Dodaj do ulubionych

Byczki - refleksje

10.05.10, 13:24
No to zaczynam.
W czasie czytania rzuciła mi się w oko taka sprawa: akcja Byczków
dzieje się około 1979 roku (bo WC zostało wydane w 1974, więc nie
opisuje późniejszych czasów, a Byczki dzieją się 5 lat później),
wspominana jest maszyna do pisania, na której pisze Joanna,
kołowroty z paszportami, wizami, jacyś partyjniacy, a zarazem u
Alicji jest w domu zmywarka, mikrofalówka, telefon bezprzewodowy.
Ciekawa jestem kiedy te urządzenia stały się ogólnodostępne na
zgniłym zachodzie, bo u nas to na pewno dużo później. Mam więc takie
wrażenie, że książka była napisana już dawno temu, co najmniej w
zarysie, a teraz tylko poprawiona, i stąd ten melanż.
Obserwuj wątek
    • bbbzyta Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 13:48
      Polskie zmywarki w 1979 r. na pewno już istniały, sama pamiętam, i łatwiejsze były do zdobycia niż choćby pralka Polar (na które były zapisy, łapówki itp.), bo w ówczesnych warunkach zmywarka była to fanaberia, do tego wymagająca proszku, na który też trzeba było polować. Natomiast mikrofalówka i telefon bezprzewodowy w 1979 r. - obstawiam, że w polskich warunkach domowych to była zupełna fantazja - a na tzw. Zachodzie? nie mam bladego pojęcia smile
    • mamolka1 Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 14:22
      Wg wikipedii kuchenka mikrofalowa została wprowadzona w 1947 roku
      • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 14:35
        I miała prawie 2 metry wysokości i ważyła 340 kg. Wątpię, żeby taką
        mikrofalówkę miała Alicja smile
        • mamolka1 Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 14:49
          Niby tak ale od 1947 do 1979 to trochę czasu minęło - może ją trochę jednak skurczyli i odchudzili ? smile
          A ta z '47 to się powinna nazywać makrofalówka żeby nie rzec gigafalówka big_grin
    • ciotka_paszczaka Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 15:53
      stara.gropa napisała:
      (...)
      > Alicji jest w domu zmywarka, mikrofalówka, telefon bezprzewodowy.
      > Ciekawa jestem kiedy te urządzenia stały się ogólnodostępne na
      > zgniłym zachodzie,

      Moja tesciowa, na tym zgnilym zachodzie, pierwsza zmywarke dostala w styczniu 1961r, a dokladnie w momencie, jak poszla rodzic coreczke; a w domu zostal maz i maly synek. Maz sobie poradzil, i z synkiem, i ze zmywaniem. Kuchenke mikrofalowa kupili pozniej, o ile dobrze zrozumialam, gdzies w polowie lat 70tych,i na poczatku 90tych dalej dzialala.
      Telefon bezprzewodowy widzialam po raz pierwszy ok r. 1984 w Polsce, wiec jesli do nas dotarl, to...
      czekam na byczki, ale do mnie dopiero musza dotrzec z Merlina!
      Prosze piszczie...
      • eulalija Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 16:12
        ciotka_paszczaka napisała:

        > czekam na byczki, ale do mnie dopiero musza dotrzec z Merlina

        Ja zostałam w ten sam kanał wpuszczona przez MLP, teremin realizacji
        na 17-tego, podejrzewam, że dostanę 20-tego. Moja żelazowa wola ma
        dużo pracysad

        > Prosze piszczie...

        O to to!
        • heniulaa Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 17:56
          Zmywarki i bezprzewodowego telefonu się nie czepiam bo w latach 80-tych miałam w
          domu dziecięciem będąc.

          Natomiast Marzenka harfistka do Wernera mnie męczy bo tak się jakoś nagle
          pojawiła w przeszłości a ja ją miałam za w miarę młodą dzieweczkę smile
          • toanita Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 18:11
            No, dziewczynki, czepiacie się, mam wrażenie wink Przecież to nie kolejny tom
            Autobiografiismile Nie wszystko musi się zgadzać w czasie i przestrzeni.
            • orale Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 18:17
              jestem w trakcie. Kilka razy porządnie się uśmiałam, a to już jest
              coś. Uwagi na żywo: nareszcie ktoś opisał to co ja czuję przy
              czułych całuśnych powitaniach, Olaf bawi mnie szalenie, no i Wodolej
              mi się kojarzy realnie, cóż ja na to poradzę, ale póki co ma twarz i
              nie mogę się tego wrażenia pozbyć. Zobaczymy co będzie dalejsmile
              • orale Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 18:19
                i jeszcze jedno, w połowie lat osiemdziesiątych moi teściowie mieli
                kamerę, mikrofalę i telefon bezprzewodowy. Myślę, że na zgniłym
                zachodzie te rzeczy były wcześniej
    • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 19:57
      No wiec dokonalam dochodzenia jak zgnily zachod wygladal przed moim przyjazdem.
      Zmywarka i mikrofalowka mogly sobie istniec w zwyczajnych domostwach do wypeku,
      jednak nie byly powszechne w 79. Za to uparcie wszyscy na ktorych sie rzucalam,
      dementowali bezprzewodowe telefony. Nie bylo i koniec. Nastaly nawet pozniej niz
      komorki.
      Jedynym wyjatkiem mogla byc Finlandia, bo tam nie bylo nigdy panstwowego
      monopolu na telekomunikacje, wiec tam sie dzialo bardziej do przodu. Jak dorwe
      jakiego starszego Fina to wypytam.
      • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 20:08
        Tu chyba jakas kołomyja nomenklaturowa się wkradła. Myślę, że w
        książce może chodzić o taki, co to nie miał słuchawki na sznurku,
        tylko takie coś (trochę podobne do słuchawki) wkładane do takiego
        stojaczka (pewnie jakieś ustrojstwa techniczne ten stojaczek miał w
        sobie, ale nie wnikam), mieliśmy takie przed komórką.
        • balamuk Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 20:31
          Ewo, ale po mojemu to wlasnie jest bezprzewodowy telefon, samostijna sluchawka,
          zeby kabla za soba nie wloczyc i podstawka, ktora rownoczesnie jest ladowarka?...
        • kanna Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 23:20
          A po mojemu, to po prostu były dwa aparaty - bo skąd te kołomyje z
          dzwonieniem? Dlaczego Alicja MUSIAŁA dzwonić z sypialni i ŻAŁOWAŁA,
          ze tam nie poszła? jeden apart był w salonie (kuchni) drugi w
          sypialni Alicji. Przenośnego nie było.
          • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 01:06
            Gniazdka i telefony byly praktycznie w kazdym pomieszczeniu, wlacznie z kiblem
            jak sie chcialo, jednak sluchawka byla na spiralnym sznurku, rozciagliwym. Mozna
            bylo gadac w pare osob, mozna bylo tu odlozyc i poleciec gdzie indziej
            dokonczyc. Bylo juz szybkie wybieranie numeru jednym klawiszem i jakies inne
            bajery np powtorzenie ostatniego.
            I juz nie wspomne pierwszych komorek wielkosci malej, ciezkiej jak piorun
            walizki, ze sluchawka tez na sznurku.
            Ani o komputerach zajmujacych caly wielki pokoj.
            Oj szybko to podoszlo.
            • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 20:36
              Bez Wiki sie nie obedzie:

              Pierwsze systemy telefonii bezprzewodowej (Cordless Telephony) powstały w
              Wielkiej Brytanii. Pierwsze z nich pracowały w technice analogowej ze
              zwielokrotnieniem częstotliwościowym (CT-1).
              W następnych generacjach zastosowano technikę cyfrową (CT-2, CT-3, DECT).
              Standard DECT został zaprojektowany w latach 1988 – 1992. Posiada on następujące
              zastosowania:

              * w domowych telefonach bezprzewodowych

              No i nadal nie wiem czy i kiedy te stare analogowe byly uzywane domowo.
              pl.wikipedia.org/wiki/DECT
              Woloduchu ratuj, ktore w Kanadzie tak wczesnie bez sznurka dzialaly?
              • woloduch1 Re: Byczki - refleksje 12.05.10, 20:01
                ebys mnie, skarbie, zabila, to Ci nie powiem, bo mnie to nie
                interesowalo. Ale... z tego co pamietam, to mialy przelacznik na
                terkotanie i dzwieki "melodyjne". Pomoglo?

                Pozdrawiam

                Woloduch
    • never_enough Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 20:19
      Nabyłam przed chwilą drogą kupna w IN MEDIO i zaczynam czytać.
      Całuję mocno i pozdrawiam smile
      • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 20:29
        Powrót Never marnotrawnej smile Witaj.
        • never_enough Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 20:32
          Dziękuję. Nawet nie wiesz, jak bym chciala być przytulona smile bo dało
          kopa....
          • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 20:58
            Ale teraz wszystko musi być dobrze. Musi!
            Zamieszczam plan domu Alicji, który wygrzebałam z otchłani forum.
            Przyda się przy czytaniu Byczków.
            img221.imageshack.us/img221/9959/alicja4.jpg
            • orale Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 21:52
              Never, powiedz tylko komu, a odkopiemy podwojniesmile
            • kanna Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 23:22
              Matko.. skad taki plan masz?? narysowałaś?
            • el_la Re: Byczki - refleksje 08.05.11, 12:52
              Witam, własnie jestem po odświeżeniu sobie Byczków, z ciekawości zerknełam na plan domu Alicji i coś mi się nie zgadza. Był taki pokój przejściowy, między salonem a atelier, który trzeba było omijać lecąc przez taras. Z jakiś wcześniejszych wersji domu Alicji pasowałby mi tu pokój telewizyjny, ale zgodnie z wyżej załączonym rysunkiem spokojnie można ominąc wszystkie pokoje wędrując korytarzykiem.
              To gdzie spali Julia i Romeo?
          • g0p0s Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 10:43
            Miło Cię widzieć Never! Przytulam smile
            • never_enough Re: Byczki - refleksje 10.06.10, 23:44
              G0p0sku, a ja się przytulam do Ciebie i dziękuję za dobre słowo smile
    • woloduch1 Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 22:57
      W roku 1982, kiedy to pojawilem sie w Kanadzie, wszystkie wymienione przez
      Ciebie urzadzenia znajdowaly sie w sprzedazy i byly (stosunkowo) tanie, co
      oznacza, ze znajdowaly sie juz w masowej produkcji, a co za tym idzie, musialy
      juz byc znane od ladnych paru lat. Natomiast nowoscia byly wtedy telefony
      komorkowe, byly drogie jak cholera. Ale podejrzewam, ze Gurua pisze to o
      telefonie bezprzewodowym, a nie komorkowym.

      Pozdrawiam

      Woloduch
      • orale Re: Byczki - refleksje 10.05.10, 23:36
        Wołoduchu, jaką masz interesującą sygnaturkę, czyżby wena Cię
        opuściła?smile
        • 36krzysiek Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 09:01
          Czy wodolej wam się nie kojarzy? Bo mnie walnęło po oczach wink
          • orale Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 10:21
            No przecież napisałam, że ma twarz i nie mogę się tego wrażenia
            pozbyćsmile Cóż, zemsta jest rozkoszą bogów
            • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 11:56
              I ta żona nie-żona smile
        • woloduch1 Re: Byczki - refleksje 12.05.10, 19:51
          Ta sygnaturka stara jerst, siega czasow "Opowiesci...", jest zas
          cytatem z Piosenki Jacka Kaczmarskiego.

          Pozdrawiam

          Woloduch
    • g0p0s Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 10:48
      Wcześniej wypominane jedzenie to jedno, a ciągłe picie czegoś to
      drugie. Picia jest więcej. Przy takich tłumach gości powinna stać
      kolejka do toalety. A tu nikt nie wychodzi do niej, ani nie wraca.
      Ogród? smile
      • kanna Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 18:03
        Roślinność w tym ogrodzie szaleje.. teraz wiadomo, czemu big_grin
      • goonia Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 18:07
        Lektura jeszcze przede mna, ale moj osobisty rodziciel przywozl z Belgii
        mikrofalowke w 1980 roku. W rozmiarze niewiele tylko przekraczajacym te
        dzisiejsze. mona zatem przyjac, ze rok czy 2 wczesniej w Danii byly do kupienia.
    • jotka13 Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 19:50
      Mam podobne wrażenie, że książka była poprawiana niedawno. Raczej w
      latach 70 angielski nie był najpopularniejszym językiem wśród
      polskiej młodzieży.
      Moje prywatne skojarzenie to pan Muldgaard przemawiający jak mistrz
      Yoda...
      • heniulaa Re: Byczki - refleksje 11.05.10, 21:19
        Z przyczyn nie znanych bardzo lubię mistrza Yodę smile

        P.S. i R2D2 też
      • g0p0s Re: Byczki - refleksje 12.05.10, 12:18
        Niektóre dygresje są dopisane widać że o wwiele później niż czas
        akcji. Jedna z nich dotyczy brania prowiantu na wyjazdy - kiedyś
        się brało, a teraz to zanika. W końcówce lat 70-tych nie zanikało.
      • kanna Yoda 12.05.10, 20:08
        jasna sprawa, podobieństwo jest, poniewaz strosują podobną składnię -
        Yoda umieszcza czasowniki na końcu zdanie, pan M. podobnie. Weźmy
        tu:
        - Azali mogę ninie wiedzę uzyskać? Jaka osoba była wrogiem mu? (str.
        294)
        • salam_ji Re: Yoda 12.05.10, 23:52
          Jako Malopolankę bardzo bawiły mnie 'kartofle', ale czuje po
          kościach, ze w tym towarzystwie raczej nie zostanę
          zrozumiana wink wink wink

          A tak calkiem serio. Dawkowałam sobie emocje. Ksiązkę czytało sie
          fajnie. Trochę dzwnie bo Zgniły Zachód ze swoim urozmaiceniem nie
          powala w czasach dobrobytu. Inaczej by się czytało ta książke, gdy
          na półkach sklepowych sam ocet i kolejki po chleb. Niemniej Alicja
          sprawila, ze wrócilam do domu, w którym czeka uśmiechnięty dobrze
          znany człowiek... Pani Alicjo, gdziekolwiek Pani jest KOCHAM PANIĄ!!!
          A Pani Joannie bardzo dziękuję za tę książkę.

          Do rzeczy.
          1. Dzięki Ogrodowi Alicji, w trakcie czytania (no OK- jednego z
          antraktów) przesadziłam wszystkie swoje kwiaty wink oraz posadziłam
          conieco na moim własnym pół ha wink
          2. Zjadłam wszystko co mialam w lodówce,
          3. Rozpiłam się... wink mam nadzieję- niegroźnie. Choc przyznam
          szczerze, że jak czytałam jak oni tam CHLEJĄ!!! Jak okrutnie
          MIESZAJĄ alkohole! Pomyslałam jedno: pozazdrościć a) wątroby, b)
          żołądka, c) kondycji... Takie rzeczy to ja tylko poczytać mogę
          (niestety)

          Przedwojenni to jednak więcej mogli wink Teraz pokolenia są
          zdecydowanie słabsze wink
    • biaua_glysta Re: Byczki - refleksje 13.05.10, 12:15
      Z refleksji to mię naszło, iż Gurua nie miała by innego wyjścia, jak tylko uznać
      mnie za osobę wyjątkowo źle wychowaną, gdyż czuję się jakąś dziwną krzyżówką
      pomiędzy wodolejem a Marjankiem, tzn. plotę bez przerwy o rzeczach, o których
      nie mam zielonego pojęcia i bez zająknięcia pożrę ostatnią czekoladkę, choćby
      była z nie wiem jak paskudnym nadzieniem. Taktu nie miałam nigdy. Same naganne
      cechy. Teraz idę do kącika się samobiczować.
      Czołem!
      • orale Re: Byczki - refleksje 13.05.10, 18:25
        Książka bardzo mi się podobała. Olaf przebija wszystkich, jestem
        jego fanką, zwłaszcza toasty mi się podobały. Jedno mnie tylko
        zastanawia. Gotowały to one wszystkie tam koncerowo szybko, miały co
        prawda prawie wszystko gotowe lub półgotowe, ale przygotowanie
        obiadu zajmowało średnio pół godziny. I gnębi mnie pytanie, czy
        wtedy był już ryż blyskawiczny?
        • bbbzyta Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 12:32
          Ryż błyskawiczny pamiętam z zamierzchłych czasów, takoż ryż dmuchany, na pewno były to osiągnięcia jeszcze PRL-u smile
          • g0p0s Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 12:42
            Noga kurczka z ryżem dmuchanym - brzmi intrygująco smile
            A czy ten błyskawiczny nie zmienił nazwiska na 'paraboliczny'
            (przynajmniej w niektórych sklepach)?
            • se_nka0 Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 20:11
              Mam!!! Czytam.
    • g0p0s Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 11:20
      Byczki o wiele lepsze od Porwania. Tak od razu nie potrafię
      powiedzieć o ile. Można ponownie przeczytać. Byczki, nie Porwanie smile
      Tylko jak Duńczycy zrobili wir w jeziorze, ha?
      • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 11:25
        Kijem? smile
        Pan Muldgaard opisujący polski serek topiony - boski. I Alicja z
        zębami dookoła głowy smile
        • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 20:16
          Mam, nie czytam, zostawię sobie do pociązku, bo dziś lub jutro będę
          musiała sie pokoleić niemnożko.
          • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 20:26
            W Byczkach jest też jedna piękna scena z reklamówkami w roli
            głównej. Alicja ma coś zapakować w taką torbę i postanowiła
            przeznaczyć na tę rzecz swoją prawie najpiękniejszą torbę reklamową.
            Rozczuliłam się, bo przypomniało mi się jak się kiedyś zbierało i
            szanowało takie torby. A jak ktoś miał szpanerską, zachodnią to był
            pan smile
            • kocio_pierzaczek Re: Byczki - refleksje 14.05.10, 22:41
              Dopiero skończywszy Byczki, zdecydowałam się tu zajrzeć.
              Dlatego dopiero teraz przytulam do memłona i witam Never.
              Olafa pokochałam miłością wielką.
              Co do języka, jakoś "spoko" w wykonaniu Joanny mi zazgrzytało.
              A całość bardzo mi się podobała, kilka razy skwiczałam się i
              spłakałam, częściowo w miejscu publicznym. To cos jakby wizyta u
              lubianych, a dawno niewidzianych znajomych. Z pewnością będę do
              Byczków wracac, a teraz chyba polecę w Kocie Worki.


              PS. W piwnicy mam pudło reklamówek, zbieranych chyba jeszcze przez
              tesciową. W mieszkaniu też spora kolekcja. Sprawdzają się nieźle
              jako torby śmieciowe.
    • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 15.05.10, 14:09
      Wrzuciłam pierwszą kosmiczną pomiędzy jednym pociągiem a drugim i zaposiadłam
      "Byczki" w drodze kupna w Relayu.
      No i tak, tak, dobre, lepsze od "Porwania", które też nie było takie złe,
      aczkolwiek mnie się bardziej podobają "Kocie worki", ale to może ze względu na
      koty smile
      Olaf piękny, życzę Elżbiecie, żeby przy nim została, nie będzie się nudzić,
      przynajmniej językowo smile Pan Muldgaard - szkoda, że nie miał okazji się
      rozkręcić i w pełni pokazać co potrafi, hi,hi...
      Co do morderstwa, to mam jakiś taki niedosyt. No dobra, denat ze wszech miar
      zasługiwał, ale to chyba jeszcze ciut mało? Zasługi zasługami, ale powodu
      oko moje nie widziało. Że był łogólnie męcący to święta prawda, ale za to się
      zazwyczaj nie zabija?
      • minerwamcg P.S. 15.05.10, 15:31
        Oczywiście czytając też żarłam smile Usmażyłam górę drobnych filetów z ryby,
        pasowały idealnie, a właśnie był piątek smile Brakowało mi tylko szampana, ale
        Alicja jako alternatywę dopuszczała też piwo. "Sołkiego" się nie odważyłam.
        Alicja nie lubiła.
        • minerwamcg P.S. II 15.05.10, 15:34
          A mówiłam, że byczki niedobre? W książce też nikt ich nie chciał wziąć do pyska,
          no dobrze, Marianek wziął, ale on by zeżarł kompost z drugiego pojemnika i oponę
          od Kraza, więc to się nie liczy.
    • the_dzidka Re: Byczki - refleksje 15.05.10, 18:17
      Ho, ho, ho!
      Pani Joannie powrót w klimaty Alicji najwyraźniej świetnie zrobił.
      Nie pamiętam już, kiedy ostatnio tak się śmiałam przy jej nowych
      książkach smile

      Wodolej, no cóż, kojarzy mi się jednoznacznie... smile Zemsta
      okrutna! smile

      Marzena świetna, Stefan do zakochania, zmęczył mnie natomiast, i to
      bardzo, Marianek. Jakieś upodobanie ma Gurua do opisywania żertych
      leni, najpierw Marcinek w Harpiach, później Marianek w Kocich
      Workach, i teraz znowu...

      Korekta puściła kilka takich baboli, że podziękowałabym za
      współpracę; najbardziej dobił mnie "hod-dog" oraz melon na połowie
      strony co chwila zmieniający się w dynię i znowu w melona. Ja bardzo
      przepraszam, ale tu żartów nie ma. No i literówki.

      Ale ogólnie, jestem bardzo zadowolona smile
      • bumbecki Re: Byczki - refleksje 15.05.10, 19:38
        skończyłam smile zaśmiałam sie głośno raz, kilka razy uśmiechnęłam smile
        kilka rzeczy mi się nie podobało ale to rzecz gustu smile
        ogólnie ocena (jak to się dawniej mówiło) - mocna czwórka smile
    • bbkk Re: Byczki - refleksje 15.05.10, 21:46
      hmmm
      a ja nie jestem nadzwyczaj zachwycona
      chociaż w porównaniu z kilkoma ostatnimi pozycjami Byczki są najlepsze
      ale za stanowczo za dużo opisów jedzenia i picia a za mało tzw.akcji
      jakoś ostatnio te jedzenie i picie stanowczo za bardzo wybija się na pierwszy
      plan ...
      • szkorbut-lumbago Re: Byczki - refleksje 15.05.10, 22:13
        A mnie się zasadniczo podoba, ale ja chyba mało krytyczna jestem i wszystko mi
        się podobała - tylko stopień upodobania różny. Ze względu jednak na moją
        niedawno odkrytą ponowną miłość do Alicji, to byczki tak nostalgicznie wysoko
        wylądowały. W każdym razie pochwalę się i powiem, że w trakcie lektury naprawdę
        nie wiele zjadłam smile
        • szkorbut-lumbago PS. Re: Byczki - refleksje 15.05.10, 22:14
          Mózg zmęczony to nie wszystkie literki poprawnie mi się napisały. Przeprasza wink
    • aiso26 Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 12:17
      Poszperałam i znalazłam.... a o to rezultaty:

      Wikipedia: Pierwszy telefon bezprzewodowy ważył 40 kg i był wielkości małej walizki.


      www.gizmodo.pl :

      Telefon bezprzewodowy

      O dziwo, pierwszy telefon bezprzewodowy został opracowany w 1956 roku, choć takie telefony nie pojawiły się w sprzedaży przez następne trzy dziesięciolecia. Wszytko dlatego, że jego wynalazca, Raymond P. Phillips, był afroamerykaninem z Teksasu. W związku z panującą wówczas segregacją rasową w Ameryce, jego patent został rozpatrzony dopiero w 1987 roku.

      Wynalazek został ulepszony w 1969 roku przez George'a Sweigerta. Ale pierwsze telefony bezprzewodowe pojawiły się w sklepach dopiero w latach 80. Wprowadziła je firma Sony. Z czasem zyskiwały na popularności. Niestety, mimo sporego zasięgu, jakoś dźwięku była bardzo słaba w związku ze stosowaną przez takie aparaty częstotliwością 27MHz. Istniało także spore ryzyko, że sąsiad podłączy się do naszej rozmowy.
      W końcu w latach 90 telefony bezprzewodowe zaczęły działać na częstotliwości 900 MHz, jak również udostępniały 100 różnych kanałów do wyboru, dzięki czemu ryzyko włączenia się do cudzej konwersacji znacznie spadło.

      Dzisiejsze telefony korzystają zazwyczaj z częstotliwości 2,4 GHz lub 5,8 GHz.

      Rok wynalezienia: 1956


      i tyle wiem...
      • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 17:14
        Przeczytałam. Chyba nie lubię, kiedy jedzą i piją na akord, a prawie
        wszystko toczy się przy stole. Poza tym korektorka faktycznie dała
        czadu: błędów ortograficznych trochę jest, no, trochę za dużo. Mnie
        dodatkowo czytanie utrudniał nadmiar wielokropków. Strony bez
        wielokropka można chyba na palcach jednej ręki policzyć. I nie są to
        jedyne braki (?!) interpunkcyjne, których bym się czepiła. No i ten
        nieboszczyk jakiś taki bez dania racji... wink
        • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 18:03
          Może to ofiara na ołtarzu...smile
        • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 18:08
          A ja wymyśliłam sposób na jeszcze efektowniejsze zamordowanie wodoleja. Zamiast
          kamienia wsadzić do siatki... co? Zgadliście! Dziesięć puszek byczków w
          pomidorach. I takim nabojem znawcę win przez łeb.
          • i.r.e.n.a Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 18:30
            to smutne, że popularna autorka nie odejdzie w chwale tylko pozwala sobie na
            popełnianie takich gniotówsad
            duże rozczarowanie i złość że traktuje "cały świat admiratorów" jak dojne krowy
            gotowe kupić książkę za wygórowaną cenę i otrzymujące w zamian byle co, tekst
            pełen błędów, nieścisłości, zapchaj-dziur nic nie wnoszących do akcji, której
            też właściwie w tej książce nie ma
            ja już dziękuję, szkoda mi pieniędzy na takie bzdurki....
            • orale Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 18:47
              no z gniotem to za daleko pojechałaś. Błędy chyba nie są zależne od
              autora, tu nawaliła korekta.
              Wg mnie biorąc pod uwagę nowsze pozycje, ta plasuje się dość wysoko
              i mam nadzieję, że Autorka jednak nie odejdzie i napisze coś jeszcze.
            • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 19:59
              Abstrahując od Twojej subiektywnej opinii o książce (moim zdaniem na przykład
              jest ona całkiem niezła), to uwierz nam na słowo - nikt z nas, admiratorów
              Gurui, nie podpisywał zobowiązania, że każdą nową książkę kupi i przeczyta.
              Dopóki jest ktoś, kto chce czytać Chmielewską, Chmielewska dostarcza mu
              literatury, taka sama dobra wymana towarowo-pieniężna jak każda. Nikt nikogo nie
              oszukuje, jeżeli ktoś poczuje się zawiedziony jedną ksiązką, następnej nie kupi.
              • ter.eska Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 20:18
                Albo właśnie kupi następna na przekór żeby sobie opinie i humor poprawić.
              • biaua_glysta Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 20:24
                Nie no, z tym ostatnim zdaniem się nie zgodzę: rozczarowałam się Porwaniem bardzo, a Byczki jednak kupiłam, za gotówkę. Ja wiem, że mogę być niekumatym wyjątkiem, ale jednak na pewno nie jedynym. smile

                Zdanie i.r.e.n.y częściowo tylko podzielam. Nadal (jako jednostka być może naiwna) mam nadzieję, że Gurua jednak zdobędzie się na kolejny zryw i powstanie dzieło chociażby na poziomie powoływanego w innym wątku Dzikiego białka, gdzie stada bohaterów z rozwianym włosem gnać będą przez kraj popełniając co krok to niemieszczące się w głowach szaleństwa i dodając czytelnikom tej otuchy, że w dorosłym życiu wcale trzeba dorastać, a przynajmniej nie całkowicie...
                • biaua_glysta Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 20:26
                  miało być, że wcale NIE trzeba, kurrrczaczek!
              • kizuk Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 20:27
                Mam.Zdążyłam przeczytać dwa razy:raz,żeby nasycić głód prędziutko ,jednym
                tchem (no,prawie).Drugi raz powoli,delektując się smaczkami.A jest ich
                sporo.Żeby trochę pogrymasić(że niby taka znawczyni jestem):pierwszy
                dialog przyciężkawy do strawienia.Ale jak już przebrnęłam przez ćlamane
                brzuszki i rozpęknięte gładzizny z wonią kwiecia,to dalej poooooszło iście
                po chmielewsku.Moim zdaniem od kilku lat to najlepsza pozycja Guruy.
                • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 20:41
                  A ja uważam, że zrobiłam dobry interes. Wydałam 35 zet, uśmiałam się rzetelnie
                  za tyleż, a teraz nad książką kwiczy Arthur, pokwiczy też zapewne moja mama i
                  teściowie. To gdzie ja tu idę widzieć zły interes, gdzie? Tyle ludzi, a wszyscy
                  się ubawią...
                  • orale Re: Byczki - refleksje 16.05.10, 20:45
                    nawet gdybym kwiknęla tylko raz (a było o wiele więcej) to i tak
                    byloby warto
                    • neurosis o okładce ani słowa? 17.05.10, 12:14
                      a Towarzystwo się nie chwali, że na okładki 'byczków' wstapiło?
                      rzecz wzmianki nie warta? a może już o tym było, ino że ja czytająca
                      forum po łebkach nie zauważyłam
                      smile
                      • g0p0s Re: o okładce ani słowa? 17.05.10, 12:23
                        Towarzystwo wstąpiło już w Porwaniu. Szkoda, że trochę pokręcone są
                        informacje. Takie pokręcone przeszły też do Byczków.
                        • neurosis Re: o okładce ani słowa? 17.05.10, 12:47
                          'porwania' nie mam, przez to zapewne przeoczyłam.
                          Za Alicją się stęskniłam, a przez 'byczki' przebrnąć nie mogę.
                          Zastopowało mnie na 20 str, sama nie wiem co się stało. Ktoś jeszcze
                          tak miał?
                          • 36krzysiek Re: o okładce ani słowa? 17.05.10, 12:51
                            Ja. Dobrnąłem do połowy przez tydzień i nijak dalej nie idzie, ale
                            pewnie kiedyś skończę wink
                          • neurosis Re: o okładce ani słowa? 17.05.10, 13:03
                            tak a propos, do dzisiaj nie przebrnęłam przez 'romans
                            wszechczasow'. Z 10 razy zaczynałam i nic z tego, nie wiem jak się
                            zakończył. Tyle wiem, że jedno z drugim doszli do tego, że są
                            podstawieni, ale co dalej?
                            • se_nka0 Re: o okładce ani słowa? 17.05.10, 13:21
                              Dla mnie ,,Byczki...,, są jak ta część zaginionego i póżniej odnalezionego
                              listu. Powinien być przeczytany a diabeł go nakrył ogonem i dopiero teraz się
                              odnalazł.
                              Drugie primo - Gurua sprawdza i pisze prawdę ( wiemy o co chodzi). Tu zaś,
                              ciągle tkwiło mi w podświadomości, że przecież Alicja jest w Szwajcarii, nie mam
                              Jej. Więc to nieprawda, że wszyscy są u Niej itd.
                              Nie było to spokojne czytanie, spróbuję raz jeszcze, na luzie.
                              • konopika Re: o okładce ani słowa? 17.05.10, 13:57
                                A mi się podobało. Mam zamiar przeczytać drugi raz i spisać co oni tam piją i jedzą.

                                > Drugie primo - Gurua sprawdza i pisze prawdę ( wiemy o co chodzi). Tu zaś,
                                > ciągle tkwiło mi w podświadomości, że przecież Alicja jest w Szwajcarii, nie ma
                                > m
                                > Jej. Więc to nieprawda, że wszyscy są u Niej itd.

                                Ale Alicja jest jednak prawdziwą osobą, a nawet osobowością, Gurua jej nie
                                wymyśliła, a że Alicja jest na wczasach, to chyba niczemu nie przeszkadza.
                                • se_nka0 Re: o okładce ani słowa? 17.05.10, 14:45
                                  Nie napisałam, że mi się nie podobało, tylko, że podczas czytania te dwa -
                                  nazwijmy to - odczucia mnie prześladowały smile
      • a_weasley Re: Byczki - refleksje 09.06.10, 20:17
        aiso26 napisała:

        > www.gizmodo.pl :

        Wężykiem!

        > telefon bezprzewodowy został opracowany w 1956 roku,
        > choć takie telefony nie pojawiły się w sprzedaży
        > przez następne trzy dziesięciolecia.

        I proszę, jak opiewać współczesne wypadki:
        Zamiast mitologiji są naoczne świadki".
        W 1984 r. oglądałem film z roku 1977 ("Waszyngton za zamkniętymi drzwiami"), nie
        s-f bynajmniej, w którym takiego telefonu ktoś używa.
        I nawet nie było to dla mnie zaskoczeniem, bo wiedziałem ze słuchu, że na
        zgniłym Zachodzie takie urządzenia są.

        > W związku z panującą wówczas segregacją rasową
        > w Ameryce, jego patent został rozpatrzony dopiero
        > w 1987 roku.

        Abstrahując od możliwości załatwienia sprawy przez podstawionego
        Amerykoamerykanina, zniesienie różnic prawnych ze względu na kolor skóry to jest
        rok 1964.
    • g0p0s Re: Byczki - refleksje 17.05.10, 15:59
      Kiedyś była dyskusja o adresie Alicji, który został memłonu
      przekazany. Można sobie w z wójkiem guglem nad domem Alicji polatać.
      Dla leniwych w grzebaniu w archiwum: Johan Mantzius Vej 43.
      • dorka_31 Re: Byczki - refleksje 17.05.10, 16:25
        Jestem już prawie w połowie i wciąż czekam, aż coś się zacznie
        więcej dziać oprócz jedzenia, picia i narzekania na gości. Początek
        mi się nawet podobał, ale potem trochę mnie ostudziło. Zobaczymy jak
        dalej...
    • violja1 Re: Byczki - refleksje 17.05.10, 23:26
      Ja też miałam problem z przebrnięciem tego pierwszego dialogu. Jako, że z urodzenia uparta jestem to za czwartym podejściem przebrnęłam, ale zabijcie mnie nie mam pojęcia o w nim co chodziło sad. Teraz jestem na 90 stronie i zaczyna powoli mnie wciągać.
      • doratos Re: Byczki - refleksje 18.05.10, 11:30
        Strasznie zazdroszczę tym co przeczytały,
        tylko proszę nie zniechęcajcie innych,
        i nie róbcie tego co na forum M.Musierowicz!
        Lubię osoby tam piszące,dowcipne i inteligentne,
        ale każda książka jest przenicowana pod kątem wszelkiej poprawności,
        zgodności dat i faktów i tak dalej,męczy mnie takie coś,
        i niczemu to nie służy,przecież to fikcja służąca rozrywce,
        też widzę te różne wpadki,ale mi nie przeszkadzają ani
        u M.M ani u Chmielewskiej!smile
        To tak na marginesie.
        Na razie czekam na Byczki z radością jak na starych znajomych!
        • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 18.05.10, 20:04
          Doratos, masz rację. Zauważ jednak, że my Guruę kochamy, i to chwilami nawet z
          wzajemnością, a forum MM swojej bohaterki z wzajemnością szczerze nie cierpi.
          • ter.eska Re: Byczki - refleksje 18.05.10, 21:19
            Jak można nie cierpieć autorki kochanych książek,nie koniecznie zaraz kochać jak my GURUĘ,ale...,mnie to się w głowie nie mieści.
            • kocio_pierzaczek Re: Byczki - refleksje 18.05.10, 21:35
              Minerwo, naprawde takie fluidy po forum MM latają? Zdziwniej i
              zdziwniej.
              • konopika Re: Byczki - refleksje 18.05.10, 22:45
                To ono się powinno zwać antyforum fanów i viceversa autorki.
          • szprota Re: Byczki - refleksje 18.05.10, 23:23
            Myślę, że kluczowa jest ta wzajemność - zwłaszcza wobec starszych czytelników.
            Byczków jeszcze nie czytałam, ale z tego, co się dorozumiałam z wątku, wracamy
            do czasów Wszystkiego Czerwonego - sam fakt, że Gurua sięga po tak ukochaną
            Alicję, stanowi spory ukłon w stronę wiernych fanów.
            Zaś M.M. pisze dla coraz młodszych czytelników, w pogardzie mając tych, którzy
            wychowali się na jej książkach - i to widać i z wywiadów, i z treści jej
            najnowszych dokonań.
            • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 18.05.10, 23:42
              Hę, mniejsza. Nie wypada na forum jednej pisarki obgadywać drugiej. Powody, dla
              których MM jest mi (a i innym też!) jako ten Bobuś i Marianek razem wzięci,
              wyłuszczyłam na forum jejże i chwatit.
              • szprota Re: Byczki - refleksje 19.05.10, 00:12
                minerwamcg napisała:

                > Hę, mniejsza. Nie wypada na forum jednej pisarki obgadywać drugiej. Powody,
                dla których MM jest mi (a i innym też!) jako ten Bobuś i Marianek razem wzięci,
                wyłuszczyłam na forum jejże i chwatit.

                Słusznie. Moim zdaniem wręcz nie wypada na jednym forum obgadywać drugiego, a że
                zaglądam i tu, i tam (do Was wprawdzie nieco rzadziej), to poczułam się w
                obowiązku zabrać głos smile

                A Byczki mnie zanęciły i popędzę nabyć po wypłacie.
    • eulalija Re: Byczki - refleksje 23.05.10, 22:00
      Skończyłam. Zajęło mi trochę więcej czasu niż książki najlepsze ale
      zdecydowanie mniej niż Rzeź, Krętka czy Porwanie.

      Podobało mi się.
    • kamila29091 Re: Byczki - refleksje 24.05.10, 08:42
      mnie się Porwanie podobało. książkę udało mi się pożyczyć od
      sąsiadki. po tym co piszecie bardzo chętnie bym przeczytała Byczki,
      ale nie mam możliwości kupienia i bedę musiała chyba ostro
      kombinować żeby dostać... u nas biblioteki wolno łapią i nowości
      mają dopiero po roku jak nie lepiej
    • g0p0s Re: Byczki - refleksje 25.05.10, 12:34
      Już myślałem, że wiem o co chodzi z tym wirem na jeziorze. Jak woda
      wlała się do Portu Praskiego, to nie wiedzieć czemu zrobił się w tej
      nie płynącej wodzie wir. Potem okazało się, że jest tam wlot do
      dawno zapomnianego kanału prowadzącego na Żerań.
      No tak, ale jeżeli w duńskim jeziorze też by tak było, to Marianek
      by swoich łachów nie odzyskał nawet w kawałkach. Hydrozagadka.
      • makarcia Re: Byczki - refleksje 26.05.10, 22:49
        A dla mnie te "byczki..." ciężkie; gdyby wyciąć żarcie i picie to by z 10 stron
        zostało. Podczas czytania przytyłam z 2 kg bo tez chciałam jeść i pić smile Nie
        przeczytałam wszystkich książek autorstwa Chmielewkiej, ale na dwadzieściapare
        to "byczki..." najnudniejsze. Ciągnęły się jak ryby w oleju...wink
        • eulalija Re: Byczki - refleksje 26.05.10, 23:01
          No tak ... ja jednak chyba inna jestem ...
          Podczas czytania niczego nie pożarłam dodatkowo, jedną kawę sobie
          zrobiłam poza planem, bez śmietanki, a reszta regulaminowo.
          Co Wy z tym żarciem? Normalnie, są, jedzą, myją się. Życie takie
          jest.
          • kizuk Re: Byczki - refleksje 27.05.10, 01:13
            No tak,trzeba pamiętać,że w domu Alicji przebywało 8-10 dorosłych
            osób.Skoro siedzieli w domu,nie ma siły,przynajmniej kawę,lub
            herbatę trzeba było...A w końcu to byli goście,a Alicja gościnna,jak
            rzadko.No to ciasteczka,serki itp,nie licząc podstawowych posiłków.
          • agnes_adv Re: Byczki - refleksje 27.05.10, 09:34
            Eulalijo - to zupelnie jak ja, apetytu mi "Byczki" nie wzmogly w
            zadnym stopniu. Podobnie nie zauwazylam, zeby bohaterowie jedli
            ponad norme, czy autorka ponad norme o jedzeniu pisala. W "Porwaniu"
            bardziej sie to w oczy rzucalo.

            Co do innych wrazen - podobalo mi sie bardzo. Powrot do ulubionych
            bohaterow i cudownego domu Alicji - bezcenne. Najbardziej podobal mi
            sie jezyk, ktory wreszcie stal sie lekki i dowcipny, bo ostatnio to
            z tym roznie bywalo. Nawet brak trupa przez pol ksiazki mi nie
            przeszkadzal.
            • cytrynka6543 Re: Byczki - refleksje 27.05.10, 17:56
              No to jestem trzecia do tej grupy nieutuczonej dodatkowo.
              Mnie też się "Byczki..." podobały i absolutnie nie miałam chęci
              lecieć do lodówki i wpychać sobie czegoś do pyska.
              • felis2 Re: Byczki - refleksje 28.05.10, 09:09
                Czwartasmile
                Miło się czytało, w porównaniu z Krętkami itp. dobre, ale w porównaniu z WC jakoś niemrawo było.
                Jedzą przerażająco. Nie wiem gdzie się im to wszystko mieści, mają pewnie po cztery żołądki. Ledwo kończy się jeden posiłek, już zaczynają następny.
                Pokochałam Olafasmile I jestem pewna, że Alicja pokochałaby mnie za komary. Żrą mnie co najmniej tak zachłannie jak ją. A że nie palę, to nawet okadzanie dymem mi odpada.
                • 36krzysiek Re: Byczki - refleksje 28.05.10, 09:47
                  A ja czytam i czytam i czytam...am...am...am...
                  • kocio_pierzaczek Re: Byczki - refleksje 28.05.10, 10:24
                    W języku mojego dziecka wychodzi na to, że się obżerasz...
                    • jotka13 Re: Byczki - refleksje 28.05.10, 21:53
                      Baron się delektuje...
                      • kurcgalopek Re: Byczki - refleksje 31.05.10, 15:27
                        Przeczytałam.
                        Samo to jest już sukcesem, bo takiego Porwania na przykład jednak nie zmogłam,
                        nie wspominając o Krętce.
                        Tym razem przeczytałam głównie ze względu na Alicję i specyficzny klimat jej
                        domu i muszę przyznać, że po przebrnięciu przez pierwsze strony czytało się
                        dosyć lekko. Odpowiadał mi klimat tamtych lat i cieszyłam się, że z racji
                        umiejscowienia w czasie nie zjedzie tam nagle Martusia albo Witek.
                        Podobało mi się też, że ilość bohaterów w porównaniu do poprzednich książek jest
                        jednak nieco ograniczona. Trochę mnie denerwowało wielokrotne wspominanie o
                        ciumkaniu po brzuszku no i moim zdaniem jedli jednak całkiem sporo. Ja wiem,
                        mogła Gurua zamiast tego wstawiać kilometrowe opisy przyrody, albo ze
                        szczegółami pisać co kto miał na sobie o jakiej porze i też byśmy narzekaliwink

                        Czuję pewien niedosyt jeśli chodzi o motywy morderstwa i w ogóle te Byczki
                        jakieś takie trochę chaotyczne momentami się wydają.

                        Jeśli chodzi o samą książkę to tradycyjnie już chyba nie podoba mi się okładka i
                        zauważyłam sporo literówek. Ja zazwyczaj literówek nie widzę, więc skoro nawet
                        ja je widziałam musiało ich być mnóstwo.



                        --
                        • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 31.05.10, 15:32
                          Nomen omen "Byczki...", choć tam raczej dorodne byki stadami
                          grasują wink
                          • groha Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 14:19
                            "...usiadłam na fotelu ogrodowym półgębkiem. I natychmiast uświadomiłam sobie,
                            że wcale nie półgębkiem, nic z tych rzeczy. Półgębkiem oznacza w zasadzie,
                            omijając generalnie istnienie gęby jako takiej, że siada się połową tyłka, jakby
                            bokiem. A tu nic podobnego, o żadnych asymetriach mowy nie ma, połową tak, ale
                            równo, bez wykrzywień. To jak? Półtyłkiem? Do bani. Półpośladkiem? Ciągle to
                            samo(...)No i proszę. Obyczaje się zmieniły, a język za nimi nie nadążył."

                            A czy mogę zapytać: a półdupek? Z tym, że jeśli dobrze rozumiem, to w tym
                            przypadku chodzi raczej o podział poziomy, nie pionowy oraz o tę część całości
                            (składającej się, jak wiemy, z dwóch zasadniczych elementów pionowych, ale
                            przecież posiadających także część dolną i górną), która znajduje się poniżej
                            kości ogonowej. "Usiadłam na fotelu półdupkami dolnymi" - i od razu byłoby
                            wiadomo w jaki sposób, moim zdaniem.
                            Przy tak poważnych rozważaniach o tej, jakże ważnej, siadalnej (i nie tylko)
                            części ciała, to aż chce mi się zaśpiewać pełnym głosem: ...heej, siedzę se na
                            słupku na lewym półdupku, a prawy półdupek wystaje za słupek, hop siup,
                            zmiana... hej! wink
                            • jotka13 Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 14:52
                              Słupek skojarzył mi się z piosenką o kołku i zającu:
                              "Było morze, w morzu kołek, a na kołku był wierzchołek, na
                              wierzchołku siedział zając i nogami przebierając śpiewał tak..."
                            • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 20:07
                              Na tę okazję stworzyłam przed laty poręczny neologizm "ćwierćdupek".
                              • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:27
                                Ja mam w nosie wszystkie dupki....na byczkach sie zawiodlam i juz.
                                Cala tresc mozna bylo spiewajaco zawrzec w 160 stronach, ze spiewem na ustach w
                                200. Tak jak sie kiedys pieklilam, ze cale zdanie nieboszcyka spokojnie
                                starczyloby na trzy ksiazki, tak dzis odszczekam te herezje kto gdzie bedzie
                                chcial, nawet stojac na glowie wszystko odszczekam.

                                Jeszcze puszeczka byczkow mi zostala. Zostawie sobie na pocieche, jak sie
                                porzadnie wkurze. Narazie mam tylko francuskie nerwy. A jak mi te nie podpasuja
                                to juz tylko w rydzach od Starej Gropy nadzieja - one mnie uratuja na bank.
                                Zostawiam sobie na czarna godzine.

                                Kajam sie za moj testosteron i wyrzekanie pod te, jak im tam, niebiosa.
                                • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:33
                                  Jedz Asiu rydze na zdrowie, już mam zarezerwowany wyjazd na rydze
                                  jesienią. Przywiozę potrójną porcję.
                                  • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:37
                                    Gropo, gdzie to rydzowe eldorado???????
                                    • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:45
                                      Na Podlasiu.
                                      • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:50
                                        Daleko troszku....
                                        • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:55
                                          Widziałam w sklepie grzybnię szlachetnych grzybów, do wysiania w
                                          ogrodzie. Może jest też taka grzybnia rydzowa, to mogłabyś na swoim
                                          areale rydze hodować. smile
                                          • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 22:05
                                            ta.... te o Czerwonym Kapturku tez opowiedz....
                                            Sprzedawac se moga co chca.
                                            Jednemu koledze w pracy udalo sie niechcacy grzyby zaflancowac w chojakach, we
                                            wlasnym ogrodku. Wyrzucal tam po prostu resztki po obieraniu lesnych grzybow....
                                            no i tak po 15 latach pierwszy grzyb mu sie pojawil w chojakach. No ale rydzow
                                            nie mial. wink

                                            Ja mam w ogrodzie rozne grzyby, jako ze ogrod w bliskiej okolicy lasu. Takie
                                            biale co w kolko rosna, zjadaja mi trawnik, ale do pieczarek to nie podobne ni
                                            cholery. Zdaje sie trujace jak cholera, bo smierdza jak skunks. Moze na nastepne
                                            spotkanie zabiore, to sprobujemy do czego sie nadaja.
                                      • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:55
                                        Zrobimy wycieczke na Podlasie.

                                        Ja nie wiem jaki czort mi tu ogonem przykryl rydze. W grzybowowych atlasach sa
                                        jak z obrazka, a w naturze nie znalazlam od 28 lat.
                                        Ki czort uparty. Finki mnie kiedys rydzami czestowaly, u nich skolko ugodno, no
                                        i teraz Gropa ma kochana.

                                        Wycieczka na Podlasie mi przypasi.
                                        • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 21:59
                                          Podlasie piękne jest, ma ładne okoliczności przyrody, a najbardziej
                                          podoba mi się pięciogwiazdkowa restauracja Carska w Białowieży wink
                                          • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 22:08
                                            Widzę, Gropo, żeś pełną gębą miłośniczka starej natury! wink
                                            • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 02.06.10, 22:10
                                              O tak smile
                                              • papuga_ara Re: Byczki - refleksje 03.06.10, 20:18
                                                Skończyłam właśnie przed chwilką. Klimat "Alicjowy" robi swoje, bez
                                                dwóch zdań. Złapałam się na tym, że lubię czytać te ich rozmowy
                                                wspólne nawet bez żadnego trupa w tle, tak mogą sobie gadać i gadać,
                                                a ja mogę to czytać i czytać... Wpadłam na Julię dość szybko (wtedy,
                                                kiedy zapytała, czy Wacław zdrowy, chory czy nieżywy) i moje
                                                rozczarowanie polega na tym, że się nie rozczarowałam, czyli
                                                przejrzałam intrygę. Do końca książki miałam nadzieję, że to jednak
                                                nie ona wink Ale rozczarowanie moje nie jest wielkie, ponieważ
                                                bardziej chyba niż sama intryga, przyjemność sprawia mi
                                                towarzyszenie Joannie w jej przemyśleniach i interpretacjach
                                                zastanej rzeczywistości smile Ale ja w ogóle tak mam z Guruą, nie
                                                tylko "Byczków" to dotyczy. Dlatego najbardziej lubię te książki, w
                                                których występuje Joanna smile
                                                Parę fajnych nowych powiedzonek, parę fajnych powtórzonych - takich,
                                                do których lubię wracać.
                                                Ach, no i pan Muldgaard powitany przeze mnie z łezką wzruszenia smile
                                                To tyle ode mnie, a teraz lecę czytać, co tu pisaliście smile
                                                • ter.eska Re: Byczki - refleksje 04.06.10, 11:50
                                                  Mam!!!złapałam Byczki za rogibig_grin,już w autobusie zabrałam się za lekturęsmilei zdążyłam przeczytać 16 stron,o mało nie przejechałam swojego przystanku i bardzo uważałam żeby nie prychać bo jeszcze wolność mi miła,nie mam ochoty na pokój bez klameksmile,szczególnie kiedy wyobraźnia podsunęła mi gryzącą świniębig_grin
                • jovik77 Re: Byczki - refleksje 03.12.10, 13:39
                  Odświeżam smile

                  A mi się podobały, ale Porawnie też mi się podobało. Chyba nie ma ksiązki, która by mi się nie podobała. No dobra, są takie dwie, które było mi ciężej czytać z uwagi na brak zorientowania w temacie - Florencja i Wyścigi. No i moze jeszcze Hazard. Jakos tak cięzko mi się było połapać w tym wszystkim.
                  Ale wracając do tematu - byczki to taki powrót dla mnie do wcześniejszych książek JCh.
                  I teraz możecie mnie wyśmiać albo pogrozić palcem, ale jednej rzeczy nie pojęłam. Dodam tylko na swoje wytłumaczenie, że książkę ową czytałam prawie pół miesiąca, bo świeżą matką byłam, zapatrzoną w dziecię swe ale z drugiej strony łaknącą nowej książki Jch.
                  Więc pytanie brzmi - O co chodzi z tymi byczkami? Ile ich było? Puszek mianowicie. Czy one mają jakieś odniesienie ważne co do treści?
                  Obiecuję przeczytać Byczki jeszcze raz w niedalekiej przyszłości i wtedy wgłębię się w temat, ale cały czas mnie to nurtuje... smile
                  • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 03.12.10, 22:23
                    Myślę, że ilośc puszek akurat nie była wyrażona jakąś symboliczną liczbą, i to ile dokładnie ich było nie ma fundamentalnego znaczenia dla fabuły. Ot, chodziło o to, że Pangolin nabrał badziewia w drogę, a raczej na drogę, a Alicji zostało ono po nim jako kłopotliwy spadek (z którego to kłopotu zresztą migiem wybawił ją Marianek). Taki symbol pangoliństwa.
                    Mnie natomiast dziwi co innego: mianowicie, że Pangolin żarł to paskudztwo również w Danii, gdzie żywił się u stołu Alicji, która wszak ryb, jajek i sera (tego tańszego, z Irmy) nie żałowała nawet tak upierdliwym gościom.
                    • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 03.12.10, 22:29
                      O ile pamiętam, to jadał te świństwa jak poszedł na wycieczkę z Julią. Chciał zaoszczędzić na restauracji, a pewnie nawet jemu głupio było prosić Alicję o wałówkę na drogę.
    • aga90210 Re: Byczki - refleksje 05.06.10, 12:40
      Przeczytałam, mimo iz uważam, że ksiązek Chmielewskiej napisanych przez ostatnie
      10 lat czytać niewarto. Skusiłam się, gdyż miała to być kontynuacja "Wszystko
      czerwone". Ksiązkę uwazam za zdecydowanie lepszą od ostatnich dzieł, z których
      podczytywałam kilka stron mojej mamie i odkładałam na półkę, i nawet w połowie
      tomu zawiązała się akcja. Za plusy uważam fakt, ze było morderstwo, były ciekawe
      postacie (Olaf i jego Chlup!), i akcja się toczyła sama z siebie (w innych
      książkach miałam wrażenie, że treści nie było, tylko łaczenie ze sobą
      wspomnień). Za to niestety łatwo wypisać minusy

      -nie ma w ogóle porządnego wyjaśnienia, dlaczego wlasciwie Julia zabiła Romea
      -nieustanne opisy posiłków i tego, jak łatwe jest gotowanie i jak mało zabiera
      czasu i energii
      -powtarzający się schemat- dalsi znajomi bohaterki słyszeli/znali bohaterów
      negatywnych, i łączymy sobie powoli informacje o nich
      -pan Muldgaard, który bez oporów wyznaje tajemnice służbowe szalonym znajomym
      zgrupowanym u Alicji (jakoś we Wszystko Czerwone był bardziej powściągliwy)

      Nie żałuję wydania pieniędzy na książkę, ale i tak znajomym polecać będę starsze
      pozycje.
      • ter.eska Re: Byczki - refleksje 05.06.10, 21:16
        Przeczytałam 100 stron,jedzenia rzeczywiście sporo,ale mnie bardziej rzucił się fakt,że Alicja,która zwykle pije niewiele kawy,tu pije jej cale mnóstwo,podoba mi sie Olafsmile
      • bbbzyta Re: Byczki - refleksje 07.06.10, 12:54
        Przeczytałam. Na początku byłam trochę wkurzona na długie gadki, co to nie wiadomo, o co chodzi (przynajmniej ja nie załapywałam). Marzyłam o jakimś redaktorze, co by usunął z dzieła jakąś 1/3 przed wydrukowaniem. Potem wciągnęłam się w atmosferę, odbierając trochę na zasadzie brazylijskiej opery mydlanej - że nie jest tak, że bohater tylko mówi, że np. kupił pół litra czystej, ale jest dokładny opis: jak wsiada do samochodu, przejeżdża te 200 m do sklepu, spotyka sąsiadkę i oplotkowują dokładnie całą okolicę ze szczególnym uwzględnieniem tej puszczalskiej spod piątki, co to na pewno była w ciąży z Ziutkiem, no i co się z tą ciążą stało? A w sklepie jest napad, dwa trupy, potem noc na komisariacie, i wraca z tym pół litrem po dwóch dniach. Sorry, nie wraca z pół litrem, bo wcześniej go wypił z nerwów. Na zagrychę dostał od litościwego policjanta kawałek suchego chleba.
        Otóż z takim nastawieniem czytało mi się dość błogo, nie będę marudziła. Chociaż chętnie bym jeszcze znalazła jakieś spektakularne sponiewieranie tej dziamdzi Jolanty, żeby jej coś wybuchło albo żeby gdzieś wpadła bądź się usmarowała bardzo trwale. Howgh.
        • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 07.06.10, 23:51
          bbbzyta napisała:
          > ciążą stało? A w sklepie jest napad, dwa trupy,...

          A zeby chociaz to...a tu nic nie bylo.

          PS.Puszki z byczkami sobie jeszcze nie otworzylam bo mi sie ten kawal o Leninie
          przypomnina...i sie zwyczajnie boje. poczekam
          • kizuk Re: Byczki - refleksje 09.06.10, 13:12
            Podejrzewam,że się zupełnie skompromituję tym pytaniem,ale co
            tam,zapytam,bo mnie męczy:
            Gdzie właściwie mieszkała Alicja?We Wszystkim Czerwonym to było
            Allerod.W byczkach i workach Birkerod.A śladu wzmianki o przeprowadzce
            nie ma,przeciwnie,wygląda,że dom ten sam,tysiące roślin w ogródku te
            same,ba,książki po teściowej w dwudziestoletnich pajęczynach,a dom
            budował Thorkild własnoręcznie.No to już nie wiem.Wy wiecie
            wszystko,no to kogo mam zapytać,jak nie Was?
            • stara.gropa Re: Byczki - refleksje 09.06.10, 14:27
              Proszę uprzejmie, tu jest cała dyskusja o domu Alicji, gdzie
              naprawdę był, jak wyglądal itd. Allerod było wymyślone na potrzeby
              książki, żeby tytuł pasował smile

              forum.gazeta.pl/forum/w,14722,98874510,98874510,Dom_Alicji_podejscie_II.html
              • kizuk Re: Byczki - refleksje 09.06.10, 17:42
                Ogromnie dziękuję za link do dyskusji o domu Alicji.Nowym bywalcom
                forum przyda się napewno,a ja już mogę sobie ułożyć wszystko,jak
                trzeba.No,podejrzewałam,że z tym Allerod coś nie tak,ale myślałam,że
                może w autobiografii coś przeoczyłam.Dzięki.smile
            • minerwamcg Re: Byczki - refleksje 09.06.10, 16:43
              kizuk napisała:

              > Gdzie właściwie mieszkała Alicja?We Wszystkim Czerwonym to było
              > Allerod.W byczkach i workach Birkerod.

              No cóż... Allerod jest blisko spokrewnione z Maycomb, Hogsmeade oraz pewnym
              opactwem w północnych Włoszech smile Jest równie prawdziwe jak Gunnar, za którego
              wychodzi Alicja w finale "Krokodyla".
    • blackauri Re: Byczki - refleksje 09.06.10, 21:35
      Jedzenia w Byczkach dużo,ale picia jeszcze więcej! Dziwię się, że bohaterowie nie chodzą non stop na rauszu przy takich ilościach szampana, wina, piwa i innych napojówsmile. I jeszcze logicznie rozmawiają, wyciągając wnioski. Ja bym po takich jednym dniu gościny u Alicji leczyła się chyba tydzień...ale warto by było, za wszystkie kace światasmile
    • vivictoria Re: Byczki - refleksje 12.06.10, 18:27
      Przeczytałam jednym kopem, podczas brania chemii, więc mi czasu nie
      żal. Kupuję każdą nową książkę z nadzieją, która więdnie po
      lekturze. Byczki są przegadane, owszem są i błyskotliwe fragmenty,
      choć robią wrażenie wymyślanych jako sztuka dla sztuki, celowo
      napisałam wymyślane, bo nie są jakoś naturalne, nie brzmią mi jak
      kiedyś autentykiem.
      Dialogi to zawsze cenna warstwa powieści, dynamizuje, ożywia, ale
      tutaj za dużo gadulstwa, aż staje się nużące niczym opisy przyrody,
      chętnie omijane. Akcji tyle co w naparstku się mieści, morderstwo
      jakieś anemiczne.
      Pożywienie i napoje traktuję jako wypełniacze, czasem zupełnie bez
      sensu.
      Z uporem będę powtarzać, że Autorce brakuje redaktora! Pióro
      sprawne, ale sama kompozycja, rozłożenie akcetów leży totalnie!
      Przy okazji pozdrawiam Towarzystwo, podczytuję z ochotą, popieram,
      choć milczę, przepraszam.
      • nchyb Re: Byczki - refleksje 13.06.10, 19:26

        > Kupuję każdą nową książkę z nadzieją, która więdnie po
        > lekturze. Byczki są przegadane, owszem są i błyskotliwe fragmenty,

        wypisz wymaluj moje odczucia po lekturze...
        • nchyb Re: Byczki - refleksje 13.06.10, 19:27
          przy okazji - doczytałam:

          >>Przeczytałam jednym kopem, podczas brania chemii, więc mi czasu
          >> nie żal.

          dużo zdrowia, trzymam kciuki za powodzenie.
      • asia.sthm Re: Byczki - refleksje 13.06.10, 20:46
        Vivictoria, trzym sie dzielnie po chmielewsku - zwyciezaj to zdrowie.
        Podpisze sie szybko pod twoja opinia, bo co mam sie sama wysilac. Z tym
        naparstkiem i anemicznym mordestwem dobrze sformulowalas.


        Psytek: Ani razu nie zrobilam sie glodna przy lekturze, ani spragniona niczego.
        Te wypelniacze tylko zamulaly.
        • yvi1 Re: Byczki - refleksje 13.06.10, 21:16
          Stanowczo o wiele lepsze od "Porwania" ale niestety znowu kolejny zapychacz na
          polce.Kiedys tam moze jeszcze raz przeczytam,ale na pewno tak nie "zaczytam" jak
          WC,CZN i wszystko o Teresce i Okretce.
          I do upadlego bede wszystkie ksiazki Gurui kupowala,ale juz sie nie bede tak na
          nie cieszyc.
          I jakos nie wiem konkretenie,czemu ona go w koncu zabila?
          Skojarzen z zadnymi osobami nie mam,bo jak przypuszczam,trzeba te osoby bylo
          osobiscie widziec/znac?
          • balamuk Re: Byczki - refleksje 15.06.10, 18:21
            Kupilam na Centralnym, na szczescie to cos na "R" bylo otwarte. Na podroz mialam co innego do skonczenia, wiec odwloklam sobie przyjemnosc, przeczytalam juz w Krakowie. Refleksje podobne, jak u Szanownych Przedmowcow. Lepsze niz poprzednie, probuje nie przyjmowac do wiadomosci komentarzy homofobicznych (zwlaszcza w wydaniu Alicji, nie wierze), zarcie i procenty mnie nie ruszaja, za to od takich ilosci kawy - nawet cienkiej - chyba im sie watroby przenicowaly. I tez nie wiem, dlaczego tak wlasciwie go zabila. Po przyjezdzie na lono rodziny przeczytalam jeszcze raz, wrazenia te same.
            • gastonlemiel Re: Byczki - refleksje 17.06.10, 01:09
              Tez przeczytalem wreszcie. A czytalem...od dnia premiery, bo juz
              wtedy udalo mi sie nabyc w reley'u czy jak mu tam.
              z wysilkiem worcilem do Byczkow po przerwie. I w zasadzie worcilem
              tylko dlatego, ze powiedzialem sobie, ze nie przeczytam nic innego,
              dopoki nie skoncze Byczkow. Wydatnie dopomogla mi dolegliwosc, a
              mianowicie wstrzasajaca moim wnetrzem i silnie wyzuwajaca go z sil i
              plynow pospolita sraczka (na bazie grypy zoladkowej). Wspomozony
              nieruchawoscia i wyzuciem z sil, zalegalem na kanapie i czytalem. I
              nawet mnie wciagnelo, w sensie atmosfera. Koncowka, w sensie
              rozwiazanie akcji, rozczarowujace i nijakie. Przegadane i
              przejedzone straszliwie. Akcji brak. Hmm, niektorym sie podobal
              Olaf. dziwie sie, mnie potwornie irytowal - bo w moim odczuci
              starsznie sztuczne byly te jego pseudopolskie teksty, potwornie
              nienaturalne. Tysiackrotnei lepije wypadl pan Muldgaard, i tylko
              przy nim wybuchnalem gromkim smiechem, raz, ale jednak (przy tekscie
              ktory pokochalem od razu, i chetnie zacytuje: "Zewloka takoz areo
              odleci", no boskiesmile Przyznam szczerze, ze jeszcze jedno mnie
              wyjatkowo denerwuje i wybitnie daje mi odczuc, ze te ksiazki to juz
              nie to: prawie sie w tych nowych ksiazkach nie pali, a jesli pali,
              to polgebkiem i niezauwazalnie (zmiaast na przyklad czegos
              takiego: "uiadlam i gleboko zaciagnelam sie papieorsem, a
              wydmuchujac dym obserwowalam, jak Alicja wierzga nogami, nieomal
              nurkujac w zamrazarce,,," mamy teraz: "pomacalam reka szukajac
              papierosow". I koniec. Dalej o czym innym jest. A wiadomo, ze Gurua
              plai dalej i nic sie w tej kwestii nei zmienilo, wiec skad w
              ksiazkach nieautentyczne jakby tuszowanie tego faktu, i w imie
              czego? Poprawnosci politycznej, z ktorej ona sobie slusznie pokpiwa?!
              Dobra, to teraz chyba niestety musze czekac na kolejna, odpukac,
              przypadlosc, az sie boje pomyslec, co to by musialo byc, zebym wzial
              sie i skonczyl Porwanie...
              • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 17.06.10, 08:11
                gastonlemiel napisał
                az sie boje pomyslec, co to by musialo byc, zebym wzial
                > sie i skonczyl Porwanie...

                A to Gastonu Miodziu zdrowia nieustającego życzę wink
                • gastonlemiel Re: Byczki - refleksje 17.06.10, 14:21
                  heheh Ewuniu, nie dziekuje, nie dziekuje, ale Bog zaplac!
                  • ewa9717 Re: Byczki - refleksje 17.06.10, 14:29
                    Ach, Gastonie, a po cóż istotę niebieska fatygować, można prosciej wink
                    • ter.eska Re: Byczki - refleksje 17.06.10, 22:38
                      Gastonie zdrówka oczywiście życzę,ale też życzę ukończenia Porwania.
                      A co do Byczków:jeszcze nie skończyłam,ale przez bunt kompa nieco podgoniłam i...przede wszystkim wszystkie postacie są jakieś mało barwne,nawet Alicja jakoś straciła swoje roztargnienie,tylko Marianek nic się nie zmienił.A Julię i Wacława sama chętnie bym udusiła gołymi rękami.
                      • 36krzysiek Re: Byczki - refleksje 18.06.10, 08:26
                        A ja czytam...Jestem gdzieś w połowie wink
                        • margonka Re: Byczki - refleksje 22.06.10, 07:00
                          Przeczytałam...
                          Czytałam Byczki długo, za długo jak na JCh!
                          Powiedziałabym średnie, choć usmiechnęłam się kilka razy,
                          szczególnie przy powiedzeniach pana Muldgaarda. I Marianka
                          polubiłam! smile Duże ilości jedzenia mi nie przeszkadzały, przy piciu
                          takich ilości alkoholu zastanowiłam się, czy nikt z nich nie miał
                          kaca i bólu głowy (ja umarałabym już niewątpliwie kilka razy z
                          powodu poalkoholowego bólu głowy )...

                          Tak myślę, że będę musiała Byczki przeczytać ponownie, może polubie
                          je bardziej?
                          Co ciekawe, zaraz po Byczkach czytałam po raz pierwszy (i
                          przeczytałam w mig!) "Najstarszą prawnuczkę". Cudo, moje klimaty,
                          historia, tajemnice...

                          Lecę szykować się do pracy.
                          • aaricia_szalona Re: Byczki - refleksje 22.06.10, 19:54
                            Oooo, a ja Byczki pochłonęłam. Długo czekałam na ten, zagubiony w poprzednich książkach, klimat. Opisy kulinarne fantastyczne. Tylko przez pierwsze 200 stron na ustach wisiało miwink pytanie "Gdzie trup?"
                            Marianka udusiłabym przy pierwszym posiłku. Albo nie, zagłodziłabym na śmierć. Chwilami nie chciało mi się wierzyć, że Alicja, wszak mądra kobita, na takim wołoduchu się nie poznała.
                            Aha, i trochę zagmatwany sposób utłuczenia buca mi przeszkadzał.
                            Ale ogólnie obśmiałam się jak norka. I o to chodzi.
      • kmsanczia Re: Byczki - refleksje 23.06.10, 11:48
        Vivictoria zgadzam się w całej rozciągłości. Dodałabym tylko, że mam wrażenie jakby Alicja i Joanna nie były opisywane w tamtych czasach (5 lat po Wszystko Czerwone), tylko jako mocno już starszawe osoby. wink Stąd pewnie cała akcja toczy się wokół stołu.
        Swoją droga niech ta Gurua się zdecyduje, wiecznie na diecie, czy jedzenie na okrągło. wink
        Dziwaczne sformułowania ala Krętka i niezrozumiałe skróty myślowe męczą. Plotkarska mocno, przy zastrzeżeniu, że ależ skąd autorka nie ma skłonności do plotek. Baby rodzinne się odezwały. suspicious
        Ogólnie książka do bani, jak kilka poprzednich, ale warto dla wtrętu o Marku. Tylko co z tym byłym mężem?? Temat wyłącznie liźnięty i on przecież jakoś młodo umarł. confused
    • moczypyszczek Re: Byczki - refleksje 02.07.10, 17:56
      A mnie sie calkiem niezle czytalo Byczki, pewnie dlatego ze po
      wszystkich "Witkach, Martusiach i Malgosiach" bylam juz steskniona
      za klimatami Alicji.
      Przyznam jedynie, ze kompletnie nie odczulam klimatu czasow,
      czytalo mi sie tak, jakby to sie dzialo wspolczesnie. Ale to nie
      jest zaden zarzut, bo w ogole mi to nie przeszkadzalo.

      Jedyna rzecz, ktora mi ciagle "zgrzytala", to osoba Julii. Kurcze,
      czy ktokolwiek z Was zna taka osobe jak ona? Ja znam pewna pania,
      ktora, gdy nie chce odpowiedziec na jakies niewygodne dla niej
      pytanie, wpatruje sie idealnie bezmyslnym wzrokiem w pytajacego i
      milczy. normalnie jak taki gluchy pien.
      Ale jak dla mnie, Julia byla przerysowana. Oczywiscie to
      subiektywne odczucie, ale dla mnie byla jakas nierealna. A
      szczegolnie przy scenie "pozegnania".
      No nie wiem, strasznie mnie draznila taka sztucznoscia.

      I jeszcze Marianek, znany z Kocich Workow. no ja rozumiem ze
      woloduch, na dodatek taki jakis debilowaty. ale zeby az tak?? jak
      byly jakiekolwiek sceny z nim, to noz sie czlowiekowi w kieszeni
      otwieral.

      MIMO tych mankamentow, dobrze mi sie czytalo Byczki. ale, jak
      zaznaczam, przez to ze wszystko dzialo sie u Alicji i udalo sie
      zachowac jej klimaty.
      • kocio_pierzaczek Re: Byczki - refleksje 02.07.10, 22:40
        Jak widać, Byczki wciąż budzą mnóstwo emocji. smile
        • doratos Re: Byczki - refleksje 28.07.10, 21:01
          A ja jeszcze nie czytałam i Wam zazdroszczę,
          nie powinnam czytać właściwie tego wątku,smile
          ale nie mogłam się powstrzymać,
          nadrabiam zaległości,czytam wątki,
          by wiedzieć co na forum piszczy!
          Przeczytam jak tylko gdzieś dorwę,
          bo raczej przekonały mnie głosy zasmile
          • ter.eska Re: Byczki - refleksje 28.07.10, 22:31
            A ja niedawno skończyłamsmile,poza drobnymi "defektami"typu drażniący Julia i Wacław,znacznie zmniejszone roztargnienie Alicji,to książka-NIEBO W GĘBIE.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka