Dodaj do ulubionych

"Między słowami" - świetny film z niczego

IP: *.trlabs.ualberta.ca 19.02.04, 19:23
Swietny film, zwlaszcza Scarlet rosnie na gwiazde (zreszta juz w Ghost World
byla niezla).
Obserwuj wątek
    • Gość: atena A w Girl with a pearl ring jest jeszcze lepsza IP: 207.109.138.* 19.02.04, 19:53
    • tow1sekr Re: "Między słowami" - świetny film z niczego 20.02.04, 09:56
      >"najbardziej romantyczną na świecie". Tego, co on szepce jej na końcu, nie
      >usłyszymy w ogóle.
      Kto nie chce ten nie usłyszy. ja słyszałem wyraźnie, jak Bill wyszeptał jej na
      ucho, że po powrocie do Stanów spotka się z nią i że spotkanie będzie trwało o
      wiele dłużej niż to w Tokio. Dlatego lala była taka ucieszona. Nb. bardzo fajna
      lala.
    • Gość: Joshe David bardzo slaby, przereklamowany FILM!!! IP: 194.154.219.* 20.02.04, 14:46
      Slaby film o niczym. Rozumiem ze mialo wyjsc cos ala "Czerwony" Kieslowskiego
      (to jeden z ulubionych rezyserow mlodej Coppoli) , a powstal bardzo cieniutki
      film. Gdy slyszalem po raz 50-siaty pytanie: "nie mozesz spac?" to chcialem
      wyjsc. Bill Murray jak zwykle bardzo dobry - to jedyny plus tego filmiku.
      • Gość: WoRaS Zgred jesteś i tyle :/ IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.02.04, 17:33
      • Gość: Gosc Zgadzam sie calkowicie IP: 195.116.192.* 20.02.04, 21:58
        Przereklamowany film o niczym.
        • Gość: rówieśnik Boba Re: Zgadzam sie calkowicie IP: *.smlw.enformatic.pl 21.02.04, 01:04
          o niczym???:::: samotność, zmęczenie zawodem,irytacja wywołana inną, mało
          rozumianą i nie akceptowaną kulturą, "upierdliwa" dla zasady ale niczego nie
          rozumiejąca żona, pewność powrotu do męczącego układu, w którym dzieci
          wyznaczają miejsce dorosłych, fascynacja świeżą, seksowną, ogromnie zmysłową
          inteligentną kobietką w wieku koleżanki córki, wreszcie 2 milony dolarów na
          koncie za picie whisky publicznie - to mało?. Fakt, nikt nikomu do końca nie
          dał po mordzie ale na ulicy nocnego Tokio do agresji w japońskim stylu było
          blisko. A może byliście na innym filmie - pewnie nie - to lepiej nie traćcie
          kasy na TAKIE filmy, dla was jest on on o niczym
          • Gość: Amator Re: Zgadzam sie calkowicie IP: *.rasserver.net 21.02.04, 02:45
            To prawda, ze film nie jest najgorszy. Obejrzalem do na dvd - tak, w USA juz go wypuscili oryginalnie na DVD zeby zapobiec zalewowi pirackich i tylko pirackich kopii. Bill Murray jest bardzo dobry, film traktuje o powaznych rzeczach, ale zgodza sie z jednym z przedowcow, ze to nie jest AZ TAKA rewelacja. Sadze, ze nazwisko rezyserki (slynna po tacie) zrobilo tu swoje. Takze zdecydowanie nie "na kolana". W ten desen to juz duzo bardziej mi sie podobalo Secrets and Lies albo Seks Klamstwa i Kasety Wideo...
            • Gość: usa cienki jak przedza IP: *.client.comcast.net 21.02.04, 05:31
              film jest cienki, fabula wyciskana jak sok z cytryny. Tak aktorzy sa dobrzy, ale
              nie ma fabuly, sceny improwizowane raza. Jest to jeden dlugi skecz komediowy,
              ktore Bill Murray gral przez kilka lat w Saturday Night Live. Tyle tylko ze
              skecz nie powinien trwac dluzej niz 5-10 minut. Scarlet jest dobra aktorka,
              tylko jak uslyszlem z nia wywiad to myslalem ze wyzygam. Kiedy nie gra ta
              dziewczyna ma bardza chropowaty, gardlowy nieprzyjemny glos, ma sie wrazenie ze
              to jakas stara kurwa. Jednym slowem odrazajaca jako osoba ale potrafi dobrze
              udawac, czyli grac.
              • Gość: wodniczka Re: cienki jak przedza IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:13
                mylisz sie , ale nie w jednym -pewnie nigdy nie przygladales sie jak pieknie
                cieknie ci po rece sok z cytryny...a pod swiatlo?film jest najwyrazniej dla
                tych, ktorzy sie przygladali, kiedykolwiek w zyciu...delikatnosc.tyle
          • Gość: lula Re: Zgadzam sie calkowicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 09:48
            Fakt,facetów w podobnej sytuacji sa miliony na świecie ale ten film tylko
            opisuje banalne ( przez swoja powtarzalność statystyczną ) chwilowe
            zauroczenie ,po którym każde z nich wróci na swoje miejce a nie wnosi nic
            nowego,nie ma w nim nic oprócz opisu.Pozdrawiam.
            • snake_plissken Re: Zgadzam sie calkowicie 16.03.04, 00:23
              "nie ma w nim nic oprócz opisu" - bardzo trafiony komentarz :-)
              Oglądając ten film czekałem, aż coś się zacznie dziać i... zobaczyłem napisy
              końcowe. Nie pokazuje on nic nowego. Może pokazuje to trochę inaczej, bo nie
              wszystko jest wyartykułowane, ale... no właśnie: "nie ma w nim nic oprócz
              opisu".
              Mimo wszystko warto go obejrzeć, choćby dla Murray'a.
        • Gość: wodniczka Re: Zgadzam sie calkowicie IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:10
          a wiec opowiedz nam o swoim zyciu....pewnie jest ciekawsze.wiesz zawsze jak isc?
      • Gość: jr Re: bardzo slaby, przereklamowany FILM!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 07:43
        baaardzo sie zgadzam!!!
        • jacek.rothert Re: bardzo slaby, przereklamowany - NIEPRAWDA!!! 05.04.04, 17:12
          Gość portalu: jr napisał(a):

          > baaardzo sie zgadzam!!!

          baaardzo sie NIE zgadzam.
          film jest wg mnie wspanialy. a koncowa scena na ulicach Tokio przejdzie wg mnie
          do historii - jedna z piekniejszych scen 'milosnych'(?) jakie zdarzylo mi sie w
          kinie widziec...

          J.R.
    • Gość: gut KONKURS _ co Harris powiedział na końcu? IP: *.pl / 217.153.7.* 21.02.04, 08:19
      Może jakiś banał, a może życzową myśl zmianiające koleje losu obu bohaterów?
      Przedstawcie swoje propozycje
      • Gość: Inez Re: Harris powiedział na końcu... IP: *.light.csk.pl 26.02.04, 16:22
        ON powiedział do niej"I koniec, i bąba, a kto oglądał ten trąba", bo przecież
        dostali kilka milionów dolarów za film, który nie powinien powstać, bo dopiero
        co wpadli na pomysł, o czym miałby niby byc.he he he.....to wielka
        improwizacja...
    • Gość: rybaK Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 21.02.04, 09:35
      Jak można zachwytać się takim gniotem? Błeeee...
    • Gość: rybaK nudny gniot IP: *.bsk.vectranet.pl / 195.85.229.* 21.02.04, 09:41
      Jak można zachwytać się takim gniotem? Błeeee... Potwornie nudny film o
      potwornej nudzie. Jeżeli Coppola chciała zanudzić widza, to w moim przypadku
      wykonała normę w 1000%
      • Gość: kswijfmf ŚWIETNY FILM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 13:26
        Widać, że niektórzy z Was wogóle nie zrozumieli istoty filmu- tu przecież wcale
        nie chodzilo o romans (od poczatku bylo wiadomo, ze do niego nie
        dojdzie).Jakbyście umieli obserwować, to film by się Wam podobał.Prawdziwe nudy
        to np. "Pornografia" czy "Godziny".
        Zapraszam wszystkich myślących do obejrzenia "Między słowami".
        • Gość: Ecia Moi kochani kinomaniacy! IP: *.magtel.net.pl / *.magtel.net.pl 21.02.04, 22:04
          Film, jaki jest - każdy widzi, a raczej - zobaczyć może. Jak już coś
          krytykujecie to dodajcie "moim zdaniem". Moim zdaniem, skromnym i zadnym, ten
          film jest wspaniały, ciepły, bardzo wiarygodny i wyjątkowy na tle tego, co
          aktualnie moge obejrzeć w gdańskich kinach. Ale racja - może co poniektórych
          znużyć i znudzić, bo jest pare męczących dłużyzn. Mocno wszyyyyystkich
          pozdrawiam!!! Chodzicie do kina, chcecie o tym rozmawiać - to juz badzo dużo:)
          • Gość: pjg Re: Moi kochani kinomaniacy! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.03.04, 01:56
            Ecia :-))) buziaki :-)))))
        • Gość: wodniczka Re: ŚWIETNY FILM IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:16
          prawdziwe nudy to godziny?no ladnie
          a dlaczego?
          tam nawet zapierajacy dech rytm w piersiach nie da sie znudzic...
          ludzie, czy wy nie patrzycie na gre szczegolow.
          nadal panu/pani polecam filmy z van dammmem.
    • Gość: znudzony Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 01:07
      Nuuudny film. Kiedy ci "ambitni" filmowcy wreszcie pożegnają się z "nową
      falą"???? To wszystko już było: te rozmowy o niczym, obowiązkowo przy
      papierosie, w sennej zadymionej knajpce, w pustym hotelowym apartamencie.
      To było u Francuzów, Włochów, Polaków (błee - Kieślowski, pewnie dlatego go tak
      cenią we F i I) czy musi to być też u Amerykanów (chyba że S. Coppola uważa się
      za Włoszkę...)?
      Poza tym czy nie był to film m.in. (a może przede wszystkim) o nudzie?
    • Gość: Joe z Dallas "Między słowami" świetny film ale nie dla kazdego IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 22.02.04, 02:47
      Moim zdaniem "Między słowami" jest świetnym filmem ale nie dla kazdego.
      Zroznicowane opinie dyskutantow to potwierdzaja. Uwazam, ze bardzo dobrze
      przedstawia sytuacje psychologiczna obojga glownych bohaterow. Spedzilem kilka
      lat temu tydzien w Tokio. Moj zawod jest zupelnie inny niz glownego bohatera
      filmu. Ale moje wspomnienia z Tokio sa troche podobne do jego wspomnien.
      Szkoda, ze Ci do ktorych film nie trafia maja tak negatywne wypowiedzi.
      • Gość: wodniczka Re: "Między słowami" świetny film ale nie dla kaz IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:19
        wlasnie o tym caly czas mysle.
        przeciez -mimo ze da sie zarzucic filomowi jednostronne i stereotypowe
        spojrzenie na japonie- jest moze po prostu czyims , niepoglebionym,
        przypadkowym spojrzeniem na japonie...
        a to ciekawe, bo nikt na tej liscie jeszcze sie do tego nie przyczepil.
    • Gość: jarek Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 08:39
      Film do połowy. Od ok 45 minuty można spokojnie sie przespać.
    • Gość: jarek Przereklamowane. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 08:43
      Film o niczym. Zaczyna sie obiecujaco ale bardzo szybko traci tempo. Wszystko
      można by opowiedzieć w krótkim metrażu.
    • Gość: sokół baaardzo good film IP: 62.233.169.* 22.02.04, 10:55
      bez kitu- niby film o niczym szczególnym, a tak wciąga. mi kojarzy się z
      wakacyjną miłoscią, która musi minąc...
    • Gość: Antoni Ambient Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 12:42
      Przeczytałem kilka recenzji (dytyrambów) filmu "Między słowami". Następnie
      zniesmaczyłem się nieco, a później mocno zaniepokoiłem. I pojawiło się pytanie:
      Czy deficyt dobrego kina popularnego, usprawiedliwia tak pochopną relatywizację
      ocen?
      Film wzbudza powszechny zachwyt. Być inaczej nie może, skoro i Globami i
      nominacjami do Oskarów go uhonorowano. Pewności, że właściwie ulokowaliśmy
      swoją sympatię, dają rodzinne konotacje reżyserki. W ten sposób mamy spokój
      oraz porządek, bo już wiemy, co białe, a co ciemniejsze i kogo barbarzyńcą
      nazwać. Jako że krytykiem jestem niedzielnym, a więc ostracyzmu i odwoływania
      od czci i gustu obawiać się nie muszę, pozwolę sobie na odrobinę herezji.
      Czyta się, że film dostarcza nieopisanej (no może niezupełnie, a szkoda)
      przyjemności, której źródłem jest przede wszystkim nieuchwytny charakter
      relacji, powstającej na naszych oczach między dwójką głównych bohaterów: Bobem
      (Bill Murrey) i Charlotte (Scarlett Johansson). Z tym bynajmniej nie zamierzam
      polemizować. Oglądając film, błądzimy gdzieś pomiędzy przyjaźnią, fascynacją
      erotyczną, instynktami ojcowskimi z jednej i komplementarnymi potrzebami z
      drugiej strony. Analizujemy każdy ruch, zdanie, ale to nie wystarcza, aby móc
      zająć jednoznaczne i zadowalające stanowiska. Kiedy myślimy, że coś nas
      wreszcie wyrwie z drażniącego i fascynującego zarazem stanu niepewności,
      reżyserka niweczy oczywistość konsekwencji zachowań i słów. Ktoś nazwał ten
      obraz „erotycznym” - musiał być to jeszcze większy antagonista tego filmu niż
      ja, gdyż w ten sposób krzywdząco go zredukował, niwecząc wachlarz subtelnych
      możliwości interpretacyjnych. Istotę stosunku łączącego tych ludzi tworzy
      wrażliwość i dorobek doświadczeń pojedynczego widza. Gdybym był złośliwy,
      dodałbym tu, że efekt ten nie był nadmiernie trudny do osiągnięcia, zważywszy,
      że po części jest on zasługą najzwyczajniejszej bierności i swego rodzaju
      apatii panującej między bohaterami (co nie stanowi bynajmniej zarzutu, gdyż
      jest wynikiem stanu świadomości obojga) - między słowami ma tu możliwość
      wydarzyć się naprawdę dużo. Ale oprócz pomysłu i gry aktorskiej na film składa
      się jeszcze innych parę elementów, a ta reszta jest niestety słaba.
      Największą (wręcz unicestwiającą) słabości tego filmu jest to, że jest on po
      prostu nudny. W tym momencie na pewno posypie się wiele słów pod moim adresem,
      których sens można by sprowadzić do tego, że jestem troglodytą z całym
      dobrodziejstwem inwentarza. Lubię melancholijne, nieśmiałe, nieśpieszne
      nastrojowe kino, ale TO jest tylko nudne.
      Film od początku uderza swoją nijakością. Zamysłem reżyserki było
      przedstawienie kondycji psychicznej bohaterów nie tylko poprzez grę i dialogi,
      ale przede wszystkim wsączając esencję ich stanu duchowego w taśmę filmową.
      Niedoświadczona twórczyni podjęła się sztuki trudnej i poniosła klęskę -
      przeciągnięta struna i próba budowy nastroju inercji, zgorzkniałości,
      wyobcowania przemienia się w najzwyczajniejszą monotonność, a mówiąc
      trywialnie – nudę. Reżyserka zdaje się tu wykonywać rolę sabotażysty własnego
      dzieła i jedynie gra aktorów ratuje przed kompletną klapą. Bo ich losy są
      frapujące, ale sposób prowadzenia akcji nie pozwala w nich z zainteresowaniem
      uczestniczyć, wprowadza sztuczność i utrudnia empatię.
      Kolejny powód do narzekań pod adresem Coppoli (a jest to właściwy adres, bo to
      również autorka scenariusza) dostarcza typ dowcipu. Jest to dowcip
      inteligentny – tak przynajmniej twierdzi dystrybutor, a gro recenzentów
      przytakuje. Wprawdzie „inteligentny” jest pojęciem nieostrym, ale o zakresie
      przynajmniej w przybliżeniu do uchwycenia. Zakres, jaki obejmuje humor tego
      filmu, niekiedy się z wcześniejszym zakresem pokrywa. Reszta to przeciętny
      dowcip sytuacyjny lub słowny, który równie dobrze mógłby gościć w każdej
      przeciętnej produkcji z Kalifornii. Nie żeby urągał możliwościom umysłowym tzw.
      intelektualisty – jest „sympatyczny”, ale jego źródłem są przede wszystkim
      proste, narzucające się odmienności kulturowe Japończyków. Żadnej w tym
      specjalnej finezji, subtelności, a przede wszystkim zaangażowania
      intelektualnego. Są to gagi typu: Japończyk gada długo po japońsku – pani
      tłumaczka treść jego wypowiedzi umieszcza w dwóch angielskich słowach. I
      jeszcze bez umiaru eksploatowane. Dobrze zagrane mogą być, ale reżyserce
      chodziło chyba o coś więcej.
      Tokio – to też jeden z głównych bohaterów tego filmu. Podobno, reżyserkę łączy
      z tym miastem szczególna więź, a wyrazem tego mają być szczególne zdjęcia,
      ukazujące jego szczególne piękno. Powiem tak: dzięki temu filmowi zaoszczędzę
      ewentualne wydatki na podróże do Tokio. To miasto w filmie to hałaśliwa
      futurystyczna aglomeracja, atakująca zewsząd potokiem kiczowatego neonowego
      światła i drażniąca nieładem architektonicznym. Jej obraz może i interesujący
      ze względów kulturowo-socjologicznych, ale z pewnością nie dostarcza
      pozytywnych wrażeń estetycznych (podejrzewam, że sam Francis Ford miałby z tym
      duże trudności).
      Na koniec słówko o muzyce. Chwali się niezmiernie Sophii Coppoli, że
      konsekwentnie w swoich filmach posiłkuje się nowatorską czy wręcz
      eksperymentalną muzyką. Ale jej obecność w filmach nie ma być celem, a
      środkiem. Tu tego często nie czuć - zamiast „ilustrować” obraz, muzyka
      częstokroć burzy jego specyfikę i klimat. Odczuwamy dysonans między tym, co
      słyszymy, a tym, co widzimy. A to, w połączeniu ze wspomnianymi słabościami
      toku akcji składa się na potężny cios w plecy aktorów.
      Ten film jest wybornym dowodem na to, że sam dobry pomysł i znający swój fach
      aktorzy nie są jeszcze gwarancją sukcesu. Martwi to bym bardziej, że ta
      koncepcja subtelnej gry uczuć szczerze ujmuje i stanowi „ożywcze” urozmaicenie
      na tle, z reguły czarno-białej filmowej rzeczywistości relacji damsko-męskich.
      Do kina można się wybrać, bo w końcu, jak mawia Lars von Trier, nasze życie
      tworzą zarówno dobre, jak i złe doświadczenia.
      • Gość: Inka Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.bphpbk.pl 15.03.04, 11:05
        zgadzam sie!!!! i z nuda i cala reszta.
        zaluje ze przeczytalam ten post dopiero dzis.
    • Gość: inez Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.light.csk.pl 22.02.04, 15:55
      Niesamowity film o duchowym porozumieniu między dwojgiem ludzi, o ich
      samotności w świecie, o ich rozterkach i poszukiwaniach. W tych kilku krótkich
      chwilach, które spędzili ze sobą odnależli siłę, by móc podjąć jakąś ważną
      decyzję w swoim życiu. ONA może napiszę powieść o tym właśnie spotkaniu, a on
      nakręci o tym film. I tak się stało, a możemy to zobaczyć, jak powstało COŚ z
      niczego!
    • Gość: anja Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 08:02
      Film jest subtelny, refleksyjny, prawdziwy i bardzo piękny. OK, rozumiem że
      ktoś może się nudzić, jesli dał się zwieść telewizyjnym zwiastunom i poszedł na
      głupawą komedyjkę.To film dla ludzi wrażliwych i kochających prawdziwe kino a
      nie plastikowe historyjki. Jestem zachwycona!
    • Gość: helen Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.gze.pl 26.02.04, 23:03
      Czujemy, ale trudno się nam komunikować. Już dawno nie widziałam filmu gdzie
      chodzi o uczucia i nie ma ani jednej golizny, ani sceny łóżkowj, no oprócz
      golizny stóp i golizny dłoni jej dotykającej. Pięknie. A swoja drogą reżycerka
      to młoda kobieta skąd ona już tyle wie. Rozmowy z małżonkami głównych bohaterów
      są ok. Skąd ona to wie.
      • Gość: wodniczka Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:22
        podobno tak zyla ze spikem jonzee
    • Gość: Max Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.crowley.pl 01.03.04, 22:01
      Nie podobało mi się; większość filmu wyśmiewali Japonię i Japończyków; przez
      pierwsze 30 min. nic się nie dzieje, film się dłuży, czasami jest śmieszny. ale
      chyba nie miał być typowa komedią. Nie zasłużył na żadnego Oskara.
      • Gość: Edziak Komedia? IP: *.rutc.ac.uk 15.03.04, 12:12
        Ten film nieslusznie byl reklamowany jako komedia, jest w nim pare watkow
        komediowyich bo jak to w zyciu tragedia sie przeplata z komeia, ale byl to film
        o osamotnieniu, i probie odnalezienia siebie, czy to w obcym srodowisku czy to
        w malzenstwie. Scarlet byla swietna, jest ona zupelnie inna w Girl with pearl
        earing. Polecam ten drugi takze.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Marzec Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 18:46
      Film bardzo cienki co zauważyło już kilku przedmówców, więc nie silę się na
      oryginalność. Właśnie tak mi się wydawało, jakoby Sofia była z lekka zażenowana
      na gali oskarowej, przeczuwając,że tatuś bardzo się postarał. Za parę lat
      pewnie sama stwierdzi, że to gniot. Nie czuje się ona najpewniej w świecie, co
      kilka tekstów filmowych unaoczniło. Życzę Jej jak najlepiej (bo czemu nie), ale
      Wielkości Tatusia nie odziedziczyła na pewno. Aha, nie wiem jak wy, ale ja
      słyszałem w y r a ż n i e : bla , bla, bla.....Don't cry. I'll be back soon.
      Pozdrawiam.
    • Gość: assu Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 13:25
      lubie takie filmy pozornie o niczym...a jednak. chyle glowe przed pania coppola
      za wszystko. za szept, za kolor, za tętno, ludzkie dlonie, moja ukochana sakure
      i moja ukochana japonie, ktora juz nawet nie probuje rozumiec:)dziekuje:)
      otulilam sie miekkim szalem tego filmu i znow zrobilo mi sie cieplo na duszy:)
    • Gość: wodniczka ZAKONCZENIE FILMU, BLAGAM, NIE INTRPRETOWAC! IP: *.nowadeba.net 10.04.04, 12:32
      zakonczenie filmu:
      jako filmoznawca PISZE:TAK,WEJDZIE DO HISTORII KINA.I DOBRZE.
      ale niewazne.
      mnie ciekawi mechanizm, ktory sprawia,ze koniec filmu kazdy interpretuje
      inaczej-mozecie to sprawdzic.
      nie chodzi juz o samo glosne slowko "interpretacja"-film wymknal sie spod
      kontroli i pokazuje ze kazdy slyszy na koncu cos innego.i kazdy kreci swoj
      sequel.racje ma jak zwykle alicja helman, mowiac , ze polowe filmu przynosimy
      zawsze do kina.pomyslcie o tym.ja kompensowalam.ni znosilam postaci zony i
      wierzylam, ze zarowno on , jak i ona zdecyduja sie na skok do basenu nowej ,
      wspojnej historii(ach, "basen"-kolejne takie zakonczenie), ale juz moj chlopak,
      po ktorym nigdy sie bym tego nie spodziewala powiedzial:"co ty mowisz, przciez
      on wroci do zony, on ma z nia dzieci-ja bym ich nie zostawil". ciekawe,ze
      znajomi mezczyzni optuja raczej za ta druga wersja-"rozsadna", ale nie zawsze.
      slyszalam juz kosmiczne interpretacje...i w tym nasza siela.ale jesli jestescie
      bardzo przywiazani do swojego zakonczenia-nie dzielcie sie nim z nikim....bo
      poplaczecie sie jak ja , ktora wlasnie uswiadomilam sobie , czym podyktowana
      jest moja interpretacja.i byc moze staniecie twarza w twarz zeswoimi
      prawdziwymi , nielubianymi uczuciami-chcecie tego?oczyszcza...
      pozdrawiam.
    • Gość: qwe Re: "Między słowami" - świetny film z niczego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.04, 17:08
      Bardzo dobry film, uczy i sprawia, że człowiek powinien zastanowić się nad
      naprawdę ważnymi aspektami swojego życia. Byłem już dwa razy, Scarlett jest
      boska!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka