Dodaj do ulubionych

Zrozpaczony mściciel

IP: 5.5R* / *.eds.com.au 15.10.04, 01:47
Niezly ale bardzo nierowny film, pierwsza czesc jest duzo lepsza od koncowki,
a te "artystyczne" ujecia w tym filmie sa bardzo irytujace. Nie jest to nic
wspanialego, ale oglada sie to lepiej od typowej papki z Hollywood.
Obserwuj wątek
    • Gość: AS Opinia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 15:10
      Film niezły, zaskakuje Christopher Walken jako bohater pozytywny, ale sama
      akcja miejscami się dłuży. Historia faktycznie banalna, przewidywałam kolejne
      zwroty akcji, a nawet zakończenie. Ale dobrze zbudowany nastrój w filmie
      powoduje, że człowiek po seansie jest nadal długo pod jego wpływem
      (przynajmniej ja byłam jako matka dziecka).
    • Gość: malk Re: Zrozpaczony mściciel IP: 213.241.33.* 15.10.04, 21:31
      Panie Szczerba - dopatrzenie sie parapedofilskiej relacji honorowego
      ochroniarza (niech bedzie ze pijaka) z ochraniana osoba jest przegenialane!

      W zyciu bym na to nie wpadl. Ochroniarz sluzy do ochrony nawet (glownie) z
      narazeniem zycia. I tylko to sie tu dzieje.

      "Przytłumiony erotyzm" to chyba stoi teraz za panem :)

      Poznalem pare nowych slowek (dobrze jesli po dwa w jednym zdaniu) - dziekuje.
      Mistrz Kaluzynski sie w grobie przewraca...
      • Gość: klinta Re: Zrozpaczony mściciel IP: *.kom / *.kom-net.pl 15.10.04, 23:34
        chyba czytaliśmy różne artykuły. Jak nie przepadam za Szczerbą, tak akurat
        pragnę zauważyć, że napisał dokładnie odwrotnie. Nie ma śladu pedofilii w
        relacji ochroniarz-dziewczynka co dodatkowo "w czasach rozbuchanej pedofilii"
        jest godne odnotowania.
        sugeruję czytać wnikliwiej i dopiero potem komentować, zwłaszcza jeżeli
        komentarz ma być obraźliwy dla autora tekstu.
        pozdrawiam.
    • Gość: Gość Re: Zrozpaczony mściciel IP: *.stnet.pl 15.10.04, 22:39
      Bardziej podobała mi się poprzednia ekranizacja z 1987 roku.To był film
      francuski ze Scottem Glennem w roli głównej.To niesprawiedliwe,że został
      całkiem zapomniany.Amerykanie robią często remake'i filmów europejskich,a że
      mają większą kasę na reklamę i promocję,to ich "dzieła" mają większą "siłę
      przebicia".Popierajmy to co europejskie.
      • Gość: Kinoman Po prostu dobry film IP: 81.15.254.* 15.10.04, 23:07
        Tony Scott zrobił znów kawał porządnego kina - no i miło było zobaczyć Denzela w
        niezłej formie. Gwiazdą jest z pewnością dziewczynka - fantastyczna naturalność
        nawet w najbardziej odjechanych scenach. Tylko Amerykanie potrafią zrobić
        porządny casting wśród dzieci. Po wyjściu z kina byłem nieco zdołowany (trochę
        jak po Siedem Finchera). Montaż może nieco zbyt teledyskowy - ale akurat w tym
        filmie nie przeszkadzał. Pokazać wyświechtany motyw zemsty i nie pojechać
        tandetną kliszą to jest sztuka. Czapki z głów. Idźcie do kina, ale potem
        zapewnijcie sobie chwilę relaksu, bo inaczej mogą być kłopoty z zaśnięciem.
        • jan.kulczyk Re: Po prostu dobry film 16.10.04, 13:39
          Bez przesady, aż tak drenujący ten film dla nerwów nie był. Ale zgadzam się, że pierwsza połowa lepsza.
          Wszystkim zakochanym (niepedofilsko! ;)) w Dakocie Fanning polecam genialny film Jessie Nelsona "I am Sam" (był chyba u nas pod tytułem "Sam"). Jak by to powiedział Żakowski z Najsztubem: "Naprawdę warto!"
          Ciekawostka: słynny (genialny zresztą) cytat Denzela ("Forgiveness? It's between them and God; my job is to arrange the meeting) pochodzi z ust generała Normana Schwarzkopfa i pierwotnie dotyczył terrorystów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka