Przez ponad miesiąc byłam zombie wcale o tym nie wiedząc. Wyszło na jaw w piątek wieczorem przy okazji szukania mojego pulpitu, który znowu ktoś mi ukradł. Teraz już wiem nawet kto mi kradnie. To ten kwadracik do powiększania obrazu na You Tubie potrafi zeżreć pulpit. Nie będę go już dotykać. Wracając do meritum; kiedy dziecko szukało pulpitu zauważyło, że dostałam, wcale o to nie prosząc, Konia Trojańskiego, w dodatku azerskiego aż z Baku. Ten łobuz zrobił sobie ze mnie zombie i rozsyłał co chciał i ile chciał a co jeszcze wyczyniał - nie wiadomo. Trzy godziny trwało czyszczenie za pomocą wszystkich dostępnych programów antywirusowych. Niby byłam zabezpieczona przed tymi paskudami ale w jednym miejscu była dziura. Na Messangerze, który zainstalowałam po wizycie Asi, bo miała przysłać film z lotu swojego dziecka. Asia filmu nie przysłała a ja dostałam konia. Lubię konie pasjami ale tego jednego nie.
I chociaż dziecko się zaklina, że czysto i wszystko w porządku, trochę się boję czy we mnie to zombie nie zostało.

)