Dodaj do ulubionych

OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw ;)

10.12.08, 15:22
Fajna nazwa, nie? smile
Właśnie dostaliśmy od Guruy, do własnej ręki, tak żywy przykład, iż w każdej
obrzydliwości życia codziennego można znaleźć jakiś element pocieszający, a
także liczne sposoby, jak należy to robić, że nadarza się świetna okazja, żeby
z tego skorzystać, nie uważacie? Bo różnych okropieństw nikomu w życiu nie
brakuje, jak sądzę, więc nie zawadzi poćwiczyć i trochę podciągnąć się w
dostrzeganiu ich inaczej, niż ogólna norma ponurości przewiduje, nieprawdaż?
Jeśli więc macie jakieś takie, to tutaj można o nich pisać, proszę bardzo.
Straszne mogą być i nawet wyciskać łzy, byle pamiętać o proporcjach - na jedną
łzę smutku powinny przypadać dwie łzy ze śmiechu, co najmniej, bo to ma być
wątek ćwiczebny do oduczania się smęcenia, nie na odwrót smile
P.S. Właśnie oswajam rozliczne choróbska, ludzkie oraz kocie, ale chyba nie
mam jeszcze odpowiedniego dystansu. Jak nabiorę, to może napiszę o takim
okropieństwie, gdy weterynarz okazuje się o niebo lepszy od ludzkiego doktora,
a jedyną metodą na postawienie dobrej diagnozy i w miarę skuteczne leczenie,
jest pójście samemu na medycynę, albo co. Ale materiał do ćwiczeń jest
pierwsza klasa, to trzeba przyznać. Zastrzyki już sama umiem robić, a jak!
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 10.12.08, 16:02
      Mimo zaawansowanego wieku nie mam dystansu do chorób osób bliskich.
      Do siebie i swoich, i owszem. No ale od wiośnianego (to o byłej
      mnie) dziewczęcia idolką była mi Scarlett O,Hara, i to nie tylko
      względem urody, powodzenia u płci i onych cali w pasie. Jej metoda
      jest zupełnie niezła wink))
      • gogamw Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 10.12.08, 17:21
        Dokładnie - choroba moich bliskich - też nie mam dystansu. Co do reszty - metoda
        Scarlett jest świetna, jutro zawsze łatwiej rozwiązać pewne sprawy. A swoją
        droga ile ona miała tych cali ? 16,5 ?? Pamiętam jak sprawdzałam centymetrem na
        sobie ile mi do niej brakuje , zapomniałam tylko, że wtedy noszono gorsety he he
        • goonia Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 10.12.08, 17:31
          ot, to to, weterynarz duzo lepszy od ludzkiego dochtora juz nie raz sie okazal.
          Zeby sie leczyc (skutecznie) nalezy skonczyc medycyne, rozliczac podatki inne
          finansowe - ekonime, bycie prawnikem jescze nikomu nie zaszkodzilo, jako malarz,
          hudraulik, elektryk itp. uniknac mozna pozaru, zalania oraz masy pieniedzy. Czy
          moge wiedziec kiedy mam pracowac w zawodzie zupelnie niewyuczonym jako np.
          fotograf?
          Bo zdarzylo mi sie i to robicsmile Grunt to sie nie przejmowac, wiem, wiem latwo
          powiedziec, bo tfu tfu chwilowo fatum poszlo precz.
          Pieke, robie bombki, chalupe posprzatalam w 3/4, dzis ide po choinke, czekam na
          swieta i ciesze sie zyciemsmileCzego wszystkim zycze.
          • goonia Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 10.12.08, 17:32
            Ekonime?!!! bozesz ty moj, ekonomie mialo byc. Mroz mi zaszkodzilsmile
            • l.mama Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 10.12.08, 19:28
              jak mnie spotyka okropieństwo, to myślę o jeszcze bardziej okropnych
              okropieństwach i wtedy myślę że moje okropieństwa nie są takie
              okropne
              • kocio_pierzaczek Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 10.12.08, 19:59
                A wiesz, ja też. W końcu zawsze może być jeszcze gorzej. Tylko nie
                działa w przypadku nieszczęść.
    • the_dzidka Pollyannizm 11.12.08, 19:07
      To stosuję od zawsze - nawet jeszcze zanim Pollyannę przeczytałam.
      Sprawdza się jak nie wiem co smile
      • anmanika Re: Pollyannizm 11.12.08, 20:41
        Jedno wiem na pewno, nikt tak bezbolesnie nie pobiera krwi jak weterynarz, wiem
        bo przetestowalam na sobiesmile
        • edyta95 Re: Pollyannizm 11.12.08, 22:51
          choróbska bliskich też się daje oswoić. Ursynowska onkologia gdzie
          bywam bardzo często od roku, to bardzo optymistyczne miejsce wbrew
          pozorom. Przynajmniej tam nikomu się nie spieszy smile
          • dziewczynka_do_bicia Re: Pollyannizm 12.12.08, 09:03
            dyta95 napisała:
            (...) Ursynowska onkologia gdzie
            > bywam bardzo często od roku, to bardzo optymistyczne miejsce

            ?!?! O Matko, ja tam bylam dwa razy - z mamą - na szczeście (tfu! tfu!) Mama nie choruje tylko byly tam przeprowadzane badania kontrolne piersi kobiet po 50-tce . A drugi raz miala jakies badanie profilaktyczne . No i bardzo sie stresowala i poszlam z nia - i mam tylko jedno wrażenie - koszmar sad
            Ja bylam przerazona (mam tez) choć żadna z nas nie planowala tam zostac na dłuzej i wiadomo było że jestesmy tam na chwile.
            W rejestracji dziki tłum szarych ludzi (taka szara masa) , wszyscy oczywiscie nie byli w dobrym humorze, tłok, nerwy.
            Wrazenie okropne - jak po badaniach wyszysmy na dwór - to czulysmy sie tak szczesliwe, ze a zgłupio.
            Fakt - nie pisze o oddziale onkologicznym tylko o recepcji i tych pokojach do badan na dole ( z uroczymi kartkami na dzrwiach "rak szyi", "rak głowy" etc.) . I ludziach ktorzy pierwszy raz sie rejestruja , pierwszy raz musza sie zmierzyć ze swoja chorobą.
            Ale mimo wszystko zawsze jak jestem kolo tego wielgasnego gmachu (a wiele lat mieszkalam na ursynowie) - robi mi sie słabo sad
    • asia.sthm Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 11.12.08, 23:18
      > Fajna nazwa, nie? smile
      OOO tak!

      Zdaje sie ze popadam w podobna polityke co Gurua, zdaje sie ze chyba
      prawdopodobnie umiem. Wszystko to mi sie zdaje bo tych
      najstraszniejszych okropienstw narazie uniknelam. Z dotychczasowych,
      ktore wydawaly mi sie chwilowo koncem swiata dzis umiem smiac sie
      serdecznie acz pokornie, wiedzac, ze daly mi niezbedna lekcje pokory.
      Codziennie sie hartuje jak ta stal w hucie. I na koniec zostane
      diamentem. Zaczne po kryjomu zbierac na czesne owego procesu zeby
      mnie wlasne dzieci nie przeklely za niezaplanowane wydatki. Prezent
      beda mialy.

      PS Jedyne co mozemy zrobic to odramatyzowac najwieksze
      dramaty....zawczasu.
      • lylika Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 11.12.08, 23:39
        W moim testamencie figuruje jak byk: spalić! Czy z tego jakiś mały raucik miałby wyniknąć? Wątpię.
        P.S. Dramaty zostawiam spadkobiercom. Niech się Edyta martwi jak wyrwać secesyjny dzban. Hi hi hi szyderczo...
    • groha Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 12.12.08, 14:24
      A ja zawsze powtarzam, że nie ma tego złego, co w końcu jakoś nie wyszłoby nam
      na dobre. Dzisiaj, na przykład: miała być operacja - nie ma operacji. I nie
      wiadomo kiedy będzie, może jutro, a może za tydzień, się zobaczy. A więc wracać
      do domu i czekać, czekać, jak będzie wiadomo kiedy, to się zadzwoni. OK, na
      szczęście od zaćmy się nie umiera, tylko ślepnie, co i tak już się stało, a
      skoro pół roku się czekało w blokach startowych, to jeszcze się poczeka, nie ma
      sprawy. Moja mamusia dzielna jest niesłychanie, nie takie rzeczy już przeszła i
      byle co nie wytrąca jej z równowagi. Ale trochę się wściekła, nie ukrywam. No
      więc, poszłyśmy sobie dla spokojności na pierwszą, poranną kawę do milutkiej
      kawiarenki. A tam - orgia zapachów! Kawa, wiadomo, ale także cynamon, goździki,
      kardamon, wanilia, pomarańcze... Aromaterapia, po prostu. I pierniczki, prawie
      takie same, jak Kociowe, tylko nie takie śliczne, ale też pachnące upojnie i
      kusząco, że z mety zeżarłyśmy po dwa na łeb. Więc siedziałyśmy sobie, pławiłyśmy
      się w tych smakach i zapachach, i było nam bardzo dobrze. Czy byłoby nam tak,
      gdyby nie ten odwołany zabieg? Przypuszczam, że wątpię, bo w porze śniadaniowej
      raczej rzadko udajemy się do kawiarni. Głowę nawet dam sobie uciąć, że w takiej
      pachnącej, o 9 rano, to nigdy dotąd razem nie byłyśmy, zdecydowanie. Czyli
      jednak nie ma tego złego i tak dalej, czyli jednak!
      • gabrielle Re: OOO, czyli Oswajalnik Osobistych Okropieństw 12.12.08, 16:13
        Ostatnio uparcie szukam pozytywów we wszystkich okropnościach. Mam anginę? Ale
        przestanę? Mama bardzo chora? Mogła bardziej? Mam tysiąćpińcet dozrobieniów (coś
        jak dzidowe tudusie)? Mam, ale nie są na wczoraj. Mogły być wszystkie. Mogło mi
        zalać łazienkę, mogłam zalać łazienkę, mogła być śnieżyca, a tak jest tylko
        mróz. Wczoraj się tylko wściekałam, oberwało się doktorowi na ćwiczeniach, a
        mogło bardziej i mogłam wygłupić się ostatecznie, a tak wygłupiłam się tylko
        trochę.

        O!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka