typson
07.02.05, 02:45
mi sie jezdzi.
Dzis jechalem do Kielc i z powrotem. Do Kielc wyjechalem gdzies po 19 i
dojechalem po 21. Duze spalanie i mala srednia predkosc.
Do wawy wyjechalem o 23:40 i o 1:20 juz pilem kawe w domu. Droga pusta, malo
wyprzedzania, predkosc jednostajna, zuzycie klockow hamulcowych prawie zerowe.
Do tego ta piekna, gwiezdzista noc z idealna widocznoscia. Szkoda, ze mieszkam
w miescie, bo juz bym kiblowal gdzies na polu z uzbrojonymi oczami.