boberzary
29.03.05, 11:16
Sekcja zwłok wykazała, że dziewczyna, którą w piątek znaleziono martwą w lesie
koło Mirostowic Dolnych została uduszona. Policja szuka sprawcy zabójstwa i
próbuje ustalić motywy zbrodni.
Jak już informowaliśmy, mieszkająca w Jankowej Żagańskiej Ewa, uczennica
żarskiego Gimnazjum nr 2, wyszła z domu w czwartek w południe i miała jechać
do Żar na spotkanie z kolegami ratownikami. Chciała dostać się do Mirostowic
Dolnych, skąd łatwiej złapać autobus do miasta, szła na skróty przez las. Jej
ciało znaleźli koledzy, którzy zaniepokojeni jej zniknięciem, wyruszyli na
poszukiwania. Wstępne oględziny wykazały obrażenia głowy. Snuto przypuszczenia
i zakładano różne wersje wydarzeń
- Przeprowadzona w sobotę sekcja zwłok ustaliła, że dziewczyna nie została
zgwałcona, a przyczyną jej śmierci było uduszenie – informuje Kazimierz
Rubaszewski, rzecznik prasowy zielonogórskiej prokuratury okręgowej.
- Zabezpieczyliśmy dużo śladów, które są badane niezależnie od przerwy
świątecznej. Chcemy ustalić i zatrzymać sprawcę oraz wyjaśnić okoliczności
zdarzenia – mówi podinsp. Piotr Pala, szef żarskiej policji.
W mieście i okolicach huczy od plotek i domysłów. – Ewa była bardzo lubiana.
Życzliwa, starała się wszystkim pomagać, chciała prowadzić rodzinę zuchów. To
jest tragedia, jesteś-my w szoku – powiedział nam Mirosław Zengiel, dyrektor
Gimnazjum nr 2, w którym uczyła się dziewczyna.
- Tegoroczne święta są bardzo smutne, ludzie we wsi są wstrząśnięci śmiercią
Ewy, wszyscy płaczą, nie ma teraz innego tematu rozmów, mówi się tylko o tej
tragedii – przyznaje Leokadia Ziaja, sołtys Jankowej Żagańskiej. – Była bardzo
miła, grzeczna i uczynna, dlaczego właśnie ona zginęła, przecież nie miała
wrogów? Ludzie są w szoku, mówią, że jeżeli dopadną tego, który ją zamordował,
to żywcem będą go po kawałku kroić. Tydzień temu zmarł sąsiad Ewy, bardzo
płakała, a teraz ona odeszła z tego świata. Wiele osób we wsi bierze teraz
środki uspokajające, bo nie są w stanie ani skupić się, ani myśleć. Ludzie
domagają się kary śmierci dla sprawcy, nie chcą, żeby go ominęła sprawiedliwość.
JANCZO TODOROW