Dodaj do ulubionych

Krwawa zemsta

22.08.12, 10:50
Zdradzić zakończenie?
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 22.08.12, 11:20
      Tak.

      ...zaszyfrowanym szyfrem dla bezpieczenstwa.
      • g0p0s Re: Krwawa zemsta 22.08.12, 11:28
        0010 1010 1110 0100 0011 1101 0101 1100.
        • kocio_pierzaczek Re: Krwawa zemsta 22.08.12, 11:45
          Wiedziałam. Wszystko przez ten wiatraczek.
          • the_dzidka Re: Krwawa zemsta 22.08.12, 13:26
            Cholera, przez was pójdę do księgarni!
        • szkorbut-lumbago Re: Krwawa zemsta 22.08.12, 11:46
          No i kupiłam, a miałam się uczyć. Rozpoznaję na razie jedno małżeństwo smile
          • se_nka0 Re: Krwawa zemsta 22.08.12, 14:25
            Czekam. Tydzień wytrzymam wink
            • finetka68 Re: Krwawa zemsta 22.08.12, 15:36
              jestem w trakcie i... podoba mi sie smile
              • szkorbut-lumbago Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 02:01
                Skończyłam. Uczucia mieszane, ale chyba raczej z przewagą pozytywnych, jeszcze się zastanawiam smile. Idę spać.
                • dorka_31 Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 08:48
                  Ja chyba muszę poczekać, bo nie sądzę, żeby w moich księgarniach już teraz było... Ale dwie pozytywne opinie to już coś smile
                  • salam_ji Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 08:59
                    Zanabyłam, ale czytać zacznę dopiero dziś wieczorem
                    • papuga_ara Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 12:02
                      O Jezu, chyba porzucę akwaria i polecę zaraz kupićsmile
                      Chociaż, jak się już zna zakończeni, to ja wiem....? wink
                      • eulalija Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 12:17
                        Po 1/5 mam uczucia w miarę pozytywne.
                        Słuchajcie, jest "poszycie" leśne czy "podszycie"?
                        Bo mnie obuchem zdzieliło na samym początku i otrząsnąć się nie mogę.
                        • g0p0s Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 12:23
                          Jakoś przegapiłem. Może jak nad ziemią to poszycie, a pod to podszycie?
                          O istnieniu słowa witriol się dowiedziałem (albo jako mało użyteczne skasowałem go łebdriva). Na etapie na jakim jestem, nie mogę się zdecydować co sądzę. Nie ma udziwnionych nazwisk bohaterów, ale mnóstwo imion (najczęściej zdrobnionych).
                        • finetka68 Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 15:30
                          i jedno i drugie

                          poszycie to inaczej runo leśne, czyli mchy i porosty itp

                          podszycie to krzewy itp
                          • szkorbut-lumbago Re: Krwawa zemsta 23.08.12, 19:53
                            Czyli, że podszycie jest wyżej?
                            • kocio_pierzaczek Re: Krwawa zemsta 24.08.12, 15:38
                              O matko, a mnie podszycie tylko krawiecko się kojarzyło.
                            • finetka68 Re: Krwawa zemsta 24.08.12, 16:38
                              tak, podszycie to to co jest wyżej niż mech, ale jest niższe od drzewa


                              A tymczasem powieść skończyłam i polecam.
                              • balamuk Re: Krwawa zemsta 24.08.12, 19:31
                                No to trzeba by to uczcić?
                                Ja akurat jestem tradycyjnie do tyłu, bo nikt mi teraz nie przywiezie. Gdyby się ukazała tak ze dwa tygodnie temu... Ale nic, poczytam sobie na razie komentarze. smile
                                • balamuk Re: Krwawa zemsta 25.08.12, 11:24
                                  PS Goposie, witriol bardzo się przydaje. Zwłaszcza kobietom. Zwłaszcza do oblewania rywalek i niewiernych kochanków.wink
                              • eulalija Re: Krwawa zemsta 25.08.12, 11:25
                                Skończyłam wczoraj koło południa ale musiałam przemyśleć czy polecić czy odwrotnie.
                                Ciut wymieszane uczucia mam. Po ostatniej lekturze do "Krwawej zemsty" podchodziłam z nieufnością zdenerwowanego kota.
                                Za dużo napisać nie mogę. Mam zastrzeżenia zarówno do treści jak i do formy. Jest jak na moje potrzeby za wiele zdrobnień. Imiona - zgoda, chociaż niektóre to już przesada. Owszem, sama do Krzysztofa czy Grzegorza zwracam się Krzysiu, Grzesiu ale to na gruncie prywatnym. Do koleżanki w biurze raczej nie mówiłabym Beatko czy Anusiu. Kawka i herbatka doprowadziły mnie do rozpaczy.
                                Jest też jedna rzecz nie doprowadzona do, nazwijmy to umownie, sprawiedliwego końca.
                                Jednak ogólnie czytało mi się przyjemnie. Książka wpisuje się mniej więcej w styl "Babskiego motywu", "Pecha".
                                Jak minie trochę czasu to bez przykrości przeczytam drugi raz. Żeby mieć z czego zagadki zadawaćsmile
                                • balamuk Re: Krwawa zemsta 25.08.12, 11:52
                                  Ale masz perfidny plan! wink))
                                  Jeżeli na poziomie "Babskiego motywu" i "Pecha", to znaczy, że czytalne. A deminutywki przyprawiają mnie o alergię i zawsze zastanawiałam się, skąd one w takich ilościach u Guruy, w końcu to z krakowskiej kawusi z bułeczką wszyscy pokpiwają?
                                • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 25.08.12, 21:45
                                  Wybitnie dyplomatyczna ta recenzja, Eulalijo. Moze my cie w polityke damy, bedzie dojscie itd.

                                  Aby zadouscic, prosze powiedziec co sie sie tam dzieje na stronie 403.
                                  Moze byc zaszyfrowanym szyfrem dla bezpieczenstwa....jak zwykle.
                                • edeka5 Re: Krwawa zemsta 25.08.12, 21:51
                                  Nie opowiadać, nie opowiadać, dać szansę innym. U mnie książka ma być za 3 dni.
                                  • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 25.08.12, 21:55
                                    Nie czytac tu, nie czytac - zmiatac z tego watka, zmiatac gdzie oczy poniosa: na pogodowy, fruczakowy albo z zupelnie innej bajki.
                                    • papuga_ara Re: Krwawa zemsta 26.08.12, 00:28
                                      Jak Ty to łądnie napisałaś, Asiu - to o tych wątkach - tak się poetycko zrobiło smile
                                      No, ale do rzeczy - nabyłam wczoraj!! I zaglądałam niecierpliwie, obmacałam, obwąchałam, tu i ówdzie podczytałam, i jutro będzie chyba ten dzień smile
    • balamuk Re: Krwawa zemsta 28.08.12, 15:32
      No i co, ktoś jeszcze przeczytał był?
      Czemu tu tak cicho.
      • se_nka0 Re: Krwawa zemsta 28.08.12, 17:13
        Zakupiłam!
        • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 28.08.12, 18:20
          Mam juz zemste dzieki takiej jednej ulubionej, ktora o mnie dba. Sie czyta , sie sobie wydziela aby nie przedobrzyc big_grin.
          • goonia Re: Krwawa zemsta 28.08.12, 18:58
            Ach, bylam wczoraj niedaleko polskiej ksiegarni i zapomnialam zajrzec czy juz majasad No nic poczekam jeszcze troche.
            • kanna Re: Krwawa zemsta 28.08.12, 21:30
              To się nazywa wyparcie wink

              Twoja podświadomość obawia się rozczarowania i trzyma Cie z dala od sklepu.
              • balamuk Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 17:53
                Kanno, tu najwyraźniej wszystkich podświadomość za pysk trzyma... Normalnie przeczytanie NOWEJ książki to było jak piorun strzelił, a teraz prawie wszyscy sobie wydzielają, półgębkiem gadają...
              • the_dzidka Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 19:04
                kanna napisała:

                > To się nazywa wyparcie wink
                >
                > Twoja podświadomość obawia się rozczarowania i trzyma Cie z dala od sklepu.

                No więc ja jeszcze nawet nie przeszłam koło księgarni. Coś w tym jest.
                • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 20:29
                  Szukam w glowie jednego slowa na okreslenie tego co czytam i juz mam: wulgarnosc.
                  Wulgarnie jak cholera, wulgarne plotki, okreslenia, rozmowy.
                  Rozdraznilo mnie projektowanie biura pogrzebowego wraz z krematorium, i zrobienie z tego czegos makabrycznego - normalnie halloween wyszedl. Zdolna projektantka pod wplywem dramaturgii wlasnego rozwodu tak to odwalila , ze ludzie obrazka sie przestraszali. Ki diabel?
                  No i pare innych kwiatkow podpadajacych.
                  No ale nie zniechecam, kto ma wytrzymalosc - wytrzyma, jako i ja ....po kawalku przelykam
                • ewa9717 Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 20:40
                  the_dzidka napisała:

                  > No więc ja jeszcze nawet nie przeszłam koło księgarni. Coś w tym jest.
                  Chyba jest, bo ja przechodziłam, ale zboczyłam do Ruchu po kolejnego Arnaldura Indrigasona (się nazywają, co?), który się nieźle czyta.
                  A jak jeszcze poczytałam Asię...
                  • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 20:56
                    No masz, a ja tu tak tylko delikatnie pary popuscilam bo akurat doszlam do miejsca od ktorego sie wszystkie noze same sie otwieraja:
                    "-Testosteron rozumiem. Czy wobec tego on nie moglby jej po prostu i tak zwyczajnie zgwalcic?"

                    Za cytaty prosze nie strzelac.
                    Ci co nie czytali niech zamkna oczy.
                    • ewa9717 Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 21:09
                      asia.sthm napisała:
                      >
                      > Za cytaty prosze nie strzelac.
                      Nie zabija się cycacistek wink
                      • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 21:14
                        cherlawych do tego pod wzgledem rozmiaru miseczki.


                        Ide z wypiekami przeczytac 20 stron, no gora 30.
                  • kanna Re: Krwawa zemsta 30.08.12, 11:27
                    Mam owego AI "Grobowa cisza" w komórce, ale jeszcze nie czytałam.
          • g0p0s Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 14:08
            Też sobie wydzielam. Jedna rzecz mnie najbardziej drażni, ale może potem się to zmieni, więc na razie się jeszcze nie czepiam. Ogólnie da się czytać.
            • goonia Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 18:06
              To prawda, ze drzewiej sie szybciej kupowalo, a czytalo dwa razy w ciagu 3 dni, no ale coz zrobic, takie czasy nastaly.
              • balamuk Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 18:47
                Ano, hej, takie casy... No i właściwie nie mogę złego słowa powiedzieć, bo "Gwałtu" nie kupiłam, nie przeczytałam i nie zamierzam. Ale i tak stęskniona jestem komentarzy na temat tego wiertaliota. wink
                • jolajola1 Re: Krwawa zemsta 29.08.12, 21:58
                  ach, nie wiedziałam, że nowa JCh jest ?
                  dopiero teraz, przed chwilą, na FiBi sie dowiedziałam
                  i od razu tu przybiegłam, do Wszystkich Chmielewskich, żeby popodsłuchiwac, JAKA ta książka


                  -
                  • se_nka0 Re: Krwawa zemsta 30.08.12, 07:37
                    ,,....po kawalku przelykam ,, - Asiu, ja też. NIE ssie mnie. Zobaczymy co dalej.
                    • moleslaw Re: Krwawa zemsta 30.08.12, 08:51
                      Przeczytał tu że jest już nowa powiesć, pobiegłam do Empiku i nie było. Małż twierdzi że tylko w jednej księgarni znalazł w internecie. Obraziłam się zatem i nie kupię, chyba że tylko ja slepa a jest wszędzie oświećcie mnie.
                      • edeka5 Re: Krwawa zemsta 30.08.12, 09:52
                        Nie w jednej.
                        merlin.pl/Krwawa-zemsta_Joanna-Chmielewska/browse/product/1,1082565.html
                        aros.pl/ksiazka/krwawa-zemsta
                        www.weltbild.pl/krwawa-zemsta_p12360038.html
                        www.empik.com/krwawa-zemsta-chmielewska-joanna,p1052991977,ksiazka-p
                        ksiegarnie-warszawa.pl/produkt/132889
    • minerwamcg Re: Krwawa zemsta 30.08.12, 11:25
      Poczekam, aż będzie ogólnie dostępna... a jak nie zdzierżę, polecę na Zachodnim do in medio, tam zapowiadali, że będzie wcześniej.
      • finetka68 Re: Krwawa zemsta 30.08.12, 18:16
        w inmedio jest od 22 sierpnia

        • minerwamcg Re: Krwawa zemsta 30.08.12, 21:20
          Dzięki!
          I to są, moi kochani, takie rzeczy, które się wie, kiedy jest się Finetką smile
    • jolunia01 Re: Krwawa zemsta 31.08.12, 14:46
      Zakończenie - kosztem 42 zł - już poznałam. Jestem rozczarowana. Ogólnie. I stylem, i fabułą, i intrygą, i jakimś takim rozwleczeniem. Jakby tego była połowa objętości, to chyba byłoby lepiej.
      • 36krzysiek Re: Krwawa zemsta 31.08.12, 19:22
        Niestety, od czasu "Porwania" twórczości Guruy nie tykam, więc się nie wypowiem. Do tego doszło, że nie jestem w stanie czytać nawet starych powieści. Tak myślę, może oddam zbiór jakiejś bibliotece? Moja dwudziestoletnia przygoda z twórczością chyba dobiegła końca.
        • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 31.08.12, 19:50
          Ja ci sie nie dziwie, Baronie.

          Jednak te z Okladka, wiesz ktora, zostaw sobie z czystej zemsty, na dowod, czy cus. Ha!
          • dorka_31 Re: Krwawa zemsta 31.08.12, 20:10
            Mam! Odebrałam sobie dziś w empiku i niedługo sama zobaczę czy bardzo się rozczaruję wink
        • koszmarna.baba Re: Krwawa zemsta 31.08.12, 20:13
          36krzysiek napisał:


          ...Tak myślę, może oddam zbiór jakiejś bibliotece? ...

          A można prosić o V część autobiografii? Mnie właśnie brakuje do kolekcji. Bardzo, bardzo plizzzz...
          smile smile smile
          • grazyna10 Re: Krwawa zemsta 31.08.12, 21:21
            Mam, dostalam od corki. Nawet nie wiedzialam, ze to zupelnie nowa pozycja. W porownaniu z ostatnia tworczoscia JCh nawet da sie przeczytac ale te dawne dobre pozycje ... to se ne wrati
            Od paru lat kupuje ksiazki JCh raczej z przyzwyczajenia i checi posiadania calej jej tworczosci, niz ze wzgledu na ich walory. No trudno nie zwasze wszystko jest czerwone
        • balamuk Re: Krwawa zemsta 01.09.12, 20:32
          36krzysiek napisał:

          > Niestety, od czasu "Porwania" twórczości Guruy nie tykam, więc się nie wypowiem
          > . Do tego doszło, że nie jestem w stanie czytać nawet starych powieści. >

          Ech, Baronie... Przecież to nie jest normalne forum, najwyraźniej nikt się jakoś nie rwie do analizowania twórczości itp w różnych aspektach, za to o innych pierdołach możemy sobie popisać. Co z tego, że masz absmak? Nie tylko ty. A i tak cię kochamy. I się nie wygłupiaj. smile
          • se_nka0 Re: Krwawa zemsta 02.09.12, 13:39
            Przeczytałam.

            Baronie, nie raz po głowie dostajemy. Podnosimy się i idziemy dalej. Kolekcja książek Guruy to też kawal historii naszego życia. Zostawisz, prawda ?? smile
            • balamuk Re: Krwawa zemsta 02.09.12, 17:23
              Senko, przeczytałaś - i co?
              • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 03.09.12, 08:39
                Przeczytałam. Po kawaleczku w prawie tydzien.

                To jest groteska nie zaden kryminal.
                Wyglada, ze Gurua zupelnie juz wyzbyla sie zyczliwosci do ludzi. I tak jakby zatracila umiejetnosc okreslania charakterow - nierealne monstrum wychodzi.

                Zdarzaja sie jednak mile momenty, chociazby te bezdomne jajka.
                • se_nka0 Re: Krwawa zemsta 03.09.12, 17:10
                  Balamuku - nie chce mi się n/t gadać.

                  Może tylko - odnoszę wrażenie, jakby grono bliskich i znajomych królika, usiadło w kręgu i korzystając z poprzednich książek Guruy - napisało nową. Korzystając z zapożyczonych sformułowań, pojęć, gadżetów itd. ,które doskonale znamy z całej twórczości.
                  I przerabiając na harleguina.End.
                  • balamuk Re: Krwawa zemsta 03.09.12, 18:08
                    Senko, mogłam to (że Ci się nie chce gadać) spokojnie wywnioskować z Twojego poprzedniego wpisu, właściwie nie wiem, dlaczego nie odpuściłam. Pewnie jakieś takie "a może jednak". Niniejszym przestaję marudzić. Z drugiej strony - po raz kolejny szkoda.
    • april02 Re: Krwawa zemsta 04.09.12, 13:58
      Kupiłam w ubiegły wtorek - tydzień temu znaczy się, i czytam. Zbliżam się powoli do końca. "Gwałt" to to na szczęście nie jest. Da się przeczytać ale żebym jakąś wielką miłością zapałała to nie. Za dużo zdrobnień, zdecydowanie za mało AKCJI a za dużo GADANIA przy stole. I ten język taki trochę za bardzo udziwniony, mam wrażenie jakby to było na siłę pisane. Ale miłość zobowiązuje więc na półce będzie stało. Swoją drogą to chyba chętniej przeczytałabym kolejny tom "Autobiografii" albo "Alternatywną historię świata" - jakoś te ostatnie książki w typie kryminału mi nie leżą. I właśnie zastanawiam się po co sięgnąć "na odtrutkę" smile
      • g0p0s Re: Krwawa zemsta 04.09.12, 15:03
        Też jeszcze brnę, ale trochę się nie zgadzam z tym 'na siłę'. Odniosłem wrażenie, że w porównianiu do tych pozycji które podobają nam się mniej z ostatniego okresu, to Zemsta była pisana wartko, kolejne zdania pchały się na klawiaturę. Ale mówię, w porównaniu.
    • minerwamcg Re: Krwawa zemsta 04.09.12, 17:48
      Kupiłam, ale do czytania zabiorę się dopiero wieczorem. Jak to szło? Jak ten czas powoli leci, pierwsza, druga, wpół do trzeciej... Na razie w tramwaju przeczytałam tylko początek. Ja chcę wieczór! Chyba jak ten Kopciuszek siądę do przebierania maku z popiołem, żeby czas szybciej minął.
      • minerwamcg P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 04.09.12, 17:53
        Po lekturze początku zaczęłam bezwiednie snuć narrację w stylu Autorki ze sobą w roli głównej - ocknęłam się dopiero kiedy musiałam użyć imienia. Brrr! Ostatni raz Alusią nazywała mnie świętej pamięci babcia, ponad dziesięć lat temu smile
        • salam_ji Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 04.09.12, 23:22
          Przeczytałam. Po raz pierwszy czytałam 500-stronicowa książkę o d***e. Bardzo SzanPaństwa przepraszam, ale kto czytał ten zrozumie... Czytać się da, choć Majki za grosz nie rozumiem.
          • asia.sthm Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 00:13
            Maryne nalezy Emilka zastapic i stare przyslowie jak nowe.

            Ja sie glownie nadal zastanawiam jak okrakiem na dwoch ukradzionych choinkach dosiac motoru i uciec niepostrzezenie.
            • szkorbut-lumbago Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 08:21
              A polubiliście któregoś z bohaterów? Przy starych pozycjach było tak, że wszystkich chciałam ... nie nie wiem ... zjeść może smile, w każdym razie budzili moje pozytywne odczucia. Czasami nawet osoby negatywne (chociaż tutaj rzadziej). A tym razem nie ma postaci, która by mnie porwała. Nie pojmuję ich zachowań i reakcji (na czele z Majką) i chyba najbardziej nie przeszkadza mi Bożenka. Pomijam już kwestię powtarzających się motywów. Może po prostu zapas koncepcji się wyczerpał albo życie przestało przynosić nowe. Już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Może za młoda jestem smile
              • minerwamcg Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 06.09.12, 13:24
                Polubić? Czemu nie. Bożenkę, Luizę... o tak, pudłującą łuczniczkę i owszem smile Dzieci też, mniej przedsiębiorcze niż Janeczka i Pawełek (Janeczka i Pawełek próbując wyśledzić o co rodzicom naprawdę chodzi wysadziliby powietrze wesołe miasteczko i okolicę, przy okazji niechcący ciężko raniąc Kręcidupcię, oczywiście w odwłok), ale sympatyczne, pewnie by się jeszcze ktoś do lubienia znalazł. Żeby pokochać na zawsze jak Alicję czy Gucia, to nie.
                • szkorbut-lumbago Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 07.09.12, 10:18
                  Dla mnie Luiza jest jakaś taka, nie wiem, może niezaradna, odpuszczająca, załatwa? No w każdym razie nie budząca pozytywnyc, ale jak co komu pasuje.
                  A dzieci to tam prawie nie ma, owszem jest dużo mówienia o nich, ale prawie się nie pojawiają. Raczej nie przeszkadzają w odbiorze niż nadaja się do lubienia. Z tym że kazdy ma prawo do swojego odbioru lektury.
                  • asia.sthm Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 07.09.12, 10:34
                    Taaa, te dzieci sa tak realne jak te ufo co u mnie kiedys na strychu mieszkalo .
                    Kazdy mial , to my tez..., dlaczego nie.
                  • g0p0s Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 07.09.12, 12:03
                    Z ciekawości spojrzę na charakterystykę Majki i Dominika z początku utworu i porównam ze swoimi odczuciami po przeczytaniu całości. Te opisy to nowość, do tej pory musieliśmy sami sobie radzić.
                    A przy okazji, im gorszy przestępca, tym paskudniejszą musi mieć gębę. Jakie to ułatwienie dla policji.
            • eulalija Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 12:32
              Asiu, może to choinki miniaturowe?
              A jeszcze o okładce. Ten wiatraczek to wygląda tak jak kiedyś miały Franie. Wentylator to to nie jest.
              Do gustu dzieci Majki mi przypadły. Podobne do Janeczki i Pawełka.
              • asia.sthm Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 12:59
                Wsiadl na motor, okrazyl miejsce akcji duzym lukiem i dojechal do swierkow.Troche sil juz odzyskal, scial dwa, zrecznie owiazal sznurkiemi szmatami, przytroczyl wzdluz swojego rupiecia i pojechal do domu

                Sil nie musial odzyskiwac przed zrabaniem miniaturek. Kradnie sie naogol choinke rozmiarow srednio pokojowych.
                Zagadalam jak ekspert, nie?

                Czyli jak on siedzial?

                PS W watku o popsutych pralkach tez tylko okladke widze. Teraz wszystko tylko o dupie Emilki.
                • balamuk Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 13:15
                  W szerokim rozkroku?
                • a_weasley Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 20:33
                  Asia.sthm napisała:

                  > Wsiadl na motor, okrazyl miejsce akcji duzym lukiem i dojechal do swierkow
                  > .Troche sil juz odzyskal, scial dwa, zrecznie owiazal sznurkiemi szmatami, prz
                  > ytroczyl wzdluz swojego rupiecia i pojechal do domu

                  <ciach>
                  > Czyli jak on siedzial?

                  Normalnie, jak na motorze. Chojaki przywiązał do kierownicy blisko środka ciasno i do bagażnika albo tylnych teleskopów na tyle luźno, że mu się noga mieściła między ładunkiem a motorem.
                  • asia.sthm Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 22:48
                    No szkoda. Wyobrazilo mi sie weselej, cos w rodzaju: Szpagat Roku zeby nie powiedziec wulgarnie: Rozkrak Roku.

                    Ale dzieki, juz to lepiej widze - nogi ku sobie, znaczy.
                    big_grin
          • minerwamcg Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 13:14
            Dla mnie jest to powieść z kluczem - jak by kryzys małżeński Autorki mógł się skończyć, gdyby skończył się dobrze. Dominik jest, z tego co wiem o mężu Gurui z "Autobiografii", zerżnięty może nie jeden na jeden, ale bardzo, Majka też mi się wydaje trochę Mary Sue smile
            W zasadzie szkoda, że wtedy się nie skończyło happy endem. Z "Autobiografii" wynika, że mąż miał swoje zalety, a małżeństwo było całkiem w porządku.
            • szkorbut-lumbago Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 14:34
              Też przyszedł mi do głowy szeroki rozkrok. A co do małżeństwa to było pierwsze o czym pisałam, może to taka podróż sentymentalna.
            • bbbzyta Re: P.S. Zaraźliwe, jak babcię kocham... 05.09.12, 15:10
              No sorry, ale ja mam obsesję - oczyma duszy widzę te góry książek, których już w życiu nie zdążę przeczytać - zatem chyba sobie odpuszczę, zwłaszcza że dzieło wydaje się być przegadane.
    • g0p0s Re: Krwawa zemsta 05.09.12, 15:19
      Przeczytałem.
      Czyta się łatwo, ale trwało to u mnie długo ponieważ mnie nie wciągnęło. Po przeczytaniu fragmentu nie ssało do poznania dalszego ciągu. Samo z siebie przyszło mi do głowy słowo stereotypy. Na krótką metę można przewidzieć z grubsza co się będzie działo, jak bohaterzy się zachowają, co pomyślą.
      Temat, no cóż, mało zbieżny z poprzednimi książkami. Imię Kręcidupcia nosem wychodzi, jest używane kilka razy na prawie każdej stronie.
      Poprzednio skarżyłem się na zdrobnienia i cieszyłem z braku dziwnych nazwisk. Pomyliłem się w tym drugim. Niewiele ich, ale jest okazja się z nich ponatrząsać. Po co, nie wiem.
      Znam tylko jedno powiedzenie o wole i karecie i trochę dziwnie brzmi zupełnie inna jego wersja. Jeszcze chyba kilka takich podkręceń jest.
      O prawdopodobieństwie takich czy innych zachowań ludzi trudno się wypowiadać. Można pod przymusem uznać, że dziurawienie komuś tyłka tajemniczą strzałą, rozlewanie do nikogo nie należącego kwasu nie skłania tłumu ludzi do dociekań o co w tym chodzi, ale szwedzka reklama Majki mnie rozłożyła.
      Wirujący goły kobiecy tyłek jako reklama. Damskiej odzieży. W Szwecji. Wielki sukces. Tłumy kobiet szturmują sklep. W Moskwie na Placu Czerwonym rowery rozdają.
      Piwo trzyma się mocno (jedno nawet pod nazwiskiem występuje), ale bób oddał pole pasztecikom. Dziwne.
      Przeczytać się da, ale mogłoby być dzieło krótsze. Kilka poprzednich o krótki (bardzo) pysk wyprzedza.
      • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 05.09.12, 15:49
        > Wirujący goły kobiecy tyłek jako reklama.

        Hi hi nie dopuszczono by za skarby swiata, nawet jesli odziany w stringi byl. No i pomysl, ze za takie dzielo od razu z mety nowiutkim samochodem sie wraca. No, rowerem predzej ..

        Bylo juz o ogluszajacych swoimi rozmiarami spadkach i mozna bylo w nie uwierzyc, rozmarzyc sie, pofantazjowac. Tym razem rozsierdza tylko.
        • g0p0s Re: Krwawa zemsta 06.09.12, 11:39
          > Tym razem rozsierdza tylko.
          Dobrze, że nie rozkręca...
        • g0p0s Re: Krwawa zemsta 08.09.12, 22:00
          Ja się nie czepiam np. Przeklętej bariery, Lądowania w Garwolinie itp. Od początku wiemy, że jest to fikcja literacka. i OK Ale jeżeli zaczynamy realistyczną fabułę i z za węgła wplatamy w nią niemożliwe, to drażni. Co robiła redaktorka?
    • kanna Re: Krwawa zemsta 06.09.12, 18:53
      Zakupiłam takoż, w niedzielę.

      Leży sobie i czeka, nawet nie wiem, gdzie, bo wyjeżdżałam do pracy i pani gdzieś sprzątnęła. No, ale może znajdę.

      Choć się boję.
    • el_la Re: Krwawa zemsta 07.09.12, 22:29
      Zastanawiam się, czemu ja właściwie kupuję kolejne książki i tak się męczę z tym czytaniem sad
      • iwoniaw Re: Krwawa zemsta 07.09.12, 23:50
        To będzie druga, której nie kupię i pierwsza, której nie mam zamiaru nawet czytać.
        To, co tu piszecie utwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze robię sad
        • el_la Re: Krwawa zemsta 08.09.12, 11:43
          Od Gwałtu lepsza...
          • g0p0s Re: Krwawa zemsta 08.09.12, 21:20
            Nałóg, koleżanko, nałóg.
            Faktycznie od Gwałtu lepsza. Wierzymy, że kolejne będą jeszcze lepsze. I tego się trzymajmy.
            • panna_beata Re: Krwawa zemsta 09.09.12, 17:07
              Witam wszystkich współfanów. Pierwszy raz zabieram głos na tym forów, więc kłaniam się nisko i liczę na życzliwe przyjęcie.
              Skończyłam czytać Krwawą zemstę. Przeczytałam prawie na jednym oddechu, bo... bałam się, że jak odłożę na później, to "później" nie nadejdzie. A nie lubię zostawiać niedoczytanej książki.
              Książka jest moim zdaniem przegadana. Rozmowy, rozmowy, rozmowy... alkohol się leje gęsto, a papierosy dochmurzają atmosferę (choć mniej ich chyba niż popitki). Zdrobnienia mnie nie ruszyły, może dlatego, że w moim ostatnim miejscu pracy było to na porządku dziennym. Szefowa wchodziła i mówiła (nie do mnie, ja byłam pełnoimienna): Dzień dobry, pani Asiuniu. To było jak zgrzyt noża po szkle. Więc Anusia i Bożenka to mały pikuś, zwłaszcza że to tak w gronie nieoficjalnym padało.
              Ale zabrakło mi policji. Na początku zamordowana dziewczyna i co, nikt nie wykrył, czemu, po co i na co? Zwłaszcza że były poszlaki, że mogła zajść pomyłka w osobie ofiary. A tu nic? O ile ciekawsze byłoby przedstawianie śledztwa, a nie idealnej żony Majki. I Szymek, jego cierpienia przez Kręcidupcię - chyba dociekanie przez śledczych jego cierpień mogłoby ubarwić historię...
              Tyle moich refleksji, pozdrawiam wszystkich (mimo wszystko) fanów. smile
              • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 00:01
                Witaj panno Beatko, przyjmujemy z otwartymi ramionami i dzieki za refleksje. Faktycznie policji ni na lekarstwo, az dziwne. Moze Gurua juz tak miloscia nie pala - moglo przejsc.
                • edeka5 Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 11:44
                  A może kochała tylko milicje i obraziła się za zmiane nazwy big_grin

                  Już skończyłam. Książkę dostałam w "spadku", ale zostawie sobie, żeby mieć komplet JCh. Czytało się lepiej niż poprzednie, ale ...
                  Sądzę, że jest to ubarwione rozstrząsanie własnego rozwodu i dochodzenie do tego jak wtedy powinna postąpić.
                  • g0p0s Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 15:03
                    Tradycyjnie postacie powieściowe są z elementów postaci realnych. Ciekawe czy Kręci..., Emilka też ma swój pierwowzór? Ktoś poznany/usłyszany przez Guruę może mieć takie cechy ciała i umysłu?
                    • balamuk Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 19:03
                      Ja jednak wolę myśleć, że wszystko wymyślone, lubię fikcję...
                      • se_nka0 Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 19:31
                        Ja jestem tego zdania co G0p0s. Wygląda mi to , jakby - wreszcie, wreszcie jej dosoliłam. smile Co nie byłoby takim najgorszym powodem do zbudowania postaci smile
                        • g0p0s Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 22:20
                          Iii, nie mam zdania. W autobiograficznych wątkach o flamie byłego kontraktowego jest niewiele. Nie widzę pierwowzoru. Ale może Senka ma słuszną rację smile
                  • litylko Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 21:32
                    A ja mam wrażenie, że powtarzający się wątek mężczyzny "na stanowisku" i kręcącej się wokół niego sekretarki, pomocy technicznej itp. ma prędzej związek z rozwodem starszego syna...
                    • ewa9717 Re: Krwawa zemsta 10.09.12, 23:13
                      Aż mnie zatchnęło, bo w pierwszym rzucie oka inny nick zobaczyłam...
                      • dorka_31 Re: Krwawa zemsta 11.09.12, 08:49
                        ewa9717 napisała:

                        > Aż mnie zatchnęło, bo w pierwszym rzucie oka inny nick zobaczyłam...

                        Miałam to samo!

                        Co zaś do książki to jestem w trakcie, ale wrażenia mi się zmieniają, więc ustosunkuję się chyba już po skończeniu.
                      • minerwamcg Re: Krwawa zemsta 15.09.12, 23:39
                        ewa9717 napisała:

                        > Aż mnie zatchnęło, bo w pierwszym rzucie oka inny nick zobaczyłam...

                        Ja przeczytałam dokładnie, a i tak mnie trzepnęło po oczach podobieństwo.
                        Dla wyjaśnienia, Litylko - Twój nick przypomniał nam na pierwszy rzut oka Lylikę, legendę tego forum. Lubiliśmy ją bardzo, a teraz jej nie ma.
    • kanna czytam :) jestem bardzo dzielna ;) 11.09.12, 10:18
      jest nieźle, orgazmów jakiś nie ma, ale coś na kształt przyjemności - i owszem.

      W każdym razie lepsza od Gwałtu, przez który mi się nie udało przebrnąć.
    • hamerykanka Re: Krwawa zemsta 15.09.12, 23:15
      A ja wlasnie mecze.
      Jedyne slowo ktore mi przyszlo na mysl to oblesne i obrzydliwe. Jestem na stronie 53 i mam ochote umyc rece. Plastyczne opisy ze strony na strone krecenia tylkiem-wypisz wymaluj uzalania sie mojej starszej ciotki, ktora rzucil wujek dla mlodszej, to samo kapanie jadem i oblesne uwagi.

      Co sie stalo z Gurua? czyzby nastapil czas, zeby rozstala sie z piorem i odeszla na zasluzona emeryture?
    • minerwamcg Morderca i dyskietka 15.09.12, 23:32
      Jest jak jest. Jest lepsze od "Gwałtu", lepsze od "Porwania", gorsze od dobrych. Przegadane niemiłosiernie, a zarazem niektóre sprawy jakby "puszczone"; jeżeli na wstępie opisuje się morderstwo, to wypadałoby, żeby potem morderca jakoś wyraziściej zaistniał, może być epizodem, to akurat dobry pomysł, ale nie tak kompletnie marginalnym. Nie twierdzę, że tęsknię za jego osobą i życzyłabym sobie jego dokładniejszej charakterystyki jako też większego udziału w akcji, bo typek jest odrażający dość, ale wydał mi się jakby niedopracowany.
      O zgrzytających realiach było dużo, ja dorzucę tylko drobiazg - do wymiany dokumentów, szczególnie graficznych nie mają najmniejszego prawa służyć dyskietki. Anachronizm aż wyje, dyskietka wyszła z użycia definitywnie i radykalnie, a w czasach swojej świetności nadawała się co najwyżej do przekazywania pojedynczych niezbyt wysokiej jakości zdjęć. Przypominam uprzejmie, że dyskietka miała 1,44 MB pojemności! Chyba, że Gurua nie lubi się uczyć nowych terminów z dziedziny tak obleśnej jak informatyka i dyskietką nazywa każdy nośnik służący do wymiany danych, np. kilkugigową płytkę DVD.
      • g0p0s Re: Morderca i dyskietka 16.09.12, 08:50
        Nie znam się na technologii wydawniczej, ale ktoś dał swoje nazwisko jako redaktor. Co ta pani robiła z tekstem, to nie wiem, być może nawet przeczytała, ale szybko zapomniała.
        Książka jest może nie tyle przegadana, tylko na siłę ciągnięta w ilość. Są liczne fragmenty, które nic nie wnoszą a zajmują miejsce. Tak jakby dzieło miało być grubsze i droższe. Jest jak jest.
      • litylko Re: Morderca i dyskietka 16.09.12, 14:51
        Zgrzytają także realia pracy biur projektowych - tak to się pracowało 40 lat temu.
        • ewa9717 Re: Morderca i dyskietka 16.09.12, 15:17
          I nie tylko to, np. wszyscy bohaterowie nic tylko do Danii po remuladę jeżdża wink Gurua się zafiksowała na własnych przezyciach, stąd i powtórki z rozrywki i anachronizmy rozliczne.
          • balamuk Re: Morderca i dyskietka 16.09.12, 16:33
            Teraz remuladę to nawet u mnie można bez problemu kupić...
            • asia.sthm Re: Morderca i dyskietka 16.09.12, 21:06
              A odgrzewanie pierogow na parze i trzymanie tak pol doby?... no kurde.

              Ten halogram w Sztokholmie, gwarantuje, nie trwalby dluzej niz pol godziny.
              Mamy takie fajne feministki, i ja w pierwszym szeregu, ze zgasilyby Kreci-Emilke zanimby sie rozruszala miesniami.
              To zaplacenie za szybki, genialny projekt w cztery dni i powrot fabrycznie nowym samochodem to bajka z innej planety.
              Tak gdzies z przymrozeniem 50 lat do tylu, czyli pol wieku jak w pysk strzelil.
              Czyli normalka, starsze osoby nie potrafia, ani za grosz nie musza odnalesc sie w terazniejszej rzeczywistosci.
              Ja tez sie nie pewnikiem nie odnajde, choc w zyciu w to narazie nie wierze. Hi Hi.
              • g0p0s Re: Morderca i dyskietka 16.09.12, 21:59
                Nie jestem skandynawską feministką, ale też uważam że to by nie przeszło. Unia czuwa!
                • asia.sthm Re: Morderca i dyskietka 16.09.12, 23:12
                  Nic nic, bedziemy sie zawsze tylko w ruchu opalac - jakis w koncu z tego pozytek musi byc, nie?

                  Nauka w las, nie u nas.

                  Mnie nalezy do reklamy dac - w tydzien wracam nowym mercedesem. Hmm, tylko nie wiem jeszcze skad.
    • kanna Refleksje po ćwiarteczce... 20.09.12, 10:44
      ... książki, nie wódki :p

      1. Świat opisany
      Szczególnie ten biurowo-projektowy jest światem lat 70, 80, nie dzisiejszym. To nawet nie zarzut. lubię takie przepychanki obyczajowe, w tamtych klimacikach. Dobrze się czyta. Rozdźwięk pojawia się wtedy, kiedy stara się nas przekonać, że akcja dzieje się dzisiaj. I stąd ta nieszczęsna dyskietka. Bo to się nie dzieje dzisiaj i nijak do dzisiaj nie pasuje. I to pierwszy zgrzyt.

      2. Majka
      Tu - niestety - kompletna porażka. Majka to zakochana kobieta, zakochana dojrzałą miłością, nie gówniarskim zakochaniem. Dominik oznajmia, że ją porzuca (Dominik jest pięknie napisany, jest bardzo prawdziwy psychologicznie). Co kobieta robi w takiej sytuacji? Płacze, wścieka się, bierze go na litość, obraża się, ucieka.. generalnie: zalewa ją fura trudnych emocji. Silne emocje mają to do siebie, ze zatykają uszy i zalewają rozum. Rozum zostaje pogrzebany bardzo głęboko, pod wezbraną fala emocji.
      Majka w tych emocjach może bardziej sprzątać i lepiej projektować, ale założenie, że sobie usiądzie z herbatką i wszystko na spokojnie z Dominikiem przegadają jest kompletnie niewiarygodne psychologicznie.
      Odnoszę wrażenie, że Autorka opisuje to, co jej zdaniem Majka POWINNA była zrobić w takiej sytuacji. Co byłoby dobrze, gdyby zrobiła. Ale taka reakcja - u kobiety, bo facet by tak potrafił - jest niewiarygodna.
      Emocje muszą wyjść z kobiety, a Majka - poza jednym rozbiciem, nieładnej zresztą, popielniczki - nie robi nic. Tylko argumentuje.

      To głównie widzę, czytam dalej, tej "obleśności i wulgarności" co wyżej pisaliście nie widzę na razie (poza Kręcidupcią nieszczęsną, fatalne słowo), ale może jestem za mało subtelna wink
      • el_la Re: Refleksje po ćwiarteczce... 20.09.12, 15:30
        Mnie jeszcze zgrzytają dzieci. Autorka podkreśla, jakie to są mądre, rozsądne i inteligentne. Zastanawiam się, jak takie inteligentne dzieci dają się złapać na informację, że tatuś dużo pracuje i wobec tego nie ma go tygodniami w domu. Tym bardziej, że na spacerach widywały go z Krecidupcią (sic!), która nie jest podobno wystarczająco inteligentna, żeby przed bystrymi dziećmi coś ukryć.
        • a_weasley Re: Refleksje po ćwiarteczce... 20.09.12, 23:45
          El_la napisała:

          > Mnie jeszcze zgrzytają dzieci. Autorka podkreśla, jakie to są mądre, rozsądne i
          > inteligentne. Zastanawiam się, jak takie inteligentne dzieci dają się złapać n
          > a informację, że tatuś dużo pracuje

          Człowiek jest w stanie uwierzyć w bardzo wiele, jeżeli prawdziwa odpowiedź nie przychodzi mu do głowy, odrzucana a limine na etapie tak wstępnym, że jeszcze poza świadomością.
      • a_weasley Re: Refleksje po ćwiarteczce... 20.09.12, 23:50
        Kanna napisała:

        > 1. Świat opisany
        > Szczególnie ten biurowo-projektowy jest światem lat 70, 80, nie dzisiejszym.

        Dzisiejszego nie znam. Mogę tylko powiedzieć, że gdy w liceum (stan i tuż po stanie) czytałem i potem na studiach wracałem do WJP i Lesia, klimaty wydawały mi się nieprawdopodobne. Odszczekałem to, popracowawszy w biurze (nie projektowym nawet, tylko w poważnej instytucji centralnej) w połowie lat 90-tych. Ten klimat (nie chodzi co prawda o sprawy damsko-męskie), jeden na jeden. Widocznie trafiłem do odpowiedniego biura...
      • hamerykanka Re: Refleksje po ćwiarteczce... 21.09.12, 20:19
        > To głównie widzę, czytam dalej, tej "obleśności i wulgarności" co wyżej pisaliś
        > cie nie widzę na razie

        Prosze bardzosmile
        Traktowanie gwaltu jako "nic takiego".
        -Czy wobec tego on nie mógłby jej po prostu i tak zwyczajnie zgwałcić? - zniecierpliwiła się Majka.

        - Dałoby się jakoś nakłonić Dominika do tego gwałtu? - spytała Majka z nowym błyskiem nadziei.

        Za to przyglądałam się tym jej wygibasom, na wszystkich facetach ćwiczyła, rozmaicie, aż w końcu któryś ją zgwałcił... - Chyba niedługo trzeba było czekać? - wysunęła życzliwe przypuszczenie Luiza i wykończyła swój kieliszek. Anusia dolała jej czym prędzej, też elegancko, połówkę. - Ale jakoś delikatnie, nic się jej nie stało - zapewniła uspokajająco. - I co wszystkich zdziwiło, bo takie rzeczy się rozchodzą, to to, że potem mu przeszło. Przestał na nią lecieć.

        Spróbował ją zgwałcić, bo to energiczny chłopiec, ale potem powiedział, bardzo rozczarowany, że równie dobrze mógł gwałcić gumową lalkę ze sklepu, a ona aż piała z zachwytu nad sobą.

        Ciagle odnosniki do seksu i dosc plastyczne jego opisy. Kto komu "dal' i jak.Ew. "krzyzowanie sie' czy chedozonko.

        Ilosc wyzwisk przekracza moje normy. Zaczynajac od nazywania badz uzywania roznych form d..y co akapit, po glupia lub wstretna gnide, wesz, czlekopodobne opakowanie, niedorobiona malpa, pluskwa, zadnia usluga, owcze scierwo, pinda wiatraczna itp its ad nauseum.

        Przy czym drinkujace pozytywne bohaterki sa...no wlasnie pozytywne, a nie chlejace pijaczki, brak podstawowej wiedzy anatomicznej jest opisany wrecz pozytywnie a nie jako wstydliwe niedoksztalcenie na poziomie podstawowki;

        Nie chce mi sie wierzyc, ze osoby badz co badz wyksztalcone rozwazaja zemste przez:
        -obciecie posladkow brzytwa na dragu (bo brzydza sie blizszym kontaktem z Krecidupka)
        -obciecie kawalkiem blachy
        -jw z mieczem
        okaleczenie przez nalozenie plastrow na odciski by oderwala je razem ze skora (sic!)

        Akcji w zasadzie nie ma a cala ksiazka jest o d..ie. Li i jedynie.

        • asia.sthm Re: Refleksje po ćwiarteczce... 22.09.12, 19:10
          Podziwiam cie , Hamerykanko.

          Jest tego duuuzo wiecej - paw tylko czeka aby go puscic.
          • balamuk Re: Refleksje po ćwiarteczce... 22.09.12, 19:33
            Była taka piosneczka na melodię trojaka, a w niej "wypuść pawia, niech się zwierzę nie męczy, nie męczy". I Kaczmarskiego "człowiek z pawiem na kolanie cieszy się że żyyyje".
            Przepraszam, tak mi się skojarzyło...
            • asia.sthm Re: Refleksje po ćwiarteczce... 22.09.12, 19:45
              Wariatka!
              My tu o powaznym pawiu, a ta sobie spiewa...tralala.

              A mnie sie zupelnie niepowaznie przypomnial Czeslaw Niemen, ktory po nadmiarze twarozku puscil łabędzia.
              I jak tu nie wykolejac powaznego watka?
              • balamuk Re: Refleksje po ćwiarteczce... 22.09.12, 19:51
                No i tak cię kocham! smile
          • hamerykanka Re: Refleksje po ćwiarteczce... 23.09.12, 15:13
            Dziekuje smile
            Wyglada na to, ze ksiazki nie dokoncze. Przerzucilam sie na "Igrzyska smierci " smile))
          • hamerykanka Re: Refleksje po ćwiarteczce... 29.09.12, 04:53
            No wlasnie, tak przerzucajac wzrokiem strony, na 170 str jest "glupia k...wa ktora pieprzy sie jak dzika malpa".
            Pieknie, pani Joanno. Siegnela pani rynsztoku.
            • minerwamcg Re: Refleksje po ćwiarteczce... 30.09.12, 17:13
              Przepraszam, ale gdyby mi jakaś baba odbiła męża, użyłabym wobec niej określeń jeszcze dosadniejszych - i mam wrażenie, że nie tylko ja. Być może ktoś nazwałby taką osobę "niemądrą- oczywiście moim zdaniem - panią o alternatywnym stosunku do etyki seksualnej, uprawiającą nieograniczony promiskuityzm", ale wątpię czy takie określenie trafnie oddawałoby to, co rzeczywiście o niej myśli. Tam, gdzie dochodzą do głosu silne emocje, dobór słów rzadko kiedy nadaje się na podwieczorek w przedszkolu.
              • the_dzidka Re: Refleksje po ćwiarteczce... 30.09.12, 17:34
                > Przepraszam, ale gdyby mi jakaś baba odbiła męża, użyłabym wobec niej określeń
                > jeszcze dosadniejszych - i mam wrażenie, że nie tylko ja.

                Ehem, zdaje się, że wkraczam w tym momencie na śliski grunt - ale czy to oznacza, ze całą winą obarczyłabyś tę straszną babę? Nie zrozum mnie źle, w tym momencie rozważam to czysto teoretycznie, i czysto teoretycznej oczekuję odpowiedzi - ale zastanawiające jest założenie "baba odbiła mi męża". A on biedaczek, tak po prostu dał się odbić, taki bezwolny i bezradny, no przyszła baba i odbiła, no to co miał zrobić? smile


                > Być może ktoś nazwałb
                > y taką osobę "niemądrą- oczywiście moim zdaniem - panią o alternatywnym stosunk
                > u do etyki seksualnej, uprawiającą nieograniczony promiskuityzm"

                big_grin
                • minerwamcg Re: Refleksje po ćwiarteczce... 01.10.12, 11:53
                  Hm, abstrahując już od męża, poprzestając na hipotetycznej krzywdzie - jak ktoś zrobi Ci coś, od czego zawala Ci się cały świat, to siadasz na przypiecku i zaplatasz warkocze, sprawiedliwie analizując, co jest czyją winą i ile w tym Twojej, ile jego a ile jej? Diabła tam. Pierwszą reakcją jest "to ona, ta..." i IMHO jest to całkowicie naturalne. Pierwsze reakcje bywają sprawiedliwe dopiero jak się zmienią w drugie, trzecie lub czwarte. Mam wrażenie, że u mnie (a pewnie nie tylko) dopiero jako piąte.
                  Która ta, to przy okazji powiem Asi na ucho, pewne rzeczy nie nadają się do druku smile
                  • iwoniaw Re: Refleksje po ćwiarteczce... 01.10.12, 14:06
                    Jednakowoż pisanie po latach ...dziesięciu książki na motywach trudno doprawdy uznać za pierwszą reakcję w szoku i żalu.
                    • minerwamcg Re: Refleksje po ćwiarteczce... 01.10.12, 21:52
                      Toteż panienkami nie rzuca Joanna Chmielewska pod adresem drugiej żony swojego męża, tylko bohaterka pod adresem innej bohaterki. Świeżo po.
                • a_weasley Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 12:47
                  Życiowy przykład na to z bliska oglądałem. To znaczy nie na to, że baba przyszła i odbiła, tylko że tak to wygląda z perspektywy jednej z zainteresowanych stron.
                  Gdy poznałem Władka, jego małżeństwo z Ireną od dawna istniało na papierze. Nie pozostawali ani we wspólnym pożyciu, ani we wspólnym gospodarstwie domowym, i tak to już trwało parę lat.
                  Justynę, młodszą od siebie znacznie, ale już studia i rozwód za sobą mającą, poznał jeszcze później niż mnie i nijakiego coup de foudre ani kręcidupstwa tam nie było, lecz stopniowo do bliskiej przyszli konwikcji, potem i do bardzo bliskiej, szczęśliwymi narodzinami dziecięcia uwieńczonej.
                  Gdyby kto jednak spytał Irenę, ta przysięgnie przed każdym ołtarzem, że wszystko było git, przyszła ta [i tu następuje wyraz powszechnie uważany za obelżywy], omotała i sobie zabrała. Tak to sobie w głowie wyparciem i zaprzeczaniem realnym faktom ułożyła.
                  Bohaterki "Gwałtu" - a wszak te zawirowania widzimy ich oczami - mają do takiej uproszczonej wizji o wiele lepsze podstawy. Choć skądinąd wiadomo, że największe zdolności kręcidupcze tej trzeciej nie tłumaczą wszystkiego, gdyby naprawdę wszystko w tych małżeństwach było w porządku, mogłaby sobie tą rzycią kręcić do upojenia.
                  • iwoniaw Re: Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 12:54
                    Cytat Bohaterki "Gwałtu" - a wszak te zawirowania widzimy ich oczami - mają do takiej
                    > uproszczonej wizji o wiele lepsze podstawy. Choć skądinąd wiadomo, że najwięks
                    > ze zdolności kręcidupcze tej trzeciej nie tłumaczą wszystkiego, gdyby naprawdę
                    > wszystko w tych małżeństwach było w porządku, mogłaby sobie tą rzycią kręcić do
                    > upojenia.


                    Nie "choć", tylko "ponieważ" jeśli ma być logicznie. A zatem wizja uproszczona podstaw nijakich poza przytaczanym przez Cię w poprzednim poście wyparciem faktów nie ma - a już podstaw "o wiele lepszych" tym bardziej.
                    • a_weasley Re: Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 14:32
                      Iwoniaw napisała:

                      > Nie "choć", tylko "ponieważ" jeśli ma być logicznie.

                      Jest logicznie. Zdanie zaczynające się od "choć" jest podrzędne względem poprzedniego. Rozbiłem na dwa, żeby nie było za dużo w jednym zdaniu.

                      > zatem wizja uproszczona podstaw nijakich poza przytaczanym
                      > przez Cię w poprzednim poście wyparciem

                      To nie jest mało. Mechanizmy obronne odgrywają istotną rolę w obrazie siebie i w postrzeganiu otaczającej rzeczywistości.

                      > faktów nie ma -
                      > a już podstaw "o wiele lepszych" tym bardziej.

                      Oczywiście, że ma o wiele lepsze, bo mniej się trzeba natrudzić z mechanizmami obronnymi. Jeśli ktoś wcześniej nie zauważył, że coś się po cichu sypie, to naprawdę z jego perspektywy to tak wygląda, a jedynym argumentem przeciwko wizji uproszczonej jest ogólnik, że jakby było tak dobrze, toby na K... nie poleciał. Ogólnik, który poniekąd sugeruje, że każda zdradzana żona w jakimś stopniu sama sobie jest winna, bo jakby wszystko było dobrze, to...
                      Oczywiście jest jeszcze sam cudzołożnik, ale jakoś łatwiej obarczyć winą osobę obcą aniżeli kogoś, kogo się kochało i nadal kocha.
                      • iwoniaw Re: Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 15:21
                        Cytat Jest logicznie. Zdanie zaczynające się od "choć" jest podrzędne względem poprze
                        > dniego. Rozbiłem na dwa, żeby nie było za dużo w jednym zdaniu.
                        >


                        Jest to kompletnie nielogiczne, skoro zamiast na rozbiciu na dwa poprzestać i postawić kropkę, do zdania rzekomo podrzędnego wobec swego poprzednika dodajesz po przecinku następne.

                        Co do wulgaryzmów: nie twierdzę, że w afekcie nieprawdopodobnym jest wyrwanie się ich zza zębów zagrody - nawet u jednostki na co dzień opanowanej i kulturalnej. Natomiast natkanie takim słownictwem _wszystkich_ wypowiedzi bohaterów pozytywnych, w dodatku przez autora nie tak znów dawno narzekającego na upadek języka i obyczajów, jest po prostu niesmaczne i tyle.
                        • a_weasley Re: Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 22:38
                          Zatem proszę bardzo, ten sam akapit zredagowany inaczej:

                          Bohaterki "Gwałtu" - a wszak te zawirowania widzimy ich oczami - mają do takiej uproszczonej wizji o wiele lepsze podstawy, choć skądinąd wiadomo, że największe zdolności kręcidupcze tej trzeciej nie tłumaczą wszystkiego i gdyby naprawdę wszystko w tych małżeństwach było w porządku, mogłaby sobie tą rzycią kręcić do upojenia.
                          • iwoniaw Re: Przyszła baba i odbiła 03.10.12, 00:22
                            O dziękuję smile
                  • balamuk Re: Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 13:11
                    I co z tego wynika, bo chyba się pogubiłam? To znaczy co ma jakaś Irena do wiatraka? I dlaczego "Gwałt"?
                    I może przestańmy tej dupy w różnych wariantach przynajmniej na forum używać, wystarczająco dużo jej w książce, to taka nieśmiała sugestia.
                    • a_weasley Re: Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 13:18
                      Balamuk napisała:

                      > I co z tego wynika, bo chyba się pogubiłam?

                      Przeczytaj uważnie, to się odnajdziesz.

                      > To znaczy co ma jakaś Irena do wiatraka?

                      Opis pewnej sytuacji z życia wziętej (imiona bohaterów zostały zmienione). Podobieństwa i różnice z sytuacją z książki każdy może sobie ocenić.
                      • balamuk Re: Przyszła baba i odbiła 02.10.12, 13:50
                        a_weasley napisał:

                        > Balamuk napisała:
                        > > I co z tego wynika, bo chyba się pogubiłam?
                        > Przeczytaj uważnie, to się odnajdziesz.

                        Dziękuję uprzejmie za niezmiernie elegancką wskazówkę.

                        > > To znaczy co ma jakaś Irena do wiatraka?
                        > Opis pewnej sytuacji z życia wziętej (imiona bohaterów zostały zmienione).

                        Na pewno bohaterowie docenią.

                        > Podobieństwa i różnice z sytuacją z książki każdy może sobie ocenić.

                        Z "Krwawej zemsty"? A gdzież tam mamy sytuację typu "Nie pozostawali ani we wspólnym pożyciu, ani we wspólnym gospodarstwie domowym, i tak to już trwało parę lat"?
                        • a_weasley Kiedy Diabeł nie rozumiał... 02.10.12, 14:23
                          ...to Joanna powiedziała mu to, co powiedziała.
                          Napisałem, że są podobieństwa i różnice. Nie twiedziłem, że sytuacja jest analogiczna. Przeciwnie, wspomniałem otwartym tekstem, że się różni (i w którą stronę).
                          Nie wódź mnie na pokuszenie kolejnymi pytaniami, co chciałem przez to powiedzieć, bo ja jaśniej już nie umiem.
                          • balamuk Re: Kiedy Diabeł nie rozumiał... 02.10.12, 15:02
                            a_weasley napisał:

                            > ...to Joanna powiedziała mu to, co powiedziała.
                            A to rzeczywiście wszystko mi wyjaśniło.
                            > Napisałem, że są podobieństwa i różnice. Nie twiedziłem, że sytuacja jest analo
                            > giczna. Przeciwnie, wspomniałem otwartym tekstem, że się różni (i w którą stron
                            > ę).
                            Tu jest tekst. Może zaznacz mi na kolorowo, gdzie się różni i w którą stronę? Mam prawo być mało inteligentna. Podobnie jak każdy użytkownik dowolnego forum.
                            Życiowy przykład na to z bliska oglądałem. To znaczy nie na to, że baba przyszła i odbiła, tylko że tak to wygląda z perspektywy jednej z zainteresowanych stron.
                            Gdy poznałem Władka, jego małżeństwo z Ireną od dawna istniało na papierze. Nie pozostawali ani we wspólnym pożyciu, ani we wspólnym gospodarstwie domowym, i tak to już trwało parę lat.
                            Justynę, młodszą od siebie znacznie, ale już studia i rozwód za sobą mającą, poznał jeszcze później niż mnie i nijakiego coup de foudre ani kręcidupstwa tam nie było, lecz stopniowo do bliskiej przyszli konwikcji, potem i do bardzo bliskiej, szczęśliwymi narodzinami dziecięcia uwieńczonej.
                            Gdyby kto jednak spytał Irenę, ta przysięgnie przed każdym ołtarzem, że wszystko było git, przyszła ta [i tu następuje wyraz powszechnie uważany za obelżywy], omotała i sobie zabrała. Tak to sobie w głowie wyparciem i zaprzeczaniem realnym faktom ułożyła.
                            Bohaterki "Gwałtu" - a wszak te zawirowania widzimy ich oczami - mają do takiej uproszczonej wizji o wiele lepsze podstawy. Choć skądinąd wiadomo, że największe zdolności kręcidupcze tej trzeciej nie tłumaczą wszystkiego, gdyby naprawdę wszystko w tych małżeństwach było w porządku, mogłaby sobie tą rzycią kręcić do upojenia.

                            > Nie wódź mnie na pokuszenie kolejnymi pytaniami, co chciałem przez to powiedzie
                            > ć, bo ja jaśniej już nie umiem.
                            A to oznacza "nie prowokuj mnie, bo..." I jest deprymujące. Może faktycznie nie rozumiem i może potrafisz jaśniej?
                            • a_weasley Re: Kiedy Diabeł nie rozumiał... 02.10.12, 22:29
                              W istocie masz prawo nie rozumieć, równie jednakowoż ja mam prawo nie być w stanie rzeczy jaśniej wyłożyć, i tym sposobem nasze prawa znoszą się wzajemnie.
                              Z mojej strony w tej kwestii EOT.
                              • el_la Re: Kiedy Diabeł nie rozumiał... 02.10.12, 22:40
                                O co tu chodzi ?
                              • balamuk Re: Kiedy Diabeł nie rozumiał... 02.10.12, 22:45
                                a_weasley napisał:

                                > W istocie masz prawo nie rozumieć, równie jednakowoż ja mam prawo nie być w sta
                                > nie rzeczy jaśniej wyłożyć, i tym sposobem nasze prawa znoszą się wzajemnie.
                                Bzdura.
                                > Z mojej strony w tej kwestii EOT.
                                Tego też nie rozumiem, Może mi wytłumaczysz. Równie jednakowoż.
                                Prosiłam o wyjasnienienie, gdzie się różni i w którą stronę. Podobno "otwarty tekst" to był, nowomowę przeżyję, ale i tak nic nie wyjaśniłeś. To może lepiej już nic nie pisz?


              • asia.sthm Re: Refleksje po ćwiarteczce... 30.09.12, 18:22
                Minerwo powiedz , no prosze cie powiedz jakich dosadniejszych okreslen bys uzyla???
                W zyciu nie uwierze, ze wymyslisz cos bardziej obrzydliwego.
                Dosadnie niech se bedzie, tu jest system co wykropkowuje budowlane slowa, mozna polegac. wink
              • a_weasley Re: Refleksje po ćwiarteczce... 01.10.12, 22:59
                Minerwamcg, rozważając teoretycznie, napisała:

                > Być może ktoś nazwałb
                > y taką osobę "niemądrą- oczywiście moim zdaniem - panią o alternatywnym stosunk
                > u do etyki seksualnej, uprawiającą nieograniczony promiskuityzm", ale wątpię cz
                > y takie określenie trafnie oddawałoby to, co rzeczywiście o niej myśli.

                To, co myśli, zapewne tak, natomiast niekoniecznie to, co czuje.
        • kanna Re: Refleksje po ćwiarteczce... 24.09.12, 23:17
          Im dalej w las, tym więcej drzew.. wulgarności znaczy uncertain

          Ale co do słowa "gwałt" - mam dziwne wrażenie, ze Autorka używa go jako zamiennika słowa "seks" czy "przespać się".
          • hamerykanka Re: Refleksje po ćwiarteczce... 25.09.12, 03:45
            Nienienie...
            Oni sie krzyzuja lube chedoza, a gwalt to takie nic (od razu przypomina mi sie rechot Leppera), ot forma ukarania kobity lub przymuszenia do seksu z facetem, ktorego nie wybrala.
            Co gorsze, pisze to "pierwsza dama kryminalu", osoba ktora uwaza sie za kulturalna i wyksztalcona i damuje sie w kazdekj sytuacji, kobieta, ktora akurat z gwaltu nie powinna sie smiac i drwic. Bo dla mnie i kazdej rozsadnej osoby gwalt to tragedia i trauma. I nie uwazam ze wstawki gdzie tzw bohaterka pozytywna zastanawia sie jak nawowic faceta do zgwalcenia innej kobiety sa takie " ha ha".
            Dla mnie swiadcza o tym, ze pani Chmielewska skonczyla sie dla mnie jako autorka. I nie nazwe jej swoja gurua, tak jak nie nazwalabym tak Leppera.
            Dlatego zaglosuje portfelem i ksiazki tej nie kupie, choc mam cala biblioteczke jej poprzednich dziel. I mysle ze wiele osob rowniez.
            • kai_30 Re: Refleksje po ćwiarteczce... 26.09.12, 09:29
              Ano. To jest pierwsza książka Chmielewskiej, której nie kupiłam w momencie, jak się tylko pojawiła w księgarniach, i już nie kupię (acz przeczytałam, oczywiście). Z tym, że już kilka (naście?) poprzednich kupowałam z sentymentu i z nadzieją, że może tym razem się nie zawiodę... Gwałt mnie zniesmaczył straszliwie, Krwawa zemsta też - ani to dowcipne, ani trzymające się realiów, ani z dreszczykiem. Takie niewiadomoco. niestety uncertain
        • a_weasley Re: Refleksje po ćwiarteczce... 01.10.12, 22:55
          Hamerykanka napisała:

          > Prosze bardzosmile
          > Traktowanie gwaltu jako "nic takiego".

          Stosownie do traktowania własnej sfery intymnej przez pokrzywdzoną.
          Pomijając fakt, kto w tym konkretnym przypadku faktycznie był myśliwym, a kto zwierzyną.
          • nessie-jp Re: Refleksje po ćwiarteczce... 02.10.12, 15:53
            a_weasley napisał:

            > Hamerykanka napisała:
            >
            > > Prosze bardzosmile
            > > Traktowanie gwaltu jako "nic takiego".
            >
            > Stosownie do traktowania własnej sfery intymnej przez pokrzywdzoną.

            Tak sobie wędruję po forach, wędruję, podczytuję sobie i nagle CHLUP! butem prosto w rynsztok pełen odchodów. Oczywiście - weasley.

            Mój drogi, powiedz ty mi, jaki jest twój stosunek do sportów? Uprawiałeś kiedyś? Boksiłeś się bez żadnego szacunku do swojego ciała? To znaczy, że skoro trenowałeś i ciała nie szanowałeś, to można ci buzię w parku ciemną nocą obić z każdej strony, bo przecież to lubisz...?
          • szprota Re: Refleksje po ćwiarteczce... 02.10.12, 16:16
            a_weasley napisał:

            > Traktowanie gwaltu jako "nic takiego".

            Stosownie do traktowania własnej sfery intymnej przez pokrzywdzoną.

            Jak się gzi z więcej niż jednym przez całe życie, to można gwałcić. Przeciez to lubi.
            • a_weasley Re: Refleksje po ćwiarteczce... 02.10.12, 22:32
              Szprota napisała:

              >>> Traktowanie gwaltu jako "nic takiego".

              >> Stosownie do traktowania własnej sfery intymnej przez pokrzywdzoną.

              > Jak się gzi z więcej niż jednym przez całe życie, to można gwałcić.
              > Przeciez to lubi.

              Tyś powiedziała. Ja nie powiedziałem, że można. Twierdzę natomiast, że w przypadku ladacznicy traktującej mufkę jako nawet nie narzędzie pracy, lecz narzędzie manipulowania bliźnimi ma to zupełnie inny ciężar gatunkowy.
    • the_dzidka Re: Krwawa zemsta 20.09.12, 12:34
      Zaczęłam, pierwszy jęk irytacji:
      "Naukę języków obcych rozpoczęła w wieku lat trzech przez czysty i szczęśliwy przypadek. W tym samym domu zamieszkały trzy rodziny obcokrajowców i wszystkie dzieci bawiły się na tym samym skwerku, ogrodzonym i bezpiecznym. Cztery języki szalały wśród zieleni i kwiecia, polski, angielski, szwedzki i włoski, przyswajane przez dzieci w sposób niepojęty i w tempie nadprzyrodzonym, a dodatkowo Majkę opanował francuski, brat mamusi bowiem rozsądnie się ożenił."

      Skąd my to znamy?
      A Dominik faktycznie jak Guruowy ślubny smile
      • the_dzidka No dopsz 20.09.12, 21:05
        Mam za sobą plus minus jedną trzecią.

        Plus: rozwodowe rozmowy i ogólnie sytuacja pomiędzy Majką i Dominikiem - dla mnie świetnie opisane, pominąwszy być może ujednolicenie języka, ale na to skarżymy się od dawna.

        Minus, który doprowadza mnie do szału i szlag mnie trafia:
        Otóż pierwszy raz w życiu mam w ręku książkę, w której w każdym akapicie jest mowa o kręceniu tyłkiem.
        Ja oczywiście przyjmuję do wiadomości, że jak kto umie kręcić tyłkiem, to może to być interesujące i może wzbudzić zaciekawienie, ale przecież nie do tego stopnia, żeby mówiło o tym, bez przerwy i tylko i wyłącznie o tym, całe duże miasto!!!
      • balamuk Re: Krwawa zemsta 20.09.12, 21:29
        Chyba w Harpiach tak było?...
        • balamuk Re: Krwawa zemsta 20.09.12, 21:52
          Oczywiście o języki mi chodzi, nie o kręcenie odwłokiem. Tego do tej pory chyba nie przerabialim?
          • the_dzidka Re: Krwawa zemsta 21.09.12, 08:18
            No pewnie, że w Harpiach, o to mi chodzi - nieomalże kalka. Podwóreczko, dzieci...
      • the_dzidka Dwie trzecie przeczytane 21.09.12, 08:30
        Nie jest źle, słuchajcie, bo czytam i chcę wiedzieć, co dalej.

        Przy informacji, że głuszec nie jest ssakiem, a na pewno nie wyższego rzędu, parsknęłam śmiechem jak za dawnych dobrych lat.

        Uwagi, jęki i protesty:

        1. Kenzan. Do pioruna, jak się wprowadza takie coś do powieści, i to coś odgrywa zasadniczą rolę w opisanej sytuacji, to trzeba najpierw napisać, CO TO JEST!!! Skąd ja mam, do ciężkiej deutery, wiedzieć, co to jest kenzan?! W dodatku nie miałam pod ręką kompa ani komórki, żeby sprawdzić w internecie!!!

        2. stąd płynnie przechodzimy w jęk: współczesna, zinternetyzowana młoda osoba chcąc się dowiedzieć, jak działają mięśnie pośladka, sięga po encyklopedię.

        3. Dobra. Ja wiem, że Gurua od lat nie lata samolotami. Ale żeby redaktorka przepuściła taki babol, jak telefon do Haralda i: "ma zasięg, chociaż już leci, wystartowali przed kwadransem"?!

        4. Na koniec pozostawiłam sobie nadal irytującą mnie kwestię ruchomej anatomii Emilki. O ile dobrze zrozumiałam, ona nie tylko kręci pupą przy chodzeniu, prawda? Knyf polega na tym, że potrafi, wyuczona przez cyrkowców, wprawić tę część ciała w ruch również stojąc, w celu omamienia wybranego osobnika? Stoi, i rusza?
        No więc oświadczam, że gdyby taka osoba istniała, to najdalej po trzech dniach 99% facetów uznałoby ją za śmieszną, następnie za obrzydliwą i na końcu za wariatkę, która zachowuje się jak klacz na łące, podnosząca ogon i pokazująca ogierowi, co pod nim ma.


        • szkorbut-lumbago Re: Dwie trzecie przeczytane 21.09.12, 08:58
          the_dzidka napisała:

          > 4. Na koniec pozostawiłam sobie nadal irytującą mnie kwestię ruchomej anatomii
          > Emilki. O ile dobrze zrozumiałam, ona nie tylko kręci pupą przy chodzeniu, praw
          > da? Knyf polega na tym, że potrafi, wyuczona przez cyrkowców, wprawić tę część
          > ciała w ruch również stojąc, w celu omamienia wybranego osobnika? Stoi, i rusza
          > ?
          > No więc oświadczam, że gdyby taka osoba istniała, to najdalej po trzech dniach
          > 99% facetów uznałoby ją za śmieszną, następnie za obrzydliwą i na końcu za wari
          > atkę, która zachowuje się jak klacz na łące, podnosząca ogon i pokazująca ogier
          > owi, co pod nim ma.

          A tutaj to nie mam już takiej pewności. O ile dobrze zrozumiała on kręci w bliskości, co ma wpływać na organy rozrodcze upatrzonego osobnika. Podejrzewam, ze może wpływac. Co więcej jest to dla osobników pci męskiej dość istotny bodziec. Wydaje mi się, że jeżeli ktosia potrafi doprowadzić samca (chodzi mi o płeć) w stan euforii tylko kręcąc, to to może być wciągające. Przynajmniej na początku. Nie takie bodźce potrafią zabużyć procesy myślowe u wydawałoby się normalnych osobników. Nie jestem mężczyzną, nie mam pewności, ale ...
          • the_dzidka Re: Dwie trzecie przeczytane 21.09.12, 11:38
            No ale zobacz:
            "Dominik sprawdza na tym swoim komputerku, mówi, że może być, też odchodzi. Ten z mordą stoi sobie kawałek dalej, Kręcidupcia obraca się gębą do Dominika, a tyłkiem do pięknisia i wprawia wiatrak w ruch, ale jak! Zielska się ugięły!"

            Czyli wychodzi na to, że ona jednak jak ta klacz, nie tylko w bliskości. No ja przepraszam bardzo, ale jednak większość ludzi w tym momencie uzna, że baba jest chora psychicznie i nie panuje nad, że tak powiem, odruchami seksualnymi. Coś jak za przeproszeniem publiczne onanizowanie się.
            • the_dzidka Tfu, źle 21.09.12, 11:40
              Nie chodziło mi o to, że ten z mordą stoi dalej, tylko o to, co zresztą zapomniałam dopisać:

              "[O pięknisiu] To było najdziwniejsze. Stał, patrzył i też nic."

              Reszta bez zmian, nie kręciła mu jak widać w bliskości wink
              • szkorbut-lumbago Re: Tfu, źle 21.09.12, 11:46
                Zgadza się, że kręciła nie tylko z bliskość, ale efekt uzyskiwała tylko w bliskości. Nie mam tekstu, wiec pozwolisz że nie będe cytowała smile, ale wzbudzała wręcz negatywne uczucia u mężczyzn - niesmak i niechęć, u kobiete z resztą też.
                • 36krzysiek Re: Tfu, źle 21.09.12, 12:07
                  Jak tak dalej pójdzie, to to będzie pozycja najdokładniej przeanalizowana, rozebrana gramatycznie, logicznie, semantycznie i psychologicznie. Można powiedzieć, dzieło wiekopomne! Tylko w imię czego tak się męczyć ? wink
                  • the_dzidka Re: Tfu, źle 21.09.12, 13:27
                    > Jak tak dalej pójdzie, to to będzie pozycja najdokładniej przeanalizowana, roze
                    > brana gramatycznie, logicznie, semantycznie i psychologicznie.

                    A dlaczego nie?


                    > Można powiedzieć
                    > , dzieło wiekopomne! Tylko w imię czego tak się męczyć ? wink

                    Bo lubię?
                    Czy to jest wystarczająca odpowiedź na twoje pytanie, Baronie?
                    Jedni lubią zadawać zagadki, inni lubią pisać o tym, co zjedli na śniadanie i czy już wypili kawkę, a ja lubię dokonywać wiwisekcji na książkach?
                    Przynajmniej mam o czym pisać, wymiana informacji o pogodzie stymuluje mnie jakby nieco mniej.
                    (bez obrazy tych, których stymuluje, jak to mówi koleżanka Szpro, każdemu jego porno)
                    • balamuk Re: Tfu, źle 21.09.12, 17:30
                      the_dzidka napisała:

                      > > Jak tak dalej pójdzie, to to będzie pozycja najdokładniej przeanalizowana
                      > , rozebrana gramatycznie, logicznie, semantycznie i psychologicznie.

                      > A dlaczego nie?

                      > > Można powiedzieć
                      > > , dzieło wiekopomne! Tylko w imię czego tak się męczyć ? wink

                      > Bo lubię?
                      > Czy to jest wystarczająca odpowiedź na twoje pytanie, Baronie?
                      > Jedni lubią zadawać zagadki, inni lubią pisać o tym, co zjedli na śniadanie i c
                      > zy już wypili kawkę, a ja lubię dokonywać wiwisekcji na książkach?
                      > Przynajmniej mam o czym pisać, wymiana informacji o pogodzie stymuluje mnie jak
                      > by nieco mniej.
                      > (bez obrazy tych, których stymuluje, jak to mówi koleżanka Szpro, każdemu jego
                      > porno)
                      Bardzo lubię analizować gramatycznie, logicznie, semantycznie i psychologicznie. I wcale mnie to nie męczy. Stymuluje - owszem, tylko my się tu nie bardzo stymulujemy...
              • gabrielle Re: Tfu, źle 23.09.12, 11:14
                Może Kręcidupcia kręcidupciowała w stylu dance hall:

                www.youtube.com/watch?v=mfzFQIAyOWY
                Albo coś jak shimmy w tańcu brzucha, wychodzące z pośladków www.howcast.com/videos/460687-Belly-Dance-Moves-Walking-Shimmy

                Swoją drogą to nie znam faceta, który złapałby się na coś takiego znienacka. Siedzi chłop, pracuje, znienacka tyłek mu lata przed nosem. Rzuci się tylko chłop, który z wcześniejszych sytuacji będzie pewien, że właścicielka tyłka chce go zużytkować erotycznie. Reszta
                • balamuk Re: Tfu, źle 23.09.12, 13:22
                  Jakimś cudem udało mi się przeziębić, łeb mam jak baniak i nic nie robię.
                  Znalazłam kilka recenzji.
                  kulturalnytorun.pl/recenzje/recenzja_kt-krwawa-zemsta-joanny-chmielewskiej
                  tu-czytam.blogspot.ro/2012/09/joanna-chmielewska-krwawa-zemsta.html
                  lekturydopoduszki.blogspot.ro/2012/08/krwawa-zemsta-joanna-chmielewska.html
                  niedoczytanie.blogspot.ro/2012/09/krwawa-zemsta-joanna-chmielewska.html
                  Poza tym na chomiku wytropiłam "Gwałt" (otworzyłam, przeczytałam pierwszą stronę, zamknęłam z hukiem) i "Krwawą zemstę", której otworzyć nie mogę, bo za duża, a z zahranicy nie mogę tych nieszczęsnych dwóch złotych czy groszy zapłacić. sad
                  • gabrielle Re: Tfu, źle 23.09.12, 13:29
                    Pocztę sprawdź.
                    • balamuk Re: Tfu, źle 23.09.12, 13:47
                      Przy najbliższej okazji Cię ozłocę. smile))
                      • balamuk Re: Tfu, źle 24.09.12, 13:37
                        No i przeczytałam, żeby nie było, że na zmarnowanie poszło. smile
                        Nie będę powtarzać tego, co już pisaliście, dodatkowo mam wrażenie, że wątek zbrodni i zemsty powstał pod wpływem modnych a mrhocznych kryminałów skandynawskich. Tylko tam z reguły szatkowanie siekierą i inne sadyzmalia mają uzasadnienie, a tu ni w kij...
                        • ewa9717 Re: Tfu, źle 24.09.12, 14:23
                          No patrzajcie, niby człek się nie ma za przygłupa, a do łba mu nie strzeliło, ze ksiązka jest pod ręką, czyli pod klawiaturą. Łyknęłam 100 stron i jakoś mi się dalej nie chce, ale może dokończę.
                          • kocio_pierzaczek Re: Tfu, źle 24.09.12, 15:16
                            Ja też jakoś brnę.
                  • edeka5 Re: Tfu, źle 25.09.12, 11:50
                    Dzięki Bałamuku za recenzje. Dobrze się dowiedzieć co też inni (nie związani z nami) sądzą.
        • g0p0s Re: Dwie trzecie przeczytane 24.09.12, 20:57
          the_dzidka napisała:
          > 4. Na koniec pozostawiłam sobie nadal irytującą mnie kwestię ruchomej anatomii

          Napisane jest w kilku miejscach, że ta anatomia jest jedyną wartą uwagi cechą postaci. Z twarzy owca, fryzura (a więc umiejętność obsługi wyglądu) do bani, inteligencja żadna, charakter nieskomplikowany, cel życia jeden. I na taki rozkręcony wiatrak łapie każdego samca? Też za Dzidką nie wierzę. Dorastająca młodzież może się zainteresować dłużej, ale dorośli ludzie? Gdzieś tam (w książce) było powiedziane, że ten talent przekłada się na walory w sypialni (że tak oględnie napiszę). Ale to są jednak inne mięśnie. Co nie wyklucza treningu kompleksowego. Ale nie samą d... człowiek żyje.
          Aby nie było tylko krytycznie, to jest kilka fajnych powiedzeń, określeń, dialogów. Bezdomne jajka - świetne i trafne określenie. Więcej na razie nie przytoczę, bo się dziełem dzielę.
          • balamuk Re: Dwie trzecie przeczytane 24.09.12, 21:57
            A w co tu wierzyć, przeciez to sensu nijakiego nie ma...
        • kai_30 Re: Dwie trzecie przeczytane 26.09.12, 10:40
          Dorzucam się do uwag, jęków i protestów:

          1. Po cholerę kupować samochód w Berlinie i mieć potem kołomyję z tłumaczeniem przysięgłym papierów, polską rejestracją, opłatami celnymi itd itp, jeśli dokładnie taki sam model można kupić w polskim salonie? Niemieckie lepsze czy tańsze, bo może jest w tym jakiś sens?
          2. Mieszkanie Majki jest jej własnością odrębną (spadek po babci), a jednak główną przyczyną, dla której nie chce go oddać wiarołomnemu mężowi (pomijam kuriozalność pomysłu i konieczność jakiegokolwiek tłumaczenia sie) jest to, że przydzielono jej tu pracownię, czy jakoś tak. Ewidentnie autorka nie zorientowała się, że czasy urzędowego przydzielania lokali dawno się skończyły, a jak ktoś chce, może firmę prowadzić gdziekolwiek mu się podoba, kwestia zgłoszenia zmiany adresu w stosownych urzędach.
          3. Oczywiście wszyscy projektanci komputer traktują jak zło konieczne, obowiązkowy jest stół kreślarski, ew. potem "przenosi się" do komputera, o przekazywaniu sobie projektów na dyskietkach była już tu mowa, argh.
          4. Cały ten deal skandynawski nie mieści mi się w głowie - czy ja dobrze rozumiem, że najpierw była mowa o supermarkecie, potem się okazało, że to sklep z ciuchami, a wielkie dzieło polsko-szwedzkie polegało na obmyśleniu wystroju okien wystawowych?? Proszę, powiedzcie mi, że coś źle zrozumiałam...
          4. A propos źle zrozumiałam: o jednolitości języka już było, a o tym, że często trudno jest zrozumieć, o czym ci ludzie mówią, też? Jakieś silenie się na pseudo-młodzieżowy i pseudo-luzacki slang (skrzyżowali sie, taaa...), do niczego nie podobny...
          5. Imiona bohaterów - drażnią nie tylko wszechobecne zdrobnionka, ale także imiona niepasujące do epoki/wieku bohaterów. Powszechne są Zdzisie, Kazie i inne Krysie - no ok, moda na stare imiona wraca, ale to dotyczy dzieci, a nie dzisiejszych 30-latków (pi razy oko).
          6. Czas mi się skończył, a jeszcze dużo zostało.

          Przepraszam. Musiałam sobie ulać. I nawet nie mam o to wszystko pretensji do autorki, tylko do wydawnictwa - gdzie był redaktor??
          • iwoniaw Re: Dwie trzecie przeczytane 26.09.12, 13:08
            Cytatgdzie był redaktor??

            Od pewnego czasu zaczęłam odnosić - być może mylne, ale wciąż nieodparte - wrażenie, iż tekstu podpisanego przez autora z tzw. nazwiskiem redaktorskie łapy dotykać niegodne (a dla wydawcy taniej). I nie dotyczy to tylko książki z niniejszego wątku (której, jako się rzekło, póki co nie czytałam i nie zamierzam).
          • asia.sthm Re: Dwie trzecie przeczytane 26.09.12, 14:28
            > 4. Cały ten deal skandynawski nie mieści mi się w głowie - czy ja dobrze rozumi
            > em, że najpierw była mowa o supermarkecie, potem się okazało, że to sklep z ciu
            > chami, a wielkie dzieło polsko-szwedzkie polegało na obmyśleniu wystroju okien
            > wystawowych?? Proszę, powiedzcie mi, że coś źle zrozumiałam...

            A bo to ciezki orzech jest.
            Chodzilo pewnie o nowo otwierana galerie na peryferiach Sztokholmu, cos w rodzaju eleganskiego NK w centrum. Na premierze pokazano hologram Krecidupci jako clou programu podczas pokazu mody , pozniej zas puszczano na wystawach butiku czy sklepu...albo w kilku aby nie powiedziec wszedzie. Bo im tam dochody i zyski dupa podniosla do jakichs niezmierzonych ludzka logika poziomow. Podejrzewalam prowizje z obrotow ---> dla Majki oczywiscie, bo dla kogozby innego. Nowiuski samochod za jeden projekt tego rozmiaru to jednak fiuu fiuu!


            To moglo byc cos takiego, tyle ze ograniczone do jednej czesci ciala, od tylu, anonimowo - sama dupcia bez twarzy.
            www.youtube.com/watch?v=jIcsYBZSQ48&feature=player_detailpage
            Tyle zrozumialam po jednorazowej lekturze, ale byc moze chodzilo o zupelnie co innego - piorun wie.
            • balamuk Re: Dwie trzecie przeczytane 26.09.12, 16:01
              O jeżu, już się przestraszyłam, że zobaczę Kate Moss kręcącą zadkiem. Brrr.
              Ja głębi tej reklamy nie pojęłam małym rozumkiem, niemniej jednak spróbowałam ją sobie zwizualizować i padłam ze śmiechu. Tyle tylko, że zdrowy śmiech to to nie był. Durnych reklam wszędzie mnogo, ale coś takiego miałoby chyba szansę na Księgę Guinnessa?
              Kai-30, też mnie zdumiał zakup samochodu, a jeszcze bardziej "przydzielona" pracownia. Może chodziło o dodatkowy metraż, przysługujący jeszcze w latach 80. jednostkom pracującym naukowo, tfurczo i co tam jeszcze.
              • kai_30 Re: Dwie trzecie przeczytane 27.09.12, 09:36
                > Kai-30, też mnie zdumiał zakup samochodu, a jeszcze bardziej "przydzielona" pra
                > cownia. Może chodziło o dodatkowy metraż, przysługujący jeszcze w latach 80. je
                > dnostkom pracującym naukowo, tfurczo i co tam jeszcze.

                No tak, ja wiem, że drzewiej przysługiwał nadmetraż na pracownię. Ale to po pierwsze - Majka za młoda na to, a po drugie - wyraźnie jest podkreślone, że mieszkanie dostała w spadku po babci. Czyli jest jej własne, osobiste, prywatne, nie żadne państwowo-przydziałowe.

                I w sumie uświadomiłam sobie, że te "smaczki z epoki" byłyby całkiem fajne, więc czemu by nie osadzić powieści w latach 70-tych właśnie? I samochód z Berlina miałby wtedy sens, i nadmetraż na pracownię, i kreślenie na deskach. O wiele lepiej by się to czytało, przynajmniej połowa zgrzytnięć zębami zaoszczędzona.
                • kocio_pierzaczek Re: Dwie trzecie przeczytane 27.09.12, 09:44
                  Kai, niegłupi pomysł. Tylko żeby dla odmiany realia z XXI wieku zgrzytem tam się nie wdzierały. Właśnie zmęczyłam to dzieło. Od "Gwałtu" lepsze. Ale od "Gwałtu" wszystko przed i po może być tylko lepsze. Interesuje mnie statystyka, ileż to razy słowo "tyłek" zostało użyte. Odrealniona wizja męskiej części społeczeństwa, jedyny, którego wiatrak nie ruszał, był odmiennej orientacji. Kręcił się nie tylko zadek, ale i wszystko wokół niego, dla mnie fuj, do cholery, że w durnych serialach zawżdy wszystko na dupie się kończy, to rozumiem. Ale żeby Gurua?... Nie, nie pasuje mi to zdecydowanie.

                  I jeszcze jedno mnie zastanawia - zawsze miałam wrażenie,że Gurua ma wrodzone poczucie sprawiedliwości. Nie pamiętam, żeby pisywała o zbrodni bez kary, z wyjątkiem, jej zdaniem, jakoś tam uzasadnionych przypadków (vide spowodowane przez Arabellę samobójstwo jej małżonka lub utrupienie złoczyńcy przez Kasię za pomocą wiecznego pióra). A tutaj mrożące krew w żyłach zabójstwo z prologu zostaje radośnie pozostawione jako niewykryte na wieki wieków amen. Nie leży mi to jakoś.
                  • eulalija Re: Dwie trzecie przeczytane 27.09.12, 11:03
                    Wiatrak nie ruszył również Wikinga. On w solidnych brunetkach gustował.
                    O jaką Kasię i jakie pióro kaman, bo na pamięć mroki ...
                    A o tej zbrodni bez kary świadomie nie napisałam, bo wtedy mało sztuk przeczytało i nie chciałam mącić.
                    • dorka_31 Re: Dwie trzecie przeczytane 27.09.12, 11:21
                      Jestem już na ostatnich stronach, więc może w końcu i ja się wypowiem co mi się nasunęło.
                      1. Zaczęło mi się czytać dobrze i nawet byłam ciekawa co dalej, tak gdzieś do połowy, potem zaczęło się robić dziwnie i już tak nie ciągnęło. Zwłaszcza pod koniec. Początek jeszcze jakoś wyszedł, ale końcówka książki beznadziejna.
                      2. Zniesmaczyły mnie wulgaryzmy. Nie twierdzę, że jest ich zatrzęsienie, ale o ile pamiętam, to Gurua wręcz kiedyś szczyciła się tym, że nie używa "słów powszechnie uważanych za obraźliwe" i faktycznie tak było. Czasem wręcz zabawnie się to czytało, gdy jakiś taki pospolity przestępca czy inny prosty typek ooperował barwną polszczyzną, ale miało to właśnie swoisty urok. Od jakiegoś czasu jednak wulgaryzmy się zaczęły pojawiać i urok mi prysł.
                      3. Te wszystkie fragmenty przy których nam "zgrzyta". Też mi się od razu włącza pytanie: "gdzie był redaktor?" oraz to, co Gurua kiedyś sama o sobie mówiła, że starannie sprawdza szczegóły oraz wszelie realia, bo i ją samą to razi w powieściach. No i co? Czemu przestała? Już jej się nie chce, bo ludzie i tak kupią? Już jej nie razi? Nie rozumiem...
                      4. Sensu w postępowaniu bohaterów oraz charakterów ludzkich się nie czepiam. Kiedyś też bywało różnie i nie zawsze bohaterowie zachowywali się racjonalnie, co zresztą tak mi się zawsze u Guruy podobało, ale tym razem coś mi tu zawodzi w sposobie pokazania tego wszystkiego. Te wszstkie drobne zgrzyty, które jakoś utrudniają odbiór i czynią dzieło mniej strawnym.
                      5. No i jeszcze powtórzę to, co narzuca się najbardziej - ten tyłek będący centrum wszechświata to też chyba lekka przesada i naprawdę ciekawa jestem skąd Gurua w ogóle wzięła ten pomysł. Czy wydawało jej się, że to będzie chwytliwe? Czy ona w ogole widziała gdzieś coś takiego, co jej to mogło podsunąć? Nie wiem naprawdę, ale też mi to jakoś nie leży...
                      6. Jeszcze ten wątek zbrodni bez kary (jak słusznie zauważyła Kocio) oraz zupełny brak policji. Trochę mi to nie pasuje...
                      7. Ale poza tym, to chyba faktycznie czytało się nieco lepiej od poprzednich smile
                    • kocio_pierzaczek Re: Dwie trzecie przeczytane 27.09.12, 11:46
                      Tajemnica.
                      • g0p0s Re: Dwie trzecie przeczytane 27.09.12, 12:24
                        Kasia z piórem w Tajemnicy. Po dłuższej chwili doszedłem, że odpowiedź tego dotyczy.
                      • eulalija Re: Dwie trzecie przeczytane 28.09.12, 10:26
                        Jasne. Dwie, oprócz wszystkich poradników, mam książki tylko raz przeczytane. Jakoś między nimi i mną nie zaiskrzyło. Jedna to Lądowanie a druga właśnie Tajemnica. Stąd niewiedza. Dziękuję, dyg.
    • balamuk Re: Krwawa zemsta 27.09.12, 13:56
      Wiecie, przeczytałam sobie teraz ten "opis powieści", na którym kiedyś wieszałam psy. Opinii nie zmieniłam, ale ze zdziwieniem doszłam do wniosku, że w pewnej mierze oddaje bezsens i chaos panujący w dziele...
      • g0p0s Re: Krwawa zemsta 27.09.12, 15:56
        Opis jest koncentratem, ale z grubsza oddaje treść.
        Pomieszanie epok może wynikać z tego, że Gurua najczęściej nie pisze książki od początku do końca za jednym przysiadem, tylko zaczyna, odkłada, wraca. Kiedyś padło stwierdzenie że ma w różnych fazach 5 powieści. Może Zemsta częściowo powstała dużo wcześniej (i może akcja miała się toczyć jeszcze wcześniej), a teraz została sfinalizowana. Co nie zmienia oceny pracy redaktorki tej książki.
        • the_dzidka Re: Krwawa zemsta 30.09.12, 16:28
          > Może Zemsta częściowo pow
          > stała dużo wcześniej (i może akcja miała się toczyć jeszcze wcześniej), a teraz
          > została sfinalizowana.

          No ale jeśli chyba nawet, to źle świadczy, jeśli wydając książkę po powiedzmy 15 latach jej pisania (bez pokazania, że akcja toczy się wcześniej, jak w Garwolinie) nie sprawdza się, na ile zmieniły się realia? W czasach, gdy zmieniają się one co rok?
          Kupowanie auta w Berlinie, rysunki na desce, encyklopedia, używanie komórki w samolocie...

          No ja niestety powiem to wprost, Gurui już się nie chce. W siną dal odpłynęło "sprawdzać, sprawdzać!", w tej książce dopiero jest to aż tak bardzo widoczne. Co z tego, że rozwodowe rozterki Dominika są tak doskonale opisane, skoro jednocześnie dowiadujemy się, że nie dostanie mieszkania, bo to żonie przydzielili w nim nadmetraż na pracownię?

          I OK, ma pełne prawo jej się nie chcieć, ale może w takim razie niech już nie pisze książek. Mówię to przy nadal bałwochwalczym uwielbieniu Jej jako osoby.
          • balamuk Re: Krwawa zemsta 30.09.12, 17:29
            Jako osoby? Czy jako autorki książek, które do pewnego momentu odrywały od otaczającego dziadostwa, wyciągały z dołka, czyniły życie znośniejszym itp.?
            • the_dzidka Re: Krwawa zemsta 30.09.12, 18:23
              balamuk napisała:

              > Jako osoby? Czy jako autorki książek, które do pewnego momentu odrywały od otac
              > zającego dziadostwa, wyciągały z dołka, czyniły życie znośniejszym itp.?

              Jako osoby. Jednostki osobiście poznanej, czarującej, błyskotliwej i zabawnej, które to wrażenie pozostało mi do dziś mimo późniejszych (od Porwania wzwyż) okropnych fauli. Trudno, miłość to miłość, dlatego z miłości pragnęłabym, żeby już przestała pisać, a najlepiej, żeby już nie napisała była tych trzech ostatnich pozycji.
              Oczywiście wiem, że gdybym nie kochała jej książek, mogłabym jej jako osoby wcale nie polubić. Ale to wynika jedno z drugiego, przynajmniej dla mnie.
              • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 30.09.12, 19:01
                A wiecie co mi przyszlo do glowy i nie chce przestac po niej chodzic?
                To jakas inna osoba zbiera do kupy kawalki kiedys pozaczynane przez Gurue - a wiemy, jak juz tu Gopos nadmienil, ze tego jest sporo po roznych szufladach - i te kawalki teraz skleja, montuje, wtyka obrzydliwosci aby sie dopasowac do rzekomych trendow, chrzani dyskietki, bo te niewazne, troche "kurestwa" doda, bo to sie sprzedaje itd.

                Nie moge uwierzyc, ze to Joanna Chmielewska z wiekiem tak dziczeje. To sie po prostu w mej glowie nie miesci, a serce nie chce przestac bolec.
                • edeka5 Re: Krwawa zemsta 30.09.12, 19:11
                  Dobra teoria, Asiu.
                • the_dzidka Re: Krwawa zemsta 01.10.12, 09:01
                  > A wiecie co mi przyszlo do glowy i nie chce przestac po niej chodzic?
                  > To jakas inna osoba zbiera do kupy kawalki kiedys pozaczynane przez Gurue - a
                  > wiemy, jak juz tu Gopos nadmienil, ze tego jest sporo po roznych szufladach -
                  > i te kawalki teraz skleja, montuje (...)

                  Miałam podobne wrażenie, zresztą ktoś z was na samym początku tego wątku już pisał, że to robi wrażenie patchworka.
                  • szkorbut-lumbago Re: Krwawa zemsta 01.10.12, 09:18
                    Teoria Asiowa jest świetna. Będę się jej trzymać, bo pozwala mi zachować równowagę umysłową i pełne uwielbienie dla wcześniejszej twórczości.
                    Swoją droga to przecież nie jest tak, że Autorka nie dała rady dostawać się do teraźniejszości. taka na przykład Krowa (z 1997 r.) trzyma się dość dobrze. Zapewne udałoby się znaleźć jakieś usterki dotyczące kwestii technicznych, ale jest w większości spójna z ówczesnym światem. I morderstwo (tudzież jego próba) jest poprawne i dokończone. Tym bardziej wierzę w teorię Asi smile
                    • 36krzysiek Re: Krwawa zemsta 01.10.12, 10:03
                      Pójdę dalej. Już od czasów Zapalniczki jestem zdania, że pewna pisarka macza palce w tworzeniu nowych książek. Z czasem przejęła całość i nazwisko Chmielewska jest li tylko pseudonimem? Za dużo "chmielewskiej" w tych powieściach, za dużo typowych powiedzonek, aż podejrzanie za dużo, takie na siłę nawiązywanie do stylu. A nowe wydawnictwo trzeba utrzymać, na nazwisku można jeszcze pojechać, tylko jak daleko? Gdyby przy boku autorki stał dawny plenipotent takie dzieła nie miałyby prawa ujrzeć światła dziennego.
                      • g0p0s Re: Krwawa zemsta 01.10.12, 15:02
                        Gdyby tak było, to wykonawca bardziej by się starał.
                        Niechcący zaliczyłem taki test. Jechałem komunikacją publiczną i podczytałem 2-3 zdania z książki, którą czytała jakaś babka. W tym króciutkim fragmencie nie było nic charakterystycznego - imienia, akcji, przedmiotu, tylko chyba opis myśli. Styl wydał się znajomy, obstawiłem Guruę. Zgadłem. Czy to można podrobić, nie wiem. A styl na poziomie języka się utrzymuje.
          • g0p0s Re: Krwawa zemsta 30.09.12, 19:28
            > No ja niestety powiem to wprost, Gurui już się nie chce.
            Może to jest rosnące przeświadczenie, że teraz to już można więcej? Z moich obserwacji wynika, że na czerwonym świetle przez ulicę wcale nie przechodzi rozbrykana młodzież, tylko osoby wiekowe. Widać uznają, że ich takie pierdoły jak przepisy nie dotyczą. Podobnie może być z pisaniem, cokolwiek wyjdzie spod klawiatury jest jedynie słuszne.
            • hamerykanka Re: Krwawa zemsta 01.10.12, 03:03
              To tez mozliwe, a drugie co obserwuje w ostatnich ksiazkach to syndrom oblezonej twierdzy. Czyli ona i jej najblizsi sa dobrzy, a wszyscy inni glupi i zli. I stad moze bierze sie tez caly czas narzekanie a to na polityke, a to na sluzbe zdrowia itp, a przeciez-nawet pamietam z biografii-sama swieta nie byla, np jako kierowca jest ...ekhem..nie najlepsza, to zawracanie tam gdzie nie wolno, to jazda na czerwonym.
              . A wspolpracownicy i znajomi sa tacy super, opisy sa wrecz przeslodzone jak na moj gust.
              Cos jak u Musierowicz.Czy to sa zmiany starcze? Ta nieukrywana niechec?
              • balamuk Re: Krwawa zemsta 01.10.12, 17:39
                Dobrzy, mądrzy i szczupli... coś w tym jest.
                Nawracam do teorii Asiowej, bo mnie przekonuje. Styl na poziomie języka da się podrobić. Ale cała reszta to sieczka, a poza tym zupełnie prywatnie zrobiłam sie podejrzliwa w związku brakiem policji. Całkowitym. Ani jednego sympatycznego przedstawiciela władz? Jak to tak, no jak?
                • el_la Re: Krwawa zemsta 01.10.12, 23:15
                  Mam takie wrażenie, że to trochę jak ze sportowcem, który nie umie odejść w czasie, kiedy jest na szczycie. Wierni fani wierzą, że może jeszcze te zawody wygra, ale to już płonne nadzieje. I najpierw jest żal, a potem już tylko wstyd i żenada.
                  • kocio_pierzaczek Re: Krwawa zemsta 02.10.12, 09:03
                    Teoria asiowa do mnie też przemawia. Ciekawi mnie jedynie, jak technicznie rozwiązano to z Guruą ona przecież silny charakter ma i bezwolną owieczką nie jest. Czy ona to - jeśli patchwork jest prawdą - w ogóle czyta i czy wie, co firmuje swoim nazwiskiem? Niedawno w jakimś wątku dyskutowaliśmy o seksie w jej książkach, który traktowany jest z przedwojennym taktem. Więc jak się do tego ma historia o wiatraku?!!! Aż tak by się jej odmieniło? Czy chodzi tylko o sprzedaż?... Aż boję się kolejnej powieści.
                  • a_weasley Alternatywna diagnoza 02.10.12, 12:01
                    Mam wrażenie, że Gurua cierpi na przypadłość dość częstą, aczkolwiek uchodzącą za typowo męską: fizjologiczną niezdolność do przejścia na emeryturę. Są tacy ludzie. Przyzwyczaili się pracować i nie będą co głupie 50 lat zmieniać przyzwyczajeń.
    • eulalija Krwawa zemsta - porządek w temacie 02.10.12, 21:53
      Krytyki i dyskusja zmierzają w złą stronę. My się tu nie kłócimy.
      Najwyraźniejsze i niezbyt miłe teksty są od osób z daleka.
      Czy zawsze wpadacie gdzieś i od razu wołacie, że wazonik powinien stać z drugiej strony?

      Wolniej i ciszej poproszę.
      • g0p0s Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 02.10.12, 22:33
        Ja mam tylko zastrzeżenie, że robią to w środku wątku, a nie na końcu. Weście się na dół wpisujcie. Miejmy trochę prawdziwego życia ogólnoforumowego u nas. Kilometrowe polemiki z cytowaniem pierdylionów poprzednich postów to norma od której drastycznie odstajemy. Mamy teraz wersję demo za darmo. Jak się nam nie spodoba, to moderatorki złapią za nożyczki.
        A tak ogólnie to co chodzi?
        • balamuk Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 02.10.12, 23:00
          Ogólnie w środku też da się czytać. I dyskutować. Dyskusja niekoniecznie jest kłótnią.
          Eulalijo, w czym problem? Żeby nie pisał nikt "obcy", który chce napisać? Przecież to nie o to chodzi.
        • the_dzidka Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 03.10.12, 07:39
          g0p0s napisał:

          > Ja mam tylko zastrzeżenie, że robią to w środku wątku, a nie na końcu. Weście s
          > ię na dół wpisujcie.

          Jak, do pioruna, mają wpisywać się na końcu, skoro odpowiadają komuś na wcześniejszy post?! Na litość boską!

          > Mamy teraz wersję demo za darmo. Jak się nam nie spo
          > doba, to moderatorki złapią za nożyczki.

          I to będzie chwila, w której odejdę z forum. Co innego cięcie wulgaryzmów/obelg, co innego cenzura.
      • szprota Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 02.10.12, 23:23
        eulalija napisała:

        > Krytyki i dyskusja zmierzają w złą stronę. My się tu nie kłócimy.
        > Najwyraźniejsze i niezbyt miłe teksty są od osób z daleka.
        > Czy zawsze wpadacie gdzieś i od razu wołacie, że wazonik powinien stać z drugie
        > j strony?
        >
        > Wolniej i ciszej poproszę.

        Jeśli to do mnie, to przepraszam. Lurkam często, wypowiadam się sporadycznie, bo raczej wolę dyskutować niż gawędzić na forum. Tym razem nie zdzierżyłam.
      • hamerykanka Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 03.10.12, 01:50
        Wlaczajac mnie?
        Czy zrobilam faux pas, ze wyslalam kilka postow?
      • the_dzidka Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 03.10.12, 07:47
        eulalija napisała:

        > Krytyki i dyskusja zmierzają w złą stronę. My się tu nie kłócimy.

        Czyli co - lepiej wsunąć brudy pod dywan, popsikać perfumą i udawać, że ich nie ma? I zająć się malowaniem kwiatków na ścianach?

        Kojarzysz ten obrazek?

        https://poturecku.blox.pl/resource/malpy3.jpg

        Jeżeli ktoś protestuje przeciwko obrzydlistwu, które ktoś inny rozsiewa, to jeszcze się nie kłóci. Tezy stawiane przez Weasleya są absolutnie skandaliczne i tak samo absolutnym skandalem jest na nie nie reagować. Nie żebym się zdziwiła, akurat złudzeń nie mam żadnych, już w wątku n/t Gwałtu stosownie się nam zaprezentował z tezą, że jak się nosi krótkie spódniczki itp., a prostytutkę można zgwałcić. Psim i kocim obowiązkiem każdego jest to zrobić i doprawdy wstyd, że musiała to zrobić osoba jedynie podczytująca, a nie ktoś z obecnych.

        Pretensje należy mieć do tego, kto obrzydlistwa rozrzuca, nie do tego, który z tego powodu wali go w łeb.

        • g0p0s Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 03.10.12, 08:18
          Dobra, wycofuję się. Trochę czepiania się słówek w dyskusji niech sobie będzie. To mnie zirytowało, a nie ścieranie się poglądów.
        • asia.sthm Re: Krwawa zemsta - porządek w temacie 03.10.12, 10:21
          Dzieki Dzidko.

          Gdzies tu sie zaraz podpisze.
          • balamuk Re: Krwawa zemsta 04.10.12, 15:46
            Z sąsiedniego forum MM:

            Jak nie bywam u Chmielewczykow, tak nie dalej jak wczoraj zajrzałam ciekawa, jak ich uwielbienie znosi kontakt z nową, ociupinke jakby odmienioną wersją Ulubionej Autorki. Przyznam, ze gdyby pozostali zachwyceniu czułabym coś pomiędzy ślepym podziwem a współczuciem, odczuwanym dla osób o wypranych mózgach...

            A tak, to się mogę jednoczyć w bólu.

            I mam takie wrażenie, że obu pań dopadl Syndrom Kury Znoszacej Złote Jajka. Owszem, można to zmianami spojrzenia na świat skutkiem wejścia w dojrzaly wiek tłumaczyć, ale od tego redakcja jest, żeby rzecz w książkach nie byla widoczna.


            • szkorbut-lumbago Re: Krwawa zemsta 05.10.12, 08:50
              Jesteśmy Chmielewczykami? Podoba mi się ta nazwa smile
              • kocio_pierzaczek Re: Krwawa zemsta 05.10.12, 09:29
                Do tej pory byliśmy Chmielewszczykami. wink Kto jeszcze pamięta powieść w odcinkach pt. "W Chmielewszczanach"?
                • szkorbut-lumbago Re: Krwawa zemsta 05.10.12, 11:55
                  Prawda, prawda. Pisałam już, że jestem bardzo zdolna big_grin.
                  • szkorbut-lumbago Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 10:35
                    Czytam właśnie "wszystko czerwone" i tam nawet pupa się nie pojawia, tylko wystająca część tylna, w którą Alicja dostaje dubla. Dla mnie to potwierdzenie Asiowej teorii.
                    • kocio_pierzaczek Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 11:58
                      Tyłek się niekiedy pojawiał, acz nie w kontekstach erotycznych. Coś tam się wydłubywało spod tyłka, ktoś tam podskoczył, jakby go coś w tyłek ugryzło, spódnica bywała zgruchmoniona na tyłku itp.
                      • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 12:55


                        Nie pamietam juz od ktorej ksiazki czasem padla kurwa i wtedy sie dziwilam, ale nie bylo to nic obrzydliwego tylko ot uzyte slowo.


                        • balamuk Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 18:12
                          No i oczywiście jeść tyłkiem można było. Nikomu nie przeszkadzało, jak mniemam, za to bawiło do łez. A ta kurwa... Nie pamiętam, kiedy się pojawiła, najwyraźniej była dobrze osadzona w kontekście i nie przeszkadzała. Ktoś pamięta, kiedy wkroczyła na scenę?
                          • ewa9717 Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 19:01
                            Tak mi się prawie cytaci: "Panie Zbyszku, a pomyślał pan o mnie "ta (stara?) k...?"
                            • koszmarna.baba Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 19:22
                              ewa9717 napisała:

                              > Tak mi się prawie cytaci: "Panie Zbyszku, a pomyślał pan o mnie "ta (stara?) k.
                              > ..?"
                              Nie ta stara tylko "głupia k..." tak dla porządku. wink
                              • ewa9717 Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 19:51
                                O, to własnie wink
                                • g0p0s Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 20:05
                                  Co do pierwszej q.. w twórczości, to gdzieś to na forumie dawno temu napisałem, być może w zagadkach, teraz nie pamiętam. Chyba to było przed Autobiografią. Odszukać się nie da, bo słowa nie cytowałem.
                                  • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 20:26
                                    Trudny trup?

                                    tak jakos, ale glowy nie dam a szukac teraz nie dam rady. W kazdym badz razie zaczelo sie niewinnie ...jak w piaskownicy.
                                  • semihora Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 20:58
                                    Mnie się wydaje, że pierwsza q... padła w "Upiornym legacie" - tak Dromader zelżył kotkę Kasię, kiedy mu dom okradziono.
                                    • asia.sthm Re: Krwawa zemsta 08.10.12, 22:19
                                      Masz racje - na Kasie padla dziewicza q.... w 1977 i miala gleboki sens, a potem dluga przerwa. ( kropkuje zeby nie odstawac w elegancji)
                        • slotna Re: Krwawa zemsta 09.10.12, 00:23
                          W "Drugim watku" zloczynca wrzasnal "kurwa", gdy zostal uderzony butelka.
                          • dorka_31 Re: Krwawa zemsta 09.10.12, 08:18
                            No właśnie, wszystkie te wczesniejsze q... są w jakiś sposób uzasadnione i nie rażą, zaś teraz wyrazu na "k" używają bohaterowie pozytywni, ludzie wykształceni, ot tak po prostu. I mnie to razi. Tym bardziej, że Gurua sama się swojego czasu deklarowała, iżz takich słów stara się nie używać, bo wszystko można opisać w inny sposób.
                            • papuga_ara Re: Krwawa zemsta 09.10.12, 14:24
                              No dobra, przeczytałam książkę oraz wszystko w tym wątku i mogę pisać wink
                              Zaczynając od ostatnich postów, to są na świecie sytuacje, w których nic powyżej k.... mać nie odda istoty sprawy, i jak się powie wtedy "o, motyla noga!" to wyjdzie dziwnie i sztucznie. Jest to w końcu słowo, które potrafi dać potężne rozładowanie, przynajmniej mnie. Kwestia częstotliwości i kalibru sprawy, nie? Ale to jest "mój opinion" i ja się z nim zgadzam, a nikt inny nie musi. W "Kręciemilce" bardzo niefajne było to, że to o niej jako o osobie padało. Fuj. To nie podobało mi się. (a co!)
                              Opis historii jako takiej - i nie mam tu na myśli wyczynów odwłokowych, tylko zdrady, przymierzania się do zdrady, przechodzenia związku przez zdradę - odebrałam jako życiowy, wbrew pozorom. I tego "zaświergolenia" czyimś (do wyboru): zadem, odwłokiem, uśmiechem, kosmykiem włosów odgarnianych z czoła, itepe itede, i "przeczekiwania", aż zaświergolenie partnera/partnerki (albowiem zjawisko jest, wbrew sugestiom Guruowym, obupłciowe) przejdzie. Znam - i z życia, i z pracy (czyli też z życia) historie, w których życie "po zdradzie" było jakościowo lepsze niż "przed". Oczywiście, nic za darmo, ani łatwo, ani bezboleśnie, ale jednak się zdarza. I jest w tym pewien element - żeby nie przesadzić, ale jednak nie umiem tego inaczej napisać - nadziei? Szansy może lepiej? No, "coś optymistycznego" (cytując Kasię Kowalską) w trudnym momencie życia związku.
                              Co mnie dziwiło, to znakomita komitywa Majki z Anusią, z którą Dominik, jak wiemy, kiedyś się "zdrzemnął" (a cóż to za określenie, swoją drogą...) - to wspólne kawkowanie czy herbatkowanie wydało mi się mocno naciągane i sztuczne właśnie. Ja rozumiem, że działo się w obliczu wspólnego wroga, ale mnie nie przekonało.
                              Alkohol lejący się obficie przy każdej okazji zniesmaczył mnie był. Lubię, piję, używam z upodobaniem, ale jeszcze nie stanowi centralnego punktu mojej egzystencji. A tu stanowił. I dziwnie mi się to czytało, jak rany. Co to miało być??
                              Nieprzyjemne, delikatnie rzecz ujmując, sugestie o gwałceniu Emilki. Nie lubię tego fragmentu światopoglądu Guruy - "że sama sobie winna" (nie Gurua, tylko zgwałcona kobieta). Przez "Gwałt" nie przebrnęłam, bo obśmiewanie tegoż i robienie z tego groteski jakoś mi nie leży. Skąd to u Guruy, na litość boską? Albo to nie jej (i tu koncepcja Asiowa do mnie przemawia) - chociaż o tej sprawie sądowej z gwałtem związanej pisała/mówiła już od dawna - albo to, co ona na papier przelewa, jakieś wypaczone się staje i jakby tak z Nią pogadać, to inaczej by było? No nie pasuje mi za grosz i już. Albo rzeczywiście tak ma, niestety. W każdym razie w najnowszej powieści raziło mnie jak prądem, jak one tak swobodnie "no zgwałcił ją, ale tak delikatnie, nic jej się nie stało". Brrrrr.
                              Gurua jedzie równo po obu pciach, żadnej nie oszczędzając (to znaczy, że przedstawiciele obu mają szansę awansować na miano skończonego kretyna albo bezdennej idiotki), tyle że bardziej wulgarne niż kiedyś się to zrobiło.
                              Jak obuchem walnął mnie był niedokończony wątek zbrodni - biedna Zenia padła ofiarą zaświergolonego kretyna, i tylko na końcu jakaś marna wzmianeczka "wieczne jej odpoczywanie", a nawet więcej, "może i dobrze, że w pierwszym szale trafił na niewinną Zenię"???? No tak się nie godzi, Guruo droga....
                              Wobec powyższych takie drobiazgi, jak dyskietki, komórki w samolocie i encyklopedie nie miały dla mnie znaczenia, zbladły.
                              Czytało się dość wartko, początkowo przyjemnie, w miarę upływu lektury coraz mniej wartko i mniej przyjemnie i po raz pierwszy w życiu (nawet przy "Krętce" tak nie miałam, a "Gwałtu" nie dokończyłam) nie mogłam się już doczekać finału. O tym już też pisaliście, czyli mamy podobnie.
                              Cieszył mnie klimat biura projektów, tak dobrze znany, te dialogi, ta atmosfera, przy głuszcu ryknęłam śmiechem tak jak Dzidka smile Cieszy mnie wszystko, w czym bohaterowie gadają i "lecą Guruą", mam tego głód i już. Rzeczywiście, wszyscy jakoś zaczęli mówić jednym głosem i tu znów hipoteza patchworkowa się kłania??
                              Na koniec jedno zdanie, które spodobało mi się ogromnie i zabieram je ze sobą po tej lekturze:
                              "Świat niestety składał się w pewnym stopniu z elementów - pewników nie do przebicia i nie do ugryzienia, tak jak nie można skonsumować kawałka granitu, gryząc go zębami i żeby to jeszcze było pożywne. I smaczne."
                              Podoba mi się - w odniesieniu do życia w ogóle, a i do ostatniej lektury również. Chwilami smaczne, chwilami, niestety - granit.
                              • dorka_31 Re: Krwawa zemsta 09.10.12, 14:31
                                Papugo, piękna analiza! I w zasadzie się z Tobą zgadzam smile
                                • balamuk Re: Krwawa zemsta 10.10.12, 18:17
                                  Mądra analiza, Papużko.
                                  A z tym gwałtem... Rozmyślałam o teorii Asiowej i stwierdziłam, że spróbuję zrobić podejście do "Krętki", którą kiedyś przeleciałam bardzo po łebkach i nic mi się tam kupy nie trzymało. I prawie na samym początku trafiłam na rozważania Górskiego, cytuję: "Zaraz, ale mafiozi i oszuści też chyba mają dzieci...? Na tym dowcip polega. Ten kretyński przyzwoity człowiek dziecka się nie uczepi, żony parszywcowi nie rąbnie, najwyżej zgwałci, ale to na dwoje babka wróżyła, żonie się może spodobać..."
                                  Kochani, przytulcie. Bo normalnie chce mi się wyć.
                                  • yvi1 Re: Krwawa zemsta 10.10.12, 19:32
                                    Ja tez przebrnelam przez Zemste i po Gwalcie,ktorego nie dokonczylam,jest to jedna z wielu ksiazek,gdzie ciesze sie ,ze nie wydalam na nia pieniedzy.
                                    Jako dlugoletnia fanka,zmusilam sie do czytania,ale dobrze,ze to tylko pozyczone bylo i nie bedzie mi stalo obok smirktudni,Czerwonego,Zycia itd.
                                    Kocham Gurue miloscia nieustajaca,ale jej najnowsze ksiazki juz mniej.Co nie znaczy,ze nastepnych nie przeczytam.Nadzieja wszak matka.....
        • the_dzidka Szanowni, oto Sprostowanie! 11.10.12, 14:29
          a_weasley interweniował w prywatnym mailu do mnie, oskarżając mnie o zniesławienie (sic!), ponieważ przypisałam mu słowa, których w istocie nie wklepał w komputer. Zgadza się - nie napisał "prostytutkę można zgwałcić". Napisał natomiast, że jeśli kobieta nie szanuje "swojej sfery intymnej", to niech się nie zdziwi, jeśli gwałt na niej zostanie potraktowany jako coś nieistotnego. Dokładnie wyglądało to tak:

          "[ktoś] Traktowanie gwaltu jako "nic takiego".
          [a_w] Stosownie do traktowania własnej sfery intymnej przez pokrzywdzoną. "


          Próby uzmysłowienia a-weasleyowi, że to jest dokładnie to samo, tylko innymi usty ujęte, nie odniosły rezultatu (nie żebym była w tej materii optymistką...). A zatem - proszę bardzo, prostuję.

          A najzabawniejsze w tej smutnej kwestii jest to, że gdyby a_weasley nie upierał się tak bardzo, być może parę osób przeoczyłoby jego tezy i poglądy. A tak, to już chyba wszyscy zauważyli smile Ale postąpiłam zgodnie z jego życzeniem... smile))))))
          • balamuk Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 11.10.12, 15:54
            No szlag kosmiczny.
            Co, przepraszam, prostujesz? Jeżeli komuś nie dosyć bieżącej dyskusji, niech sobie poczyta w forum.gazeta.pl/forum/w,14722,127105383,,Gwalt_lekko_latwo_.html?v=2 , gdzieś od drugiej strony. Ty go zniesławiłaś, no cudnie. Jaka jest procedura, mam prywatnie napisać do a_w, żeby odkolegował się od forów, które ewidentnie nie zieją mizoginistyczną dulszczyzną i gwałt uważają za zło? Nijakiej ochoty nie mam. To może do adminów mam pisać?
          • asia.sthm Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 01:31
            Sprostowanie urzedowo wprowadzone do ksiag.
            Dobra opinia uratowana, zniesławienie zamienione na rozsławienie.
            Szafa gra.
            • ewa9717 Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 09:15
              Asiu, jesteś boska!
              Kawał o pannie Mani mi się przypomniał wink
              • asia.sthm Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 10:54
                big_grin
                Panna Mania cudnie gra na mandolinie.... ten?
                czy ten:
                Panna Mania Pięknie Gra Na Swej Kończynie.

                Ewuniu, najlepiej opowiedz.
                • ewa9717 Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 11:16
                  Bal w kresowym dworku, panna Mania tańczy z panem Kaźmirzem i nagle się rumieni.
                  -Panna Mania, a co to stawszy sia, a?
                  -Aj, pan Kaźmirz, nie powiem...
                  -Ale niechże się panna Mania nie wstydzi, mnie wszystko można powiedzieć!
                  - Pan Kaźmirz, ja bąka puściła...
                  -Niech się panna Mania nie wstydzi, ja to załatwię.
                  Pan Kaźmirz klaszcze, prosząc o uwagę, przerywa taniec, grajkowie milkną, wszyscy patrzą z zainteresowamiem, a on wypina dumnie pierś i mówi:
                  - Proszę panstwa, panna Mania pusciła bąka, ale ja to biorę na siebie!
                  • kocio_pierzaczek Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 12:55
                    Ewciu, boskie!!!
                    • asia.sthm Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 13:12
                      Znaczy bosko sie tu zrobilo.

                      Alez my umiemy! Nie maja tam jeszcze jakiegos nobla na zbyciu? wink
                      • g0p0s Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 13:24
                        No przecież już wszyscy po jednym mamy. Pani ma, pan ma, unijczycy mają. Dowiedz się może czy oprócz kasy są jakieś inne gratyfikacje. Zniżki na przejazdy, bilety do kina, bez kolejki do kasy alboco.
                        • asia.sthm Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 13:48
                          W Oslo nie mam kontaktow crying
                          a oficjalnie nic nie mowia -
                          kase powinni sprawiedliwie rozdzielic i niech sie kazdy sam rzadzi.
                          • balamuk Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 17:34
                            Uhm. Circa about milion euro? Ja już mojemu ulubionemu mężczyźnie przeliczyłam, gdyby to tylko sama jedna Rumunia dostała, wypada 5 eurocentów na głowę...
                            • g0p0s Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 17:54
                              Nagrodzonych jest ok. 500 000 000. Nie wiem kto nagrodę wręcza, ale będzie miał sporo roboty. A krawcy? 250 000 000 fraków do uszycia!
                              • balamuk Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 12.10.12, 21:33
                                Też chcę frak. To będzie 250 000 001.
                                • szkorbut-lumbago Re: Szanowni, oto Sprostowanie! 18.10.12, 11:23
                                  Chciałam powiedzieć, że mnie Krwaw dobrze zrobiła. Pod jej wpływem oraz Naszych wspólnych rozważań na temat przeczytała wciągu ostatniego półtora tygodnia (na L4 jestem to mogę sobie pozwalać): Krokodyla, Nieboszczyka, Czerwone, Romans, Legat i teraz czytam Boczne Drogi. To ja uważam, ze to dobry wpływ tak zmobilizować mnie do odświeżenia starej dobrej twórczości. Przy okazji przytoczę fragment, który spowodował że śmiałam się na przystanku (już dawno nie śmiałam się w miejscu publicznym z czytanej książki smile):
                                  "-Gdzie mam je zabrać, odciąć sobie? Tu jest jakiś wielki bałwan pod nogami ...
                                  - Wał korbowy - wyjaśniła. - Wykluczam usunięcie ...."
                                  Miłego czytania wszystkim.
    • czekolada72 jEZUS mARIA! tEGO SIE NIE DA CZYTAC!!!!! 22.10.12, 08:15
      Nabylam, nawet sie ucieszylam, ze bede miec CO czytac, sadzac po objetosci, i... poddalam sie w okolicach 39 strony, no nie - takiego belkotu czytac sie nie da i juz!
      Ja wrecz nie wierze, ze to mogla napisac sama Gurua! sad((
      • czekolada72 Re: jEZUS mARIA! tEGO SIE NIE DA CZYTAC!!!!! 22.10.12, 09:19
        I jeszcze tak w nawiazaniu do watku:
        - Gwalt jest o niebo lepszy od tego "cosia"
        - co jest dziwnego w procesie obrobki pierogow?
        - zgadzam sie z Kanna : "Ale co do słowa "gwałt" - mam dziwne wrażenie, ze Autorka używa go jako zamiennika słowa "seks" czy "przespać się".
        - poniewaz jestem dopiero co po najnowszej Musierowicz - tez nasunely mi sie skojarzenia wiekowe, i zaczelam obliczac w jakim wieku sa i czy wiek usprawiedliwia juz to co popelnily?

        "
        • kurcgalopek Re: 22.10.12, 18:20
          No dobrze. Przebrnęłam przez książkę, przebrnęłam przez wątek.
          Przez wątek łatwiej.
          Nie będę się rozpisywała, bo większość Was już napisała to co sama czuję.
          Cud, że przebrnęłam przez książkę, bo zdarzyło mi się to po raz pierwszy aż od czasu Krętki, na której się zacięłam dosyć skutecznie. Powiem więcej, początek nawet mnie wciągnął, no ale potem szło coraz oporniej.
          Nie wiem skąd ta wulgarność, drażnią mnie zdrobnienia imion i to, że imiona nijak nie pasują do współczesności. Drażni mnie też slang, jakim mówią wszyscy bez wyjątku, oraz te wszystkie dyskietki i inne kwiatki nie z epoki. Za Chiny nie rozumiem o co chodzi w reklamie, którą opracowała Majka, jak czytam o gwałcie to mi się robi niedobrze, nie potrafię zrozumieć, jak mogło wyglądać to opalanie się w ruchu itd.
          Smutno.
          Asiu, zaczynam przychylać się do Twojej teorii nt. autora.
          A może po prostu lepiej mi na sercu, gdy myślę o tym w ten sposób?
          • g0p0s Re: 22.10.12, 21:19
            Strasznie dawno Ciebie nie było!
            Czy pewien znany tygodnik to o Tobie napisał? Bo zdjęcie jakieś mało podobne. Ale link pasuje... No, no, znam sławnych ludzi!
            • kurcgalopek Re: 22.10.12, 23:54
              Się wzruszyłamsmile
              Tak, o mnie napisał znany tygodnik. Na zdjęciu rzeczywiście podobna jestem zupełnie do nikogo. W tekście też jest parę dziwnych rzeczy, szczególnie na tematy finansowe, ale ogólnie się zgadza.
              Miło mi, że chociaż po linku mnie można poznaćbig_grin
              • g0p0s Re: 23.10.12, 05:45
                Prasa chyba zawsze przekręca wszystko co może. Nie będą łowcy autografów Ciebie atakowali. Czy teraz używa się słowa gratki?
                • ewa9717 Re: 23.10.12, 08:53
                  No proszę, Kurcgalopek wraca z przytupem, jak miło wink
                  Śnurecek dla komputerośredniokumatych poproszę!
                  • g0p0s Re: 23.10.12, 11:18
                    Sznurek jest za dutki.
                    • kurcgalopek Re: 23.10.12, 12:13
                      No niestety, trzeba kupić w wersji papierowej albo elektronicznej. Może później udostępnią.
                      A jak ktoś i tak ma w domu, a mnie nie poznał ze zdjęcia (wielce prawdopodobne) to gazeta się Newsweek nazywa smile
                      • bbbzyta Re: 24.10.12, 15:21
                        Kurcgalopek napisała: "Tak, o mnie napisał znany tygodnik. Na zdjęciu rzeczywiście podobna jestem zupełnie do nikogo. W tekście też jest parę dziwnych rzeczy, szczególnie na tematy finansowe, ale ogólnie się zgadza".
                        Kurcgalopku, gratuluję na nowej drodze życia! Moim zdaniem na tym zdjęciu jesteś podobna do Guruy, ale do siebie to może rzeczywiście niekoniecznie smile
          • asia.sthm Re: 23.10.12, 14:25
            > Smutno.

            Prosze natychmiast rzucic sie na Wszystko Czerwone, Cale Zdanie, Studnie albo cokolwiek starego, jarego. Inaczej nie da sie wytrzymac.

            Moja teoria coraz bardziej utwardza sie we mnie i widze ze nie jestem w tym samotna.
            • balamuk Re: 24.10.12, 18:59
              Amen.
              • balamuk Re: 01.11.12, 11:44
                Do kompletu:
                ksiazkijaipankot.blogspot.ro/2012/09/krwawa-zemsta-joanny-chmielewskiej.html
                • gastonlemiel Re: 10.11.12, 12:32
                  dorzuce swoje trzy grosze, jako ta musztarde po obiedzie: poczatek jest spoko, srodek jest juz dosc ciezkostrawny, i co i rusz z utesknieniem zerkalem, na ktorej to stronie jestem, i ile sie zostalo do konca. Generlanie nie jest zle, ale znow przegadane. Razi mnie BRAK realiow, ale nie takich, o ktorych piszecie, tylko realiow typu np.: nie mamy bladego ppojecia nawet o tym, w jakiej dzieknicy mieszka Majka, w ogole wszystko sie miesci gdzies , nie wiadomo gdzie, w Warszawie niby. Rownie dobrze mogla by to byc Rozprza wielka, bo nic nie potwierdza ze to Warszawa. Brakuje mi tego. Za najwiekszy grzech redaktorki, absolutnie skandaliczny, uwazam jednak, ze przeoczyla, ze jedna rzecz jest powtorzona dwukrotnie!! DWA razy Majka wyjasnia Bozence, jak krowie na granicy, jak to Dominik nie pamieta ze cos tam sie stalo, ze to jego sposob na radzenie sobie z niechcianym stresem i zgryzota. Dwa razy jest to wyjasnione, (wyjasnione, a nie wspomniane) za drugim razem Bozenka znowu reaguje, jakby nigdy o tym od Majki nie slyszala, wiec blad jest ewidentny, i bardzo bardzo nieprofesjonalny (prosze, sluze dowodem, specjalnie zanotowalem: koncowka strony 205 i poczatek str. 206 , a nastepnie to samo wyjasnianianie na str. 243 i kawalek dalej,,,)
                  Na plus zaliczam to ze pare razy autentycznie mnie ksiazka rozbawila, do tego stoponia ze sie usmialem. Na minus: przegadanie, watla akcje, brak realiow lub niezbyt dopasowane realia, ponownie eksponowany stosunek do gejow, co najmniej ze 3 razy wspominany, gwalt traktowany jako cos normalnego. Natomiast krecenie, dupa, a nawet qrwy az tak mnie nei razilywink Moj wniosek: Gurua powinna porzucic fikcje literacka i wydac kolejny tom aut0obiografii. Od czasow Autobiografii, jak dla mnei absloutnie siwetnie napisanej, i to wszytkie tomy, wrecz im dalej w las tym lepiej, mam wrazneie, ze pisanie fikcji idzie jej coraz gorzej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka