Ja tak wrócę nieśmiało (bo mi zaraz powiecie, że jak się rzadko odzywa to
niech nie marudzi, ale czyta regularnie

do pomysłu i powiem, co mi się tu
zamarzyło po hurtowym przeczytaniu zaległych wątków. Jakby tak w okolicach
spotkania w sobotę był jakiś komputer. Jakby on, ten komputer, miał kabelek do
internetu i zainstalowanego skajpa. W skajpie jest opcja conference call,
można włączyć do 24 osób razem. Jakby tak chociaż jedną piosenkę móc usłyszeć
i się dołączyć! Że o transmisji video nie wspomnę, bo to za dużo może być. Ja
nie mówię, że całe spotkanie, ale tak symbolicznie odśpiewać "O mój
nieboszczyku, rozkładaj się" i wyłączyć później...
Ja tak w imieniu tych, co to daleko od Warszawy pod rozwagę poddaję.