Gość: toms
IP: *.pl
19.05.02, 02:11
wiec moze zaczne od konca otóz po wyjsciu z kina ze znajomymi przez dobre 15
minut sie ostro zalewalismy ze smiechu bo nikt z nas sie czegos takeigo nie
spodziewal :-)) po prostu rozczarowanie przeszlo nasze najsmielsze oczekiwania
do tego stopnia ze juz sami z siebie sie smialismy ...
a wracajac do filmu to generalnie podzielil bym go na dwie czesci
pierwsze 1,5 h jest nudne jak flaki z olejem i mozna to smialo przyrownac do
telenoweli brazylijskiej, czlowiek siedzi w kinie i zaczyna sobie nucic "co ja
robie tu , co ty tutaj robisz", sceny z wyznaniem milosci Anakina wzbudzaly
salwy smiechu na sali (nie przesadzam), w zamierzeniu wzruszajaca scena smierci
matki Anakina byla przyczyna glosnych smiechow na sali tak ze sam nei moglem
sie opanowac od smiania sie z tych scen, a scena poscigu zdecydowanie zaaaa
dłuuuugggggaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...
akcja tak na prawde zaczyna sie w ostatniej godzinie filmu kiedy to mamy masowa
orgie na miecze swietlene, no wtedy jest co juz ogladac a slynna juz walka Yody
otrzymała u mnie na seansie gromkie brawa...
Czego mi generalnie brakowalo w filmie to humoru !!!! tak waznej rzeczy obecnej
we wszystkich czesciach 4-6 tu niestety nie ma praktycznie wogóle!!!! i to jest
najbardziej przerazajace! nawet para R2D2 i 3PO nie sa w stanie tego uratowac
Od ckliwych dialogow pani senator i Anakina jednak zdecydowanie wole romans Lei
i Han Solo oparty na przekomarzaniu sie bylo to duzo ciekawsze i smieszniejsze
i lepsze do ogladania ...
generalnie zauwazylem podstawowa rozniece pomiedzy GW kreconymi 25 lat temu a
tym co jest teraz to jest taka ze w czesciach 4-6 akcja byla szybka wartka i w
zasadzie film nie nadążał za akcją, technika krecenia byla niemal taka jak przy
wideoklipie akcja, krótkie ujecia, i jedziemy dalej bez żadnych pierdół,
ckliwych dialogów, żalów i innych "swietnych" monologow...
a tutaj co mamy teraz? jakiec ckliwienie sie, gadanei gadanie i jeszcze raz
gadanie ....tak jak w czesciach IV-VI glownie bohaterowie przekomarzali sie i
docinali sobie co bylo dosc smieszne to teraz sie glownie nad soba użalaja ...
dodatkowo co mi sie rzucilo w oczy to powtarzanie sie motywow i ponownie sobei
zobaczymy R2D2 ratuje w ostatniej chwili bohaterow sterujac jakis tam
komputerem (epizod IV) ponownie wiezniowie zostana skazani na smierc aby byc
zjedzonymi przez jakies potwory (czesc VI) i pare jeszcze rzeczy
jezeli chodzi o plusy to na pewno animacja komputerowa najwyzszej klasy
oraz Natali Portman :-)))) ją zdecydowanie sie najciekawiej oglada i z tego
calego towarzystwa najbardziej mi pasuje do tych gwiezdnych wojen jakie mozna
bylo ogladac z czesci IV-VI...