xurek
21.11.05, 15:45
Wczoraj w programie „Weltwoche“ (ZDF) pokazywano Detroit i problemy, z
ktorymi miasto sie boryka. Wg. tego reportarzu wiekszosc miasta, lacznie z
centrum, to wymarly i zamkniety slums. Zdaje sobie sprawe, ze reportarz moze
byc tendencyjny (chociaz ZDF to nie jest „stacja od sensacji“), ale
pokazywano tyle zdewastowanych domow i ulic, ze truno uwierzyc, iz byla to
tylko jedna ulica obfotografowana z wszystkich stron. Powodem takiego stanu
rzeczy jest ponoc obumieranie tamtejszego przemyslu samochodowego, miasto ma
ponoc najwieksza w skali USA kwote bezrobotnych, anaflabetow, przestepstw itd
itp.
Na mnie miasto zrobilo koszmarne wrazenie. I dalo wiele do myslenia. Czy
rzeczywiscie sa tak duze skupiska ludzi zyjacych z jednego przemyslu, czy
jest mozliwe, ze pada on w takim tempie, ze miasto nie jest w stanie sie
pozbierac i przerzucic na cos innego i jezeli to wszystko prawda, co co
dzieje sie dalej z tak ogromnym slumsem?
Co rowniez rzucilo sie w oczy to “kolor” miejsowej ludnosci – w 90%
Afroamerykanie. Czy to juz zawsze bylo “czarne miasto” czy tez jest to ta
czesc ludnosci, ktora pozostala a jezeli tak, to dlaczego?
Reportarz wspominal rowniez, ze (nie wiem jak dawno temu) Detroit bylo
kwitnacym, preznym i ladnym miastem….
Czy ktos z miejscowych Amerykanow wie cos wiecej na temat historii tego
miasta?
Xurek