Pomna napomnień Wołoducha i połajanek Grohy zamieszczam krótką formę.
Bajeczka na dobranoc.
Jakiś czas temu wpadło do nas HIE. Narobiło zamieszania. Czegoś chciało, ale nie umiało tego wyartykułować. Zatrudniono tłumaczy lecz oni nie znali tego języka więc dali sobie spokój. Tym chętniej, że HIE gdzieś przepadło.
Po pewnym czasie zjawiło się RO. Coś pisało, kreśliło znaki. Znowu nikt niczego nie rozumiał chociaż wszyscy się starali. Nawet przeszukano archiwa forów ościennych . Ale tam też nie mieli odpowiedniego tłumacza . Poszukiwania przerwano, bo RO znikło.
Na koniec przyczłapał GLIF.. Ledwie się ruszał i z pisaniem miał kłopoty. Jeszcze próbował literówek ale słabo mu szło.
Nic dziwnego. Brednia mu się wyczerpała.
Biedaczysko źle trafił. Nie wiedział, że u nas nie ma ładowarek do bredni.