04.11.10, 12:10
Jedziemy za kilka dni do rodziny mojego M. i dostaliśmy po raz kolejny komunikat od jego 18-letniej córki, że z tatą spotka się chętnie, ale ze mną nie. Ja się nie upieram bynajmniej przy tym spotkaniu (spodziewam się po nim najgorszego), ale zastanawiam się, jak to rozegrać. W końcu będziemy tam razem - dać mu wolne na kilka godzin, niech się sam spotka? Co o tym myślicie? W sumie nie mam nic przeciwko temu, ale z drugiej strony będę wśród ludzi, których mało znam, nie chciałabym być tam sama...

Przy okazji wypytałam faceta, jak wyglądała sytuacja zanim ja się pojawiłam (przez trzy lata po rozwodzie). I okazało się, że jak raz zaprosił koleżankę z pracy na koncert, to córka była obrażona przez miesiąc na niego... Oj, nie będzie lekko...
Obserwuj wątek
    • 333a13 Re: Bez zmian 04.11.10, 12:43
      Nie wiem co bym w takim wypadku zrobiła...
      Rozwiązania są 3...
      1. Jedziecie do rodziny i ojciec spotyka się z córką poza domem sam na sam...
      2. Ty nie jedziesz, bo nie chcesz z obcymi ludźmi siedzieć kilka godzin gdy NM będzie się widział z córką,
      3. Jedziecie razem i Młoda przychodzi do domu, w którym mieszkacie. Ty po zdawkowym "cześć" idziesz oglądać telewizję, a oni mają czas dla siebie...
      Trudno w takich sytuacjach doradzać, bo nie wiadomo jakie są układy rodzinne i jak do tematu podchodzi każda ze stron.
      Młodą bym się mimo wszystko zbytnio nie przejmowała. Jest zazdrosna o ojca i nie potrafi oddzielić jego roli jako partnera i ojca, nie potrafi lub nie chce zrozumieć jego prawa do życia w związku... Myślę, że duża w tym wina rodziców i rodziny i to przed nimi stoi zadanie naprawienia relacji.
      • glasscraft Re: Bez zmian 04.11.10, 13:01
        Ja bym poszla na opcje numer 3; jezeli nie przyczynilas sie do rozpadu ich malzenstwa, to nie widze powodu, dla ktorego mialabys sie do konca zycia chowac przed jego corka i rodzina...
        • mw144 Re: Bez zmian 04.11.10, 13:12
          Doraźnie:
          Pojechałabym z nim, a jak chce się spotkać z córką to niech to zrobi poza domem, skoro ona nie życzy sobie mnie widzieć.
          Na dłuższą metę:
          Nie chciałabym mieć za męża człowieka, który ukrywa mnie przed własną córką, więc albo by postarał się o poprawienie relacji albo bym się rozwiodła.
          • beata-12345 Re: Bez zmian 04.11.10, 13:55
            Nie ukrywa mnie przed własną córką, tylko ta odmawia spotkania ze mną.
        • beata-12345 Re: Bez zmian 04.11.10, 13:56
          Nie przyczyniłam się do rozpadu tego małżeństwa, faceta poznałam 3 lata po jego rozwodzie. Niestety, opcja 3 nie wchodzi w grę, bo będziemy mieszkali u znajomych, do których nie bardzo nam wypada zapraszać innych gości...
      • beata-12345 Re: Bez zmian 04.11.10, 13:59
        Chyba się zdecyduję na pierwszą opcję, może połażę po mieście w tym czasie, bo do znajomych, gdzie będziemy mieszkali, nie bardzo możemy zapraszać gości. Zresztą wydaje mi się, że córka mojego faceta nie przyszłaby, wiedząc, że ja też tam będę
        • glasscraft Re: Bez zmian 04.11.10, 14:08
          Idzcie razem, calusek dla meza i "no to pa" dla corki i wypad na zakupy smile
          • 333a13 Re: Bez zmian 04.11.10, 14:35
            Zgadzam się z powyższym.
            Nie rozumiem dlaczego tak drapieżnie bronisz NM-a... przecież to on zawalił sprawię... Ma tak słaby kontakt z dziewczyną, że nie jest w stanie jej uświadomić że mimo tego, że wejdzie w nowy związek między nimi nic się nie zmienia... Skoro rozwód miał miejsce 3 lata temu to chyba miał sporo czasu na przyzwyczajenie młodej do myśli, że może mieć kiedyś nową rodzinę... Uciekanie od problemu, Młodej też jest bez sensu, bo ilesz można prowadzić podwójne życie, unikać się...
            • beata-12345 Re: Bez zmian 04.11.10, 15:43
              Nie bronię drapieżnie, tylko pomysł, żebym się rozwodziła z facetem dlatego, że jego córka nie chce widzieć tatusia kobiety wydaje mi się cokolwiek odjechanym pomysłem smile. W ogóle trochę mnie śmieszą zbyt często i zbyt skwapliwie dawane rady typu "rozwiedź się" albo "ja bym się na twoim miejscu rozwiodła". Gdyby każdy, kto napotka jakiś problem w związku, rozwodził się od razu, to w ogóle nie byłoby małżeństw.

              Na marginesie: nie jestem jeszcze jego żoną, ślub planujemy dopiero w przyszłym roku.

              Co do meritum: zgadzam się, dziewczyna jest zbyt rozpieszczona przez rodziców, do tego stopnia że nie akceptuje faktu, że tata może być z kimś w związku. Z drugiej jednak strony, trudno wychowywać dorosłą już osobę, a wcześniej, będąc w związku z jej mamą raczej nie dało się "przygotować" jej na taką sytuację. No bo jak? "Dziecko, kiedy się rozwiodę z twoją mamą, musisz być przygotowana na to, że mam prawo mieć swoje życie, związać się z kimś"...?
          • beata-12345 Re: Bez zmian 04.11.10, 15:35
            A wiesz, że to niegłupi pomysł... smile))
            • 333a13 Re: Bez zmian 05.11.10, 09:13
              Przepraszam, ale nie widzę nigdzie sugestii do 'rozwodu' czy też pozostawienia partnera... Spójrz prawdzie w oczy, Twój partner przez 3 lata od rozwodu miał czas na to, by wytłumaczyć Młodej, że ją kocha, jest dla niego bardzo ważna i mimo tego, że się z matką rozeszli nic się między nimi nie zmienia. Wydaje mi się, że gdyby od początku mieli dobre relacje ojciec-córka, to nie byłoby obrazy majestatu. Dzieci kochają rodziców bezwarunkowo i moim zdaniem są w stanie wiele zrozumieć jeśli tylko rodzicowi chce się pracować nad problematycznymi sytuacjami... Nie wiem, może to co mówię nie ma sensu... ale nasz 14 latek w kwestiach rozwodu rodziców i ich nowych związków przejawia inne podejście niż Twoja pasierbica i myślę, że jest to zasługa rodziców którzy na ten stan "zapracowali". Jeśli chodzi o formę listu do Młodej, to jest ona jak dla mnie bez zastrzeżeń, wiem jednak że nigdy nie odważyłabym się takiego listu wysłać... Moim zdaniem są to tematy do rozwiązania przez Twojego partnera a nie Ciebie. Nie wiem też, czy powinnaś wkraczać z butami w życie Młodej jeśli ona sobie tego nie życzy... a

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka