Dodaj do ulubionych

Wlasne dzieci a seks

12.12.03, 23:14
Wlasnie wrocilem z sympatycznego spotkania ze znajomymi. Tematem wieczora
bylo: Od jakiego wieku dziecka i czy w ogole nalezy tolerowac noclegi plci
przeciwnej u wlasnej pociechy w swoim domu domu?
Spektrum pogladow bylo bardzo szerokie. Od: "Lepiej zeby sie w domu bzykal
(a) niz ma to robic gdzies w parku, na lawce", do: "Nie pozwole z domu
burdelu robic"

Dyskusja byla ognista. Nie przymierzajac, jak nieraz tutaj :) Argumenty
sypaly sie tez niezle. "Za naszych czasow bylo inaczej... Przyklad idzie z
gory... Trzeba isc z duchem czasu... Zaufanie do dziecka... itp."

Poniewaz mnie ten problem tez pewnie czeka, przysluchiwalem sie z
zainteresowaniem. Ciekawe co tutejsze szanowne grono sadzi na ten temat.
Obserwuj wątek
    • ani-ta Re: Wlasne dzieci a seks 12.12.03, 23:23
      a juz myslalam, ze watek sie rozwinie w kierunku "jak tu pozywac jak dzieciak
      sie do lozka gramoli?":))))

      no ale coz...
      ja jestem z tych trzymanych krotko;) co to do zareczyn o 22 w domu, a do slubu
      o 24;) kazdy wyjazd musial byc udokumentowany odpowiednia iloscia PORZADNYCH
      znajomych i rozdzialem na pokoje, namioty;)))
      farsa;)
      ja klamalam, oni wiedzieli, ze klamie;)))
      no ale przeca kupowanie kota w worku jest glupota... towar trzeba bylo
      przetestowac;))

      jednoczesnie widzialam znajomych, gdzie jak sie panna u kolegi zasiedziala, to
      mamusia kolegi mowila, zeby panna lepiej zostala na noc niz ma po ciemku do
      domu wracac;)) tez sa malzenstwem, tez dobrym, moze nawet mniej zwariowanym niz
      my... nie zwichrowali sobie charakterow pozywajac w wieku lat 20 za wiedza i
      przyzwoleniem rodzicow:))

      natomiast... pamietam tez pary licealne... ktore szczycily sie tolerancyjnymi
      rodzicami... i tu teraz (ja jako matka-polka-z-siatami) podziwiam beztroske ich
      rodzicow... wiadomo... danie palca 15-17latkom grozi oberwaniem reki;)
      ale to tylko moje zdanie...

      chociaz generalnie podzielam zdanie... ze lepiej w domu niz na lawce w parku...
      chociazby ze wzgledu na mozliwosc posiascia drzazgi w stronie odwronej lub co
      gorsza bardziej unerwionej;)

      pozdrawiam:)
      a.:)

      • amerykanski_ksiegowy Re: Wlasne dzieci a seks 13.12.03, 02:57
        syn i corka moga robic co chca jak zacznal placic za wlasne utrzymanie.
        mam nadzieje ze to nastapi po pierwszym roku studiow
        • maria421 Re: Wlasne dzieci a seks 13.12.03, 08:23
          Moja corka ma 18 lat i to wlasciwie od niej sie dowiedzialam ze... dobrze ja
          wychowalam.
          Otoz, jej kolezanka z klasy, w tym samym wieku, jest wychowana wedlug "norm
          DIN". Do ukonczenia 18 lat nie wolno dziewczynie bylo wlasciwie nic. Krotko
          przed 18 urodzinami poznala chlopaka. Po ukonczeniu 18 lat mogla juz do niego
          pojechac na weekend , mamusia (pracujaca w aptece) zaopatrzyla ja w pigulki.

          Dowiedzialam sie od mojej corki, ze to jest "glupie" i ze ona sama nie jest
          wcale jeszcze ciekawa "jak to jest".

          Zaznaczam, ze jestem z tych matek, ktore nie beda tolerowaly "robienia z domu
          burdelu", nawet jak corka bedzie na tyle dorosla, zeby sama zadecydowac,ze juz
          do seksu dojrzala.
    • szfedka Re: Wlasne dzieci a seks 13.12.03, 09:56
      Z seksem jest tak jak z wodka i papierosami.
      Predzej czy pozniej tego pobrobuja i nie beda sie nas pytac o pozwolenie.
      Jesli ma sie dobry kontakt z dziecmi to rozmawia sie rowniez o seksie a nie
      wklada glowe w piasek. Lepiej rozmawiac o srodkach antykoncepcyjnych niz
      udawac ze dzieci nie maja seksu i wyprawiac wesele z powodu niepozadanej ciazy.
      Jezeli dziecko ma stala relacje to uwazam ze jest ok jesli przenocuje
      dziewczyna/chlopak ale to powiedzialam mojego synowi "nie chce miec obcych
      dziewczyn na sniadaniu"
      I tym optymistycznym akcentem
      pucio, pucio
      • ani-ta szwedka dobrze mowi! 13.12.03, 13:11
        dac jej woodki!!!:))))))))

        zgadzam sie...
        w 100%

        a.:)
    • jan.kran Re: Wlasne dzieci a seks 13.12.03, 11:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10022&w=4983422

      Swoje zdanie przekazalam tu :-))) K.
    • basia553 Re: Wlasne dzieci a seks 13.12.03, 14:29
      Kranie, dzieki za sciagniecie wontku z bisa. Usmialam sie strasznie czytajac
      Xurka. Przypomnialo mi sie moje dziecinstwo na Slasku, uswiadamianie mnie przez
      kolezanki, ktöre wprawdzie nie z tak egzotycznych rodzin jak Xurkowa kolezanka,
      jednak przez mieszkanie w familokach, gdzie cale rodziny korzystaly z jednej
      sypialni, byly bardziej na biezaco jak ja, cörka pielegniarki.
      Moja Mama pröbowala mnie uswiadomic, ale po pierwsze zaczela bardzo pözno,
      po drugie tak sie platala w zeznaniach, ze i tak bym nic nie zrozumiala, gdyby
      nie przy<gotowanie kolezanek. Biedna Mama, byla z bardzo pruderyjnego domu.
      • wkrasnicki Re: Wlasne dzieci a seks 13.12.03, 15:08
        No wlasnie, przeciez bez tego by ich nie bylo. ;-)
        A potem zdziwienie - ooo! dziecko, a skad to sie tutaj wzielo?
        No wiem, ze sa inne metody, ale nudne jakies takie. :-)
    • artur666 Re: Wlasne dzieci a seks 13.12.03, 19:43
      A mnie pozwalano w domu bzykac,
      lecz jako dobrze wychowany nie naduzywalem lozek domowych.
      a pozniej jak juz mialem 19 lat (!), to kupiono mnie wlasne mieszkanie.
      ...i bzykalem dalej.
    • xurek Re: Wlasne dzieci a seks 14.12.03, 22:49
      Moj chlopak mogl nocowac w naszym domu od kiedy mialam mnw. 16, ale w pokoju
      goscinnym. Wolno mi rowniez bylo wyjezdzac z nim na wakacje, czasem z mlodsza
      siostra, czasem z grupa przyjaciol z klasy / grupy na studiach. Zaufanie nie
      polegalo na zabranianiu tylko na zaufaniu - sprawdzilo sie bez pudla, zycie
      seksualne rozpoczelismy na drugim roku studiow.
      Gdyby ktorys z rodzicow powiedzial mi byl ze "moj dom to nie burdel" to nigdy
      bym im tego nie wybaczyla. Dla mnie osobiscie bylaby to wielka obraza.

      To, jak sprawe uloze z wlasnym dzieckiem to na razie czyste gdybanie, mylse, ze
      gdyby mial zamiar zaczac pozycie seksualne majac np. 14 lat to mialabym z tym
      powazny problem i usilowala go odwiesc od tego zamiaru, tym niemniej jestem
      zdania, ze nasz dom to rowniez jego dom, ze jego pokoj to jego pokoj i ze nie
      wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej nie wolno by mu bylo w jego wlasnym domu byc
      z ukochana osoba. To, czy ukochana bedzie mile widziana przy sniadaniowym stole
      zalezy w majwiekszej mierze od zachowania tej wlasnie osoby.

      Xurek nieco zdziwiony "konserwatywnoscia" dotychczasowych wpisow......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka