Dodaj do ulubionych

Mole książkowe :)

07.12.06, 13:11
no dobra, w końcu i mnie ruszyło i zdecydowałam się zacząć jakis wątek. A ruszyło mnie po lekturze falietoniku Kazi Szczuki własnie na temat moli książkowych. Jako że wierzę iż wielbiciele chmielewszczyzny czytają nie tylko Guruę ale także i inne dzieła, chciałam zapytać jak to z Wami i u Was w domach jest?? Bo ja mam nieodpartr wrażenie, że dewaluacja czytania jako takiego w kraju wynika nie tylko z lekceważenia młodzieży, ale także z zakorzenionego poglądu iz samo czytanie dla przyjemności jest hmmm naganne? Bezproduktywne? Że lepiej posprzątać, pozmywać, ugotować niz usiąść z knigą i rozsmakować się w lekturze. Zwłaszcza kobiety są pod tym względem "napiętnowane" bo przecież w domu tyle do zrobienia a ona sobie siada i czyta. Czy macie lub mieliście takie epizody w życiu, kiedy robiono Wam wymówki bo sobie chcieliście spokojnie poczytać a nie latać ze ścierą, czy przy garach stać??
O własnie, to jest jeszcze jedno zpodobieństw między Guruą a mną: zawsze uważałam, że są o wiele ciekawsze sposoby spoędania czasu niż tzw. dbanie o ciepełko domowego ogniska, czyli: gotowanie, sprzątanie, pranie, itp. itd. I ciągle mam z tego powodu wyrzuty sumienia, bo nie jestem doskonałą mamusią, zona i gospodynią (w dowolnej kolejności).
Obserwuj wątek
    • dorka_31 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 13:49
      Jak miło coś takiego czytać... smile)
      Ja też jestem z tych, co to uważają, że mozna ciekawiej spędzać czas, niż latać
      ze ścierą lub stać przy garach, a podłoga to nie talerz i lśnić nie musi wink)
      Co zaś do czytania, to na szczęście w moim domu książki jak najbardziej
      istniały, zaś dziecko z lekturą w ręku stanowiło widok pozytywny. Chętnie więc
      czytałam i nie było to źle widziane. Najwięcej chyba czasu na czytanie miałam
      jeżdżąc na studia, bo dziennie spędzałam ok. 2 godzin w pociągu, a przecież nie
      codzień trzeba było coś "zakuwać" wink)
      Ostatnio niestety sporo czasu kradnie mi internet oraz korespondencja i ze
      wstydem muszę przyznać, iż jest to w moim przypadku duza konkurencja dla
      lektury...
      • mzrr21 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 14:31
        Niejednokrotnie były sytuacje, że niestety obiadu niet bo matka czyta.
        Dalej bywają, tylko teraz mój dorosły syn wykazuje zrozumienie dla sytuacji i
        czeka grzecznie ąz ja bede głodna i cos tam zrobie, albo robi sobie sam
    • mzrr21 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 14:35
      A zapomniałam o jednym 6 listopada kupiłam sobie 3 książki, kilka zaówiłam i
      listonosz przyniósł i tak sobie leżały. Nie byłam w stanie skupic sie na
      czytaniu. Po raz pierwszy w zyciu nie wzięłam książki do ręki przez miesiąc.
      Zwykle to nie ma dnia żebym czegoś nie czytała. Ale od niedzieli ruszyło
      zdążyłam przeczytać trzy, w tym jedną bardzo grubą i bardzo piękną. W wątku
      polecam napisałam.
    • mzrr21 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 14:36
      A wyobraźcie sobie w jakim byłąm stanie skoro nawet Gurua nie mogła mnie ruszyć
      • goonia Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 16:26
        ooooo bardzo przepraszam, obiad jest conajmniej 6 razy w tygodniu, sprzatam raz
        a na ile starczy to roznie bywa, od kiedy jest kot to jakos czysciej (o dziwo)
        chyba kurz wyciera soba; pranie robie, ale nie prasuje, bo przeciez nastepnego
        dnia i tak bedzie brudne; a jak by ktos zapytal moje dziecko co mama robi -
        tylko czyta pada odpowiedz. No i badz tu czlowieku madry. Najwiecej czasu
        zabiera mi pomoc przy odrabianiu lekcji, sprawdzanie itp.
        Czytam srednio 2 ksiazki na tydzien, czesto na raz. Za to nie ogladam telewizji.
    • april02 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 16:33
      Ja jestem nie tylko mól ale i miecio (to określenie z zaprzyjaźnionego forum
      Kryminały i Sensacje smile)
      Do gospodarstwa domowego stosunek mam identyczny jak Gurua. Gotować owszem
      nawet lubię, ale robię to dosyć fanaberyjnie - znaczy jak mi się chce smile całą
      resztę zostawiam odłogiem. Jest przecież całe mnóstwo innych fascynujących
      rzeczy do robienia. Czytanie na przykład smile
      Skarcona zostałam i owszem. Kiedyś na nudnym Sylwestrze wyniuchałam u
      gospodarzy ciekawą książkę i chyłkiem zaczęłam ją sobie niby od niechcenia
      poczytywać. Niestety zostało to dostrzeżone i napiętnowane. Do dzisiaj uważam,
      że niesłusznie smile Mój mąż też się czasem czepia, ale mu wybaczam, bo kieruje
      nim raczej chęć pobycia ze mną niż zagonienia mnie do roboty. Reasumując -
      książki to nałóg smile Ale jakże przyjemny smile
      Z książkowo - molowym pozdrowieniem smile
      • mzrr21 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 16:48
        April też jestem miecio
        • april02 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 19:21
          Uwielbiam MIEĆ. Jak jest coś nowego co koniecznie muszę MIEĆ to ani tornado ani
          burza ani nawet mąż nie są w stanie mnie powstrzymać przed wyjściem do
          księgarni smile Też mi się marzy ogromna biblioteka. Jakbym tam miała jeszcze
          dostęp do netu i maszynkę do robienia herbaty to chyba nic więcej do szczęścia
          nie byłoby mi potrzebne smile
    • paskudek1 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 17:14
      jakiz piękny odzewsmile i jak miło wiedziec że nie ja jedna wyrodna matką/zoną/gospodynia jestem. Choć musze przyznac że ofuknięta zostałam nieraz że czytam sobie a cos tam.... W dodatku zła rodzina od jakiegos czasu uparcie odmawia mi prawa do nabywania nowych książek. No ja wim, ze niby kasy permanentnie brak, ale oni sie czepiają ze miejsca też. A dla mnie to może nie byc jakichś durnych filiżaneczek kieliszeczków i innych dupereli. Książk nigdy za wiele. Wicie co... mazy mi sie taka biblioteka jak w Wielkim Diamencie smile moze tylko mnej urozmaicona językowo bo bohaterkom do podeszw nie dorastam.
      A co do czytania, to ostatnio sie opuściałm z powodu: primo po pierwsze - obowiązki domowe, primo po drugie - mąż chce więcej czasu spędzac razem a ciągle się mijamy, primo po trzecie - staram się czytac dziecku - łatwe nie jest, bo maleństwo na ogół zabiera mi książki
      • mzrr21 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 17:20
        Naucz maleństwo czytać i będzie spokój.
      • felis2 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 18:38
        paskudek1 napisała:

        > primo po trzecie - staram się czytac dziecku - łatwe nie jest, bo male
        > ństwo na ogół zabiera mi książki

        "Cała polska czyta dzieciom" - a ja się w tej dziedzinie zaniedbywałam
        skandalicznie. Kiedyś ambitnie postanowiłam się zmobilizowac, zwłaszcza ze
        dzieciatko mówieniu było niechętne. Na wspólne czytanie nie miał ochoty, ale on
        układał klocki, ja czytałam i było fajnie. Do czasu. Produkowałam sie z
        kwadrans, kiedy dzieciątko wstało i wzieło mnie za rękę. (Nie gadał, więc jak
        coś chciał to prowadził i pokazywał paluchem) Wyprowadził mnie do przedpokoju, a
        sam... cofnął się do pokoju i zrobił mi pa pa. Jak widać, chciał mieć świety
        spokój i w nosie miał działalność pedagogicznąsmile
        • mzrr21 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 18:51
          Jakbym własnego wnuka widziała
          • meduza7 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 19:49
            Felis, rozwaliłaś mnie, właśnie się tarzam po podłodze... Co za asertywne
            dziecko!!!
            • ewa9717 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 21:45
              Mogę dołączyć? Też czytam maniacko, najchętniej na dowolnie wybranym boku, a te
              tam...czynności domowe do zajęcy niepodobne nijak, więc w końcu dopadam, gdy
              już muszę.
        • paskudek1 Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 10:49
          felis piekne smile usmiałam się. Mój niestety gada jak najęty, buduje zdania, któe w nas podziw budzą. Dzisiaj np. moje niespełna trzyletnie dzieciątko powiedziało: mam ochotę troszeczkę zrobić siusiu smile. Albo oglądając bajeczke "Kubus i hefalumpy" mały mówi "maleństwo idzie szukać Lumpka mamy" Co do czytania to po prostu po pierwszych kulku, kilkunastu zdaniach zabiera książeczkę i ogląda. Ogólnie wszystkiego ciekawy diabełek i musi popatrzeć. Ale parę razy udało mi się poczytac mu na dobranoc, nawet zasnął smile A jak sobie upodobał jedną bajeczkę ze zbioru to nie było przebacz, o kreciku i o kreciku smile
          • dorka_31 Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 12:14
            paskudek1 napisała:

            > A jak sobie upodobał jedną bajeczkę ze zbioru to nie było przebacz, o kreciku
            i o kreciku smile

            Ha, ha - ja ponoć w wieku lat około dwóch upodobałam sobie jakąś "Baśń o
            stalowym jeżu" czy coś w tym stylu. Znałam to już na pamięć (i udawałam, że
            sama czytam, bo wiedziałam nawet co jest na której stronie), a wciąż chciałam
            żeby tylko to mi czytać. Rodzicom utwór wychodził już czubkiem głowy i chyba
            żałowali wtedy, że nie mam niszczycielskich skłonności (takich do darcia
            papieru) wink) Musiałam im wtedy nieźle tym dokuczyć, bo do dziś mi to przy
            każdej okazji wypominają wink))
    • abere8 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 22:03
      Nie wyobrazam sobie zycia bez ksiazek prawie tak samo jak bez internetu smile
      Zawsze mam jakas ksiazke napoczeta, a biblioteka jest moim ulubionym budynkiem w
      miescie. Tez mi sie marzy taka biblioteka z Wielkiego Diamentu, tylko zeby miala
      takie wygodne fotele, z miekkimi, szerokimi oparciami, podnozkami i stolikami na
      herbate obok smile

      Juz w podstawowce od pierwszej klasy czytywalam na przerwach i czasami pod lawka
      na lekcjach, a na "imprezach" ogladalam sobie ksiazki u innych dzieci na polkach
      i zastanawialam sie, czemu maja tak malo smile

      Czytam do posilkow i przed snem, a moim dramatem zyciowym jest niemoznosc
      czytania w samochodzie, na szczescie w pociagu i samolocie jest ok. Pamietam jak
      kupilam sobie ktoras nowa ksiazke Chmielewskiej od razu w dniu, w ktorym sie
      ukazala, zaczelam czytac na przystanku no i w autobusie tez. Ale mi bylo potem
      niedobrze, ale nie moglam sie oderwac smile Choroba lokomocyjna to zmora!
      • lylika Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 22:25
        Czytanie to uzależnienie nie mniejsze niż palenie czy inne używki. No i z tego nie można się wyleczyć w żaden sposób. A największym przekleństwem dla mola jest brak czasu na czytanie. Staram się czytać w każdej wolnej chwili i w każdym możliwym miejscu. Są jednak miejsca gdzie czytać nie wypada. Na przykład wszelkie oficjalne zebrania. Wtedy doskonale sprawdza się teczka z dużą klapą. Nawet opasłe tomisko można skutecznie zasłonić. A kiedyś czytałam książkę na imieninach u szefa. Za paprotką.smile
    • chiara76 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 22:17
      czytam od prawie zawsze i zdecydowanie to uwielbiam i życia swego sobie bez
      książek nie wyobrażam. Co widać na moim blogu, gdzie opisuję lektury.
      Niezmiennie irytuje mnie dopytywanie się niektórych "kiedy ty to wszystko
      czytasz"...zdarza się, że występuje mi lekka piana na pyskuwink
      Cóż, ten typ tak mawink)
      • kalina81 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 23:39
        Matka ma wyrodna po kolejnym ataku wściekłości spowodowanym czytaniem mi
        psychodelicznej(jej zdaniem) "Alicji w krainie czarów" kazała mi się nauczyc
        czytać. No to się nauczyłam i czytam zawsze, wszędzie i właściwie wszystko,
        Harlekin, kryminał, SF, bez różnicy. Składanie liter jest dla mnie sensem życia.
        Chciałabym tylko umieć czytać wolniej. Albo mieć własną księgarnięsmile
        • chiara76 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 23:51
          kalina81 napisała:
          > .
          > Chciałabym tylko umieć czytać wolniej. Albo mieć własną księgarnięsmile

          ja wczoraj powiedziałam do mojej drugiej połowy "Wiesz, co bym chciałą dostać na
          Gwiazdkę? Merlinasmile" ...torebki i elektronikę mogłabym oddać, zostawiłabym sobie
          tylko książki i muzykęwink
        • mzrr21 Re: Mole książkowe :) 07.12.06, 23:53
          Też miałaś wyrodnego rodzica!! Ja miałam dziadków, woleli mnie nauczyć czytać
          niż się mną zajmować ( w sensie czytania dziecku)
        • edeka5 Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 02:33
          kalina81 napisała:
          > czytam zawsze, wszędzie i właściwie wszystko,
          > Składanie liter jest dla mnie sensem życia

          Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami. Moja mama wypomina mi, jak kiedyś w zamierzchłych czasach, kazała mi wyłożyć starymi gazetami podłogę w moim pokoju (14 m2) przed malowaniem. Po jakimś czasie przyszła do mnie, sądząc, że już to zrobiłam i zastała mnie przy kładzeniu 4 strony - gruntownie przeczytanej, tak jak poprzednie.
          • edyta95 Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 08:56
            czytać kocham, ale biblioteki tak strasznie dużej nie chciałabym mieć. Obcych
            książek do domu nie wpuszczam, muszą być najpierw przeczytane i zaakceptowane,
            ale mieć dobre nazwisko w autorstwie. U mnie z książkami jak z ludźmi, obce nie
            są mile widziane bez protekcji, a zaprzyjaźnione zostają na zawsze. A
            najbardziej to lubię czytać te juz kiedyś czytane. Nie wróży mi to rozwoju
            niestety smile
            • bumbecki Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 09:24
              widać, że prawie każdy mol książkowy miał wyrodnego rodzica, który przy 100
              czytaniu tej samej książeczki, uczył z wygodnictwa swego dziecię czytać smile)

              moja mania jest tak wielka, że często wybieram jazdę tramwajem do pracy, a nie
              samochodem, żebym mogła sobie poczytać ...smile)
    • krowa_w_kropki Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 10:09
      Ech, no i ja jestem nie tylko mól ale i miecio. Dpóki mieszkałam u rodziców było
      OK, bo mój tato to miecio do kwadratu. Kiedy przyszło się wyprowadzić i
      podzielić całe to dobrodziejstwo doszło nieomal do wojny i tato prawie wyparł
      się własnej córki, natomiast córcia z krzykiem wydzierała mu niemal każdą sztukę smile
      Był okres w moim życiu kiedy nimal nie miałam książek w wynajmowanych pokojach,
      nie miałam czasu no i co tu dużo gadać, studia polonistyczne nieco zniechęciły
      mnie do czytania dla przyjemności. Wspominam to jako mniej więcej koszmar.
      Potem, już we własnym mieszkaniu miałam gacha, który chciał żeby było czysto i
      żreć a mojemu nałogowemu czytaniu przeszkadzał wszelkimi siłami symulując
      wielkie uczucia do mnie.
      A teraz? Ha! Sprzątam kedy chcę, gotuję kiedy chcę (a przeważnie nie chcę),
      czytam kiedy chcę, nawet w pracy kiedy szefa nie ma. Ostatnio w ogóle bez
      przerwy ponieważ odświeżam stare Chmielewskie smile
      • dorka_31 Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 10:40
        Ale swietny wątek!
        Przeczytałam te Wasze wpisy i nasunęło mi się masę skojarzeń.
        Dopiero teraz widzę jakiego miałam uroczego tatusia... On mi codziennie czytał
        przed snem, a ja się tego czytania doczekać nie mogłam, bo strasznie chciałam
        wiedzieć co dalej. Czytał mi takie rzeczy, które były za trudne, zebym czytała
        je sama, ale z ciekawą dla dziecka akcją (np. "W pustyni i w puszczy" czy
        jakieś książki Verne'a). Miał swój zbiór książek, poobkładanych jak w
        bibliotece i ciągle mu coś podbierałam, a on udawał że nie widzi wink) Też
        czytałam wtedy wszystko co wpadło mi w ręce. Pamiętam np. że w wakacje po
        skończeniu piątej klasy podstawówki nudziłam sie okropnie, bo moja przyjaciółka
        wyjechała na kolonie, a ja nie. Przegrzebałam więc zbiór tatusiowy i "odkryłam"
        Sherlocka Holmesa. Po czym przez owe 3 tygodnie przeczytałam ciurkiem wszystko
        (łącznie z kilkoma opowiadaniami jakiegoś polskiego autora, będącymi
        jakby "obocznym wątkiem") smile)
        Ponadto, ja oraz tatuś (po kimś to mam...) jesteśmy również "Mieciami" i kiedyś
        mama narzekała, że nie ma dla siebie miejsca w szafkach, a teraz narzeka mój
        mąż wink)
    • groha Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 10:32
      Taki śliczny wąteczek, więc go troszkę skręcę, a co mi tamsmile Otóż, ja chwilowo
      nie lubię książek. Bo rąk, nóg i pleców już przez nie czuję. Ciężkie są
      pierońsko. Właśnie przytargaliśmy do domu milion egzemplarzy, a może i dwa. Już
      wykończyły mnie fizycznie, cholernice, a trzeba je jeszcze jakoś upchnąć wśród
      już zadomowionych. Szkoda, że pałacowej biblioteki nie posiadam, psia kość.
      Więc na razie są wszędzie. Całe stosy. Ale gdy tylko je ogarnę, skataloguję,
      poukładam, wyprostuję obolałe plecy, to i poczytam. Bo czytać, to nawet lubię,
      nie powiemwink
      • krowa_w_kropki Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 10:38
        Oj rozumiem rozumiem. Zbyt dobrze pamiętam własną przeprowadzkę i latanie z
        książkami po schodach (u rodziców trzecie u mnie drugie bez windy) nienawidziłam
        ich wtedy serdecznie. Przy milionie kartonów z nimi meble to był pikuś. A
        potem... wielkie rozczarowanie że ich tak mało przywiozłam smile
        • g0p0s Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 11:03
          Potwierdzam, że książki są najuciążliwszym elementem przeprowadzki. Jak się je
          bierze pojedyńczo, to wagi nie czujemy. Ale już kilka metrów (że się tak
          brzydko wyrażę) przemieścić z A do B daje w kość.
          Też jestem Miecio jak widać.
          A nauczyłem się czytać na Ekspresie Wieczornym. Dziadek mnie po niego wysyłał
          do kiosku. Pracowała w nim ciotka, która zawsze jakiś bonus dla mnie miała.
          Chciałem się przekonać, co jest tak intrygującego w gazecie, że dziadek chce ją
          mieć codziennie.
          • lylika Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 11:35
            Moje dziecko nauczyło się czytać bardzo wcześnie z powodu niani, która opiekowała się nim przez kilka miesięcy. Była to kobieta prawie niepiśmienna i czytając sylabizowała. Dziecku to stanowczo nie odpowiadało: nianiu, jak ty czytasz to tak jak byś zapowiadała pociągi na stacji, nic nie mogę zrozumieć. Mamatata zajęci, mogli czytać dopiero wieczorami więc chciał nie chciał, nauczyło się. Później było przez wszystkich indagowane w sprawie takiej potajemnej i błyskawicznej nauki czytania. Dziecko, które często towarzyszyło dziadkom przy grze w tysiąca odpowiadało: "byłem na musiku".
      • paskudek1 Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 10:57
        groha a ty sobie wyobraź że ja bibliotekarka jestem, z zawodu i zamiłowania, i wiem doskonale ile ważą książki smile co nie ma wpływu na moje uczucia do tychże. Co do wyrodnych rodziców to nie pamiętam smile książki w domu na szczęście były ZAWSZE, czytać nauczyłam się nie wiem kiedy, w każdym bąź razie nie pamiętam procesu więc musiało byc baaardzo dawno.
        i mam pytanko: jak u Was z pozbywaniem się niepotrzebnych książek? No niby wiadomo, każda się przyda ale raz na czas trzeba zrobić przegląd, selekcje i jednak zrobic miejsce na nowe smile Też tak macie że wam ręce drętwieją rpzed wyrzuceniem najmarniejszej broszury z lat np. pięćdziesiątych smile? Bo mnie strasznie, do biblioteki nie wezmą, na śmietnik nie wyrzucę, co z tym robić??
        Wiecie jakie były moje najpiękniejsze chwile ostatniego lata?? Kiedy chodziłam na durny kurs pedagogiczny i mamusia zabrała mojego synalka nad jezioro. W domu byłam tylko ja i mąż i z czystym sumieniem mogłam sobie odpuścic różne czynności domowe. W chwilach wolnych od kursu namiętnie czytałam smile
        • krowa_w_kropki Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 11:00
          Kilka faktycznie niepotrzebnych albo takich do których już nie wrócę odniosłam
          do antykwariatu. A narazie to jestem na etapie uzupałniania i dokupowania,
          miejsce jeszzce mam. A jak go zabraknie do dokupię regał smile
    • g0p0s Targi 08.12.06, 12:34
      Od dziś do niedzieli w Warszawie są targi książki:
      warszawa.dlastudenta.pl/ar/?act=show_ar&id=10373
    • xkropka Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 14:08
      Też jestem mól i miecio.
      Kiedy się nauczyłam czytać, to nie wiem, ale pamiętam zdumienie całej rodziny,
      gdy w I kl. szkoły podstawowej oznajmiłam, że nie mam co czytać, bo właśnie
      skończyłam potężny (ponad 400 stron) zbiór bajek i baśni podarownay przez
      ciotkę tydzień wcześniej.
      Całe kieszonkowe zawsze wydawałam na książki, i nie szkodziło, że do
      przeczytania dopiero kiedyśtam, bo teraz to za wiele nie zrozumiem, np. po co
      był mi Mazepa w II kl. podstawówki???
      Potem zaprzyjaźniłam się z bibliotekarkami i z własnej i nie przymuszonej woli
      przychodziłam do szkoły 2-3 godz. wcześniej, żeby powdychać kurz i pomęczyć się
      z papierem pakowym do okładania. Cała dumna byłam, kiedy po semestrze takich
      praktyk pozwoliły mi książki wypożyczać innym.
      Kiedy ksiązki przestały się mieścić w poprzednim mieszkaniu, część wyjechała do
      rodziców, np. mniej więcej po metrze bieżącym Jonathana Carolla i Andre Norton,
      bo mimo, że szmira straszna, to nie jestem w stanie ich wyrzucić... Dublety po
      zcaleniu majątku z MałymŻonkiem poszły do dobrych ludzi, nawet jakoś nie
      potrafiłam ich wystawić na Allegro...
      Ech, długo tak bym mogła. Całe szczęście, że w nowej chałupce trochę wolnych
      ścian jeszcze jest i będzie gdzie dokładać regały smile
      • ida14 Re: Mole książkowe :) 08.12.06, 19:50
        Miecio i mól smile jestem jak najbardziej. Mam teraz konkurs i kazda wolna chwile
        wykorzystuje na czytanie Trylogii. Piekna.... Wkurza mnie jeden facet bo jak
        widzi mnie z książka podchodzi i mówi, zebym to zamknęła bo wstyd tak czytac i
        gorsze ludnośc. Czasami sobie zaklnę na niego to sie zmywa big_grin denerwujace. Są
        jednak ludzie, którzy czytaja i mówia o tym z żarem w oczach.
        • moleslaw Re: Mole książkowe :) 25.04.07, 23:40
          Wspaniały wątek.Ja również czytam masę książek,czasami kilka
          jednocześnie.Tygodniowo trochę tych książek połykam.Jestem z gatunków,które nie
          mając książki pod ręką gotowi są zaczytywać się informacjami na pudełku zapałek.
          Nie będę oryginalna, też chcę taką bibliotekę jak w ,,Wielkim
          diamencie",uwielbiam nie tylko składać literki,sam widok książki czy jej zapach
          wywołuje u mnie ekstazę.Tylko muszę mieć dostęp do książki,nie znoszę biblioteki
          Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu,co to za przyjemność przewracać karteczki.
          Swojemu dziecku czytam,łatwo mi to nawet przychodzi,wybieram te książeczki
          które sama mam ochotę przeczytać,aktualnie czytamy ,,Nowe przygody Mikołajka".
          • bbbzyta Re: Mole książkowe :) 27.04.07, 13:20
            Też miecio i mól smile) Nieraz z lubością wyobrażam sobie swoje ostatnie chwile już jako zdemenciałej staruszki, gdzieś w moim mieszkaniu na ostatnim wolnym skrawku miejsca wśród stosów książek, których nie zdążyłam już przeczytać, na kupie starej prasy i biletów z różnych przedpotopowych imprez. I miny potencjalnych spadkobierców, co będą to potem porządkować big_grin !
            • kocio_pierzaczek Re: Mole książkowe :) 27.04.07, 15:24
              Miecio i mól. Czytam jednocześnie mi. 2 książki, tygodniki, miesięczniki -
              rozrzut duży, jeśli chodzi o poziom i tematykę, etykietki z proszku do prania
              za przeproszeniem w toalecie, soczek i pieczywo chrupkie przy stole w kuchni,
              gdziekolwiek jadę komuniakcją miejską, MUSZĘ miec coś do czytania - w czasie
              studiów nauczyłam się czytać już nawet bez trzymania się rurki. A jak nic nie
              mam, to po raz kolejny zglębiam "Wyciąg z przepisów ZTM".
              • ewa9717 Re: Mole książkowe :) 28.04.07, 11:54
                Dziewczęciem wiosnianem będąc, okrutnie chciałam być MM lub Ingrid Bergman. No
                i jednak jestem MM (mól+miecio)!!!
                Czytam od zawsze i wszystko, a z braku czegoś do czytania, wzorem pana
                Antoniego Słonimskiego, nawet etykiety na pudełku od zapałek. Do gospodarstwa
                domowego mam też stosunek guruiczny, ba, może nawet kałużyński, ale otoczenie
                normalne, więc nikt się nie awanturuje.
                Następne pokolenie czytających tyż ładnie nam w rodzinie rośnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka