Dodaj do ulubionych

Interpretacja znakow drogowych;)

10.12.03, 10:36
zdarzylo mi sie dzisiaj kolejny raz "milo pogawedzic z policja":)

wymyslilam sobie pewien skrot czasowy... niby droga tej samej dlugosci ale
jakas bezkorkowa... trzeba tylko na nia wjechac przez dzikie skrzyzowanie, na
ktorym w pewnym miejscu stoi znak zakazu wjazdu... wielokrotnie przejezdzajac
tamtedy zastanawialam sie, ktorej z odnog skrzyzowania ten znak dotyczy? ale
logika i zachowanie innych uzytkownikow drog - podpowiedzialy mi, ze nie mnie
i nie tej uliczki;)
no i tak sobie od tygodnia jezdzilam... machajac chusteczka tym obok, co to
karnie w koreczku stali;))
jezdzilam... do dzisiaj... dzisiaj stal tuz za zjazdem mily pan w uniformie
wskazujacym na policje;) pokazal paluszkiem gdzie stanac (ha ha ha nie bylam
pierwsza!!!), przedstawil sie i stwierdzil, ze popelnilam wykroczenie!
noszzzz... mina aniolka nr1 i pytanie "a jakie, plose pana?"...
P.: a bo tam jest zakaz wjazdu! a tu jest droga jednokierunkowa! ha!
A.: a on tej drugiej drozki nie dotyczy?
P.: a jakiej drugiej?
A.: a tej tam od... do? bo on tak stoi, ze faktycznie mogly wskazywac i na
nasza drozke... ale tutaj nie moze byc droga jednokierunkowa, bo jak pan
widzi stoja tu znaki drogowe (tu dodalam skrzetnie -informacyjne i
ostrzegawcze...hha ha ha... niech wie, ze cos tam z kursu jeszcze
pamietam:PP) dla uzytkownikow jadacych tak jak ja... czyli?
P.: oj kombinuje cos pani;)
A.: kazdy sie tlumaczy jak umie... ja umiem;))

mila pogawedka... ale pan dokumenty wyszarpnal;))) i poszedl se do radiowozu;)
zniknal na 30minut... co juz mnie lekko irytowac zaczelo... bo juz wlasnie
moj skrot przestawal byc skrotem;)
wrocil... wreczyl dokumenty...:
P.: noooo, zycze pani zebysmy sie wiecej w podobnych okolicznsciach nie
spotkali:) moze pani jechac:)
A.: <z wdziekiem nosorozca>... tak bez kary mnie pan puszcza?! <ja za te
slowa nie odpowiadam! same sie powiedzialy!!!:))>
P.: aaa taaaaak... taaak lubie;))))

wiecie co... odjechalam... za mna sznur samochodow... a na samym koncu
panowie policjanci... czyzbym racje miala?:)
meczy mnie to okrutnie...

a.:))

P.S.
ten pan policjant nie byl tak przystojny jak ten, co to rok temu zabezpieczal
miejsce zdarzenia drogowego z udzialem nielegalnych emigrantow i moim w roli
glownej... ale tez milusi... :PPPP
Obserwuj wątek
    • grazyna4600 Re: Interpretacja znakow drogowych;) 10.12.03, 13:17
      jezeli o mnie chodzi znaki drogowe moglyby nie istniec..poprostu ich nie
      zauwazam...chcialabym jezdzic tam gdzie ja chce , a nie tam gdzie nakazuja
      znaki drogowe...:)))))
      • basia553 Grazyno, 10.12.03, 13:26
        jakie masz auto (zebym wiedziala, czego sie strzec na drodze) :)))
        • grazyna4600 Re: Grazyno, 10.12.03, 13:41
          mam Nissana Serene.. ale chcialabym miec takie z leksza opancerzone... wtedy
          czulabym sie bezpieczniej :)))))
          • don2 Re: Grazyno, 10.12.03, 13:43

            pewnie takie otoczone stalowa bariera dookola.
            • grazyna4600 Re: Grazyno, 10.12.03, 13:51
              don2 napisał:

              >
              > pewnie takie otoczone stalowa bariera dookola.


              wlasnie takie pasowaloby mi najbardziej:)))))
              • dead_skunk Re: Grazyno, 10.12.03, 14:52
                grazyna4600 napisała:

                > > pewnie takie otoczone stalowa bariera dookola.
                >
                >
                > wlasnie takie pasowaloby mi najbardziej:)))))

                Zebys mogla mozliwie bezpiecznie dla siebie zepchnac z drogi kilkuletniego
                dzieciaka, ktory nieopatrznie stanalby w miejscu gdze ty "masz ochote jechac, a
                nie gdzie znaki nakazuja"?
                Czy ograniczenie predkosci kolo szkol i przedszkoli jest tez takie glupie wg.
                ciebie?
                • basia553 Skunksie, 10.12.03, 15:02
                  spadaj z tym smrodkiem dydaktycznym. Daj nam pomarzyc o autach
                  takich jak sobie zyczymy!
                  • dead_skunk Re: Skunksie, 10.12.03, 15:23
                    basia553 napisała:

                    > spadaj z tym smrodkiem dydaktycznym. Daj nam pomarzyc o autach
                    > takich jak sobie zyczymy!

                    Ja nie o auta sie czepiam.
                    Grazyna napisala:
                    "jezeli o mnie chodzi znaki drogowe moglyby nie istniec..poprostu ich nie
                    zauwazam...chcialabym jezdzic tam gdzie ja chce , a nie tam gdzie nakazuja
                    znaki drogowe...:)))))"
                    Tu nie ma slowa o wymarzonym aucie, tylko o jej wymarzonym stylu jazdy.
                    Widzialas kiedy dzieciaka rozjechanego na osiedlowej uliczce tylko dlatego, ze
                    taki jeden "jechal tam gdie chcial i tak jak chcial"?
                    • grazyna4600 Re: Skunksie, 10.12.03, 15:43
                      jezdzac tak jakbym chciala to nie znaczy po tpach ,(sadze ciebie wedlug siebie)
                    • grazyna4600 Re: Skunksie, 10.12.03, 15:47
                      mialo byc trupach..
                • grazyna4600 Re: Grazyno, 10.12.03, 15:08
                  dead_skunk napisał:

                  > grazyna4600 napisała:
                  >
                  > > > pewnie takie otoczone stalowa bariera dookola.
                  > >
                  > >
                  > > wlasnie takie pasowaloby mi najbardziej:)))))
                  >
                  > Zebys mogla mozliwie bezpiecznie dla siebie zepchnac z drogi kilkuletniego
                  > dzieciaka, ktory nieopatrznie stanalby w miejscu gdze ty "masz ochote jechac,
                  a
                  >
                  > nie gdzie znaki nakazuja"?
                  > Czy ograniczenie predkosci kolo szkol i przedszkoli jest tez takie glupie wg.
                  > ciebie?
                  przepraszam czy gdzies napisalam , ze przepisy sa glupie??
                  a piszac o takim aucie mialam na uwadze szalencow ,ktorzy nie zwracaja uwagi na
                  innych kieowcow , zachowujac sie jakby byli sami na drodze...
                  • dead_skunk Re: Grazyno, 10.12.03, 15:29
                    grazyna4600 napisała:

                    > przepraszam czy gdzies napisalam , ze przepisy sa glupie??

                    Nie. Napisalas poprostu, ze masz je w d... :
                    "jezeli o mnie chodzi znaki drogowe moglyby nie istniec..poprostu ich nie
                    zauwazam...chcialabym jezdzic tam gdzie ja chce , a nie tam gdzie nakazuja
                    znaki drogowe...:)))))"

                    > a piszac o takim aucie mialam na uwadze szalencow ,ktorzy nie zwracaja
                    >uwagi na innych kieowcow , zachowujac sie jakby byli sami na drodze...

                • grazyna4600 Re: Grazyno, 10.12.03, 15:26
                  dead_skunk napisał:

                  > grazyna4600 napisała:
                  >
                  > > > pewnie takie otoczone stalowa bariera dookola.
                  > >
                  > >
                  > > wlasnie takie pasowaloby mi najbardziej:)))))
                  >
                  > Zebys mogla mozliwie bezpiecznie dla siebie zepchnac z drogi kilkuletniego
                  > dzieciaka, ktory nieopatrznie stanalby w miejscu gdze ty "masz ochote jechac,
                  a
                  >
                  > nie gdzie znaki nakazuja"?
                  > Czy ograniczenie predkosci kolo szkol i przedszkoli jest tez takie glupie wg.
                  > ciebie?
                  nigdzie nie napisalam , ze przepisy sa glupie.... a piszac o takim aucie mialam
                  na mysli szalencow, co nie zwracaja na innych kierowcow uwagi ,zachowujac sie
                  jakby byli sami na drodze...
      • don2 Re: Interpretacja znakow drogowych;) 10.12.03, 13:33

        Typowe.jak to bylo z tym policjantem ,ktory zapytal czy patrzy pani w
        lusterko,na to "kierowczyni" a co ,mam cos nie tak z fryzura?
      • basia553 A ja bym marzyla 10.12.03, 13:59
        o jakims aucie ala James Bond: z przodu chcialabym miec cos w rodzaju armatki
        strzelajacej na wlokace sie przede mna auto jakas straszliwa mazia.
        • grazyna4600 Re: A ja bym marzyla 10.12.03, 14:14
          basia553 napisała:

          > o jakims aucie ala James Bond: z przodu chcialabym miec cos w rodzaju armatki
          > strzelajacej na wlokace sie przede mna auto jakas straszliwa mazia.

          Basienko tez takie bym chciala...
          • ertes Re: A ja bym marzyla 10.12.03, 15:58
            U nas znakow jest znacznie mniej co zdecydowanie ulatwia jazde.
            Zreszta przepisy sa lamane nagminnie i raczej zdziwienie budzi ten kto nie lamie.
            Jest jednak kilka przestrzeganych. Najwazniejszym jest ograniczenie predkosci w
            okolicy szkoly.
            Przejechanie znaku STOP tylko zwalniajac ma nawet swoja ogolnoamerykanska nazwe
            "california stop".
            Ale jak juz policja zlapie to rzadko kiedy puszczaja bez mandatu. Tyle ze potem
            walczy sie w sadzie. Ja do tej pory wygralem wszystko :)
            • don2 Re: A ja bym marzyla 10.12.03, 16:15

              Grazyna ma racje.Mowimy o utrudnianiu poruszania sie,nie o szalenczej i
              morderczej jezdzie.jezdze juz tyle lat,bez wypadku -tfu tfu. ze od wielu lat
              mam 75% bonus ubezpieczeniowy.Ale takie ograniczenia jak 20km a nawet 10
              km,doprowadzaja mnie do wscieklosci.przed szkolami itp oczywiscie absolutna
              ostroznosc i to bezwzglednie.Stop to stop.ale idiotyzmow jest wiele jak we
              wszystkim ,co jest regulowane.Przestrzeganie tych regul to juz inna
              sprawa.Zapraszam na przejazdzke po PL lub krajach poludnia,nie mowiac o
              arabskich i Rosji.
              • ertes Re: A ja bym marzyla 10.12.03, 16:20
                Mam kolega Pakinstynczyka, ktory notabene jest zupelnie zamerykanizowany gdyz
                mieszka od dziecka tutaj. Na poczatku roku pojechal odwiedzic Pakistan. Po
                powrocie stwierdzil, ze nie umie jezdzic. Gdyby tam przestrzegac przepisy to
                staloby sie w miejscu. I twierdzi ze to wcale nie jest zart.
                • dead_skunk Re: A ja bym marzyla 10.12.03, 16:30
                  ertes napisał:

                  > Gdyby tam przestrzegac przepisy to
                  > staloby sie w miejscu. I twierdzi ze to wcale nie jest zart.
                  Ertes, tam przy niewielkiej ilosci aut ginie ogromna ilosc ludzi w wypadkach.
                  "Normalny" wypadek zgarnia prawie zawsze kilkadziesiat ofiar.
                  A potracony na ulicy przechodzien lezy bez ZADNEJ pomocy az do przybycia
                  karetki (do ktorej ani, Ty ani ja nie wsiedlibysmy normalnie nawet w zdrowym
                  stanie), a wszystkie auta omijaja go nawet nie hamujac.
                  • ertes Re: A ja bym marzyla 10.12.03, 16:36
                    Czy Ty oprocz bycia dead_skunk musisz tez byc taki dead_serious ? ;)
                    • dead_skunk Re: A ja bym marzyla 10.12.03, 16:41
                      Tylko czasami i tylko na niektore tematy.
                      Zobacz slownik jaki wyslalem na watek o politycznej poprawnosci.
    • basia553 Re: Interpretacja znakow drogowych;) 10.12.03, 17:20
      Jest kilka miast, w ktörych bala bym sie siasc za kierownica. Nie znam wiele
      swiata, ale takie miasta to dla mnie Paryz i Tel Aviv.
      Ale co mi sie w Paryzu, we Francji wogöle podoba: nie sa tacy za przeproszeniem
      wysrani na swoje auto jak Niemcy, ktörzy by kazdy pylek z auta scierali rekawem.
      W Paryzu widzialam raz jak w waskiej uliczce autobus turystyczny nie mögl
      przejechac, bo jakies auto osobowe troszke za bardzo "w ulicy" zaparkowalo.
      No to wyskoczylo czterech dryblasöw od pobliskiego rzeznika, zlapali auto z
      czterech stron i przeniesli na chodnik! To bylo piekne. A w Niemczech zaraz by
      ich ktos do "sondu" podal.
      • ani-ta Re: Interpretacja znakow drogowych;) 10.12.03, 20:33
        u nas jest obsesja "wawki"... znam wiele osob, ktore na haslo "przyjedz autem
        do wawy" zaczynaja panikowac:)
        szczytem wszystkiego byla kobitka z miasta X. , ktora powiedziala wprost: "bo
        wiesz... ja jazdy po rondzie to uczylam sie na kursie i rondzie na placu
        manewrowym... bo u nas w miescie X. takiego nie ma, a wawie to same ronda
        sa!!!!":))
        w jakim celu w takim razie ktos ma prawo jazdy - skoro boi sie jezdzic?

        ja jedyne czego na prawde sie boje to "przypadek"... moj blad, awaria samochodu
        czy wariat na drodze...

        tak sobie dzisiaj pogadalam ze znajomymi o spotkaniu porannym... i ustalilismy,
        ze na moj urok to panowie raczej dzisiaj by nie zareagowali (bom bida z nedza
        zapuchnieta alergicznie i wogoole tragedia:P)... wiec pewnie argumentacja byla
        trafna;)))

        a.:))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka