Gość: OLAwww.megafilm.pl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.10.04, 13:15 zapowiada sie kolejny podobny film-mega produkcja o ktorej sie szybko zapomina..poza tym Colin F kiepsko wyglada jako blondyn,zawsze jeszcze mozna popatrzec na Angeline ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ana Re: Aleksander IP: *.dag.pl / *.crowley.pl 05.11.04, 06:42 dzisiaj miala byc premiera Aleksandra!Ale jak widac na razie nic o tym nie wiedzomo,jest napisane,ze premiera odbedzie sie 5.01.2005r.(jakos tak)a miala byc dzisiaj...wie ktos co jest grane i kiedy bedzie premiera....? Odpowiedz Link Zgłoś
saavage Re: Aleksander 05.11.04, 20:06 No właśnie, czemu tak późno? Kilka miesięcy temu czytałam, że premiera Aleksandra będzie w listopadzie... No i co? Jajco! :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o. Klapa czy ... IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 27.11.04, 11:27 Premiera w Stanach miała być 5.11.04 , ale została przesunięta na 24.11.04 , u nas dytrybutor napalił się na kase , tj. było z "WŁADCĄ PIERŚĆIENII" i przesunął na 3.stycznia.2005 . Ale już dziś wiadomo , że film jest NIE UDANY , oceny napływające z USA , są średnio na poziomie 1.98 /5. , choć trailler i Oliver Stone , to gwaracja czegoś innego . Teraz tylko czekać do końca Grudnia na boom reklamowy i seanse co godzinne w Styczniu .Osobiście czekam na opinie naszych krytków , może oni ocenią ten film innaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trejo Re: Klapa czy ... IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.04, 21:01 Klapa i to kolosalna.Ledwo 21 milionow wplywow za bilety w ciagu 5 dni .Ten film nie zarobi w Stanach nawet 40 milionow,a kosztowal niemalo-razem z kampania promocyjna jakies 210.Warner na szczescie jedynie dystrybuuje film ,a przytlaczajaca wiekszosc kosztow produkcji tego dziela splynela z Niemiec. Nie sadze aby w Europie Aleksander pociagnal duzo lepiej,widzowie jak i krytyka za oceanem jednakowo negatywnie ocenili ten film.No coz,pozostaje zal,ze Stone spieprzyl znakomity temat na ambitne i widowiskowe kino, jego film moze stac sie jednym z najwiekszych rozczarowan ostatnich lat. Na szczescie inny z moich faworytnych rezyserow Martin Scorsese nakrecil-jak cwierkaja wrobelki w Hollywood -znakomity nowy film Aviator,ktory w koncu ma mu przyniesc upragnionego Oscara .Oby plotki sie potwierdzily. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Byłem, widziałem... film nie jest zły, może trochę IP: *.supra.com.pl / *.supra.com.pl 27.12.04, 13:57 miejscami przegadany. Natomiast ten Farell na pewno nie dorósł do roli. Nie widać, czym ten człowiek porywał, a porywał, swoich towarzyszy, ziomków, żołnierzy... Przecież Persów też porwał, coś w nim musiało być takiego, że w bezpośrednim kontakcie prwał ich na wschód. Abstahując przy tym od faktu, że naprawdę otworzył ten wsxchód przed Grekami, i w tym sensie był dla nich przewodnikiem, wyrazicielem ich ekspansji ... A film naprawdę dużo, dużo lepszy od Troi, na przykład, od Gladiatora i od paru jeszcze innych produkcji tego rodzaju. Odpowiedz Link Zgłoś
mamagd Re: Byłem, widziałem... film nie jest zły, może t 29.12.04, 17:52 Film, nawet fajny ale zdecydowanie powinien skonczyc sie juz w momencie wejscia do Indi. Troche za dlugi i na koncu sie co chwila mysli, ze to juz koniec i nie mozna sie juz wtedy za bardzo skupic na filmie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ichemek Re: Byłem, widziałem... film nie jest zły, może t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 18:22 > Film, nawet fajny ale zdecydowanie powinien skonczyc sie juz w momencie wejscia do Indi można obejrzeć ale z lekką rezerwą, nie jest to jakieś wybitne dzieło (chyba że jako maniefest kochających inaczej) a co do tego że film powinien się skończyć w momencie wejścia do Indii to może i racja, tylko że ten bydlak umarł dopiero w Babilonie a ciężko byłoby sensownie zakończyć ten film za życia Aeksandra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dominika Letni i długi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.04, 09:53 Ja też byłam i wydaje mi się, że nawet gdyby Farell był geniuszem aktorstwa (którym nie jest ;o) to i tak niewiele by to dało. Film jest po prostu źle zrobiony, nie ma w nim napięcia, emocji, film nie potrafi porwać, zainteresować. No bo przecież niezaprzeczalnie Aleksander Wielki był wielkim wodzem, osobowością,stworzył wielkie imperium, a w filmie w ogóle nie da się tego odczuć. Jest letni. Powinien tętnić emocjami, namiętnościami ( ach te powłóczyste spojrzenia posyłane Hefajstionowi ;o)), kipieć żądzą władzy, chłonąć życie...Brak w nim tego o czym sam nawet wspomina - nieprzewidywalności, dzikości serca..... Oglądając ten film momentami nie wiedziałam ( a raczej nie przekonała mnie argumentacja reżysera) z jakich pobudek facet wysyła na rzeź tysiące swoich żołnierzy.A przecież to był wizjoner, który swoje marzenia, wyobrażenia wcielał z ogromną konsekwencją w życie. Człowiek z charyzmą, który porywał do boju ( wątpie żeby przemówienia, które głosił w filmie porwały kogokolwiek, chyba że na strzępy :o) ) A relacje z matką, niewątpliwie trudne i niejednoznaczne, gdzie napięcie, gdzie rozdarcie? Nie ma. Ogólnie jest tylko letniość i dłużyzny. Nawet sceny batalistyczne nie są porywające, nie mówiąc już o muzyce. Byłam ciekawa to zobaczyłam ale to pierwszy i ostatni raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CzakiBond 007 Czaki; fajny filmik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 13:09 najbardziej podobała mi się Angelina Jolie COOL!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Moim zdaniem totalna beznadzieja IP: 193.0.122.* 08.01.05, 21:35 > miejscami przegadany. To bardzo, ale to bardzo oglednie powiedziane. > A film naprawdę dużo, dużo lepszy od Troi, na przykład, od Gladiatora i od > paru jeszcze innych produkcji tego rodzaju. Duzo, duzo gorszy od zdecydowanej wiekszosci filmow tego rodzaju. Troja mi sie nie zbyt podobala ale nawet ona w porownani z Aleksandrem jest super. Gladiator to ekstraklasa. Nasze Quo Vadis przy nim to arcydzielo. Fabula filmu zupelnie sie nie klei. Film sklada sie z zupelnie nie powiazanych ze soba kawalkow. Do tego naprawde beznadziejne dialogi. Niektore dialogi bylyby tragiczne nawet w filmach polskiej telewizji... wyraz twarzy Aleksandra regularnie nie pasowal do tego co mowi, chyba ze Aleksander byl imbecylem ... Retrospekcja smierci Filipa powinna byc pokazywana studentom jako przyklad jak nie nalezy robic retrospekcji. Zamiast pokazania smierci w normalny toku filmu a potem krotkich flashbackow scen rezyser zafundowal nam dluga wstawke pod pretekstem wspomnienia jak Aleksander poznal Kleistosa... Chala.. po prostu chala... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek23 Re: Moim zdaniem totalna beznadzieja IP: *.osk.enformatic.pl 16.01.05, 21:34 popieram w 100 % totalna beznadzieja, już stara baśn była lepsza od tego "dzieła" Odpowiedz Link Zgłoś
arilo Re: Aleksander 31.12.04, 17:20 koles idzie do multikina na sylwestra - i tam beda to to wyswietlali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: worus Re: Aleksander IP: 205.172.40.* 18.12.04, 17:12 Film widzialem w USA i jest to jeden z najgorszych, jakie kiedykolwiek widzialem. Trzy godziny meki. Collin Farrell - kiepski, fabula - nudna, ludzie (dokladnie 7 osob w kinie) ziewajacy i spogladajacy ze zniecierpliwieniem na zegarki. To jest naprawde powazne ostrzezenie. NIE warto wydawac kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
elojka Re: Aleksander 20.12.04, 11:35 film słaby potwornie... trwa prawie 3 godziny i cokolwiek zaczyna się dziać dopiero w drugiej połowie... aktorzy grają w sumie ok ale scenariusz kiepściutki... zdecydowanie nie polecam, warto te 3 godziny spędzić w ciekawszy sposób... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marv Re: Aleksander IP: 217.153.131.* 21.12.04, 14:08 1.przegadany 2.gejowski-bez urazy 3.az żal patrzeć wiedząc ze zrobił to Stone...:((( Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Re: Aleksander 23.12.04, 14:20 Filmu nie obejrzę dla zasady, jak wcześniej tej paranoi pt. Troja lub Król Artur. Chronicznie nie lubię przerostu formy nad treścią, a już w szczególności czystej SF ukrytej pod płaszczykiem rekonstrukcji historycznej;-P A propos przezrostu formy, ostatnio nie mogę powstrzymać się ze śmiechu przechodząc obok plakatów promujących Aleksandra. Te jelenie rogi na hełmie Farrella są większe niż on sam:-DDD i czekam na moment w którym imponujące poroże przeważy szalę i boski Colin spadnie z konia:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bleman Re: Aleksander IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 00:46 Tak apropo to nie sa jelenie rogi. Macedońscy kawalerzyści z tamtego okresu często nosili podobne hełmy(z długimi sztywnymi piórami po bokach). Odpowiedz Link Zgłoś
tripper nuda nuda nuda 23.12.04, 14:51 i pretensjonalny na maxa, psychologia postaci wyjeta z Freuda i rozdzialu "kompleks Edypa", ciesze sie, ze mialem bilety za friko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Aleksander IP: *.aster.pl 26.12.04, 09:18 Hmmm, ja byłem na tym filmie wczoraj i bardzo mi się podobał. To prawda, że jest długi ale bynajmniej nie nudny, trzech godzin wcale nie odczułem. Film jest bardzo ładny od strony plastycznej, niesamowite widoki i sceny batalistyczne oddajšce grozę walki. I nie jest to tylko puste widowisko. Postaci głównych bohaterów sš interesujšce i dobrze zagrane (nawet Angelina Jolie, której nie lubię gra dobrze). Nie ma też żadnych durnych dętych wypowiedzi, jak to nieraz bywa w amerykańskich filmach. Ciekawy jest też motyw biseksualno?ci Aleksandra. Jak dla mnie film nie jest wcale gorszy od innych superprodukcji typu władca pier?cieni i na pewno jest jednym z lepszych jakie widziałem w cišgu ostatnich dwóch miesięcy. Przebija go chyba tylko Zatoichi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tottek Re: Aleksander IP: *.osk.enformatic.pl 16.01.05, 21:39 to ja chyba włąśnie wróciłem z innego filmu pod tytułem aleksander. tak totalnej beznadziei dawno nie oglądałem, przestrzegam wszystkich przed wyprawą do kina. Odpowiedz Link Zgłoś
coobad zatoichi 28.01.05, 14:08 Witam! Odnośnie Zatoichi - to rzeczywiscie genialny film, lecz tylko do kina! Po prostu na zwyklym telewizorze (monitorze) nie zobaczycie NIC z tego filmu. Nie mówiąc już o muzyce, koniecznie jak najlepszy dźwięk!!! Ja poszedłem do Multikina w Gdańsku, którego nie znoszę - całe szczęście. Normalnie źwięk jest tam ogłuszający i przesterowany, teraz było SUPER. Kolejny film, który jest porównywalny to Kontroll - reżyser młody, ale cholernie utalentowany! Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Aleksander IP: *.tpnets.com 26.12.04, 22:34 Najgorzej jak ktoś nie oglądał i sugeruje się opiniami krytyków , wpływami z weekendu otwarcia itd i krytykuje , krytykuje , krytykuje .Ludzie zobaczcie , potem się wypowiadajcie . Nie jestem historykiem , nie wiem jak fabuła ma się do faktycznych wydarzeń , ale ogólnie film jest OK. Nie porównywałabym absolutnie do Troi jeśli to raczej do Gladiatora .Dużo prawdy o uczuciach , namiętnościach , przyjaźni(to jest siła tego filmu , myślę że jak wymrą jakiekolwiek pozytywne relacje międzyludzkie to będzie stanowił dokument , nie tyle o Macedonii i Grecji p n e tylko o tym co to znaczy być czyimś przyjacielem ) ,o tym dokąd prowadzą marzenia i ...żądza władzy.Aleksander jest ukazany jako człowiek zarówno ze swoją siłą ,charyzmą , ambicją jak i ze wszystkimi słabościami.Walczy raczej z sobą niż ze światem. Psychologia postaci , wpływ przeżyć z dzieciństwa na dorosłe życie ,doskonale pokazany .Scenografia na piątkę ,nie ma nic z papierowości niektórych obrazów , także zdjęcia i kostiumy więcej niż dobre . Emocjonowanie się relacjami z matką i Hefajstionem,a następnie pisanie o wątkach homoseksualnych , gejowskich i kazirodztwie (?)jako głównych osiach filmu jest bzdurą .Trzeba niedużo rozumieć ,żeby to czynić. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sjostra Re: Aleksander IP: 212.160.183.* 27.12.04, 15:56 Mowcie co chcecie, ale mnie sie podobal...Jared Leto najbardziej, ale generalnie warto isc. Czasami sugeruje sie opiniami innych, ale tylko wtedy gdy wszyscy choralnie krzycza: do kitu!! Jesli oceny sa podzielone, to trzeba isc by sie przekonac na wlasnej skorze. No i bylam, i bylo OK. Dobrze sie oglada, a to chyba najwazniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uf Muza w tym filmie zabija IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.12.04, 05:15 mam teorie że niestety vangelis rozkwasza kompletnie ten film. bardziej pasuje do kosmonaftów w próżni czy najwyżej do samotnego żagla na pustyni. No ja nie zdzierżyłem. Odpowiedz Link Zgłoś
amy4 Re: Muza w tym filmie zabija 28.12.04, 11:46 cały czas sie zastanawiam czy warto isc na to do kina. widzialam zwiastun i niestety wyglada mi to na malo oryginalna podróbkę Wladcy skrzyżowaną z Gladiatorem :( juz raz sie nacielam na podobne nudziarstwo - Troję ... no ale może kampania marketingowa mnie przekona he, he....;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uf Re: Muza w tym filmie zabija IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.04, 01:49 wiesz jak lubisz historię starożytną to bez względu na recki z chęcią obejrzysz ten film, tyle że ja musiałem rozłożyć na raty. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Aleksander IP: *.andra.internal / 213.77.28.* 28.12.04, 12:27 BEZNADZIEJA, film może i technicznie dobrze zrobiony, ale wątek gejowski na tyle dominuje, ze sporwadza wszystko do jakiegos niesmacznego absurdu... stracone pieniądze i czas. Pozatym C. Farrell wogule nie bardzo sie do tej roli nadaje, nie jest przekonujący. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sempre Re: Aleksander IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.04, 14:30 film zdecydowanie warto zobaczyc. sceny batalistyczne dobre jak w gladiatorze, angelina wyglada swietnie, niesamowite sa sceny z tanczacymi kobietami wschodu, scenografia rowniez robi wrazenie. jednak prawdziwym wyzwaniem swiatopogladowym i estetycznym sa relacje miedzy mezczyznami, szczera i gleboka milosc miedzy przyjaciolmi - aleksandrem i hefajstionem, subtelnie pokazanwe napiecie erotyczne miedzy nimi i ... to co obce naszej kulturze, akceptacja dla podziwiania piekna meskiego ciala na rowni z kobiecym. film dobrze oddaje atmosfere estetyczna tamtych czasow i konfrontuje nas z naszym poczuciem piekna. tutaj pokazano zwyklych mezczezn podziwiajacych piekno innych mezczyzn i kochajacych nie tylko kobiety... nie gejow, nie ordynarny seks homoseksualny, nie zniewiescialosc - choc ta sie takze przewijala ale cos czego w naszej kulturze po prostu nie ma. ale chyba sie pojawia skoro powstal taki film. tym ktorzy nie znosza nawet w najmniejszej ilosci ckliwosci, patosu, nie toleruja homoseksualizmu, wznioslych momentow i nie scierpia przydlugich scen ogladania filmu odradzam. colin farell rzeczywiscie sie nie popisal ale ujdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karian Re: Aleksander IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 13:41 uważam, że wypowiadać się na temat filmu powinni ci, którzy go widzieli. Ja widziałam i jedno co mogę powiedzieć to tyle, że po godzinie marzyłam żeby wielki Aleksander wreszcie umarł... Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Re: Aleksander 29.12.04, 14:17 No dobra, żałuję za grzechy;-P Film może i obejrzę, ale tylko z trzech podstawowych względów: po pierwsze, razem z Małżonkiem musimy byc w szampańskim humorze, po drugie, nasze konta nie mogą być puste i po trzecie, W/w "Aleksander" musi być na przecenie w wypożyczalni, inaczej kicha;-P Wracają do rogów, zwracam honor. Fakt, to tylko pióra. Nie zmienia to jednak faktu, iż czasy niewygodnych, cięzkich i przerysownych zbroi turniejowych muszą jeszcze nastać, a w Aleksandrze chyba kostiumologa ponisły wodze fantazji. Nic nie poradzę na to (sorry, skrzywienie zawodowe), że sugeruję się głównie stroną wizualną tzw. ekranizacji historycznych. Niestety zbroja Farrella + rekwizyty sprawiają wrażenie pożyconych z odzysku po nowozelandzkich produkcjach pseudofantasy typu Xena, Hercules, Conan, Sindbad i wesoła ferajna:-D Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Re: Aleksander 29.12.04, 14:29 Tak a propos, nic nie mam do tzw. wariacji na temat. Wręcz uwielbiam ekstrawaganckie ekranizacje klasyki (vedi Tytus Andronicus lub Rozenkrantz i Guildestern vel Hamlet z innego punktu widzenia) pełne niescisłości i anachronizmów wszelakich. Wracając do sedna, spójrzcie na produkcje Hallmarku. W większości to ekranizacje z założenia fantastyczne, ale całość jest bardziej wiarygodna pod względem historycznym od hollywoodskich filmów kostiumowych. Widać że scenografowie, kostiumolodzy i charakteryzatorzy Hallmarku nie przespali ani jednej lekcji historii mody i sztuki:-) Odpowiedz Link Zgłoś
bastard_bloodwritten Re: Aleksander 30.12.04, 10:07 sigrun napisała: > Wracają do rogów, zwracam honor. Fakt, to tylko pióra. > Nic nie poradzę na to (sorry, skrzywienie zawodowe), że sugeruję się głównie stroną wizualną tzw. ekranizacji historycznych chyba słabo coś z tym skrzywieniem, skoro piór od rogów nie odróżniasz :) Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Re: Aleksander 30.12.04, 13:38 He he he:-) Od osoby o takim nicku jak Twój innej odpowiedzi bym się nie spodziewała:-) I tak dobrze że nie użyłeś inwektyw, a i to by mnie nie zdziwiło za bardzo;-P Odpowiedz Link Zgłoś
orales73 Re: Aleksander 30.12.04, 13:53 sigrun napisała: > He he he:-) Od osoby o takim nicku jak Twój innej odpowiedzi bym się nie > spodziewała:-) I tak dobrze że nie użyłeś inwektyw, a i to by mnie nie zdziwiło > > za bardzo;-P po nicku oceniasz ? błąd, duuuży błąd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tete Re: Aleksander IP: 193.29.205.* 29.12.04, 17:06 Wreszcie jakas opinia na poziomie dotyczaca homoseksualizmu! Ktos kto zarzuca filmowi zbytnie wyeksponowanie kotaktow homoseksualnych jest po prostu kompletnym ignorantem. Trzeba siegnac do podreczniko (ew. Historii seksualnosci M. Foucaulta - ale to juz wyzsza polka, wiec mozna nie podolac), aby zrozumiec jak wygladaly kontakty miedzy mezczyznami w Grecji.. Platon piszac o dwoch polowkach porozrzucanych po swiecie pisal o roznych kombinacjach nie tylko dam-meskich... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Aleksander IP: *.chello.pl 15.01.05, 01:09 O.K. Przecieznie gorszy się tym że oni mają się ku sobie tyle tylko że to tak pokazane nieprawdziwie i mdło od tych sztucznych spojrzeń Hefajsiona. Chcesz zobaczyć napięcie erotyczne i seks w męskim wydaniu to patrz na Złe wychowanie Almodovara. Tam te sceny sa swietne i prawdziwe - jako kobieta hetero to piszę wiec obiektywnie. Aleksander to film zły jakich mało - nic o potędze i charyzmi wielkiego wodza nie dowiedziałam się, tandetny, nudny gniot. Naprawdę - a piszę to jako przeciętny widz i specjalistka z branży. DArujcie sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tete Re: Aleksander IP: *.echostar.pl 16.01.05, 20:39 Jedna uwaga, nie mozna bylo pokazac prawdziwego napiecia i seksu poniewaz nie ma dowodow, ze Aleksander Wlk. utrzymywal kontakty homoseksualne z Hefajstionem, byloby to wiec najzwyklejsze przeklamanie. W filmie zostalo to pokazane w taki sposob, ze obie opcje sa mozliwe. Brawo dla Stone'a, ze nie dal sie poniesc fantazji. Wiedza ne temat tamtej epoki pozwala nam jednak przypuszczac, ze rowniez gustowal w chlopcach, czyli inaczej byl biseksualny. Kontakty mesko-meskie mnialy jednak inny charakter w tamtych czasach, bardziej chodzilo o wspolnote dusz niz cial, fizycznosc byla jakby na drugim planie. Aleksandra nie powinno sie osadzac tylko jako dobry czy zly film. Jest to film historyczny a nie komedia romantyczna. Mysle, ze wielu osobom ten film sie nie podoba, bo po prostu nie lubia historii. Jezeli ktos zasypial w szkole na lekcjach, to nie oszukujmy sie w kinie tez zasnie. Ja osobiscie mam zastrzezenia ale ogolnie film mi sie podobal, z ostatnio zrobionych filmow historycznych to jeden z lepszych, a wlasciwie najlepszy. Tego filmu nie mozna porownywac np. z Wladca Pierscieni, przeciez to zupelnie inny gatunek. Pisze to jako przecietny widz i historyk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trejo Re: Aleksander IP: *.rzeszow.mm.pl 30.12.04, 00:26 Wlasnie wrocilem z nocnego seansu.Slowotok,slowotok,slowotok,zeby sparafrazowac nieco Szekspira.Wszystkie dialogi i monologi stylizowane na modle teatralna,pozbawione jednak poetyckiej glebi.Mnostwo pieknych ,wznioslych ,zarazem przerazliwie banalnych zdan,ktore jednym uchem wlatuja ,drugim wylatuja,a wszystko dlatego ze brak w tym wszystkim fabularnego i dramaturgicznego umocowania.Po czesci wynika to z konwencji filmu,gdzie nie wiadomo po kie licho Stone wprowadzil Hopkinsa jako narratora opowiesci,po drugie poza Alexandrem nie ma w tej opowiesci rownorzednego partnera wobec ktorego caly ten nadmiar slow moglby znalezc swe rozwiazanie w praktycznym dzialaniu.Slowem brak w tym filmie antagonisty.Byc moze Aleksander byl wlasnie Wielki,gdyz nie mial sobie rownych,z drugiej strony jaka to przyjemnosc ogladac mecz do jednej bramki?Wlasnie.Jeszcze jedna sprawa .W filmie kompletnie pominieto kluczowy moment ,kiedy to Aleksander z chlopca staje sie mezczyzna,czyli obejmuje wladze w Macedonii a nastepnie dokonuje przyporzadkowania Grecji i podboju wschodnich krajow.Jak to sie stalo ,ze mlokos zostal genialnym wodzem,przed ktorym drzwi owczesnego swiata stanely otworem?.Co bylo w nim takiego co uczynilo go wodzem i wladca na tyle niepowtarzalnym ,ze zasluzyl sobie na odpowiedni przydomek? Z tego filmu sie nie dowiemy.Dowiemy sie natomiast z ust ojca glownego bohatera Filipa rady jaka udzielil swemu synowi,by ten strzegl sie kobiet z wszystkich istot na ziemi.Tylko ,ze jest to rada ,ktora w dalszym biegu akcji nie bedzie miec zadnego znaczenia,podobnie zreszta jak caly ten niedorobiony niestety film. Ocena koncowa:ewidentnie najgorszy film Stone'a z tych ktore widzialem.(Nie widzialem tylko Talk Radio)W skali do szesciu punktow dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facio Re: Aleksander IP: *.dip.t-dialin.net 30.12.04, 13:07 Zdecydowanie za wiele monologow jest w tym filmie. Brak jest przede wszystkim dynamiki i to powoduje, ze film ten pod tymi wzgledami podobny jest do naszej superprodukcji "Qvo Vadis". Sceny batalistyczne? Oczekiwalem wiecej. Wszystko jakies przytlumione, skaczace obrazy, a bitwa w Indiach ze sloniami w czerwonym kolorze to juz przesada. Nie ma to porownania z chocby "Walecznym sercem" Mela Gibsona albo "Troja". Tam dopiero rezyserzy pokazali co to scena batalistyczna. Byli przynajmniej wyrozniajacy sie wojownicy, w Troji wielu i to znakomicie zbudowanych, swietnie dobranych do roli zabijakow.Ktos napisal o "Gladiatorze", ze tam byly swietne sceny batalistyczne. Wg. mnie, poza pierwsza scena, tez zreszta srednia, nic nie bylo porywajacego. Zauwazylem takze, nie tylko na tym forum, ale i po wyjsciu z kina, ze wielu krytykantow nie bardzo zna historie i zycie jakie wowczas ludzie prowadzili, skad wziely sie m.in stwierdzenia o zdecydowanych sklonnosciach homoseksualnych Aleksandra.A wystarczy chocby nieco poczytac o zwyczajach w starozytnej Grecji zeby to zrozumiec.W swojej epoce Aleksander byl jak najzupelniej normalny jesli chodzi o te sprawy! Dodatkowo, z filmu trudno odniesc wrazenie, jak wielkim byl on wodzem.Bez znajomosci historii powstaje u widza, po wyjsciu z sali filmowej, kompletny chaos.Aleksander oszczedzal swoich przeciwnikow, jesli poddawali mu sie i probowal ich potem miec za sojusznikow.Stad wziela sie i Roxana, z ktora mial syna.Warto o tym przeczytac, na prawde.Albo zdobycie Tyru najwiekszej twierdzy w historii, nigdy przed tym nie zdobytej.Ile w tym bylo geniuszu! Ale z filmu to zupelnie nie wynika, choc narracja jest niezwykle pompatyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczupak Re:KOLEJNE WIELKIE AMERYKANSKIE GOWNO IP: *.chello.pl 30.12.04, 17:47 Ale widz w dresie bedzie zadowolony Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soers Klapa, klapa, klapa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 22:19 Klapa, klapa, klapa. Mam nadzieję, że Stone'owi nie pozwolą już więcej robić filmów. Za wyjątkiem Olimpias (Angeliny Jolie) nie ma ani jednej dobrze zagranej postaci. Sceny bitewne nakręcone co najmniej kiepsko (patrz: przemowy Aleksandra), film przegadany (do tego bez sensu) i absolutnie nie wiadomo, o co chodziło reżyserowi. W "Troi" było to jasne, w "Gladiatorze" po chwili zastanowienia również. A tutaj... pustka. Szanujcie swoje pieniądze i idźcie do kina na cokolwiek innego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Klapa, klapa, klapa IP: *.chello.pl 15.01.05, 01:17 Dokładnie tak, aktorstwo żenujące ... Jedyna rola która się wyróznia i jakoś tam pozostaje w pamięci to ta odsądzana od cZci Angelina Jolie. Olimpias to postać prawdziwa - jedyna w tym pompatycznym gniocie !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soki Re: Aleksander IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 13:09 troche sie rozczarowalem mysallem z bedzie duzo lepszy takie troche romansidlo przynajmniej kino w standardzie europejskim :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mati Re: Aleksander IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 01.01.05, 23:12 Moim zdaniem nie udał się ten film. On od podstaw jest źle wymyślony - pobieżny i epizodyczny opis ekspansji wojskowej pomieszany z nudnymi scenami dialogowymi. Przychodzi mi się tylko zgodzić z opniami, że jest to nieciekawy wykład z historii (także za sprawą pozbawionego charyzmy bohatera). W Aleksandrze nawet sceny batalistyczne (sztuk dwie) zawodzą! W pierwszej trudno się połapać w taktycznym przebiegu walki (pewnie dlatego dodano podpisy 'lokalizujące', ale to i tak niewiele pomaga). Niejasny jest nawet wynik tej bitwy, aż do wypowiedzi narratora. Druga bitwa to w zasadzie nieciekawa bieganina po lesie. Po twórcy Gladiatora i Helikoptera w ogniu (a szczególnie ten drugi był przecież ogromnym wyzwaniem!) spodziewałem się, że przynajmniej batalistyka będzie na najwyższym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SiTY Re: Aleksander IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 04.01.05, 11:00 Jakim twórcy Gladiatora/Blackhawk down? To ktoś ustawiał bitwy w tych filmach i w Aleksandrze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trejo Re: Aleksander IP: *.rzeszow.mm.pl 04.01.05, 21:45 Mati w sumie dobrze prawi.Niestety pomylil rezyserow.Myslal,ze to Ridley Scott nakrecil Alexandra.Nalezy mu wybaczyc.Trzeba dac szanse kazdemu. Tak na marginesie:Gladiatora uwazam za film przechwalony,natomiast Black Hawk Down to jeden z najlepszych filmow jakie widzialem w zyciu.Serio.Ridley takiego filmu juz chyba nie powtorzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SiTY Re: Aleksander IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.01.05, 14:32 A u mnie odwrotnie - Gladiator wydaje sie lepszy niz Helikopter. Ale kwestia gustu. Moze troche raza mnie te patetyczne sceny z koncowki "Helikoptera", choc nie jest to zly film.Podobno Scott kreci cos o krucjatach z O.Bloomem.Znajac talent Scotta spodziewam sie lepszej megaprodukcji niz ten biedny "Alexander". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diuna Re: Aleksander IP: 81.210.22.* 03.01.05, 10:36 kiepski-widziałam kolejna denna megahiperduper produkcja sztampa amerykańskiego przemysłu filmowego,niech już lepiej amerykanie pozostaną przy kręceniu filmów akcji bo historyczne im nie wychodzą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorocia Re: Aleksander IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.01.05, 11:56 film ten bardzo zawiódł moje oczekiwania.jest przydługawy i nudnawy!!!!!jedyney jego plusem są sceny batalistyczne!!!!!a pozostała reszta to typowa amerykańska szmira!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
anpio Re: Aleksander 03.01.05, 13:28 Film p.t. Aleksander obejrzałem wieczorem w Nowy Rok i jestem nim szczerze zachwycony. Trzy godziny w kinie, a ja zamiast zmęczenia odzczuwałem zadowolenie. A przechodząc do meritum-film spodobał mi się bo: - przyjął formę bogato ilustrowanego, porywającego wykładu z historii antycznej - aktorzy zostali dobrze dobrani do ról-znakomita Angelina Jolie, Hopkins i Farrell, a jeszcze Val Kilmer!!! Dopiero podczas napisów końcowych uświadomiłem, że króla Filipa grał Kilmer-brawa dla charakteryzatorów! - bardzo ciekawa fabuła, to czego nie widziałem wspaniale opisał mi narrator w osobie Hopkinsa dzięki czemu film jest spójny - bardzo udane i pomysłowe alegorie, które obrazują "stan duszy" Aleksandra - świetne sceny batalistyczne-tylko 2- ale jak wysmakowane!!! - aktorzy grali tzn. widząc ich widziałem Aleksandra i jego otoczenie, a nie jak w Troi Brada P. i spółkę, która ani na chwilę nie przemieniała się w ludzi z eposu Homera. - dostojna i patetyczna muzyka Vangelisa, zreszta bardzo charakterystyczna i nie pozostawiająca wątpliwości kto ją stworzył - budowanie napięcia dzięki retrospekcjom i wspomnianym alegoriom - mistrzowskie zaangażowanie do gry koloru czerwonego podobnie jak w Gladiatorze świetnie grały odcienie złotego i niebieskiego Minusy: - sporo ujęć prezentowało zbliżenia postaci, mało było szerokich planów, ale za to te, które były to smakowite kąski. Historia w filmie jest potraktowana bardzo uczciwie i rzetelnie, to co do czego historycy nie mają pewności pozostaje niedopowiedziane. Jak miło, że ktoś jeszcze pozostawia odrobinę miejsca dla wyobraźni widza. A ta już jest sprawą bardzo indywidualną. Moim zdaniem film jest świetny, na głowę biję Troję, jest lepszy od Króla Artura i pod względem przeżyć niewiele ustępuje Gladiatorowi. Ale to tylko moje zdanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SiTY Re: Aleksander IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 04.01.05, 11:39 A ja byłem wczoraj 3 stycznia i: ALexander jest nijaką postacią. Bez charyzmy, wygląda jakby miał się rozbeczeć. Gra Colina Farrella słabiutka. Ściągnąć brwi i zrobić oczy smutnego psa to i ja umiem. Oglądając film można się zdziwić dlaczego dopiero w Indiach jego wojska się zbuntowały. Za takim wodzem, to ja bym Hellespontu nie przekroczył. Reżyser sam nie wiedział jaki ma byc główny bohater. W efekcie jest on raczej nijaki. A materiał był - i niekoniecznie musi byc zgodnie z historią - nakręcono kiedyś Lawrence'a z Arabii, filmowa postać inna niż rzeczywiście była, ale czemus to służyło. Psychologicznie puste postacie. Po cholerę Hefajstion. Nic nie wnosi. Ot taki b. dobry przyjaciel (wątek powierzchowny). Leto dużo do zagrania nie ma. W tej pustce to nawet groteskowa Jolie wydaje się być ciekawa no i Aleksander oczywiście. Ale głupio pokazywać czyjąś wielkość przez ustawienie go w tłumie pustaków. Val kilmer faktycznie dobry. Też nie poznałbym faceta. Szczerze mówiąc chyba nawet najlepszy z filmu. Bitwy b.dobre - chociaż to nie ma wielkiego znaczenia. Niestety - ocena "średni" jest łaskawa. Stone nie przemyslał wszystkiego i zamiast zdecydować się na jakąś konwencję zrobił pełno wątków, które rozbijaja film i nie dają całości. Jak juz wstawia takie nachalne alegorie - orły/wizje to powinien iść tak od początku do końca i zrobić patetyczny film o herosie - półbogu (taki epos ale obiektywny) albo wyrzucić je z dać akademicki wykład z prawdziwymi ludźmi z pełną charakterystyką albo opowieść z punktu widzenia jakiegoś wodza (Hopkins) wtedy (dużo niedopowiedzeń i spekulacji) albo nawet subiektywnie poprowadźić narrację z punktu widzenia Aleksandra. Próbował po trochu wszystkiego i wyszło niezbyt dobrze. A ile można było wyciągnąć! W starciu z Aleksandrem poległ Stone ku wkurzeniu widzów i dystrybutora, który liczył na zyski. Jedna scena jest dobra - wjazd do Babilonu i pobyt tamże - Aleksander wygląda trochę jak gó..arz który wdarł się na salony i aż go to zbija z tropu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trejo Re: Aleksander IP: *.rzeszow.mm.pl 04.01.05, 21:54 SiTY moge swobodnie przybic ci piatke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o. Dziecko 1-rocznej Mamy i 16 - letniego Ojca. IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 04.01.05, 12:28 Taka jest różnica wieku między nimi , a Colinem Farrelem , czy można więc podczas seansu o tym nie myśleć ? Wyniki finasowe coś pokazują - w ciągu 5 week , Gladiator 138 mln$ , Troja 125 mln$ , Alexander 33 mln$. Oceny krytki na świecie też coś pokazuje: w Europie 2.7o/5 , w Usa 2.3o/5 . Wiadomo że Oliver Stone od 15 lat (Urodzeni Mordercy) nie zrobił bardzo dobrego filmu , ostanio zrobił tylko 3 dokumety o Fidelu i Arafacie. Jasne jest też to że , nie mógł pokazać całej historii Aleksandra w 3 godzinny i wszystkich bitew. Wybrał więc wariant z narratorem , czyli bardzej biograficzny , dokumetalny - nie zapominając o stronie widowiskowej i komercjalnej . Nie był to zły wybór , ale gdzieś w swoim scenariuszu się pogóbił , popełnił błędy fabularne . Często supiamy się na wątkach historcznych lub książkowych , jest to oczywisty błąd , bo może twórca ma swoją wizje , albo takie są wymogi komercjii. Tu może Oliver ma swoją wizje biograficzną Alexandra , bowiem lubuje się on nie w sztuce , a w polityce , ale chyba tagże żle przeanalizował sprawe , i materiał go poprostu przerósł. Film ma jest nudnym patrzydłem , na który się wszystcy napalili bo to Superprodukcja dodatkowo Historyczna , więc teraz jest dyskusja i artykóły. " Gladiator "Ridleya Scotta był filmem wybitnym , "Troja" pomino uchybień książkowych udanym widowiskiem, "aLEXADER " to amerykańska wersja filmu w stylu Kawalerowicza "quo Vadis". Moja ocena: 3/6 - dobry poziom , ale chyba tylko do oglądania w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weronika Re: Dziecko 1-rocznej Mamy i 16 - letniego Ojca IP: 212.182.51.* 07.01.05, 10:15 kiedy już się bierze za ocene jakiegoś filmu to przynajmniej nie robi się błędów ortograficznych!!!!a jeśli chodzi o film to pójdę i zobaczę, wtedy coś na ten temat powiem...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elle Do Doroci IP: *.tpnets.com 03.01.05, 14:36 No cóż, bywają filmy długawe , nudnawe i osoby głupawe (z trzema wykrzyknikami !!!) a nawet całkiem głupie .Kup sobie popcorn i idż na komedię , koniecznie , przynajmniej będzie śmiesznawa(bez wykrzykników ) , a może i całkiem śmieszna, kto wie ?Elle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pedro Szkoda IP: *.hist.uj.edu.pl 03.01.05, 23:33 Nie takie zle to moovie, niezle zagrane i zrobione nawet ze smakiem, miejscami ciekawe. Tylko dlaczego to tyle kosztowalo?! Wielka szkoda, ze film powstal wlasnie teraz a nie 10 lat temu. Jurek Krzak z pewnoscia dopilnuje, aby obejrzeli go wszyscy jego zolnierze, szczegolnie ci, ktorzy niosa teraz kaganek/niec amerykanskiej cywilizacji Irakijczykom. Mozna bylo nieco rozwinac jedna z ostatnich kwestii wypowiadanych polgebkiem przez Ptolemeusza, ze Aleksander przedstawial siebie jako dobroczynce i nosiciela kultury, a tak naprawde chodzilo o podboje i panowanie nad swiatem. Coz, widac rezyser wymiekl. Ciekawe co na to Fidel ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rocz Re: Szkoda IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.05, 14:30 przyłączam się do opinii. Może będę w mniejszości, ale film mi się podobał. Nie jest to dzieło wybitne, ale ma sówj smaczek. B.podobał mi się Val Kilmer, dla mnie był najciekwaszą postacią filmu (tylko po co ukazał się pod koniec Aleksandrowi? trochę to było na siłę i dziecinne). Colin Farell wg mnie się trochę niesprawdził, a jako nastolatek w blond peruczce był wręcz śmieszny. Za to w scenach pijaństwa, orgii i jego związku z Hefajstionosem był już bardziej przekonujący. Ponadto w filmie brakowało mi przekonującego wytłumaczenia motywów jego działania, tego co pchnęło go do podbojów. Końcowa wypowiedź Ptolomeusza o której czym wspomniał Pedro mnie bardziej przekonuje, niż miotanie się pomiędzy poczuciem winy z powodu śmierci ojca, a miłością/nienawiścią do matki, co sugeruje reżyser. Brawa dla reżysera za odwagę w przedstawianiu wątku męskich przyjaźni i słabości Aleksandra do pięknych młodzieńców. Może to kontrowersyjne, ale historycznie uzasadnione, i dobrze zagrane (bo od spojrzeń rzucanych między Farellem a Leto robiło mi się trochę mdło i miałem ochotę odwracać wzrok zażenowany napięciem seksualnym między kreowanymi przez nich postaciami) Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Szkoda 05.01.05, 14:20 a ja mialam nieodparte wrazenie ze jak Collin Farrel (czy jak go sie tam pisze) robil pewne miny - to barzdo przypominal mi w tym momencie George Busha....:D:D:D:D nie wiem czemu chyba juz pszysypialam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obywatel SUPER FILM IP: *.opole.internetia.pl 07.01.05, 11:43 Jestem pod wrażeniem filmu Aleksander. Film trzyma w napięciu widza przez 3 godziny. Piękne krajobrazy, które zachęcają by odwiedzić Macedonię. Sylwetka Aleksandra przedstawiona przez reżysera jest psychologicznie spójna. Postać tragiczna, a zarazem wzbudzająca sympatię. Aleksander Wielki - ojciec tolerancji - integracji kultur i marzyciel. Szkoda, że odszedł przedwcześnie. Film ozywił zainteresowanie historią starożytną - choć niektórzy krytykuja niektóre wątki to jednak w całości jest to film godny obejrzenia. Aleksander miał marzenia, które relizował. Chciałoby się życzyć sobie - więcej takich filmów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rocha Re: SUPER FILM IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 13:19 gdzie ty tam widziałeś krajobraz Macedonii? Kilka scen w pałacu, kilka w amfiteatrze, kilka w ogrodzie. Plenery przedstawiały Azję, od dzisiejszego bliskiego wschodu po Indie Odpowiedz Link Zgłoś
sto.krotki 3 godziny dla Aleksandra 07.01.05, 14:40 Czytałam wiele opini z forum, niektórym osobom film się bardzo nie podobał, niektóre są pod dużym wrażeniem. Generalnie lubię kino i bardzo często jestem jego bywalcem, oglądam bardzo różne filmy, szczególnie te które mnie wydają się nieco ambitniejsze (jednym słowem nie typowa komercja), niemniej chodzę na wielkie produkcje. Może w oczekiwaniu na rzeczywiście suuuper produkcję, która porwie nie tylko rozmachem różnych liczb, ale również widowiskiem, treścią i grą aktorów. Widziałam wszystkie: Troję, Króla Artura i Aleksandra, niestety żadna nie spełniła moich oczekiwań. Ale w słodkiej naiwności czekam wciąż i nie upadam na duchu. Z Aleksandrem (i z resztą) jest moim zdaniem tak, jak nie ma się pomysłu co zrobić z trzema godzinami to można pójść do kina. W końcu jest to historia Wielkiego władcy, film pokazuje kilka ciekawych plenerów, daje wyobrażenie o cudowności Babilonu, etc. Z innej jednak strony, w styczniu weszło i wejdzie tak dużo dobrych filmów, że należy przemyśleć na co warto te trzy godziny spożytkować. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smutna Aleksander czyli DNO DNO DNO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 16:15 Bylam na Aleksandrze ze szkolą. Ostatnią godzine marudzialm bo juz nie moglam wytrzymac, myslalam ze zwariuje. 10 min przed koncem wszyscy wstali i zaczeli sie ubierac. MAKABRA!!!!!!!!! Co za beznadzieja. Jeszcze nigdy nie bylam na takim gó..e. A myslalam ze troja to beznadzieja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg Re: Aleksander IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 21:02 NUDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!kiepski film!!!!!!!!!!!!!!!!!! za dlugi!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
adch Re: Aleksander 10.01.05, 09:49 NUDA!!!! To bardzo delikatnie powiedziane. Wg mnie TOTALNA SZMIRA!!!!!!!! Jeszcze nie udało mi się zasnąc na filmie, a tym razem co chwilę przysypiałam (nawet na najbardziej krwawych scenach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Re: Aleksander IP: *.net.flashnet.pl 09.01.05, 10:28 Nie polecam, strasznie nudny i przydługi film, chciało mi się spać, a potem wyjść z kina. Jeden z najsłabszych filmów. A Farell na wodza to sie nie nadaje z taką facjatą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona _20_zdw Re: Aleksander IP: *.ksiezyc.pl / 80.51.247.* 09.01.05, 14:09 film nawet nawet.....ale troszke kiczowaty w porównaniu do Troi.... akcja skupiona była tylko i wyłącznie na motywie smierci...pełno było krwi i.... a nic w tym przyjemnego.... Troja taka nie była a z nią porównuje "Aleksandra" Ale zapraszam do kiN na "Apartament" ten jest bardzo fajny :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Siergiej MEGAS ALEXANDROS IP: *.blt.pl 10.01.05, 17:37 MEGAS ALEXANDROS Po obejrzeniu "Aleksandra" Olivera Stone'a muszę stwierdzić, że właściwie wszystkie argumenty przeciwników filmu upadają. Że życie wielkiego Macedończyka to zbiór niewykorzystanych przez Stone’a anegdot? – ależ jest i poskromienie Bucefała, lękającego się własnego cienia; i pijany Filip, który nie może zrobić kroku, a co dopiero przeprawić się do Azji; i królewskie potraktowanie rodziny Dariusza; i dowcip o udach Hefajstiona, które jako jedyne pokonały Aleksandra; i wspomniano wizytę w oazie Siwa; i widzimy sztylet i "Iliadę" pod poduszką; i zaćmienie księżyca przed bitwą pod Gaugamelą; i zabójstwo Klejtosa; i spisek paziów; i stracenie Filotasa i Parmeniona; i publiczne pocałowanie Bagoasa... Wszystko to ci, którzy się historią Aleksandra interesują, znają od dawna – a że część z tych epizodów jest rozegrana inaczej i w innych okolicznościach? (np. córka, zamiast matki Dariusza myląca Hefajstiona z Aleksandrem w Babilonie, zamiast po bitwie pod Issos czy zabójstwo Klejtosa już w Indiach) – takie są prawa dramaturgii filmowej, udramatyczniające i zagęszczające akcję. Z tych też powodów wiele "anegdot" pominięto, bo to materiał na kilkusekundowe sceny. Że niby w filmie jest duszno od atmosfery homoseksualnej? – ależ jest ona tak delikatnie zarysowana, że zarzucić można tylko Stone’owi właśnie brak choćby pocałunku między Aleksandrem a Hefajstionem, co uwiarygodniałoby ich miłość. Jest więc raczej czegoś za mało, niż za dużo. Że niby Ptolemeusz- narrator przynudza? – ależ nie mówi tak dużo i właśnie organizuje narrację, przenosi nas w kolejne miejsca i czasy, a dodatkowo budzi refleksję nad sprawą kreowania historii (to nie jest obiektywna biografia Aleksandra, ale wspomnienie po kilkudziesięciu latach człowieka mu bliskiego, który teraz właśnie zyskał głębszą wiedzę nad znaczeniem tej postaci), nad losem marzycieli i dziedzictwem Aleksandra (klęska, która jest większym zwycięstwem niż sukcesy innych). Że bitwy są tylko dwie? – film byłby nudny, gdyby co chwila składał się z obrazów bitewnych – pokazano dwie najważniejsze dla wewnętrznej struktury filmu sceny batalistyczne: pod Gaugamelą (która zadecydowała o podboju Persji, pokazuje nam Aleksandra jako zwycięskiego wojownika) i w Indiach (która zadecydowała o klęsce marzeń i odwrocie na Zachód). Są to dwie klamry spinające główną część filmu – wędrówkę na mityczny Wschód, legendarny Koniec. Że same bitwy niektórym się nie podobają? – ależ są znakomite, nadzwyczaj prawdziwe (a nie nachalnie komputerowe jak we "Władcy Pierścieni"), z kamerą z ręki między ludźmi, znakomicie wykorzystujące szybki, agresywny montaż i bliskie ujęcia, sceny są bardzo krwawe i brutalne, ale nie epatują widza detalami właśnie ze względu na szybkość ich rozgrywania; i wreszcie ta wspaniała perspektywa z lotu (dosłownie!) ptaka na pole bitwy pod Gaugamelą, świetne wykorzystanie piasku i kurzu, z którego wyłaniają się kolejne oddziały – tak oto Aleksander nagle widzi się naprzeciw Dariusza; i piekło bitwy ze słoniami w Indiach – mistrzostwo szybkiego montażu, które zwraca na niezwykłą brutalność bitwy jako takiej (pamiętacie słonia z odrąbywaną trąbą?), zamiast mnożyć niezdrową we współczesnym kinie fascynację dokładnym i powolnym odwzorowywaniem scen zabójstw. I ponoć sam Aleksander na koniec jest nijaki, płaczliwy i pełen wahań? – pewnie że tak, tam, gdzie ma to uzasadnienie, w chwilach trudnych ma obawy i wątpliwości, w chwilach rozpaczy daje upust swemu żalowi, ale widzimy też jego charyzmę w bitwach i zostajemy wprowadzeni w jego megawizję, której nikt inny w filmie nie potrafi zrozumieć (może poza Hefajstionem, który występuje w coraz to innych, a lokalnych szatach). Widzimy wreszcie jego napady wściekłości i rosnącą podejrzliwość wobec otoczenia, dostrzeganie w krytyce spisków – zabrakło tylko żądania oddawania sobie czci boskiej, ale i tak postać głównego bohatera jest w miarę rozwoju filmu coraz bardziej złożona, a spojrzenia jego towarzyszy w coraz większym stopniu pełne wątpliwości i nawet wrogości. I o tym właśnie jest film – o samotności geniusza, który nie jest posągową postacią od początku do końca, ale dojrzewa w miarę rozwoju fabuły, ścierając się ze swoimi kompleksami, marzeniami, namiętnościami - stąd sekwencja z objaśniającym mity Filipem: postacie Prometeusza, Achillesa, Heraklesa i Medei są wyznacznikami przyszłej drogi Aleksandra – jego idei, poświęcenia, bohaterstwa, odwagi, siły, samotności i zdrady przez towarzyszy (i tu jedna z nielicznych uwag do filmu – zamiast mówić, że powrót z Indii do Babilonu przez pustynię był pomyłką Aleksandra, można było ukazać to jako jego swoistą zemstę na armii, która go opuściła – w ten sposób dopełniałby się los Medei). Jeśli widzowie mówią, że od pierwszych scen nie są w stanie uwierzyć w Farrella-Aleksandra, to właśnie dlatego, że jest ona na początku stłamszonym przez rodziców młodzieniaszkiem i dopiero rozwija się, zmienia w toku fabuły. Problem w tym, że każdy nosi w sobie własny obraz Aleksandra i ma potem żal do reżysera, że ukazał go inaczej. Otóż rada literaturoznawcy: każde dzieło filmowe i literackie, także o charakterze biograficzno-historycznym, należy oceniać samo w sobie, tak jakby świat, o którym opowiada, nie miał odniesień w rzeczywistości. I Stone’owi udało się wykreować bardzo spójną i szeroką wizję świata antycznego, zdominowanego przez myślenie mityczne i heroiczne (to też trzeba sobie uświadomić, by od początku filmu przyjąć jego konwencję i zanurzyć się w tym świecie bez narzekania na patetyczność, bo wzniosłość jest integralnym składnikiem tego świata i mitu). Sam Aleksander pozostaje zaś nadal największą zagadką ludzkości i tak właśnie powinno być – zbliżamy się w filmie do tajemnicy, lecz jej w pełni nie odkrywamy, sam Ptolemeusz-narrator jej nie zna. Możemy tylko pełni podziwu spoglądać na tę postać, wcieloną w żyjący przez wieki mit, o czym tak pięknie zaświadcza wizualizacja w czołówce filmu i przy napisach końcowych, gdzie widzimy imię Aleksandra w różnych starożytnych językach i alfabetach, oraz jego sławne wizerunki, łącznie z uśmiechniętym Buddą z Gandhary. Powstał więc film znakomity – pewnie, że nie arcydzieło, ale też trudno w gatunku filmu historyczno-kostiumowego takowe znaleźć. Film przy tym wymagający od widza pewnej wiedzy – o życiu Aleksandra, charakterze tamtych czasów, kulturze materialnej (znakomita scenografia, kostiumy, nawet drobne przedmioty) – bardziej "płynący" niż "dziejący się" (falująca muzyka Vangelisa) i choć nie bez wad, autentycznie interesujący i wciągający, lepszy niż większość amerykańskich wielkich produkcji. Jeśli jednak ktoś wychował się na filmach akcji i "kinowych grach komputerowych", to rzeczywiście – film Stone’a odrzuci i go nie zrozumie. Mi te trzy godziny minęły szybko i wyszedłem bardzo zadowolony. Więcej - przez trzy godziny seansu nikt nie uciekał z sali, nikt się nie śmiał i było widać po ludziach, że oglądają z uwagą, nawet rozmów nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tete Re: MEGAS ALEXANDROS IP: *.echostar.pl 10.01.05, 19:20 Dokladnie takie same wrazenia!!! Osobiscie nie nudzilam sie na tym filmie, podobnie moi znajomi, nie zauwazylam tez zeby ktos na naszym seansie 01.01 wczesniej wychodzil! Jest to typowy film historyczny, ostatnio nawet jeden z lepszych. Na szczescie nie traktuje historii jako zlego scenariusza, który trzeba przerobic, tak jak to zreszta bylo w wychawalanym Gladiatorze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: MEGAS ALEXANDROS IP: *.chello.pl 15.01.05, 01:27 Film podobnie nudny i przydługi jak powyższa wypowiedż szanowna. Ludzie czy wy ocvzu nie macie i wstydu za grosz by upodobać sobie taki gó..any obraz ??? kino ma lat 110 i bywało lepiej......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trejo Re: MEGAS ALEXANDROS IP: *.rzeszow.mm.pl 10.01.05, 21:42 Tak Siergiej.Film idealnie w radzieckim stylu.Malo tresci,mnostwo gadania,zreszta twoj przydlugi tekst to potwierdza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SiTY Re: MEGAS ALEXANDROS IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.01.05, 14:21 Do diabła ze zgodnością historyczną! Co mi po niej skoro postacie są jak flaki z olejem! Ja nie mam żądnej wizji Alexa, szedłem na film wiedząc tyle, że wygrał to i owo i znając kilka anegdot. Tyle, że reżyser też żadnej wizji nie miał. Niechby chociaż główna postać się zmieniała, niech coś u niego w duszy gra! I gra. Na grzebieniu. Co to za ewolucja? Stłamszony? Dobra, ale dlaczego najważniejsza scena, kiedy tak właśnie wygląda (zabójstwo Filipa) następuje pod koniec filmu? A mogłaby być dobrym punktem wyjścia. I od tego chłopaka który tak nagle został królem powinnismy dojść do wodza, który z lwim łbem na głowie - fantastycznie Farrell wyglądał w tym momencie, jakby brudny, ze szramami, wzrok obłąkańca, nie wie co sie dzieje szaleniec jakiś, groteskowy raczej niż wielki- zostaje zatruty. To mógł być film o dojściu do bycia wielkim wodzem i potem takim upojeniu się tym, że aż popadnięciu w obłęd i megalomanię. Sorry, ale słowa Hopkinsa na koniec, ta gorzka refleksja to nadają się jako komentarz do artykułu w gazecie o Alexie - "No, gadał jak gadał ale serio to wiadomo o co chodziło - o władzę". Niewiele jak na sędziwego starca, który opowiada o całym życiu Króla. Wywalić te słowa w ogóle - widz tępy nie jest! ZAmiast sensownie zbudowanej całości z postaciami ciąg obrazków, nawet ładnych, ale pustych. Ja się nie nudziłem na tym filmie dlatego, że między jedną sceną, która mi się podobała a drugą nie minąl wystarczający czas. Tym bardziej jestem wkurzony bo taki temat tak został spaprany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tete Re: MEGAS ALEXANDROS IP: *.echostar.pl 12.01.05, 22:50 Jezeli kreci sie film historyczny to wypada by byl zgodny z prawda historyczna! Ja tego oczekuje od filmow historycznych, a o ile wiem za taki "Aleksander" jest wlasnie uwazany. A jezeli jest niezgodny to niech sie mieni jakims innym gatunkiem filmowym, wszystko jedno jakim! Dzieje Aleksandra Wielkiego to nie tam jakas sobie opowiastka typu Gladiator, ktorą kazdy debil zrozumie bez znajomosci historii (zreszta historia jest celowo urabiana, zeby sie podobala połinteligentom), jest to historia czlowieka najwibitniejszego w dziejach ludzkosci. Uwazam, ze bez opowiadania Hopkinsa dla wielu film bylby nie zrozumialy: nie sposob pokazac w filmie wszystkie wydarzenia, bitwy ... a bez tego nie da sie zrozumiec geniuszu Aleksandra. Wprowadzenie narratora byl bardzo dobrym wyjsciem, film byl zrozumialy, tworzyl całość. >Dobra, ale dlaczego najważniejsza scena, kiedy tak właśnie wygląda (zabójstwo Filipa) następuje pod koniec filmu? A mogłaby być dobrym punktem wyjścia.< Historia Aleksandra nie mogla sie zaczac od smierci Filipa bo nie bylo by zwyciestw Aleksandra bez polityki zapoczatkowanej przez jego ojca! Każdy kto chociaż trochę zna historię zdaje sobie z tego sprawę. Czlowieku skad taki pomysl w ogole Ci sie wziął. Ty to bys dopiero nakręcił krwawą epopeję!!! > Wywalić te słowa w ogóle - widz tępy nie jest!<Nie bylabym tego taka pewna :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: at Re: MEGAS ALEXANDROS IP: *.czestochowa.um.gov.pl / 212.87.231.* 17.01.05, 15:23 Pięknie powiedziane!!! Niestety większość, często zbyt młodych ludzi, spogląda innaczej na ten film, z perspektywy AKCJI, byle dużo, byle szybko - rachu ciachu i wychodzimy. Poprzez badania naukowe udowodniono, że przeciętny widz po 1,5 h zaczyna się nudzić filmem. Dlategoteż większość filmów (tych akcji przede wszystkim) właśnie tyle trwa. Podziwiam pana za piękny tekst. Przykro mi, że do niewielu dotrze, że spotka pan wiele krytyki, ale to tylko poprzez niezrozumienie tekstu i brak szacunku dla wiedzy. Serdecznie pozdrawiam. P.S. DO WSZYSTKICH! Nie jestem starym pierdzielem, mam 25 lat. Odpowiedz Link Zgłoś