jolajola1
13.04.15, 13:07
W Danii byłam na wielkanoc, poruszałam się na rowerze. Po rodzinnych wypadach rowerowych jechałam sobie dalej sama. Śladami Guruy.
(linki prowadzą do zdjęć)
Plac świętej Anny w trakcie gruntownego remontu, wymiana nawierzchni i zmiana organizacji ruchu. Wytypowałam 2 budynki, one mi najbardziej wyglądały na Dobroczyńcowe. Przy okazji widać, jak chwilami niebezpieczna jest praca chciwego fotografa.
linka do zdjęć z placu
W ogrodach Tivoli oczywiście szukałam maszyny do flotacji miedzi. Ale chyba te zręcznościowki wyszły z mody. Obecne automaty zręcznościowe przypominają snajperkę z niedobrym celownikiem, a celuje się do srajfonów, kart pamięci, itepe.. Na Demonie się przejechałam (rollercoaster! brrrr! ) i na najwyższej karuzeli i oglądałam muzyczno-wojskową paradę w wykonaniu małych chłopaczków.
linka do spaceru po Tivoli
Czy to w Helsinborg czy w Hillerod było całe piętro z samymi łyżkami. I w którym to zamku wisiały straszliwe portrety duńskich dam, których uroda była podobno powodem oziębłości duńskich kawalerów?
Bo ja dotarłam tylko do Helsingor.
link do jednego foto
W Birkerod pewna byłam tylko drogi na stację. To tam latały obie późnym wieczorem do maszyny sprzedającej papierosy. Chodniki, rzeczywiście, wąskie. Mógł ten (hehe) podlec Elżbietę w czerwonym kapeluszu wepchnąć w krzaki ogrodzenia.
link do Birkerod
Na widok zielonej tablicy z napisem „Charlottenlund Travbane”Stałam przy ogrodzeniu toru… i wydawało mi się, że jest śnieżna zadymka i prawie widziałam hrabiego Petersena, jak potrząsa wdzięcznie lejcami a Florens leci, grzmiąc kopytami. Na starych trybunach i na nowych trybunach słychać ryk setek podnieconych gardeł. Duch pani Joanny polatywał nade mną, i wyobrażam sobie, z uznaniem kiwał głową
Potem poszłam skrótem przez las, do stacji kolejowej. Jeszcze nie zmierzchało, ale slońce już blisko horyzontu było. Ścięty pieniek znalazłam, papierosa zapaliłam, chwilę czekałam. Duch Alicji się nie pokazał. Chyba zabrakło mi szpilek z krokodylej skóry.
Do stacji doszłam.
tu już nie linka, to wprost lina okrętowa - do Kraju Karoliny