Dodaj do ulubionych

Krótkie formy.

10.12.06, 22:12
Pomna napomnień Wołoducha i połajanek Grohy zamieszczam krótką formę.smile

Bajeczka na dobranoc.

Jakiś czas temu wpadło do nas HIE. Narobiło zamieszania. Czegoś chciało, ale nie umiało tego wyartykułować. Zatrudniono tłumaczy lecz oni nie znali tego języka więc dali sobie spokój. Tym chętniej, że HIE gdzieś przepadło.
Po pewnym czasie zjawiło się RO. Coś pisało, kreśliło znaki. Znowu nikt niczego nie rozumiał chociaż wszyscy się starali. Nawet przeszukano archiwa forów ościennych . Ale tam też nie mieli odpowiedniego tłumacza . Poszukiwania przerwano, bo RO znikło.
Na koniec przyczłapał GLIF.. Ledwie się ruszał i z pisaniem miał kłopoty. Jeszcze próbował literówek ale słabo mu szło.
Nic dziwnego. Brednia mu się wyczerpała.
Biedaczysko źle trafił. Nie wiedział, że u nas nie ma ładowarek do bredni.
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: Krótkie formy. 19.12.06, 18:42
      Niestety, spokój nie trwał długo. Sława tego forum przyciągnęła nań Autora,
      bardzo dumnego ze swego Dzieła, niejakiego BIB.
    • lylika Re: Krótkie formy. 06.01.07, 15:29
      CIAPEK
      Aza była moja. Piękna owczarka alzacka.. O tak miękkim włosie, że głaszcząc ją odnosiło się wrażenie dotykania atłasu. Mieszkała z państwem. Kiedy przyjeżdżałam do dziadków nie odchodziła ode mnie na krok. Ciapek był podwórzowy. Nie dlatego żeby go nie wpuszczano do domu. Nawet wtedy, kiedy go dziadek przywoływał wieczorem to on miał akurat coś do załatwienia. Jakaś suczka, czy bójka z sąsiadem. To był łazęga, lebiega, niewidymka i jak go jeszcze można nazwać. I tak jak Aza kochała mnie tak Ciapek uwielbiał mojego brata. Kiedy Marek miał przyjechać do dziadków Ciapek warował od rana na skraju dróżki i czekał przy trakcie bo doskonale wiedział, że się doczeka. Na widok Marka zrywał się, wpadał na niego i dosłownie wieszał mu się na ramionach. Marek łapał go w pół i kręcili młynka.
      W domu brat wyłudzał od babci najlepsze kąski i wynosił za krzewy bzu gdzie mieli tajne miejsce. Biegali kąpać się w gliniankach, co było surowo zakazane. Wchodzili po drabinie na dach komórki (Ciapek to raczej był wciągany) i zjeżdżali na łeb na szyję. Nawet jeździli razem na rowerze. Z latami Marek coraz rzadziej przyjeżdżał do dziadków. Ja wpadałam częściej i zawsze po moim przyjeździe Ciapek biegł na skraj dróżki i wypatrywał i czekał, że może przyjedzie i znowu go wciągnie na dach komórki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka