Dodaj do ulubionych

Zakupy spozywcze?

11.10.05, 10:19
Jak kupujecie jedzenie?
Codziennie, co pare dni? Raz w tygodniu wieksze ilosci?
Troche tak, troche tak?
W sklepie, supermarkecie, na targu?

Wlasnie wyrzucilam z lodowki rzeczy nienadajace sie.
Nie potrafie zywic sie tak, zeby to sie nie zdarzalo :-(
Jakis system nowy wymyslic, czy jak...
Obserwuj wątek
    • lucja7 Re: Zakupy spozywcze i lodowka 11.10.05, 10:32
      Musisz czesto myc lodowke pewno.
      Bonjour, toi,
      • jutka1 Re: Zakupy spozywcze i lodowka 11.10.05, 10:37
        Owszem, myje czesto :-)
        Kara za grzechy :-)

        Bonjour, toi,
    • ani-ta Re: Zakupy spozywcze? 11.10.05, 10:47
      w chwili obecnej omijam sklepy spozywcze, bo mam tyle zachciewajek, ze potem
      faktycznie nie ma co z nimi zrobic;( a na konkretne zakupy jezdzimy rodzinnie i
      wszelkie moje "pomysly" sa konsultowane;)
      warzywa i owoce na targu nabywam:)
      miesko i wedliwy w zaprzyjaznionym sklepie, gdzie mam gwarancje ze zawsze mi
      dobrze doradza i sprzedadza cos smacznego:)
      pieczywo w piekarni prawie codziennie:)
      duze i ciezkie zakupy - w hipermarketach - wszelka chemia, cukier, maki, kasze,
      soki i "puszki" - sa tam po prostu tansze, laduje do wozka, z wozka do
      samochodu, z samochodu plec silniejsza przynosi do domu:)

      i chocbym nie wiem jak sie starala, zawsze cos sie w lodowce wscieknie i trzeba
      pokazac mu kosz:)
      • lucja7 Re: Zakupy spozywcze? 11.10.05, 11:56
        Zakupy zawsze w sobote rano: na targu jarzyny i owoce, u rybiarza ryby,
        ostrygi, u rzeznika jakies mieso, u Nicolas wina, u piekarza chleb, w
        superetkach(?) maki, ryze, zboze, olej...herbata, papier toaletowy.....zarowki
        i nie wiem co jeszcze. Zabiera nam to wszystko miedzy dwie a trzy godziny.

        W tygodniu codziennie chleb, owoce i warzywa.
        Lubie sobotnie zakupy.

        A w niedziele kupujemy to czego sie zapomnialo w sobote.
        • jutka1 Re: Zakupy spozywcze? 12.10.05, 08:02
          Przywolalas wspomnien czar. Targ kolo Muzeum Mody to byly moje sobotnie poranki,
          zakupy robilam takie same plus kwiaty.
      • maria421 Re: Zakupy spozywcze? 11.10.05, 11:59
        Tez zawsze kupuje za duzo i tez potem wyrzucam...

        Nie mam zwyczaju kupowanie hurtowego. Owszem, czasem robie zapasy, ale po
        swieze rzeczy biegam pare razy w tygodniu. Owoce i warzywa kupuje glownie w
        hali targowej, chleb u piekarza, mieso czasem u rzeznika, czasem w Metro (maja
        dobre francuskie kury na rosol, perliczki, piersi z kaczki, argentynskie
        steaki, poledwice z sarny itp), ryby wlasciwie tylko w Metro, bo tylko tam maja
        swieze i w duzym wyborze.

        Przy okazji powiem, ze nie lubie Hipermarketow, bo nie lubie przebiegac z
        wozkiem kilometrow w poszukiwaniu tego, co potrzebuje. Zreszta w Niemczech
        hipermarkety niezbyt sie przyjely.


        • icaro Re: Zakupy spozywcze? 13.10.05, 22:06
          > Tez zawsze kupuje za duzo i tez potem wyrzucam...
          >
          > Nie mam zwyczaju kupowanie hurtowego. Owszem, czasem robie zapasy, ale po
          > swieze rzeczy biegam pare razy w tygodniu. Owoce i warzywa kupuje glownie w
          > hali targowej, chleb u piekarza, mieso czasem u rzeznika.

          zdarza mi sie ze zapominam o czyms w lodowce i musze wyrzucic... :(

          z reguly kupuje w hipermarket,i raczej wieczorkiem miedzy 20-22...pozniej
          spokojnie mala kawa :)

          chleb(racej bulka,bo tu u mnie nie ma chleba) u piekarza...
          • jutka1 Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 08:18
            icaro napisał:

            > chleb(racej bulka,bo tu u mnie nie ma chleba) u piekarza...
            ************
            U piekarza nie ma chleba?
            Gdzie tak jest, jesli moge zapytac?
            :-))
            • icaro Re: nie ma chleba :( 15.10.05, 16:33
              > > chleb(racej bulka,bo tu u mnie nie ma chleba) u piekarza...
              > ************
              > U piekarza nie ma chleba?
              > Gdzie tak jest, jesli moge zapytac?
              ++++++++++++++++++++++++++++++

              w hiszpanii...

              to co sie sprzedaje:
              www.platodeldia.com/parati/alimentos/cereales/001/3.jpg
              tzw. La Barra lub pistola
              dosc popularna jest La Baguette(tak jak we francji)
              chleb w tym znaczeniu jaki ty znasz praktycznie nie ma...
              troche podobny jest ten tzw. pan de leña(chleb z :
              www.infobidecomunicacion.com/barrenetxe/images/espec09.jpg
              w tej chwili jest pare firm,ktore wprowadzaja na rynek,pare nowosci jesli chodzi
              o rodzaj chleba i jego odmian;no ale to z reguly dzieje sie w duzych miastach...

              a w hiszpanii Lidl (duzo sklepow)czy Plus lub Aldi(mala ilosc) to synonim taniej
              zywnosci o baaaaardzo niskiej jakosci(nie dziwie sie...niemieckie jedzenie jest
              dosc podle)
              hipermercados to z reguly francuskie firmy:Auchan,Carrefour(kroluja na
              rynku),Leclerc etc.sa i hiszpanskie Mercadona;Eroski-Center czy Caprabo.jesli
              chodzi o jakosc z pewnoscia Hipercor .to co mi sie podoba,to to,ze sa otwarte z
              reguly 10- 22 :). we francji(Pau) zamkneli mi sklep przed nosem o 20 !!!!

              pozdrawiam z hiszpanii.

              P.D. byly do kupienia wina w polsce;chocby w sklepie Tokaj na
              marszalkowskiej(warszawa) czy w hali mirowskiej.
              • don2 Re: nie ma chleba :( 15.10.05, 17:49
                zywnosci o baaaaardzo niskiej jakosci(nie dziwie sie...niemieckie jedzenie jest
                dosc podle)

                nie wiem nic o hiszpanii ale to zdanie o niemieckim jedzeniu wskazuje na duzy
                brak znajomosci tematu przez piszacego /kopiatora.Slyszalem ,ze niemiecki
                Grahmms juz od kilkunastu lat ma w Hiszpanii duza siec sklepow piekarnie -
                cukiernie.Ale to pewnie Niemcy tak mowia.
                • icaro Re: nie slyszalem 15.10.05, 18:12
                  don2 napisał:
                  Slyszalem ,ze niemiecki
                  > Grahmms juz od kilkunastu lat ma w Hiszpanii duza siec sklepow piekarnie -
                  > cukiernie.Ale to pewnie Niemcy tak mowia.

                  nigdy nie slyszalem o tej firmie. byc moze jest na balearach.
                  dlaczego kiepska jakosc?? bo produkty w tych sklepach sa dosc niesmaczne i
                  naprawde kiepskiej jakosci.przynajmniej ja to tak odbieram.

                  teraz wchodzi na rynek siec Starbucks,ciekawe jaka bedzie jakosc kawy... z
                  pewnoscia inna niz w stanach.chce przez to powiedziec ze kazda marka zmienia
                  swoj produkt(dostosowuje) do potrzeb lokalnego rynku.
                  • don2 Re: nie slyszalem 15.10.05, 18:44
                    na balearach to tez nie wiem.nawet nie wiem co to sa te baleary.Musisz
                    widocznie dawno byc w tej hiszpanii.Mowia tu u nas w Lomzy,ze to ladny kraj.
                  • sabba Re: nie slyszalem 16.10.05, 20:22
                    Lidl i Aldi to sa tez najtansze sklepy w Niemczech i chyba nie wszytsko jest tam
                    obrzydliwe. I nie wiedzialam ze tam mozna kupic swieze pieczywo:) U nas nie ma:)
                    Nie wyrabialbym sobie zdania o niemieckim jedzeniu na podstwie disountow:)
                    • don2 Re: nie slyszalem 16.10.05, 20:39
                      Po pierwsze co to znaczy jedzenie ? Po drugie jest masa produktow itp w Lidlu i
                      Aldi ,ktore nie sa gorsze od kupowanych w innych sklepach.Po trzecie ,kazdy
                      piszacy o swoim smaku i swiadomosci jakosci ,nie pozwalajacym na zakupy w
                      takich sklepach,najczesciej mowiac po prostu klamie i usiluje stwarzac wrazenie
                      bogatego konesera.zalosne to i z daleka pachnie gowniarstwem.A najwiecej
                      wymadrzaja sie tacy ,ktorzy w poblizu tych sklepow nie byli.Cos zaslyszeli i
                      jak papugi powtarzaja.Nie chcialbym zajrzec do koszyka ich zakupow.Obawiam
                      sie ,ze w 99% to zakupy tanie,albo z "okazji" Dla mnie gowniarz piszacy o zlym
                      niemieckim jedzeniu,nie zasluguje na uwage.Aby pisac o jedzeniu i
                      art.zywnosciowych w jakims kraju ,trzeba tam zyc,kupowac,porownywac itd.Co nie
                      jest mozliwe w czasie pobytu jako turysta lub robotnik budowlany na stanowisku
                      pomocnika nosiciela workow z cementem.znajomosc towarow nie jest tez
                      mozliwa ,jezeli dotychczasowe zycie,spedzilo sie w zlikwidowanych PGR-ach lub w
                      miasteczkach gdzie diabel mowi dobranoc.
                      • sabba Re: nie slyszalem 16.10.05, 20:45
                        no dobra powierzchownym moze ktos byc ale chyba ty patrzysz z racji twoich
                        wczesniejszych profesji (czy tez terazniejszych nie wiem nie sledze dokladnie)
                        troche inaczej na temat jedzenia. Na pewno w dyskoncie nie kupisz pieknej
                        jarzyny czy soczystych owocow jak w warzywniaku za rogiem alemco do innych
                        rzeczy to nie mam zastrzerzen. My tam kupujemy z wielka radocha czekolade i
                        dzemy, sa pyszne. Oraz sok pomaranczowy oarz wiele rzeczy jescze by sie dalo
                        wymienic. NIe polecam natoimiast kupowania tam kwiatkow:)
                        • don2 Re: nie slyszalem 16.10.05, 21:09
                          racja,Lidl i Aldi to nie miejsce na jarzyny i kwiaty.I nie miejsce dla snobow.
                          Juz w latach 70-tych kupowalem tam np orginalna polska krakowska o super
                          jakosci,doskonale rybne konserwy,wina stolowe b. dobre,slodycze znanych i mniej
                          znanych wytworcow.zreszta robilem zakupy regularnie kilka lat.Aldi w Burg nad
                          morzem. jechalem ze Szwecji ,przez Danie-wowczas 2 promy. O 6 rano wyjazd o
                          22.powrot.Nie tylko roznica w cenie ale i wybor oraz smakowo bylo to bliskie.
                        • don2 Re: nie slyszalem 16.10.05, 21:15
                          Nie wiem do jakich restauracji w Niemczech chodzisz jezeli tylko do Italianca i
                          Greka ,to inna sprawa.Moje upodobania gnaly mnie czasami po 1000 km by
                          odwiedzic knajpy w Monachium lub Pfalz.patrzac okiem profsa to ocena tylko
                          jedna-doskonale

                          > no dobra powierzchownym moze ktos byc ale chyba ty patrzysz z racji twoich
                          > wczesniejszych profesji
                          • sabba Re: nie slyszalem 16.10.05, 22:08
                            nie chodze czesto do knajp ale faktycznie jesli juz to raczej do Greka
                            najczesciej. Jedzenie niemieckie znam ze stolowania sie codziennie i od swieta u
                            rodziny meza lub znajomych, gotowane raczej przez osoby ktorym obce sa wplywy
                            innych swiatowych kuchn. i nie mowie tutaj o wyswiechtanym (jako niby narodowej
                            potrawy) sauerkraut ale o kuchni typowo regionalnej hesyjskiej czy z polnocnej
                            czesci niemiec, nie zawsze takie specjaly mozna zjesc w restauracjach.
                      • icaro Re: przykre... 16.10.05, 23:11
                        > takich sklepach,najczesciej mowiac po prostu klamie i usiluje stwarzac wrazenie
                        >
                        > bogatego konesera.zalosne to i z daleka pachnie gowniarstwem.A najwiecej
                        > wymadrzaja sie tacy ,ktorzy w poblizu tych sklepow nie byli.Cos zaslyszeli i
                        > jak papugi powtarzaja.Nie chcialbym zajrzec do koszyka ich zakupow.Obawiam
                        > sie ,ze w 99% to zakupy tanie,albo z "okazji" Dla mnie gowniarz piszacy o zlym
                        > niemieckim jedzeniu,nie zasluguje na uwage.Aby pisac o jedzeniu i
                        > art.zywnosciowych w jakims kraju ,trzeba tam zyc,kupowac,porownywac itd.Co nie
                        > jest mozliwe w czasie pobytu jako turysta lub robotnik budowlany na stanowisku
                        > pomocnika nosiciela workow z cementem.znajomosc towarow nie jest tez
                        > mozliwa ,jezeli dotychczasowe zycie,spedzilo sie w zlikwidowanych PGR-ach lub w
                        >
                        > miasteczkach gdzie diabel mowi dobranoc.
                        ++++++++++++++++++++++++++++++++++++

                        nie jestem koneserem .w lidlu nie kupuje,bo mi nie odpowiada jakosc,wole jechac
                        do carrefour. przykro mi,uzywajac wulgaryzmow w stosunku do mnie dyskredytujesz
                        sie jako osoba dorosla.
                        `+++++++++++++++++++++++
                        Aby pisac o jedzeniu i
                        > art.zywnosciowych w jakims kraju ,trzeba tam zyc,kupowac,porownywac itd.
                        ++++++++++++++++++++++++++++
                        masz racje,ale pozwol mi miec moje zdanie na temat niemickiego jedzenia.rozumiem
                        ze cie zabolalo,ale lokalny patriotyzm nie jest najlepsza bronia...
                        nie nosze workow z cementem;rowniez nie pracuje na budowie(czyzby to jakis
                        problem dla ciebie ze ktos pracuje fizycznie??sa gorsi??)
                        jestem z warszawy od wielu pokoleñ(to na wypadek gdybys i tego chcail sie czepic).

                        zapytam,czym rozni sie od ciebie osoba pochadzaca z PGR-u lub malej
                        miejscowosci?? jak widac system klasowy wciaz panuje.
                        pozdrawiam.
                        • don2 Re: przykre... 17.10.05, 00:05
                          Po pierwsze,gdzie ja o tobie napisalem ? masz manie przesladowcza czy syndrom
                          nozyc?Po drugie ,czytajac wpis mozna sie dowiedziec ,ze nie mieszkam w niemczech
                          Przeciwko fizycznym z budowy mam wiele,po pierwsze skrzanili robote i ukradli
                          mi buty.Po trzecie system klasowy jak panowal tak panuje i panowac bedzie.I na
                          koniec-nie obchodzi mnie czy w Hiszpanii zbierasz kapuste czy mieszasz cement
                          na budowie.A swoje zdanie mozesz miec nie tylko o niemieckim jedzeniu a o
                          wszystkim co tylko tobie sie przysni.koniec dyskusji
    • czajek76 Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 03:38
      My robimy glowne zakupy w jakims hipku (ostatnio zaczelismy w Costco) a potem
      dokupujemy chleb, owoce albo rozne zachciewajki lokalnie.
      Ja ostatnio dalem okrutna plame. W Costco znalazlem moja ulubiona Mocarelke z
      bawolu (zarazilem sie nia w Neapolu) i kupilem dwa opakowania (4 kulki). Wcale
      nie jest latwo ja namierzyc bo w Kalafiorni tylko jedna farma bawolu i jedna w
      Teksasie...
      Niestety, taki bylem chomiczasty ze zjadlem tylko dwie kulki a reszte
      postanowilem zostawic na pozniej.
      Po 4 dniach okazalo sie ze reszta skisla i zaczela nawet podsmierdywac.
      Bylem zalamany. Nie lubie marnowac jedzenia a fakt ze wywalilem moj ulubiony
      ser byl tym bardziej bolesny.
      • kan_z_oz Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 04:26
        W hipermarkecie kupuje ostatnio bardzo malo. Robie zakupy w kilkunastu sklepach
        i sklepikach, glownie raz w tygodniu. Zajmuje to niestety sporo czasu, ale taka
        jest cena za kuponie tego co sie naprawde lubi.
        Wyrzucam malo, glownie pieczywo.
        'Konski apetyt' moich panow + pies, nie pozwala na wyrzucanie. Zjadaja tyle ile
        ugotuje, nawet jesli ugotuje na dwa dni - tez znika.

        Pzd
        Kan
      • jutka1 Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 08:21
        Czajek, na farmers market w Santa Monica nie jezdzisz?
        :-)
      • xurek Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 10:43
        Ja bardzo nie lubie robic zakupow, wiec staram sie wszystko kupic w piatek za
        jednym zamachem w „Migrosie“. Oprocz tego maz kupuje w tygodniu swiezy chleb w
        piekarni i jak akurat jest sezon to jarzyny u „gospodarza“. Poza tym, coby
        zupelnie nie pasc finansowo a moc jest taka ilosc miesa i spozywac taka ilosc
        alkoholu, jaka uwazamy za stosowne, robimy raz w miesiacu zakupy w
        zaprzyjaznionym polnocnym kraju :)) i zamrazamy „towar z przemytu“.

        Szwajcaria jezeli chodzi o zakupy zywnosci (i powoli nie tylko) to bardzo
        specyficzny kraj. Ponad 80% udzialow w handlu detalicznym dziela miedzy soba
        dwie wielkie siecie handlowe: Migros i Coop. Pozostale niecale 20% to kilka
        Discounter o niskich cenach, paskundym (dla mnie) wygladzie i malym wyborze
        towarow oraz dwie ekskluzywne siecie sklepow prowadzace rowniez delikatesy
        (Manor i Globus). Spoleczenstwo zdaje sie byc rownie podzielone i „sie
        zwalczajace“ co owe dwie wielkie siecie: jest „funclub Migrosa“ i „funclub
        Coopa“, ktore to wzajemnie twierdza ze „ich“ siec ma produkty jakosiowo lepsze,
        zdrowsze, ladniejsze i w ogole jest o niebo lepsza. Osobiscie nie znam nikogo,
        kto by standardowo robil zakupy „tu i tam“ – jezeli zachodzi koniecznosc i
        trzeba pojsc do „wrogiego sklepu“ to az sie czlowiekowi nieswojo robi :)). Ja
        osobiscie naleze do wyznawcow „Migrosa“, co ma jedna wade: Migros nie sprzedaje
        ani napoi wyskokowych ani „markowych produktow“, wiec zakup proszkow badz
        czysczalnikow wszelkich badz nawet piwa odbywa sie w „zaprzyjazionym
        Discounterze“, ktory zawzse znajduje sie w centrum handlowym Migrosa. Z duma
        podaje, ze „moja“ siec ma ponad 40% udzialow rynkowych, wiec MUSI byc
        lepsza :)).

        Swoja droga historia powstania i rozwoju Migrosa jest bardzo ciekawa. Tutaj
        link –

        de.wikipedia.org/wiki/Migros_(Schweiz)
        Xurek
        • lucja7 Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 10:57
          Z produktow ktore wymienilas, najbardziej podobaja mi sie "napoje wyskokowe"
          i "czyszczalniki".
          Xurku, na litosc jak sie nazywa po polsku szklanka do szampana? Bo mnie sie tu
          dostaje, a jak co do czego to nikt nie wie.
          Byly juz trzy propozycje: "szklanka specjalna", "kieliszek" i "lampka".
          Musze niestety utrudnic poszukiwania, poniewaz jak wiadomo sa trzy przyjete
          formy tych "specjalnych szklanek": wysoka podluzna i otwarta, wysoka podluzna
          troche przymknieta na gorze (model sfotografowany przez Marie) i plytka lecz
          szeroka, zaokraglona, tzw "piers hrabiny". Ciekawe.....
          Nie ma tu jakiegos polskiego barmana?
          • kan_z_oz Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 11:24
            O ile pamietam to, popularny 'flute' w jezyku polskim nazywany
            byl 'szampanowka'.
            Lampka kojarzy mi sie z koniakiem, a kieliszek z wodka. Za moich czasow wino w
            PRL-u czy RP nie istnialo. Sangrii i Ciociozana nie licze.

            Kan
            • jutka1 Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 11:43
              To wino w czym sie pije?
          • xurek Lucjo, juz gdzies tutaj 14.10.05, 11:59
            w tym pekatym watku napisalam, ze zapamietany przeze mnie "ogolnopolski zwrot"
            to "lampka szampana". Jest on chyba niezalezny od ksztaltu naczynia, na
            fachowych nazwach roznych ksztaltow sie nie znam.
            W Szwajcarii w doslownym tlumaczeniu rzeczywiscie wszstko pije sie w szklance
            (Glas) poczawszy od Coli a skonczywszy na winie oprocz.. wlasnie szampana,
            ktory jest "Küppli" albo "Cüppli" (tutaj nie ma jednotorowej ortografii :)) i
            oznacza naczycie z zawartoscia. Wszelie pomylki wykluczone :))

            Xurek
            • don2 Re: Lucjo, juz gdzies tutaj 14.10.05, 12:24
              Xurek ma racje.SZampan pije sie z kupe.tak sie utarlo w wielu kraJACH I W prl
              nazywalo sie szampanka,szampanowka cos takiego .I do wiadomosci kana.to wina w
              PRL bywaly ,bez przesady .zaczynajac od
              bulgarskich ,wegierskich ,moldawskich,gruzinskich,do niemieckich itd.Istnialy
              winiarnie i to wcale dobrze zaopatrzone,ze wspomne Fukiera. A tak przy okazji
              to zawsze w sklepach byl Tokaj o jakosci ,ktora dzis sprzedaja za duze
              pieniadze.
        • don2 Re: Zakupy spozywcze? 14.10.05, 12:30
          COOP-kooperatywa majaca dluga tradycje siegajaca czasow przedwojennych.To
          socjaldemokratyczna organizacja spozywcow (miedzynarodowa )PSS w PRL ,to byla
          nastepczyni tej przedwojennej.W szwecji to siec handlowa nr 1.Co ciekawego nie
          ma tu zadnych multi hipermarketow.sa jakies niesmiale proby Lidla itp ale to
          malo zauwazalne.
          • morsa Re: Zakupy spozywcze? 15.10.05, 00:27
            Moje zakupy sa bardzo spontaniczne.
            Czesto (artykuly pierwszej potrzeby) w lokalnym sklepie ICA,
            reszta impulsywnie: swieze ryby, warzywa i owoce na rynku,
            dziczyzna w jednym z najlepszych sklepow w poludniowym
            "kaczym dolku" ( Don: Hästveda!), czasem wlasne produkty (hmm),
            reszta gdzie popadnie.
            Ceny niewazne. Zarcie u mnie jest numero uno.
        • staua Re: Zakupy spozywcze? 17.10.05, 01:24
          Ja w Szwajcarii mialam bardzo maly Migrosik w domu, gdzie mieszkalam, a tuz
          obok turecki sklep i piekarnie. Wszystko moglam kupowac, kiedy tylko cos
          gotowalam, w zasadzie nie robilam duzych zakupow wtedy... I byl to dodatkowo
          taki Migros, gdzie sprzedawali alkohol!!!! (Migros to franchise, jak MacDonalds
          i ten wyjatkowo mial licencje, nie wiem, jakim cudem, byl to jedyny taki
          Migros, jaki spotkalam)
          Ale generalnie wolalam Coop, jesli chodzi o fancluby :-)
          • jutka1 Re: Zakupy spozywcze? 18.10.05, 11:14
            Dopisuje sie do Stauej, bo ostatni wpis :-)

            Kazdy ma swoje preferencje i "systemy". Zastanawiam sie, jaki system sobie
            ulozyc, z tym, ze we wprowadzeniu w zycie przeszkadza mi wrodzony brak
            zorganizowania oraz lenistwo ;-))

            Na razie lodowka pustoszeje, a do czasu jak ja oproznie doszczetnie, moze cos
            wymysle :-)
    • bella-donna Re: Zakupy spozywcze? 15.10.05, 15:11
      Nie robie zakupow w weekend'y.
      Zawsze wpadam do sklepu z postanowieniem
      ze dzisiaj to tylko ta jedna , jedyna rzecz
      kupie...niestety nie da sie.
      • ertes Re: Zakupy spozywcze? 15.10.05, 17:28
        Ciekawe ale chyba nie rozumiem (normalne). Idziesz do sklepu na zakupy
        zywonosciowe kupic jedna kostke masla bo postanowilas kupic tylko jedna rzecz a
        kupujesz znacznie wiecej? Dlaczego? Kolorowe opakowania ci sie spodobaly?
        Lakomstwo?
        A stosujac twoja metode to jak ty mialabys kupowac codzinnie po jednej rzeczy
        to co ty jesz? Chyba ze domowe gotowanie jest ci zupelnie obce.
        Nie ma to jak Big Breakfast w MD's, co? :)))
    • ozpol Re: Zakupy spozywcze? Ja wtedy kiedy lodowka pusta 16.10.05, 02:35
      ..to jest najlepsza metoda ogrniczania wyrzucania.
      A jesli nagotje cos na zapas do do zamrazalnik, a pojemnosc zamrazalnika
      ogranicza moje zapedy do gotowania.
      W OZ mamy 2 glowne sieci sklepowe jak w Szwjacarii i nie da sie ukryc ze sa
      milosnicy jendych czy drugich, ale czesto lokata miejsca zamieszkania i
      sasiedztwo sklepu wyznacza zwiazek.
      W OZ takze mamy siec sklepow tylko warzywnych i lubie te od Supermarketow.
      Warzyw z tzw "targowiska" nie lezy mi, bo moze tanie ale niezawsze dobrej
      jakosci.
    • staua Re: Zakupy spozywcze? 17.10.05, 01:21
      Warzywa - naleze do CSA. Place roczna skladke czlonkowska i co tydzien mam
      koszyk warzyw z lokalnej farmy. Plus: tanio, organic, duzo. Minusy: 1. trzeba
      sprawdzac online, co bedzie i planowac posilki, bo dostaje sie to, co akurat
      wyroslo. Ja mam zawsze za duzo salaty. 2. Trzeba oczyszczac warzywa samemu i
      porcjowac, jesli chce sie je sensownie przechowac.
      W sumie - bardzo sobie chwale i juz znalazlam analogiczne CSA w Bostonie, tam
      sie zapisze w przyszlym roku. Dla mnie wazne jest,z eby farmer dostarczal te
      koszyki, bo nie mam czasu sama jezdzic na farme i sobie zbierac, ani tym
      bardziej pomagac w polu (takie tez sa)
      Inne jedzenie: Wild By Nature (miejscowy odpowiednik Whole Foods), Trader
      Joe's, jak sie spiesze, to maly supermarkecik Stop and Shop. Mam tez karte
      biznesowa do BJs, ale tam nie lubie kupowac, za duze maja porcje. Jesli juz, to
      wode.
      I tyle...
      Aha, jak jestem w NYC to czesto wybieram sie na Greenpoint do Staropolskiego
      sklepu z wedlinami, maja pyszne suszone kabanosy i wedzony boczek (inne wedliny
      tez pycha). Blizej mam polski sklep w Riverhead, ale jakos wedlin nie jest taka
      dobra.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka