g0p0s 28.08.13, 12:11 Osobny wątek wypada założyć. Jak ktoś nie przeczytał, to nie wchodzi i nie marudzi, OK? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 28.08.13, 12:44 Niech ktoś czyta razem za mna i wymienia się czytelniczymi uwagami, bo wszystkiego zapamiętać nie zdołam i chyba za raz zacznę sparwozdanie pisać Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Po efekcie 28.08.13, 14:33 Aaa, to już zrozumiałam (coś mi ta kolizja z drzewem na inteligencję zaszkodziła) - tu wolno spojlerować, a tam nie wolno? Doskonale, no to opowiadajcie jak tam i co, z przyjemnością przeczytam przed właściwą lekturą. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 28.08.13, 14:41 Po kilku stronach trudno coś więcej powiedzieć. Jest trup - jest zabawa. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 28.08.13, 15:15 to szybko czytaj i relacjonuj....bo ci takiego robaka do herbaty wpuszcze, ze popamietasz. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 28.08.13, 15:35 O, masz takiego ze zwłok, na żeberkach pasionego? Nie czytaj przy jedzeniu. No tak, za późno. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 28.08.13, 16:01 Nie, takiego na zeberkach nie mam, moj ma duzo nozek i jadl tylko zielone z mojego krzaka, ale uroda jego i tak nie wzbudza apetytu. Zreszta juz go puszczam, bo widze ze ladnie sprawozdajesz, sporo juz wiemy Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 28.08.13, 15:52 Kurcze, kartotekę postaci trzeba od początku zakładać. Już nie wiem kto jest kto i dlaczego. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 28.08.13, 16:00 A ja wiem, ja wiem . Baśka sie pojawia i ma pewne cechy Baśki, ale zasadniczo to nie ta sama postać. I Jest Joanna, tada. I akcja toczy sie w różnych miejscach. Str. 215 i musze iść dzieci odebrac, co to bedzi, co to będzie. Przyznaje, że mnie wciąga, bardzo. Może nie śmieszy, tj. nie doprowadza mnie do rechotu jak Czerwone czy Lesio, ale z zapartym tchem czytam i aż mam chęć momentami przerzucić kilka kartek żeby sprawdzic co będzie dalej, ale może to tylko efekt nagromadzonego napiecia związanego z oczekiwaniem . O, ja, o ja. Cieszę sie jak dziecko. Odpowiedz Link
finetka68 Re: Po efekcie 28.08.13, 18:27 Sporo już przeczytałam, się mi podoba Tu i ówdzie się zaśmiałam, np z oglądania czaszki 'bez podawania rąk'. Mam nadzieję, że jeszcze dziś dojdę do opisu, kto to taki ten zgilotynowany i kto go tam położył... Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 28.08.13, 19:11 Już wiem! Skończyłam. Jestem zadowolona. Mnie osobiście czytało się naprawdę dobrze. Fakt, że książka ma kilka wątków (co ile pamiętam nie wszystkim odpowiada), ale mnie to nie przeszkadza i nie utrudnia lektury, wręcz nadaje pewnego smaczku. Samo morderstwo dość oczywiste, właściwie zasadniczo od momentu jego popełnienia, ale poza tym super. Słownictwo dobre, piwa nie ma - tylko trochę wina i szampana w odpowiednich okolicznościach, no może czasami jakiś mocniejszy trunek. Nie które postacie barwne i ciekawa, osobiście polubiłam panią Idalię, mimo że było jej niewiele . Baśka dość przypomina mi dawną Joanne, tylko w uwspółcześnionej wersji. Teraz będę sobie przeżywać, a później pewnie przeczytam jeszcze raz. Odpowiedz Link
ania_m66 Re: Po efekcie 28.08.13, 19:28 o boze, to znaczy, ze naprawde mozna miec nadzieje! a juz bylam pewna, ze zadnej nowej ksiazki guruy nie zakupie. jako osoba mieszkajaca zagramanica kupilabym b. chetnie e booka, ale nie ma Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 28.08.13, 20:26 Nie pamiętam kata ròwnia miała być, wznoszaca? Teoretycznie po ostatnich dwóch pozycjach napisanie czegoś lepszego nie powinno było być trudne. Z drugiej też strony można się było wszystkiego spodziewać. Wg. mnie jest zdecydowanie lepiej. Wydaje mi się że można kupić i przeczytac z przyjemnościà, ale poczekajmy jeszcze na inne opinie Odpowiedz Link
ania_m66 Re: Po efekcie 28.08.13, 20:36 zaprawde ucieszylas mnie ta wiadomoscia bardzo ]szkorbut-lumbago napisała: > Nie pamiętam kata ròwnia miała być, wznoszaca? Teoretycznie po ostatnich d > wóch pozycjach napisanie czegoś lepszego nie powinno było być trudne. Z drugiej > też strony można się było wszystkiego spodziewać. Wg. mnie jest zdecydowanie l > epiej. Wydaje mi się że można kupić i przeczytac z przyjemnościà, ale pocz > ekajmy jeszcze na inne opinie Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Po efekcie 29.08.13, 06:46 Potwierdzam, czyta się dobrze. Z tym (małym) dreszczykiem emocji - co dalej, co dalej Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 29.08.13, 08:17 Wiecie, ten dreszczyk emocji to było dla mnie coś nowego, a co chyba jest najfajniejsze w tej książce. Mimo, że Gurua pisze kryminały, to zasadniczo raczej się śmieje czytając je niż odczuwam strach czy coś w tym stylu (z wyjątkiem Tajemnicy, która budzi we mnie grozę i nigdy nie czytam jej wieczorami, a przynajmniej niektórych fragmentów ). A tutaj czytałam ze z pozytywnym zniecierpliwieniem. Nie wiem czy którakolwiek z pozostałych książek tak na mnie działa. Może tylko Podejrzani i Czerwone za pierwszym razem, ale to pamiętam jak prze mgłę Odpowiedz Link
dorka_31 Re: Po efekcie 29.08.13, 08:59 Kurcze, jak miło wreszcie czytać takie pozytywne opinie Od razu człowieka ssie do tej książki. A tu niestety muszę czekać, bo u mnie dopiero za półtora tygodnia dostępna będzie... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Po efekcie 29.08.13, 09:55 To ja chyba jednak kupię. Dzisiaj, wracając do domu. A przynajmniej przejrzę w księgarni Odpowiedz Link
kizuk Re: Po efekcie 29.08.13, 11:37 Przeczytałam,zarwałam noc. Dobrze się czyta,znać mistrza stylu,może ciut przegadane,ale w porównaniu do Zemsty to pikuś. Jedzenia niewiele,z tego co pamiętam,to raz były pierogi. Trochę skomplikowane powiązania rodzinno-towarzysko-działkowe,ale po jakimś czasie da się ogarnąć.A w ogóle to niektóre motywy już były:Bartosz Bartosz to Dominik (widać Gurua rozlicza się wciąż z Markiem),Helena to Michalina,jest prawnuczka szukająca spadku itp.Mnie to nie wadzi,i tak ciągle wracam do już przeczytanych. Lubię Guruę i już,dlatego cieszy mnie, że ta równia nie pochyla się jednak. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 29.08.13, 12:17 Były też niektóre historie i wspomnienia, ale w mało narzucajacej się formie. Mnie nie przeszkadzało. Dzidu przejżyj Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Po efekcie 29.08.13, 12:36 I działka. I roślinki wszelakie. I fajnie, że jest ! Kupisz Dzidu jak nic. Odpowiedz Link
salam_ji Re: Po efekcie 29.08.13, 18:13 No jasna kicia popielata!!! A ja na totalnym bezkasiu! Cholehny świat! Do pierwszego jeszcze tyyyyle czasu! Odpowiedz Link
papuga_ara Re: Po efekcie 29.08.13, 23:32 Wpisuję tu, nie czytawszy nic powyżej, bo przeczytałam dopiero trzy kartki, a Wy mogliście już więcej A muszę. Kupiłam dziś i dziwnie wzruszona wyszłam z księgarni. Trzymałam i odraczałam moment rzucenia się na pierwszą stronę, ale w końcu nie wytrzymałam Rżałam już na pierwszej, błąkanie się po świecie w pijanym widzie mnie urzekło, a także "brak namiętności do inkasentów" Teraz jestem dopiero przy tym, jak osobnik płci męskiej marudzi stojąc tyłem do jednostki żeńskiej, że on się z tąże jednostką żeńską żenić nie zamiarowuje.... Reszta w sobotę z rana w pociągu, w drodze do Kraka będę czytać. Ale jest dobrze, jest dobrze, od samego początku o niebo lepiej niż przy krętkach, gwałtach i zemstach Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 30.08.13, 08:51 Tak się zastanawiam? Może to efek wyposzczenia. Jak w końcu dostaje się swoją ulubioną używkę jakiejś jakości, to człowiek jest szczęśliwy jak prosie w deszcz Odpowiedz Link
finetka68 Re: Po efekcie 30.08.13, 17:07 Nowa powieść trochę przypomina te starsze (jakoś okolice Najstarszej prawnuczki). Świetnie się czytało i na pewno do niej wrócę. Kto zabił odgadłam dość łatwo, ale to po szkoleniu, czyli przez te wszystkie przeczytane i obejrzane kryminały Paulina mnie nieco zirytował, kiedy cisnęła szkatułką w drzwi balkonowe..., ale niech tam. Odpowiedz Link
minerwamcg Uczynność przedmiotów martwych, amen! 31.08.13, 01:29 Skończyłam! Jak o dziewiątej wieczór usiadłam do lektury, tak nie popuściłam do finału, bo też w istocie czyta się bardzo dobrze. Rzeczywiście, z żarcia tylko pierogi, piwa szczęśliwie niet, Martusi prychającej piwem niet, a za to jest jakiś kawałek kryminału. Nareszcie wątek kryminalny z puentą, morałem, motywem, licznymi dróżkami w maliny i w ogóle wszystkim co trzeba. Daaawno tego nie było, nawet stosunkowo nienajgorsze "Byczki" cierpiały IMHO na niedomotywowanie. Marek-Dominik-Bożydar-Bartosz wyeksploatowany, ale jeszcze się przydał, mam tylko wątpliwości co do diagnozy psychiatrycznej, schizofrenia paranoidalna po mojemu powinna dawać lepsze objawy, u MDBB widzę za to silnie zaburzoną osobowość, ale niech się Papuga wypowie, ja się nie znam, więc nie będę wymądrzać. Czytało się bardzo dobrze, wciągało i w ogóle. Gurua zmieniła redaktora i to chyba wyszło książce na zdrowie. Reszta potem. Odpowiedz Link
eulalija I po. 02.09.13, 17:08 Wklejam, bo najpierw poleciałam do niewłaściwego wątku. Tu powinni być: Posiadłam w pierwszej możliwej chwili w Warszawie. Zaczęłam czytać jeszcze w drodze do autka, bo wymagało przestawienia na wcześniej upatrzone pozycje. A potem sobie zaczęłam dozować, porcjować, dawkować bo smaczne. Jeden drobny błąd, Adam był raz na pogrzebie dziadka cztery lata wcześniej. Cztery lata wstecz zmarła babcia. Tak łeb w łeb czy redaktorska niedoróbka? I w trzech miejscach nie ma myślników choć trwa dialog, ale to pryszczyk. Podobało się. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: I po. 02.09.13, 20:04 Mogli umrzeć łeb w łeb, moim się tak przydarzyło, wujostwu Arthura zresztą też. Ale wtedy wypadałoby jednak wspomnieć, że to było razem lub w niedługim odstępie. Odpowiedz Link
koszmarna.baba Re: I po. 02.09.13, 20:17 Fakt -mogli. Takim jednym u nas, dawno temu tak się trafiło. W jeden dzień mąż a następnego dnia żona. Pogrzeb mieli wspólny. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: I po. 03.09.13, 08:54 Zdecydowanie książki Guruy powinny już po zakończeniu wszelkich obróbek, ale przed sprzedażą trafiać do nas. Wszystko zostało by wyłapane i bezbłędnie trafiło do mniej spostrzegawczego lub tez wczytującego się czytelnika Odpowiedz Link
asia.sthm Re: I po. 03.09.13, 10:41 jestem w polowie cala szczesliwa jeden "wraz twarzy" u Wozniaka nie popsul mi humoru Ludzie, to jest to! Uczekalismy sie jak ten tatus na syna marnotrawnego, czy cus. Odpowiedz Link
g0p0s Re: I po. 03.09.13, 10:59 Też w połowie. Żeby nie było bez narzekania, to imiona są tym razem. jakby to powiedzieć, mało chodliwe. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: I po. 03.09.13, 12:48 od zlotych mysli az sie roi: " - Bo bylam wsciekla. Nigdy w zyciu nie bylas taka wsciekla, ze z premedytacja ogluchlas na swiat? A szczegolnie na najblizsze otoczenie? - Bylam. I zawsze na wlasna szkode. - Otoz to! - podkreslilam z trumfem i wzajemne zrozumienie osiadlo w atmosferze." Odpowiedz Link
g0p0s Re: I po. 03.09.13, 13:07 A dyplom pochwalny od związku działkowców? Pośmiertny. Nie wpadł bym na to. Odpowiedz Link
embepe Re: I po. 03.09.13, 21:07 No dobra, przyznam się. Zżerana ciekawością zaglądałam do niniejszego wątku, ale książki jeszcze nie nabyłam. Co oznacza, że jestem przed efektem, ale bardzo mnie SzanPaństwo zmotywowało, żeby jutro mieć wycieczkę do księgarni wysoko na liście zadań priorytetowych. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: I po. 05.09.13, 08:20 minerwamcg napisała: > Była jeszcze Marlrenka Minerwo, dlaczego za Marlenką masz smutek, ona całkiem całkiem? Ja nie rozumiem nic a nic. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: I po. 05.09.13, 16:45 Nie Marlenka jako taka, bo dziewczyna jest w porządku, tylko literówka w imieniu Marlrenka znaczy się. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: I po. 06.09.13, 09:30 Widzisz Minerwo, jam nie dojrzała nawet tutaj, a co dopiero mówic o książce . Zdecydowanie muszę przeczytać jeszcze raz co by wyłapać. Odpowiedz Link
papuga_ara Re: Uczynność przedmiotów martwych, amen! 11.09.13, 18:32 minerwamcg napisała: >mam tylko wątpliwości co do diagnozy psychiatrycznej, schizofrenia paranoidalna po mojemu >powinna dawać lepsze objawy, u MDBB widzę za to silnie zaburzoną osobowość, ale niech się >Papuga wypowie, ja się nie znam, więc nie będę wymądrzać. Znasz się. Też mi zgrzytnęło, bardziej wieje psychopatią niż psychozą, jakkolwiek pojawiało się coś o urojeniach prześladowczych Bartosza, ale to jeszcze za mało na taką diagnozę. Zresztą można sobie mieć izolowane objawy psychotyczne i nie mieć psychozy jako takiej. Czyli psychopatyczne zaburzenie osobowości, osobowość dyssocjalna - coś bardziej w tym kierunku chyba. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Uczynność przedmiotów martwych, amen! 12.09.13, 08:37 No to diagnozę profesjonalną już ma Odpowiedz Link
bupu Re: Uczynność przedmiotów martwych, amen! 12.09.13, 17:38 papuga_ara napisała: > Znasz się. Też mi zgrzytnęło, bardziej wieje psychopatią niż psychozą, jakkolwi > ek pojawiało się coś o urojeniach prześladowczych Bartosza, ale to jeszcze za m > ało na taką diagnozę. Zresztą można sobie mieć izolowane objawy psychotyczne i > nie mieć psychozy jako takiej. Czyli psychopatyczne zaburzenie osobowości, osob > owość dyssocjalna - coś bardziej w tym kierunku chyba. Jak dla mnie Bartosz wieje z siłą huraganu narcystycznym zaburzeniem osobowości. No modelowy egzemplarz wręcz. Ta megalomania, rozkwitła bujnym kwieciem, ten brak empatii, poczucia humoru, to notoryczne łganie, nawet skłonność do pieniactwa sądowego, narcyz jak w mordę dał. Odpowiedz Link
papuga_ara Re: Uczynność przedmiotów martwych, amen! 16.09.13, 01:06 Bupu, jedno od drugiego daleko nie leży, dyssocjalna często zawiera w sobie pierwiastki narcyzmu, bo czymś trzeba sobie reperować zaniżoną samoocenę, obecną przecież także w psychopatii... Tylko że narcyzm w czystym wydaniu to trochę lżejszy kaliber, a znęcanie się psychiczne wieje już właśnie zaburzeniem antyspołecznym.... Odpowiedz Link
bupu Re: Uczynność przedmiotów martwych, amen! 16.09.13, 18:18 papuga_ara napisała: > Bupu, jedno od drugiego daleko nie leży, dyssocjalna często zawiera w sobie pie > rwiastki narcyzmu, bo czymś trzeba sobie reperować zaniżoną samoocenę, obecną p > rzecież także w psychopatii... Tylko że narcyzm w czystym wydaniu to trochę lże > jszy kaliber, a znęcanie się psychiczne wieje już właśnie zaburzeniem antyspoł > ecznym.... A bogać tam lżejszy. Może trup za narcyzami się tak gęsto jak za psychopatami nie ściele (chociaż i z tym bym się spierała), ale niszczą ludzi w swoim życiu całkiem tak samo. I znęcają się psychicznie też, narcyzi kochają przecież mieć kontrolę nad innymi, a najłatwiej kontrolować kogoś, z kogo zrobiło się szmatę i upodliło ostatecznie, odbierając resztki pozytywnej samooceny i pewności siebie. Odpowiedz Link
papuga_ara Re: Uczynność przedmiotów martwych, amen! 17.09.13, 14:43 Wiesz co, nie chce mi się już. Zostań przy swoim zdaniu, ja zostanę przy swoim i dalej będziemy sobie żyć. bupu napisała: > A bogać tam lżejszy. Może trup za narcyzami się tak gęsto jak za psychopatami n > ie ściele (chociaż i z tym bym się spierała), ale niszczą ludzi w swoim życiu c > ałkiem tak samo. I znęcają się psychicznie też, narcyzi kochają przecież mieć k > ontrolę nad innymi, a najłatwiej kontrolować kogoś, z kogo zrobiło się szmatę i > upodliło ostatecznie, odbierając resztki pozytywnej samooceny i pewności siebi > e. Odpowiedz Link
minerwamcg Efektowny cytat:) 03.09.13, 22:33 Mnie się spodobało "gówno w kratkę malowane", ale może ktoś jeszcze dołoży coś bardziej wytwornego? Odpowiedz Link
g0p0s Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 13:05 Jeszcze czytam, ale mam doping żeby skończyć. Na początku trochę mi zgrzytnęła scena znalezienia trupa. Wydaje mi się, że raczej towarzystwo by się lekko rozbiegło z wrzaskiem i od razu dzwoniło po policję, a nie kopało dalej z ciekawością. Ale może nie mam racji, ja żadnego nieboszczyka nie wykopałem. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 15:44 Z trupem to w ogóle. Arthur mówi, że mu nie gra sposób ucięcia łba. Że nie tak by łeb leciał, nie w tej kolejności upadł kadłub i takie tam. Moim zdaniem grymasi, mnie łeb z kadłubem nie przeszkadza, nawet jeśli Gurua lekko nagła (jak pani Paszczakowej się machło, to Gurui się nagło) prawa fizyki, to efekt jest tego wart. Każdy ma swojego kotka - mnie za to nie gra chustka do nosa oskarżonej Walkirii. No bo jak kawałek wcześniej jest napisane, że przydał się nakaz aresztowania – znaczy Walkirię na kluczowe przesłuchanie doprowadzono już z pierdla. I co, torbę tam miała? W życiu nie siedziałam w areszcie, ale nie wydaje mi się, żeby aresztowanym babom pozostawiano torebki i pozwalano zabrać ze sobą na przesłuchanie. Ale może się mylę. Czy jest na sali glina? A tak przy okazji, nie uważacie, że dla ZTWCh glina był(a)by perłą i bezcennym nabytkiem? Oczywiście glina z kwalifikacjami... Z cytatów podoba mi się jeszcze nieduży byczek delikatnie wzięty za rogi. Urocze zwierzątko! I „w nerwach mi się machło”. Pewnie jeszcze co znajdę. Ale to już potem. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 16:24 Bo ta lopata byla wklesla z jednej strony, czyli jak lyzka - no i tym wkleslym leb sie wybil. Ja w to wierze. Gdyby miotaczka machnela z pol lub calego obrotu, gdyby miala zlamane sece i zle w nia wstapilo, to jak nic przy odrobinie slepego szczescia, tfu trafu, da rade. Ja bym dala w pelnej furii. Podly leb by do dzisiaj frunal. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 17:17 Mnie też się wydaje, że jeśli to była naprawdę wielka łopata, a była, to ostrze ucięło łeb, który następnie trafił na takie wypukłe przy stylisku i to mu nadało pęd, jako że łopata użyta została z potężną siłą. Co do kształtu łopaty, to była ona bardziej podobna do szufli, niż do saperki. Może ten łeb rzeczywiście ciut za daleko poleciał, ale jak powiadam, tyle fizyki to się nagło. Odpowiedz Link
salam_ji Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 19:25 Jeszcze nie doszłam do momentu kto zabił, ale... jeśli to była kobitka, to ja bym tak z prawami fizyki nie szalała. Wiadomo, że kobitki i prawa fizyki sa jak koty. Chodzą własnymi drogami Bo czy Wam kochane Kobiałki coś się "samo" nie zrobiło? Mnie notorycznie Żarcik, żarcik! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 19:27 z wiatrem lecial. W deszcz sa wiatry z porywami. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 21:35 "...i do ostatka dziwna była, Bo jak umarła, to nie żyła." No więc nieboszczyk też był kawałem dziwadła by nie rzec psychopaty, wiadomo to z takim? Miał nie po kolei we łbie za życia, to i po śmierci łeb nie zachowywał się normalnie, a co. Odpowiedz Link
balamuk Re: Efektowny cytat:) 04.09.13, 23:05 Ranyści, ale mi się te komentarze podobują! Nie czytałam, pojęcia nie mam, o co chodzi, a tu taka przyjemność. )) Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Efektowny cytat:) 05.09.13, 08:23 Musisz jak najszybciej nadrobic zalegość i też komentować Odpowiedz Link
legs Re: Po efekcie 05.09.13, 15:15 Wszelki duch i w ogóle, witam. Mnie się bardziej podobają Wasze komentarze, niż książka Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 05.09.13, 18:17 Jak się wymyśla nazwisko Strułbia, nie ma siły, musi paść gdzieś Stułbia. I proszę, jest na stronie 259. Miejsce pechowe, bo niżej jest 'Balon ... strzelił z potężnych hukiem.' Autokorekta przechytrzona. Odpowiedz Link
minerwamcg Co z tym polipem? 12.09.13, 22:28 g0p0s napisał: > Jak się wymyśla nazwisko Strułbia, nie ma siły, musi paść gdzieś Stułbia. I pro > szę, jest na stronie 259. Ależ G0p0sie, róża jest różą, jest różą... a pan Stułbia jest Stułbią, na każdej stronie. Nigdzie nie znalazłam go jako Strułbii Ale może źle szukałam. W każdym razie u mnie wszędzie jest Stułbia... Odpowiedz Link
marta_k-a_78 Re: Co z tym polipem? 13.09.13, 09:02 Ja też w panu Stułbi szukałam r i zastanawiałam się, czy mam inne wydanie, czy już ślepnę Odpowiedz Link
g0p0s Re: Co z tym polipem? 13.09.13, 12:14 Widać mnie się na oczy rzuciło. Tak byłem nastroszony na udziwnienia, że widziałem je tam, gdzie ich nie było. Przepraszam. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Co z tym polipem? 13.09.13, 12:32 Tak czytales, jak ja liczylam, ha ha. Kurcze, trzy razy z olowkiem w reku wychodzilo mi 56. Cuda i zwidy. Odpowiedz Link
bupu Re: Co z tym polipem? 14.09.13, 18:00 g0p0s napisał: > Widać mnie się na oczy rzuciło. Tak byłem nastroszony na udziwnienia, że widzia > łem je tam, gdzie ich nie było. Przepraszam. Tak ku obronie g0p0sa, w moim wydaniu pan Stułbia raz zechciał się pojawić jako Strułbia właśnie. Odpowiedz Link
gabrielle Re: Co z tym polipem? 15.09.13, 09:07 Obywatele i Obywatelki! Kupiłam, przeczytałam, pochwaliłam. (zresztą kupiłyśmy sobie z dzidką po egzemplarzu, stojąc w tej samej kolejce) Zgrzytnęło mi tylko w jednym miejscu, ale za to porządnie. Strona ósma głosi: "Odczepiono się wreszcie od niej po dość długich sprzeczkach z nadzieją, że przecież ta baba nie będzie żyła wiecznie. Widać, że młodość odbiegła ją bardzo dawno temu, wkrótce umrze i będzie z głowy. Na wszelki wypadek sprawdzono stan prawny działki i okazało się, że pani Amelia ma spadkobierczynię, jakąś cioteczną wnuczkę, która dopiero niedawno skończyła osiemnaście lat, a nazajutrz po urodzinach została właścicielką ogródka, może nawet o tym nie wiedząc i nie wykazując żadnego zainteresowania. W każdym razie nikt jej tutaj nigdy nie widział. A była. Istniała." Po pierwsze nie można stać się właścicielem nieruchomości nie wiedząc o tym, bo to nie prezent, nie podrzuca nikt tego nocą na wycieraczkę, tylko wlecze cię do notariusza i każe podpisywać akt notarialny. Jeśli mówimy o przekazywaniu komuś czegoś w darowiznie, darowiznę tę należy przyjąć, czyli zgodzić się na nią, czyli wiedzieć, że się na coś zgadzasz. Na dodatek możesz być włascicielem nieruchomości mając trzy dni życia za sobą i nikomu nic do tego, więc żaden przepis nie ogranicza tego, czy właścicielem możesz być przed ukończeniem 18 roku życia, czy po. Tyle że przed osiemnastymi urodzinami nie pójdziesz i ot tak nie sprzedasz własnej chałupy, bo zgodzić się musi sąd rodzinny. O zgrozo, z tego co widzę w googlach i ustawach, Polski Związek Działkowców ustanawia na rzecz swojego członka prawo prawo do uzytkowania (nie prawo własności) działki. Prawo ustanowione jest na gruncie stanowiącym własnośc Skarbu Państwa, jednostki samorządu terytorialnego, Polskiego Związku Działkowców. Dziedziczyć po Skarbie Państwa raczej nie można. Dalej wyszukałam, że jeśli działkowiec umrze, prawo do użytkowania może zostać przydzielone komu innemu i strona związku podaje, że "W tym względzie przepisy związkowe przewidują, że pierwszeństwo w przydziale działki zmarłego przypada jego osobom bliskim, które wspólnie z nim użytkowały działkę. Za osoby bliskie należy rozumieć: współmałżonka, dzieci, rodziców, wnuki, rodzeństwo i ich dzieci. Aby skorzystać z prawa pierwszeństwa, osoby te powinny złożyć odpowiedni wniosek w terminie 3 miesięcy od śmierci członka Związku (§ 68 ust. 3 statutu PZD)." Podsumowując ten poranny prawny wykład przed pierwszą kawą : ja nie widzę podstaw do tego, by cioteczna wnuczka wchodziła na miejsce zmarłej babki jako użytkownik działki, a zwłaszcza nie ma jak tego zrobić zupełnie o tym nie wiedząc. Odpowiedz Link
marta_k-a_78 Re: Co z tym polipem? 16.09.13, 09:05 To bardzo ciekawy problem w kontekście akcji książki, z tego, co czytam, do dziś nie ma możliwości wykupu gruntu takiej działki na własność, a prace nad nową ustawą o rodzinnych ogrodach działkowych trwają. Takiej działki w żaden sposób nie da się odziedziczyć. Odziedziczyć można altanę, doniczki, łopaty, książki i garnki z tej działki, to się zgadza. Odpowiedz Link
embepe Co z tym rzucaniem? 16.09.13, 10:00 Kwestia możliwości dziedziczenia działki to jeden z co najmniej kilku zgrzytających punktów. Akurat w tej materii jestem osobiście na bieżąco i zgadzam się, że fantazja wzięła tu górę nad rzetelnym zbadaniem realiów. A nie zgrzyta Szanownym kwestia rzucania ciężką kasetką w zamknięte drzwi balkonowe? Fizyka mi sugeruje, że Paulina musiałaby być niezłym pakerem, żeby ciężką kasetką tak miotnąć, by rozbić podwójną szybę (pojedynczej tu nie podejrzewam) i spowodować upadek kasetki na ziemię. Nie mam pod ręką odpowiednio ciężkiego przedmiotu, ani też drzwi balkonowych do zdemolowania, żeby przeprowadzić test, ale założę się, że raczej mało prawdopodobne by było miotnięcie ciężkim przedmiotem w opisany sposób, nawet w dużej furii. Poza tym: czy ktokolwiek beztrosko wyrzucałby za okno tajemniczy przedmiot , od lat wzbudzający wielką ciekawość i inne emocje? "ja chcę zobaczyć, co to jest!" a potem sru! za okno??? No i jeszcze jedno: Pomijając czysto fizyczne kwestie odcięcia łba oraz trajektorii jego lotu (moim zdaniem też budzące wątpliwości...), to który porządny morderca starannie ukryłby zwłoki zupełnie nie troszcząc o ich zasadniczy fragment? Łeb poleciał w krzaki i zapominamy o nim? Dżungla dżunglą, emocje emocjami, ale coś mi tu nie gra... Ale może ja się nie znam, bo doświadczenia tu nie mam i mieć nie zamierzam!!! Odpowiedz Link
marta_k-a_78 Re: Co z tym rzucaniem? 16.09.13, 10:13 > A nie zgrzyta Szanownym kwestia rzucania ciężką kasetką w zamknięte drzwi balko > nowe? Fizyka mi sugeruje, że Paulina musiałaby być niezłym pakerem, żeby ciężką > kasetką tak miotnąć, by rozbić podwójną szybę (pojedynczej tu nie podejrzewam) > i spowodować upadek kasetki na ziemię. Może to były stare okna, ze starym wykruszonym kitem -- "W powietrzu powiało grozą." Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Co z tym rzucaniem? 16.09.13, 10:53 > ...), to który porządny morderca starannie ukry > łby zwłoki zupełnie nie troszcząc o ich zasadniczy fragment? Nie porzadny tylko w efekcie. Nie chciala juz wiecej ogladac pyska tego zdrajcy . Kadlub juz byl w dole, zagrzebac , posprzatac troche dookola i juz ukryte. A mogla wcale nie zauwazyc, ze mu czegos brakuje Odpowiedz Link
bupu Re: Co z tym rzucaniem? 16.09.13, 18:13 embepe napisała: > A nie zgrzyta Szanownym kwestia rzucania ciężką kasetką w zamknięte drzwi balko > nowe? Fizyka mi sugeruje, że Paulina musiałaby być niezłym pakerem, żeby ciężką > kasetką tak miotnąć, by rozbić podwójną szybę (pojedynczej tu nie podejrzewam) > i spowodować upadek kasetki na ziemię. Nie zgrzyta, adrenalina bowiem, obficie wydzielana w furii, daje takiego kopa, że drobna kobietka może się szarpnąć na wyczyn godny pakera. Ja kiedyś otworzyłam jednym kopem bardzo solidne drzwi w przedwojennym budownictwie, a jestem wzrostu siedzącego psa i sił normalnie mizernych. > No i jeszcze jedno: > Pomijając czysto fizyczne kwestie odcięcia łba oraz trajektorii jego lotu (moim > zdaniem też budzące wątpliwości...), to który porządny morderca starannie ukry > łby zwłoki zupełnie nie troszcząc o ich zasadniczy fragment? Łeb poleciał w krz > aki i zapominamy o nim? Dżungla dżunglą, emocje emocjami, ale coś mi tu nie gra > ... Wyciągnąć łeb z dżungli, składającej się głównie z elementów kolczastych i splątanych nie było łatwo, a zbrodniarka była poważnie niedoubrana, więc mogła stwierdzić, że trudno, i tak nikt tego łba tam nie znajdzie tak szybko, pies z nim tańcował zatem, ona w te kolce włazić nie będzie. A gdyby zaczęła wycinać chaszcze na cudzej działce, to ktoś niechybnie zwróciłby na to uwagę. Ponadto zbrodnia była w efekcie, więc sprawczyni mogła być później roztrzęsiona (bóstwo zabiła!) i nie mieć głowy do głowy Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Co z tym rzucaniem? 18.09.13, 00:11 Nie! Ja na Paulinowe pirzganie kasetką jednego złego słowa nie powiem. Dla mnie jest prawdopodobne ze wszech miar - jeżeli Paulina miała temperamencik Guruowej mamusi, która też była z gatunku pirzgających, to łaska niebios, że nie pirzgnęła samym Zelmusiem. A co do okien, to jeśli były z normalnego (nie klejonego, nie łączonego próżniowo) szkła, nie miały prawa przeżyć. Element miotany był ciężki, a sprawczyni miotnięcia furiatka. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Co z tym polipem? 16.09.13, 19:08 Czekajcie no. Ja osobiście na własne ślepia widziałam działki uwłaszczone, będące przedmiotem transakcji, tj. zbywane, darowywane i dziedziczone. Jak Ciotkę Papugi kocham, moja przyjaciółka kupiła sobie działkę w działkowisku, z domkiem, szopą, drzewami, chabaziami, mam nadzieję, że bez trupa. Obok są inne takie, przez środek działkowiska alejka, jest rada rejsu... tfu, pardon, działkowiska, wokół starsi państwo z fochami - no działka, działka jak w pysk dał. A ona to kupiła, jak każdą normalną nieruchomość, Odpowiedz Link
bupu Re: Co z tym polipem? 16.09.13, 19:55 minerwamcg napisała: > Czekajcie no. Ja osobiście na własne ślepia widziałam działki uwłaszczone, będą > ce przedmiotem transakcji, tj. zbywane, darowywane i dziedziczone. Jak Ciotkę > Papugi kocham, moja przyjaciółka kupiła sobie działkę w działkowisku, z > domkiem, szopą, drzewami, chabaziami, mam nadzieję, że bez trupa. Obok są inne > takie, przez środek działkowiska alejka, jest rada rejsu... tfu, pardon, działk > owiska, wokół starsi państwo z fochami - no działka, działka jak w pysk dał. A > ona to kupiła, jak każdą normalną nieruchomość, Coś mi się widzi, że koleżanka kupiła domek, szopę i chabazie, oraz prawo użytkowania działki, ale samej działki to już nie. Odpowiedz Link
embepe Re: Co z tym polipem? 16.09.13, 20:29 minerwamcg napisała: > Czekajcie no. Ja osobiście na własne ślepia widziałam działki uwłaszczone, będą > ce przedmiotem transakcji, tj. zbywane, darowywane i dziedziczone. Jak Ciotkę > Papugi kocham, moja przyjaciółka kupiła sobie działkę w działkowisku, z > domkiem, szopą, drzewami, chabaziami, mam nadzieję, że bez trupa. Obok są inne > takie, przez środek działkowiska alejka, jest rada rejsu... tfu, pardon, działk > owiska, wokół starsi państwo z fochami - no działka, działka jak w pysk dał. A > ona to kupiła, jak każdą normalną nieruchomość, Ależ w działkach odbywa się wielki ruch w interesie i właściciele się zmieniają na drodze transakcji handlowych! Jednak w przypadku działkowisk jest tak, że: "Podmiot nabywający działkę w ROD nie nabywa więc prawa własności do gruntu, lecz staje się wyłącznie właścicielem nasadzeń i naniesień znajdujących się na działce (art. 15 ustawy o ROD)." Zatem domek, drzewa, chabazie zdecydowanie zmieniają właściciela, ale ziemia - nie. Czyli do końca nie wiadomo, co kogo należałyby ewentualne zwłoki, jeżeli byłyby ukryte w gruncie... A z dziedziczeniem jest jeszcze ciekawiej: "Ponadto samo wykazanie przez daną osobę, iż jest spadkobiercą po nieżyjącym działkowcu, nie ma znaczenia dla zarządu ROD, jeśli chodzi o przyznanie działki w ROD i przyjęcie w poczet członków PZD." Cytaty pochodzą ze strony www Polskiego Związku Działkowców. No chyba, że grunt jest własnością działkowca - wtedy rzeczywiście można sobie dziedziczyć jak każdą inną nieruchomość. Ale zdaje się, że większość tzw. działek pracowniczych (a o takich jest mowa w "Efekcie") nie ma gruntów sprywatyzowanych, z właścicielem wymienionym z imienia i nazwiska w jakiejś księdze wieczystej. A skoro już tak o tej działce to kuriozalne jest zdanie: " Na wszelki wypadek sprawdzono stan prawny działki i okazało się, że pani Amelia ma spadkobierczynię, jakąś cioteczną wnuczkę, która dopiero co skończyła osiemnaście lat..." Łomatko! Czy aby na pewno w dokumentach dotyczących działki wspomniane jest istnienie wnuczki i to ciotecznej? Bardzo wątpię. Chyba zastosowano tu duuuuży skrót myślowy Jednak żaden ze zgrzytów nie odebrał mi przyjemności lektury! Niech tam sobie zgrzyty zgrzytają, a co ja się ubawiłam, to moje! Jak Ciotkę Papugi kocham!!! Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Po efekcie 05.09.13, 18:42 Cześć! Nie, nie, książka jest całkiem niezła A Ty się rozgość, czytaj, pisz, bywaj... Odpowiedz Link
embepe Re: Po efekcie 05.09.13, 19:14 Powinnam chyba założyć jeszcze jeden wątek - dla tych co ani przed, ani po, tylko w trakcie No więc czytam, zaśmiewając się od czasu do czasu. Rzecz jest naprawdę w porządku! Odzywam się tylko po to, by podzielić się urodą stwierdzenia, że coś jest za młode dla archeologów, a za stare dla pogotowia Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 06.09.13, 12:19 jeden polecial napewno, a drugi jakis niedorobiony. za to mam powazniejsza zagwozdke.. jesli ciocia Rysia dobiega setki, jej synus Zelmus musi miec ile? Skoro juz w kolebce zareczyli go z Rosciszewska (obecnie 35 lat) ....to jak to jest mozliwe? Odpowiedz Link
eulalija Re: Po efekcie 06.09.13, 13:19 Zelmuś urodził się jak ciocia Rysia miała 42, 43 lata. I to jest pewnik. A z tym dobieganiem do setki to wiadomo, jeszcze z dychy mniej pełnej może brakować, czyli miałby 47, 48 lat. A Baśka miała 3 tygodnie jak ciocia kradła papiery. Zelmuś był uczniem młodzieńca Bartosza w tym momencie, jakieś naście miał, może 15, może 16? Czyli cioci do setki pewnie z pięć brakuje. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 06.09.13, 17:05 Doszedłem do końca. Do kilku rzeczy można się czepiać, ale nie będę bo podobało mi się. Szkoda że już po, bo chciałbym więcej. Wiele postaci i scen, wątków są znajome. Rozszyfrywujemy co już było? Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 06.09.13, 17:10 A, i jeszcze jedno. Wolałbym spotkać się z Baśką niż z Alicją. Tak jakoś mi przyszło mi do głowy. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 06.09.13, 17:27 > Rozszyfrywujemy co już było? Wszystko prawie i chwala za to. Dobrze znane, znakomicie opisane, cymes. Te wszystkie pokrochmalnione, ukrywane, wyszukiwane diablom spod ogona spadki, skarby blyszczace. Milosci jakby na miare szyte, no musialy , musialy sie przydarzyc. Wzbogacanie sie zawsze w zboznym celu. Pierogi. Smietniki na stole, mapy, sztabowki. Policja piekna jak z obrazka. PS. Gurua chaba juz porzadnie rozprawila sie z Diablem, powinno ulzyc. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 06.09.13, 17:43 Cicho, po imieniu nie lecmy. Ja nadal licze lata ciotce Rychezie (96) i Zelmusiowi. Zgadza sie, ale z zareczynami z Baska juz nie. Musze kartke i olowek... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Po efekcie 06.09.13, 21:40 Ale Diabeł i Marek to dwóch różnych gachów! Sekwencyjnie następowali, Diabeł najpierw, Marek potem. A co do Zelmusia, to czy jest gdzieś opisany jego wygląd zewnętrzny? Bo ja znaleźć nie mogę, a w scenie u Feliksa jest wspomniane, że jego uroda rąbnęła Leokadię jak obuchem, więc musiała być z tych rąbiących... Ale konkretnie co? Dalej jest tylko, że miał długie nogi i kościste nadgarstki, może gdzieś wcześniej był opis Zelmusiowych wdzięków? Bo duchowo i intelektualnie gość rzeczywiście powalał. Odpowiedz Link
bupu Re: Po efekcie 07.09.13, 02:44 minerwamcg napisała: > Ale Diabeł i Marek to dwóch różnych gachów! Sekwencyjnie następowali, Diabeł na > jpierw, Marek potem. > > A co do Zelmusia, to czy jest gdzieś opisany jego wygląd zewnętrzny? Bo ja znal > eźć nie mogę, a w scenie u Feliksa jest wspomniane, że jego uroda rąbnęła Leoka > dię jak obuchem, więc musiała być z tych rąbiących... Ale konkretnie co? Dalej > jest tylko, że miał długie nogi i kościste nadgarstki, może gdzieś wcześniej by > ł opis Zelmusiowych wdzięków? Bo duchowo i intelektualnie gość rzeczywiście pow > alał. Było napisane, że Zelmuś urodą w mamusię się niezmiernie wdał (a nadobna Rycheza opisana została dość detalicznie), któraś bohaterka, Baśka chyba, albo Marlenka, wspomina także jak nią w dzieciństwie wstrząsnęły jego oczy bez przerwy pomiędzy. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 07.09.13, 08:52 > Ale Diabeł i Marek to dwóch różnych gachów! Oczywiscie, cos mi sie raptownie w glowie poprzestawialo, kajam sie. Zelmus po mamusi dostal urode., szczegolnie te oczki razem na srodku i blizej potylicy niz czola. Baska az przez okno chciala skakac, tak wzdrygalo. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Po efekcie 09.09.13, 12:49 Ale nie skoczyła, tylko siarczyście napluła. Prawda, w opisie Zelmusia uciekły mi oczka na czubku głowy, jest gdzieś taka ryba... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 06.09.13, 18:45 Eulijo ty nasza rachmistrzynio, uwierzylam ci na slowo, ale sprawdzilam z kartka w reku Dzis ciocia Rycheza ma 96 lat (Joanna zauwazyla date urodzenia w papierach u Barbary str 122) Wiec Anzelm ma dzis: 96 - 43 = 56 Barbara konczy za chwile 35. Roznica wieku AB : 56-35=21 34 lata temu przy idiotycznych zareczynach na papierze : B w powijakach, a A 15-16. (str.152-154) 5-6 lat niby pikus... a jak mi zgrzytnal tak zgrzyta. Ja wiem, to jest nerwica natrectw, na ktora mam prawo cierpiec i cierpie, psia krew. Na usprawiedliwienie dodam, ze reszta mi sie zgadza, wlacznie z miotaniem łbem efektownie w afekcie. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 06.09.13, 20:40 Ja się przyznam, że szybko porzuciłem notatki i się trochę odkleiłem od tego kto z kim i dlaczego. Włączył mi się taki tryb jak przy oglądaniu filmu w całkiem obcym języku. I też było fajnie. Odpowiedz Link
kizuk Re: Po efekcie 06.09.13, 21:27 Tak sobie myślę,że dodatkowym efektem Efektu jest to,że czekać będziemy na kolejną książkę bez tego beznadziejnego uczucia...To będzie nadzieja na świetną zabawę. Efekt przeczytałam drugi raz delektując się. Odpowiedz Link
gastonlemiel Re: Po efekcie 10.09.13, 00:31 taaak, tym razem byłou Gurui... efektownie Tez mi się podobalo, bo i jezyk fajny i akcja jakos poprowadzona ciekawie i dzieje się nawet w kilku miejscach, a postacie barwne są i wyraziste Zgrzyta mi odmłodzenie osob i jakby zdystansowanie się do postaci Joanny. Niby to Gurua, ale jakby nie ona. O co chodzi z tymi jej kilkoma nazwiskami na przykład?? Tak ajkby nie chciał wymienić nazwiska Chmielewska.... Plus pada w tekście (a proszę, strona 40), ze Baska jest mlodsza o dyche od Joanny. Znaczy się w Efekcie Joanna ma jakies 45 lat (akcja zas dziej się wspolczesnie, i nawet w domu na Wilanowie, jak się domyślić można, ta Joanna mieszka. Znaczy się niby ona, ale trochę zmodyfikowana. Troche mi to przeszkadza, bo po co to tak zmieniać i mącić. Baska generalnie boska. I nikt mi nie wmówi, ze nie chodzi o te sama Baske, która wystepuje, i to z impetem, w Upironym legacie. Prywatnie przyjaciolka Gurui, mieszkajaca na Polnej. Charakter, sklonny do narowów, się zgadza, także zajecia (te Tiry, te ucieczki z domu do knajp itd.). a Bartosz-Marek... ech, niech mu ziemia nielekką będzie Hit Efektu, to dla mnie cytat z dziel Zelmusia i z pewnością owa calizna w postaci ostrych, a kapryśnych trójkątów, nagle i znienacka pęknięta z hukiem, a w ciszy (str. 166) nie raz mi poprawi humor) hahaha ostre, a kapryśne trojkaty, no bossskie )) Tez do Efektu wroce, żeby na spokojnie jezyk bardziej jeszcze i opisy docenic. Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Po efekcie 10.09.13, 08:07 Moje refleksje in plus: 1. Czytało się wspaniale, chcę jeszcze raz (acz, jak już ktoś zauważył, po poprzednim dziele wszystko by smakowało). 2. Język jak z dawniejszych książek - kilka perełek. 3. Można się było pośmiać. 4. Barwne, wyraziste postaci. Niektóre interesujące nader. 5. DZIAŁO się, a nie gadało i jadło/piło - żywo poprowadzona akcja. 6. Ogólnie - wciągająca lektura, poproszę następną taką. Oraz, in minus, najwyżej będzie, ze się czepiam: 1. Wiek Joanny nie pasował do całości. 2. Przesadne nagromadzenie dziwnych imion i nazwisk. 3. Ileż można jednego chłopa literacko wykorzystywać - co on jej takiego zrobił... Nawet nad Wojtkiem nie znęcała się tak mocno. 4. Melanż relacji - kim do diabła była Bronka, bo mi umkło? 5. Od pierwszego kopa było widać kto kogo zabił i czym. Mimo mżawki. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 10.09.13, 08:42 Martusi nie było, duży plus. Imiona i nazwiska to obsesja od jakiegoś czasu, dla czytelnika tylko drażniąca. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 10.09.13, 09:00 Mnie tam imiona i nazwiska nie przeszkadzały, bohaterowie jak to bohaterowie jakoś nazywać się muszą Może autorka szuka imion, które z nikim się jej nie kojarzą i stąd bierze się nagromadzenie imion nietypowych? Co do odmłodzonej Joanny. Czy gdyby ona była w wieku dzisiejszej autorki to akcja toczyłaby się tak wartko? Jednak autorka jest dość uziemiona i dlatego wcześniejsze ksiązki toczyły się w jednym miejscu, a akcja nabierała tempa tylko dzięki postaciom młodszym i bardziej ruchliwszym, często była zresztą relacjonowana przez telefon. No to albo albo. Albo mamy rzeczywistą Joannę i się siedzi, je i pije. Albo Joannę niedzisiejszą i się rusza. JA bym to raczej na plus zaliczyła. W końcu to przecież fikcja jest Odpowiedz Link
bupu Re: Po efekcie 10.09.13, 16:55 kocio_pierzaczek napisała: > 3. Ileż można jednego chłopa literacko wykorzystywać - co on jej takiego zrobił > ... Nawet nad Wojtkiem nie znęcała się tak mocno. Oj, długo można. Znałam ci ja kiedyś podobny egzemplarz i chociaż zrzuciłam go z ołtarza lata temu, to gdybym mogła, chętnie bym się nad nim znęcała literacko również i dziś. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Po efekcie 10.09.13, 19:22 Wiek Joanny też od razu zauważyłam, ale wcale a wcale mi nie przeszkadzał. Wymyśliła sobie w dzisiejszych czasach samą siebie młodą (co to jest głupie 45 lat!), no to wymyśliła, niech ma, każdy by chciał mieć 45 lat , a Gurua może mieć, bo sobie siebie taką napisze. I dobrze, nie ma ochoty pisać o sobie jako o... starszej pani, to kto jej każe. Po nierosnących Janeczce i Pawełku takie siupy z czasem to już nawet nie pikuś - to konwencja. No to i truposz musi być w wieku adekwatnym, wiadomo. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 10.09.13, 20:06 Gurua sagi nie pisze, wolno jej po osi czasu z postaciami hulać. A gdyby tak do biura wróciła, mmm... Odpowiedz Link
marta_k-a_78 Re: Po efekcie 10.09.13, 21:33 Jeśli chodzi o znak czasów i klimat, to dla mnie akcję w czasie (poza tym, że policja, więc po 90 roku) lokalizuje tylko wstawka o telefonach komórkowych. Odpowiedz Link
jolunia01 Re: Po efekcie 11.09.13, 10:28 asia.sthm napisała: > ... sprawdzilam z kartka w reku > > Dzis ciocia Rycheza ma 96 lat (Joanna zauwazyla date urodzenia w papierach u Ba > rbary str 122) > Wiec Anzelm ma dzis: 96 - 43 = 56... Czepliwa jestem, ale bez kartki widzę, że 96 - 43 = 53 Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po efekcie 11.09.13, 11:04 E, czymze są głupie trzy latka naprzeciwko wiecznosci... Asi pewnie nózka szyki pomiędliła Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po efekcie 11.09.13, 12:33 to jak ja licze? a zeby to jasny szlag i male szlaczki! ten kleszcz musial byc taki zjadliwy jak Gurui meszka. ciekawe ile lat bedzie mnie tak trzymalo....no w razie wpadek wiecie od czego, prosze przymruzyc oko poblazajaco. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Po efekcie 10.09.13, 13:02 Przeczytane. Nie tylko wiek Joanny nie pasował, wiek truposza również, ale gdzie jest powiedziane, że muszą być w wieku faktycznym. Kilka drobiazgów researchowych zgrzytnęło, ale nie ma porównania do upiornych: pracy na deskach kreślarskich w XXI wieku, kupowania aut w Berlinie oraz rozmawianiu przez komórkę z kimś, kto właśnie leci samolotem - wszystko z Krwawego Niewiadomoczego. Ogólnie bardzo przyjemnie spędzony na lekturze czas, kilka razy zachichotałam nawet, no i ciekawiło mnie, co dalej, mimo że przecież od początku było wiadomo, kto, kogo i jak zabił Porządna wtopa była moim zdaniem tylko jedna: jest niemożliwe, absolutnie wykluczone, że Ewa po dziesięciu latach przypomniała sobie obcą facetkę, widzianą na obcej działce przelotem, przez pięć sekund, oraz stojącego tyłem faceta, choćby i w kąpielówkach. I to przypomniała sobie nie dlatego, że ktoś pokazał jej zdjęcie facetki, tylko dlatego, że ktoś jej opisał, jak wyglądała. Wykluczone. Coś takiego mogłoby mieć miejsce tylko i wyłącznie wtedy, gdyby Ewa spędzała życie w izolacji od ludzi i widywała, choćby i przelotnie, jedną osobę na rok, wtedy zapewne by je zapamiętywała ze szczegółami. Ale nie kiedy mija się w podobny sposób setki ludzi dziennie na ulicy. Źle to zostało wymyślone, zwłaszcza że to właśnie dzięki temu "wpadnięto" na trop mordercy. Natomiast szczególnie podobało mi się to o dzikim lokatorze ("to ja go zaraz oswoję!"), o niestarannym układaniu drewienek przed ołtarzem bóstwa i "to małe rogate?" na mapie. Drobiazgi, maleńtasy, ale perełki Odpowiedz Link
dorka_31 Re: Po efekcie 10.09.13, 20:46 Czytam. Wreszcie z dużą przyjemnością. Jeszcze co prawda nie skończyłam, ale jak na razie wszystko przypomina dawne dzieła Guruy, więc się delektuję Odmłodzona Joanna bardzo mi pasuje, bo wreszcie akcja nie dzieje się przy stole. Jest też znajomy policjant. Aż miło Póki co tylko jeden zgrzyt wpadł mi w oko. Na stronie 114 Woźniak na moment staje się Wójcikiem, co mnie ogłupiło na tyle, że zaczęłam przerzucać kartki i szukać co to za nowa postać oraz zastanawiać się jakim cudem mi umknęła, aż wreszcie dotarło do mnie, że to błąd. Nie wiem jak to się stało, że żaden redaktor tego nie zauważył... Odpowiedz Link
marta_k-a_78 Re: Po efekcie 10.09.13, 21:09 Kupiłam dziś w okolicach 16. Dawno nie zaglądałam na forum, więc w księgarni na Odyńca (jednej z ostatnich na Mokotowie) dwa razy się upewniłam, czy to na pewno nowa Joanna Chmielewska, a nie ta pani z M. pośrodku. W 172 przeczytałam do strony 11 i nie byłam specjalnie zachwycona, znowu Marek, ile można, czy mi się chce? W domu przeczytałam ten temat i dzięki Wam uznałam, że mi się chce A teraz skończyłam książkę i jestem zadowolona z lektury. Dwa "ale": 1.Feliks już przy pierwszej wizycie Woźniaka wymienia nazwisko Rościszewska, i nic? A potem dostał kopertę i się nagle ucieszył. 2. Szampan z marynowanymi gruszkami - dostałabym skrętu kiszek, ale może konsumenci odporniejsi na takie wyzwania Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po efekcie 10.09.13, 21:53 O, 172 Gurua na rodzinną działkę w okresie spieszenia uczęszczała. Przy przesiadce spotkaliśmy się wzrokiem, dopiero wiele lat potem skojarzyłem kogo widziałem. Szampana pod flaki piłem. Nie z jakiegoś musu, ale krzywej kurtuazji. Można utrzymać. Witaj na forum. Odpowiedz Link
marta_k-a_78 Re: Po efekcie 10.09.13, 22:09 Dziękuję, już od jakiegoś czasu pisałam w zagadkach. I właśnie, zawsze podoba mi się osadzenie przynajmniej części akcji w mokotowskim uniwersum, w tym przypadku między Feliksem a Paszczakową. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Po efekcie 11.09.13, 09:04 Piłam kiedyś szampana, i to nie byle jakiego, bo Wdowę Klekot, do wędzonego łososia i kiszonego ogórka. Z czystej fantazji. Można Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Po efekcie 12.09.13, 08:15 Mój zestaw urodzinowy sprzed lat - niedzielne śniadanko z rodzicami: m. in.szampan półwytrawny pod chleb ze smalcem i małosolne oraz marynowane śliwki. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po efekcie 12.09.13, 08:29 A na chleb ze smalcem dobry jest kawior. Czerwony, bo za czarnym akrtat jakoś nie przepadam. Odpowiedz Link
kizuk Re: Po efekcie 12.09.13, 13:44 Przy drugim czytaniu zgrzytnęło mi Feliksem,jako wykonawcą testamentu: Taki solidny,spolegliwy i porządny,a przez 34 lata palcem w bucie nie kiwnął,żeby wywiązać się z przysięgi.No dobrze-kiwnął,żeby dać sobie odebrać kluczyk od skrzynki. Nawet,jak Baśka wpadła mu niespodziewanie,to też niezbyt gorliwie zabierał się do sprawy.Jako prawnik znał procedury,wiedział,że zastrzeżenia w testamencie są nieważne,a jednak wyraźnie brał je pod uwagę. Takie z niego ni to, ni sio. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Po efekcie 12.09.13, 22:11 Jak można biały ser do langusty A w ogóle miałam kilka tygodni temu okazję gościć kilka przyjaciółek, z których aż dwie były w ciąży. Dla uczyczenia tego faktu nie wytrzymałam, żeby nie podać śledzi z marmoladą. Dla kawału, raczej z myślą, że śledzie zjedzą osobno, a marmoladę osobno. Gdzie tam! Nałożyły śledzika, odsunęły cebulkę, na śledzika marmoladę wiśniową - i dawaj! Zjadły, pochwaliły, dobrały jeszcze... Odpowiedz Link
minerwamcg Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 00:19 Jeżeli uda się utrzymać, że zabójstwo naprawdę było w efekcie, to Walkiria nie pójdzie siedzieć. Albowiem według kodeksu karnego występek, a takim jest zabójstwo w afekcie, w najgorszym razie przedawnia się po dziesięciu latach. Prokurator spokojnie może umorzyć sprawę, a gdyby trafił się bardzo zawzięty, odbędzie się jedna rozprawa, na której sędzia stwierdzi, że owszem, w afekcie, i owszem, jest przedawnione. Problem tylko jeden: czy rzeczywiście od zabójstwa do postawienia zarzutów Walkirii upłynęło bite dziesięć lat? Bo jak jednego dnia brakuje, to przegwizdane. Odpowiedz Link
quilte Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 13:15 Dzień dobry A propos tego, co było już wcześniej, podróży w czasie i alter ego: czy mi się wydaje, czy Jadzia to... Jadzia, jej brat Jaś to jej brat Jaś, siostry Leokadia i Paulina to siostry, z których jedna też na L, a imienia drugiej nie pamiętam (a może nie znam? nie imieniem była opisywana). No i mają jeszcze jedną siostrę, za morzem. Jest też wzmianka, że siostry L&P Joannę chciały zmiażdżyć, zdusić i zdominować - a ona się nie dała. Gdzieś już to czytałam Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 13:36 > A propos tego, co było już wcześniej, podróży w czasie i alter ego: czy mi się > wydaje, czy Jadzia to... Jadzia, jej brat Jaś to jej brat Jaś, siostry Leokadia > i Paulina to siostry, z których jedna też na L, a imienia drugiej nie pamiętam > (a może nie znam? nie imieniem była opisywana). No i mają jeszcze jedną siostr > ę, za morzem. Jest też wzmianka, że siostry L&P Joannę chciały zmiażdżyć, zdusi > ć i zdominować - a ona się nie dała. Gdzieś już to czytałam Owszem, brzmi znajomo Jadzia i Jaś, i te siostry też jakoś dziwnie do KOGOŚ podobne... Odpowiedz Link
g0p0s Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 13:54 Nie owijajmy w bawełnę - Lucyna i Teresa. Odpowiedz Link
quilte Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 14:01 Nie wiedziałam, czy bez bawełny wypada, ktoś wyżej napisał, żeby bez imion. Lucyna tak, ale nie Teresa - Teresa jest za morzem. Pierwowzór Pauliny to chyba ta trzecia siostra, dawniej żona Jasia. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 14:10 Gurua sama rodziny używała jako pierwowzorów postaci i tych postaci się trzymać możemy. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 14:36 Tak się zaczełam zastanawiać i tez nie pamietam. Czy gdzieś może padło imie Guruowej rodzicielki? Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 11.09.13, 14:56 Janina. Padło gdzieś autobiograficznie -imieninowo. Odpowiedz Link
papuga_ara Re: Po efekcie 11.09.13, 18:00 Przeczytałam. Jestem bardzo zadowolona z efektu Ogólnie - ten stan zachwytu, w o którym pisałam wcześniej, utrzymał mi się do końca. Niektóre sformułowania - nowe, a już bezcenne. Kapryśne trójkąty na przykład. I jeszcze coś było, co miałam sobie zapamiętać, ale umknęło - muszę przeczytać jeszcze raz No i końcówka. Uprzejmość rzeczy martwych. Jakie to ładne. Gurua jest the best. Odpowiedz Link
slotna Re: Walkiria nie pójdzie do kicia 12.09.13, 19:10 > Tak się zaczełam zastanawiać i tez nie pamietam. Czy gdzieś może padło imie Gur > uowej rodzicielki? Wymyslilam to kiedys jako super pytanie do zagadek, dumna z siebie czekalam na swoja kolej, zadalam - i brzdek, od razu ktos odpowiedzial Odpowiedz Link
minerwamcg A propos! 12.09.13, 16:34 A propos! Ciekawe, czy to ten trop i to skojarzenie - jest o co zapytać Guruę następnym razem Mianowicie jeśli Paulina miałaby być Lucyną, to czy jest nią na cześć Lucynki i Paulinki z dawnego, bardzo dawnego "Przekroju"? Były tam takie dwie lalunie plotkujące o modzie i obyczajach. Gurua "Przekrój" czytała, zresztą wszyscy czytali, przyjaźniła się z Eilem (red.nacz. dawno temu, dał jej maszynę), w "Przekroju" publikowała.... Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: A propos! 13.09.13, 12:47 I jeszcze jedno. Podoba mi się okładka, o lata świetlne estetycznie przerastająca poprzednią. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: A propos! 14.09.13, 10:47 Prawda! A już od "Gwałtu" i "Krwawej zemsty" o trzy eony. Przyjemnie popatrzeć. A na tamte nie było. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Po efekcie 16.09.13, 21:05 Arthur złapał jeszcze jeden lapsus - najpierw Joanna mówi, że nie jest pewna, czy Bart-Bart miał syna, chyba miał, ale łba sobie uciąć nie da, a później okazuje się, że nie tylko tego syna kiedyś wiozła, ale nawet z nim rozmawiała. Oczywiście, mogło jej wylecieć z głowy - ale to nie takie proste, IMHO niemożliwe, żeby się jej Adam nie dowiązał do wspomnienia o zwalnianiu na zakręcie, co pamiętała świetnie i od kopa. Jeżeli w dodatku Adam z gęby był tak wierną kopią Bartosza, to chyba by go tak łatwo nie zapomniała. Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 17.09.13, 08:54 Ja to chyba czytam beztrosko . Zauważam, różne kwestie o których piszecie, ale nie przywiązuję do nich wagi. Lektura jest wtedy zdecydowanie przyjemniejsza i nie zaprząta mi przez kilka kartek uwagi kwestia własności działki (co do której, jeżeli były to RODy, macie zresztą rację - dodatkowo, jakby Amelia o działkę nie dbała, to by ją po prosu wyrzucili ze związku, a parcelę oddali w użytkowanie komu innemu - których to innych, chętnych podobno jest pod dostatkiem). Może jak będę czytała następnym razem to zwrócę na to baczniejsza uwagę, ale raczej wątpię . Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Po efekcie 25.09.13, 18:14 Doszlam do szesciu hozych dziewek i bsranej makatki i tak... to jest to! Zaczynam sie martwic, ze do wieczora skoncze Poki co - jedno "ale" na minus - od pierwszych stron wiadomo kto zabil... Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Po efekcie 28.09.13, 11:39 Dobra, skończyłam i... mozliwe, ze naraze sie wielu, ale... Jest jeden niewatpliwy PLUS - jednemu z głównych bohaterów nadano rodowe nazwisko mojej Mamy. Ale reszta... spodziewałam sie czegoś bardziej z ikra. Jest bez ikry, bez drygu. Postac Joanny niczego nie wniosa, pozbycie sie zarcia - także nic. W sumie, zadnego ruchu tak naprawde, jest to dretwe.. Wolałam już starsza Joanne przy kulinariach i latajaca mlodziez. Do tego skserowane nie tylko postaci ale i watki, bo de facto - wszystkie one juz byly i to niektore kilkakroc. Zolzowate siostry, Woźniak bedacy mlodsza kopia Gorskiego, panienka ktorej mimo wszystko udaje sie przejac spadek, kolejny raz sponiewierany Marek; na sile splecione 2 watki... Wiecie, ja mama dopiero teraz wrazenie, ze ktos mocno inteligentny siegnal do Guruowej szuflady, wzial 2 szkice-probki,i to juz takie, ktore kiedys BYŁY wykorzystane, w miare inteligentnie je splótł, zostały zredagowane, o, a moze i poczytał F i usunął zarcie, i wio! pojechało! Ja jestem rozczarowana, co nie zmienia faktu, ze ksiazeczka jest w moim posiadaniu, a jakze! i moje dziecko juz sie zaczytuje z wypiekami na twarzy. A mi szkoda potencjału... Odpowiedz Link
szkorbut-lumbago Re: Po efekcie 28.09.13, 22:59 Przyznaj jednak, że to zawsze lepiej że ktoś inteligentny, przy poprzednich pozycjach ten aspekt budził duże podejrzenia . Co nie zmianie faktu, że mnie się podobało. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Po efekcie 29.09.13, 10:39 Raczej - ktos czytajacy/mający dostęp do tego F. Zdecydowanie lepsze od KZ Odpowiedz Link
iwoniaw Re: Po efekcie 29.09.13, 21:49 Lepiej, że ktoś czyta forum z pożytkiem, niżby miał być analfabetą bez pożytku. Może się (ten ktoś) wyrobi jeszcze nad podziw? Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Po efekcie 30.09.13, 08:07 Nie jestem pewna, czy akurat o TAKI pozytek chodzi.... Odpowiedz Link
jolunia01 Re: Po efekcie 02.10.13, 14:53 czekolada72 napisała: > ... spodziewałam sie czegoś bardziej z ikra. Jest bez ikry, bez drygu... Dzięki, Czekolado. Nie wypowiedziałam się wcześniej, bo aż mi głupio było, że mi się nie podoba. A tu - niespodzianka - podzielasz moją opinię. chyba rozkompletuję swoją kolekcję i pozbędę się kilku ostatnich płodów guruowego talentu. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Po efekcie 02.10.13, 15:15 nooo, ale ja nie zamierzam sie niczego pozbywac ) !! Odpowiedz Link
iwoniaw Gąszcz Amelii 25.09.13, 20:18 Gąszcz opisany został jako nierozrastający się na okoliczne parcele (jakim cudem?), co miało tłumaczyć brak czepiania się właścicielki przez związek, więc świadomość odautorska konieczności trzymania ogródka działkowego w jakichś ryzach jednak zaznaczona została. Odpowiedz Link
balamuk Re: Po efekcie 02.10.13, 17:26 Ha, mam! Przyjechało dobrym człowiekiem, zaczęłam czytać w taksówce, a teraz odłożę sobie przyjemność na wieczór. O ile wytrzymam. Odpowiedz Link
balamuk Re: Po efekcie 03.10.13, 17:38 No przeczytałam, przeczytałam. Tak samo jak S-L, czyli beztrosko. I zamierzam przeczytać jeszcze raz, bo mnie monstrualny katar dopadł i do niczego innego się nie nadaję. Skomentuję na pewno. Postkataralnie. Odpowiedz Link
marta_k-a_78 Re: Po efekcie 03.10.13, 09:56 Ciekawe, czy też w efekcie. wawalove.pl/Strzaly-na-dzialkach-a11274 Odpowiedz Link
balamuk Re: Po efekcie 04.10.13, 18:04 Przepraszam, ale muszę: Na alejce posypanej świeżym piaskiem, przy rabatce obsadzonej pelargonią ktoś udusił panią plastikowym paskiem, Kto? – Nie wiemy. Przypuszczalnie, chyba On – Ją. A poza tym nic na działkach się nie dzieje, co niedziela działkowiczów barwny tłum, każdy coś tam sobie plewi, coś tam sieje, na natury łono z żoną pędzi tu. Z papierowej torby co stała w altance, winem dzikim gęsto wokół obrośniętej, zamiast marchwi wydobyto cztery palce, a za nimi kciuk i resztę – czyli rękę. A poza tym nic na działkach się nie dzieje, co niedziela działkowiczów barwny tłum, gwoździkami zbijesz ławkę, gdy się chwieje pszczółki brzękiem ukołyszą cię do snu. Obco brzmią tu groźne słowa: powódź, pożar, nikt się gazem nie zatruje w swej altanie, co najwyżej z nieprawego znajdziesz łoża dziecię, w grządce groszku zręcznie zagrzebane. A poza tym nic na działkach się nie dzieje co niedziela działkowiczów barwny tłum pośród kwiatów głośno dziadek się zaśmieje, bo wesoło, bo beztrosko tutaj mu. Tam poziomek w krąg czerwienią się jagody, gruszki wiszą, ciężkie sokiem, na gałęzi, nie zakłóca nic radości i pogody, choć w wspomnianych już poziomkach ktoś zarzęzi. A poza tym wciąż na działkach pięknie będzie, co niedziela działkowiczów zjedzie tłum, z parcianego węża wodą sięgniesz wszędzie, w szumie drzewek ledwie słychać ciche bul..bul..bul. tak wesoło, tak beztrosko ludziom tu. Odpowiedz Link
embepe Re: Po efekcie 05.10.13, 00:44 A taka informacja: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,14719479,Dramat_na_krajowej_29__Znalezli_cialo_bez_glowy.html??? Odpowiedz Link
balamuk Re: Po efekcie 06.10.13, 16:44 No. To znaczy chyba mogę coś napisać. - Moim zdaniem naprawdę czytalne, zwłaszcza dla osób, które twórczości JCh nie znają na pamięć. Nikomu nie poleciłabym tego tam z wiertaliotem (i paru innych też), a "Zborodnię" owszem, dla rozrywki. - Dla maniaków tytuł powinien brzmieć "Inwazja klonów". Dominik Dominik, potężna wielbicielka i równie potężna przyjaciółka wielbicielki jako świadek, mniej lub bardziej złośliwe siostro-ciotki, podręczny adorator, Zelmuś, żywo przypominający tego palanta kuzyna z echolalią, dobry syn do złudzenia podobny do złego ojca (vide dobry brat, do złudzenia podobny do brata-paskudnika), najstarsza prawnuczka i spadek, multum harlequinowatych szczęśliwych zakończeń. Nie, żebym się czepiała, bo na przykład ciotek miałam niedosyt, bardzo lubię ciotki we wszystkich wcieleniach. Tak mi się tylko za pierwszym czytaniem rzuciło. - Język ok, raptem parę razy miałam wrażenie, że nie rozumiem, o co biega. Uśmiech wywołujące teksty Patryka (miły człowiek, skądinąd). I bardzo mi się spodobała spontaniczna wstawka Baśki "Bartoszu, Bartoszu, oj, nie traćwa nadziei". - Trajektorii lotu głowy nie zamierzam analizować, bo się nie znam, a w adrenalinę wierzę. Kwestie spadkowe w ogóle odpuszczam. Wszystko jedno, czy chodzi o działkę, czy o resztę, zawiewa mi absurdem i ani myślę wnikać, a tym bardziej sprawdzać, jak to w przepisach wygląda (taki odruch, a kysz, odruchu!). - Czego nie pojmuję i w życiu nie pojmę - jakim cudem studentka/magister botaniki nie rozpoznała bambusa... I to jest według mnie największy kiks w całej książce. Czytam sobie powolutku jeszcze raz. Z czego jasno wynika, że całość odebrałam całkiem pozytywnie. A, i jeszcze dodatkowe zalety w porównaniu do kilku poprzednich - brak wstawek homofobicznych i tylko jeden "żarcik" na temat gwałtu. Tyle mogę zignorować. O zachwycie spowodowanym brakiem Martusi, Witka i Małgosi pisać nie będę, bo to obvious. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po efekcie 06.10.13, 18:58 Już Balamuku prostuję pojmowanie. Sytuacja: robimy z idolęciem zielnik, zrywamy gałązkę czegoś ładnego ( w lesie, zeby nie było, ze nowomodny wymysł ogrodniczy) z listkami i kwieciem, a ze nie wiem, co mamy, jak w dym walę do młodej nauczycielki biologii, swieżej magisterki ( i znów, zeby nie było, nie żadne tam wieczorówki czy zaoczne, dzienne, pewien znany uniwersytet), pytamy. Odpowiedz brzmi: "Jakieś lisciaste". Więcej się wydusić z baby nie dało. I znów wyszło na Guruowe, że życiowe głupoty przebijają fikcję... Odpowiedz Link
balamuk Re: Po efekcie 06.10.13, 19:31 Wrrrrrrrrrrrr, mam przejść na marudne? Jestem absolutnym lejkiem botanicznym, mimo to odróżniam akację od topoli, klon od dębu, świerk od sosny, a nawet sosnę od limby. I tak, wiem, jak wygląda bambus. Na obrazkach widziałam i u znajomych w naturze, ni cholery mnie to nie interesuje, ale nie wyobrażam sobie, żeby BOTANIK nie zdał sobie sprawy z tego, co mu rośnie. Wsadziła, sierotka Marysia, bo było śliczne i świeżutkie, na upartego niech będzie. Ale dalej??? Odpowiedz Link
iwoniaw Re: Po efekcie 07.10.13, 17:06 No właśnie, ja tez lajkonik florystyczny, a jednak COŚ rozróżniam. A tu studentka botaniki ponoć z pasją i zamiłowaniem, a nie jakaś, co to z łapanki na kierunku ledwo zalicza egzaminy, bo się akurat z przypadku miejsce trafiło na studiach, które ją nie obchodzą. Zatem zdecydowanie wpadka - dawniejszymi czasy to panie magister po SGGW, co to kogutom monogamiczne związki szykowały to miał być dowcip i obśmianie, a nie pozytywne bohaterki z fachowymi zainteresowaniami realizowanymi w praktyce... Odpowiedz Link