Towarzystwo rozeszło się już było. Miejsce akcji uprzątnięte zostało (jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc).
Przybyto punktualnie i prawie jednocześnie. W kolejności następującej:
Papuga (drzwiami wejściowymi), Eulalija w towarzystwie szanownego małżonka (takoż), państwo Embepostwo z Salam_ji (przez ogród, i tak też poszła cała reszta - chyba

), g0p0s, Kocio i Minerwa. Moi siłą rzeczy byłam pierwsza.
Zdjęcia zrobiono (i to kilkoma aparatami, pomimo jednej zapomnianej karty pamięci, będzie więc oczekiwana dokumentacja), z tematów pewna jestem tylko szeroko omawianych Chin i wielkości oraz charakterów różnych maści psów, ale więcej tego było zdecydowanie. Spożywane były chinskie krówki i wodorosty, a dla wybrednych jarzynki z dipkami i kiełbaski oraz pyszna beza i ciasto czekoladowe. Lamy czerwone w ilości mnogiej świeciły światłem własnym, czasami z własnej woli, a czasami dzięki pomocy uczestników spotkania.
Myślę, że lampę należy powtórzyć. A teraz ja do łóżka i daję szansę innym. Dobranoc.