Dodaj do ulubionych

Alfabet Prezydencki

19.07.05, 20:02
Kto prezydentem ?

Latoś nam obrodziło w kandydatów na najwyższy w państwie urząd. Można wręcz
mówić o wysypie prawdziwym, jak obecnie w lasach kurek ( czyli pieprzników
jadalnych, fachowo mówiąc ). Z tą delikatną różnicą, że wśród kandydatów nie
wszyscy są jadalni; ba, niektórzy są wręcz trujący. Kogóż tu bowiem mamy ?
A mamy przegląd prawie całego alfabetu. Aby nikogo specjalnie nie
wyróżniać, zajmę się nimi w porządku alfabetycznym.
Kandydatka na „B”, jako bezpartyjna, popierana przez demokratów.pl,
reprezentuje środowisko biznesu. Konia z rzędem temu, kto poda jakikolwiek
rozsądny powód, dla którego kandydatka, znana co prawda z mediów, zdecydowała
się wziąć udział w wyścigu, w którym szanse nawet nie na zwycięstwo, ale na
przyzwoity wynik dający przepustkę do aktywności w przyszłości, wahają się w
granicach błędu statystycznego. Namowy partii, która z powodu popierającego
ją, ale tylko po cichu, premiera, nie miała zbytnio kogo w wyścigu tym
wystawić, to chyba powód niewystarczający. Ale cóż, ludzie robią różne dziwne
rzeczy, żeby tylko zaistnieć. Nie są mi znane dalsze plany kandydatki na „B”,
jednak obawiam się, że niezależnie od rozmachu owych, start w obecnych
wyborach może jej przynieść więcej frustracji niż perspektywicznego pożytku.
O pieniądzach nie wspominam, gdyż, jak na środowisko związane z biznesem i
demokratami.pl przystało, nie będzie się chyba musiała martwić o to, czy
znajdą się chętni do zainwestowania. A ponieważ to czysty biznes, więc zdarza
się, że niektóre inwestycje nie są trafione.
Kandydat na „B”, jeszcze niedawno „jedyny” kandydat po lewej stronie,
sam siebie mianował „prawym człowiekiem lewicy”. Absolutnie nie biorąc pod
uwagę faktu, że dla zdecydowanej większości wyborców w Polsce jest li tylko
erzacem, produktem zastępczym, do czasu sprecyzowania się przez innego
kandydata, którego to właśnie kandydata kandydat na „B” prawie skutecznie
zniechęcił swoja pełną arogancji, pychy i nie liczenia się z nikim i z niczym
postawą. Miał w tym oczywiście swój cel, gdyż po majowej rezygnacji innego
lewicowego kandydata, chciał zebrać głosy całego lewicowego elektoratu i
osiągnąć to, o czym marzył od dawna, i czemu podporządkował swoje wszystkie
dotychczasowe działania – z rozłamem w partii włącznie. A tu klops, inny
kandydat, jak z zaświatów, wrócił i przewodzi stawce. Musiało to zrodzić, i
zrodziło, poczucie strasznej rozterki duchowej u „B”, gdyż obecnie sam już
nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie : czy warto było ? Notowania partii
założonej w celu promowania „jedynego prawego na lewicy” dołują obecnie
poniżej progu wyborczego, notowania samego „B” spadły poniżej nie tylko jego
oczekiwań, ale i poniżej poziomu, którego nawet w najczarniejszych snach nie
chciał przewidzieć. A przecież to było takie proste. Nawet dziecko w tym
kraju wie o tym, że nasze społeczeństwo za zdradę nagradza tylko ludzi
prawicy.
Kandydat na „C” wkroczył ponownie do gry i od razu na starcie został
przez wszystkich ( oprócz kandydata na „R” ) pozostałych kandydatów odsądzony
od czci i wiary tylko z tego jednego powodu, że wkroczył. I nie dziwota, gdyż
strach, wszechobecny w naszpikowanych histeryczną wściekłością wypowiedziach
pozostałych uczestników gonitwy, wydaje się być dla nich wystarczającym
usprawiedliwieniem. To potrafię zrozumieć, że się boją, zresztą słusznie
skądinąd. Potrafię również zrozumieć wypowiedzi co poniektórych, po których
od dawna przestałem się spodziewać czegokolwiek sensownego. Nie rozumiem
jednak, jak ci, o których do tej pory myślałem, że nieobce im są dyplomacja i
zdolności sensownego artykułowania swoich poglądów, nagle zniżają się do
poziomu jeśli nie rynsztoku, to w najlepszym razie brukowca. Kandydat na „C”
jest przede wszystkim krytykowany za to, że śmie go popierać jakaś tam
partia. Oprócz kandydata na „R”, wszyscy inni też są popierani przez jakieś
tam partie, i nikt nad tym szat nie rozdziera. Ale przecież to nic innego,
jak obserwowana od dawna w kraju nad Wisłą „moralność Kalego”, występująca w
ilościach przekraczających hurtowe szczególnie wśród partii odwołujących się
do tzw. wartości, najczęściej chrześcijańskich. Problem polega na tym, że o
tych wartościach, oprócz mówienia o nich, nie mają oni ani zielonego, ani
bladego, ani żadnego wreszcie pojęcia. Nafaszerowane frazesami i kłamstwami
wypowiedzi nie tylko liderów, ale i tych, którzy w jakikolwiek sposób
chcieliby, chociaż na krótko, zabłysnąć w tym najlepszym ze światów,
pozwalają na uzyskanie cennego czasu antenowego w ilości od kilku sekund do
kilkunastu, w zależności od ich stopnia nasycenia bredniami i błotem. Szuka
się nieistniejących tematów zastępczych, gdyż tak naprawdę nie można się o
nic sensownego przyczepić- oprócz tego, że zmienił decyzję. I całe szczęście,
że zmienił. Jak sam kandydat stwierdził, czeka go teraz festiwal pomówień,
oszczerstw i nienawiści.
Kandydat na „G”, popierany jest głównie przez syna własnego,
wcielającego w życie treść przykazania „Czcij ojca swego i matkę swoją” w
sposób na tyle zaangażowany, że zabronił (!) dziennikarzowi TV podawania
informacji o wynikach sondaży, w których kandydat ojciec miałby zbyt mało
znaczące poparcie niewdzięcznego społeczeństwa. Nerwowe ruchy obydwu nasiliły
się po oficjalnym wejściu do wyścigu kandydata na „C”, co psuje szyki w
planach panów „G”. Zakładając, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, i
obserwując wyczyny młodszego „G” w Sejmie, komisji śledczej i w mediach,
można tylko być wdzięcznym kandydatowi, że młodszych „G” nie ma kilkunastu.
To, co próbuje w sposób nieco zawoalowany przedstawić nam kandydat jako swoją
wizję Polski, najlepiej widać w wyczynach i inicjatywach podejmowanych czy to
przez partię panów „G”, czy też przez ich przybudówkę – Młodzież
Wszechpolską, która później miałaby chyba się stać rodzajem gwardii
przybocznej, skrzyżowaniem Specnazu, Mosadu, Stasi i KGB w jednej postaci,.
Jedyne słuszne poglądy, jedyna słuszna wiara i jedyny słuszny wódz – reszta
się nie liczy. Kiedyś to już przerabialiśmy. Mam wrażenie, że państwo
wyznaniowe przy tym, co proponują „G”, to pestka.
Kandydat na „K”, dotychczasowy lider notowań uczestników wyścigu,
szczególnie dotkliwie odczuł włączenie się nowego zawodnika do zawodów. Nie
tylko stracił pozycję prowadzącego stawkę, ale wręcz został zdetronizowany w
sposób, który u człowieka ceniącego władzę ponad wszystko musi budzić
zrozumiałe uczucie zawiści, złości i chęci odwetu. I budzi. Problem polega na
realizacji tych uczuć. Ktoś, kto myli pojęcie autorytetu
( który chciałby posiadać ) z autorytaryzmem ( który prezentuje ) jest po
prostu groźny dla otoczenia. Zapędy autokratyczne kandydata, dokładnie
widoczne między innymi w sposobie kierowania ( a właściwie jego braku )
organizmem stolicy czy też wcześniej swoją partią lub ministerstwem,
pozwalają z wielką dokładnością przewidzieć, co może się dziać z naszym
krajem pod jego rządami. I o ile to, co ktoś robi we własnej partii, jest
tylko jego i członków partii sprawą, o tyle już sposób sprawowania władzy nad
narodem jest sprawą ogółu. Który, jak ostatnio można było dobitnie zauważyć,
zdecydowanie wybrał inny styl i inną osobowość. Mały człowiek ( i nie mówię
tutaj o wzroście ) z przesadzonymi ambicjami i żądzą władzy za wszelką cenę,
dodatkowo cierpiący na nieuleczalną odmianę rusofobii i choroby dekomunizacji
( ciekawe, czy w związku z dekomunizacją oddałby tytuły naukowe uzyskane za
PRL-u, gdyż przecież, jak sam mówi, w tamtych czasach nie udałoby się niczego
znaczącego osiągnąć bez jakiejś fo
Obserwuj wątek
    • mariusz.zary Re: Alfabet Prezydencki - cd 19.07.05, 21:25

      Kandydat na „K”, dotychczasowy lider notowań uczestników wyścigu,
      szczególnie dotkliwie odczuł włączenie się nowego zawodnika do zawodów. Nie
      tylko stracił pozycję prowadzącego stawkę, ale wręcz został zdetronizowany w
      sposób, który u człowieka ceniącego władzę ponad wszystko musi budzić
      zrozumiałe uczucie zawiści, złości i chęci odwetu. I budzi. Problem polega na
      realizacji tych uczuć. Ktoś, kto myli pojęcie autorytetu
      ( który chciałby posiadać ) z autorytaryzmem ( który prezentuje ) jest po
      prostu groźny dla otoczenia. Zapędy autokratyczne kandydata, dokładnie widoczne
      między innymi w sposobie kierowania ( a właściwie jego braku ) organizmem
      stolicy czy też wcześniej swoją partią lub ministerstwem, pozwalają z wielką
      dokładnością przewidzieć, co może się dziać z naszym krajem pod jego rządami. I
      o ile to, co ktoś robi we własnej partii, jest tylko jego i członków partii
      sprawą, o tyle już sposób sprawowania władzy nad narodem jest sprawą ogółu.
      Który, jak ostatnio można było dobitnie zauważyć, zdecydowanie wybrał inny styl
      i inną osobowość. Mały człowiek ( i nie mówię tutaj o wzroście ) z
      przesadzonymi ambicjami i żądzą władzy za wszelką cenę, dodatkowo cierpiący na
      nieuleczalną odmianę rusofobii i choroby dekomunizacji ( ciekawe, czy w związku
      z dekomunizacją oddałby tytuły naukowe uzyskane za PRL-u, gdyż przecież, jak
      sam mówi, w tamtych czasach nie udałoby się niczego znaczącego osiągnąć bez
      jakiejś formy współpracy (!) z tamtym systemem ), dodatkowo nie mający
      poszanowania dla prawa, które ponoć jest dla niego podstawą ( ale chyba tylko
      jego własne prawo ), jest zagrożeniem nie tylko dla wszystkich myślących w
      trochę inny niż on sposób, ale w ogóle dla całej demokracji w Polsce.
      Kandydat na „L”, wytrawny uczestnik wielu wyścigów, do tej pory
      wygrywał przynajmniej częściowo tym, iż od zarania dziejów powtarzał jak mantrę
      swoje ulubione stwierdzenie o tym, że ktoś musi odejść. Ostatnio trochę zmienił
      ton, przestał mówić o konieczności odejścia niektórych, co dla zagorzałych
      wielbicieli talentu oratorskiego „L” musiało stanowić poważny szok. Nadal
      jednak można usłyszeć jego słynne: „ oni już byli, oni już rządzili, oni już
      nakradli, teraz kolej na nas”. Ja tego nie kupuję. I wcale nie chodzi tu o
      poronione pomysły dotyczące ekonomii czy gospodarki, bo żeby móc je ocenić,
      trzeba mieć chociaż odrobinę jako takiej świadomości ekonomicznej. Kolejny wódz
      mający za nic standardy demokracji, realizujący swoją politykę przez zaufanych
      pretorian z gwardii przybocznej, jest ostatnią rzeczą, której naszemu
      umęczonemu krajowi potrzeba. Kandydat na „L” jest groźny również dlatego, że
      sam, mając świadomość miałkości swoich pomysłów i koncepcji, nie odżegnuje się
      praktycznie od żadnego aliansu, porozumienia czy współpracy, która
      zaowocowałaby..... nie, nie pomysłem na Polskę i rozwiązanie jej problemów, ale
      tylko zdobyciem władzy. Hasło kandydata brzmi de facto: „Dajcie mi władzę ,a
      zobaczycie !”. A przecież jego partia nie jest już taka „niewinna”, współrządzi
      w co najmniej kilku miejscach w Polsce i wsławiła się głównie „obrotowością”,
      czyli gotowością do każdej, nawet najbardziej absurdalnej koalicji, byle tylko
      mieć wpływ na decyzje ( czytaj stołki ). Może jego hasło powinno brzmieć „
      Dajcie mi władzę, a dacie mi władzę !” ?
      Kandydat na „R”, niewątpliwie człowiek zacny i zasłużony, dał się chyba
      omamić swoim doradcom i tym, którzy na jego ewentualnym sukcesie chcieliby zbić
      jakiś dodatkowy kapitał polityczny. Utrzymywał co prawda przez dłuższy czas
      drugie miejsce w sondażach, i nawet teraz ma rozsądny wynik, lecz oprócz
      szeroko deklarowanej przez Polaków niechęci do polityków i polityki w ogóle,
      istnieje także głębokie, chociaż nie zawsze głośno artykułowane przekonanie, iż
      na najwyższym stanowisku w Państwie trudno wyobrazić sobie nie-polityka.
      Przykład USA, gdzie i podrzędny aktor mógł zostać prezydentem, nie jest tutaj
      dla wielu zbyt przekonujący, gdyż od demokracji w wydaniu amerykańskim dzielą
      nas jeśli nie lata świetlne, to co najmniej odległości kosmiczne. Oczywiście
      abstrahując od faktu, iż w USA możliwe jest wszystko, może nawet to, że Kaczor
      Donald mógłby zostać prezydentem. Nie mam nic przeciwko kandydatowi, obawiam
      się jedynie, iż po jego ewentualnym wyborze będą spore kłopoty z określeniem
      jakiegoś zaplecza dla prezydenta, deklarującego się jako pozapartyjnego.
      I wreszcie kandydat na „T”. Jeden z liderów partii przodującej lub
      współprzodującej w sondażach. Promujący obecnie również swoją książkę, w której
      właściwie mało wyjaśnia. Ale przynajmniej wydatki na reklamę ( podobno nie
      autora, a książki, obowiązkowego podręcznika wszystkich członków i sympatyków
      partii ) uciekają z kosztów kampanii prezydenckiej, co dla kandydata i
      człowieka otwarcie mówiącego o uczciwości polityków i partii politycznych, o
      jawnych źródłach finansowania partii jest rzeczą nie do przecenienia. Nie do
      przecenienia jest również możliwość dodatkowego zaprezentowania wyborcom innej
      twarzy. Twarzy, która do tej pory kojarzyła się głównie z brakiem wyrazistości,
      niezdecydowaniem, ogólnie z przeciętniactwem. Lidera partii, która tylko dzięki
      niewątpliwym wpadkom partii rządzącej, zdołała właściwie bez programu (
      naprędce tworzonego dopiero od niedawna ), aktywności i właśnie bez
      wyrazistości, wejść na czoło sondaży i rankingów. Trochę tak z przypadku, i ten
      sukces najbardziej zadziwił chyba samych liderów partii. Teraz coś trzeba z tym
      zrobić, jakoś zdyskontować sukces, skoro Polacy zapomnieli tak szybko, kto
      doprowadził kraj na skraj bankructwa. W końcu to właśnie głównie w partiach
      kandydatów na „T” i „K” schronili się wczorajsi odpowiedzialni za tragiczne
      rządy AWS-u w latach 1997-2001, mając nadzieję na przeczekanie i kolejne
      synekury pod nową, przefarbowaną nazwą. Jeszcze kilka lat temu groziły Polsce
      rządy „trzech tenorów”, teraz realnie grożą nam rządy „trzech kaczorów”. Celowo
      piszę trzech, a nie dwóch, gdyż przecież każde prawie dziecko na świecie wie,
      że najpopularniejszym kaczorem na świecie jest wspomniany już chyba wcześniej
      Kaczor Donald. Sondaże dają obecnie przewagę partiom uciekinierów z AWS-u, i to
      prawdopodobnie oni będą współtworzyć przyszły rząd. Cała nadzieja w tym, że jak
      zwykle pokłócą się o stołki, wpływy i pieniądze, i że po kilku lub kilkunastu
      miesiącach będą wybory przedterminowe, gdyż powtórki rządów nowego AWS-u nie
      tylko nie zniesie gospodarka i społeczeństwo, ale też może się okazać, że
      skutki będą na tyle tragiczne, iż nikt już nie będzie tego w stanie naprawić.
      Oceńcie i wybierzcie sami.
      • pawel.zary Re: ile wzięło SLD dotacji z państwowej kasy? 19.07.05, 21:42
        Super! Mariusz mógłbyś pracować w wydziale propagandy KW PZPR(Komitetu
        Wojewódzkiego) :-)) Tekst jest udany, ale jako materiał porównawczy dla
        STUDENTÓW.:-)
        Przyznaj się - pracujesz w sztabie wyborczym Cimoszewicza? Czy może w jakimiś
        czasopiśmie? (Przegląd?)
        Podaj także ile pieniędzy z BUDŻETU państwa wzięło przez ostatnie cztery lata
        SLD jako dofinansowanie partii politycznych (czy jakkolwiek to sie nazywa)?
        Z jednej strony łzy ronimy nad biednymi (najuboższymi), a zdrugiej bierzemy
        miliony? Podobnie jak Lepper - swoja pensję poselską do końca kadencji (3
        miesiące) oddaje dla pielęgniarek :-) a z drugiej strony bierze z budżetu
        państwa milionowe dotacje i wydaje bezpłatne propagandowe pisemko "Głos
        Samoobrony". Przypominam, że PO nie bierze pieniędzy z budżetu państwa i nie ma
        zamiaru.
        • croolick Re: ile wzięło SLD dotacji z państwowej kasy? 19.07.05, 22:52
          pawel.zary napisał:

          > Podaj także ile pieniędzy z BUDŻETU państwa wzięło przez ostatnie cztery lata
          > SLD jako dofinansowanie partii politycznych (czy jakkolwiek to sie nazywa)?
          > Z jednej strony łzy ronimy nad biednymi (najuboższymi), a zdrugiej bierzemy
          > miliony?

          To jest dla mnie populizm w programie PO. Wlasnie po to wprowadzono
          dofinansowanie partii politycznych, by wykluczyc finasowanie z podejrzanych
          zrodel i ujawnic zrodla partyjnego lobbingu. Mozna dyskutowac nad wysokoscia
          pokrycia srodkow a nie nad sensem.
          • pawel.zary Re: ile wzięło SLD dotacji z państwowej kasy? 19.07.05, 23:10
            croolick napisał:

            > > To jest dla mnie populizm w programie PO. Wlasnie po to wprowadzono
            > dofinansowanie partii politycznych, by wykluczyc finasowanie z podejrzanych
            > zrodel i ujawnic zrodla partyjnego lobbingu.


            I wierzysz, że samo "wprowadzenie" wyeliminowało finansowanioe z podejrzanych
            źródeł? (retoryczne).
            dzieki temu jawnemu finansowaniu masz możliwość :-))) ogladania teraz w tv
            płatnych spotów wyborczych LPR i PiS.


            Mozna dyskutowac nad wysokoscia
            > pokrycia srodkow a nie nad sensem.


            Ja własnie chciałbym nad sensem :-) Jak zakładasz stowarzyszenie np. TUM, to
            domagasz się zwrotu kosztów z budżetu miasta? Jak kokolwiek zakłada partię
            (stowarzyszenie zajmujące się polityką) to niech utrzymuje się ze składek
            członkowskich i pieniędzy fudatorów, i darczyńców.
            Wolałbym zastanawiac sie nad sensem: czy partie (parlament) ma prawo ingerować
            tak głęboko w zapisy ustawowe, żeby firmom (lobbystom) opłacało sie dawać duże
            (lewe) pieniadze?
            W sprawie lobbyingu jest specjalna ustawa (nareszcie), a ja zastanowiłbym się
            nad potrzebą kosztownych kampanii reklamowych.


            • croolick Re: ile wzięło SLD dotacji z państwowej kasy? 19.07.05, 23:23
              pawel.zary napisał:

              > I wierzysz, że samo "wprowadzenie" wyeliminowało finansowanioe z podejrzanych
              > źródeł? (retoryczne).

              Nie nie wierze, ale wierze, ze mozna to zrobic.

              > dzieki temu jawnemu finansowaniu masz możliwość :-))) ogladania teraz w tv
              > płatnych spotów wyborczych LPR i PiS.

              Ja tego nie ogladam. Ogladaja ich wyborcy.

              > Ja własnie chciałbym nad sensem :-) Jak zakładasz stowarzyszenie np. TUM, to
              > domagasz się zwrotu kosztów z budżetu miasta?

              Chcialbym ;-) Mozna by wtedy wiele ciekawych projektow zrobic...

              > Jak kokolwiek zakłada partię (stowarzyszenie zajmujące się polityką) to niech
              > utrzymuje się ze składek członkowskich i pieniędzy fudatorów, i darczyńców.

              No wiesz jak to bywa z "darczyncami", nic za darmo - rozne bywaja powody
              politycznego sponsoringu. Zeszta jakies mfaije grupy tez moga byc sponsorami...

              > Wolałbym zastanawiac sie nad sensem: czy partie (parlament) ma prawo ingerować
              > tak głęboko w zapisy ustawowe, żeby firmom (lobbystom) opłacało sie dawać duże
              > (lewe) pieniadze?

              O, to kwestia konstytucjna. Chcialbys odebrac prawo inicjatywy ustawodawczej poslom?
            • jack12345 Re: ile wzięło PO dotacji z państwowej kasy? 21.07.05, 12:02
              paweł napisał:
              dzieki temu jawnemu finansowaniu masz możliwość :-))) ogladania teraz w tv
              > płatnych spotów wyborczych LPR i PiS.

              - no i spoko, niech beda jeszcze spoty samoobrony, sld i po. Im więcej
              informacji o parti i programie tym wyborca ma jaśniejszy pogląd na to co się
              dzieje na scenie politycznej i może wybrać opcje najbardziej mu odpowiadającą.

              Jak kokolwiek zakłada partię
              > (stowarzyszenie zajmujące się polityką) to niech utrzymuje się ze składek
              > członkowskich i pieniędzy fudatorów, i darczyńców.

              Ty chcesz być posłem a nie znasz realiów finansowania partii politycznych?
              Pokaż mi w Polsce przykład funkcjonowania partii politycznych bez dotacji. Nie
              mówie o partiach kanapowych, tylko o organizacjach aktywnie działających.
              sładki członkowskie starczą na paluszki i cherbate. Chyba że w PO kazdy wpłaca
              miesięcznie po 200 zł , to byłyby partie bogaczy.

              Finansując partie z budżetu, państwo ma pewną kontrolę nad finansami partii.
              Poza tym gdyby jakiś producent dajmy na to samochodów dał na kampanie dużo
              kasy, wymagałby czegoś w zamian. Np. żeby radiowozy to były tylko ople lub VW
              Transportery. Albo wpływał na prowadzenie takiej polityki gospodarczej by
              chronić jego firmę przed konkurencją.

              Nie mieszajmy polityki i bizesu na zasadach ścisłego finansowania partii. Poza
              tym w przypadku dotacji polityka nie jest tak droga. Chodzi mi o akcje
              przedwyborcze i wydatki na kampanie. Jeśli parita ma do dyspozycji pieniądze
              dzielone proporcjonalnie do wyniku wyborów, nie bedzie musiał ostro zabiegać o
              dodatkowe środki. A w przypadku całkowitego wolnego rynku finansowania parii
              politycznych może dojść do tzw. wyścigu zbrojeń i ładowania w kampanie
              niebotycznych pieniędzy. Patrz USA. Ja rozumiem że jankesi mogą sobie na to
              pozwolić, podbiją kolejny kraj i bedą mieć tańszą rope, ale wielkość pieniędzy
              przeznaczanych przez nich na kampanie porównać można do niejednego rocznego
              deficytu budżetowego państwa z Europy.


              • pawel.zary Re: PO nie bierze dotacji z budżetu państwa? 21.07.05, 17:23
                jack12345 napisał:

                > - no i spoko, niech beda jeszcze spoty samoobrony, sld i po. Im więcej
                > informacji o parti i programie tym wyborca ma jaśniejszy pogląd na to co się
                > dzieje na scenie politycznej i może wybrać opcje najbardziej mu odpowiadającą.


                Tylko, że w spotach jest wyłacznie propaganda - to są zwyczajne reklamy. W TVP!
                jest program FORUM i to jest chyba największe publiczne miejsce do
                prezentowania pogladów przez partie.



                > > Ty chcesz być posłem a nie znasz realiów finansowania partii politycznych?
                > Pokaż mi w Polsce przykład funkcjonowania partii politycznych bez dotacji.



                Platforma Obywatelska NIE BIERZE dotacji z budżetu państwa. Realia finansowania
                znam - te zapisane w ustawie mozna zmienić.



                > sładki członkowskie starczą na paluszki i cherbate. Chyba że w PO kazdy
                wpłaca miesięcznie po 200 zł ,


                Ustawa przewiduje, że KAŻDY obywatel może na konto partii wpłacić przelewem
                bankowym określoną kwotę - na ROK jest to przeszło 12.000 tys. Zwróc uwagę, że
                w związku z tym, że PO nie bierze dotacji, to nie uświadczysz teraz spotów
                reklamowych w tv.


                >
                > Finansując partie z budżetu, państwo ma pewną kontrolę nad finansami partii.



                Wg tego, co napisałem powyżej (12.000 tys/rok) też ma. Powiem wiecej - ma
                większą kontrolę, bo dotacja państwowa jest zwyczajnym ułatwieniem - problem
                ewentualanego prania brudnych pieniędzy jest rozwiązany :-)



                > Poza tym gdyby jakiś producent dajmy na to samochodów dał na kampanie dużo
                > kasy, wymagałby czegoś w zamian. Np. żeby radiowozy to były tylko ople lub VW
                > Transportery. Albo wpływał na prowadzenie takiej polityki gospodarczej by
                > chronić jego firmę przed konkurencją.



                Jest ustawa o lobbyigu od niedawana. Problemem było to, że do tej pory jej nie
                było. Miałeś przykład barona Jaskierni? Pomimo dotacji dla SLD z budżetu
                Jaskiernia forsował pewne zapisy? Rywin to poszedł do Michnika :-))) po co -
                nie po kasę dla SLD (przy okazji coś dla siebie)? Kluczowy jest więc lobbying i
                ta ustawa.

      • croolick Re: Alfabet Prezydencki - cd 19.07.05, 22:49
        Fajny tekst. Mam tylko jedno zastrzezenie, co do kandydata na "B", po tonie
        wypowiedzi mam nadzieje, ze dostal od Was obcieta konska glowe albo chociaz
        martwa rybe? ;-)

        p.s.
        Ja tam uwazam, ze to dobrze, iz jest tylu kadnydatow, bo to dobrze swiadczy o
        demokracji, ludzie nie boja sie wyrazac swoich pogladow (czasem skrajnych, ale
        to wlasnie demokracja je zweryfikuje) i sa optymistami.
      • pawel.zary Re: Alfabet Prezydencki - cd 21.07.05, 21:21
        mariusz.zary napisał:


        > > Kandydat na „L” jest groźny również dlatego, że sam, mając
        świadomość miałkości swoich pomysłów i koncepcji, nie odżegnuje się
        > praktycznie od żadnego aliansu, porozumienia czy współpracy, która
        > zaowocowałaby..... nie, nie pomysłem na Polskę i rozwiązanie jej problemów,
        ale tylko zdobyciem władzy.



        Dlatego w Żarach (powiat) rządzi koalicja SLD / Samoobrona :-))))



        Hasło kandydata brzmi de facto: „Dajcie mi władzę
        > ,a zobaczycie !”. A przecież jego partia nie jest już taka „niewinna&#
        > 8221;, współrządzi
        > w co najmniej kilku miejscach w Polsce i wsławiła się głównie „obrotowością”,
        > czyli gotowością do każdej, nawet najbardziej absurdalnej koalicji, byle
        tylko
        > mieć wpływ na decyzje ( czytaj stołki ).



        No własnie - dlatego w Żarach rządziw powiecie koalicja SLD/ Sammobrona :-)))
        E.Skobelski jak słusznie zauważyłeś "wszedł w koalicję, żeby tylko mieć wpływ
        na decyzje (czytaj stołki). :-)))



        lecz oprócz
        > szeroko deklarowanej przez Polaków niechęci do polityków i polityki w ogóle,
        > istnieje także głębokie, chociaż nie zawsze głośno artykułowane przekonanie,
        iż na najwyższym stanowisku w Państwie trudno wyobrazić sobie nie-polityka.



        No ajak ma sie do tego "ponadpartyjny" kandydat z SLD ? :-)))



        > Przykład USA, gdzie i podrzędny aktor mógł zostać prezydentem,



        I być jedny z lepszych prezydentów USA w historii (przy okazji rozwalając ZSRR
        i PZPR). :-)))




        > I wreszcie kandydat na „T”. Promujący obecnie również swoją książkę,
        w której właściwie mało wyjaśnia. Ale przynajmniej wydatki na reklamę ( podobno
        nie autora, a książki, obowiązkowego podręcznika wszystkich członków i
        sympatyków partii )



        Skąd wiesz, że "mało wyjaśnia" ? Musisz być chyba członkiem lub sympatykiem
        skoro "obowiązkowo" przeczytałeś :-))) Ja nie czytałem.:-)



        > Lidera partii, która tylko dzięki niewątpliwym wpadkom partii rządzącej,
        zdołała właściwie bez programu ( naprędce tworzonego dopiero od niedawna ),



        No własnie, a jaki PROGRAM ma kandydat na "C", bo na stronie w necie nic nie
        ma? Czyżby był to program SLD?



        skoro Polacy zapomnieli tak szybko, kto doprowadził kraj na skraj bankructwa. W
        końcu to właśnie głównie w partiach kandydatów na „T” i „K” schronili się
        wczorajsi odpowiedzialni za tragiczne rządy AWS-u w latach 1997-2001,



        W takim np. kole PO w ŻARACH NIE MA NIKOGO Z AWS-u :-) Są głównie ludzie, dla
        których jest to PIERWSZA partia. Za to na listach wyborczych SLD sami działacze
        odpowiedzialni za ostatnie 4 lata (ministrowie w rządzie Millera), że o
        F,Wołowiczu nie wspomnę. :-)) Jak popatrzeć na listę w Lubuskiem to
        same "tuzy" :-))) Kochanowski, Wontor, Brachmański. Mariusz - jedna głowa
        Millera nic nie zmieni. Kwaśniewski z Cimoszewiczem i tak rozwiążą SLD.



    • pawel.zary Re: lelija 20.07.05, 09:56
      Mariuszu! Ziemkiewicz ujął krótko (krócej niz Ty) :-) :
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050720/publicystyka/publicystyka_a_3.html
      • lasica068 Re: lelija 20.07.05, 10:48

        "No tak! Nie odpowiadamy tylko za gradobicie, trzęsienie Ziemi i koklusz. Hi,
        hi, hi..."
      • croolick Re: lelija 20.07.05, 19:37
        He, he to raczej krzyk rozpaczy z prawicy :-) No, no nie podejzewalem
        Ziemkiewicza , ze potrafi tak histeryzowac.
    • pawel.zary Re: Alfabet Prezydencki 21.07.05, 21:01
      mariusz.zary napisał:

      > Kto prezydentem ?
      > > Kandydatka na „B”, jako bezpartyjna, popierana przez demokratów.pl
      > ,
      > reprezentuje środowisko biznesu.



      Oraz M.Belki i prof.Hausnera jeszcze do niedawna głównych aktywistów SLD i
      członków rządu L.Millera :-)


      > > Kandydat na „B”, jeszcze niedawno „jedyny” kandydat po
      > lewej stronie, sam siebie mianował „prawym człowiekiem lewicy”.


      SLD zawsze go broniło i obdarzało najwyższymi stanowiskami w państwie :-)



      kandydat na „B” prawie skutecznie zniechęcił swoja pełną arogancji, pychy i nie
      liczenia się z nikim i z niczym postawą.



      Tak też mówili o nim wcześniej, ale SLD zawsze murem i nie pozwoliło odwołać :-)
      "Kali ukraść dobrze"? :-)


      Miał w tym oczywiście swój cel, gdyż po majowej rezygnacji innego
      > lewicowego kandydata,



      Tam zaraz "rezygnacji" - zagrywki medialnej i socjotechniki :-)



      A przecież to było takie proste. Nawet dziecko w tym
      > kraju wie o tym, że nasze społeczeństwo za zdradę nagradza tylko ludzi
      > prawicy.



      Za zdradę Polski i bratanie sie z Sowietami społeczeństwo nagradzało (Płatnych
      Zdrajców Pachołków Rosji)kilkudzisięcioma latami władzy. Ludzie prawicy zginęli
      w Powstaniu Warszawskim, partyzantce, więzieniach UB i KGB, i skazani byli
      przez tzw."lewicę" na zapomnienie.
      Dzieci jeszcze w Polsce tego nie wiedzą, bo w szkołach "nie uczono" - władza
      bała sie prawdy. Za mówienie tej prawdy tzw. "ludzie lewicy" wsadzali Polaków
      do więzień i łamali kariery.



      Kandydat na „
      > ;C”
      > jest przede wszystkim krytykowany za to, że śmie go popierać jakaś tam
      > partia. Oprócz kandydata na „R”, wszyscy inni też są popierani prze
      > z jakieś
      > tam partie, i nikt nad tym szat nie rozdziera.



      Dobra, dobra :-) Nie odwracaj kota ogonem :-) Kandydat na "C" jest kandydatem
      SLD i Ordynackiej tylko chyba wstydzi sie tej partii skoro tak sie od niej
      odżegnuje. Nazywanie go kandydatem "ponadpartyjnym" :-))))) jest własnie
      MANIPULACJĄ. Pozostali kandydaci nie dystansują sie od swoich partii.



    • pawel.zary Re: Grzechy SLD ... 24.07.05, 15:19
      ...przedstawił D.Tusk :-)
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2836680.html
      • drogba666 Re: Grzechy SLD - PO wodzi na pokuszenie 25.07.05, 08:51
        Osiem grzechów głównych rządów SLD to według Tuska - pogłębienie bezrobocia i
        nierówności społecznych, zapaść w służbie zdrowia, korupcja, wzrost podatków i
        zadłużenia kraju, wzrost kosztów obsługi władzy, kryzys rządów prawa,
        nieprzygotowanie na atak terrorystyczny oraz osłabienie międzynarodowej pozycji
        Polski.

        To sie Donald do Rokity z tym swoim populizmem upodabnia.

        Może za grzech SLD uznać jeszcze to że Polska dociągnęła do UE, to że
        zmniejszono zadłużenie państwa po rządach AWS (protoplasta PO), może jeszcze to
        że udało się wyjść z bankructwa finansów publicznych państwa.

        1. pan Donald mówi obniżyć podatki!! Ciekawe jak bedzie obniżał jak mu górnicy
        zjadą na manife i rozwalą wystawy w warszawskich sklepach.

        PS. W naszym powiecie to akurat od dwóch, trzech lat bezrobocie spada.

        2.Zadłużenie służby zdrowia to też SLD samo zrobiło bez pomocy innych posłów?
        Moze pan Donald zapomniał jak głosowali jego koledzy.

        PS. Najszybciej zadłużenie PSP w Żarach zaczęło rosnąc za czasów M. Cieślaka UW
        a nie E. Skobelskiego SLD.

        3.Wzrost kosztów obłsugi władzy. I pewnie ani PO ani inna partia tego nie
        zmniejszy. Jesteśmy w Unii i wymaga się od nas wprowadzania takich mechanizamów
        decyzyjnych jak w Europie. Rodzi to wzrost biurokracji - ale zatrzymać się tego
        nie uda. Chyba że wychodzimy z Unii - Rokita albo śmierć.

        4. Czy on kusi terrorystów? Mówić o tym że niejesteśmy przygotowani na ataki? A
        kto ku....a jest? Zamachy w USA, Hiszpanii, Wlk. Brytanii pokazały że żadne,
        nawet najbogatsze państwo nie jest na to przygotowane. Ważniejsze jest
        przygotowanie społeczeństwa na skutki zamachów, by nie wpaść w panikę, nie dać
        się zastraszyć, poddać grupie osób siejących haos i zniszczenie.

        PS. Czy w Polsce był zamach terrorysyczny - NIE .To po co to pieprzenie o
        nieprzygotowaniu?

        5. Osłabienie pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Ten Donald to chyba za
        długo historyjki z gum balonowych oglądał. Czy pozycja Polski osłabła po
        wejściu naszych wojsk do Iraku? Może osłabła po naszym zaangażowaniu - PO
        również - w rewolucje na Ukrainie? A może chodzi o pogarszające się stosunki z
        Francuzami czy Niemcami? Państwami tak wyssanymi przez system socjalnych
        zapomóg ze nie mogą nadążyć za Anglią. Poza tym niedługo będą tam wybory - a z
        deklaracji szefów partii opozycyjnych , które najprawdopodobniej wygrają
        wybory - wiadomo że zmienią polityką w stosunku do Polski.

        Nie wiem kto Panu Donaldowi pisał te grzechy, ale samo porównanie polityki do
        podstaw wiary religii katolickiej jest niesmaczne. A te osiem grzechów spece od
        PR PO wymyślili na kolanie.
    • wideleczeslomy co myślicie o HENRYCE BOCHNIARZ? 24.07.05, 22:58
      z tych wszystkich kandydatow ona wydaje mi sie najrozsądniejsza i na 99%
      zagłosuje na nią. wiem że ma ona strasznie małe poparcie wśrod ludu i dlatego
      chciałbym sie dowiedzieć co z nią nie tak?


      <<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
      pamiętajcie o prognozie pogody w tvp1
      • pawel.zary Re: co myślicie o HENRYCE BOCHNIARZ? 25.07.05, 09:43
        wideleczeslomy napisał:

        > z tych wszystkich kandydatow ona wydaje mi sie najrozsądniejsza i na 99%
        > zagłosuje na nią. wiem że ma ona strasznie małe poparcie wśrod ludu i dlatego
        > chciałbym sie dowiedzieć co z nią nie tak?
        >


        Wszystko "z nią jest: tak" :-) Tylko PD Demokraci.Pl ma strasznie niskie
        notowania (2-3%). Przy takich notowaniach kandydatka nie ma raczej większych
        szans na objęcie fotela prezydenckiego.
        Powstaje więc problem tzw. "marnowania głosu" - po co oddawać głos na kogoś,
        kto nie ma żadnej szansy?
        Inna sprawa, to problem zaplecza politycznego. Jeżeli ta kandydatura odpowiada
        Tobie, bo jest "najrozsądniejsza" (ma dobre pomysły i program?), to pytanie jak
        ZREALIZUJE te pomysły bez wsparcia większości sejmowej i rządu?

        Warto mieć i zastanowić sie na tym etapie kampanii nad dwoma/trzema
        ewentualnymi kandydaturami, na które możesz postawić.
        pzdr


      • pawel.zary Re: Nałęcz obrotowy :-) 25.07.05, 09:47
        Co do niedawna prominentny członek SLD B.Lewandowski mówi o "lewicy SLD-
        owskiej":
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2837307.html
        • drogba666 I PO(etyce) 25.07.05, 10:24
          WYBORY • Teren się buntuje
          Wewnętrzna walka w partii Donalda Tuska i Jana Marii Rokity zaostrza się. Spory
          idą przede wszystkim o listy wyborcze i zasady, na jakich zostały
          ukształtowane. Chociaż przykrywką są m.in. sprawy związane z nieistniejącym
          Kodeksem Etycznym Platformy, tak naprawdę chodzi o to, kto będzie na pierwszych
          miejscach list kandydatów do parlamentu.
          Od paru miesięcy Platforma Obywatelska udaje, że pracuje nad swoim Kodeksem
          Etycznym. Projekt dokumentu, chociaż już dawno opracowany, nie został jednak
          jak dotąd zatwierdzony przez Zarząd Krajowy lub inne władze statutowe. Okazja
          taka była np. 2 maja br. podczas konwencji partii na Politechnice Warszawskiej.
          Konwencja przybrała jednak kształt czysto wyborczy, bo dla Platformy ważniejsze
          od etyki jest zdobycie władzy
          zródło:trybuna

          Nie trzeba szukać daleko, pierwsze miejsce Fiedorowicz - kandydatura
          przywieziona w teczce, potem wojna o miejsce w struktirze partii i na jak
          najlepsze miejsce na liście Bukiewicz z Bachalskim, spuszczenie żelaznej damy
          Zyty Gilowskiej i obrona pijanej poseł za kółkiem.
          To ta nowa jakość którą prezentować bedzie PO?
          • pawel.zary Re: I PO(etyce) 25.07.05, 21:07
            drogba666 napisał:

            >
            > Konwencja przybrała jednak kształt czysto wyborczy, bo dla Platformy
            ważniejsze
            >
            > od etyki jest zdobycie władzy
            > zródło:trybuna
            >


            Źródło TRYBUNA - i wszystko jasne:-) Super komentarz :-) Jak za dawnych lat
            TRYBUNY LUDU.
            Zdobycie władzy jest celem KAŻDEJ partii. Jak ktokolwiek (z jakiejś partii)
            twierdzi inaczej, to jest to podejrzane.
            Jak dziennikarz a TRYBUNY (gazety mocno związanej z SLD) wie, co
            jest "ważniejsze" dla PO to wypada pogratulować "wiedzy" :-)



            > Nie trzeba szukać daleko, pierwsze miejsce Fiedorowicz - kandydatura
            > przywieziona w teczce,



            Zgadzam się. To jest jednak wewnętrzna sprawa PO - Fiedorowicz przecież nie
            został "posadzony na stanowisku prezesa państwowej spółki z dużą pensją". Jak
            nie lubisz Cz.Fiedorowicza, to nie głosuj na niego, i tyle.
            Patrz lepiej np. na posła SLD Smolenia, który startował z Żagania, a przecież
            nie mieszka w Żaganiu - w tej sytuacji to było "przywiezienie w teczce".
            Podobnie było z posłem Gudzowskim z LPR-u. Fiedorowicz jest z Gubina/Zielonej
            Góry.


            potem wojna o miejsce w struktirze partii i na jak
            > najlepsze miejsce na liście Bukiewicz z Bachalskim


            Potem? :-) "Wojna" jak to nazywasz jest w strukturach każdej partii przez cały
            czas - to świadczy tylko o demokracji. Spójrz na pierwszy lepszy związek
            wedkarski, pszczelarzy lub działkowiczów - tam to dopiero są "wojny" ;-)))
            Jeżeli nie jesteś (nie byłeś) członkiem żadnej partii, to Twoje spostrzeżenia
            są typowymi z pozycji "cywila" :-) Partie to nie zakony.
            Bachalski o żadne miejsce nie walczy, bo nie startuje do Sejmu, a i do Senatu
            może też nie wystartuje.
            Walka o miejsca na listach jest we wszystkich partiach i BĘDZIE dopóki dopóty
            nie ZMIENIMY ORDYNACJI i nie wprowadzimy okręgów jednomandatowych. Dziennikarze
            pisząc o "walce" jako czymś "brzydkim" i "niemoralnym" udają naiwnych.:-)
            Tzw. "walka" w naszym województwie wynika głównie z "posiadania dwóch stolic"
            Z.G i Gorzowa. Jak dasz kandydata z Zielonej na pierwsze lub drugie miejsce to
            zaraz odezwie sie Gorzów i powie "dlaczego na pierwszym/drugim nie ma nikogo od
            nas"? Zapraszam Ciebie - zostań szefem dużej partii w województwie i TY sam
            rostrzygnij taki dylemat. Gratuluję wtedy spokojnego snu i żelaznych nerwów
            przy udzielaniu wywiadów. :-)))




            > To ta nowa jakość którą prezentować bedzie PO?


            Zawsze mamy wybór - jest jeszcze Samoobrona, SdPL, PiS i LPR, że o SLD nie
            wspomnę :-)
            Zawsze też możesz założyć kolejną kanapową partię, bo "inne są złe".
            pzdr
            • drogba666 Re: I PO(etyce) 25.07.05, 22:49
              źródło jak źródło
              a Wyborcza to jak jest gazeta i pod kogo pisze? Nie ma dziennikarzy obiektywnych
              zależy to od pracodawcy co chce żeby w jego gazecie się znalazło.

              Po co cytujesz inne artykuły prasowe? to jest forum o Żarach a nie o PO. A tak
              ja też przytocze inne artykuły z innych gazet bo nie uznaje zwłaszcza po aferze
              Rywina by Wyborcza były jakimkolwiek autorytetem czy rzetelnym pismem.

              Zdobycie władzy jest celem KAŻDEJ partii. Jak ktokolwiek (z jakiejś partii)
              > twierdzi inaczej, to jest to podejrzane.- napisał Pawel co chce byc posłem

              Sprawdz lepiej co według politologów jest celem partii. REALIZACJA PROGRAMU a
              nie zdobycie władzy. Chyba PO za bardzo tej włądzy chce że stawia sobie to jako
              cel główny.

              Po co mi zakładać partie polityczną jest ich tyle że wybredny wyborca może
              znaleść coś dla siebie.

              A co mnie interesują spokojne sny polityków. Zarabiają kasiore i to nie małą z
              moich podatków to niech się przed wywiadami troche spocą. Nikt nie zmusza danej
              osoby by zostałą radnym, posłem, burmistrzem itp. Ale jak już piastują ważne
              urzędy to trzeba patrzeć im na ręce. I nie rozgraniczam tego na polityków złych
              czyli jak to sie teraz przyjęło z lewa i tych dobrych z prawa, Za dwa lata
              zobaczymy kto bedzie czysty a kto się ubabra.

              Stara prawda. Polityka to łajno a kto sie w tym zajmuje musi sie pobrudzić.
              • pawel.zary Re: I PO(etyce) 26.07.05, 10:00
                drogba666 napisał:


                > > Po co cytujesz inne artykuły prasowe? to jest forum o Żarach a nie o PO.


                Ale wątek nie jest o Żarach, tylko o wyborach.


                > Zdobycie władzy jest celem KAŻDEJ partii. Jak ktokolwiek (z jakiejś partii)
                > > twierdzi inaczej, to jest to podejrzane.- napisał Pawel co chce byc posłe
                > m.


                Duża niechęć i złośliwość przemawiają przez Ciebie.


                Sprawdz lepiej co według politologów jest celem partii. REALIZACJA PROGRAMU a
                nie zdobycie władzy. Chyba PO za bardzo tej włądzy chce że stawia sobie to jako
                cel główny.



                To spróbuj REALIZOWAĆ program nie mając większości w Sejmie i rządu. :-)
                PO jeżeli nie będzie mogła zrealizować swojego programu to przejdzie do
                opozycji, zapowiedział J.Rokita - władza dla samej władzy tak jak to miało
                miejsce w czsie rządów L.Millera i SLD nie jest potrzebna.


                > Po co mi zakładać partie polityczną jest ich tyle że wybredny wyborca może
                > znaleść coś dla siebie.
                >


                Nie musisz zakładać - wystarczy wstąpić do jakiejś :-)Ale wtedy trzeba sie
                określić i brać na siebie odpowiedzialność - traci się wygodną rolę obserwatora.



                > Nikt nie zmusza danej osoby by zostałą radnym, posłem, burmistrzem itp. Ale
                jak już piastują ważne urzędy to trzeba patrzeć im na ręce.


                No, ale jak coś na ten temat napiszesz, to niektórzy dostaja alergii i mówia
                o "atakach" :-) (Prawda Mariusz?)



                I nie rozgraniczam tego na polityków złych czyli jak to sie teraz przyjęło z
                lewa i tych dobrych z prawa,


                Ja też nie rozgraniczam.:-) Przyzwoici ludzie są w kazdej partii. Jestem
                przeciwnikiem odpowiedzialności zbiorowej własciwej dla systemów totalitarnych.
                Prosty podział - zły z lewicy - dobry z prawicy, to kompletne nieporozumienie.


                Za dwa lata
                > zobaczymy kto bedzie czysty a kto się ubabra.
                >


                Wygodna rola obserwatora (często także oportunizm)bez zaangazowania i brania
                odpowiedzialności nie pozwoli nigdy na "ubabranie się". Zawsze można po czasie
                powiedzieć - "a nie mówiłem" :-) i być "czystym". "Nie popełnia błędów ten, co
                NIC NIE ROBI" (najgorzej jak nie wyciąga z tych błędów wniosków).



                > Stara prawda. Polityka to łajno a kto sie w tym zajmuje musi sie pobrudzić.


                Raczej stary stereotyp. :-)podobny do tego, że "Polacy to złodzieje". Pozwala
                tym , którzy nie zajmują sie polityką (lub nie są Polakami) na "bycie
                lepszymi" :-)
                • drogba666 Re: I PO(etyce) 26.07.05, 10:35
                  Wątki o polityce można założyć na innych forach tematycznych albo Warszawskim
                  czy Gdańskim jeśli chodzi o Donalda.

                  Niechęć do PO tak, złośliwość - tutaj akurat nie.

                  Prawda o polityce jest taka,że aby dojść do władzy często idzie się po trupach.
                  Może w takich samorządach jest to rzadkością ale juz wyżej staje się to normą.
                  Nie udawaj naiwnego że nie znasz przypadków kiedy kumpel kumpla zdradza tylko
                  po to by dostać lepsze miejsce na liście do Sejmu.
                  Ja nie zarzucam politykom ze są przez to gorsi. Oni sie na to godzą ze
                  świadomością takich zachować lub nie.

                  Jeszcze jedno. W Polsce politycy są źle dobierani przez samą partie która
                  popiera danego kandydata. Przeważnie są to kurduple po 150 w kapeluszu. I jak
                  się taki konus jak Kaczor czuje przy wysokich prezydentach innych krajów. Od
                  razu na starcie jest pod górkę. Musi temu durzemu udowodnić że też ma jaja i
                  stroszy piórka. (heheeh jaja to znosi Kaczka lub kura - ale paradoks)
                  Moim zdaniem powinna być norma dla polityków np. powyżej 175 cm - chodzi
                  głównie o dyplomacje.
                  I nie mówie o tolerancji bo w polityce nie ma ani tolerancji ani równości. To
                  walka w Polsce najczęściej o sumie zerowej.

                  • pawel.zary Re: I PO(etyce) 26.07.05, 13:25
                    drogba666 napisał:

                    > Wątki o polityce można założyć na innych forach tematycznych albo Warszawskim
                    > czy Gdańskim jeśli chodzi o Donalda.
                    >

                    Ten wątek założył mariusz.zary - dobrze, bo może uda sie w tym wątku wyczerpać
                    większość tematów wyborczych



                    > Niechęć do PO tak, złośliwość - tutaj akurat nie.
                    >

                    o.k.


                    > Prawda o polityce jest taka,że aby dojść do władzy często idzie się po
                    trupach.
                    >


                    Prawda o firmach produkcyjnych jest taka, że aby dojść do wyższego stanowiska
                    czesto idzie sie po trupach ...prawda o firmach handlowych jest taka ...prawda
                    o urzedach ...prawda o mediach ...prawda o związkach i
                    stowarzyszeniach ...prawda o instytucjach kultury ...



                    > Może w takich samorządach jest to rzadkością ale juz wyżej staje się to
                    normą.


                    Nieprawda. :-) Zdziwiłbyś się.


                    > Nie udawaj naiwnego że nie znasz przypadków kiedy kumpel kumpla zdradza tylko
                    > po to by dostać lepsze miejsce na liście do Sejmu.


                    Nie udaję naiwnego. Receptą na to jest zmiana ordynacji wyborczej i
                    zaangażowanie się - najlepiej pokazywać dobre strony własnym przykładem. Jak
                    Jesteś człowiekiem uczciwym, widzisz jakieś złe rzeczy, to dlaczego tego nie
                    zmieniasz angażując się?


                    > Ja nie zarzucam politykom ze są przez to gorsi. Oni sie na to godzą ze
                    > świadomością takich zachować lub nie.
                    >


                    Kto sie godzi, niech się godzi.


                    > Jeszcze jedno. W Polsce politycy są źle dobierani przez samą partie która
                    > popiera danego kandydata. Przeważnie są to kurduple po 150 w kapeluszu.



                    Wzrost, kolor skóry, oczu i włosów nie jest dla mnie kryterium, ale rozumiem
                    (niestety) zachowania wyborców.


                    > Moim zdaniem powinna być norma dla polityków np. powyżej 175 cm - chodzi
                    > głównie o dyplomacje.


                    To mówimy o ministrze spraw zagranicznych i np. ambasadorach.


    • pawel.zary Re: Śpiewem? 25.07.05, 21:41
      Walka szykuje się okrutna::-)
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2837599.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka