dokumenty polskie

IP: *.filmschool.lodz.pl 18.11.04, 09:07
Mialem okazje ogladac wczoraj promocyjne filmy dokumentalne 2 roku rezyserii
w szkole filmowej w Lodzi. Niemal wszystkie zostaly zrobione w technologii
wideo (dvcam/dv) i uogolniajac mozna powiedziec, ze byly formalnie bardzo do
siebie podobne. Coz to oznacza? Pierwsze spostrzezenie jakie sie nasuwa to
beznadziejne zdjecia. W wiekszosci kamera jest z reki, bardzo dynamiczna,
nieprecyzyjna, nawiazujaca do amatorskiego sposobu jej prowadzenia, widoczny
niekiedy autofocus, automatyczna przeslona, zupelnie przypadkowe kadry i zle
opisana przestrzen. Czesto widac, ze nawet nie sa zachowywane podstawowe
zasady montazowe, co wynika zapewne z braku potrzebnych ujec. W wiekszosci
przypadkow w napisach w miejscu operatora figiruje nazwisko rezysera... Z
czego to wynika??
Mozna powiedziec, ze decydujac sie na okreslony charakter zdjec, jest sie
swiadomym wyboru, ktory z zalozenia ma sluzyc opowiadaniu. Ale patrzac na owe
dokumenty jakos trudno oprzec sie wrazeniu iz wybor ten zostal dokonany w
sposob zupelnie przypadkowy (brak operatora?). Zakladajac obiektywny sposob
narracji, gdzie kamera jest obserwatorem i nie ingeruje w zachowanie
bohatera, musi ona byc tak prowadzona aby swiadomosc jej obecnosci byla
odczuwana przez bohatera zupelnie marginalnie lub najlepiej wcale. Z tego
sposobu opowiadania wynikaja miedzy innymi nastepujace aspekty zdjec - dlugi
obiektyw, mozliwie duza odleglosc od bohatera, zatarcie wrazenia obecnosci
ekipy, czesto kamera ze statywu itd. Istnieje tez odmienny sposob opowiadnia
polegajacy na jawnej obecnosci kamery, na jej wplywie na rzeczywistosc, jakby
byla uczestnikiem akcji nie zas jej obserwatorem. Wowczas ma ona prawo byc
blisko, najczesciej z reki i jej zadanie jest w takim razie nieco inne. Te
dwie poetyki wykluczaja sie wzajemnie. W filmach 2-rocznych jednak mielismy
okazje obserwowac je razem. Obserwowano akcje z kilkunastu centymetrow
zachowujac pozorny obiektywizm i nie ingerowanie w zastana rzeczywistosc (w
tym w zachowanie bohatera). Rezultatem tego jest oczywiscie zatarcie prawdy,
prawdziwego zachowania sie bohaterow, prawdziwych relacji miedzy nimi.
Srodkami zastepczymi (off, montaz) zyskuje sie jednak pewien styl, rzec mozna
atrape prawdy, mysl przewodnia, ktora z dokumentu ma plynac. To jakby droga
na skroty. Nie zdarzylo sie takze aby rezyser zrezygnowal z off-u (glos
pozakadrowy)... W sumie nie ma sie co dziwic, bowiem taki obraz nie
opowiedzialby jednej trzeciej tego, co glos bohatera. A dobry kadr opowie
wiecej niz slowa wypowiadane przez sto osob w sto dni, tyle ze trzeba taki
kadr wymyslic a nierzadko odkryc dopiero na planie. Oto roznica pomiedzy
radiem a kinem.
Nie trzeba zbyt mocno sie wysilac aby znalezc podobne przyklady poza szkola
filmowa... Dzisiaj w dobie pieniadza i braku czasu na wszystko, podejmuje sie
decyzje wykraczajace daleko poza ustalone kanony lamiac w ten sposob wszelkie
klasyczne ustalenia. Poziom polskiego dokumentu (za sprawa telewizji) dzisiaj
jest calkowicie rozny od czasow Karabasza, Dziworskiego czy nawet
Kieslowskiego. W zetknieciu z nimi dokument dzisiaj powinien utracic swoja
szlachetna nazwe... Jakie czasy takie filmy rzekl ktos... Mial racje mowiac
to o Tworcach a nie amatorach nasladowcach. Wszystlo lezy w rekach (a raczej
glowach) filmowcow, ktorych nic nie usprawiedliwia od produkowania miernoty i
amatorszczyzny. Owszem, poszukiwania nowych sposobow wyrazu zasluguja jak
zawsze na poparcie. Sa krokiem w przod. I nie jest wykluczone, ze kiedys
jakis SWIADOMY tworca wykorzysta sposob opowiadania miernych rezyserow raczac
nas wspanialym odkrywczym dzielem. Z kroku wstecz zrobi sie krok do przodu, z
miernoty zrobi sie sztuka. Bo wszystko zalezy od swiadomosci i dobrego
pomyslu. Mam nadzieje, ze czasy wszechobecnego "wyzwolenia" zakoncza sie
powrotem na dobra i ugruntowana wspanialymi osiagnieciami sciezke, nie
pozbawiona poszukiwan i eksperymentow, SWIADOMOSCI tworczej, a pozbawiona
miernoty serwowanej w mysl trendow. Mimo dzisiejszych wrazen jakich doznalem
za sprawa mlodych rezyserow, wierze jednak, ze polski dokument odbuduje swa
pozycje.
pozdrowienia
Pełna wersja