Podsłuchane dzisiaj, słowo daję, żeby nie było, że zmyśliłam!
W sklepie samoobsługowym, przy stoisku mięsnym, para młodych ludzi:
On: Nie chcę parówek. Nie lubię.
Ona: Miśku, ale ja ci je obiorę z tej prezerwatywki...
On: Taa? I potem będą małe paróweczki? To ja dziękuję.
Ona: Wiesz co, okropny jesteś...
Nie wiem dlaczego, ale z mety przypomniał mi się dialog ze "Złotej muchy",
gdy na pełne zapału pytanie:
- Wygrzebać ci...?
Padała obojętna odpowiedź:
- Jeśli chcesz. Jeśli ci to sprawi przyjemność.
Złapałam więc swój koszyk i uciekłam stamtąd, ocierając łzy. Dwóch takich
dialogów nie jestem w stanie znieść z godnością osobistą, żeby nie wiem co. A
teraz jeszcze przypomnieli mi się Marianna z Włodziem z "WC" oraz prawdziwe
dialogi na cztery nogi fachowców, czyli Kofty z Friedmanem:
- Panie majster! Trznadel!
- Jaki trznadel, Docent, mówi się: szpadel!
albo, jakżesz na czasie:
- Nie uważasz, że ten deszcz koresponduje z jesienią?
- W każdym razie nie koliduje.
No i koniec. Opętanam dialogami, leżę pokwikując lekko, czego i Wam życzę

)