Dodaj do ulubionych

Bij warszawiaka

28.08.03, 21:51
Tytul zaczerpniety z Kiosk.onet.
Jestem troche zaskoczony gdyz myslalem, ze taka
nienawisc odeszla razem z komuna ale ja mozna sie
przekonac po lekturze tego artykulu tak nie jest.
Dla mnie jako eks-warszawiaka jest to niezrozumiale
niezaleznie od tego co tlumacza psycholodzy i inni.

kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1129168
Obserwuj wątek
    • anzza Re: Bij warszawiaka 28.08.03, 22:16
      Tutaj gdzie mieszkam maja slogan: Badz partryjota, zabij stoliczniaka.

      Ci z poszarpanym mózgiem chyba nie tylko w Polsce zamieszkuja, niestety.

      Anza ex-warszawianka
    • jutka1 Re: Bij warszawiaka 29.08.03, 11:59
      Paryzan tez jakos nie lubia. Po prawdzie, jest za co, ale z drugiej strony w
      kazdym chyba wielkim/stolecznym miescie sa aroganci, zestresowani, warczacy na
      siebie, w wiecznym pospiechu.

      Jutka w glebi duszy mysza wioskowa :)
      • anzza Re: Bij warszawiaka 29.08.03, 22:43
        jutka1 napisała:

        > Paryzan tez jakos nie lubia. Po prawdzie, jest za co, ale z drugiej strony w
        > kazdym chyba wielkim/stolecznym miescie sa aroganci, zestresowani, warczacy
        na
        > siebie, w wiecznym pospiechu.
        >
        > Jutka w glebi duszy mysza wioskowa :)

        Zastanawialam sie nad tym, dlaczego uwaza sie tych z wielkich miast jako
        zestresowanych, aroganckich, etc.
        Mysle, ze zycie w wielkim miescie jest bardziej "impersonal". Za duzo ludzi, za
        duzo ruchu, dluzej sie jezdzi do pracy, wszedzie wiecej tloku, czas mierzy sie
        zegarkiem, bo wydaje sie, ze zycie plynie o wiele szybciej. Oczywiscie, nerwy
        podtrzymane sa na cienkiej nitce, która moze sie zerwac w jakimkolwiek
        momencie. Dodajac do tego wieksze wspólzawodnictwo, popychane pragnieniem
        polepszenia poziomu zyciowego, tudziez zdobycie srodków na utrzymanie rodziny,
        sa w pewnym sesie motorem, który porusza poczucie rywalizacji.

        Teraz juz nie mieszkam w stolicy. Dawniej, nie wyobrazalam sobie nawet
        mnieszkac w malym miescie, bom szczur miejski, wydawaly mi sie nudy, i kiedy
        sie wynioslam na pare lat i to do Cancunu... byly straszliwe nudy, choc piekne
        okolice.
        Przenioslam sie znów do stolicy, i z rozpacza stwiedzilam, ze juz sie nie
        moglam do tej wrzawy + dwu godzinnej podrózy z domu do pracy i z powrotem po
        poludniu przyzwyczaic, uwazajac, za tracenie czasu i zycia w samochodzie. Mój
        Apollo, tez mial dosyc, wiec wyladowalismy wlasnie tutaj na pustyni.

        Czasem brakuje mi wrzawy, ale jak sobie przypomne jak to bylo, daje sobie
        spokój z tesknieniem za wygodami stolicy.

        Arogancki sposób bycia, uwazany za zjawisko podobne do kolektywnej histerii,
        istnieje chyba tylko w wyobrazni tych, którzy sa przyzwyczajeni do systemu
        zycia bardziej personalnego, w którym prawie wszyscy mieszkañcy, znaja sie
        calkiem niezle. Czasem z braku serwisów rozrywkowych, tudziez ich niedostatku,
        ludzie spedzaja wiecej czasu razem, i z przejsciem czasu, wydaje im sie, ze
        przynaleza do grupy z charakterystyka rodziny, która sie kocha, lub chocby
        toleruje. Taki system zwiazuje i utozsamia jednoski jako grupe, która swiadomie
        jako i podswiadomie musi byc obroniona, przed grupami ludzi z innym systemem,
        na pewno nie tak doskonalym jak swój.

        Eshhhh, ale siem rozpisalam.
        Jutka, tak jak i ciebie, zaraz powiem malzonkowi, zeby tez mnie wywalil z
        roboty, za bazgranie w necie.

        Zestresowana dzis i warczaca Anza

    • waldek.usa Re: Bij nowojorczyka 09.09.03, 21:54
      Tak jest wszedzie, animozje sa czescia zycia. W Polsce oczywiscie jest to
      zjawisko unikatowe, gdyz po-komunistyczne. Ilu warszawianinow uchowalo sie po
      wojnie? Ilu warszawiakow zostalo sprowadzonych do Warszawy z kazdej wsi w
      Polsce i jak ten przeszczep wplynal na ich mentalnosc? New money vs. old money.
      Tak na boku: moi znajomi w Bostonie kupili farme w West Virginia i wyprowadzili
      sie z cywilizacji.
      • jutka1 Re: Bij nowojorczyka + farma w West Virginia 09.09.03, 23:39
        waldek.usa napisał:

        > Tak na boku: moi znajomi w Bostonie kupili farme w West Virginia i
        wyprowadzili sie z cywilizacji.
        *************
        To zrobili ostatnio moi przyjaciele. Ci sami moze? .... nie, moi z DC area

        Ja tez chce sie z cywilizacji wyprowadzic. kurdebalans, mam dosc huku
        samochodow, smrodu, arogancji. marzy mniem siem kurna chata, ech....

        Jutka Mysz Wioskowa (w glebi serca)
        • alaskanka3 Jutka Mysz Wioskowa 10.09.03, 00:17
          jutka1 napisała:

          >
          > Ja tez chce sie z cywilizacji wyprowadzic. kurdebalans,
          mam dosc huku samochodow, smrodu, arogancji. marzy mniem
          siem kurna chata, ech....
          >
          > Jutka Mysz Wioskowa (w glebi serca)


          hihi, a ja wlasnie chcialam napisac ze zazdoszcze ci tego
          Paryza :-)). Na pewno zas jedzenia francuskiego, jednak
          te kilkaset lat rozwijania sztuki gotowania daje sie
          zauwazyc, w kazdym razie ja zauwazalam z zazdroscia wielka.

          Ja chyba mieszkam w mini-raju, bo niby wioskowo, cicho,
          slepa uliczka na 17 domow, ale do "miasta" pol godziny
          samochodem jak komu potrzeba. Zawsze zartuje, ze nasza
          okolica charakteryzuje sie tym, ze w "miescie" mozna
          posluchac sobie Placido Domingo, a potem wystarczy
          odjechac godzinke-dwie na polnoc zeby znalezc sie z
          zupelnej dzikosci, tak ze zywego ducha nie uswiadczy
          tylko olbrzymie suche gory.
          • backpacker Re: Jutka Mysz Wioskowa 10.09.03, 01:08
            A ja mieszkalem na wsi, no prawie na wsi i wzielo mnie
            przyciunglo do molocha jakim jest LA.
            • swiatlo Thousand Oaks i pomarancze 10.09.03, 01:23
              backpacker napisał:

              > A ja mieszkalem na wsi, no prawie na wsi i wzielo mnie
              > przyciunglo do molocha jakim jest LA.

              Tydzien temu bylem na wakacjach u znajomych w Thousand Oaks pol godziny na
              zachod od LA.
              Tam to dopiero bylo pieknie. Blisko do oceanu, pagorkow i pomaranczy.
              Kupilem sobie i przywiozlem do Oregonu 150 funtow pomaranczy. Poszly wszystkie
              w tydzien.
              To cudownie miec swieze pomarancze ponizej 10c za funta.
              • backpacker Re: Thousand Oaks i pomarancze 10.09.03, 01:38
                Fakt, Thousand Oaks jest bardzo ladne tylko niestety
                nalezy do bardzo goracych miejsc w rejonie LA.
                No i fakt ze maja dostep do swiezych owocow i warzyw
                prosto z plantacji. Nie ma to jak swiezutkie pomarancze
                czy avocados.
          • swiatlo Re: Jutka Mysz Wioskowa 10.09.03, 01:18
            alaskanka3 napisała:

            > Ja chyba mieszkam w mini-raju, bo niby wioskowo, cicho,
            > slepa uliczka na 17 domow, ale do "miasta" pol godziny
            > samochodem jak komu potrzeba. Zawsze zartuje, ze nasza
            > okolica charakteryzuje sie tym, ze w "miescie" mozna
            > posluchac sobie Placido Domingo, a potem wystarczy
            > odjechac godzinke-dwie na polnoc zeby znalezc sie z
            > zupelnej dzikosci, tak ze zywego ducha nie uswiadczy
            > tylko olbrzymie suche gory.

            Nie mozesz narzekac na kuchnie, bo w SF mozna zjesc tak dobrze jak w Paryzu, a
            pewnie do tego i taniej.
        • waldek.usa Re: Bij nowojorczyka + farma w West Virginia 10.09.03, 15:11
          jutka1 napisała:

          > waldek.usa napisał:
          >
          > > Tak na boku: moi znajomi w Bostonie kupili farme w West Virginia i
          > wyprowadzili sie z cywilizacji.
          > *************
          > To zrobili ostatnio moi przyjaciele. Ci sami moze? .... nie, moi z DC area
          >
          > Ja tez chce sie z cywilizacji wyprowadzic. kurdebalans, mam dosc huku
          > samochodow, smrodu, arogancji. marzy mniem siem kurna chata, ech....
          >
          > Jutka Mysz Wioskowa (w glebi serca)



          Siemano!

          Oni zaczynaja w stylu kolonistow - od zera. Spia w namiocie, maja strzelby i na
          polowanie chodza zamiast do supermarketu. Jedyne uzbrojenie terenu to studnie
          gazowe.



          www.wvculture.org/history/agrext/frametwn.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka