktos pisal o sosach, przeciez to takie tuczace...
    • jutka1 sobotni eksperyment 10.09.05, 12:42
      Kupilam wczoraj cos, co sie nazywa "golonka z indyka", czyli czes uda przycieta
      tak, ze wyglada jak golonka.

      Taka porcja to beda dla mnie 3 posilki :-)))

      Posolilam, popieprzylam pieprzem cytrynowym, skropilam sokiem z cytryny,
      posypalam mieszanka wloska ziol. Nadzialam toto czosnkiem tak jak sie nadziewa
      jagnie, i do tych "kieszonek" wlozylam swiezy rozmaryn.
      Do naczynia zaroodpornego wlalam oliwe z oliwek, troche octu jablkowego, sol z
      cytryny i wode, swiezy rozmaryn i troche soli.

      Wloze za chwile do piekarnika. Ciekawe co z tego wyjdzie, bo to dzis wymyslilam
      napredce.

      A teraz spadam kontynuowac robote.
      :-)
      • bella-donna Re: sobotni eksperyment 10.09.05, 12:56
        zawin w folie to bedzie soczyste...soli od dawna nie uzywam
        • jutka1 Re: sobotni eksperyment 10.09.05, 13:07
          Za pozno na folie, ale podlewam co pare minut tym "sosem" z naczynia...
          Zobaczymy co z tego wyjdzie :-)
          • bella-donna Re: sobotni eksperyment 10.09.05, 13:18
            jutka1 napisała:

            > Za pozno na folie, ale podlewam co pare minut tym "sosem" z naczynia...
            > Zobaczymy co z tego wyjdzie :-)

            na przyszlosc, przykrywaj szczelnie folia, 5 min. od konca zdejmij,
            bedzie fajnie przyrumienione, nie musisz pilnowac, ja jestem wygodna...o;
            • jutka1 Re: sobotni eksperyment 10.09.05, 14:03
              Rozumiem, ze wtedy piecze sie krocej?
              Dzieki za podpowiedz. Wykorzystam nastepnym razem.

              Ide spozywac, smakuje wspaniale :-))))))))
            • lucja7 Re: sobotni eksperyment 10.09.05, 14:05
              Nie latwiej do Mac Do?
              I na dokladke "sobotnie wyjscie" rodzinne zaliczone? do opowiedzenia w
              poniedzialek w pracy? Widze same przody.
              • bella-donna Re: sobotni eksperyment 11.09.05, 13:04
                przyznaj sie, radzisz poniewaz jestes mila ? zlosliwa ? praktykujaca ?

                spekulowac nie bede, wybieram sie na plaze korzystac z ostatnich dni lata,
                Tobie tez radze, mialas bowiem PRACOWITA sobote ba forum
                • lucja7 Jestem glodna 12.09.05, 12:02
                  Obiad bedzie udany erotycznie, mam nadzieje :)
                  Sa dania mniej albo bardziej erotyczne? Czy tez wszystko to zalezy od aktorow?
                  • xurek Normalnie 12.09.05, 15:28
                    to nie mam nic do powiedzenia na temat obiadu. Obiad jest zawsze dobry, bo
                    przeciez nie ugotowalibysmy sobie czegos, czego nie lubimy jesc?

                    Dzisiaj postanowilam wykorzystac nieobecnosc Dona i opowiedziec o obiedzie
                    wczorajszym (dodaje, ze u nas obiad jest zawsze ok. 19:00 a sniadania tylko w
                    weekend ok. 13:00).

                    Wiec obiad niedzielny rozpoczal sie juz w sobote, kiedy to przyleciala z wizyta
                    z utesknieniem wyczekiwana nigeryjska mama znajomej bedacej w ostatnich dniach
                    ciazy. Chociaz wlozylam wiele wysilku w tlumaczenie, iz mama bedzie zmeczona,
                    nie widziala corki i ziecia od dwoch lat a corka nie jest w stanie sprzyjajacym
                    poznym wizytom z rozkapryszonym 4-latkiem nie odnioslo ono zadnych skutkow
                    katapultujac mnie o godz. 19 czasu miejsowego w samo serce Afryki w skadinnad
                    calkeim szwajcarsko wygladajacym domku na stoku.

                    Na progu przestraszylam sie wygladem Ciezarnej automatycznie wyciagajac rece by
                    podtrzymac brzuch muszacy wg. praw fizyki wszeklich doprowadzic ja do
                    nieuchronnego wyladowania na owym. Jeszcze nigdy nie widzialam tak malutkiego i
                    chudziutkiego chucherka z takim wywalonym do przodu brzuszyskiem ;). Do tego
                    Ciezarna wlasnie znajdowala sie w fazie produkcji przez mame warkoczykow, w
                    ktorym to celu jej wlosy zostaly „rozprostowane“ i wygladaly, jakby piorun
                    strzelil w b. dlugowlosego czarnego kota. Juz odwracalam sie na piecie
                    wyburkujac zawstydzone „przepraszam za te niespodziewana wizyte“ , ale zostalam
                    rownoczesnie wepchnieta i wciagnieta w wir wydarzen przez Ciezarna, mame i
                    siostre wrzeszczace powitania tak glosno jak zwykle, ale w potrojnym wydaniu.

                    Po obfitym powitaniu i dowiedzeniu sie, ze jestem zla matka a dziecko mam
                    niewychowane bo nie dalo sie zmusic ani do poklonu ani do wypowiedzenia
                    wyciwiczonej formulki „bodya he iye S.“ zostalam oddzielona od meza,
                    uplasowanego przy stole i wepchnieta wraz z niewychowanym dzieckiem na kanape
                    zajmowana przez meza ze zrezygnowanym usmiechem jedzacego loda. Maz mnie
                    objasnil, ze teraz jestesmy tutaj „milczaca mniejszoscia“ i zaproponowal
                    wspolne z niewychowanym dzieckiem obejzenie filmu Ice Age tudziez zjedzenia
                    loda jako ostatniego bastionu europejskiej zywnosci w zasiegu domostwa.

                    Meska sekcja europejska zajela sie spokojnie lodami i filmem, mnie jednak
                    debaty, a w szczegolnosci rozpakowywane, rozdzielane i pakowane dla
                    meza „zdobycze“ nie dawaly spokoju. Tak wiec wytezajac wzrok i sluch zdazylam
                    skonstatowac, ze oprocz kilku workow ziarenek roznej masci i wielkosci, maz
                    stal sie rowniez szczesliwym posiadaczem uwedzonego „gras cutter“ (cos na
                    ksztalt nutrii badz innego wielkiego szczura) jak rowniez wysuszonych „snails“
                    przypominajacych wielkoscia raczej kurczaka niz slimaka.

                    Po kilku godzinach, Ice Age i Shrek II, dwoch lodach i niepokojacych woniach
                    wydobywajacych sie z rozwrzeszczanej kuchni udalo nam sie dotrzec do domu,
                    gdzie ja zajelam sie spiaca Piranha a maz „zdobyczami“. Wchodzac po pol
                    godzinie do kuchni skonfrontowana zostalam z uwedzonymi kawalkami szczurzego
                    trupa i slimakami dajacymi sie zidentyfikowac jako takowe, jedakze mutanty. Po
                    dowiedzeniu sie, iz owe skladniki, plus gora nieco przywiedlych lisci i trzy
                    rodzaje ziaren przeroznych stana sie naszym „niedzielnym obiadem ze palce
                    lizac“ poszlam na taras gdzie w obliczu gwiazd i sprzyjajacych koncentracji
                    niskich temperatur odalam sie yogowym wdechowydechom.

                    Jako osoba niezwykle przezorna przygotowalam wyjatkowo obfite wyjatkowo
                    miesisto – jajeczne sinadanie wychodzac z zalozenia, iz pozwoli mi ono
                    przetrwac brak obiadu.

                    Potem zapomnialam z powodu wypadku Piranhii a potem nawet nabralam nadziei, ze
                    szczur sie odwlecze z racji powypadkowego dziecka, ale gdzie tam! Jak tylko
                    poszkodowana Piraha zasnela, maz zamknal sie w kuchni rozkladajac gdzie tylko
                    sie dalo gary, mixery, ziarenka, proszki, szczury, slimaki & Co.. Postanowilam,
                    iz zapomne, ze mam kuchnie i skoncentruje sie na posiadaniu telewizora,
                    komputera, telefonu i cierpiacego dziecka. Maz tylko machnal reka, powiedzial,
                    ze nie wiem, co dobre i oddalil w kierunku kuchennym. Potem obudzilo sie
                    dziecko, glodne i dopominajace sie obiecanaje bajki, wiec musialam wejsc do
                    kuchni zatykajac nos, koncentrujac sie na lodowce i mikrofalowce w celu
                    sporzadzenia czegos jadalnego dla dziecka. Jak go znowu polozylam spac,
                    zazyczyl sobie tatusiowego „story“ – wykorzstalam czas na wejscie do kuchni
                    zakonczone ucieczka na taras w celu przeprowadzenia uspokajajacego
                    yogociwczenia. Maz wrocil, zakonczyl gotowanie (bylo juz chyba po 22),
                    posprzatal lokal po czym zjawil sie w pokoju z talerzem „szarego puree“ (czyli
                    fachowo pounded yam) i ogbono – soup na nutrii i slimakach. Co mnie
                    nieslychanie zdziwilo to fakt, ze talerz pachnial b. przyjemnie w
                    przeciwienstwie do „wyziewow produkcyjnych“ dochadzacych z kuchni. Juz chcialam
                    sie dac skusic, ale znow obudzila sie zdewastowana Piranha, wiec nie chcac psuc
                    mezowi celebracji zajelam sie dzieckiem. Jak zow zasnelo zastalam meza
                    rozwalonego na kanapie zdajacego sprawozdanie swojemu kumplowi w USA z tej
                    niezwykle udanej kolacji. Bylo juz po 24:00, ja b. glodna, wiec w drodze do
                    lozka poszlam sprobowac ow soup postanawiajac omijac szczury i slimaki i
                    skoncentrowac sie na ziarenkach i lisciach. Przedsiewziecie okazalo sie byc
                    niemozliwym, gdyz wszystko bylo tak przemieszane, iz pozostalo tylko „albo
                    wszystko albo nic“. Postanowilam zaryzykowac jedna kokilke soupa – skonczylo
                    sie na trzech :). Smakowalo bardzo dobrze, tyle tylko, ze zakrzstusilam sie
                    pierwsza lyzka zle oceniajac potencjalne mozliwosci dwoch malutkich
                    straczkow „african pepper“.

                    Kokilka, z ktorej jadlam, byla rzecz jasna porcelanowa i wykwintna, lyzka
                    rodowe srebro a szklanka, z ktorej wypilam hektolitry wody gazowanej „Perrier“
                    dzwiecznie krysztalowa :)).

                    Ha, tym niezwykle obfitym obiadem watek napewno sie „zatka“ :))).

                    Xurek
                    • lucja7 Re: Normalnie 12.09.05, 16:04
                      A co pijecie/jecie miedzy 13 rano i 19ta wieczorem? Oraz miedzy 19ta wieczorem
                      a 13ta rano?
                      W rytmie normalnym, bez zaproszonych?

                      Bo u mnie godziny posilkow (mniejszych albo wiekszych) to 8a, 12ta, 17ta, 20ta,
                      i okolo polnocy :)
                      • xurek Re: Normalnie 12.09.05, 16:17
                        W „dni robocze“ ja nie jem do 19-tej przewaznie nic, wypijajac w miedzyczasie
                        mnw. dwa litry herbaty z cytryna. O 19-tej jem jedyny posilek, pije roznie:
                        wode, icetea, herbate. Kolo polnocy tez mnie czesto nachodzi :), choc staram
                        sie kontrolowac, jezeli cos przegryze to jest to z pewnoscia „miesne“. W
                        piatki (czyli moje dni z Piranha) jem o 13-tej moje sniadanie a jego obiad, o
                        19-tej drugi posilek, to samo w weekendy. Bedac w domu pije glownie wode badz
                        icetea, napoje alkoholowe to przewaznie w jeden weekendowy wieczor, czasem dwa.
                        Pije wtedy albo gin-tonic, albo martini z lodem, albo biale wytrawne wino pol
                        na pol z woda (ku rozpaczy mojej przyjaciolki, uwazajacej rozcienczanie dobrych
                        win woda za profanacje). Moj maz nie pije prawie wcale, jezeli to b. rzadko
                        butelke guinessa, czasem gin-tonic. Przewaznie wieczornie „sessions“ to ja z
                        drinkiem i maz z jointem :)).

                        Xurek
                      • jutka1 Re: Normalnie 12.09.05, 19:55
                        Co to jest 13ta rano?
                        :-)

                        Moje posilki: sniadanie 8:00 albo 9:00, w zaleznosci kiedy wstane, lunch 12 lub
                        13 (po poludniu ;-), kolacja kolo 19:00.
                        Teraz i jeszcze co najmniej 3 miesiace nie pije wina ani innych alkoholi, ale
                        duzo wody. W Paryzu w domu pilam Hepar, w knajpach jakies niegazowane. Tutak
                        albo Staropolanka bez gazu albo Muszyna niegazowana (z Mg).

                        Poza tym pijam herbaty ziolowe, lub herbate czarna z cytryna, lub herbate
                        zielona ale bardzo slaba.
    • jutka1 Menu wtorkowe 13.09.05, 12:39
      Na obiad czyli wczesny lunch zjem insalata caprese popijajac H2O (moge jest
      mozarelle i fete oraz bialy ser, chudy lub poltlusty).

      Na kolacje vichyssoise, na drugie indyk na zimno z duza salata z warzyw roznorakich.
      Popite Muszynianka :-))))

      Ech. Gdzie Rzym gdzie Krym... (zartuje, wcale nie narzekam ;-)
      • lucja7 Re: Menu wtorkowe 13.09.05, 12:49
        13ta (rano) to godzina wstawania od czasu do czasu.
        • jutka1 Re: Menu wtorkowe 13.09.05, 12:56
          lucja7 napisała:

          > 13ta (rano) to godzina wstawania od czasu do czasu.
          ********
          Aaaaa, teraz rozumiem. Podoba mi sie :-)))
          Mnie sie niestety juz baaardzo rzadko zdarza.
      • drapieznik jutka, ja to sie boje czytac to twoje menu. 13.09.05, 14:43
        tak sobie mysle ile osob czyta jak ty sie odzywiasz i krew ich zalewa ze oni
        tak nie moga. mnie najbardziej dotknela mnie ta muszynianka bo czuje sie
        niedowartosciowany.
        • jutka1 Re: jutka, ja to sie boje czytac to twoje menu. 13.09.05, 15:11
          drapieznik napisał:

          > mnie najbardziej dotknela mnie ta muszynianka bo czuje sie niedowartosciowany.
          ************
          Czujesz sie niedowartosciowany magnezem?
          Zamiast Muszynianki mozesz inaczej podreperowac poziom :-)))

          ZAPOTRZEBOWANIE

          Obliczono, że na przyrost 1 kg mięśni potrzeba około 200 mg magnezu, a na
          przyrost każdego kg masy ciała 300 mg.
          Zalecane dzienne spożycie - mężczyźni 370 mg, kobiety 300 mg.
          Sportowcy nawet ponad 1000 mg

          ŹRÓDŁA MAGNEZU

          * kakao ok. 420 mg/100g
          * kasza gryczana 220 mg/100g
          * groch, fasola, orzechy 100 - 185 mg/100g
          * płatki kukurydziane i owsiane129 mg/100g
          * ciemne pieczywo 100 - 120 mg/100g
          * makarony ok. 65 mg/100g
          * soja 250 mg/100g
          * banany 27 mg/100g
        • jutka1 Unikniecie tzw. kaszany 13.09.05, 21:41
          Zaczelam robic salate na kolacyjne 2 danie, wyjmuje zielona salate z lodowki
          (wczoraj kupilam, w dobtym sklepie) - a tutaj zgroza powialo. Do samego rdzenia
          zepsuta :-(

          Juz myslalam, ze nic, bede gole warzywa jesc, a tu: Eureka.
          Salate zielona zastapilam domowa kapusta kiszona. Do tego ogorek, pomidor,
          rzodkiewka, ogorek malosolny, czerwona papryka, polane olejem z orzechow
          laskowych (hazelnut oil), sokiem z cytryny, plus troszke soli i czarny pieprz.
          I bylo bardzo dobre. :-)
          • drapieznik Re: Unikniecie tzw. kaszany 14.09.05, 03:09
            * kakao ok. 420 mg/100g
            kakao lubi cukier.

            * kasza gryczana 220 mg/100g
            ok

            * groch, fasola, orzechy 100 - 185 mg/100g
            ok

            * płatki kukurydziane i owsiane129 mg/100g
            po platkach kuku nie staje. ten kellog to wymyslil zeby protestanckie chlopaki
            nie trzepali skorki.

            * ciemne pieczywo 100 - 120 mg/100g
            sporo tego chlebka, sporo. a do tego z czego ma byc ciemny? chyba nie ze
            sklepu....

            * makarony ok. 65 mg/100g
            taa, sa dobre do tuczenia prosiakow na osiedlach robotniczych.


            * soja 250 mg/100g
            no po tej juz definitywnie nie stanie.

            * banany 27 mg/100g
            10dkg? to jest obzarstwo cukrem.








            jutka1 napisała:

            > Zaczelam robic salate na kolacyjne 2 danie, wyjmuje zielona salate z lodowki
            > (wczoraj kupilam, w dobtym sklepie) - a tutaj zgroza powialo. Do samego
            rdzenia
            > zepsuta :-(
            >
            > Juz myslalam, ze nic, bede gole warzywa jesc, a tu: Eureka.
            > Salate zielona zastapilam domowa kapusta kiszona. Do tego ogorek, pomidor,
            > rzodkiewka, ogorek malosolny, czerwona papryka, polane olejem z orzechow
            > laskowych (hazelnut oil), sokiem z cytryny, plus troszke soli i czarny
            pieprz.
            > I bylo bardzo dobre. :-)
            • jutka1 Re: Unikniecie tzw. kaszany 14.09.05, 10:17
              Czyli zostaje kasza gryczana, groch, fasola i orzechy. Tez dobrze. Lubie
              wszystko oprocz orzeszkow ziemnych czyli peanuts. "Masla" z owych nie znosze.
              W termacie ciemnego pieczywa sie nie wypowiadam, bo nie umiem piec, i nie wiem,
              z jakiego skladnika sie ten magnez w ciemnym pieczywie bierze.
    • jutka1 Moj pierwszy raz 15.09.05, 18:16
      Wlasnie robie po raz pierwszy w zyciu papryke pieczona.

      Kupilam dzis na targu 12 czerwonych papryk. Wklada sie je do piekarnika w
      calosci i piecze na blasze w b. niskiej temperaturze, 3-4 godziny. Jak juz
      padna na blache jak kon po westernie ;-), wyjmuje sie, wklada pod zimna wode,
      wtedy skorka sama odejdzie. Wyciaga sie srodki i kroi na platy dowolnej
      wielkosci. Po ostygnieciu polewa sie oliwa z oliwek i sokiem z cytryny, dodaje
      sie siekany czosnek, sol, pieprz i wstawia sie do lodowki. Nastepnego dnia jest
      rewelacyjna. Przepis mam od Manka. Wlasnie mija trzecia godzina, niedlugo bede
      ja oprawiac :-)
      • jutka1 Re: Moj pierwszy raz Pi Es 15.09.05, 20:09
        Oporzadzilam, przyprawilam, wlozylam do lodowki. Wyglada smakowicie, ty ha duzo
        czosnku dalam.
        Coz, doniose jutro.

        A teraz ide w swiat i juz. Pa.
        :-)
        • lucja7 Re: Moj pierwszy raz Pi Es 16.09.05, 19:35
          My jemy bardzo duzo papryki przygotowywanej roznie. Ta twoja brzmi bardzo
          smakowicie, ale ilez to potrzeba czasu...
          Ja po barbarzynsku na patelni, pokrojona w cienkie paski, z cebula, grzybami,
          miesem, kluchami......i z czym sie da.
          Nie mowiac juz o mieszaniu z innymi jarzynami.
          Bardzo tez lubie z gotowanym zbozem.
          biz,
          • jutka1 Re: Moj pierwszy raz Pi Es 16.09.05, 21:38
            Bardzo smakowite. Mmmm.
            Czasochlonne? tylko tyle, ze te 3-4 godziny musi sie piec, ale przeciez nie
            trzeba asystowac, mozna robic inne rzeczy. Obieranie ze skorek - 10 minut,
            doprawianie 5 minut. Sprobuj kiedys :-)
    • jutka1 Re: co na obiad sobotni 17.09.05, 14:23
      Eskulapa (sl.zam. ;-))) indyczego najpierw rozbilam na bardzo cienki ale za to
      rozlegly ;-) plaster. Nastepnie natarlam swiezym imbirem, czosnkiem, wkropilam
      troche sosu sojowego i posypalam platkow chili (crushed chili peppers),
      skropilam cytryna. Usmazylam krotko na duzym ogniu, na oleju z pestek winogron z
      malenka iloscia oleju sezamowego, po obu stronach. Szast-prast.

      Do tego papryka pieczona z wczoraj, i surowka: kiszona kapusta, kiszony ogorek,
      poszatkowana cebula, oliwa, pieprz.

      Popite Muszynianka bez gazu. Dobre bylo :-)))))))))
      • drapieznik Re: co na obiad sobotni 17.09.05, 16:13
        jutka, wiesz ze patelni nie powinno byc w domu? pieczenie jest zdrowsze
        • jutka1 Re: co na obiad sobotni 17.09.05, 17:59
          Drapie, sautée na oliwie z oliwek extra virgin pierwsze tloczenie, minimalna
          ilosc, i krotko - chyba az tak nie zaszkodzi. A ze pieczenie zdrowsze, to fakt.
          Pieke tez :-))
        • jutka1 Pi Es : a wok? ntxt 17.09.05, 18:08

          • drapieznik Re: Pi Es : a wok? ntxt 17.09.05, 23:19
            ten sam gwint. wywal wok i patelnie a bedziesz zdrowsza. baking, broiling,
            cooking. pamietam moj instruktor na kursach odkuwania metalowych podkow na
            goraco zawsze przestrzegal przed patelnia, sam potrafil zrobic 600 pompek rano,
            600 w poludnie, przed snem tylko 300 ale za to przez sen, nie przesadzam, to
            potrafil tak sie skoncentrowac na suficie, ze po trzech latach powstaly
            glebokie rysy ktore wlasnorecznie szpachlowalem w ramach zaliczenia mi praktyki
            w pafawagu na trzy zmiany.
            • jutka1 Re: Pi Es : a wok? ntxt 17.09.05, 23:22
              Ty tez Wroclawianin????
              ;-))))))))))))
              • drapieznik Re: Pi Es : a wok? ntxt 17.09.05, 23:59
                nie, raz mnie tylko potracila barka na odrze i wpadlem na chwile do pafawagu
                gdzie z kolei nauczylem sie rozrozniac vickersa od brinella a tego z kolei od
                brynolu...oj, pekla tam niejedna pol-litrowka...
                • jutka1 Re: Pi Es : a wok? ntxt 18.09.05, 00:02
                  Szkoda, piekne miasto :-))
                  A teraz to dopiero piekne jest!
                  Jak Chris-Joe & Co. tu zawita to pojedziemy w trojke powloczyc sie :-)
    • jutka1 A miala byc.... 20.09.05, 18:49
      ... zupa vichyssoise. Nie chcialo mi sie rozmrazac, wiec postanowilam zrobic swieza.
      Pokroilam pory, cebule, szczypior, wrzucilam do wody z listkiem laurowym i
      warzywnym bulionem, siegnelam reka po ziemniaki - uuuuuu, tylko 3 sztuki sie
      ostaly. Co tu robic... Patrze, na oknie wygrzewa sie kabaczek sporej wielkosci
      (tak to sie nazywa? Nie cukinia, nie baklazan, wyglada jak dynia tylko
      blaadozielony?). Wkroilam ziemniaki i odpestkowanego kabaczka. Oraz 6 zabkow
      czosnku w polowkach.

      Smak jakis taki byl niepodchodzacy do nastroju, wiec dodalam 10 ziaren
      kardamonu, potem dwie lyzki kurkumy (turmeric), wreszcie duza szczypte curry i
      sok z cytryny. Wlasnie stygnie troche, zebym mogla dodac jogurt. Zmieszam z
      jogurtem (bio, z bakteriami acido etc., a jak! :-))) i w blenderze zrobie na
      krem. I to bedzie moja hinduska kolacja, ktora miala byc francuska kolacja... :-))))
      • don2 Re: A miala byc.... 20.09.05, 18:53
        tak to jest jak polska wiesniaczka zabiera sie za zagraniczne warzenie.Trza
        bylo zupe mleczna z kluskami zrobic i koniec.
        • jutka1 Re: A miala byc.... 20.09.05, 18:57
          Zgadzam sie w calej rozpelznosci! :-)))))

          ps. Nie-na-wi-dze zupy mlecznej i zup owocowych, bleeeee
          • don2 Re: A miala byc.... 20.09.05, 19:03
            Zupa blyskawica ,smaczna i pozywna i lekko sie przygotowuje: lewa reka siegam
            do pudelka i wyjmuje torebke zupy np zurek tzw goracy kubek.Prawa reka odrywam
            gore torebki i wsypuje zupe lewa reka do garnczka.zagotowuje w elektrycznym
            czajniku wode,prawa reka ujmuje czajnik i wlewam wode do garnczka .odstwiajac
            czajnik ,lewa reka mieszam zawartosc i zupa gotowa ! PS zawsze sie udaje !
            • jutka1 Re: A miala byc.... 20.09.05, 19:10
              Nie lubie...
              Nic na to nie poradze :-(
              Ale lubie gotowac zupy, wiec mam co lubie :-))))
    • jutka1 Re: co na obiad 03.10.05, 18:22
      Cocotte, czy moglabys zalozyc nastepny odcinek?
      STP?

      Bises, J.
      • lucja7 Re: co na obiad 03.10.05, 23:05
        Nie jestem pewna czy rozumiesz prawidlowo sens slowa Cocotte i w zwiazku z tym
        nie wiem czy chcesz byc mila czy tez zlosliwa?
        Pamietam ze bylo kiedys podobnie z BCBG.
        bises
        • jutka1 Re: co na obiad 03.10.05, 23:18
          Dla mnie w stosunku do Ciebie Cocotte bylo zawsze bardzo pieszczotliwe.
          Nie chce byc zlosliwa.
          Tak Cie czasem w myslach nazywam.
          Jesli Ci to sprawia przykrosc, to nie bede.
          • don2 Re: co na obiad 05.10.05, 15:00
            I tak poznalismy ukryte mysli Jutki :)))))
            baba to zawsze sie z czyms wygada,nawet jak to jest intymne z intymnych !
            • don2 Re: co na obiad 05.10.05, 15:02
              Bo Kowalska to sie nosi jak kokota ,ta stara malpa ! W takim palcie do
              kosciola ,kto to widzial !
              polska wersja.
              • jutka1 Re: co na obiad 05.10.05, 15:06
                Nie mysle o Lucji w tym sensie tlumaczenia na polski :-))))
        • jutka1 Re: co na obiad 05.10.05, 14:54
          Ponawiam prosbe o nastepny odcinek...
          :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka