Co za ulga!

21.11.07, 11:12
Obejrzalem wczoraj w lozku ostatni film W. Herzoga "Rescue Dawn". Ulga
kolosalna, bo okazuje sie ze mozna nadal robic kino bez efektow, cudow i
hokus-pokus. Prosta fabula, proste srodki wyrazu. Ogladalo sie to, jakby
film mial ze 30 lat. Co za ulga...
    • fedorczyk4 Re: Co za ulga! 21.11.07, 11:57
      Nie znam tego filmu, ale to o czym piszesz zawsze wiedzieli Czesi i
      pewnie dlatego kocham czeskie kino.No moze fabuly nie zawsze sa
      proste, ale prosto opowiedzaine:-)
      • chris-joe Re: Co za ulga! 21.11.07, 19:58
        No i Brytyjczycy. Proste, niewielkie historie z malego miasteczka. Je sie je,
        jak domowe kanapki z pomidorem :)
        • fedorczyk4 Re: Co za ulga! 21.11.07, 20:06
          I jeszcze kino irlandzkie, taki np: Snaper, a nie żaden Snajper.
          Zwykła historyjka o irlandzkiej dziewczynie w nieoczekiwanej i
          pijackiej ciąży. Sama radość życia. I niektóre filmy australijskie.
          Nie lubię kina "akcji", nie lubię efektów specjalnych. Jestem leniwa
          i lubię filmy ktore sprawiaja mi przyjemność estetyczną. A jeśli już
          muszą mną wstrząsnąć to niech to robią dyskretnie i inteligentnie, a
          nie przy pomocy zalewu krwi, łomotu i obrzydliwości.
          • luiza-w-ogrodzie Re: Co za ulga! 22.11.07, 04:39
            No, juz myslalam ze nikt nie wspomni kina australijskiego, dzieki,
            Fed :o)
            Dolaczam sie do choru wielbicieli inteligentnych i nie epatujacych
            przemoca oraz FX filmow.

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            Australia-uzyteczne linki
            • blues28 Re: Co za ulga! 26.11.07, 20:47
              Zapisuje sie do klubu. I goraco polecam "Once". Wspanialy film Johna
              Carneya zrobiony za grosze, niemal jak dokument o muzykach ulicznym,
              fascynujacy i z bardzo dobra muzyka.
              Z kolei zdecydowalam ze napewno nie pojde na Beowulf. Nie rozumiem
              dlaczego dobrych aktorow (Anthony Hopkins, John Malkovich, Robin
              Penn-Wright, Angelina Jolie) trzeba zamienic w stworzenia animowane.
              Rezyser filmu, Robert Zemeckis, zachwycony sam soba opisywal jak to
              aktorzy krecili sceny oklejeni jakimis sensorami zeby komputer mogl
              istoty zywe przemienic w animowane. Nie chce mi sie sprawdzac czy
              film ma cos wspolnego z poematem sredniowiecznym Beowulf.
Pełna wersja