No, i patrzajcie, ludzieńkowie kochani: ani się obejrzeliśmy (co oczywiście
jest całkowitą bzdurą oraz nieprawdą, bo na pewno oglądaliśmy się wiele razy,
ale fajnie brzmi), a tu już grudzień. Znaczy, że kolejny rok - ziu! Jak z
bicza strzelił. I jeszcze chwila, a zostaną nam po nim tylko wspomnienia,
kwity i PIT-y, jak zwykle. Oraz zaczną się nowe plany, projekty i marzenia na
następny, wiadomo. Znaczy, chciał nie chciał - czas bilansów, bilansów to
czas, tłiririri... Po to, by nam było jeszcze lepiej, podobno. Chyba więc nie
ma co się opieszalać, drodzy Szanowni, tylko trzeba łapać za klawiaturę,
podzielić ekran na rubryczki: winien - ma, zrobić rachunek wątków, postów i
sumienia, podsumowywać te nasze aktywa i pasywa oraz zobaczyć, co z tego
wyjdzie. Choćby tylko dla zabawy, lub podtrzymania tradycji słynnych roz- i
rachunków z przeszłością (przypomnę: tych, w których najczęściej stało:
"mogiła i GRÓB", a raz nawet, za przeproszeniem: "gówno"), bo przecież i tak
doskonale wiadomo, że co było, a nie jest nie pisze się w rejestr, co będzie,
tego i tak nikt nie wie, a bilans, jak to bilans - musi wyjść na zero, innego
wyjścia nie ma.
Aha, od razu mówię, że za największe osiągnięcie roku uważam to, że żyjemy,
piszemy i wciąż chce nam się śmiać, ale zacznijmy może od konkretów:
- ilość postów na forum 2009 - ok. 29000, słownie: dwadzieścia dziewięć tysięcy.
Tyle udało mi się błyskawicznie policzyć w głowie, czyli w niczym, więc resztę
zostawiam lepszym w rachunkach, bo nie mam zielonego pojęcia, czy żeby było
dobrze, to wystarczy tylko dodać i odjąć, czy może trzeba jeszcze przez coś
pomnożyć, podzielić, albo może, za przeproszeniem, wyciągnąć nawet jakiś
pierwiastek?